Zaczarowany uber - Zenon Sakson

Kup ebooka

24.00 zł
19.77 zł (19,72 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Zaczarowany uber

Wychodzisz z biura i zamawiasz usługę UberPool, podajesz swoją lokalizację na rogu Puebla i Medellín oraz cel podróży: Calle Berlín w Colonia del Carmen. Dwie minuty później podjeżdża zielone renault, siadasz z tyłu po prawej stronie. Kierowca, młody i śniady brunet z gęstym wąsem porastającym nad szczerym kaukaskim uśmiechem, skręca szyję i pyta z półobrotu:

- Se?or Olgierd?

Potwierdzasz skinieniem głowy.

- Jedziemy na Berlin?

- Na Berlin - odpowiadasz.

Ruszacie w stronę fontanny Cibeles, kiedy na ekranie przypiętego do deski rozdzielczej smartfona Huawei pojawia się powiadomienie.

- Weźmiemy pasażera - informuje Grigorij, skręcając w ulicę Sinaloa.

- Buenas tardes - mówi Janek Kos, zajmując miejsce po prawej stronie kierowcy.

W jego nogach zwija się w placek młody pies rasy owczarek alzacki. Kilkoma ciosami kolby Janek wybija w przedniej szybie otoczony pajęczyną pęknięć otwór, przez który wysuwa lufę swojego cekaemu, i zaczyna ostrzeliwać długimi seriami okna mijanych budynków. Forsujecie Insurgentes na wysokości Colimastraße, po drugiej stronie alei, schowany za roztrzaskanym ceglanym murkiem, czeka kolejny pasażer. Kiedy wyjeżdżacie zza rogu, skulony biegnie w stronę pojazdu, klucząc, żeby zmniejszyć ryzyko trafienia przez snajpera czy przypadkowy odłamek. Po intensywnym sprincie na ostatnich metrach Gustlik dopada do wozu i siada na tylnym siedzeniu po twojej lewej stronie, szybko zatrzaskuje za sobą właz i od razu zaczyna ładować zapalne na przemian z przeciwpancernymi.

Pędzicie teraz z maksymalną szybkością, na jaką pozwalają gąsienice, przez mocno obsadzoną przez Niemców aleję Cuauhtémoc, cały czas ostrzeliwując się na wszystkie strony z armaty i cekaemu. Nie zważając na niebezpieczeństwo, wydajesz kierowcy komendę, żeby otworzył szyberdach. Grigorij posłusznie spełnia polecenie i możesz wysunąć górną połowę ciała z wieżyczki, pożoga zgliszcz przypieka twoją osmoloną twarz, patrzysz przez chwilę przez lornetkę, zapinasz ciaśniej hełmofon pod brodą i chowasz się z powrotem pod skorupę karoserii. Dookoła toczy się zażarta walka o każdą ulicę, każdy dom, każde piętro. Esesman w panterce, schowany na klatce schodowej zbombardowanej eklektycznej kamienicy, z której została praktycznie tylko dymiąca fasada, strzela do was z pancerfausta. Janek kosi go serią, dostajecie jednak w prawą burtę, wnętrze ubera wypełnia się czarnym dymem, współpasażerowie kaszlą, ale Grigorij pędzi dalej przed siebie, unikając korków i ostrzału artyleryjskiego. Z uznaniem obserwujesz, jak sprawnie lawiruje między płonącymi wrakami trolejbusów, stertami gruzu i barykadami obsadzonymi przez niedołężnych starców, dzierżących w drżących dłoniach jednostrzałowe, nabijane od lufy muszkiety pamiętające kampanię napoleońską, oraz gotowe na wszystko, dzielne zuchy z Hitlerjugend w opadających na oczy, przydużych hełmach.

Przy przeprawie przez Río Churubusco jest trochę problemów, dwa zamaskowane Tygrysy pilnują skrzyżowania, ale jeden zostaje unieszkodliwiony celnym strzałem, a drugiego udaje się zmylić i wyminąć, i po chwili Grigorij zjeżdża z alei Coyoacán w ulicę Berlín. Zbliżając się do podanego numeru, widzisz, że impreza już się zaczęła, wśród tłumu żołnierzy strzelających z pepeszy na wiwat i podrzucających w górę hełmy i furażerki dostrzegasz kilka znajomych twarzy. Jest Lidka, która jak zwykle rozmawia przez telefon komórkowy, kapral Wichura rozładowuje z ciężarówki skrzynki z piwem Victoria, Marusia z podręcznej apteczki wyjmuje proszki dla chętnych i potrzebujących. Między dogasającymi zgliszczami i zasiekami z drutów kolczastych otaczającymi pola minowe polscy i radzieccy żołnierze, razem z głównymi bohaterami twojego serialu, świętują zwycięstwo nad faszystowskim okupantem, którego niedobitki bronią się jeszcze podobno na zamku Chapultepec, ale to już cię nie obchodzi, zostawiasz tę sprawę dywizjom Koniewa, Żukowa i Rokossowskiego. Zeskakujesz z wieżyczki na chodnik, wchodzisz przez bramę i witasz się ze wszystkimi.

- O, jest wreszcie Olgierd - cieszą się wszyscy i klepią cię po plecach, ktoś podaje ci otwarte piwo i zostajesz zasypany serią pytań.

- A Janek? Co z Jankiem? - dopytuje Marusia.

- Grigorij przyjedzie? - szarpie cię za rękaw Lidka.

Odwracasz się, żeby wskazać na zaparkowane za plecami T34, ale widzisz tylko tył zielonego renault z Ubera odjeżdżającego w gęstniejący mrok jednej z ostatnich nocy upadającej stolicy Tysiącletniej Rzeszy, która rozmywa się i rozwiewa z dymem pożarów, a wszystko dookoła znowu staje się potwornie zwyczajne i meksykańskie, w ciągu kilku sekund następuje brutalny powrót do boleśnie normalnej, codziennej rzeczywistości. Pułkownik Tadeusz przemawia z uniesionym w górę kieliszkiem, ale teraz widzisz, że to nie żaden pułkownik, tylko zwykły kierownik. Zamiast kaprala Wichury jest księgowy Vásquez, Lidka i Marusia to Lupita i María z działu marketingu, statystujący sowieccy fizylierzy to ci sami co zawsze anonimowi nudziarze z pracy, zamiast łuny pożarów nad Reichstagiem i Bramą Brandenburską migoczą kiczowate światełka na pobliskim supermarkecie, a te rozbłyski i echa wybuchów to nie katiusze Pierwszego Frontu Białoruskiego, tylko odgłosy jednego z wielu lokalnych świąt, których miejscowi nie potrafią obchodzić bez pokazów pirotechnicznych.

Już nie jesteś Olgierdem, jesteś zwyczajnym gostkiem na kolejnej idiotycznej imprezie branżowej, która rozegra się w identyczny sposób jak wszystkie poprzednie i następne, pośród banalnej scenografii i przygnębiających rekwizytów zastanej rzeczywistości. Patrzysz na stoły z żarciem, rechoczącą grubą babę włączającą głośną muzykę taneczną i grupy współpracowników luzujących krawaty i dodających sobie alkoholem sił i odwagi przed całonocną sesją karaoke. Gula rośnie ci w gardle, kiedy pomyślisz, że ten brawurowy przejazd T34 przez siermiężną rzeczywistość meksykańskiej stolicy już za chwilę pozostanie jedynie coraz bardziej blednącym wspomnieniem i tylko w marzeniach będziesz mógł wracać do tych wspaniałych, ziarnistych, czarno-białych realiów serialowego czołgisty.

Wybiegasz wtedy na ulicę i chcesz gonić za zaczarowanym uberem, ale ten zakończył już twoją podróż w swojej magicznej aplikacji i odjeżdża, wcielając się zapewne w inną postać, która będzie wozić innych bohaterów innych seriali, i widzisz tylko niknące w mroku ostatnie refleksy wybuchających dookoła fajerwerków na jego tylnym zderzaku, aż w końcu znika zupełnie z pola widzenia i zostajesz sam na pustej Calle Berlín, pod koronami palm targanych przez niespokojne wiatry.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
?

Seria prozatorska pod redakcją Piotra Mareckiego

- Jerzy Franczak, Trzy historye

- Sławomir Shuty, Bełkot

- Łukasz Orbitowski, Szeroki, głęboki, wymalować wszystko

- Piotr Cegiełka, Sandacz w bursztynie

- Sławomir Shuty, Cukier w normie

- Michał Palmowski, Przygody Hiszpana Dete

- Michał Witkowski, Lubiewo

- Marta Dzido, Małż

- Marian Pankowski, Rudolf

- Maciek Miller, Pozytywni

- Ewa Schilling, Głupiec

- Adam Wiedemann, Sceny łóżkowe

- Jan Dzban, Dentro

- Piotr Szulkin, Socjopatia

- Marian Pankowski, Bal wdów i wdowców

- Jerzy Nasierowski, Zbrodnia i...

- Piotr Czerski, Ojciec odchodzi

- Maciek Miller, Zakręt hipokampa

- Łukasz Orbitowski, Horror Show

- Joanna Pawluśkiewicz, Pani na domkach

- Joanna Wilengowska, Zęby

- Marta Dzido, Ślad po mamie

- Jan Krasnowolski, Klatka

- Marian Pankowski, Pątnicy z Macierzyzny

- Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Raz. Dwa. Trzy

- Michał Zygmunt, New Romantic

- Joanna Pawluśkiewicz, Telenowela

- Jerzy Franczak, Przymierzalnia

- Wojciech Bruszewski, Fotograf

- Krzysztof Niemczyk, Kurtyzana i pisklęta

- Sylwia Chutnik, Kieszonkowy atlas kobiet

- Juliusz Strachota, Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego

- Natalia Rolleczek, Drewniany różaniec

- Marian Pankowski, Niewola i dola Adama Poremby

- Maciek Miller, Cockring

- Dominika Ożarowska, Nie uderzy żaden piorun

- Ewa Schilling, Codzienność

- Marian Pankowski, Tratwa nas czeka

- Piotr Szulkin, Epikryza

- Jerzy Franczak, NN

- Sławomir Shuty, Jaszczur

- Darek Foks, Kebab Meister

- Tomasz Pułka, Vida Local

- Ziemowit Szczerek, Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian

- Wojciech Bruszewski, Big Dick. Fikcja dokumentalna

- Jan Krasnowolski, Afrykańska elektronika

- Daniel Kot, Kierunkowy 22

- Marian Pankowski, Nastka, śmiej się! Opowiadania

- Sławomir Shuty, Dziewięćdziesiąte

- Łukasz Orbitowski, Horror Show [wyd. II popr.]

- Joanna Dziwak, Gry losowe

- S?ren Gauger, Nie to / nie tamto

- Maciej Bobula, Katarzyna Gondek, Adam Miklasz, Aleksander Przybylski, Michał Zantman, Bękarty Wołgi. Klechdy miejskie

- Ziemowit Szczerek, Siódemka

- Juliusz Strachota, Relaks amerykański

- Flash fiction. Antologia

- Dariusz Orszulewski, Zjednoczone Siły Królestwa Utopii

- Stanisław Czycz, Nie wierz nikomu. Baza

- Konrad Janczura, Przemytnicy

- Maciej Piotr Prus, Przyducha

- Marta Dzido, Frajda

- Olga Hund, Psy ras drobnych

- Juliusz Strachota, Turysta polski w ZSRR

- Jakub Michalczenia, Gigusie

- Anna Mazurek, Dziwka

- Natalka Suszczyńska, Dropie

- Antonina Kardaś, Czernucha

- Aleksandra Wstecz, Kwiaty rozłączki

- Jarek Skurzyński, Zrolowany wrześniowy Vogue

- Zenon Sakson, Zaczarowany uber

.

Zrodzone z podziemia psychoaktywne bajdy tajemniczego geniusza, którego tropem idą tylko prawdziwi dzicy detektywi literatury polskiej. Zaszyfrowany anty-jaszczurzy przekaz, literackie mołotowy rzucone ku chwale Santa Muerte. Meskalina kipi w garczku, ciało zabitego Buddy gnije na trakcie z Polski do Meksyku, wirują tęczowe gawrony, czas ucieka, obracając w palcach krwawy księżyc. Poza tym, bardzo śmieszne i szybko się czyta.

Jakub Żulczyk