Zaczarowane koło - Lucjan Rydel

Kup ebooka

24.49 zł
20.08 zł (11,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Akt I

W puszczy, przed norą Leśnego Dziadka. W głębi jezioro, skąd dochodzą dźwięki zatopionych dzwonów; przez drzewa prześwieca czerwona łuna zachodu, ad niej odcinają się czarno pnie i gałęzie. Mrok zapada. Głupi Maciuś,kilkunastoletni wyrostek, w potarganej płótniance i słomianym, obdartym kapeluszu na lnianej czuprynie, boso, z kobiałką w ręku i flaszką za pazuchą - dobija się do drzwi Leśnego Dziadka.

GŁUPI MACIUŚ

Dziadku Leśny!... He!. Słysyta! Śpi? Cyli pomar w tej jamie? A ino! Pomarby stary! Jego się słabość nie chyta,

Rozgląda się dokoła, potem zaziera przez szparę

Bez śpary. Bije światłość od łucywa. Jest w jamie... - A cyście głusi, Dziadku?!...

Dobija się

LEŚNY DZIADEK wewnątrz

Kto się tam dobywa? A niech zaraza wydusi. Przeklęte ludzkie nasienie!

GŁUPI MACIUŚ czeka, a potem dobija się

Otwórzta!

LEŚNY DZIADEK wewnątrz

A kogóż niesie. Czart na moje utrapienie?! Spokojności nawet w lesie. Nie masz przed oną hołotą!

GŁUPI MACIUŚ po chwili, dobijając się coraz mocniej

Dziadku Leśny - puśćcie!

LEŚNY DZIADEK wewnątrz

Kto to?!

GŁUPI MACIUŚ

Ja.

LEŚNY DZIADEK

Co za "ja"?!

GŁUPI MACIUŚ

No ja, Głupi Maciuś!

LEŚNY DZIADEK otwiera drewniane okienko we drzwiach i wystawia głowę

Chłopak utrapiony! Miasto krzyknąć imię swoje. Dobija mi się do brony. Mało, że drzwi nie rozłupi...

Uchyla drzwi i staje w progu. Ogromny, zgrzybiały starzec, odziany zgrzebnym płótnem, zielonymi i pożółkłymi liśćmi, trawami i mchami - długie, siwe włosy i biała broda, spadająca do pasa, na nogach łapcie z łyka, w ręku sękaty kostur. Stoi w progu zgarbiony, poza nim widać w głębi ciemne wnętrze jamy, oświetlone czerwono łuczywem.

LEŚNY DZIADEK

I przecz takie niepokoje czynisz mi po całym borze? Wylękną się leśne łanie. I nie przyjdą pić w jeziorze. Już ich dzisiaj nie wydoję - Ani mi się nie dostanie. Czynsz wieczorny od wiewiórek. Co mi przynoszą orzechy...Spojżryj no, jak mi jaskółki. Spłoszyłeś! Dokoła strzechy. Krążą lotem czarnych piórek...

GŁUPI MACIUŚ

Odpuśćcie mi, Leśny Dziadu! A dyć sera dwie gomółki. Przynoszą wam i ze sadu. Kobiałkę słodkich cereśni. I z psennej mąki dwie bułki.

LEŚNY DZIADEK niechętnie

Od Maryny młynarzowej?

GŁUPI MACIUŚ

A lino. Nie mogłem wceśniej. Bo wprzódziej musiałem krowy. Gnać na odwiecerz do młyna. Przygnałem, a tu Maryna. Daje mi to i powiada: - "Naści kobiałkę cereśni. Naści sera dwie gomółki i z psennej mąki dwie bułki. Idź z tem do Leśnego Dziada. Ino nie zezrej po drodze. Nie bois się?" - "A nie boję cobym się bał?" - Więc powiada: - "Boś głupi..."

RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.