Zachowuj się - Robert M. Sapolsky
85.00 zł

Reflow text when sidebars are open.
Zatem strategię mamy ustaloną. Doszło do jakiegoś zachowania - może było naganne, może wspaniałe, może trudno to nawet ocenić. Co takiego zdarzyło się w ostatniej sekundzie, że wywołało takie właśnie zachowanie? To pytanie dotyczy układu nerwowego. A co się działo we wcześniejszych sekundach czy minutach, że sprawiło, iż układ nerwowy wytworzył takie zachowanie? To pytanie z dziedziny bodźców zmysłowych, w dużej mierze odbieranych nieświadomie. A co się działo w poprzednich godzinach czy dniach, zmieniając wrażliwość układu nerwowego na takie bodźce? Silnie działały hormony. I tak dalej, aż cofniemy się do wpływów ewolucyjnych działających na przestrzeni milionów lat, które wszystko to wprawiły w ruch.
Czyli jesteśmy gotowi. Tyle tylko, że kiedy przystępujemy do tak olbrzymiego i zawikłanego tematu, wypadałoby na początek zdefiniować pojęcia. A to jest mi bardzo nie w smak.
Oto garść słów o kluczowym znaczeniu dla tej książki: agresja, przemoc, współczucie, empatia, współzawodnictwo, współpraca, altruizm, zawiść, Schadenfreude, złośliwość, przebaczenie, pojednanie, zemsta, wzajemność oraz (dlaczego nie?) miłość. I natychmiast grzęźniemy w niejasnych definicjach.
Skąd trudność? Jak podkreślałem we wstępie, jeden powód jest taki, że o wiele pojęć toczą się ideologiczne wojny na tle zawłaszczania i przeinaczenia ich znaczeń2*1.
Słowa mają moc, a definicje niosą ze sobą wartości, nieraz szalenie specyficzne. Weźmy na przykład różne znaczenia, jakie może przybierać dla mnie słowo "konkurować". (a) Można "konkurować" w sensie współzawodniczenia: twój zespół badawczy ściga się z zespołem z Cambridge, kto pierwszy dokona naukowego odkrycia (szalenie emocjonujące, ale trochę głupio się do tego przyznać); (b) można "konkurować" w sensie rywalizacji: gramy z kolegami w piłkę nożną (nie ma problemu, o ile najlepszy zawodnik przechodzi do drugiej drużyny, kiedy mecz robi się zbyt jednostronny); (c) można "konkurować" w sensie udziału w konkursie: w szkole ogłoszono, że na Święto Dziękczynienia dzieci mogą zdobyć nagrodę za najlepszy rysunek indyka odrysowanego od rozłożonych palców (trochę to niepoważne, potencjalnie sygnał alarmowy - jeżeli takich akcji będzie więcej, może trzeba będzie pogadać z dyrekcją); (d) można "konkurować" w sensie rywalizacji o to, czyje bóstwo najbardziej zasługuje na to, żeby zabijać dla niego innych (tego najlepiej unikać).
Jednak najważniejszą przyczynę trudności ze zdefiniowaniem pojęć podkreśliłem we wstępie - te pojęcia oznaczają co innego dla naukowców w różnych dyscyplinach. Czy "agresja" jest kwestią myśli, uczuć, a może czymś, co robimy za pomocą mięśni? Czy "altruizm" to coś, co można badać matematycznie u różnych gatunków, nawet u bakterii, czy może rozmawiamy tu o rozwoju moralności u dzieci? Te odmienne perspektywy w inny sposób będą domyślnie łączyły i rozdzielały rozmaite aspekty - ci naukowcy są zdania, że zachowanie X dzieli się na dwa różne podtypy; tamci uważają, że podtypów jest siedemnaście.
Przyjrzyjmy się "agresji"2 pod kątem jej różnych typów. Behawioryści zwierzęcy rozróżniają agresję ofensywną od obronnej, co pozwala odróżnić intruza od mieszkańca terytorium. Te dwie odmiany agresji mają inne podłoże biologiczne. Ci sami naukowcy odróżniają też agresję wobec osobników własnego gatunku od walki z drapieżcą. Za to kryminolodzy rozróżniają między przemocą popełnianą impulsywnie a przemocą popełnianą z premedytacją. Antropologów interesują różne poziomy organizacji związanej z agresją, czyli rozróżniają działania wojenne od zemsty klanowej i zabójstw.
Mało tego, różne dyscypliny rozróżniają między agresją reaktywną (będącą odpowiedzią na prowokację) a spontaniczną, a także między porywczą, gorącą agresją emocjonalną i zimną agresją instrumentalną (np. "Zamierzam wybudować sobie gniazdo na twojej miejscówce, więc spadaj stąd albo wydziobię ci oczy - to nic osobistego")3. Jest jeszcze inny rodzaj zachowań typu "To nic osobistego": obieranie sobie kogoś za cel tylko dlatego, że jest słaby, a ty akurat czujesz frustrację, stres, ból czy potrzebę wyładowania agresji. Zjawisko wyładowania agresji na osobie trzeciej jest wszechobecne - poraź szczura prądem, a pewnie ugryzie mniejszego szczura, który mu się nawinie; kiedy w stadzie pawianów samiec beta przegra walkę z samcem alfa, zaczyna gonić samca omega3*; kiedy urośnie bezrobocie, wzrasta też odsetek przemocy domowej. W rozdziale 4 omówimy przygnębiający fakt, że takie zastępcze wyładowanie agresji pomaga obniżyć poziom hormonu stresu u agresora; kiedy ktoś dostaje przez ciebie wrzodów na żołądku, tobie łatwiej jest ich uniknąć. Do tego oczywiście dochodzi przerażający świat agresji nie zadawanej ani reaktywnie, ani instrumentalnie, ale dla przyjemności.
Można też wyróżnić wyspecjalizowane podtypy agresji - np. agresja macierzyńska często cechuje się odrębną endokrynologią. Jest też różnica między agresją a zrytualizowaną groźbą przemocy. Na przykład u wielu naczelnych prawdziwa agresja występuje rzadziej niż jej zrytualizowane groźby (np. szczerzenie kłów). Agresja u ryb z gatunku bojowników syjamskich też jest przeważnie zrytualizowana4*.
Równie trudno jest jasno zdefiniować pozytywniejsze pojęcia. Trzeba jakoś odróżnić empatię od współczucia, pojednanie od przebaczenia czy altruizm od "altruizmu patologicznego"4. Dla psychologa to ostatnie pojęcie może oznaczać empatyczne współuzależnienie, kiedy ktoś umożliwia partnerowi czy partnerce używanie narkotyków. Dla neurobiologa oznaczałoby to efekt specyficznych uszkodzeń czołowej kory mózgu - np. grając w gry ekonomiczne wymagające zmiany strategii, osoby z takimi uszkodzeniami mózgu nie potrafią się przestawić na mniej altruistyczny styl gry nawet wtedy, kiedy drugi gracz raz za razem wbija im nóż w plecy - i to pomimo że potrafią opisać słowami strategię przeciwnika.
Jeśli chodzi o bardziej pozytywne zachowania, najważniejsze pytanie wykracza poza kwestie semantyki: czy czysty altruizm w ogóle istnieje? Czy da się oddzielić czynione dobro od oczekiwania wzajemności, poklasku, poczucia własnej wartości lub obietnicy raju? Fascynujący aspekt tego przedstawia reportaż The Kindest Cut [Najżyczliwsze cięcie] Larissy MacFarquhar, który ukazał się w 2009 roku w czasopiśmie "New Yorker"5. Opowiada on o osobach, które oddają własne narządy wewnętrzne do przeszczepu, ale nie krewnym czy przyjaciołom, lecz nieznajomym. Z pozoru jest to akt czystego altruizmu. A jednak tacy dobrzy Samarytanie wytrącają ludzi z równowagi, budzą podejrzliwość i sceptycyzm. Czy ona po cichu liczy, że jej zapłacą za nerkę? Czy aż tak jej zależy na rozgłosie? Może chce się zbliżyć do biorcy narządu i rozegrać scenariusz jak z filmu Fatalne zauroczenie? O co jej chodzi?
Reportaż sugeruje, że te akty najgłębszego dobra wytrącają ludzi z równowagi, bo są podejmowane na chłodno, bez emocji.
Wiąże się z tym ważna myśl, która będzie się przewijać przez całą książkę. Jak pisałem, odróżniamy przemoc w afekcie od przemocy popełnianej z zimną krwią. Dla tej pierwszej mamy więcej zrozumienia, potrafimy dostrzec okoliczności łagodzące - na przykład szalejący z rozpaczy człowiek, który zabija zabójcę własnego dziecka. Za to przemoc popełniana bez emocji wydaje się przerażająca i niezrozumiała. Oto socjopatyczni płatni mordercy, oto Hannibal Lecter, który zadaje śmierć i nawet nie zabije mu przy tym mocniej serce5*6. Dlatego zabójstwo z zimną krwią jest tak potępiającą oceną.
Na tej samej zasadzie spodziewamy się, że najlepsze i najbardziej prospołeczne uczynki będą ciepłe i serdeczne, pełne pozytywnych emocji. Dobro czynione z zimną krwią niepokoi, wydaje się wewnętrzną sprzecznością. Byłem raz na konferencji, w której udział brali neurobiolodzy i buddyjscy mnisi na najwyższym poziomie zaawansowania w medytacji (ci pierwsi badali, co podczas medytacji dzieje się w mózgach tych drugich). Naukowiec zapytał pewnego mnicha, czy zdarza mu się przerwać medytację dlatego, że go bolą kolana od siedzenia ze skrzyżowanymi nogami. Mnich odpowiedział: "Czasem przerywam medytację wcześniej, niż zamierzałem, ale nie z powodu bólu; bólu nawet nie zauważam. Robię to z życzliwości dla swoich kolan". "O rany - pomyślałem sobie - ci goście są z innej planety!". Owszem, jest to planeta fajna i godna pochwały, ale jednak inna niż nasza. Nam najłatwiej jest zrozumieć zbrodnie popełniane w afekcie i dobre uczynki płynące z porywu serca (choć, jak się jeszcze przekonamy, beznamiętna dobroć też ma często wiele zalet).
Zło w afekcie, ciepłe i życzliwe dobro oraz niepokojący paradoks ich zimnokrwistych odpowiedników skrywają ważną ideę, którą najlepiej ujął w słowa Elie Wiesel, zdobywca Pokojowej Nagrody Nobla i były więzień obozów koncentracyjnych: "Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść; jej przeciwieństwem jest obojętność". Jak się przekonamy, biologiczne podłoże silnej miłości i silnej nienawiści jest pod wieloma względami podobne.
A to przypomina nam, że nie nienawidzimy agresji; nienawidzimy agresji niewłaściwej, a we właściwym kontekście ją uwielbiamy. I na odwrót, w niewłaściwym kontekście nawet najbardziej godne pochwały zachowania stają się odwrotnością samych siebie. Właściwości motoryczne naszych zachowań są nieistotne i łatwiejsze do zrozumienia niż sens ukryty w ruchach naszych mięśni.
Wykazało to pewne pomysłowe badanie7. Uczestnicy badani aparaturą do obrazowania mózgu wchodzili do wirtualnego pomieszczenia, w którym mogli spotkać albo osobę ranną potrzebującą pomocy, albo groźnego kosmitę. Mieli przy tym wybór - mogli zrobić napotkanej osobie opatrunek albo ją zastrzelić. Pociągnięcie za spust i obandażowanie rany to dwa różne zachowania. Ale są o tyle do siebie podobne, że obandażowanie rannego i zastrzelenie kosmity jest w obu przypadkach zrobieniem "tego, co trzeba". Myślenie o tych dwóch różnych wersjach zrobienia tego, co trzeba, aktywowało te same ośrodki w części mózgu najbardziej wyczulonej na kontekst - w korze przedczołowej.
A zatem pojęcia mające fundamentalne znaczenie dla tej książki są zarazem najtrudniejsze do zdefiniowania, bo w ogromnej mierze zależą od kontekstu. Dlatego zamierzam je pogrupować w sposób odpowiadający temu faktowi. W dalszej części książki nie będę nazywał zachowań "prospołecznymi" ani "antyspołecznymi" - to zbyt chłodne określenie jak na mój popularyzatorski gust. Nie będę ich też nazywał "dobrymi" ani "złymi" - to zbyt emocjonalne i niejasne. Dla wygody te pojęcia, które w żaden sposób nie dają się zwięźle sformułować, będziemy określali innym myślowym skrótem: książka opowiada o biologicznym podłożu naszych najlepszych i najgorszych zachowań.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Tytuł oryginału BEHAVE THE BIOLOGY OF HUMANS AT OUR BEST AND WORST
Copyright ? 2017 by Robert M. Sapolsky All rights reserved Copyright ? 2026 for the Polish edition by Grupa Wydawnicza Media Rodzina Sp. z o.o. Pierwsze polskie wydanie Media Rodzina Sp. z o.o., 2021
Redaktor Hanna Koźmińska
Projekt okładki Radosław Stępniak
Ilustracja na okładce Alex Rockheart / Shutterstock Radosław Stępniak
Źródła ilustracji podane są na s. 980.
Wykresy, których autorką jest Tanya Maiboroda, znajdują się na stronach: 33, 40, 91, 93, 96, 162, 205, 268, 331, 347, 354, 355, 397, 537, 550, 608, 688, 689, 731, 755, 832, 837-841, 843, 844.
Łamanie Scriptor s.c.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentów książki - z wyjątkiem cytatów w artykułach i przeglądach krytycznych - możliwe jest tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.
Grupa Wydawnicza Media Rodzina popiera ścisłą ochronę praw autorskich. Prawo autorskie pobudza różnorodność, napędza kreatywność, promuje wolność słowa, przyczynia się do tworzenia żywej kultury. Dziękujemy, że przestrzegasz praw autorskich, nabywasz książki legalnie i nie udostępniasz ich publicznie, np. w Internecie. Dziękujemy za to, że w ten sposób wspierasz autorów i pozwalasz wydawcom nadal publikować ich książki.
ISBN 978-83-68625-81-3
2026.1
Grupa Wydawnicza Media Rodzina Sp. z o.o. ul. Poznańska 102, 60-185 Skórzewo tel. 61 827 08 50 wydawnictwo@mediarodzina.pl
Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.