Rozdział 1
trzy tygodnie wcześniej
- Pociąg oso...wy relacji Warsz...a Zachod... Przemyśl wjedzie na tor dru... przy peronie czwart...
Blanka wytężyła słuch, próbując wyłapać, co mówi dobiegający z głośników kobiecy głos, który ledwie słyszała z powodu trwających na dworcu prac remontowych. Poziom zdenerwowania wzrósł jeszcze bardziej. Ostatnią rzeczą, jakiej chciała, było spóźnienie się na pociąg odjeżdżający na "stację Marzenia", jak to w myślach sobie powtarzała.
Zawsze uważała się za dość obrotną i życiową osobę, ale dopiero gdy dostała zaproszenie do programu, gdzie jasno i wyraźnie napisano, że ma przyjechać pociągiem, doszło do niej, że nigdy nie podróżowała koleją sama. Od kiedy pamiętała, wszędzie jeździła samochodem. Przez długie lata jej rodzice pełnili funkcję kierowców, a czasami podczas kłótni nazywali siebie nawet pogardliwie szoferami. Raz dała się namówić koleżance na jazdę autokarem na Mazury. Skończyło się to rzyganiem w rowie, kłótnią z kierowcą, który według niej jechał jak pijany zając, i obietnicą daną samej sobie, że będzie unikała transportu publicznego jak ognia. Oczywiście oprócz samolotów, bo to uważała raczej za luksusowy sposób przemieszczania się.
Szybkim krokiem powędrowała na właściwy peron, ciągnąc za sobą wielką walizkę, do której spakowała swoje najlepsze ciuchy. Wreszcie usiadła na małej ławeczce obok starszej kobiety ubranej w wielki futrzany płaszcz i czekała na pociąg. Sekundy leciały nienaturalnie wolno, jakby ktoś się nad nią znęcał, spowalniając pracę zegara. Na plecach czuła kolejną strużkę potu - zawsze tak reagowała na stres, co denerwowało ją jeszcze bardziej, ponieważ nienawidziła smrodu spoconych ludzi.
Odwróciła wzrok od tablicy z godziną przyjazdu. Najchętniej wyjęłaby telefon z kieszeni swojej puchowej, intensywnie zielonej kurtki, ale wiedziała, że nie może. To był kolejny punkt, którego musiała bezwzględnie przestrzegać. Żadnych relacji na Facebooku, Instagramie, TikToku czy YouTubie. W myślach nazwała go Secret Project. Odpowiedzi na pytania "Kto?", "Gdzie?" i "Co będzie miała tam robić?" nie znała. Czuła się trochę jak jadący na misję szpieg, którego zleceniodawca nie informuje o niczym, dopóki ten nie dotrze na miejsce.
Od dawna wiedziała, że jest w stanie wiele poświęcić, by chociaż o milimetr zbliżyć się do swojego celu. Do swojego marzenia, które zwizualizowała sobie już jakiś czas temu, a o którym opowiadała każdemu i o każdej porze dnia, stosując panoszącą się wszędzie modę na afirmację. Gdy budziła się rano, stawała przed lustrem i pomimo że jej twarz daleka była od ideału przez brak makijażu, powtarzała sobie: "Jestem piękna. Podbiję świat. Będę celebrytką".
Ścianki, wywiady, gale - to było jej marzenie. Życie w świetle jupiterów. Autografy, zdjęcia z fanami. Od lat obserwowała gwiazdy internetu i nie dostrzegała jakichś wyraźnych różnic między nią a nimi. Nie tylko pod względem predyspozycji nie odbiegała od nich znacząco. Odbyła już kilka kursów składania filmików. Potrafiła się całkiem nieźle wystylizować, makijaż też nie sprawiał jej problemu. Cały czas nie dysponowała odpowiednim sprzętem do nagrywania, ale umówiła się z rodzicami, że jeżeli dobrze zda zimową sesję, dostanie na urodziny lepszy telefon i może lampę, bo stara już się poprzepalała, a statyw przy każdym przestawianiu w inne miejsce zachowywał się tak, jakby miał się przewrócić.
Cieszyła się na wyjazd i liczyła, że dzięki niemu rozpocznie nowy rozdział swojego życia. Jedyne, czego się obawiała, to to, że rodzice wkurzą się na nią. Wysłała im tylko SMS informujący o tym, że wyjeżdża z koleżanką na dwa tygodnie nad morze i robią sobie detoks od telefonów. Nie podała żadnych konkretów, więc obawiała się, że wpadną w panikę. Zawsze tak robili, gdy nie odzywała się przez kilka dni.
Od dwóch lat nie mieszkali już razem. Po maturze przeprowadziła się z małej miejscowości pod Radomiem do stolicy. Przez pierwsze miesiące mieszkała u ciotki, siostry ojca, ale niestety bezdzietnej kobiecie ciężko było przyzwyczaić się do jej trybu życia, a dokładniej do późnych powrotów, spania do południa, a także zostawiania brudnej bielizny gdzie popadnie. Po piątym telefonie od wkurzonego ojca, który zupełnie nie słuchał tłumaczeń córki, wyprowadziła się do koleżanki z uczelni.
I wtedy zaczęło się prawdziwe życie studenckie. Imprezy do rana. Kac leczony piwem. Weekendy, których zupełnie by nie pamiętała, gdyby nie relacje na Instagramie. Czasami w niedzielne popołudnia, oglądając to, co wrzuciła do sieci, z niedowierzaniem i wstydem usuwała kolejne fotki, licząc, że rodzice ich nie widzieli. Zresztą nie tylko rodzice. Czasami to były wręcz nagrania jak z filmów porno. Nic z tego nie pamiętała i traktowała to raczej jako coś, co się nie wydarzyło, obiecując sobie, że się to nie powtórzy. Ale przychodził kolejny weekend i dana sobie samej przysięga znikała w oparach alkoholu i substancji niewiadomego pochodzenia, które w formie tabletek lub magicznych proszków przyjmowała coraz częściej.
Wiedziała, że dla wielu osób jej życie jest ekscytujące i ciekawe, ale mimo to gdy znalazła w skrzynce pocztowej adresowany do siebie list w niezwykle eleganckiej, czarnej kopercie, w pierwszej chwili myślała, że to pomyłka.
Otworzyła ją powoli i wyjęła coś na kształt zaproszenia.
Internet czeka na Ciebie.
Nie daj się prosić i dołącz do grona takich jak Ty. Ludzi z fantazją i finezją, którzy chcą podbić świat. Wrzuć na swój Instagram zdjęcie i koniecznie użyj hasztagu #BawSieJakNigdy!
Gdy to zrobisz, bądź czujna. Niebawem dostaniesz kolejną wiadomość.
PS: Nie informuj nikogo o liście. To supertajny projekt - tylko dla wybranych.
Blanka przez dłuższą chwilę patrzyła na przesyłkę i zastanawiała się, kto może za tym stać i o co chodzi. Od kilku koleżanek słyszała, że nawet do początkujących instagramerek czasami odzywają się różne firmy, oferując swoje produkty w zamian za kilka postów, rolek czy relacji. Niektóre marki dają totalną swobodę w tworzeniu materiałów, inne wysyłają dokładną instrukcję, co i jak nakręcić, sfotografować, opisać, a nawet jakich hasztagów użyć.
Pierwszy raz ktoś ją dostrzegł, dlatego nie zamierzała stracić okazji do ciekawej współpracy. Od razu zrobiła sobie selfie przed lustrem w sypialni, chwilę wcześniej porządkując bałagan na łóżku, które wchodziło w kadr. Opisała swój weekend, odtwarzając kolejny pijacki ciąg, który zaczął się już w czwartek. Wymieniła lokale, gdzie się bawiła, wrzuciła kilka zdjęć z koleżankami, a jako ostatnie opublikowała to zrobione chwilę wcześniej. Napisała jeszcze kilka słów o tym, co planuje w zbliżającym się tygodniu, dodała swoje zwyczajowe hasztagi, a wśród nich jeden nowy, tak aby się nie wyróżniał.
Dwa dni później znalazła w skrzynce kolejną kopertę, tym razem białą, ale równie elegancką co poprzednia. Otwierając ją powoli, czuła się trochę jak saper rozbrajający bombę. Gdy w końcu wyjęła z niej kartkę, ręce jej się trzęsły, a po plecach płynął pot, mimo że w wynajmowanym mieszkaniu temperatura rzadko wzrastała powyżej dwudziestu stopni Celsjusza.
W środku na białym grubym papierze, o gramaturze zupełnie innej niż w kartkach używanych na co dzień, ktoś napisał kilka zdań, które miały odmienić jej życie.
Masz w sobie to coś, co pokocha świat.
Jesteś gotowa na przygodę?
Jesteś gotowa na wyzwania?
Jesteś gotowa, by zmienić swoje życie nie do poznania?
Czas zacząć zabawę.
Wejdź na stronę BawSieJakNigdy.pl i dołącz do rozgrywki.
Podany adres zupełnie nic jej nie mówił. Wpisała go w okno wyszukiwarki w swoim telefonie i czekała. Niestety, jak co miesiąc, wykorzystała już cały wykupiony w ramach abonamentu pakiet danych, dlatego teraz strona ładowała się niemiłosiernie długo, a Blanka miała wrażenie, że każda sekunda trwa w nieskończoność.
W końcu obraz się wczytał, a jej oczom ukazała się czarna strona z małym okienkiem, obok którego widniał napis "IG nick". Wpisała swoją nazwę użytkownika z Instagrama i czekała. Chwilę później wyświetliła się lista wytycznych odnośnie do jej wyjazdu. Wszystko wyglądało intrygująco i niewiarygodnie tajemniczo, a jeżeli chciała liczyć na sukces w tym projekcie, musiała zachować tę tajemnicę dla siebie, mimo że swoim zwyczajem najchętniej podzieliłaby się tym nie tylko ze wszystkimi znajomymi, ale również z obserwatorami, których zupełnie nie znała.
Teraz, siedząc na ławeczce w oczekiwaniu na pociąg, czuła przeszywającą dumę. Nigdy nie należała do osób, które potrafią utrzymać cokolwiek w sekrecie. Zawsze zupełnym przypadkiem wygadywała się koleżance czy któremuś z rodziców, jednak tym razem, czując powagę sytuacji i potencjał, jaki dostrzegała w projekcie, wzniosła się na wyżyny samokontroli i mogła sama siebie pochwalić.
Na peron wtoczył się powoli pociąg, zapowiadany wcześniej przez sympatyczny damski głos. Blanka spojrzała na siedzącą obok kobietę, z jakiegoś powodu licząc, że ta doda jej otuchy. Dopiero teraz poczuła niepokój. Nie obawiała się samej podróży, ale nieznanego. Wiedziała, że czeka ją przygoda życia, ale jakaś jej część podpowiadała, że ktoś powinien wiedzieć, dokąd jedzie. Odgoniła złe myśli, wzięła dwa głębokie wdechy, jak zazwyczaj robiła na koniec zajęć fitness. Wstała i ciągnąc swoją walizkę wypchaną najlepszymi ciuchami, ruszyła w stronę pociągu, który na tabliczce zamontowanej na boku składu miał drukowanymi literami napisane "Przemyśl".