Za horyzontem snów - Adam Jałocha

Kup ebooka

6.38 zł
5.30 zł (5,42 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Kasia i Janeczek

Weselisko już zaczęte

Druhny w wiankach takie piękne

A drużbowie w pawich piórach

Wiwatują, podskakują

W tańcu, śpiewie i swawoli

W takie święto to przystoi

Stoły w pełni zastawione

Drzwi kwiatami przystrojone

Muzykanci grają skocznie

Na weselu Kasi i Janeczka

Z boku stoi trunku beczka

Panny malowane jak się patrzy

W alkierzykach skończą nockę

Lub w stodole na sianeczku...

Mój wianeczku!

Krzyczy Kasia - wniebogłosy

Bo czepiny - pora rozpuścić włosy

Już wianeczek nie dla Kasi

Już warkocze rozpuszczone

Baby płaczą jak szalone

Mój Janeczku, mój kochany

Chodźże do swej młodej panny

A Janeczek nie pijany

Zaraz biegnie do swej panny

Będą figle tam na sianku

Chodźże, luby, mój kochanku

Już do rana nie wrócili

Aż grajkowie grać skończyli

Nie minęły trzy miesiące

Nastał ciemny czas ponury

Czarny orzeł i dwugłowy

Wbiły swoje wielkie szpony

Na Janeczka przyszła pora

Wraz z chłopami chwycił kosę

Z Moskalami walczyć poszedł

Walczył dzielnie biedaczysko

Armat był już bardzo blisko

Lecz od kuli biedny poległ

Tam w mogile przysypany

Leży z dala od swej panny

Kasia płacze i rwie włosy

Gdzie, mój miły, są twe oczy

Co ja biedna sama pocznę

To i na mnie przyjdzie pora

Śmierci serce dać z wieczora

Jak mówiła, tak zrobiła

Ciemną nocką wyszła z chaty

W tej rozpaczy, w tej niedoli

Wpadła w rzeki ciemne tonie

Już minęło wieków kilka

Bądźmy czujni i przezorni

By jak nasi pradziadowie

Nie ostrzyli znowu broni