Kasia i Janeczek
Weselisko już zaczęte
Druhny w wiankach takie piękne
A drużbowie w pawich piórach
Wiwatują, podskakują
W tańcu, śpiewie i swawoli
W takie święto to przystoi
Stoły w pełni zastawione
Drzwi kwiatami przystrojone
Muzykanci grają skocznie
Na weselu Kasi i Janeczka
Z boku stoi trunku beczka
Panny malowane jak się patrzy
W alkierzykach skończą nockę
Lub w stodole na sianeczku...
Mój wianeczku!
Krzyczy Kasia - wniebogłosy
Bo czepiny - pora rozpuścić włosy
Już wianeczek nie dla Kasi
Już warkocze rozpuszczone
Baby płaczą jak szalone
Mój Janeczku, mój kochany
Chodźże do swej młodej panny
A Janeczek nie pijany
Zaraz biegnie do swej panny
Będą figle tam na sianku
Chodźże, luby, mój kochanku
Już do rana nie wrócili
Aż grajkowie grać skończyli
Nie minęły trzy miesiące
Nastał ciemny czas ponury
Czarny orzeł i dwugłowy
Wbiły swoje wielkie szpony
Na Janeczka przyszła pora
Wraz z chłopami chwycił kosę
Z Moskalami walczyć poszedł
Walczył dzielnie biedaczysko
Armat był już bardzo blisko
Lecz od kuli biedny poległ
Tam w mogile przysypany
Leży z dala od swej panny
Kasia płacze i rwie włosy
Gdzie, mój miły, są twe oczy
Co ja biedna sama pocznę
To i na mnie przyjdzie pora
Śmierci serce dać z wieczora
Jak mówiła, tak zrobiła
Ciemną nocką wyszła z chaty
W tej rozpaczy, w tej niedoli
Wpadła w rzeki ciemne tonie
Już minęło wieków kilka
Bądźmy czujni i przezorni
By jak nasi pradziadowie
Nie ostrzyli znowu broni