Za horyzontem - Dawid Kowalczyk

Kup ebooka

14.13 zł
11.73 zł (12,01 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

[wracając do początku]

Wracając do początku

Gdzie wszystko nie nastręczało problemów

Gdzie jedyne zmartwienie to codzienne czynności

Wszak i te sprawiają trudność

Pośród nienagannie wyprasowanych koszul

Pośród karków ściśle skojarzonych z krawatem

I wreszcie pośród ludzi,

którymi tak naprawdę nie jesteśmy

Jak wiele sprawia, że tam wracamy

W przeszłość, zamiast szukać jutra

Jak wiele sprawia, że wspominamy

We śnie wracamy do początków

Gdy wszystko się zaczęło

Jak daleko sięga nasza pamięć

Co jeszcze się do niej wedrze?

A ile zdarzeń odciśnie na niej swoje piętno?

Wracając do początku

Uzbrój się w gruboskórność

By nie polec pod ciężarem spraw, które zamknąłeś

Pozwól by ciało odrętwiało

By nie czuć przyspieszającego bicia serca

I w końcu odwlecz cały ten stan

Do pierwotnej wersji samego siebie

I stań się

By od nowa wcisnąć niebieską pętle na szyję

Pod nienagannie wyprasowany kołnierzyk

[dziecinniejemy]

Dziecinniejemy

Albo po prostu dni jakoś inaczej płyną

Kawa przestaje smakować

nie ...

Kawa nigdy mi się nie znudzi

Bawimy się w życie

Udajemy uczucia

Niedowidzimy mając przed oczyma

Pokoleniowo na pozycji straconej

Przedszkolaki na pełnym etacie

Uznaje się za błędne

To czego nie czuje serce

Czego oczy nie widzą

Co nie słyszą uszy

Bezsenność

samotnie przewędrowała puste mieszkanie

Gdy przyjdzie kolejna warstwa lodu

Gdy dzień się skończy

Gdy obdarzy nas westchnieniem chłodu

I gdy zamkną się oczy

Za grubymi drzwiami

z nosem przymarzniętym do zamka

wścibskie oko przypatrzy się mi po raz ostatni

Zabawne

jak mało mamy sobie do powiedzenia ...

Prawda?

Kiedy odszedłeś

Odchodziłeś już wiele razy

Od komputera by mnie ucałować

Od dobrej książki by objąć mnie czule

Od swoich marzeń wprost w moje serce

Od codzienności tak dla mnie w podzięce

W końcu odszedłeś ze swojej pracy

Ze spokojną głową i czystym sercem

Nazajutrz wstałeś tak niezmierzony

I zatopiwszy twarz w moje ręce

byłeś spokojny

tak niewzruszony

ja niekoniecznie ...

Później odszedłeś od swych nałogów

Zacząłeś pisać

Pisać swe wiersze

Obiecywałeś mi świat nieskończony

Dla mnie na tacy

Tylko w me ręce

Zdarte od pracy

Wciąż ostudzały moje serce

Gdy już odszedłeś

We mgle

Znudzony

A moje łzy przypomniawszy o sobie

Stając w oczach

Ściskając gardło

Rozum przygrywał psalm "Nareszcie"

A serce?

Serce patrzało wciąż w twoją stronę