III. WIARA I MIŁOŚĆ
Wierzę, bo czuję
Pytając o wiarę...
Czy drogą mą są te słowa?...
Może jedno słowo które nic nie znaczy...
Zaczynając od słowa...
Tak powstać musiałem...
W nicości Inności wiele zrozumiałem...
Bez zachwytu tego...
Ciągle z pokorą do swego istnienia...
Gdy świt przychodzi a dusza z ciałem się łączy...
Klękając przed Bogiem...
Jego witam każdego dnia zatem...
Czy wierzę zapytasz?...
Wierzę że ktoś czuwa nad mym życiem...
Obecność czuję każdego dnia...
Może malutki taki jestem...
Może nie znam się na tym...
Lecz wierzę w co czuje...
A czuję że wierzę...
Nie tak jak każą wierzyć inni...
Bo dana nam wola nasza...
By dusza była wolna...
Więc wierzę sobą całym...
Lecz czy to byłby koniec...
Gdy początek jest w miłości...
Może tylko to słowa...
Może nie ma tego...
Lecz znowu odpowiem Tobie...
Że czuję w miłości...
Gdy w ciemności nocy gdzie wychodzą me demony...
Trzymam dłoń jej...
Wtulona w me ramiona...
Nie boję się wtedy ciemności...
Swej ciemnej przeszłości...
Gdy pierwsze promienie porannego słońca...
Pieszczą jej lico...
Patrzę na tę miłość wybraną...
Która pokochać musiałem...
W niewinności taką dostałem...
Darem od Boga...
Może burze przeżyliśmy...
Gdy moje były rozterki...
Czasu już nie cofnę...
Lecz wierzę że będzie nadal w miłości trwać ten świat...
Bo nie istota jest żywota mego by być idealnym...
Lecz by sercem zawsze wybierać drogi...
Nawet gdybym odszedł od siebie...
To zawsze wiarą będą moje drogi...
Że miłość jest tą wiarą w istnienie mego bycia...
Prosty ze mnie człek...
Bo czuję sobą...
Wierzę zawsze w to co czuć powinienem...
Może za mało jest wiary w człowieku...
Może ucieka przed samym sobą...
Bo boi się uwierzyć że może być sobą...
Łatwiej jest nam udawać przed światem...
Mówić że się nie da. ...
Czy tak bardzo bać się musimy...
Uwierzyć że jesteśmy inni...
Może i słowa te puste...
Może powiesz że tak się nie da...
Lecz spójrz w swoją duszę...
Powiedz mi proszę piękna istoto...
Ty duszo anielska...
Umiesz wierzyć w to co czujesz zatem?...
- - -
V. PAN W KAPELUSZU
Ukazuję swą duszę
Gdy czas nadszedł...
Zesłany przez Pana...
Dzień zwykły był wtedy...
Początek świata...
Droga wtedy zaczęła się Pana...
Bo życie dane było jemu...
Zatacza czas koło życia...
Szybko czasem leci...
Czy dusza była zatem taka...
Czy zawsze uczy się siebie...
Nie będąc innym dla siebie...
Może czasem dziwny dla innych...
Uczę się życia zawsze...
By nie odejść od siebie...
Czy kochać potrafię siebie?...
A może już na to za późno?....
Lecz bije me serce...
Gdy rano otwieram oczy...
Czasem zostawiam rozum daleko...
Bo czuję całym sobą...
Człowiekiem w człowieku zatem jestem...
Będąc zwykłą osobą...
Czas myśli od Pana dane mi teraz...
Zostawiam je tutaj na wietrze...
By niosły się po tym padole...
Nie łez...
Tylko nadzieję na jutro...
Gdy czuję że jestem...
Czuję że kocham...
Może nie widać mego lica...
Może nie wypowiadam słów wielu...
Lecz przed tym światem...
Ukazuje swą duszę...
Jestem zwykłym człowiekiem...
Nie szukam poklasku...