Z Kropli Atramentu - Halina Śliwka

Kup ebooka

40.38 zł
33.52 zł (34,32 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Tak Kochanie

Tak kochanie płaczę czasami

gdy serce nie może bólu pomieścić

spływa on wtedy małymi kroplami

uchodzi w duszy tak wiele boleści

Tak kochanie czasami się śmieję

to radość nie mieści się w moim ciele

rozdaję uśmiechy i także docenię

że życie bywa czasami weselem

Tak kochanie czasami się smucę

bo twoje troski bywają też moje

i myśli niepewne one poruszą

zawsze to raźniej we dwoje

Tak kochanie bywa rozpaczam

ona rozdziera serce i duszę

tak głośno wtedy szlocham i płaczę

niebiosom me życie poruczę

Bo życie kochanie to cienie i blaski

wszystko nam ono serwuje

dla mego spokoju i wrażliwości

dokładnie podzieli skontroluje.

Taki Nikt

Noc nadchodzi cisza pustka

a za oknem czerń w odcieniach

zakleszczone drżące usta

i umyka wciąż w marzenia

Zapomniana trochę smutna

gdzieś daleko są wspomnienia

w jesień się ubrała trudną

chociaż nie chce jej doceniać

To co było teraz boli

dopadają też obrazy

pomyliła trochę pojęć

czasem to się przecież zdarzy

Nawet w tłumie jest wciąż sama

inny los przypadł jej w darze

nie jest także doceniana

taki nikt z wyobrażeń

Widzę Ciebie

Widzę ciebie w porannej kawie

w strugach deszczu gdy spacerujesz

w kolejce też stałeś tuż za mną

dźwięki muzyki już celebrujesz

Teraz dotykasz mego ramienia

widziałam jak jadłeś czarne jagody

jak zawsze talerza nie odstawiłeś

taki już byłeś dla zwykłej wygody

Czerpałeś z życia całymi garściami

pamiętam marzenia ciągle spełniałeś

ważny wyłącznie dla siebie byłeś

i tak też życiem swym kierowałeś

A kiedy pustka za stołem zasiadła

hen w niebie znalazłam ukojenie

życie powoli uczyło ważności

odsłaniając piękne też i cienie

W Plenerze

Las się pochylił w ukłonie

nad głową bezbarwne pustkowie

pod stopy rozsiewał zielenie

z księżyca poświatą gwiazd mrowie

Niebiosa zawisły nad nami

a teraz tak mało potrzeba

i pięknie to wszystko wygląda

sięgamy w swych zmysłach nieba

Miłosne rozkosze uczucia

pieszczoty są blisko zenitu

pragnienie miłosna zabawa

złaknieni swojego dotyku

Szeleszczą i szepczą gałązki

to ptaki do lotu zerwane

i nic nie potrafią zrozumieć

bo cóż to jest zakochanie

Takie To Pożegnanie

Porozrzucałaś płyty na podłodze

wybierasz segregujesz

które weźmiesz a które zostawisz

coś szepczesz do siebie cichutko

Rzeczy już spakowałaś w dużą walizkę

w tę mniejszą zmieszczą się płyty

a gdzie schowasz nasze życie

które tyle lat coś dla nas znaczyło

Obserwuję twoje niepewne ruchy

jakbyś coś zapomniała spakować

a przecież po to coś już nie wrócisz

w końcu rzucasz klucze na komodę

Patrzę na ciebie przez okno idziesz pośpiesznie

chyba nie do końca rozumiesz swoją decyzję

znikasz za zakrętem i to tyle

a moje serce krzyczy z rozpaczy

Słodka Tęsknota

Jestem z kropli deszczu jesiennego

we łzach skąpana nie wiedzieć dlaczego

pogoda jest teraz trochę odświeżona

obmyta z pyłu wiatrem niesiona

Płacze niebo przykryte chmurami

chociaż słońce zabłyśnie czasami

jednak prądy już biegną ochoczo

i wichry przybędą ze swoją mocą

Pora roku przytula nostalgie

w sercach jednak wiosenne konwalie

i bzy cudne w rojeniach mieszkają

a zapachy piękne rozsiewają

Te pragnienia w duszy już kiełkują

ciepłe też wspomnienia dominują

jednak jeszcze zima jest przed nami

którą wypełnimy marzeniami

Łąką Letnią Mnie Nazwałeś

Łąką letnią mnie nazwałeś

taką co pięknieje rano

cudna wiosną kwitnie latem

cały rok jest zakochana

Kolorowa jak motyle

które barwy używają

kwiaty polne przecudowne

wszyscy teraz ją kochają

Słońce grzeje promieniami

wiatr dotykiem wciąż rozpieszcza

deszczyk zmywa złe wspomnienia

serenady szepcze tęcza

W twoich dłoniach jestem różą

taką dziką jak ta łąka

wabię kwiatem kolcem ranię

miłość nasza wciąż się błąka

Jestem z Marzeń

Jestem z marzeń z nieba błękitu

z poprzewracanych dróg i boleści

jestem ja wtedy gdy ogień nie gaśnie

a to co za mną to życia treści

Ze słonych łez zrodziłam siebie

ze szczerych uczuć słów rozmaitych

gdzieś zostawiłam piękne miłości

raniąc swe serce i innych przy tym

Już zapomniałam co to tęsknoty

za tym co kiedyś tak mnie cieszyło

pozostawiłam sobie gdzieś w duszy

paskudną gorycz koszmarną miłość

Nikt nie zatrzyma mnie bo i po co

bo przecież byłam inna zraniona

wciąż niepokorna oddana słowom

odlatywałam na skrzydłach anioła

Słodkie Uczucie

Zanurz mnie w zielonych źrenicach

gdzie zatonę jak w tafli jeziora

przymknij powieki zachowaj mój obraz

nie wypuść bo jestem do uczuć skora

Niby rusałka popłynę w głąb duszy

tam pozostanę chociażby do rana

to moje miejsce to moja miłość

nie obojętna na zawsze kochana

Dla serc radości i czułych upojeń

ogromy przeżyć jak lawy schodzące

do duszy tulą myśli przepiękne

co rozjaśniają poranne słońce

Powoli płyną godziny nocne

tulone bielą mgieł nad doliną

a cisza płynie wiatrem pędzona

gdzie miłość piękna szczęścia przyczyną

Jeszcze Zagramy

Jeszcze zagramy w to życie

pełne zgryzoty przygody

przed nami i tuż obok

czekają anielskie ogrody

I deszcze nam grają melodie

rytmicznie wybijając o bruki

a pod stopami łąkowa zieleń

obok żarłoczne czekają kruki

Raz jeden raz drugi policzek

czasami poniży zaboli

za nami wrośnięte zostały

szpalery przydrożnej topoli

I echo się niesie przez życie

powtarza znajome wciąż słowa

wtulona w woalkę mgły mlecznej

odpowiem bo jestem gotowa

Gdybym Była

Gdybym była westchnieniem

jesieni lata czy wiosny

zimą bym odpoczęła

w bieli puchowej radości

Gdybym była marzeniem

swobodnie obłokiem płynęła

i w słońca leciutkich promieniach

strun serca powoli dotknęła

Gdybym była westchnieniem

co tęskni sobie czasami

przez pola i lasy bym poszła

zobaczyć się jeszcze z górami

Gdybym była tęsknotą

co w duszy znalazła schronienie

w księżyca poświatę wtulona

nuciła rzewne nutki sennie

Zimowy Wieczór

Tu życie toczy się spokojnie

cisza zasiadła przy jeziorze

a nad polami słońca promienie

ogrzeją ziemię w porannej porze

I poprószyło między domami

a w nim na stole chleb pachnący

jabłko toczy się powolnie

widok liryczny zadziwiający

Ogrzane dłonie od blatu pieca

gdzie iskry wesołe zatopione w debacie

ogień radośnie tańczy w kominku

przytulnie miło w góralskiej chacie

Dziewczyna sięga po piękne korale

matka po swoje robótki ręczne

ojciec już dzierży pilota w dłoni

spokojnie miło w takiej piosence

Muzyka Na Smykach

W dźwiękach muzyki kąpie się cisza

kiedy akordy biegną w przestworza

za serce chwyta ta piękna muzyka

daje marzenia i wiele doznań

Echem się kładzie po polach i łąkach

pośród konarów wygrywa tony

wiatr je na skrzypkach dokładnie dostroi

składa je w darze tym urzeczony

Wiele się dzieje przyroda tańcuje

bo takie również dostała zadanie

aby dać sercom też ukojenie

gdy nad jeziorem zaczyna śpiewanie

Piękne melodie wygrywa na smykach

świerszcz który również wieczorem zabawi

nawet gdy siadzie tuż za kominem

z cichymi nutkami się rozprawi

Gwiezdną Nocą

Chwytam gwiazdę spadającą

zimne dłonie mi ogrzewa

niebo w górze migocące

swoje piękno w krąg rozsiewa

Mkną już granitową nocą

chmury co potrafią marzyć

chociaż do nich mi daleko

lecz przygoda mi się zdarzy

We śnie płynę już gondolą

co z obłoków się stworzyła

biorę w dłonie puch srebrzysty

i z ptakami się zmierzyłam

Razem cudnie się nam leci

poprzez ciepłe piękne kraje

tylko w duszy się ukryła

ta tęsknota przed rozstaniem