Yoko - David Sheff

Kup ebooka

65.99 zł
59.39 zł (39,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
 
 

Kyoko Ono i Seanowi Ono Lennonowi

 
 
OD AUTORA

FRAGMENTY TEJ KSIĄŻKI BYŁY WCZEŚNIEJ publikowane w postaci artykułów prasowych, których byłem autorem lub współautorem. Były to: wywiad w "Playboyu" z Johnem Lennonem i Yoko Ono, The Betrayal of John Lennon, The Night Steve Jobs Met Andy Warhol, Yoko Ono: How She Is Holding Up i wiele innych. Część tekstu ukazała się też w moim wywiadzie rzece All We Are Saying: The Last Major Interview with John Lennon and Yoko Ono[1].

Przez lata przeprowadziłem wiele godzin wywiadów z Yoko, zarówno na potrzeby powyższych artykułów, jak i innych projektów. Jednak nieprzeliczenie więcej czasu spędziliśmy na rozmowach o jej życiu i pracy. Jeśli cytaty z Yoko nie są w tej książce inaczej oznaczone, pochodzą właśnie z naszych rozmów.

Dla przejrzystości wyczyściłem i wygładziłem niektóre cytaty, a także przeredagowałem i skondensowałem część wywiadów.

 
 
PROLOG
Cut Piece

W NIEDZIELNY WIECZÓR 21 MARCA 1965 ROKU wszystkie miejsca w Carnegie Recital Hall w Nowym Jorku były zajęte. Widzowie czekali na koncert artystki nazwiskiem Yoko Ono, wschodzącej gwiazdy międzynarodowej awangardy plastycznej i muzycznej.

Yoko weszła na scenę i usiadła w pozycji seiza, podgięte w kolanach nogi pozostawały pod resztą ciała. Seiza - "właściwa pozycja siedząca" - to w Japonii formalny sposób siedzenia. Wyraża szacunek.

Yoko miała wtedy trzydzieści dwa lata, długie czarne włosy zaczesała na bok i upięła nisko. Była ubrana na czarno. Na scenie leżała przed artystką tylko para nożyczek.

Yoko wykonywała performans pod tytułem Cut Piece [w angielskim tytule jest gramatyczna dwuznaczność, może to być Utnij kawałek ale też Kawałek o ucinaniu - przyp. tłum.]. Publiczność została zaproszona do wchodzenia na scenę pojedynczo i ucinania kawałka ubrania artystki. Początkowo, kiedy ludzie podchodzili do Yoko i chwytali za nożyczki, zachowywali się nieśmiało i uprzejmie. Ucinali kawałki tkaniny z rękawa lub z dekoltu, rąbki jej bluzki i spódnicy.

Jednak według Eleanor Antin, artystki i reżyserki obecnej wówczas na widowni, w pewnej chwili "atmosfera się zmieniła, zrobiło się mroczno i nieprzyjemnie, kiedy kilku młodych mężczyzn... zaczęło ucinać wielkie kawały spódnicy i bluzki, odsłaniając jej stanik. Potem po każdym cięciu ustawiali się z powrotem w kolejce. Nie mogli przestać się śmiać. Pamiętam, że [artystka] Carolee Schneemann podeszła do jednego z nich i uderzyła w twarz, co faceta w ogóle nie wzruszyło. Upatrzył sobie Yoko - dobrowolną ofiarę"[2].

Podszedł kolejny mężczyzna, stanął nad Yoko i rozmyślał, gdzie ciąć. "Tu trzeba delikatnie" - stwierdził. "Może to trochę potrwać"[3]. Po rozcięciu podkoszulka, który odsłonił stanik, zaczął przecinać paski biustonosza. Ktoś na widowni powiedział: "Ponosi go". Jakaś kobieta krzyknęła: "Na litość boską, przestań zachowywać się jak zbok!". W oczach Yoko pojawił się niepokój.

Antin wspomina, że "Yoko wykonała drobny gest w stronę kulis i zanim obnażono jej biust, kurtyna natychmiast opadła. Było po pokazie"[4].

 

PODCZAS PREMIEROWEGO PERFORMANSU Cut Piece w Kioto w 1964 roku pewien mężczyzna udawał, że chce dźgnąć Yoko. W rok po nowojorskim wieczorze artystka występowała w Londynie, gdzie grupa napastliwych mężczyzn wparowała na scenę i w kilka minut pocięła jej sukienkę, a następnie bieliznę, zostawiając performerkę nagą.

Schneemann wspominała później: "Był to niezwykle niebezpieczny performans, zwłaszcza w tych pierwszych latach, kiedy nie wykształcił się jeszcze feminizm ani żadne poczucie granic... Złowrogie rzeczy wisiały wtedy w powietrzu, a ona rzucała wyzwanie tym wyjątkowo mrocznym impulsom i to z pozycji osoby podatnej na zranienie - to była niezatarta moc jej dzieła"[5].

W 2020 roku, ponad pół wieku po premierze Cut Piece, gazeta "New York Times" uznała performans za "jedno z dwudziestu pięciu najważniejszych dzieł amerykańskiej sztuki zaangażowanej po II wojnie światowej"[6].

 

PARTYTURY WIELU PRAC YOKO - wśród nich także Cut Piece - przybierały formę poetyckich instrukcji dla działań i zdarzeń. Czasami wykonywała je samodzielnie, a czasem przepisy na jej "niedokończone" dzieła mogły być zrealizowane przez każdego. Jeszcze inne, jak choćby Cut Piece, wymagały zaangażowania ze strony widzki lub słuchaczki. Zaproszenie widowni do udziału w tworzeniu dzieła sztuki postawiło pod znakiem zapytania samą ideę sztuki. W tamtych czasach niemal każdy artysta działający w dowolnym tworzywie pokazywał skończone dzieła. Mogły to być obrazy, obiekty, sztuki teatralne, wiersze albo symfonie. Tymczasem wiele partytur Yoko zwracało się do widowni z prośbą o dokończenie i wykonanie jakichś fizycznych lub umysłowych działań. Dzieło Fly Piece (Utwór o lataniu) miało tylko jedno słowo instrukcji: "Fly" - "Leć". Ludzie mogli wejść na scenę i "latać", zeskakując z drabin, albo robić to wyłącznie we własnych umysłach. W ramach Whisper Piece (Sztuki szeptania) opowiadającej o kruchości ludzkiej komunikacji widownia grała w dziecięcą grę w głuchy telefon. W Bag Piece (Utworze o torbie) polecano uczestnikom wejść do środka płóciennej torby, gdzie mogli robić, na co tylko mieli ochotę - rozebrać się, tańczyć, medytować, zdrzemnąć się. Yoko tak to tłumaczyła: "Wiesz, każde z nas siedzi w jakiejś torbie. Tu chodziło o kontur torby, o jej ruch: o to, jaką część osoby możemy zobaczyć. Wewnątrz może się dziać bardzo wiele. A może zupełnie nic"[7]. Earth Piece (Utwór o Ziemi), który Yoko skomponowała w 1963 roku, miał zwodniczo prostą instrukcję: "Słuchaj dźwięku obracającej się Ziemi". Zachęcam, żebyście tego teraz spróbowali. Odłóżcie książkę i poznajcie jedno z dzieł Yoko Ono: słuchajcie dźwięku obracającej się Ziemi.

Laurie Anderson, artystka eksperymentalna i piosenkarka, zauważała: "Yoko miała rewolucyjny pomysł, że sztuka wydarza się głównie w naszych głowach, tam objawiają się jej własne prace"[8]. Historyczka sztuki i kuratorka Reiko Tomii zwracała uwagę, że Yoko Ono "jest konceptualną artystką, która stwierdziła: "Nie potrzebujemy przedmiotów i materiałów, żeby tworzyć sztukę". Tym, czego tak właściwie potrzeba, jest nasz własny umysł. Można skonstruować obraz w swojej głowie. Można tam stworzyć [całe] zdarzenie"[9]. Był to nowy pomysł na to, czym może być sztuka i kto może ją tworzyć.

 

YOKO STWORZYŁA PIERWSZE ze swoich ćwiczeń wyobraźni, kiedy miała dwadzieścia lat, ale korzenie jej sztuki sięgają dzieciństwa. Urodziła się w Tokio jako potomkini rodu Yasuda - klanu przedsiębiorców, który zaliczał się do najbogatszych i najbardziej wpływowych japońskich rodzin. W dzieciństwie miała niezwykle uprzywilejowane życie - służba, elitarne szkoły, letnie i zimowe rezydencje - przerwała to wojna.

Yoko miała dwanaście lat, kiedy nocą 9 marca 1945 roku Stany Zjednoczone zrzuciły na Tokio 1665 ton bomb zapalających. Większość miasta spłonęła, zginęło przynajmniej 100 tysięcy ludzi. Ojciec Yoko był wtedy w wietnamskim Hanoi. Matka i rodzeństwo ukryli się w schronie bombowym wykopanym w ogrodzie ich willi, ale Yoko chorowała, miała gorączkę, więc nie można było jej przenieść z jej pokoju[10]. Dziewczynka patrzyła na spadające bomby - słyszała ich świsty, wybuchy, czuła, jak trzęsie się ziemia - i patrzyła na płonące miasto.

Matka Yoko zdecydowała się potem ewakuować dzieci do niewielkiego domku, który kupiła w wiosce w prefekturze Nagano. Był w trakcie budowy, miał niedokończony dach. Pieniądze były wtedy bez wartości, brakowało jedzenia.

Yoko przebywała w Nagano z młodszym bratem Keisuke (Keiem), za którego czuła się odpowiedzialna. "Głodowaliśmy, brat wyglądał na straszliwie smutnego. Pamiętam, że pomyślałam: "Dlaczego nie zaplanujemy sobie jadłospisu, który naprawdę nas uszczęśliwi?""[11]. Yoko zaproponowała wtedy Keiowi, że może zaczęliby od lodów. Artystka wspomina dalej: "Leżeliśmy na plecach, przez otwór w dachu patrzyliśmy w niebo, wymienialiśmy się kartami dań w powietrzu i korzystaliśmy z potęgi wizualizacji, aby przetrwać"[12].

"Tworzyliśmy kolejne menu; wyobrażaliśmy sobie jedzenie" - przyznawał Kei. "To były pierwsze konceptualne prace mojej siostry"[13].

 

DLA RÓŻNYCH LUDZI Cut Piece znaczyło różne rzeczy. Wiele osób widziało w nim feministyczną wypowiedź o bezbronności kobiet i wyrządzanej im przemocy.

"Uznane za kanoniczne, bo będące jednym z najbardziej niepokojących i przykuwających dzieł sztuki feministycznej, Cut Piece niebanalnie prezentuje doświadczenie dobrze znane wielu kobietom - bycie wewnątrz ciała, którym inni czują się uprawnieni dysponować"[14] - oceniała krytyczka Zoë Lescaze.

Natomiast Yoko opierała się próbom przyciskania do muru w sprawie znaczenia Cut Piece. Dla niej dzieło było o tym, co każda z osób w nim widziała. Taki był sens jej niedokończonej sztuki. Tworzyła dzieła-utwory-kawałki, a to widownia je uruchamiała. Sama artystka oddawała je w momencie wykonywania, porzucała w taki sam sposób, jak zrzekała się własnego ubrania w Cut Piece. Jej dzieła stawały się własnością tej osoby, która je sobie wzięła, a nowa właścicielka mogła przypisać im dowolne znaczenie (lub nie przypisywać żadnego).

Z czasem jednak Yoko zacznie nazywać Cut Piece działaniem duchowym, które opowiada o sile dawania, i wskazywać na inspirację historią wcielenia Buddy, tym, jak rozdał wszystko, co posiadał, i zyskał oświecenie. Przy innych okazjach będzie mówić o bezbronności, zaufaniu i wołaniu o pokój. O własnych doświadczeniach z performowaniem tego utworu napisała tak: "Czułam się trochę, jakbym się modliła. Czułam też, że dobrowolnie poświęcałam siebie"[15]. Raz stwierdziła też: "Kiedy wykonuję Cut Piece, wpadam w trans, więc nie czuję się specjalnie zagrożona"[16]. Przyznawała jednak, że mimo nieustraszonego stoicyzmu jej ciało czasami przechodził wstrząs. Widownia nie była w stanie orzec, czy Yoko się boi. Była mistrzynią w ukrywaniu strachu i nadrabianiu miną. Robiła to od dziecka, od dnia, kiedy leżąc w łóżku, patrzyła przez okno, jak Tokio płonie.

 
 
WSTĘP
Dziecko oceanu

O JOHNIE LENNONIE i The Beatles napisano tysiące książek i artykułów. W większości z nich Yoko Ono jest karykaturą, dziwactwem, a czasem nawet czarnym charakterem - nieprzeniknioną uwodzicielką, pseudoutalentowaną manipulatorką i piskliwą oszustką, która zahipnotyzowała Lennona i rozbiła najlepszy zespół muzyczny w historii. Saga o Johnie Lennonie i cudownych Beatlesach jest jedną z najwspanialszych opowieści w historii, ale postać Yoko kryje się w przeogromnym cieniu zespołu, który robi się jeszcze mroczniejszy, bo chowają się w nim skandaliczna mizoginia i rasizm.

Kiedy Yoko poznała Johna, był u szczytu bezprecedensowej sławy. John zażartował kiedyś, że Beatlesi są popularniejsi od Jezusa. Było w tym tylko odrobinę przesady.

Kiedy John poznał Yoko, ona również cieszyła się pewnym uznaniem. Co prawda blakło przy sławie Lennona, ale stawała się gwiazdą międzynarodowej awangardy artystycznej. Kiedy zaczęli być razem, zmieniła się też w połowę "Johna i Yoko" najsłynniejszej pary na świecie - dwójki muzyków, artystów i pacyfistów - "cudownego, mistycznego księcia z królestwa rock'n'rolla zabawiającego się... z dziwną kobietą z Orientu"[17], jak sam Lennon opisywał zdanie opinii publicznej na temat "szanownej partnerki" i jego samego.

Robienie z Yoko czarnego charakteru zaczęło się natychmiast. Fani Beatlesów wyczekiwali przed siedzibą firmy Apple, londyńską kwaterą główną zespołu, i kiedy pojawiała się Yoko, krzykiem nakazywali jej powrót do własnego kraju. Nazywano ją "brzydką Japoneczką"[18].

Rasistowskie i seksistowskie opinie mnożyła prasa, wielbiciele zespołu, krąg współpracowników, wreszcie koledzy Johna z zespołu. Muzyk Klaus Voormann, który był przyjacielem i współpracownikiem The Beatles, przyznał: "Mężczyźni, którzy bali się Yoko, mówili o niej "Suka" - a wielu mężczyzn się jej bało"[19]. John zabierał Yoko ze sobą do studia nagraniowego, gdzie Beatlesi pracowali. "Nie byliśmy za szczęśliwi z tego powodu. Było trochę tak, że kto to jest i czemu siedzi na moim wzmacniaczu?"[20] - wspominał Paul McCartney w wywiadzie z Terrym Grossem w 2021 roku. Zdaniem prezentera telewizyjnego Dicka Cavetta na początku lat siedemdziesiątych XX wieku Yoko była "jedną z najbardziej kontrowersyjnych kobiet od czasów księżnej Windsoru [Wallis Simpson, ukochanej Edwarda VIII - przyp. tłum.]"[21]. Ostatnio dziennikarz Ray Connolly odświeżył tę aluzję do brytyjskiej rodziny królewskiej, mówiąc: "Sposób potraktowania Meghan Markle, gdy związała się z księciem Harrym, był niczym w porównaniu z nienawiścią wymierzoną w Yoko, kiedy zeszła się z Johnem"[22].

Konkretne fakty z jej niezależnego życia i kariery w ogromnej mierze zbywano. Ona sama była nieistotna, chyba że chodziło o wpływ na Lennona i jego zespół. W efekcie skojarzenia większości ludzi z jej osobą wzięły się z utartych, pełnych sensacji i zmyśleń wersji historii, która zaczyna się od spotkania Johna, a kończy wraz z jego morderstwem - z czternastu lat wyciętych z jej ponaddziewięćdziesięcioletniego życia.

 

HISTORIA YOKO ZACZYNA SIĘ w Tokio. Jako dziecko cieszyła się materialnym bogactwem, ale cierpiała uczuciowy niedostatek. Jej rodzice byli nieobecni i lekceważący. Nie tylko sami nie mieli dla niej czasu, ale odizolowali ją od rówieśników. Uczono ją, że jest od nich lepsza i że będą chcieli ją wyłącznie wykorzystać. Pragnęła miłości i zbudowania więzi, ale w młodości te potrzeby nigdy nie zostały zaspokojone, więc Yoko w reakcji sama oddzieliła się murem od innych. Gdy dorosła, jej dystans był często brany za arogancję, ale zakrywał tylko smutek i głęboką tęsknotę.

Duża część życia osobistego i twórczego Yoko była bezpośrednią odpowiedzią na zaniedbanie przez rodziców i szereg traum, których doświadczyła. Kiedy w 1941 roku wybuchła wojna, miała osiem lat. Jako dwunastolatka patrzyła na przerażające bombardowanie i pożar Tokio, ale to nie był koniec traumatycznych przeżyć, bo po ewakuacji rodziny ze stolicy na wieś musiała żebrać o jedzenie lub się o nie targować. Kiedy wróciła do Tokio, z miasta zostały ruiny.

Yoko wychowywała się w Japonii i w Ameryce, była rozdarta, czuła się obco i na wschodzie, i na zachodzie. Dorastając, chodziła do elitarnych szkół średnich. Osiągała doskonałe wyniki, ale była zalękniona, przygnębiona i samotna. Jako nastolatka próbowała popełnić samobójstwo. Ostatecznie znalazła ucieczkę we własnej wyobraźni i w sztuce.

Studiowała zarówno w Tokio, jak i w Nowym Jorku, ale rzuciła oba uniwersytety. Przeprowadziła się następnie do Greenwich Village, gdzie była jedną z matek artystycznej rewolucji: zmiany sposobu tworzenia sztuki i patrzenia na nią. "Nigdy nie chciała ograniczyć się do jednej formy artystycznej" - oceniał kurator, krytyk i historyk sztuki Hans Ulrich Obrist. "Jest malarką, poetką, rzeźbiarką, filmowczynią, architektką, pisarką, więc nie zaakceptowano jej w żadnym z tych światów. Nawet w awangardzie był wobec niej opór"[23]. Jako piosenkarka budziła sprzeczne opinie nawet wśród awangardowych muzyków, bo używała głosu jak zawodzącego instrumentu - wpadała w dysonanse, jęczała, krzyczała, sięgała głębin agonii i szczytów ekstazy. Zyskała tym grono wielbicieli, ale doświadczyła znacznie więcej pogardy.

Mimo początkowych niepowodzeń w nawiązaniu porozumienia z publicznością (i po kolejnej próbie samobójczej) zyskała uznanie dla swojej sztuki w Nowym Jorku i w Londynie. W Londynie w 1966 roku poznała Johna Lennona. I choć to prawda, że kiedy Yoko spotkała Johna, był u szczytu sławy, ale to jednak on przyszedł zobaczyć ją - artystkę. "Powiedziano mi o tym "wydarzeniu", o japońskiej artystce awangardowej, która przyjechała z Ameryki" - wspominał Lennon. "Była superpopularna. Miało to być coś o czarnych torbach, więc myślałem, że będzie tylko sam seks: jakieś artystowskie-srartystowskie orgie. No i ekstra! A tak naprawdę to było odlotowo, ale nie tak, jak to sobie wyobrażałem"[24].

Praca Yoko była świadomie prowokacyjna, co ekscytowało nie tylko Lennona, ale całą specyficzną część publiczności, która chciała być prowokowana. Tymczasem wśród szerokiej widowni, która zaczęła przychodzić na Yoko z powodu Beatlesów, jej sztuka budziła wściekłość. Tamtego roku, kiedy Yoko spotkała Johna, zespół podbijał listy przebojów popowymi utworami w rodzaju Paperback Writer czy Yellow Submarine. Tymczasem Yoko zawodziła i jęczała na scenie oraz kazała ludziom wchodzić do worków. Stworzyła film pod tytułem No. 4 (Bottoms), na który w całości składały się ujęcia nagich pośladków.

John był w tamtym okresie nieszczęśliwy - czuł się stłamszony i uwięziony w roli jednego z Beatlesów, nie układało mu się też w małżeństwie. Oczarowały go lekkość i humor prac Yoko, poruszał go ich patos. Powiedział kiedyś, że jego zdaniem Yoko wyraża samą siebie tak skutecznie - z taką czystością - że wiele osób nie potrafi tego znieść. "Dlatego kiedyś nie trawili van Gogha" - dodawał. "To jest zbyt prawdziwe, za bardzo boli"[25].

Zakochali się w sobie, a John stał się największym sojusznikiem, przyjacielem i współpracownikiem Yoko. Ona czuła, że znalazła swoją drugą połówkę. Zyskała nadzieję na taki rodzaj szczęścia, który wydawał się jej niemożliwy. Nigdy dotąd nie doświadczyła takiej miłości i takiej więzi, jakie łączyły ją z Johnem. Czuła się z nim bezpieczna. Zyskała odskocznię od bólu i samotności. Nieprzyjemnie zaskoczyły ją ataki ze strony prasy i publiczności mających za złe ich związek. Obwiniano ją i znieważano, kiedy Beatlesi się rozpadli.

Zraniona przez powszechne potępienie Yoko oddała się temu, co było dla niej najważniejsze: sztuce, muzyce, aktywizmowi - i mężowi. Zaczęło się kilkanaście lat indywidualnej i wspólnej pracy. W solowych dziełach Yoko i tych tworzonych wspólnie z Johnem można wtedy dostrzec nowe motywy: spełnienia marzeń i pozytywnego myślenia. Piosenki Imagine oraz Give Peace a Chance zrodziły się z jej sztuki i myślenia. Jej filozofia sztuki i aktywizmu była fundamentem wielu ich wspólnych kampanii na rzecz pokoju. Podczas słynnych protestów pokojowych w łóżku - bed-inów - John stwierdził: "Akcja prawdziwego pokoju, którą tu wykonujemy, została zainspirowana bezpośrednio przez Yoko"[26].

Współpracowali przy niekonwencjonalnych, zabawnych, doniosłych i inspirujących wydarzeniach, dziełach muzycznych, sztuk wizualnych i politycznego aktywizmu - a czasem ich wzajemnych kombinacjach - no i stali się bez wątpienia najbardziej znaną parą na świecie. Rozstali się na okres, który John nazywał później "straconym weekendem", ale zeszli się znowu i byli sobie jeszcze bardziej oddani niż dotąd. W 1975 roku urodziło im się dziecko Sean Taro Ono Lennon i aż do końca lat siedemdziesiątych Yoko cieszyła się z życia jak nigdy wcześniej.

I właśnie wtedy doszło do głośnego na cały świat morderstwa. Zginął bohater klasy robotniczej. Yoko była wtedy u boku swojego ukochanego, zupełnie zdruzgotana.

Zabójstwo Lennona dowiodło jej, że od początku miała rację: świat nie był bezpieczny.

Gigantyczna trauma to był dopiero początek. Po śmierci Johna została zdradzona, okradziona, szantażowana, grożono jej śmiercią. Dziennikarka Barbara Graustark, która w 1980 roku zrobiła wywiad z Yoko i Johnem dla "Newsweeka", a potem redagowała teksty o artystce w "New York Timesie", stwierdziła: "Czuło się, że bardzo stara się dalej być artystką, że próbuje zajmować się Seanem, ale ciągle wracała do niej myśl, czy aby nie będzie następna, czy ktoś na nią nie czyha"[27].

Nawet podczas tego burzliwego okresu Yoko nigdy nie przestała tworzyć. Z niezwykłym sukcesem podjęła się ochrony spuścizny Johna i jej prezentowania. Choć jej artystyczne wysiłki miały już odtąd zawsze pozostawać w cieniu związku z "idolem, który pobłądził", Yoko weszła w nowy etap solowej kariery. Mit dziewczyny, która rozbiła Beatlesów, przetrwał, ale dołączyła do niego alternatywna opowieść stanowiąca korektę banalnej, seksistowskiej narracji.

Długa i bardzo eklektyczna lista artystów, muzyków, krytyków i historyków stopniowo dostrzegała pionierskie samodzielne działania Yoko w różnych dziedzinach sztuki. W artystycznym świecie zmieniono ocenę jej dorobku. Od początku lat dwutysięcznych w wielu największych muzeach odbyły się retrospektywy jej twórczości. Otrzymała też Złotego Lwa za całokształt twórczości na weneckim Biennale w 2009 roku. Kiedy przy okazji wystawy w Muzeum Guggenheima w Bilbao w 2014 roku krytyk sztuki Jonathan Jones pisał o jej twórczości, pytał retorycznie: "Czy istnieje jakikolwiek styl w sztuce współczesnej, którego nie byłaby prekursorką?"[28]. Najpełniejsza dotąd jej wystawa retrospektywna pod tytułem Yoko Ono: Music of the Mind (Yoko Ono: muzyka umysłu) została otwarta w Tate Modern w 2024 roku - artystka miała wtedy dziewięćdziesiąt jeden lat. Recenzja w "Financial Times" nosiła tytuł Pionierka sztuki konceptualnej otrzymuje należne uznanie[29].

Doceniono również wartość jej muzyki. Chwalono nowe wydania jej pierwszych albumów, które wcześniej albo zignorowano, albo wyśmiano. Swoje uznanie wyrażali najróżniejsi muzycy. Kurt Cobain nazwał Yoko "pierwszą punkrockerką"[30]. Pete Townshend stwierdzał: "Była jedną z pierwszych terrorystek sztuki, łączyła głębokie poczucie moralności z konfrontacyjnością i szokowaniem"[31]. W 2020 roku popowa piosenkarka Miley Cyrus wytatuowała sobie na ramieniu liścik od Yoko łącznie z podpisem[32]. Kim Gordon podsumowuje to tak: "Yoko wciąż jest dzisiaj jedną z najradykalniejszych muzyczek. Tak bardzo wyprzedza swój czas"[33].

W latach dwutysięcznych remiksy piosenek Yoko na okrągło leciały w barach i klubach całego świata. Gdy dwanaście jej piosenek wspięło się na pierwsze miejsca listy przebojów muzyki klubowej i dance "Billboardu", gazeta "New York Times" ogłosiła Yoko "królową neodisco"[34]. Do dwunastu numerów jeden dołączył potem jeszcze i trzynasty remiks.

Równocześnie Yoko nie przestawała tworzyć nowej muzyki, podejmowała przy tym współpracę z nowatorskimi artystami. Do inspirowania się jej twórczością przyznawali się tacy muzycy jak Gordon, Patti Smith, Thurston Moore, Laurie Anderson, Lady Gaga i RZA. David Byrne stwierdził: "Ludzie koncentrowali się na Beatlesach, a tymczasem na polu muzyki eksperymentalnej - razem z Johnem Cage'em i innymi - Yoko tworzyła pionierską muzykę: piosenki piękne, eteryczne, ale i te gniewne, wymierzone w wojnę i bestialstwo"[35].

Stopniowa zmiana zachodziła również w sposobie postrzegania jej trwającego całe życie aktywizmu politycznego. Była wpływową artystką z poświęceniem walczącą z głodem, wzywającą do przerwania przemocy dokonywanej za pomocą broni palnej, do wyeliminowania arsenałów jądrowych, ujawniania przemocy wobec kobiet i zaprzestania jej. Angażowała się w podniesienie świadomości społecznej na temat AIDS i innych chorób, wspierała wysiłki ich leczenia. Była też żarliwą, rozkochaną w przyrodzie ekolożką. Przede wszystkim jednak doceniono zaangażowanie Yoko w kampanię na rzecz pokoju, czyli ponad pół wieku performansów, piosenek, kampanii plakatowych i billboardowych, filmów, instalacji, protestów, pism i innych form zaangażowania. Rich Thomas napisał w czasopiśmie "Magnetic": "Zanim był Bono, była Ono"[36].

Doceniono w Yoko również jej pionierski feminizm. Tworzyła płomienną sztukę feministyczną, w tym tak kontrowersyjne prace jak Cut Piece, film Fly i Arising - interaktywne dzieło, w ramach którego poprosiła kobiety z całego świata o podzielenie się historiami swojego cierpienia. Jej piosenki Woman Power, Sisters O Sisters i Angry Young Woman stały się feministycznymi hymnami. Wyzwolenie kobiet było tematem przewodnim albumu Feeling the Space. Przez dziesięciolecia Yoko inspirowała niezliczone kobiety. Cyndi Lauper przyznała, że to Yoko otworzyła jej, szesnastoletniej dziewczynie, oczy na sposób, w jaki społeczeństwo traktuje kobiety. "Rozbiła pieprzony schemat tego, kim może być artystka i kim może być kobieta. Była seksowna, wyrażała samą siebie bez ograniczeń i z dzikością. Pokazała mi, jak uwolnić się z miejsca, gdzie ludzie mówią ci: "Ktoś powinien tu przyjść i zrobić z tobą porządek". Powiedziała, że można być tym, kim się jest - że mogłam być sobą"[37].

Wreszcie nastąpił zwrot w tym, jak postrzegano Yoko jako intelektualistkę. Kiedy w 1980 roku przeprowadzałem wywiad z Johnem, mówił mi: "Ona jest nauczycielką, a ja uczniem. Ja jestem tym znanym, kto powinien wszystko wiedzieć, ale to ona mnie prowadzi. Nauczyła mnie, kurczę, wszystkiego, co wiem"[38]. Dużo więcej osób zaczęło doceniać ją za to, co John nazwał jej "mądrością z innego świata". "Yoko wywodzi się z hybrydy zachodniego i wschodniego postmistycyzmu" - uznawał DJ Spooky czyli Paul D. Miller. "Jest szamanką. Szamani to transcendentne osoby, które mogą cię poprowadzić w twoim własnym doświadczeniu. Tak ją postrzegam"[39].

Yoko wiele wycierpiała, ale doświadczyła również wspaniałej radości. Dawała innym swoje prace, chcąc inspirować i leczyć. Łączyła sztukę z aktywizmem, wzywała ludzi do wzięcia osobistej odpowiedzialności za pokój na świecie. Jej przekaz był jasny i konsekwentny: ludzkie cierpienie jest powszechne, ale razem możemy zmienić świat.

 

W 1980 ROKU JAKO POCZĄTKUJĄCY DZIENNIKARZ dostałem wymarzone zlecenie: zrobić wywiad z Yoko i Johnem dla magazynu "Playboy". Musiałem tylko ich do tego namówić. W odpowiedzi na mój telegram z propozycją asystent Yoko zadzwonił zapytać, kiedy się urodziłem. Wywiad ewidentnie miał zależeć od tego, co Yoko wyczyta z moich astrologicznych i numerologicznych profili.

Gwiazdy i liczby musiały się dobrze poskładać, bo następnego dnia zadzwonił z informacją, że Yoko nie mówi nie mojej propozycji i chce się ze mną spotkać. Poleciałem więc z Los Angeles do Nowego Jorku i zgodnie ze wskazówkami udałem się do apartamentowca Dakota na Upper West Side.

Historyczny neogotycki budynek został tak nazwany, bo tuż po zbudowaniu na początku lat osiemdziesiątych XIX wieku stał tak daleko od wszystkiego innego na Upper West Side, że porównano go do odległego Terytorium Dakoty. W 1980 roku budowla dominowała w krajobrazie całego kwartału między 72. a 73. przecznicą po zachodniej stronie Central Parku, rozsławiło ją kręcone we wnętrzach budynku Dziecko Rosemary Romana Polańskiego, ale też sławni lokatorzy, wśród których byli Lauren Bacall, Rudolf Nuriejew, Leonard Bernstein oraz ci najsławniejsi: Yoko i John, którzy byli właścicielami kilku mieszkań w budynku. Wśród nich była przede wszystkim główna rezydencja na siódmym piętrze, gdzie wjeżdżało się wysłużoną, pojękująca windą ze złowieszczym gargulcem wpatrzonym w pasażerów. Na pierwszym piętrze było Studio One, pracownia Yoko i mieszkanie wykorzystywane głównie w charakterze wielkiej garderoby. Elton John, przyjaciel pary i ojciec chrzestny ich syna Seana, wysłał im kiedyś prowokacyjny liścik ze skorygowanymi słowami piosenki Imagine[40]:

 

Imagine six apartments

It isn't hard to do

One is full of fur coats

Another's full of shoes.

 

Wyobraź sobie mieszkań sześć

Uda ci się bez trudu,

Jedno jest pełne kurtek

A w drugim kupa butów.

 

Tamtego dnia minąłem recepcję budynku i wszedłem do słynnego Studio One. Trafiłem najpierw do biura z całą ścianą szaf kartotekowych o zaszyfrowanych etykietach w rodzaju APPLE, PALM BEACH czy HOLSTEIN COWS. Dostęp do nich umożliwiała biblioteczna drabina. Prócz tego były półki na książki, oprawione plakaty, zdjęcia i zegar spóźniający się o dziesięć minut. Zgodnie z wcześniejszymi wskazówkami zdjąłem buty i zostałem zaprowadzony do pracowni Yoko.

Yoko ma trochę ponad metr pięćdziesiąt. "Dobrze jest nie wyrosnąć za bardzo" - napisała kiedyś - "niczym ziarno ryżu... być jak kartka papieru, czymś łatwym do wyrzucenia"[41]. Czarne włosy miała spięte do tyłu. Nawet w słabym świetle nosiła olbrzymie ciemne okulary. Paliła papierosa Nat Sherman. "Masz bardzo mocne liczby" - to było pierwsze, co powiedziała. Zaciągnęła się. "Dobrze pasują do liczb Johna". Asystent przyniósł nam do picia kukichę.

Rozglądałem się po pomieszczeniu. W azylu Yoko była biała wykładzina, biała kanapa, białe krzesła i biała wyrzeźbiona palma. Był też ekran sh?ji i fortepian. Część ścian wyłożono drewnianą boazerią, a inne zmieniały się w zwierciadła od wiszących szklanych gablot, w których znajdowały się starożytne egipskie eksponaty w rodzaju poszarzałej czaszki czy złotego napierśnika. Wisiał również portret Johna z Seanem, obaj z włosami długimi do ramion. Na szklanym blacie zakutym w żelazną ramę stolika kawowego stała dębowa skrzynka intarsjowana kością słoniową i jadeitem. Poniżej na poprzeczce stolika wił się złoty wąż. Trompe l'oeil na suficie imitowało niebo.

Yoko opowiedziała mi o projekcie, nad którym pracowali wspólnie z Johnem: o albumie - a raczej dwóch - "dialogu między nami, z piosenkami na przemian, rozmawiającej ze sobą pary, która opowiada historię".

Odpowiedziałem też na jej pytania o mój pomysł na wywiad. Próbując namówić ją do zgody na rozmowę, przywiozłem kopie wcześniejszych wywiadów w "Playboyu", na przykład z Martinem Lutherem Kingiem Jr., z Albertem Schwei-tzerem, Bobem Dylanem i prezydentem Jimmym Carterem. Przekartkowawszy je, odpowiedziała: "Ludzie w rodzaju Cartera reprezentują tylko własny kraj. My z Johnem reprezentujemy świat"[42].

Yoko powiedziała mi jeszcze, że kiedy odczytała mój horoskop i moje liczby, doszła do następującego wniosku: "To dla ciebie bardzo ważny czas"[43]. Zgodziła się współpracować ze słowami: "Ten wywiad będzie znaczył więcej, niż możesz sobie teraz wyobrazić". A potem mnie pożegnała.

Zgodnie z zaleceniami zadzwoniłem do niej nazajutrz. Kazała przyjść do Dakoty po południu. Kiedy dotarłem, czekała na mnie wiadomość, że Yoko i John spotkają się ze mną w pobliskiej kawiarni.

 

DZIŚ DZIENNIKARZE MAJĄ SZCZĘŚCIE, jeśli przydzieli im się godzinę lub dwie z gwiazdą kina lub estrady, a ja tamtego września 1980 roku spędziłem z Yoko i Johnem niemal trzy tygodnie. Byłem z nimi prawie codziennie od rana do wieczora: w ich mieszkaniu, w pracowni Yoko, w kawiarniach i restauracjach, na tylnych siedzeniach limuzyn i studiach nagraniowych. Przechadzaliśmy się wspólnie po ulicach Upper West Side i po Central Parku. Robiłem wywiady z każdym z nich z osobna oraz z obojgiem jednocześnie. Ani razu nie poprosili, żeby czegoś nie nagrywać. Byli wobec siebie czuli. John żartobliwie nabijał się z Yoko, ona w odpowiedzi przewracała oczami.

Kiedy dokończyłem wywiad i napisałem artykuł, wróciłem do Kalifornii. Czasopismo z tekstem miało trafić do kiosków na początku grudnia, ale kiedy mój redaktor dostał egzemplarz przedpremierowy, wysłał go pocztą do Dakoty. Yoko zadzwoniła do mnie do Los Angeles w niedzielny poranek 7 grudnia. Zostawiła wiadomość na automatycznej sekretarce. Kiedy oddzwoniłem, ktoś podniósł słuchawkę, ale się nie odezwał. Wiedziałem, że John rzadko odbierał telefon, ale kiedy usłyszałem proste gwizdnięcie po drugiej stronie, wiedziałem już, że to on. Porozmawialiśmy przez chwilę, a wtedy dołączyła do nas Yoko z innego aparatu. Byli zadowoleni z wywiadu. Yoko powtórzyła, że to bardzo ważne. Rozmawialiśmy przez pół godziny, umawiając się na spotkanie, kiedy wrócę do Nowego Jorku. Wszyscy troje robiliśmy przegląd ich kolejnych albumów, utwór po utworze - piosenki Johna w Beatlesach, ich wspólne projekty, solowe płyty Yoko - rozmawialiśmy o ich genezie i znaczeniu. Chciałem kontynuować przegląd tych utworów, których jeszcze nie omówiliśmy. Wreszcie się pożegnaliśmy.

Kolejnego wieczoru byłem w domu i oglądałem Monday Night Football. Prowadzący Howard Cosell przerwał transmisję meczu wiadomością, że John zginął od postrzału.

 

TO BYŁO NIEWYOBRAŻALNE. John nie żył. Próbowałem skontaktować się z Yoko, ale nie mogłem się dodzwonić, więc spakowałem walizkę i wsiadłem w nocny samolot do Nowego Jorku. Pojechałem taksówką do Dakoty, ale do budynku nie można się było dostać. Ściągnęły tam tysiące ludzi, tłum wlewał się do Central Parku. Stanąłem razem z nimi, aby wspólnie opłakiwać Johna.

 

Z NASZYCH ROZMÓW WIEDZIAŁEM, że przez ostatnie pięć lat od czasu narodzin Seana Yoko i John żyli spokojniej niż kiedykolwiek dotąd. John zajął się wychowywaniem Seana - to on zajmował się domem - a Yoko prowadziła rodzinne interesy, zarządzała ich wydawnictwami, udziałami w firmie Apple, wytwórnią płytową Beatlesów, sprawami sądowymi, inwestycjami w sztukę, w antyki i nieruchomości. W tamtych czasach ich majątek plotka wyceniała na 150 milionów dolarów. Lennonowie trochę podróżowali, ale z zasady rozmyślnie żyli w odosobnieniu. Mieli garstkę zaufanych przyjaciół, ale poza nimi rzadko kogo widywali. W rezultacie po śmierci Johna Yoko mierzyła się ze skrajną izolacją, a ja stałem się częścią grona jej obrońców w momencie, który później nazwie "szklanym okresem". Była wówczas krucha jak szkło i nieomal się rozpadła.

W kolejnych latach jeszcze bardziej się zaprzyjaźniliśmy, a ja i Sean też nawiązaliśmy więź. Regularnie odwiedzałem ich w Nowym Jorku, często zatrzymywałem się w Dakocie albo w należącej do Yoko posiadłości w Cold Spring Harbor. Była nocnym markiem. Czasami, czy to na żywo, czy przez telefon, przegadywaliśmy całe noce.

Przeprowadziłem z Yoko wiele kolejnych wywiadów, w ramach artykułów i innych projektów. Kilkakrotnie z nią współpracowałem. W 1983 roku współuczestniczyłem w produkcji słuchowiska Heart Play: Unfinished Dialogue, które miało promować album Milk and Honey. Rok później pomagałem angażować artystów do zaśpiewania nowych wykonań jej piosenek na płytę Every Man Has a Woman. W 2000 roku Yoko napisała wstęp do książki All We Are Saying, która opierała się na moim wywiadzie z nią i z Johnem. W 2008 roku opublikowałem pamiętnik opisujący, jak moja rodzina radziła sobie z uzależnieniem narkotykowym jednego z moich dzieci, a Yoko zgodziła się, abym zacytował w niej tekst piosenki Johna oraz zapożyczył z niej tytuł książki: Beautiful Boy [po polsku jako Cudowny chłopiec: mój uzależniony syn - przyp. tłum.].

Przez wszystkie te lata często z Yoko podróżowałem. W 1987 roku polecieliśmy wspólnie do ówczesnego Związku Radzieckiego na forum pokojowe zorganizowane przez Michaiła Gorbaczowa. Pamiętam, że Gorbaczow cytował przy Yoko Lennona - Johna Lennona, a nie Włodzimierza Iljicza Lenina - a po południu, kiedy wybrałem się z nią na spacer po moskiewskim Arbacie, wypatrzyły ją rosyjskie dzieci, zebrały się wokół i łamanym angielskim odśpiewały Imagine. Yoko tonęła we łzach.

Pojechałem z nią i Seanem do Japonii. Odwiedziliśmy między innymi Tokio i Kioto, spotkaliśmy się z jej rodziną, dotarliśmy do rezydencji jej przodków i domów, gdzie mieszkała w dzieciństwie. Zaglądaliśmy do klubów, gdzie występowała, zanim poznała Johna, i do miejsc, w których byli jako para. Yoko i Sean odwiedzali też mnie w Kalifornii. Sean czasami przyjeżdżał sam i zatrzymywał się u nas. Wybieraliśmy się do Disneylandu, zabierałem go na surfing do Santa Cruz. Spędzałem sporo czasu z Yoko i Samem Havadtoyem, który był jej partnerem od 1981 do 2000 roku. Podróżowaliśmy wspólnie do Japonii, Londynu, Los Angeles, w odwiedziny do Seana, kiedy uczył się w szkole z internatem w Genewie. Byłem z nią w jednym z najtrudniejszych okresów jej życia, również wtedy, kiedy została zdradzona przez ludzi, którym ufała, i kiedy grożono jej śmiercią. Na pewien czas z powodu tych gróźb pod adresem jej i Seana przeprowadzili się we troje z Samem z Nowego Jorku do mojej okolicy w San Francisco. Służyłem jej radą w niektóre z tych okropnych wieczorów. Nie było to jednak nigdy coś jednostronnego. Yoko była oddaną przyjaciółką, która pomogła nam, gdy całą rodziną przeżywaliśmy własne zawirowania. W Cudownym chłopcu opowiadam historię przyjaciół, którzy pomogli ocalić życie mojego syna, gdy był uzależniony od metamfetaminy i mieszkał na ulicach San Francisco. Tymi przyjaciółmi byli Yoko i Sean. Zabrali go do siebie do Nowego Jorku, potem na farmę na północy stanu Nowy Jork, nakłonili go także do podjęcia leczenia.

Działo się to w 2002 roku. Utrzymywaliśmy z Yoko kontakt przez kolejne dziesięć lat. Dalej się z nią spotykałem i w Nowym Jorku, i w San Francisco, dzwoniliśmy też do siebie, ale stopniowo nasze drogi się rozchodziły.

 

W 2021 ROKU ZDECYDOWAŁEM, że napiszę jej biografię. Yoko postanowiła wtedy przejść na emeryturę i przestała udzielać wywiadów, ale rozmawiałem z nią przez wiele lat i dobrze ją znałem. Mimo to wiedziałem, że napisanie historii Yoko będzie trudne, bo i jej życie było skomplikowane - i ona sama też. Nasza przyjaźń też stanowiła wyzwanie. Z jednej strony moja relacja z Yoko dawała mi szansę napisania książki, której nikt inny nie mógłby napisać. Byłem obecny podczas sytuacji, o których nikt inny nie wiedział. Patrzyłem oczami świadka, jaki wpływ wywierały na nią wydarzenia publiczne. Skoro zaś byłem blisko, wiedziałem, które doniesienia prasowe i plotki były prawdziwe, a które nie. Widziałem takie oblicza Yoko, o których inni tylko spekulowali. Widziałem ją w chwilach najgorszych, gdy najmocniej oddawała się paranoi, strachowi i przygnębieniu, ale też w najlepszych - w momentach uniesienia, twórczości, inspiracji, kiedy przejawiała tę mądrość spoza tego świata, o której mówił John.

Choć jednak przyjaźń z Yoko dawała mi bezcenny wgląd i obserwacje, zmuszała mnie również do trudnego, krytycznego pytania: czy dziennikarz jest w stanie powiedzieć prawdę o osobie, z którą się przyjaźni? Nie ciekawiła mnie wybielona wersja historii Yoko - wyidealizowane spojrzenie kogoś bliskiego. Ani Yoko, ani Sean, ani żadna osoba, która ich reprezentuje, nie czytały tego przed wydaniem. Nie zmienia to faktu, że książki pisane przez przyjaciół są z konieczności inne od prac zdystansowanych biografów. Istnieje tu pewne skrzywienie (ujawniam moje na samym początku), ale równocześnie wiele takich tekstów pozwala na unikalne spojrzenie właśnie z uwagi na relacje autorów z bohaterkami i bohaterami. Mam nadzieję, że czytelnicy też się z tym zgodzą.

W tej książce nie ubarwiałem prawdy, aby pokazać Yoko jako świętą albo upadłą. Przeciwnie, robiłem, co w mojej mocy, żeby rzetelnie zrekonstruować wydarzenia i rozmowy, tak jak miały miejsce. Jednej rzeczy nie musiałem robić wcale - zgadywać, jaka jest Yoko. Po kilkudziesięciu latach przyjaźni wiem, jaka jest, i ze wszystkich sił próbowałem to pokazać.

Na kolejnych stronach ukazuję potknięcia i porażki Yoko. Ujawniam głębię jej bólu i lęku oraz ich źródła. Przybliżam też jej głęboką mądrość, pazur, poczucie humoru, inspiracje, talent i radości; jej wytrzymałość, współczucie, jej sukcesy i jej geniusz.

Ostatecznie to nie tylko książka o pojedynczej osobie. Cytując innego beatlesa, to również "magiczna i tajemnicza podróż" przez wyjątkowe czasy i miejsca. Opowiada, jak ludzie bywają krzywdzeni i jak się zmieniają. Mówi o sztuce przetrwania. O tych, którzy widzą rzeczy inaczej i myślą inaczej, a przez to cierpią. Opowiada o sztuce, o twórczości i marzeniach o pokoju.

Kiedy myślę o ponaddziewięćdziesięcioletniej historii Yoko, widzę jedną z najwspanialszych opowieści naszych czasów - wstrząsającą, elektryzującą i inspirującą podróż.

CZĘŚĆ PIERWSZA
NAD NAMI TYLKO NIEBO
1933-1966
 
 
ROZDZIAŁ 1

"MOI RODZICE BYLI CZULI dla siebie, ale nie dla mnie" - powiedziała kiedyś Yoko. "Ojciec trzymał wobec nas duży dystans. Kiedy w dzieciństwie chciałam się z nim zobaczyć, musiałam zadzwonić do jego biura i umówić się na spotkanie. A moja matka miała własne życie. Była piękna, zwykła mówić: "Powinnaś się cieszyć, że twoja matka wygląda tak młodo""[44].

Innym razem Yoko stwierdziła: "Uwielbiałam matkę, ale bez wzajemności. Była zbyt zajęta swoim życiem"[45].

Mimo że Yoko była głęboko zraniona przez rodziców i czuła do nich urazę, wyrażała wobec nich chłodny szacunek. Powiedziała kiedyś o matce: "Cieszę się, że moja matka była, jaka była, bo przynajmniej nie siedziała i nie mówiła "Byłaś całym moim życiem"... to mogłoby potem ciążyć. A ja nie mam poczucia, że jestem jej coś winna... Z tego punktu widzenia podziwiam jej siłę oraz inteligencję. Nauczyłam się od matki, jak być na tyle niezależną, żeby przetrwać wielką presję związaną z byciem w rodzinie Yasuda-Ono"[46].

 

YOKO NIE ROZUMIAŁA wymagań stawianych jej przez rodzinę, w której się urodziła. Yasudowie ze strony matki byli jedną z czterech najbardziej wpływowych i najbogatszych rodzin Japonii w okresie od końca XIX wieku do II wojny światowej. Na zaibatsu Yasudów - rodzinny syndykat finansowy - składał się niegdyś największy w kraju Yasuda Bank (który zmienił się potem w Fuji Bank). Ojciec Yoko był z kolei dyrektorem banku. "Matka często mówiła: "Twój ojciec jest tylko prezesem jakiegoś banku, a mój ojciec miał swój własny""[47].

Matka Yoko - Isoko - była wnuczką Zenjir? Yasudy, którego "New York Times" uznawał za najbogatszego człowieka Japonii[48]. "Często określano go mianem "japońskiego [J.P.] Morgana", ponieważ jak jego amerykański odpowiednik był nie tylko niezwykle bogaty, ale poprzez własny bank sprawował kontrolę nad majątkiem innych". Był nie tylko liderem biznesu, zajmował się także sztuką, pielęgnował japońskie tradycje, choćby ceremonię picia herbaty, sprawował mecenat nad aktorami kabuki i zawodnikami sumo[49]. W dojrzałym wieku Zenjir? stał się filantropem, ufundował budowę audytorium Yasuda K?d? na Uniwersytecie Tokijskim oraz amfiteatru w parku Hibiya w stolicy.

Isoko była najmłodszym dzieckiem najstarszej córki Zenjir? (ten ostatni na dobrą sprawę adoptował swojego zięcia i ojca Isoko, żeby ten mógł przyjąć rodowe nazwisko). Matka Yoko wychowywała się w gigantycznej posiadłości na terenie Tokio, gdzie mogła jeździć konno i bawić się w ogromnych ogrodach.

W jej rodzinie karierę zawodową kobiety uznawano za niedopuszczalną, ale pozwolono Isoko na rozwijanie zainteresowań. Dorastając, uczyła się malarstwa, tradycyjnego śpiewu i gry na instrumentach. Yoko nazywała swoją matkę mogą, czyli "modern girl"[50], "nowoczesną dziewczyną". Zachowały się fotografie Isoko ubranej w długie, obcisłe sukienki z Paryża, z perłami na szyi i jasną szminką na ustach. Krótkie, kręcone włosy miały przedziałek na boku w stylu Grety Garbo. Isoko chadzała na wystawne przyjęcia. Jedno z nich wydano w popularnym wakacyjnym kurorcie Karuizawa, gdzie jej rodzina miała willę na leśnych obrzeżach miasta. Tam właśnie poznała Eisuke Ono, który był imponująco wysoki, przystojny, miał towarzyską ogładę - i był muzykiem.

 

KORZENIE RODZINY EISUKE, ojca Yoko, sięgają do pewnego zubożałego samuraja[51], którego wykształcony w Stanach Zjednoczonych syn odniósł sukces w biznesie, a z czasem został prezesem Japońskiego Banku Przemysłowego (Industrial Bank of Japan).

Od wczesnej młodości Eisuke był utalentowanym pianistą i marzył o karierze solisty. Jako nastolatek grywał koncerty i recitale, zyskał nawet popularność wśród młodego pokolenia spędzającego rodzinne wakacje w Karuizawie. Właśnie tam, w wakacyjnej rezydencji rodziny Yasuda, Eisuke poznał Isoko.

W tamtych czasach wiele japońskich małżeństw było aranżowanych, ale tych dwoje się w sobie zakochało. "Babcia wielokrotnie opowiadała mi, że wybrała mojego dziadka z niezliczonego grona mężczyzn, którzy nawiązywali kontakt z jej rodziną i z nią samą, bo starali się o jej rękę"[52] - wspominała Akiko Ono, bratanica Yoko. Rodzina nie pochwalała tego związku. Co prawda ojciec Eisuke również był dyrektorem banku, ale majątek Yasudów wielokrotnie przewyższał majątek rodziny Ono. Rodzina Isoko wyznawała buddyzm[53], rodzina Eisuke - chrześcijaństwo. Ponadto muzyk w roli zięcia był nie do pomyślenia. Ten ostatni protest stał się jednak bezprzedmiotowy, kiedy Eisuke poszedł za życzeniem swojego ojca i zaczął karierę w bankowości, wbrew sobie rezygnując z marzenia o zostaniu artystą. Na Tokijskim Uniwersytecie Cesarskim studiował ekonomię i matematykę. W 1927 roku, mając dwadzieścia pięć lat, uzyskał dyplom i zaczął urzędniczą pracę w tokijskim oddziale Yokohama Specie Bank, gdzie stopniowo awansował.

Ślub Ono i Yasudy, który odbył się 3 listopada 1931 roku, był uroczystym wydarzeniem z udziałem całej tokijskiej śmietanki towarzyskiej.

Para zamieszkała w willi ukrytej wśród zagranicznych ambasad w jednej z najbogatszych dzielnic Tokio. Zdaniem Yoko pnący się po szczeblach bankowej kariery Eisuke nie wyzbył się goryczy, że zmuszono go do porzucenia muzycznej ścieżki. Isoko zajmowała się domem, co polegało głównie na nadzorowaniu ponad trzydziestki służących. Dalej brała lekcje muzyki i malarstwa. Razem z mężem wydawali wystawne przyjęcia. Eisuke, będąc członkiem ekskluzywnego Sagami Country Club, trzy razy w tygodniu grywał w golfa.

Na początku lutego 1933 roku Eisuke przeprowadził się do Stanów Zjednoczonych, aby prowadzić interesy banku w San Francisco. Isoko została w Tokio. Była w dziewiątym miesiącu ciąży.

Córka Isoko i Eisuke urodziła się dwa tygodnie po wyjeździe ojca, o ósmej trzydzieści wieczorem 18 lutego 1933 roku. Dano jej na imię Yoko, co oznacza "dziecko oceanu".

Kiedy Eisuke był za granicą, Isoko mieszkała ze swoimi rodzicami w ich tokijskiej posiadłości. Dla Yoko ojciec był wtedy tylko fotografią. Kiedy kładła się spać, matka pokazywała jej zdjęcie Eisuke ze słowami: "Powiedz dobranoc ojcu"[54].

Mamy zdjęcia i amatorskie filmy dokumentujące pierwsze lata życia Yoko. Na jednym z ujęć usadzono ją z pluszowym misiem w rękach i ubrano w śpioszki z kapturem. Na filmie raczkuje w kierunku śpiącej matki. Isoko się budzi, bierze córkę, delikatnie przytula i kołysze.

Mimo tych obrazów czułego i troskliwego macierzyństwa Yoko, kiedy dorastała, zdawała sobie sprawę z chłodu i dystansu Isoko. Była olśniewająca, niezwykła, ale pojawiała się i znikała - a to na zakupy, a to na kolację. Dziewczynkę na przyjęcia przyprowadzała niania po to, żeby przyjaciele matki mogli się nią przez chwilę pozachwycać, a potem kazano jej już iść.

Yoko stwierdziła, że Isoko udawała troskliwą matkę na filmach wysyłanych Eisuke: "Nigdy nie spędzała ze mną tyle czasu, co podczas kręcenia tych filmów"[55]. Mówiła, że jej matka "nigdy tak naprawdę nie chciała uznać swojego macierzyństwa. Zawsze mówiła coś w rodzaju: "Dzisiaj spotkałam tego a tego, tę i tę... i kiedy dowiedzieli się, że mam dziecko, byli tacy zdziwieni! Nie mogli uwierzyć!". Mniej więcej tak"[56].

Chociaż Isoko trzymała się zwykle na dystans, dawała nianiom szczegółowe instrukcje. Miały nie kołysać Yoko, kiedy z nią chodziły, bo Isoko bała się, że taki ruch uszkodzi dziecku mózg[57]. Służba miała zakaz pomagania Yoko, kiedy się przewróciła. "Nadal, choć niewyraźnie, pamiętam kilka kobiet w kimonach, które się we mnie wpatrują, ale nie zamierzają pomóc, kiedy próbuję się podnieść z ziemi" - napisała. Yoko wspominała też, że nianie miały za zadanie dezynfekować siedzenia w pociągu wacikami nasączonymi w alkoholu, kiedy rodzina podróżowała. "Matka miała fobię na punkcie zarazków" - opowiadała dalej Yoko. "W efekcie i ja stałam się obsesyjnym czyściochem. Kiedyś wypuściłam z ręki ołówek pożyczony od koleżanki z ławki, bo wciąż był ciepły od jej dotyku. Nawet dzisiaj bardzo nie lubię siadać na krześle, na którym wciąż czuć ciepło osoby siedzącej w tym miejscu przed chwilą"[58].

 

W 1935 ROKU EISUKE POSŁAŁ PO ISOKO I CÓRKĘ. Yoko miała dwa i pół roku, kiedy razem z matką opuściła Japonię na pokładzie rejsowca "Michuru". Artystka na zawsze zapamięta moment przybycia do San Francisco - to rześkie powietrze i światło.

Kiedy Yoko wraz z matką zeszły na ląd, Eisuke czekał już na nabrzeżu w długim płaszczu i kapeluszu. Podszedł do Isoko i pocałował ją. Zauważył Yoko i dał jej zdawkowego buziaka. Było to jej pierwsze spotkanie z ojcem.

Już jako dorosła kobieta Yoko przypomniała sobie, że Eisuke kazał jej kiedyś pokazać sobie ręce. Wyciągnęła je przed siebie, a on krótko skomentował, że są za małe, żeby kiedykolwiek mogła zostać wielką pianistką. "Myślę, że moje dłonie zmniejszyły się jeszcze, kiedy to mówił"[59] - wspominała.

Yoko zwracała uwagę na kontrast między dzieckiem na filmach z domowego archiwum - stepującym, bawiącym się - a jej wspomnieniami samotności i odosobnienia. "Nauczyłam się pokazywać rodzicom to, co chcą zobaczyć" - opowiadała mi. "Chciałam, żeby byli ze mnie dumni, lubili mnie. Ale byłam bardzo nieszczęśliwa".

 

EISUKE ODESŁAŁ RODZINĘ do Tokio w 1937 roku, kiedy Japonia wypowiedziała wojnę Chinom. Yoko miała cztery latka i młodszego brata Keisuke - Keia - który urodził się rok wcześniej.

Isoko zapisała Yoko do przedszkola w Jiy?-Gakuen, gdzie sama chodziła. Była to postępowa szkoła skupiona na edukacji artystycznej, w której skład wchodziły śpiew i kompozycja.

Jeden z nauczycieli kazał uczennicom słuchać dźwięków natury - wiatru i śpiewu ptaków - a potem przekładać je na nuty. Yoko nutowy zapis dźwięków przychodził naturalnie. Nie zdawała sobie wtedy z tego sprawy, ale to było jej wprowadzenie do sztuki konceptualnej.

 

W 1939 ROKU BANK WYDELEGOWAŁ EISUKE do oddziału w Nowym Jorku. 27 września 1940 roku Japonia podpisała pakt trzech, wchodząc w oficjalny sojusz z Niemcami i Włochami. Isoko bała się, że Stany Zjednoczone wkrótce przestaną wpuszczać obywateli Japonii, więc pojechała do Nowego Jorku z Yoko i Keiem, żeby znaleźć się blisko męża.

Rodzina mieszkała na przedmieściach. W wieku siedmiu lat Yoko poszła do publicznej szkoły. Po raz pierwszy doświadczyła wtedy rasizmu. "Szłam do kina i odkrywałam, że ci źli są w filmie Azjatami" - opowiadała. "Ludzie buczeli w ciemnościach. Niektórzy rzucali w nas kamieniami"[60].

Rodzina musiała pilnować zamykania okien, bo sąsiedzi narzekali na zapach japońskiego jedzenia. Kiedy Yoko szła z rodzicami ulicą, ludzie wykrzykiwali rasistowskie obelgi. Czas było wyjeżdżać.

Rodzina Ono wróciła do Japonii w lutym 1941, kiedy Yoko skończyła osiem lat. Wyjechali w samą porę. W kolejnym roku ponad 100 tysięcy Amerykanów japońskiego pochodzenia zmuszono do opuszczenia domów i internowano w tzw. obozach przesiedleńczych.

Niedługo po powrocie do Tokio Eisuke został wysłany do Hanoi, gdzie został zastępcą dyrektora oddziału. Yoko znów była bez ojca.

 

ODKĄD SKOŃCZYŁA TRZY LATA, uczyła się grać na fortepianie. Trochę później podobnie jak matka kształciła się w tradycyjnych sztukach Japonii, między innymi w śpiewie, kaligrafii i malarstwie.

Tylko kilkoro dzieci uznawano za godne towarzystwo do zabawy. "Nie przychodziło mi nawet do głowy, że mogłabym bawić się z kimś innym"[61] - wspominała Yoko. "Matka miała poczucie, że jeśli się z kimś zaprzyjaźnię, zaczną się próby wykorzystania naszej rodziny"[62].

Yoko była głęboko samotna. Tak często zostawała sama, że dzwoniła po służących i prosiła o herbatę tylko po to, żeby zobaczyć drugiego człowieka.

Radziła sobie, uciekając się do wyobraźni. Jej najwierniejszym towarzyszem był umysł. Instynktownie zwracała się do wewnątrz i całymi godzinami szkicowała w zeszycie albo wymyślała historie. Wpatrywała się w chmury i marzyła. Niewzruszoność nieba dawała jej wewnętrzny spokój i bezpieczeństwo.

 
 
ROZDZIAŁ 2

7 GRUDNIA 1941 ROKU Japonia zaatakowała Pearl Harbor. Nazajutrz Stany Zjednoczone wypowiedziały jej wojnę. Eisuke przebywał w Hanoi, gdzie pracował jako dyrektor oddziału banku. Yoko miała osiem lat. Nie rozumiała pracy swojego ojca, wiedziała tylko, że go nie ma. Eisuke był nieobecny przez większość życia Yoko, ale ta sytuacja była inna. Jak mógł zostawić żonę i dzieci - a na świecie byli już Yoko, Kei i mała Setsuko - w tak niebezpiecznych czasach?

Wojna była czymś trudnym do pojęcia dla japońskiej rodziny, którą ze Stanami Zjednoczonymi łączyły bliskie związki. "Raptem kilka miesięcy wcześniej chodziłam do [amerykańskiej] szkoły i każdego ranka przysięgałam wierność fladze"[63] - mówiła Yoko.

Początkowo szkoły w Japonii funkcjonowały bez zakłóceń. Isoko również z całych sił starała się żyć, jakby nic się nie zmieniło. Jednak w 1945 roku Ameryka zaczęła bezkarnie bombardować Tokio. Naloty odbywały się w nocy. Kiedy zaczynały wyć syreny, Isoko brała dzieci i biegła do schronu bombowego w ogrodzie.

W środku znajdowało się radio. Yoko słuchała w nim programu, w którym emitowano pożegnania pilotów kamikaze. "Przed wyruszeniem w drogę mogli powiedzieć coś przez radio do rodziców czy rodziny"[64] - opowiadała Yoko w wywiadzie dla BBC. "I wszyscy mówili: "Mamusiu, muszę lecieć, ale życzę ci długiego życia" lub coś podobnego. To była najstraszniejsza rzecz, jaką słyszałam, i nigdy tego nie zapomnę... Cóż za okrucieństwo wyrządzane drugiemu człowiekowi. Myślę, że to zmieniło całe moje myślenie o wojnie".

W szkole odbywały się ćwiczenia, podczas których dzieci chowały się pod stołami. W domu służący albo trafiali do wojska, albo uciekali. Naokoło panował chaos, a ojca Yoko, jak zawsze, nie było.

9 marca 1945 roku bombardowania z powietrza, fala za falą, spowodowały, że Tokio stanęło w płomieniach. Isoko czym prędzej pobiegła z Keiem i Setsuko do schronu, Yoko miała wysoką gorączkę, więc została w swojej sypialni[65]. Przez okna patrzyła, jak miasto się pali[66].

Rodziny wielu koleżanek i kolegów ze szkoły uciekły w góry, ale kiedy Isoko postanowiła opuścić miasto, miała zupełnie inny plan. Ktoś zaprzyjaźniony powiedział jej o wiosce w prefekturze Nagano, a Isoko wyobraziła sobie idylliczną wiejską społeczność, w której jej rodzina będzie mogła bezpiecznie żyć aż do powrotu do Tokio.

Isoko wysłała dwunastoletnią wówczas Yoko, ośmioletniego Keia i trzyletnią Setsuko z ostatnią ze służących zatłoczonym pociągiem do nagańskiej wsi, gdzie kupiła niewielki domek. Kiedy Yoko przybyła na miejsce, dach nie był jeszcze skończony. Matka została w Tokio, więc Yoko wzięła na siebie rolę osoby dorosłej i zdobywała jedzenie dla rodzeństwa. Dziewczynka żebrała, targowała się, wymieniała na ryż kimona, biżuterię i antyki.

Kiedy Isoko wreszcie do nich dołączyła, Yoko chodziła z nią, żeby sprzedać kolejne rodzinne dobra. Pewnego razu musiały wspólnie ciągnąć wózek przez błotniste pole ryżu. Nigdy nie zapomni widoku matki, zawsze dotąd nienagannie ubranej, całej w błocie, "rozpaczliwie" wyglądającej.

Miejscowi - wspominała Yoko - "dawali nam popalić". "Mieli poczucie, że jesteśmy zepsuci [bogacze z miasta] i że teraz nasza kolej"[67].

W wiejskiej szkole, do której chodzili Yoko i Kei, inne dzieci ich unikały lub się z nich naśmiewały. Yoko nazywano amerykańskim szpiegiem, "bo nie śpiewała japońskiego hymnu dostatecznie szybko". Artystka wspominała także "bycie obrzuconą kamieniami przez wiejskie dzieci, które nienawidziły ludzi z miasta"[68].

Isoko pojechała z powrotem do Tokio, żeby przywieźć więcej rzeczy na handel. Podczas nieobecności matki Yoko musiała opiekować się bratem i siostrą. "Znalazłam wiejski domek, gdzie leżał stos ziemniaków" - opowiadała. "Nazbierałam ich pełen plecak - wielki jak ja sama - który zrobił się tak ciężki, że musiałam robić dwa kroki i odpoczywać, dwa kroki i odpoczywać, i tak przez całą drogę powrotną do wioski"[69]. Yoko i Kei zbierali też grzyby i owoce morwy.

Uczucie lęku, choroby i głodu - stopniowego zagłodzenia - stały się powracającym motywem sztuki Yoko. Mentalne sztuczki, które wymyślała, aby przetrwać, zajęły równie kluczowe miejsce w jej myśleniu i pracy. W umyśle nieustannie uciekała w kierunku nieba. Tworzyła wyobrażone uczty dla głodującego brata. Kei pamiętał słowa siostry: "Zjedz to jabłko na niby. Najesz się" (i zaczął się śmiać, wspominając: "Ona się najadła - była dobra w zmyślaniu - ale mnie te słowa nie nasyciły"[70]).

Yoko cierpiała na anemię, a przez niedożywienie często chorowała. W pewnym momencie zdiagnozowano u niej zapalenie opłucnej[71]. Trzeba też było usunąć wyrostek robaczkowy, a z powodu braku leków operację przeprowadzono bez skutecznych środków znieczulających. Yoko ujawniła też później, że została wykorzystana seksualnie przez lekarza[72]. W jednym z późniejszych dzieł opisze doktora całującego ją w usta[73].

Wszystkie te traumy ukształtowały dalsze życie Yoko - nosiła je ze sobą. Wyciągnęła z tego jednoznaczną lekcję: może polegać wyłącznie na sobie.

 

6 SIERPNIA 1945 ROKU STANY ZJEDNOCZONE zrzuciły bombę atomową na Hiroshimę. Zginęło 140 tysięcy ludzi[74]. Dziesiątki tysięcy zmarły na skutek obrażeń i choroby popromiennej w kolejnych miesiącach i latach. 9 sierpnia na Nagasaki zrzucono drugą bombę atomową. Zginęło wówczas 70 tysięcy ludzi. Japonia poddała się 15 sierpnia.

Ponieważ w wiejskim domu nie było radia, rodzina Yoko nie wiedziała, że wojna się skończyła, dopóki dziewczynka nie poszła do szkoły. Po powrocie przekazała nowinę Isoko.

Po czterech miesiącach matka zdecydowała się sprowadzić rodzinę z powrotem do Tokio, ale wedle jej synowej, Masako Ono, Isoko "zupełnie sobie nie radziła, nie mogła sama nic zrobić"[75], więc to na dwunastoletnią Yoko spadło znalezienie ciężarówki i zatrudnienie kierowcy na tę podróż. Załadowali do pojazdu resztki dobytku, które jeszcze im zostały, wspięli się na pakę i ruszyli do stolicy.

Yoko była w szoku po powrocie. "Tokio, to ma być Tokio!" - myślała wtedy. "Było to wielkie pole niczego, ludzie mieszkający w szałasach"[76].

 

ISOKO NIE MIAŁA ŻADNYCH WIEŚCI od Eisuke przez ponad rok, ale na początku 1946 roku jeden z krewnych, dyplomata, przyniósł wiadomość, że jej mąż został co prawda internowany w Wietnamie, ale żył i wróci do domu. Setsuko zapamiętała moment, kiedy Eisuke przechodzi przez bramę od frontu. "Zobaczyłam, jak zbliża się do nas wysoki, przystojny mężczyzna. Wszyscy byliśmy tak szczęśliwi, kiedy wrócił do domu. Matka była radosna"[77]. Yoko zobaczyła, jak obejmuje matkę, i przypomniała sobie ból, który czuła jako dwuipółlatka, kiedy spotkała ojca po raz pierwszy. I znowu był uradowany na widok Isoko, ale niemal nie dostrzegł Yoko i jej rodzeństwa. Choć Yoko nie przywykła do fizycznej i emocjonalnej nieobecności ojca (jego niedostępność będzie wpływać na jej dalsze życie, karmić brak pewności siebie i przenikać do jej związków), to po raz pierwszy w życiu potrafiła zajrzeć do jego wnętrza. Był ofiarą wojny. Dostrzegła jego zranienie i zmieniła o nim zdanie. Uraza przeobraziła się we współczucie. Dostrzegła, że on też cierpiał.

 

PO WOJNIE GOSPODARKA Japonii była zrujnowana, a majątki rodzin Ono i Yasudów znacznie się zmniejszyły. Rozwiązano wszystkie wpływowe rodzinne zaibatsu. Zatrudniający Eisuke Yokohama Specie Bank zreorganizowano, tworząc w jego miejsce Bank of Tokyo[78]. Eisuke został najpierw doradcą nowego banku, a potem znów objął stanowisko dyrektorskie.

Życie rodziny Ono powoli wracało do normalności. Isoko zajęła się tym, czego oczekiwano od żony japońskiego menedżera: zabawiała rozmową biznesowych współpracowników i golfowych znajomych męża. Yoko wciąż nie miała z ojcem większego kontaktu. "Mój ojciec siedział za wielkim biurkiem, które na stałe nas od siebie oddzieliło"[79] - napisała. Jedno ze spotkań z Eisuke utkwiło Yoko w pamięci. "Ojciec gdzieś wyjeżdżał i wszyscy byliśmy na lotnisku, żeby się z nim pożegnać. Jakieś dwadzieścia osób. Zachowywał się jak polityk. Ściskał dłonie wszystkim ludziom w szeregu z charakterystycznym półuśmiechem, który się przywołuje z takiej oficjalnej okazji. Stałam na końcu i postąpił ze mną tak samo - wyciągnął rękę i powiedział: "Bardzo dziękuję za przybycie", z tym samym uśmiechem. Rozpłakałam się, a matka uznała, że to niepoważne"[80].

Na przyjęciach Eisuke grywał na fortepianie i czasami kazał występować także Yoko. Kiedy siedziała przy instrumencie, goście się w nią wpatrywali, Eisuke też świdrował ją wzrokiem - niemal przestawała oddychać, bardzo się bała, że się pomyli. Opowiadała, że ani razu w życiu nie czuła, że jest z niej zadowolony.

Niewiara w siebie i wstyd biorące się z krytycyzmu ojca i zaniedbania przez rodziców, a także bycie zawsze tą "inną" - czy to na wschodzie, czy na zachodzie, na wsi i w mieście - zrosły się z wojenną traumą. Koszmary Yoko stały się mroczniejsze. Zaczęła cierpieć na tak silne bóle uszu, że musiała leżeć w ciemnym pokoju z podpaskami w roli nauszników, żeby odciąć się od dźwięków. Czasami bez powodu wpadała w panikę. Bała się, że przestanie oddychać. Siedząc samotnie w pokoju, liczyła oddechy i myślała: "Mój Boże, czy w ogóle bym oddychała, gdybym ich nie liczyła?"[81].

Kiedy indziej wstrzymywała oddech. "I wtedy zdawałam sobie sprawę, że już tak długo nie oddycham. Bałam się, że umrę. Bałam się, że zniknę".

Dorastając, Yoko spędzała większość czasu samotnie. Prześladowały ją niewiara w siebie i nieufność. Miała poczucie, że nikt jej nie rozumie. Przygnębienie stawało się czasami nieznośne. Wydawało się, że nie ma od tego ucieczki. Doprowadziło ją to do prób samobójczych. Przyznawała później, że będąc nastolatką, podejmowała je wielokrotnie[82]. Przetrwała dzięki zwróceniu się do wewnątrz, marzeniom - i znów: przy wpatrywaniu się w niebo - dzięki pisaniu, rysowaniu i komponowaniu. Sztuka ją ocaliła.

 

PO SKOŃCZENIU JIY?-GAKUEN Yoko posłano do Kamei Gakuen, szkoły chrześcijańskiej, a po niej do szkoły średniej Gakush?in, którą sama porównywała z angielskim Eton[83]. Trzymała się na dystans od rówieśników, ale uczestniczyła w kółku teatralnym, grając i reżyserując sztuki. W szkole wiele wymagano, a domu następował ciąg dalszy, brała tam prywatne lekcje języków i religii. Zmuszano ją do nauki gry na fortepianie. Presja była przygniatająca.

Kiedy Eisuke był w domu w Tokio, kazał czasami Yoko grać ze sobą w duecie. Nie wyczekiwała tych momentów jako rzadkich okazji spędzenia czasu z ojcem. Bała się ich. Pragnęła jego akceptacji, a dostawała tylko uwagi o popełnianych błędach.

Fortepian nie dawał jej wtedy specjalnej radości, uwielbiała za to pisać. Zapełniała zeszyty spostrzeżeniami, historiami, rysunkami, haiku i innymi wierszami. Myślała, że kiedyś zostanie pisarką, ale nauczyciele lekceważyli jej prace. Z powodu nieustannej krytyki pedagogów sądziła, że ta ścieżka jest nie dla niej. A wiedziała już, że pianistką nie będzie. Zdecydowała więc, że chciałaby zostać kompozytorką - nie grać muzyki innych, ale pisać własną. Lubiła uczyć się kompozycji w szkole, ojciec zaś ubóstwiał kompozytorów, więc liczyła na jego zadowolenie. Równocześnie czuła zdenerwowanie, kiedy zebrała się na odwagę, żeby powiedzieć mu o swojej decyzji.

"Ojciec słuchał bardzo uważnie, w zupełnej ciszy, potem powiedział: "Hmmm... cóż, myślę, że to błąd"... Jest jedną z tych bardzo tradycyjnych osób, wierzy w trzy wielkie B... no wiesz, w Brahmsa, Bacha i Beethovena, a wszyscy trzej, jak nie omieszkał wspomnieć, byli mężczyznami. Uważał, że kompozycja muzyczna... to dziedzina za trudna dla kobiet"[84]. Powiedział Yoko, że ma dobry głos, i zaproponował, żeby może by została śpiewaczką operową. Uważał, że "kobietom jest łatwiej to robić - śpiewać do czyichś melodii" - opowiadała Yoko.

Idąc za życzeniem ojca, Yoko kontynuowała lekcje śpiewu, skupiając się na niemieckiej operze i pieśniach. Kiedy była w klasie maturalnej, Eisuke doradzał, żeby zdawała egzaminy wstępne do Tokyo College of Music.

Yoko miała inne plany. Eisuke pracował wtedy w nowojorskim oddziale Bank of Tokyo. Córka wysłała mu telegram informujący, że podjęła decyzję o niezdawaniu tych egzaminów. Prosiła ojca o zgodę na pójście na uniwersytet i studiowanie filozofii. Ojciec się zgodził. Po części dlatego, że cenił inteligencję córki, ale - jak przyznawał Kei - "również dlatego, że wiedział, jak jest uparta"[85].

 

[...]

PRZYPISY
Od autora
[1] Jak zaznaczono na wstępie, części niniejszej książki były już publikowane w postaci artykułów i książki: David Sheff, The Playboy Interview with John Lennon and Yoko Ono, "Playboy", I 1981; Vicki Sheff, David Sheff, The Betrayal of John Lennon, "Playboy", III 1984; David Sheff, The Night Steve Jobs Met Andy Warhol, "Playboy", I/II 2012; David Sheff, Yoko Ono: How She Is Holding Up, "People", 12.01.1981, https://people.com/archive/cover-story-checking-in-with-yoko-vol-15-no-1/; David Sheff, Yoko and Sean: Starting Over, "People", 13.12.1982, https://people.com/archive/cover-story-yoko-and-sean-starting-over-vol-18-no-24/; David Sheff, All We Are Saying: The Last Major Interview with John Lennon and Yoko Ono, wyd. popr., St. Martin's Griffin, New York 2020. Wywiad został po raz pierwszy opublikowany jako The Playboy Interviews with John Lennon and Yoko Ono, Playboy Press, New York 1981.
Prolog
[2] Ellen Papazian, Oh Yoko! 20 Ways of Looking at an Art-World Icon, "Bitch", 17.11.2009.
[3] Nagranie z nowojorskiego pokazu Cut Piece dostępne jest online, m.in. tu: https://vimeo.com/106706806.
[4] E. Papazian, Oh Yoko..., dz. cyt.
[5] Tamże.
[6] Zoë Lescaze i in., The 25 Most Influential Works of American Protest Art Since World War II, "New York Times", 15.10.2020, https://www.nytimes.com/2020/10/15/t-magazine/most-influential-protest-art. html.
[7] D. Sheff, All We Are Saying..., dz. cyt.
[8] Wywiad autora z Laurie Anderson, 16.10.2022.
[9] Wywiad asystentki autora z Reiko Tomii, 13.12.2022.
[10] Austin Allen, "My Beautiful Never-Nevers": Yoko Ono's Poetry Revisited, "Los Angeles Review of Books", 04.04.2022, https://lareviewofbooks. org/article/my-beautiful-never-nevers-yoko-onos-poetry-revisited/. O gorączce wspomina się także w: Louis Menand, Yoko Ono's Art of Defiance, "New Yorker", 13.06.2022, https://www.newyorker.com/magazine/2022/06/20/yoko-onos-art-of-defiance.
[11] Wywiad Michaela Kimmelmana z Yoko Ono, "TimesTalks", 05.10.2012, https://www.youtube.com/watch? v=0WIosw1gv50.
[12] Alexandra Munroe, Spirit of Yes: The Art and Life of Yoko Ono, w: Yes Yoko Ono, red. Alexandra Munroe, Jon Hendricks, Harry N. Abrams, New York 2000; fragment dostępny: https://web. archive. org/web/20160307183246/http:/www.alexandramunroe.com/spirit-of-yes-the-art-and-life-of-yoko-ono-2/.
[13] Wywiad autora z Keisuke Ono, 16.06.2022.
[14] Z. Lescaze i in., The 25 Most Influential Works..., dz. cyt.
[15] Yoko Ono, Just Me, "Bungei Shunju", IX 1974; w Japonii wydane jako: Yoko Ono, Just Me!, Kodansha, Tokyo 1990.
[16] Opowieść Yoko o Cut Piece, audio, Museum of Modern Art, https://www.moma. org/audio/playlist/15/373.
Wstęp
[17] D. Sheff, All We Are Saying..., dz. cyt.
[18] Wystąpienie Yoko na First International Feminist Conference na Uniwersytecie Harvarda, Cambridge, MA,1-4.06.1973, przedrukowano jako wstęp do piosenki Coffin Car na płycie Feeling the Space z 1973 roku.
[19] Wywiad autora z Klausem Voormannem, 02.06.2022.
[20] Wywiad Terry'ego Grossa z Paulem McCartneyem, "Fresh Air", NPR, 03.11.2021, https://www.npr. org/2021/11/03/1051809546/paul-mccartney-didnt-break-up-the-beatles.
[21] Ariella Budick, Yoko Ono: One Woman Show 1960-1971, MoMA, New York-Review, "Financial Times", 25.05.2015, https://www.ft.com/content/52a8cf6e-fd79-11e4-9e96-00144feabdc0.
[22] Wywiad autora z Rayem Connolym, 27.07.2022.
[23] Mailowy wywiad autora z Hansem Ulrichem Obristem, 10.10.2024.
[24] D. Sheff, All We Are Saying..., dz. cyt.
[25] Jann Wenner, Rolling Stone Interview, "Rolling Stone", XII 1970, https://www.johnlennon.com/music/interviews/rolling-stone-interview-1970/.
[26] Anthony Fawcett, John Lennon: One Day at a Time, Grove Press, New York 1976; fragment dostępny: https://www.imaginepeace.com/archives/15702.
[27] Wywiad autora z Barbarą Graustark, 09.10.2023.
[28] Jonathan Jones, Yoko Ono Show at Guggenheim Shines Light on Pioneering Conceptual Artist, "The Guardian", 13.03.2014, https://www.theguardian.com/artanddesign/2014/mar/13/yoko-ono-guggen heim-bilbao-conceptual-influence.
[29] Caroline Roux, Yoko Ono, Tate Modern Review - the Conceptual Art Pioneer Gets Her Due, "Financial Times", 13.02.2024, https://www.ft.com/content/015b77ad-f3e0-450e-bef2-f7b213ed9e60.
[30] Wywiad Cake'a Nuneza i Ala Kowalewskiego z Kurtem Cobainem, "Flipside", V 1992, https://www.livenirvana.com/interviews/9203akcn/#gsc. tab=0.
[31] Memories of John Lennon, red. Yoko Ono, HarperCollins, New York 2005.
[32] Why Miley Cyrus Got a Note from Yoko Ono Tattooed on Her Back, "The Howard Stern Show", 3.12.2020.
[33] Peter Piatkowski, Why Yoko Ono's Music Matters, "Pop Matters", 04.05.2021, https://www.popmatters.com/why-yoko-onos-music-matters#:~: text=As%20Kim%20Gordon%20once%20declared, so%20ahead%20of%20her%20time.%E2%80%9D.
[34] Jason Farago, Hearing Yoko Ono All Over Again, "New York Times", 25.06.2015, https://www.nytimes.com/2015/06/28/arts/music/hearing-yoko-ono-all-over-again. html.
[35] Wywiad autora z Davidem Byrne'em, 10.10.2022.
[36] Rich Thomas, My Philosophy: Yoko Ono, "Magnetic", 02.06.2011, https://magneticmag.com/2011/06/my-philosophy-yoko-ono/.
[37] Wywiad autora z Cyndi Lauper, 24.01.2023.
[38] D. Sheff, All We Are Saying..., dz. cyt.
[39] Amei Wallach, The Widow Peaks, "New York Times", 24.09.2000, https://archive. nytimes.com/www.nytimes.com/library/magazine/home/20000924mag-ono. html.
[40] Elton John, Me, Henry Holt, New York 2019.
[41] Yoko Ono, To the Wesleyan People, 23.01.1966, https://www.flickr.com/photos/yokoonoofficial/2892207133.
[42] David Sheff, The Playboy Interview with John Lennon and Yoko Ono, "Playboy", I 1981, https://www.playboy.com/magazine/articles/1981/01/playboy-interview-john-lennon-and-yoko-ono/.
[43] D. Sheff, All We Are Saying..., dz. cyt.
CZĘŚĆ PIERWSZA: NAD NAMI TYLKO NIEBO
Rozdział 1
[44] Betty Rollin, Top Pop Merger: Lennon and Ono, Inc., "Look", 18.03.1969.
[45] Chrissy Iley, Yoko Ono: 'John's Affair Wasn't Hurtful to Me. I Needed a Rest. I Needed Space, "Telegraph", 26.03.2012, https://www.telegraph.co.uk/culture/photography/9160041/Yoko-Ono-Johns-affair-wasnt-hurtful-to-me.-I-needed-a-rest.-I-needed-space. html.
[46] John Lennon, Yoko Ono, John and Yoko/Plastic Ono Band, Thames and Hudson, London 2020.
[47] Tamże.
[48] Zenshiro Yasuda, 60, Japanese Financier, wspomnienie, "New York Times", 9.10.1937, https://www.nytimes.com/1937/10/09/archives/zenshiro-yasuda-60-japanese-financier-head-of-eight-banks-is. html.
[49] Mail Akiko Ono do autora, 18.08.2023.
[50] A. Munroe, Spirit of Yes..., dz. cyt.
[51] Tamże oraz mail Yugo Ono, kuzyna Yoko piszącego historię rodziny Ono, do autora.
[52] Mail Akiko Ono do autora, 4.06.2022.
[53] Lindsay Zoladz, Yoko Ono and the Myth That Deserves to Die, "Vulture", 13.05.2015, https://www.vulture.com/2015/05/yoko-ono-one-woman-show. html.
[54] Barbara Graustark, The Lost 1981 Yoko Ono Interview, "Rolling Stone", 01.10.1981, https://www.rollingstone.com/music/music-features/yoko-ono-cover-story-john-lennon-death-1234681088/.
[55] J. Lennon, Y. Ono, John and Yoko/Plastic Ono Band, dz. cyt.
[56] Charles McCarry, John Rennon's Excrusive Gloupie, "Esquire", XII 1970, https://classic. esquire.com/article/1970/12/1/john-rennons-excrusive-gloupie.
[57] Y. Ono, Just Me, dz. cyt.
[58] Tamże.
[59] J. Lennon, Y. Ono, John and Yoko/Plastic Ono Band, dz. cyt.
[60] Jieun Rhee, Performing the Other: Yoko Ono's 'Cut Piece, "Art History", nr 28, II 2005, https://www.academia. edu/73702682/Performing_the_Other_Yoko_Onos_Cut_Piece.
[61] Craig McLean, Yoko Ono: Back to Where She Once Belonged, "Times Online", 6.03.2010.
[62] Wywiad Michaela Kimmelmana z Yoko Ono..., dz. cyt.
Rozdział 2
[63] J. Rhee, Performing the Other..., dz. cyt.
[64] Defining Moments: Yoko Ono, Defining Moments, BBC News, 13.07.2003, http://news. bbc. co. uk/1/hi/world/asia-pacific/3058721. stm.
[65] A. Allen, "My Beautiful Never-Nevers"..., dz. cyt.; L. Menand, Yoko Ono's Art of Defiance..., dz. cyt.
[66] L. Menand, Yoko Ono's Art of Defiance..., dz. cyt.
[67] Paula Devlin, Go Yoko, "Vogue", 08.06.2012, https://www.imaginepeace.com/archives/17770.
[68] Yoko Ono, When Molecules Rise, They Converge, notatki na okładce płyty Rising, 1995, https://www.imaginepeace.com/archives/12042/comment - page-1.
[69] Nell Beram, Carolyn Boriss-Krimsky, Yoko Ono: Collector of Skies, Amulet Books, New York 2013.
[70] Wywiad autora z Keisuke Ono, 16.06.2022.
[71] Y. Ono, When Molecules Rise..., dz. cyt.
[72] Tamże.
[73] Yoko wspomina o całowaniu w usta w tekście towarzyszącym pracy Vertical Memory, zob. https://www.flickr.com/photos/mickeyono2005/5578886898.
[74] Alex Wellerstein, Counting the Dead at Hiroshima and Nagasaki, "Bulletin of the Atomic Scientists", 04.08.2020, https://thebulletin. org/2020/08/counting-the-dead-at-hiroshima-and-nagasaki/.
[75] Wywiad autora z Masako Ono, 16.06.2022.
[76] Simon Schama, Interview with Yoko Ono, "Financial Times", 01.06.2012, https://www.ft.com/content/eca25228-a9eb-11e1-9772-00144feabdc0
[77] Setsuko Ono, wywiad do filmu Family History: Yoko Ono, NHK Television, 2017.
[78] A. Munroe, Spirit of Yes..., dz. cyt.
[79] Yoko Ono, Feeling the Space, "New York Times", 24.08.1973, https://www.nytimes.com/1973/08/24/archives/feeling-the-space. html.
[80] Caroline Coon, In Defense of Yoko Ono, Yahoo! Entertainment, 02.07.2012, https://www.yahoo.com/entertainment/rock-backpages-flashback-defense-yoko-ono-1974-132405253. html.
[81] Jonathan Cott, Yoko Ono and Her Sixteen-Track Voice, "Rolling Stone", 18.03.1971, https://www.rollingstone.com/music/music-news/yoko-ono-and-her-sixteen-track-voice-237782/.
[82] B. Graustark, The Lost 1981..., dz. cyt.; Yoko opowiada o swoich próbach samobójczych także w: John Doran, Yoko Ono's Quiet Revolution Has Not Always Been So Quiet, "Stool Pigeon", IX 2009, https://www.flickr.com/photos/yokoonoofficial/3943436576.
[83] Ch. McCarry, John Rennon's..., dz. cyt.
[84] The Guests Go In to Supper, red. Melody Sumner i in., Burning Books, New York 1986.
[85] Wywiad autora z Keisuke Ono, 16.06.2022.

Tytuł oryginału: YOKO. A Biography

 

Redakcja: Kamil Bałuk

Korekta: Danuta Sabała

Zdjęcie na okładce: David Gahr/GETTY IMAGES

Przygotowanie zdjęć do druku: Mariusz Rosa

Opracowanie graficzne i skład: Elżbieta Wastkowska

Przygotowanie indeksu: Michał Stachowski

Redaktorka prowadząca: Magdalena Kosińska

 

Producent: Agora Książka i Muzyka sp. z o.o.

ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa

wydawnictwo@agora.pl

www.wydawnictwoagora.pl

 

Copyright ? 2025 by David Sheff

Copyright for this edition ? by Agora Książka i Muzyka sp. z o.o., 2025

? Copyright for the Polish translation by Michał Rogalski, 2025

 

Wszelkie prawa zastrzeżone

 

Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA)

 

Niniejsza publikacja jest chroniona prawem autorskim. Publikacja może być zwielokrotniona i wykorzystywana wyłączenie w zakresie dozwolonym przez prawo lub umowę zawartą z Wydawcą. Zwielokrotnianie i wykorzystywanie treści publikacji w jakiejkolwiek formie do eksploracji tekstów i danych (text and data mining) lub do trenowania modeli sztucznej inteligencji, bez uprzedniej, wyraźnej zgody Wydawcy jest zabronione.

 

Warszawa 2025

 

Wydanie pierwsze

 

ISBN: 978-83-8380-448-4

 

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

 

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej