Słowo o znaczeniu kaligrafii oraz elementów symbolicznych
Kaligrafia na okładce
Na grzbiecie okładki znajduje się znak pisma chińskiego e ?. W klasycznym języku chińskim, którym posługiwał się autor traktatu Sztuka wojny, desygnatem e jest miejsce kluczowe, miejsce strategiczne. W traktacie znak pojawia się w słowie-złożeniu xian'e ??, oznaczającej "strategiczne przejścia i rejony".
Xian oznacza dosłownie miejsca trudno dostępne, takie jak przełęcze, fortece, rejony umocnione. Chodzi o miejsca takie jak Brama Brzeska, Brama Smoleńska, Brama Mołdawska, czy rozmaite cieśniny i kanały morskie: Cieśnina Ormuz, Kanał Panamski etc. Za przykład może posłużyć Cieśnina Ormuz, którą - wedle obiegowego spostrzeżenia -można zamknąć niszczycielem, ale do jej otwarcia trzeba grupy uderzeniowej lotniskowca.
Miejsca takie decydują o logice konfliktu, a często jednocześnie o ekonomicznych przepływach strategicznych w czasie pokoju. Ich znaczenie dla kształtowania formy poruszających się armii Sun Zi opisuje za pomocą metafory wody, która przez samą swoją naturę - spływając po terenie - pędzi tak, jak dyktuje to jego ukształtowanie. To pojemność obszaru (ile wojska zdoła w nim operować), przepustowość przy jego relokacji i łatwość zamknięcia przez stronę, która przejście kontroluje.
Ale najciekawszą, wymagającą głębszego namysłu cechą miejsc e jest to, że należą do nich obszary o nadzwyczajnym znaczeniu, dające nadzwyczajne korzyści każdemu z uczestników rozgrywek, który zdoła je wziąć pod swoją kontrolę. Taki region staje się bardzo często "ziemią niczyją" - drogą niepisanej i niewypowiedzianej umowy strony nie próbują przejąć nad nimi kontroli, gdyż zaburzyłoby to równowagę sił lub stabilny układ geopolityczny.
Elementy okładki
Elementem ilustracji na froncie książki są sylwetki czterech jeźdźców. To oczywiście nawiązanie do biblijnych czterech jeźdźców apokalipsy: głodu, zarazy, wojny i śmierci.
Beczka nieprzetworzonej ropy, znajdująca się na tyle okładki, to element, który pozwolił mi skrystalizować wizję tej książki w jedną spójną całość. Towarzyszące jej wyliczenie ekwiwalentu energetycznego pracy fizycznej człowieka miało na mnie przemożny wpływ wiele lat temu, gdy pierwszy raz zetknąłem się z tą ideą.
Żarty i krotochwile poukrywane w treści książki
Tradycyjnie pozwoliłem sobie ukryć kilka nie do końca poważnych elementów i nawiązań do popkultury. Są one rozpoznawalne dla tych czytelników, którzy znają dany film lub książkę. Należą do nich nawiązania są elementami nazw na mapach regionów: nawiązanie do klasyki kina czarno-białego, usterka nazwy malezyjskiej stolicy oraz nazwa krainy geograficznej w Himalajach zapisana w języku elfów zamieszkujących uniwersum Wiedźmina, a nie polskim.
Alfabetyczny indeks omawianych państw, terytoriów i obszarów
Tematem przewodnim tej książki jest prezentowanie prawidłowości, a nie kompleksowe omówienie państw. Stąd analizy dotyczące jednego państwa mogą być porozrzucane po całej książce. Niniejszy indeks wspomaga wyszukiwanie sekcji dotyczących danego państwa.
Afganistan 170, 217, 252, 362, 412, 497, 623, 650
Afryka 162, 252, 264, 444, 477, 653
Arabia Saudyjska 63, 302, 309, 313, 320, 343, 411, 489, 498, 569, 572, 595, 601, 610, 645
Australia 113, 120, 443, 468, 663
Chiny, ChRL 72, 332, 347, 373, 380, 386, 433, 468, 511, 537, 540, 542, 557, 562, 596, 664, 676, 728
Irak 43, 52, 175, 239, 265, 473, 566, 569, 595, 600, 639
Iran 265, 327, 411, 489, 496, 515, 569, 578, 581, 592, 610, 619, 641
Izrael 43, 199, 245, 260, 281, 520, 568, 584, 596, 603, 618, 698
Indie 212, 217, 252, 379, 428, 444, 449, 469, 627, 677, 680, 689
Kanada 108, 110, 147, 167, 332, 339, 343, 430, 659
Katar
Korea Północna 97, 542
Meksyk 116, 215, 300, 332, 339, 343, 354, 521, 659, 721
Niemcy, UE 68, 95, 106, 127, 146, 150, 174, 177, 197, 229, 237, 250, 354, 360, 377, 385, 391, 396, 417, 457, 530, 543, 718, 701,
Pakistan 448, 450, 623
Polska 43, 52, 64, 126, 156, 192, 218, 229, 266, 409, 424, 431, 459, 464, 472, 718
Rosja 46, 55, 90, 107, 147, 173, 191, 197, 210, 217, 230, 234, 237, 244, 253, 263, 314, 322, 333, 377, 383, 387, 391, 394, 397, 399, 401, 413, 451, 457, 483, 507, 583, 679,
Tajlandia 219
Tajwan 72, 147, 156, 285, 322, 376, 455, 482, 510, 537, 602
Singapur 445, 510, 517, 690
Unia Europejska patrz Niemcy
Wietnam 148, 442, 512, 565,
USA, Stany Zjednoczone 45, 62, 70, 147, 195, 249, 267, 285, 307, 325, 334, 350, 365, 413, 436, 504, 522, 582, 665, 669, 697, 728
Spis ramek specjalistycznych
Ptak fibik orężem ekoaktywistów
109
Greenpeace kiedyś i potem - subiektywna opinia współzałożyciela
118
Wrogie przejęcia pięknych idei oraz terroryzm hybrydowy
128
Dzietność a biologia i oprogramowanie kulturowe
133
Ukryta agenda i proces demokratyczny
159
Współczesna platforma wiertnicza
245
Początek przemysłu naftowego
295
Jak powstaje ropa?
296
Gęstość energetyczna i niewolnictwo
299
Petrodolar (A. Kruczyński)
309
Ropa ropie nierówna
318
LNG i jego światowy rynek
324
Skazani na sukces, skazani na biedę
339
Tajemnica Morza Północnego (spekulacja)
398
Północna Droga Morska
427
Kontener - rewolucja w transporcie morskim
441
Jedwabny szlak - rekonceptualizacja
447
Wyłączna strefa ekonomiczna
511
Jak sparaliżować ruch handlowy?
515
Singapur - totalitaryzm bez ideologii
517
Doktryna Monroe
522
Fotowoltaiczna hipoteza spiskowa
544
Tajwan a Chiny - czyli konflikt kogo z kim?
554
Siły historii tianxia dashi
559
Saudi Aramco
573
Atak na wielki meczet w 1979 roku
575
Generał Solejmani - żołnierz z powołaniem
598
Powstanie Talibanu
624
Zasoby, polityka mocarstwowa i przetrwanie
670
Bitwa przy Diu, 1509
689
Czy członkowie administracji Stanów Zjednoczonych mogą być rasistowscy?
722
Spis map
Szkic przybliżony strefy zdemilitaryzowanej (DMZ)w pasie trzydziestego ósmego równoleżnika.
102
Procent dzieci badanych na obecność genu na anemię sierpowatą.
139
Przybliżone rejony eksportu ropy wydobywanej w prowincji Alberta w Kanadzie.
167
Konsolidacja faktycznej kontroli państwa izraelskiego w latach 1946-2012.
201
Rejon linii aktualnej kontroli między Chinami a Indiami.
212
Rozbiory kolonialne Tajlandii na przełomie XIX i XX wieku.
219
Odcinek wybrzeża Peru i Chile zawierający znaczne ilości surowców, w tym guana, saletry i rud miedzi.
248
Aktualne i wnioskowane wyłączne strefy ekonomiczne Portugalii.
251
Obszar Holandii odzyskany dzięki działaniom melioracyjnym na przestrzeni ostatnich sześciu stuleci.
259
Dorzecze Missisipi i jeden z newralgicznych punktów geopolitycznej mapy świata - Cieśnina Florydzka.
350
Państwa rejonów Morza Czarnego oraz Morza Kaspijskiego.
384
Szkic sytuacyjny północnej drogi morskiej.
426
Kluczowe cieśniny świata i dzienny przepływ ropy.
470
Brama Smoleńska oraz system rzeczny Europy Wschodniej.
472
Zakaukazie i korytarz Zangezur.
485
Terytorium Armenii i Górski Karabach.
488
Mapa rejonu Zatoki Perskiej.
490
Szkic orientacyjny Cieśniny Ormuz oraz tor wodny dla tankowców.
492
Wizualizacja wód Morza Egejskiego przylegających do wysp należących do Grecji.
503
Szkic sytuacyjny proponowanego kanału omijającego Bosfor i miasto Istambuł.
506
Cieśnina Malakka i Morze Południowochińskie. Linia odzwierciedla roszczenia ChRL i RCh (Tajwanu).
510
Północ Egiptu i rejon Kanału Sueskiego.
519
Przebieg Kanału Panamskiego.
522
Obszar Zatoki Meksykańskiej i krajów przesmyku lądowego między Amerykami.
524
Może Północne i jego południowe wybrzeże oraz wyspy brytyjskie.
527
Szkic korytarza konwojów i zasięgów oddziaływania bojowego uczestników bitwy o Atlantyk.
531
Mapa tzw. pierwszego łańcucha wysp i wizualizacja "strategicznego otoczenia Chin".
542
Strefa identyfikacji obrony powietrznej Tajwanu.
563
Strefy wpływów mocarstw na terytorium pokonanego imperium osmańskiego.
567
Szkic ukształtowania przestrzennego Iranu.
593
Izrael i jego sytuacja geopolityczna.
604
Rejon Wzgórz Golan.
608
Podział terytorialny wyspy Cypr.
617
Zlewisko rzeki Brahmaputry.
629
Reka Indus i terytorium Pakistanu.
631
Irak i jego zasoby oraz inne cechy geopolityczne.
642
Zachodnia Sahara Maroko i Algieria oraz główne gazociągi rejonu Algierii.
657
Terytoria kolonialne mocarstw europejskich w Ameryce Północnej XVII wieku w obrysie granic współczesnych USA.
670
Widły rzek Allegheny i Monongahela i kraniec Apallachów na wschód od Pittsburga.
673
Cieśnina Malakka i Singapur.
690
Wybrana bibliografia oraz lektury polecane
Źródła internetowe
Autor dysponuje kopiami archiwalnymi wszystkich linkowanych materiałów (treści on-line, w tym wideo). W przypadku potrzeby Czytelnika dostępu do materiałów usuniętych, zapraszam do kontaktu.
Poniżej znajdują się wybrane pozycje przywołane i cytowane oraz pomocnicze (polecane). Zastosowane kryterium doboru: użyteczność koncepcyjna i praktyczna.
Lektury polecane
Stanisław Lem, Summa Technologiae, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1964.
William J. Bernstein, A Splendid Exchange: How Trade Shaped the World, Grove/Atlantic, Inc., Nowy Jork 2009.
George Friedman, Flashpoints: The Emerging Crisis in Europe, Knopf Doubleday 2016.
Niccolo Machiavelli, Książę, Księgarnia F. Hoesicka, Warszawa 1917.
Janusz A. Zajdel, Paradyzja, SuperNowa, Warszawa 2004.
Wybrana bibliografia
Joseph Henrich, The WEIRDest People in the World, Straus and Giroux, Farrar 2020.
Isaac Asimov, Fundacja, Rebis, Poznań 2023.
Samuel P. Huntington, Wojna cywilizacji?, [w:] Res Publica Nowa, nr 2(65), luty 1994.
Vladimir Volkoff, Dezinformacja - oręż wojny, Komorów 1999.
Michael Crichton, Państwo strachu, Amber, Warszawa 2004.
John Perkins, HITMAN Wyznania ekonomisty od brudnej roboty, StudioEMKA, Warszawa 2006.
N.N. Taleb, Czarny łabędź Jak nieprzewidywalne zdarzenia rządzą naszym życiem, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2020.
Peter Turchin, Ultrasociety: How 10,000 years of War Made Humans the Greatest Cooperators on Earth, Beresta Books 2015.
Martin Malia, Lokomotywy historii. Zwroty w dziejach i kształtowanie nowoczesnego świata, PWN, Warszawa 2008.
Joseph Heller, Paragraf 22, Albatros, Warszawa 1975.
Donella H. Meadows, Dennis l. Meadows, Jorgen Randers, William W. Behrens, The Limits to Growth, The Club of Rome, Winterthur 1972.
Alfred Mahan, Wpływ potęgi morskiej na historię, Napoleon V, Warszawa 2013.
Daniel Yergin Nowa mapa. Jak energetyka zmienia geopolitykę, Sonia Draga, Katowice 2021.
Piotr Plebaniak, Chiny. Pulsujący matecznik cywilizacji, Chiron, Kraków 2023.
Peter Zeihan, The Disunited Nations, Harper Business, Nowy Jork 2020.
Krzysztof Wojczal, Trzecia dekada, Kancelaria Prawna Krzysztof Wojczal, Zielona Góra 2021.
Gabriel Nadales, Behind the Black Mask, Amazon 2020.
Książki serii Wzorce (opublikowane i w przygotowaniu)
36 forteli (2012, 2017)
Sun Zi i jego Sztuka wojny (2020)
Siły psychohistorii (2022)
Prawidła geopolitycznej gry o przetrwanie (2023)
Wzorce zwyciężania (2023; współautorstwo A. Kruczyński)
W przygotowaniu:
Siły i kontrsiły (2024)
Wzorce dowodzenia (2024)
Triumf woli (2025)
Sequi nobis (2026)
Książki Piotra Plebaniaka
Próbki książek w wersji PDF i e-book można pobrać ze strony domowej autora ? tutaj.
Kaligrafie: Na stronie domowej Piotra Plebaniaka są także udostępnione do bezpłatnego pobrania skany wysokiej jakości kaligrafii, które pojawiają się w jego książkach. ? kaligrafie
Książka-album Pieśni dalekich plemion
Przepiękne zdjęcia roześmianych, a czasem zamyślonych aborygenów, którzy opowiadają najpiękniejsze, najważniejsze opowieści swojego życia lub opowiadają o sobie i swoich plemionach. Sprzedaż książki nie ma szans pokryć olbrzymiego kosztu realizacji tego projektu. Autor zaprasza do wsparcia realizacji w portalu Patronite tutaj. Prezentacja i próbki książki tutaj.Facebook autora z wrzutkami różnych zdjęć ludzi i zdarzeń: https://facebook.com/piotrplebaniak.
Seria wzorce
Serię otwiera bestseller 36 forteli opatrzony wstępem Andrzeja Sapkowskiego, drugi tom to wybitny przekład traktatu Sztuka wojny, opatrzony wypowiedziami nt. filozofii wojny i konfliktu takich ekspertów jak prof. Jerzy Bralczyk, gen. Jarosław Kraszewski, dr Tomasz Witkowski i wielu innych. Seria docelowo będzie liczyć osiem tomów - każdy z nich jest studium i repoytorium przykładów na rozmaite prawidłowości świata i natury ludzkiej. Seria wzorce - prezentacja on-line
Seria Zrozumieć wojnę
To podseria wydzielona z serii WZORCE. Fortele, wywieranie wpływu na bieg rzeczy, prawidła historii i ludzkiej natury oraz prawidła geopolityki. Prezentacja serii on-line
Seria Opowieści z Azji Wschodniej
Opowieści z dawnych Chin to 81 legend, mitów i opowiastek historycznych (wydanie kolorowe). Opowieści z dawnego Hongkongu to zbiór opowiadań obyczajowych
autorstwa Davida T.K. Wonga. Zbiorki o Japonii to ponownie kolorowe dzieła autorstwa Piotra Plebaniaka Prezentacja serii on-line
Seria Zrozumieć Chiny
Za wyjątkiem Chińskiej archeologii językowej, każdy tomik to pięknie ilustrowany zbiorek maksym, słynnych fraz, idiomów i przysłów, za pomocą których autor opowiada o najciekawszych aspektach historii i kultury Chin. Archeologia to ilustrowany mini-słownik najciekawszych albo najbardziej nietypowych znaków chińskiego pisma, słów chińskich języków starożytnych, i slangu - zarówno historycznego, jak i współczesnego. Prezentacja książek tej serii tutaj.
Prezentacja książek serii WZORCE
Siły psychohistorii
Sun Zi i jego Sztuka wojny
36 forteli
Podziękowania
Ten, kto para się geopolityką, bada to, w jaki sposób rozmaite właściwości geograficzne świata wpływają na przestrzeń decyzyjną państw i kierujących nimi jednostek.
Homeostaty geopolityczne, jak sam nazywam państwa i mocarstwa historyczne oraz współczesne, walczą o przetrwanie. Podobnie jak w przypadku organizmów żywych, logiką ich decyzji kieruje konieczność zapewnienia sobie dostępu do zasobów. Współcześnie w oczywisty sposób najważniejszym z nich są kopalne surowce energetyczne. A jedną z podstawowych form zmagań jest budowanie w umyśle przeciwnika wadliwej przestrzeni decyzyjnej.
Kluczową aktywnością, przenikającą rozmaite aspekty aktywności uczestników geopolitycznych gier jest budowanie narracji. Narracje zaś nazywam budowaniem przestrzeni decyzyjnej u innych aktorów zmagań o przetrwanie: polityków, ideologów i tych, którzy ich wizjami są omamieni. Narracje, mówiąc prosto, to kłamstwa.
Nawet te fałszywe percepcje są cennym wkładem w obraz mentalny stanu spraw, który układamy w naszych głowach. Dla wyboru optymalnej drogi postępowania (wywierania oddziaływań) potrzebne jest bowiem rozumienie nie tylko prawidłowej procedury, ale i tego, jak i dlaczego procedury błędne prowadzą nas do przegranej lub pozbawiają nas skrycie zdolności oddziaływania.
Dlatego właśnie tradycyjnie nietypowe podziękowania za pomoc w skonstruowaniu tego tomu kieruję ku kłamcom i propagandystom. Ich akty ustanawiania narracji stanowiły dla mnie inspirację do zgłębiania istoty rzeczy, a zarazem trening wyobraźni historycznej i geopolitycznej.
Tradycyjne podziękowania kieruję ku osobom, których przyjazna postawa sprawiła, że niniejszy tom jest dla czytelnika użyteczny.
Przede wszystkim będą to osoby wypowiadające się na kartach niniejszej książki. Ale podziękowania należą się tym, którzy w dobrej i złej wierze propagują takie a nie inne wizje tego co się dzieje i dlaczego się dzieje na arenie geopolitycznych rozgrywek. Szczególnie cennych inspiracji dostarczyły mi przy pisaniu niniejszego tomu wypowiedzi i twórczość ze spektrum liczonego od gwiazd YouTube, z których wypowiedziami polemizuję, do ekspertów światowego formatu takich jak George Friedman.
Kluczem do mojego wyboru źródeł wiedzy i narracji był i zawsze będzie problem ich wzajemnej niezgodności oraz sprzeczności z moim własnym światopoglądem i wizją geopolitycznych rozgrywek. To, co ostało się po odsianiu przemów prestiżowych, propagandy oraz dezinformacji, adaptowałem i włączałem do osobistego zasobnika percepcji świata i reguł napędzających go w ruch. Niejednokrotnie konsultowałem treść z czytelnikami moich wcześniejszych książek, dlatego także i im składam podziękowania.
Poznawanie często zupełnie rozbieżnych opinii i wizji, poddanych krytycznej analizie, jest bezcennym ćwiczeniem intelektualnym, które wyrabia i mi, i czytelnikom moich książek, zdolność krytycznego myślenia i emocjonalnego dystansowania się od spraw, które często są krytyczne dla naszego przetrwania.
Mam nadzieję, że rezultatem tej całej aktywności filtrowania narracji będzie obraz mentalny możliwie najbardziej zbliżony do narracji skrajnie kontrowersyjnej - prawdy.
Piotr Plebaniak
Prawidła dostrzegane w beznadziejnie splątanym chaosie
Dostrzeganie i konceptualizacja zagrożeń
"Ciekawość poznawcza" to zjawisko pobudzenia percepcyjnego, które następuje pod wpływem bodźców związanych z zagrożeniem lub możnością zaspokojenia potrzeb lub instynktów. Zwierzęta reagują szczególnie żywo na bodźce związane z odżywianiem (zapewnieniem zasobów) i reprodukcją. Zwierzęta społeczne, w tym homo sapiens, reagują na czynniki wpływające na ich status w społeczności, której są częścią. Ogólną klasą bodźców, na które jesteśmy wyczuleni dzięki biologicznej i kulturowej konstrukcji, jest kwestia przetrwania.
Jeśli odnieść powyższe prawidłowości do pojęcia homeostatu, będą one opisywać zachowania mocarstwowe, zachowania państw i imperiów. Decyzje i działania decydentów kierujących państwami w zadziwiająco identyczny sposób dają się tłumaczyć i przewidywać poprzez pryzmat przetrwania rozumianego biologicznie. Zdolność do przetrwania zdaje się być optymalna wtedy, gdy reżim polityczny dostroi swoje działania tak, że jego własne trwanie jest sprzęgnięte z funkcjonowaniem całej społeczności zamieszkującej podległe politycznie terytorium.
Ośrodki geopolityczne, a inaczej homeostaty geopolityczne, prowadzą ze sobą skomplikowaną grę i współzawodnictwo - to zwierzęta społeczne. To, co jest stawką w tym współzawodnictwie, możemy zdefiniować na wiele sposobów:
Zasoby (np. surówce energetyczne) i kontrola nad obszarami, w których te zasoby się znajdują lub można je wytworzyć. Sprawczość na danym obszarze, czyli zdolność decydowania co i kiedy się na nim dzieje. Zdolność wpływania na przebieg rozgrywki, w tym na stan homeostazy innych uczestników geopolitycznej gry oraz ich proces decyzyjny.
Najbardziej ogólną zasadą funkcjonowania państw na arenie międzynarodowej jest dążenie do utrzymania zdolności zdobywania zasobów oraz regulowania parametrów środowiska zewnętrznego tak, aby były one optymalnie dostrojone pod kątem dalszego uczestnictwa w geopolitycznej grze. To nieco skomplikowane stwierdzenie oznacza dokładnie to samo, co ta oto prosta analogia:
Tak jak przy grze w pokera, celem gracza w geopolitycznej rozgrywce jest zdolność do pozostania przy stole i grania dalej.
Zamierzone i niezamierzone
W analizach zmierzających do przypisania sprawczości i odpowiedzialności za wydarzenia możemy mieć do czynienia z kilkoma rodzajami skutków:
Skutki zamierzone, jawnie lub niejawnie deklarowane. Skutki uboczne niezamierzone o trzech efektach konfliktujące lub zbieżne z zamiarem oraz neutralne. Skutki widoczne natychmiastowo oraz te ujawniające się po pewnym czasie. Skutki niemożliwe do przewidzenia dlatego, że wynikają z nieprzewidywalności zachowań (reakcji) innych uczestników interakcji. Skutki niemożliwe do przewidywania metodą predykcji lub projekcji rozpoznanych trendów. To takie zdarzenia jak tzw. czarne łabędzie1 i cechy emergentne.
Chaos i komplikacja świata
W naszych wysiłkach rozwikłania zależności między zdarzeniami i procesami przeszkadzają takie zjawiska jak wrażliwość systemów na warunki początkowe. Chodzi przede wszystkim o słynny efekt motyla. W przykładzie uproszczonym stalowej kulki spuszczanej przez gąszcz metalowych słupków w automacie do gry nawet minimalne różnice w parametrach stanu początkowego układu (temperatura otoczenia, prędkość początkowa kulki) kumulują się i końcowe położenie kulek może być skrajnie różne.
Mózg homo sapiens jest niezwykle zawodny przy ocenie prawdopodobieństwa zdarzeń. Systemy prawne rozpoznają tę podatność na błędy poznawcze przez nakładanie restrykcji prawnych dotyczących gier losowych. Nawet trening odporności na błędy poznawcze nie ustrzeże nas przed oszustem, gdyż gra on na fizjologicznych mechanizmach percepcji niczym pianista-wirtuoz. W rezultacie prawie zawsze damy się nabrać komuś, kto stworzy sprzyjające warunki dla utraty przez nas czujności. Najskuteczniejszym trikiem jest ustanowienie relacji autorytetu nad nami, w której bezwiednie cedujemy na manipulatora/eksperta kontrolę decyzyjną nad naszymi poglądami. To mechanizm w dużej mierze uruchamiany neurofizjologicznie, zakodowany w naszej biologii.
Bezforemność i ucieczka od odpowiedzialności
Kolejnym utrudnieniem w stawianiu predykcji jest praktykowana przez osoby i państwa ucieczka od odpowiedzialności, co jest formą Bezforemności. Bezforemność w sytuacji konfliktu i współzawodnictwa o zasoby - w tym wojny - to termin wykoncypowany przez Mistrza Suna, autora traktatu Sztuka wojny. Polega ona na uczynieniu swoich intencji i działań nieczytelnymi. Uniemożliwia to przeciwnikowi zbudowanie obrazu mentalnego pozwalającego na przewidywanie przyszłego stanu sytuacji, a więc i realizowania kontrakcji.
W zmaganiach geopolitycznych mamy do czynienia m.in. z takimi zdarzeniami jak operacje fałszywej flagi, czyli realizowanie działań tak, aby sprawstwo przypisano komuś innemu. Ten i dziesiątki innych typów oddziaływań mają jedną wspólną cechę: zakłócić przeciwnikowi cykl decyzyjny, którego najbardziej użytecznym modelem jest OODA:
Obserwacja ? Orientacja ? Decyzja ? Akcja
Zdolność Orientacji to zdolność przekształcania danych zmysłowych do tworzenia obrazów mentalnych sytuacji. Kluczową umiejętnością jest modelowanie wariantów wydarzeń za pomocą usuwania lub dodawania czynników (np. gry wojenne, burze mózgów itp). O ile siła militarna to instrument oddziaływania fazy Akcji, to fortele i podstępy w większości przypadków dają się przyporządkować do etapu właśnie Orientacji. Jednym z najsłynniejszych pakietów takich wzorców jest słynna chińska kompilacja przysłów i maksym, którą znamy pod tytułem Trzydzieści sześć forteli.
Definiowanie zagrożeń.
Ostatnią sferą trudności jest konceptualizacja zagrożeń. "Czy to atak czy zdarzenie losowe?" Problem odpowiedzi na takie pytanie dostrzegamy w samym fakcie wykoncypowania pojęcia wojen poniżejprogowych (?SP VIII.3). Epizodami takich wojen są nie tylko akcje zbyt mało szkodliwe, aby uruchomić reakcje przeciwdziałania. Są nimi przede wszystkim działania, których ofiara nie potrafi należycie konceptualizować, gdyż nie uznaje je za akt wojny, a za zjawisko naturalne. Sztandarowym przykładem tych niesztandarowych oddziaływań jest subwersja ideologiczna i wszelkie oddziaływanie mające na celu destrukcję tzw. oprogramowania kulturowego, którego jakość przekłada się na działania solidarnościowe i kooperacyjne atakowanej społeczności.
Przyszła wojna będzie wojną niewidzialną. Dopiero, gdy dany kraj zauważy, że plony uległy zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne niezdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i że tę wojnę przegrywa.
Fryderyk Joliot Curie
A jednak!
Wszystkie cechy otaczającej nas rzeczywistości, w tym konkurentów do zasobów, sprawia, że przewidywanie ludzkich zachowań to przedsięwzięcie wyjątkowo wredne. Istnieją jednak pewne prawidła, które sprawiają, że przewidywanie, nawet długoterminowe, jest możliwe. Prawidła te oczywiście nie działają w każdej sytuacji, ale bystra osoba będzie w stanie wykorzystać ich znajomość do przechylenia szali starcia na swoją stronę.
Fortelem, czy też strategią zwiększającą przewidywalność przeciwnika, jest przynęta. Procedura stosowania przynęty to inwestycja: poświęcenie czegoś mało wartościowego po to, by zdobyć coś znacznie cenniejszego. Ale kalkulacja ekonomiczna to jedno - szykując przynętę należy rozważać kwestie motywacji, a precyzyjnie, mieć wiedzę o działaniu systemu motywacyjnego przeciwnika. Wędkarz szykuje sobie łowisko podsypując przez kilka dni pod rząd zanętę. Producent kusi okazją, piękna pani - prowokacyjnym ubiorem. Wszyscy oni uruchamiają w umyśle "przeciwnika" określone instynkty i motywacje, które sprawiają, że jego zachowanie staje się w większej mierze przewidywalne.
Na mechanizm przynęty istnieje kontrakcja w postaci randomizowania swoich reakcji, lub wybrania z puli dostępnych działań takiego, które nie jest najbardziej optymalne. Decyzje i działania optymalne od kątem przetrwania, np. wybrania kryjówki przez snajpera, da się przewidzieć rozumowaniem i doświadczeniem, a więc, paradoksalnie2, nie są optymalne (?SP V.4).
To właśnie oddziaływanie na układ motywacyjny przeciwnika jest stawiane na pierwszym miejscu w traktacie Sztuka wojny. W rozgrywkach geopolitycznych motywacje innych uczestników możemy rozwikłać za pomocą prostej procedury: przesłankami do działania jest osiągnięcie optymalnego w danej chwili stanu zdolności oddziaływania: chodzi dostęp |do zasobów (energii), zdolność realizowania oddziaływań, czyli regulowanie parametrów własnych i środowiska działania. To wszystko da się przewidzieć!
Jeśli posiądziemy zdolność analizowania stanu rozgrywki z punktu widzenia przeciwnika, zdolność patrzenia na układ sił z jego punktu widzenia, jeśli poznamy jego siły i słabości, będziemy mogli odtworzyć jego ocenę sytuacji, zrekonstruować decyzje, a w rezultacie przewidzieć i skontrować akcje. Nabyciu tej właśnie zdolności, w możliwie szerokim i uniwersalnym zakresie, ma służyć ta książka. Powodzenia!
1 To zdarzenia, których zajście nie wynika z cech systemu czy środowiska jego działania. Ich cechą jest m.in. rzadkość (nieadekwatne ramy czasowe obserwacji systemu) oraz potencjał do radykalnej zmiany sytuacji. Inną cechą czarnych łabędzi jest to, że dla tych, którzy powołują je do życia, nie są one zaskoczeniem - są fortelem wojennym. W książce N. Taleba pt. Czarny łabędź jednym z przykładów jest plan pięcioletniego rozwoju firmy, ułożony przez jej radę nadzorczą. Członkowie rady przewidzieli wszystko oprócz tego, że dwa lata po stworzeniu planu żaden z nich nie będzie już dla owej firmy pracować.
2 Paradoks polega na tym, że optymalna decyzja jest przewidywalna dla przeciwnika rozumiejącego logikę rozgrywki. Stąd ważkość Bezforemności.
Geopolityczny raport mniejszości
Zastrzeżenia autora na temat zaangażowania ideologicznego i emocjonalnego
W tej książce będę straszył
Praktycznie wszyscy współcześnie żyjący Polacy wychowali się w czasach wyjątkowego dobrobytu, którego doświadczamy dzięki dostępności niezwykle tanich paliw kopalnych. Zwłaszcza przez ostatnie trzy dekady stały się one źródłem relatywnego braku wojen. Ten błogostan rozleniwił nas. Co gorsza, uznaliśmy, że brak wojen w obszarze Europy to wynik postępu moralności i rozwoju techniki.
Tak nie jest. Era obfitości zbliża się do nieuchronnego końca. Układ sił, który miał być "końcem historii", drży w posadach, zarażając nasze umysły niepewnością nawet co do najbliższej przyszłości.
Kluczowym spostrzeżeniem jest to, że zakończenie zimnej wojny dało nam zglobalizowany świat, w którym mocarstwa nie musiały prowadzić polityki imperialnej w celu zdobycia zasobów niezbędnych do rozwoju i trwania. Bodaj najbardziej wnikliwym spostrzeżeniem, które warto mieć z tyłu głowy śledząc wydarzenia na arenie międzynarodowej, są słowa Aneurina Bevana:
Wolność to produkt uboczny nadwyżki ekonomicznej.
Koniec globalnego ładu z pewnością przyniesie jawnie prowadzone wojny o zasoby, zwłaszcza o surowce energetyczne. Póki co, zmagania toczy się skrycie, za pomocą tzw. wojen proxy zamiast jawnych inwazji, za pomocą przepisów sanitarnych i podobnych pretekstów, zamiast jawnie realizowanego protekcjonizmu.
Mistrzem geopolitycznego straszenia jest amerykański autor Peter Zeihan. Ma on za sobą pracę w STRATFOR, prywatnym ośrodku pozyskiwania danych wywiadowczych, założonym przez George'a Friedmana. Zeihan straszy tym, że Stany Zjednoczone z premedytacją realizują demontaż globalnego ładu1. To, że jego narracja straszenia może być skierowana także do analityków i ekspertów chińskich, udało mi się stwierdzić we wrześniu 2022 roku. W treści swojej wypowiedzi na temat COVID-19, Zeihan stwierdzał autorytatywnie, że chińska szczepionka na koronawirusa jest zupełnie nieskuteczna, natomiast zachodnia wyjątkowo skuteczna, a przy tym aktualnie rozprzestrzeniający się wariant wirusa (OMICRON) jest jego najbardziej morderczą wersją2. Jeśliby chiński decydent wziął te słowa na poważnie, byłyby silną przesłanką do utrzymania przez Chiny strategii "ZERO-COVID".
Strategia ta w listopadzie i grudniu 2022 roku doprowadziła do poważnych niepokojów społecznych i buntów, w wyniku których chińskie zarządzanie sytuacją odwróciło się o 180 stopni. Treść wypowiedzi Zeihana jest przesłanką do stwierdzenia, że geopolitycy mogą być przygodnie lub celowo źródłami narracji mającej modelować percepcję i proces decyzyjny przeciwnika - zgodnie humorystycznym spostrzeżeniem "wojskowi i dzieci lubią się straszyć". Doradcy rządowych decydentów i "niezależni" eksperci, jak widać, też.
W tej książce będę zdrajcą
Żyjąc przez długie lata poza granicami Polski, nie jestem poddany narracjom, którymi media kształtują percepcję osób fizycznie znajdujących się w naszym kraju. Nie będąc częścią "wspólnego snu" ludzi programowanych tymi samymi postawami i emocjami, siłą rzeczy jestem osobą obcą, nie należącą w tym sensie do wspólnoty reagującej w synchronii na zdarzenia geopolityczne.
Rys. Andrzej Mleczko
Trwająca już od roku wojna na Ukrainie jest dla socjologa niezwykle użyteczną okazją pokazania, jakie mechanizmy się w nas uruchamiają. Okazuje się, że wojna w sąsiednim kraju aktywizuje emocje i zachowania zarówno u jednostek jak i grup ludzi. Zwłaszcza na początku wojny, każde zdanie odmienne od maksymalnie klarownego potępienia Rosji było traktowane jako "powielanie rosyjskich narracji".
Ta książka nie jest felietonem czy impresją pisaną pod wpływem emocji. Jest pragmatyczną analizą wydarzeń i studium prawideł, w rytm których ludzie toczą się konflikty, w tym wojny, propagują narracje. Z pełną premedytacją zawieszam wszelki osąd moralny i unikam wyrażania opinii ze sfery moralności i etyki. Taką postawę reprezentował starożytny autor traktatu Sztuka wojny. Sun Zi pisał:
Wojowanie (posługiwanie się wojskiem)polega na stosowaniu gui ?. (SW, I. 15)
Termin gui, którego najbliższy przekład na języki zachodnie to perfidia (ang. deceit), oznacza naruszenie porządku moralnego bądź społecznego oraz harmonii. I tym właśnie jest wojna: ten, kto się nią para, dla postronnych jest amoralny. Aby osiągnąć zwycięstwo, musi rzucić w kąt zasady moralne i wszelkie inne ograniczenia, które pojawiają się na jego drodze do przetrwania. Musi być pragmatyczny, a swoją "amoralność" nazywać pozamoralnością.
Z tego punktu widzenia faworyzowanie racji czy moralnej przewagi jednej ze stron prowadzi do popełniania błędów poznawczych, wybiórczej percepcji i innych zjawisk, które mogą doprowadzić do podjęcia błędnej decyzji w krytycznej chwili... bądź do przegapienia opcji działania.
Problemem jest to, że moralność w wielu kontekstach jest przeszkodą na drodze do zwycięstwa. Wiem. Jestem amoralny. Ale ten, kto brał udział w naprawdę poważnym konflikcie lub walce w której stawką było zachowanie zdrowia lub życia, zapewne przytaknie. Może bezwiednie powtórzy w duchu słowa, które są wariantem, a może nawet synonimem dla motta niniejszej książki:
Przetrwanie jest wszystkim.
W tej książce będę kłamcą
To nie to, co wiesz. To to, co zauważasz.
Henry David Thoreau (parafraza)
Obraz świata, który funkcjonuje w naszych głowach, jest wypadkową rozmaitych wpływów: propagandy wroga, propagandy decydentów po naszej stronie, socjalizacji i edukacji szkolnej. Te i inne czynniki wpływu są często instrumentami w rękach manipulatorów, których najczęściej nie jesteśmy w stanie nawet zidentyfikować. Często czynniki te żyją własnym życiem jako tzw. wirusy kulturowe. Jeszcze częściej oddziałują na nas niezauważenie, choćby wywołując fundament marketingu wizualnego tzw. efekt samej ekspozycji (coś widziane często staje się oswojone, bezpieczniejsze, a w rezultacie częściej kupowane i uznawane za prawdziwe).
W pracach antropologicznych opisujących ludzkie zachowania w stanie wojny znajdziemy opisy "naturalnych eksperymentów", w których pojawiają się zbiorowe zachowania dobrze znane, ale wciąż - paradoksalnie - nieoswojone. Te zachowania to m.in. wygaszanie konfliktów wewnętrznych w obliczu pojawienia się wroga zewnętrznego3. Społeczności toczące wojnę lub nią zagrożone stają się też nadwrażliwe na obecność opinii sprzecznej z tzw. "wspólnym mitem", który energetyzuje je do kolektywnej walki.
Rok 2022 dostarczył Polakom wręcz fenomenalnej ilustracji tego, jak ponadczasowe są prawidła propagandy wojennej, sformułowane przez Arthura Ponsonby'ego (1871-1946; ?SP; VIII.5). Równie fascynujące są relacje propagandy szkoleniowej US Marines walczących na Pacyfiku w czasie II wojny światowej. Ich przeciwnicy kolektywnie byli demonizowani i pozbawiani cech ludzkich. Tak ukształtowanych żołnierzy po zwycięstwie trzeba było odprogramować. W czasie okupacji wyspy wspomniani żołnierze byli zatrudniani do dostarczania żywności ludności cywilnej, w tym małym dzieciom.
Przykład żołnierzy jest klarowny, oswojony i nieosamotniony. Wroga należy zdehumanizować, przypisać mu atrybuty moralnego i wszelkiego innego zła. Rozumiejący lub znający wojnę stwierdzą, ale nie głośno, że to pragmatyka. To pragmatyka stosowana przez obie strony. W przypadku rosyjskiej inwazji an Ukrainę, w Polsce słyszymy frazy takie jak: "Putin to psychopata", "radziecka wojna to akt kryminalny" itp. Rosjanie słyszą swoją wersję wydarzeń, choćby: "musi nastąpić denazyfikacja Ukrainy"4.
Tytułem tematu do głębszego przemyślenia musimy tu wspomnieć o definicji ideologii, którą posługuję się w książkach serii Wzorce.
Ideologia to zestaw sądów wartościujących i normatywnych lub interpretujących na własne potrzeby "prawa naturalne" świata zastanego które uprawomocniają użycie przymusu i siły oraz narzucenie swojej woli innym osobom i społecznościom. (?SP, IV.3 s. 271).
Ideologie wyznawane przez społeczności są narzędziem, za pomocą którego te społeczności są zdolne do osiągania kolektywnych celów. Ideologią, która m.in. przez antropologa Josepha Henricha uznawana jest za najsilniejszym katalizatorem zdolności do kolektywnego osiągania celów, w tym używania przemocy, jest religia.
Aby odnieść powyższe obserwacje do innej strefy konfliktów, trzeba wspomnieć o tzw. "treningu mordercy", jaki przechodzą m.in. żołnierze US Army od czasów II wojny światowej. Służy on wytłumieniu instynktu powstrzymującego przed zabijaniem. W normalnych warunkach człowiek (ale także wiele zwierząt) ma niezwykle silny instynkt powstrzymujący go przed agresją wewnątrzgatunkową. Prowadzi to do takich zjawisk, jak celowe pudłowanie w czasie bitew. Kwestie te są opisane i ilustrowane przykładami w wybitnej książce Dave Grossmana pt. O zabijaniu.
Dlaczego deklaruję się jako kłamca i zdrajca? Ponieważ wzorem Mistrza Suna zamierzam być pozamoralny... Amoralny. Zamierzam opisywać konflikty, wojny i inne wydarzenia z punktu widzenia decydentów i kombatantów postrzeganych przez nas jako wrogowie. Zamierzam, całkowicie z premedytacją, pokazywać przestrzeń decyzyjną uczestników geopolitycznej gry z punktu widzenia ich logiki i ich motywów, a nie tych, które są im przypisane w celu ukazania ich moralnego zła.
Wybór ten jest pewnym ideałem, a przy tym ma znaczenie praktyczne. Aby zrozumieć przeciwnika, a następnie pokonać go, czy też nabyć zdolność przewidywania jego posunięć, należy "wejść w jego buty", spojrzeć na galimatias geopolitycznych zależności z jego punktu widzenia, przez pryzmat jego ograniczeń kulturowych i materialnych (dostępu do zasobów).
W tej książce będę głupcem i nie będę przewidywać przyszłości
Ta książka nie będzie typowym podsumowaniem aktualnego układu geopolitycznych sił. Takie podsumowanie byłoby replikowaniem pracy innych, a przede wszystkim stałoby się bardzo szybko nieaktualne ze względu na to, że bieg zdarzeń w ostatnich latach przyspiesza i składa się coraz częściej z wydarzeń niemożliwych do przewidzenia, lub możliwych, ale tak radykalnie zmieniających logikę rozgrywki, że wszelkie predykcje i projekcje rozpoznanych trendów stają się bezużyteczne czasem nawet z dnia na dzień.
Tu czytelnikowi może przyjść do głowy pojęcie czarnych łabędzi, ale one są najmniejszym problemem. Do przewidywania służą nam modele mentalne, o których wartości decyduje dobór elementów rzeczywistości, które uznamy za ważne lub które są nam dostępne (dostęp do informacji, blokady emocjonalne etc.). Ten dobór obciążony jest często przesądami, emocjami, kłamstwami, którymi zaprogramowali nas demagodzy i przeciwnicy.
W moim zamiarze wartością niniejszego tomu serii Wzorce jest rozbudowanie instrumentarium koncepcyjnego. Nowe koncepcje i pojęcia pozwolą nam dostrzegać więcej. Są one nowymi instrumentami budowania modeli mentalnych, które z różnych powodów autorytety i eksperci w zakresie geopolityki nie są używane do wyjaśniania, jak działa świat geopolityki i świat ogólnie... Zakładając uprzejmie, że to właśnie wyjaśnianie świata, a nie programowanie z góry założoną narracją, jest ich celem. -
Do przemyślenia:prawidła - spostrzeżenia - hipotezy
A. Walczyliśmy z Putinem, zostaliśmy rasistami!
Homeostaty geopolityczne oddziałują na świat powołując do istnienia i wykorzystywania instrumenty oddziaływania. Koncepcja tworzenia instrumentów oddziaływania jest jednym z czterech filarów tej książki. Takim instrumentem, aktem jego użycia, był atak hybrydowy na Polskę i EU przeprowadzony od strony Białorusi jesienią 2021 roku. Mechanizm wyżej opisanego przerzutu migrantów z Syrii, Iraku i innych rejonów został rozpoznany przez czynniki oficjalne RP jako próba destabilizacji państw UE przez wywołanie kryzysu migracyjnego podobnego do tego z 2015 roku5. W wypowiedzi dla kanału YouTube Radio Naukowe, prof. Tomasz Kamiński stwierdza:
Pytanie redakcji: Jak to jest, że południowa część strony wschodniej granicy polskiej została otwarta dla Ukraińców, a północna, z Białorusią, była tak blokowana, że - rozmawiamy na początku stycznia -teraz jest co najmniej 30 osób, które zginęły na tej granicy polsko-białoruskiej [...] To jest geopolityczna konieczność? Musieliśmy tak robić?
TK: W ogóle to nie ma nic wspólnego z geopolityką, a bardzo dużo z naszym postrzeganiem bliskości kulturowej w stosunku do Ukraińców, których akceptujemy [...] trudno na ulicy rozpoznać, kto jest z Ukrainy, a kto z Polski, bo wyglądamy tak samo. Zupełnie inaczej kształtuje się postawa Polaków wobec... no muzułmanów na przykład [...]
Pytanie: I co? Zwykły rasizm?
TK: Tak. Myślę, że można to nazwać rasizmem. Ale można to też nazwać taką nietolerancją kulturową, obawą przed obcym. [...] bo to jest to się wiąże ze społecznymi obawami [...] i to, że są politycznie wykorzystywane. Rząd PiS-u bardzo dużo politycznie zarobił na tym, że zamknął tę granicę dla Białorusi, bo Polacy tego po prostu oczekiwali [...]6
Dodać tu należy, że omawiany tu nieudany akt wojny hybrydowej (został rozpoznany jako taki przez oficjalne czynniki NATO) był sprzęgnięty w krajach zachodu Europy z działaniami NGO, które zajmują się promocją przyjmowania imigrantów (nazywanych uchodźcami wojennymi). Nieudana kampania szkalująca Polskę miała doprowadzić do niezgody w kwestii wsparcia Ukrainy przez tzw. kolektywny Zachód i NATO.
Hasłem przewodnim cytowanej audycji jest "Czy geopolitycy manipulują faktami?", a jej pełna treść jest wręcz idealnym materiałem poglądowym w tej kwestii. Osoby wypowiadające opinie geopolityczne kształtują naszą percepcję świata. Jeśli oddziaływanie jest realizowane przez podmiot wrogi, tracimy zdolność do samoobrony, zdolność do przetrwania. Potężne a zarazem skryte wojny narracyjne da się podsumować słowami Josepha Conrada:
Daj mi właściwe słowo i odpowiedni akcent, a poruszę świat. Rys. Andrzej Mleczko
B. Determinizm geograficzny i geopolityka - nie lza!
W czasach PRL myślenie geopolityczne było przedmiotem rugowania. Ani wojskowi wysokiego szczebla, ani akademicy, nie powinni być zdolni do konceptualizowania skomplikowanych prawideł geopolityki. To było niebezpieczne: Rozumienie geopolitycznej gry przez tych, którzy mają odgrywać w niej rolę pionków, jest niebezpieczne dla tych, którzy tymi pionkami poruszają grając o własne przetrwanie.
Współcześnie - tak jak przez całą historię wojen i dyplomacji - mamy do czynienia z wojnami narracji. Oddziaływania bojowe w tych wojnach polegają na takim manipulowaniu percepcją wydarzeń, że będzie ona dogodna dla aranżującego. Determinizm geograficzny zdaje się być głównym celem ośmieszania, lekceważenia i innych form deprecjonowania. W tej książce, w całej jej objętości, prezentuję pogląd przeciwny: geografia jest wszystkim. A więc surowce energetyczne są wszystkim. A więc dostęp do nich jest wszystkim.
Jedną z najbardziej formujących mnie lektur dzieciństwa była powieść Fundacja Isaaca Asimova. W szczególny sposób zawładną mną, przyszłym socjologiem, epizod, w którym jeden z bohaterów przeanalizował treść traktatu międzyplanetarnego oraz wypowiedzi pewnego dyplomaty:
Kiedy po dwóch dniach wytężonej pracy udało się Holkowi wyeliminować wszystkie nic nie znaczące frazesy, zbyteczne zastrzeżenia i ogólnikowe sformułowania, okazało się, że nic nie zostało. Wszystko było wykreślone. Lord Dorwin, panowie, w czasie pięciu dni rozmów nie powiedział dosłownie nic, co miałoby jakieś znaczenie, a zrobił to tak umiejętnie, że nikt się w ogóle nie zorientował7.
Zdolność podobnej analizy adept geopolityki powinien mieć w pamięci mięśniowej swojego umysłu. Z czystej ciekawości zastosowałem ją do całej wypowiedzi prof. Kamińskiego. Praktycznie w całości składała się ona z niezorganizowanych atrap wnioskowań - wygłoszonych w zastępstwie dowodów na brak wpływu geografii na zachowanie państw. Jeden z komentujących tę wypowiedź użytkowników portalu Wykop.pl stwierdził, posługując się kpiną:
Nie ma żadnej geopolityki, jest tylko percepcja. Polska w 1939 roku miała najwidoczniej złą percepcję i zapewne gdyby leżała na oceanie jak Islandia, to niczego by nie zmieniło i mielibyśmy Westerplatte na desancie oceanicznym. Ukraina też rok temu miała złą percepcję - nic wspólnego nie ma żadna geografia i trudna granica z Rosją. Gdyby Kijów leżał w południowej Afryce, też by został zbombardowany, bo Rosjanie mają taką percepcję8.
By wywód zakończyć przykładem wypowiedzi graniczącym wręcz z absurdem, dodam, że mam zarchiwizowaną przemowę internetową bardzo rozpoznawanego eksperta (nazwisko pominę), który stwierdził, że czystą głupotą ze strony polskich decydentów w latach 30. XX wieku było przystępowanie do II wojny światowej. Krocząc tym torem, ktoś mógłby powiedzieć, że Ukraińcy wykazali się czystą głupotą przystępując w 2022 roku do wojny z Rosją. No jak oni mogli?! Przecież gdyby się nie bronili, wojna nie trwała by tak długo! Mają krew na rękach.
C. Dlaczego geopolityka była zwalczana?
Studiowanie geopolityki to studiowanie geografii politycznej i stosunków międzynarodowych. Kto rozumie prawidła tych dwóch sfer ludzkiej aktywności, będzie w stanie wykryć narzucanie mu narracji sprzecznych z żywotnymi interesami społeczności, do której należy.
Ale rzetelna odpowiedź jest oczywiście bardziej wielowymiarowa. Po drugiej wojnie światowej używanie pojęcia "geopolityka" było w Polsce zabronione, gdyż jej adepci zgłębiali relacje między zachowaniami politycznymi a środowiskiem geograficznym, w którym naród się wychowywał. W przypadku Polski w latach powojennych to utrata kresów wschodnich na rzecz ZSRS i wielkie relokacji ludności. Podnoszenie i roztrząsanie kwestii związku krwi i ziemi było "jednym z filarów nazizmu".
Czytelnicy powieści Paradyzja Janusza Zajdla bez wahania zgodzą się, że znajomość praw natury i praw rządzących mechanizmami utrzymania się przy władzy ludzi, którzy ją dzierżą, to instrument zdolny do dostrzeżenia i zrzucenia niewidzialnych pęt, którymi krępowane są i umysły, i ciała.
1 W moim przekonaniu realizują chemoterapię - destabilizują ład na tyle, żeby doprowadzić do zapaści Chin.
2 Why China Will Not Last This Decade - Peter Zeihan, https://youtu.be/Namr1mTbhcE?t=205 [dostęp: 2023.03.10] (3:30). Spekulacja dotycząca kwestii kształtowania przestrzeni decyzyjnej KPCh na s. 372.
3 Na poziomie jednostek to jeden z filarów kultury męskości, który jest rugowany z kultury męskiej przez system edukacyjny zdominowany przez kobiety.
4 Rosyjskie społeczeństwo jest zaprogramowane i wychowane za pomocą gloryfikacji wysiłku wojennego czasów wielkiej wojny ojczyźnianej, czyli II wojny światowej. Denazyfikacja jest więc pojęciem rozumianym emocjonalnie (wspaniały oksymoron!). Jednym z fundamentalnych prawideł propagandy i zarządzania kolektywnymi emocjami jest wykorzystywanie stygmatyzowanych elementów, zwłaszcza wizualnych. Idealnym przykładem są zabiegi twórców filmu Gwiezdne wojny (1977) - szturmowcy Imperium i Darth Vader noszą hełmy zbliżone kształtem do niemieckich, znanych amerykańskim kinomanom z filmów o II wojnie światowej. Dodatkowo, strona Imperium mówi z akcentem brytyjskim, a bohaterowie pozytywni - z amerykańskim. Tym zabiegiem filmowcy-wirtuozi kształtowania ludzkich dusz dostrajają się do kolektywnej pamięci o amerykańskiej wojnie o niepodległość (1775-1783).
5 W felietonie R. Otoki-Frąckiewicza pt. Kim są imigranci z Iraku? (?SP VI.3, s. 343) znajduje się rzetelny opis mechanizmu przerzutu osób, w tym czynników społecznych budujących motywację przerzucanych.
6 Boom na geopolitykę - czy internetowych ekspertów należy brać na poważnie? https://youtu.be/iTnkE8LdicQ?t=1530 [dostęp 2023.02.24]; fragment ok. 25:30.
7 Isaac Asimov, Fundacja, Rebis, Poznań 2023, część II, rozdział 4.
8 Boom na geopolitykę... https://wykop.pl/link/7026241/boom-na-geopolityke-czy-internetowych-ekspertow-nalezy-brac-na-powaznie [dostęp: 2023.02.24]; usterki językowe usunięto.
Dlaczego Korea Północna wciąż istnieje?
Użyteczność państw buforowych i pośredników przejmujących odpowiedzialność
Kto chce, a kto nie chce zjednoczenia Korei?
Przyczyną, dla której Korea Północna może istnieć jest to, że jest ona dla Chin niezwykle wygodnym narzędziem realizacji oddziaływań i prowadzenia negocjacji - przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi. Drugim pożytkiem z Korei Północnej jest to, że jest ona państwem buforowym, a więc stabilizuje lokalną sytuacji geopolityczną, zmniejszając ryzyko przerodzenia się incydentów granicznych w poważną wojnę.
Korea Północna jest państwem buforowym, którego wegetacja leży w żywotnym interesie geopolitycznych potęg, których armie reżim Kim Zhong Una rozdziela, będąc swego rodzaju ziemią niczyją. Tego bufora potrzebują obaj główni gracze. Od strony amerykańskiej potrzeba utrzymania status quo jest oczywista - jest pretekstem do utrzymania silnej obecności wojskowej w regionie.
Od strony chińskiej mamy - spośród całego wachlarza dobrych powodów - ten, że silne, zjednoczone państwo koreańskie raz, że niemal na pewno stanęłoby po stronie "wolnego świata", a dwa, że Koreańczycy to bardzo zdyscyplinowany i po konfucjańsku pracowity naród, którego wola została wykuta i zahartowana na kowadle historii z niezwykle ciekawymi efektami. Silny, produktywny, ideologicznie skonfrontowany z komunizmem i odporny na narzucanie woli politycznej naród, to ostatnia rzecz jaką Chińczycy chcieliby mieć za miedzą.
Fot. 1. Pomnik symbolizujący intencję zjednoczenia Korei, ulokowany przy udostępnionym dla turystów Drugim Tunelu1 (2007).
Deniability, czyli jak nie być agresorem
W powieści Krew elfów w czasie narady wojennej między sojusznikami padają następujące słowa:
Jeśli uderzymy pierwsi, ustawimy się w pozycji agresorów. Złamiemy zawieszenie broni, które sami opatrzyliśmy pieczęciami.
Angielskie słowo deniability to zdolność zaprzeczenia swojej sprawczości, wyparcie się odpowiedzialności. W przypadku rozgrywek dyplomatycznych i z uwagi na "zasady współżycia narodów", możliwość realizowania własnej agendy bez ponoszenia konsekwencji za nie jest dla państw świętym Graalem. Najważniejsze rodzaje odpowiedzialności to:
Odpowiedzialność historyczna. Mężowie stanu oraz przywódcy państw często dążą do unieśmiertelnienia swoich imion. Dla ich przeciwników jest to lewar etyczny, a dla nich samych - czynnik ograniczający opcje decyzyjne.
Odpowiedzialność moralna. W świecie, w którym po ponad stu latach Namibia jest w stanie wytargować od Niemiec odszkodowania za ludobójstwo w wysokości ok. 1 miliarda USD2, można uznać, że wszelkie roszczenia historyczne staną się elementem rozgrywek politycznych.
Odpowiedzialność odszkodowawcza. Prowadzenie działań zbrojnych wiąże się z dewastacją infrastruktury cywilizacyjnej
Dla decydenta, który chce zainicjować działania zbrojne, do kwestia kluczowych należy m.in. utrzymanie relacji z sojusznikami, zapewnienie zaopatrzenia ze strony podmiotów neutralnych, presja od strony własnego społeczeństwa. Przeprowadzenie rozgrywki wymaga i finezji, i bezwzględności. W cytowanej powieści Sapkowskiego, cesarz planujący podbój tak zwraca się do swojego marszałka:
Potrzebny mi będzie w Dol Angra ktoś odpowiedzialny. Ktoś, kto nie da się sprowokować. Wesoła wdówka z Lyrii albo Demawend... Będą chcieli nas sprowokować. Weźmiesz w karby młodych oficerów. Ochłodzisz gorące głowy. Dacie się sprowokować wtedy, gdy wydam rozkaz. Nie wcześniej3.
Punkt widzenia Korei Północnej
Aby jeszcze dopełnić obrazu, dla naczelnego decydenta Korei Północnej, Kim Dzong Una, sprawa jest krystalicznie jasna. Każde naruszenie bardzo podatnego na rozchwianie stanu równowagi jest równoznaczne z końcem jego reżimu. Dlatego uważam, że najlepszym podsumowaniem każdego incydentu, jakkolwiek pozornie eskalującego stan rzeczy na Półwyspie Koreańskim, jest rysunek satyryczny obok. Podkreślę tu, że rysunek ten - genialny w swojej trafności - nie został wykoncypowany wczoraj, tylko wiele lat temu. Jeśli rozpatrywać i rozumieć sprawę Półwyspu Koreańskiego właśnie w takich kategoriach, to Korea Północna będzie nie tyle punktem zapalnym gorącego konfliktu, ale wygodnym, czekającym na podorędziu poddostawcą pretekstu, który zredukuje straty wizerunkowe stronie dokonującej kroku agresywnego jako pierwsza.
Wygląda więc na to, że jedynym beneficjentem zjednoczenia Korei będzie sama Korea. Co potęgi zewnętrzne muszą zrobić, aby zachować równowagę sił w tym rejonie?
Wbrew dekorum nieprzewidywalności, cała sytuacja rządzi się precyzyjnie określoną logiką i każdy z aktorów - zaliczamy do nich i Rosję, i Japonię - gra swoją rolę, choć ich zamiary i wzajemne relacje są w skomplikowanych i płynnych relacjach sprzeczności i konwergencji. Każdy z trzech głównych aktorów gra wedle swoich własnych reguł i o własne stawki, regulowane przez lokalny folklor polityczny parametry przetrwania: odsunięcie na boczny tor, przewrót wojskowy i расстрел4, przegraną reelekcję. A więc Chińczyk, jak to Chińczyk, tajemniczo się uśmiecha. Koreańczyk łupie groźnie pięścią w stół - w przeciwieństwie do pewnego męża stanu z czasów zimnej wojny nie wymachuje przy tym dla lepszego efektu retorycznego butem. A Amerykanin, łatwo zgadnąć, bawi się w mierzenie... rakiet. Przesadzam z kpiną? A kto to 3 stycznia 2018 roku powiedział:
"(...) Will someone from his depleted and food starved regime please inform him that I too have a Nuclear Button, but it is a much bigger & more powerful one than his, and my Button works!"5. "Jaka jest następna groźba po atomowym armagedonie?" (Patrick Chappatte, NY Times 2013)
Całość przypomina trochę dowcip, w którym mąż i żona odbywają sesję w poradni małżeńskiej. "Rozjemca" pyta po kolei obojga współmałżonków, czy chcą się rozwieść. "Tak - tak", słyszy w odpowiedzi i puentuje rezolutnie: "No proszę, a mówicie państwo, że w niczym się nie zgadzacie!". Pozornie więc przeciwnicy ideologiczni zażarcie się kłócą, ale w istocie rzeczy rozumieją się i wspierają bez słów, niczym małżonkowie z trzydziestoletnim stażem. W zasadzie Międzynarodowy Komitet Olimpijski powinien przyznać stronom honorowy złoty medal za pływanie synchroniczne.
Antykruche zawieszenie broni
Na dzień dzisiejszy sytuacja zdaje się by "zabetonowana" -żadna ze stron zainteresowanych nie odważy się na zainicjowanie zmiany. Co mogą więc robić w tym mętliku jego uczestnicy?
Ryc. 1. Szkic przybliżony strefy zdemilitaryzowanej (DMZ)w pasie trzydziestego ósmego równoleżnika.
Przez stosowanie nieczystych i dowolnych innych zagrywek, mogą utrzymywać status quo, dla którego alternatywą jest zmiana, niosąca mroczną niemożność stawiania przewidywań. Przewidywalność jest dla nich bezpieczną, choć mocno rozhuśtaną przystanią. A ciągnąca się dziesięcioleciami pyskówka - prezydentowi Stanów Zjednoczonych Trumpowi służył do tego Twitter - tworzy układ, który
gwarantował, że nie wygrywając, strona również nie przegrywała, mogła za to wykazać się przed przełożonym (tu: wyborcami) sążnistym raportem o kolejnych sukcesach w ciężkich zmaganiach z przebiegłym i doskonale poinformowanym przeciwnikiem.
To ostatnie to sparafrazowany urywek znakomitej, mającej posmak Listów starego diabła do młodego C.S. Lewisa, powieści Dobry omen autorstwa Terry'ego Pratchetta i Neila Gailmana. Może nie licuje on dobrze z powagą omawianej tu sytuacji, ale trafia w punkt. Ale sprawę wypada zakończyć mniej frywolnym nawiązaniem - passusem z bardziej znanego dzieła. Mechanizm działania wielkich mocarstw, który mam tu na myśli, po mistrzowsku zarysował George Orwell w powieści Rok 1984. Jakie są korzyści płynące z trwania permanentnego stanu wojny dla ośrodków decyzyjnych dwóch powieściowych supermocarstw? Oba mają pretekst do ograniczenia wolności osobistej własnych obywateli. Mogą dzięki temu stosować drastyczne środki mające zmobilizować ludność do wysiłku wojennego. Słowem - dużo plusów, mało minusów. -
Fot. 2. Stół przy którym w 1953 roku podpisywano rozejm między walczącymi stronami, Panmunjom, Korea Północna (2012).
Do przemyślenia
A. Mistrz przetrwania okrzyknięty wariatem
Decydenci Korei Północnej są mistrzami balansowania układem sił. Świetnie orientują się w kwestii tego, jak regulować parametry przeżycia i reżimu Kimów, i całego państwa. W narracjach opisujących Koreę niemal nieodmiennie pojawiają się epitety przypisujące reżimowi KRLD nieprzewidywalność i niepoczytalność. To percepcje błędne.
Domniemana w tych epitetach "niepoczytalność" zachowania jest przejawem mistrzowskich zdolności przetrwania i uczestnictwa w grze rozgrywanej przez dalece silniejszych współuczestników. To zdolność wyczuwania koniunktur i potrzeb swoich sojuszników, zwłaszcza Chin, w sposób godny najwyższego podziwu.
1 Wykryty w marcu 1975 roku. To jeden z tuneli inwazyjnych, przez które (według władz Korei Południowej, domniemani sprawcy zaprzeczają) Północ planowała zrealizować atak z zaskoczenia.
2 Germany colonial-era genocide reparations offer not enough..., https://www.reuters.com/world/africa/germany-colonial-era-genocide-reparations-offer-not-enough-namibia-vice-2021-06-04/ [dostęp: 2023.03.13].
3 Andrzej Sapkowski, Krew Elfów, SuperNOWA, Warszawa 2008, r. 5.
5 Ang. Niech ktoś z tego jego wydrenowanego i głodującego reżimu powie mu, że ja też mam guzik nuklearny, ale mój jest dużo większy i potężniejszy niż jego. I mój guzik działa.
Energia jest wszystkim
Wstęp-wizja
Energia i cywilizacja
Nie doceniamy energii i jej wpływu na ekosystem współczesnego człowieka. Nasz współczesny stan dobrobytu, trwający ostatnie trzy dekady, sprawił, że nie zostaliśmy poddani indoktrynacji oprogramowaniem kulturowym pozwalającym dostrzegać prawidłowości, które zapewniały zdolność przetrwania społeczności i jednostek, a które jeszcze dwa-trzy pokolenia temu były one oczywistością.
W czasach neolitycznych, prehistorycznych i historycznych zalążki cywilizacji mogły powstawać w bardzo specyficznych miejscach. Były to miejsca, w których kilka czynników sprzyjało produkcji rolnej i rozwojowi handlu. Pozwalało to na wygenerowanie nadwyżek żywności, a z nimi skomplikowanej struktury społecznej opartej na hierarchii.
Dobrze opisane miejsca pojawienia się pierwszych cywilizacji to doliny wielkich rzek, takich jak Nil, Rzeka Żółta czy Tygrys i Eufrat. Wylewy tych rzek były naturalnym mechanizmem, który użyźniał gleby, choć z drugiej strony był destrukcyjnym czynnikiem, który należało okiełznać.
Kolektywny wysiłek uregulowania Rzeki Żółtej był "czynem założycielskim" cywilizacji konfucjańskiej. Opisany w legendach, trwający pokolenia czyn budowy grobli i kanałów chroniących ludność zajmującą się uprawą roli, jest początkiem państwowości chińskiej, który do dziś, jako akt ultrakooperacji, poznają chińskie dzieci w procesie socjalizacji i edukacji. Dla nas istotne jest dostrzeżenie następującej prawidłowości:
Technologia, kolektywny wysiłek społeczności i przemiany oprogramowania kulturowego sterującego grupami ludzi prowadzą do usunięcia przeszkód w skalowaniu społeczności i struktur politycznych (państw), który ustanawiają. Te trzy czynniki odblokowują zdolność rozwoju ponad to, co wcześniej było niemożliwe ze względu na brak zasobów i know-how do ich zaprzęgnięcia do potrzeb homeostatycznych (w coś użytecznego).
By streścić opowieść o mechanizmach działania wczesnych cywilizacji do paru skromnych akapitów, należy wspomnieć o tym, że nadwyżki żywności prowadzą do dwóch konsekwencji: powstawania społeczeństw opartych na hierarchii oraz specjalizacji produkcji i zawodów. Powstaje elita rządząca, zwykle dziedziczna, pojawiają się żołnierze, a na samym dole piramidy społecznej - producenci żywności.
Co najważniejsze, pojawia się specjalizacja produkcji. Wynika ona z lokalnej dostępności surowców oraz zdolności ich przetwarzania w broń, odzież, przedmioty statusu i wszystko, co ręce i umysły ludzi są w stanie wyprodukować. Technologie wytwarzania coraz bardziej skomplikowanych dóbr materialnych sprawiały, że istotnym czynnikiem rozwoju stała się zdolność do handlu, czyli wymiany surowców i produktów między ośrodkami specjalizacji.
I w tym miejscu dochodzimy do problemu źródeł energii zasilającej istnienie cywilizacji. Przemieszczanie dóbr wymaga wykonania pracy. Wymaga energii. Tam, gdzie istniały rzeki, koszt transportu był wielokrotnie niższy: źródłem energii by nurt rzeki i wiatr popychający prymitywne żaglowce. We wszystkich innych miejscach ekonomia, a z nią wszystko inne, kulało, opierając się na sile mięśni zwierząt i ludzi, w tym jeńców i niewolników.
W handlu na dalekie dystanse od czasów prehistorycznych dominowały trzy napędy: mięśnie ludzkie i zwierzęce, energia wiatru oraz przepływu wody. Dopiero w XIX wieku, dzięki wynalezieniu użytecznego silnika parowego, co było epizodem tzw. rewolucji przemysłowej, węgiel kamienny zaczął być używany nie tylko do produkcji żelaza i stali, ale też do transportu. Silniki parowe zaczęły napędzać pociągi i statki parowe. Ten przełom zaowocował tym, że stało się możliwe przesyłanie towarów, w tym nadwyżek żywności, w wielkiej ilości i na długie dystanse.
Ta zdolność nie wyeliminowała "tyranii geografii". Zastąpiła je tyranią paliw. Nowa mapa geopolitycznych zależności zaczęła pokazywać miejsca zasobne nie tylko w węgiel, ale ropę i gaz. W drugiej połowie XX wieku zaledwie 10 procent populacji świata żyło w promieniu 1000 km od szybów i odwiertów, z których wydobywamy surowce energetyczne.
Zdecydowana większość żyjących dziś na świecie ludzi może żyć i pracować tylko dlatego, że Pax Americana umożliwia dostawę energii do każdego zakątka ziemi po minimalnych kosztach. To dlatego większość wielkich wojen i przetasowań układu sił w ostatnich stu latach sprowadzało się do dostępu do pól naftowych.
Kim jesteśmy jako organizmy biologiczne?
Zwierzęta były pierwszymi inwestorami. Ludzie i ludzkie społeczności także są w swojej istocie inwestorami.
Energia to kluczowy zasób w naturze - zasila nasze umysły i ciała. Wszystko, absolutnie wszystko, co robimy, wymaga energii. Każdy produkt cywilizacji potrzebuje energii i nadwyżek energii aby go wynaleźć, wyprodukować, dowieźć do użytkownika, działać, naprawiać go i serwisować. Mówiąc krótko,
bez źródeł energii cała nasza technologia byłaby rzeźbami, a nasze miasta muzeami.
Homeostaty i ich przestrzeń decyzyjna
Wszystkie państwa, czyli byty geopolityczne ustanawiane przez społeczności, są homeostatami, które inwestują energię w budowanie instrumentów zapewniających przetrwanie i realizowanie tego celu w sposób możliwie ekonomiczny:
Przetwarzają surowce naturalne w broń, środki transportu, narzędzia rolnicze. Konkurują o zasoby z innymi społecznościami. Napędzają mechanizmy innowacyjne (tworzą nowe technologie) celem ulepszenia i racjonalizacji wykorzystania dotychczas używanych instrumentów i opracowania nowych (np. wyścig zbrojeń). Racjonalizują oprogramowanie sterujące elementami społeczności: instytucje prawa, obyczajowość oraz wszystkie inne zjawiska kształtujące naszą psychikę, które umożliwiają jednostkom uczestniczenie w procesie tworzenia i podtrzymywania cywilizacji.
Powyższe rozważanie można podsumować dość nietypową rekonceptualizacją: Podmioty geopolitycznej gry, inaczej homeostaty geopolityczne, to żywe organizmy przetwarzające energię i inne zasoby na zdolność przetrwania. Z ich punktu widzenia ropa naftowa to master resource1. Dostęp do niej warunkuje dostęp do wszelkich innych zasobów oraz zdolności ich pozyskiwania i przetwarzania.
Spojrzeć na pracującą rafinerii ropy naftowej z lotu ptaka, to spojrzeć na otwartą klatkę piersiową cywilizacji homo sapiens i obserwować jak to serce niestrudzenie pompuje życiodajny płyn do dziesiątek stacji benzynowych, obecnych w każdym większym mieście, aby trafić do pojazdów komunikacji miejskiej, maszyn rolniczych, fabryk nawozów, generatorów energii elektrycznej, a jako masa surowcowa do fabryk produkujących tworzywa sztuczne i wszystko to, z czego zbudowana jest współczesna cywilizacja.
Początek przemysłu naftowego
Początek przemysłu naftowego datuje się na 1854 rok. W tym właśnie roku George Bissel (1821-1884) założył spółkę, która rozpoczęła odwierty w Titusville, w Pensylwanii, na północy USA. Choć spółka szybko upadła, inni inwestorzy sfinansowali kolejną, kierowaną przez Edwina Drake'a, twórcę pierwszego szybu naftowego.
Ten początek przemysłowego wykorzystania ropy naftowej był możliwy po opracowaniu technologii jej praktycznego wykorzystania. Dokonał tego Samuel Martin Kier w 1847 roku. Odkrył on, że surowa ropa nadaje się świetnie na smar do maszyn. Wcześniej ropę uważano za substancję szkodliwą - zatruwała ujęcia wody i pastwiska.
Przełom przyniosła praca kanadyjskiego geologa Abrahama Gesnera i Filipa Waltera. Pierwszy w 1846 roku wynalazł metodę pozyskiwania nafty z węgla - produkt pod nazwą kerosene stał się natychmiast hitem sprzedażowym - dzięki wydajności i czystości spalania.
Niezależnie, Filip Walter, polski chemik pracujący w Paryżu, wydestylował naftę z ropy naftowej. Pierwsza destylarnia nafty powstała w 1856 roku, trzy lata po wynalezieniu lampy naftowej przez polskiego przedsiębiorcę Ignacego Łukasiewicza.
Błogosławieństwo i nemesis
Wszyscy jesteśmy częścią globalnego systemu dystrybucji surowców energetycznych. To, co podtrzymuje jego istnienie od początku życia praktycznie wszystkich ludzi żyjących w dniu dzisiejszym jest niewyobrażalnie tania energia. Pogląd, że tę niewyobrażalnie tanią energię będziemy mieli do dyspozycji w nieskończoność, jest złudzeniem.
To złudzenie będzie nas, całą ludzkość, kosztować bardzo drogo. Aktualnie wydobywamy surowce kopalne około dziesięć milionów razy szybciej, niż była ona akumulowana w naturalnych procesach geologicznych. W którymś momencie będziemy musieli zmienić ewolucyjne neurotransmitery naszej kultury (oprogramowanie psychiczne), by zużywać mniej energii i surowców.
jak powstaje Ropa?
Prekursorami aktualnie obowiązującej teorii są m.in. Karl Engler, Bronisław Radziszewski, i Helmut Hofer. Jest to teoria biogeniczna - ropę i gaz ziemny uznaje się za substancję pochodzenia organicznego.
Ropa powstaje w procesie przeobrażeń sapropelowych, humusowych i mieszanych substancji organicznych. Proces ten zachodzizwykle w basenie sedymantacyjnym. W takim środowisku dochodzi do przeobrażenia osadów materii organicznej w węglowodory. Produktem tych procesów (metamorfizmu i diagenezy), zachodzących w temperaturze 135-600 stopni Celsjusza, jest kerogen. W kolejnych fazach tego procesu powstaje ropa naftowa.
Złoża ropy wykrywamy w warstwach pochodzących ze wszystkich okresów geologicznych, jednak najwięcej z nich powstało w mezozoiku i w trzeciorzędzie. Szczególnie dużo, bo ok. 50 procent, pochodzi z mezozoiku (252-66 mln lat temu) i trzeciorzędu (65-1,8 mln lat temu).
Źródłowe pokłady organiczne gromadziły się na dnach pradawnych oceanów. Substancje te to organizmy, przede wszystkim roślinne, które pobierały dwutlenek węgla z atmosfery, a oddawały do niej czysty tlen. Największe dostępne naszym pomiarom stężenie CO2 w atmosferze miało miejsce w Ordowiku, 500 milionów lat temu. Miało wartość w granicach 3-9 tysięcy ppm (współcześnie, w ostatnim stuleciu, poziom CO2 wzrósł z 280 do 400 ppm). Przy końcu ostatniego zlodowacenia stężenie dwutlenku węgla wynosiło ok. 180 ppm - ledwie 30 powyżej wartości 100-150, w której rośliny umierają.
Pierwszymi organizmami, które wykształciły zdolność pobierania CO2 z atmosfery były cyjanobakterie (sinice), które robiły to za pomocą fotosyntezy. Rośliny mają zdolność fotosyntezy dzięki chloroplastom, które są przejawem endosymbiozy sinic. Innymi słowy, węgiel w ropie naftowej wcześniej stanowił składnik atmosfery Ziemi.
Teoria konkurencyjna do powyższej głosi, że ropa powstaje także abiotycznie w sposób ciągły w procesie przemian chemicznych w głębi planety. Teorię abiotyczną zdają się potwierdzać analizy niektórych złóż w granitach w północnym Wietnamie i kominach wulkanicznych na dnie Atlantyku (ok. 2400 m), a także obserwacja, że złoża w obszarze M. Kaspijskiego samoistnie uzupełniają się po wstrząsach sejsmicznych. Skład pozyskanej tam ropy wskazuje ewidentne pochodzenie nieorganiczne.
Homeostaza cywilizacji homo sapiens zamknięta w baryłce ropy
Ameryka w ciągu ostatnich 50 lat zużywała rocznie więcej ropy niż jakikolwiek inny kraj. Przeciętny Amerykanin zużywa odpowiednik energetyczny około 57 baryłek ropy rocznie.
Przeciętny mieszkaniec USA dla podtrzymania homeostazy swojego organizmu potrzebuje 2000 kilokalorii dziennie - samo ciało, nie licząc strat z marnowania niedojedzonych posiłków. Ale życie w wygodach cywilizacji to wydatek rzędu ok. 210 tys. kilokalorii energii dziennie - do podtrzymania działania wszystkiego, co nas otacza. To 100 razy więcej niż potrzebuje nasz metabolizm po prostu do przeżycia! W Europie ten współczynnik to 50. Sama Ameryka zużywa czterokrotność średniej światowej.
Wyliczenie
Przełom XX i XXI wieku to dla homo sapiens apogeum złotej epoki obfitości. Jej nastanie zawdzięczamy niewiarygodnie taniej w pozyskaniu energii - ropie naftowej. Sprawiła ona, że zapomnieliśmy o podstawowych prawach życia i przetrwania. Przetrwania na poziomie państw oraz imperiów, jak i zwykłych ludzi.
Jedna baryłka ropy zawiera 1700 kWh. Sprawny mężczyzna jest wstanie wygenerować pracę dziennie pracę 0,6 kWh. Beczka oleju warta 100 USD to w zależności od danych wejściowych (sprawność urządzeń przetwarzających pracę mechaniczną na energię etc.) odpowiednik 4,5 do 7,5 roku pracy fizycznej człowieka. Osiem godzin dziennie2.
Jeszcze inne porównanie. Współczesna cywilizacja na całym świecie zużywa 100 mld baryłek oleju rocznie. A więc rocznie do pracy wykonywanej przez 5 mld żyjących ludzi dodajemy odpowiednik pracy kolejnych 500 mld ludzi.
Za tą fenomenalnie tanią energię płacimy ułamek "ceny". Jedyne, co robimy, to wydobywamy węgiel, ropę i gaz spod ziemi, a potem dostarczamy tam, gdzie są one potrzebne. Nie płacimy za długookresowe zanieczyszczenia, ani trwający dziesiątki milionów lat proces syntezy tych paliw.
Gęstość energetyczna i niewolnictwo
Najbardziej przemawiające do wyobraźni zestawienie: Jedna baryłka ropy, której cena aktualnie oscyluje w granicach 100 USD, to odpowiednik 4,5 roku pracy mężczyzny w pełni sił. Jeszcze inne porównanie. Jeden kilogram benzyny to ok. 13 kWh energii (1 litr to ok. 9 kWh). Komercyjne akumulatory w samochodach elektrycznych oferują aktualnie 0,26 kWh na 1 kilogram, a jeśli uwzględnić podsystemy chłodzenia, zaledwie 0,16 kWh. Uwzględniając efektywność konwersji energii w ruch pojazdu, w przypadku samochodów spalinowych wynoszącą ok. 35-50%, benzyna zostawia w tyle wszystkie alternatywne rozwiązania - oferując gęstość energii na masę nośnika kilkunastokrotnie większą.
Dostęp do taniej energii, a precyzyjniej, zdolność do jej wytwarzania, to główny motor nie tylko cywilizacji materialnej, ale i postępu moralności. Najlepszą ilustracją tej prawidłowości jest decyzja zniesienia instytucji niewolnictwa podjęta i wymuszona na społecznościach całego świata przez imperium brytyjskie.
Instytucja niewolnictwa znalazła się w agendzie ruchów etycznych już w XVIII wieku. W owych czasach realia
gospodarcze nie pozwalały na realizację szczytnych ideałów. Ale rewolucja przemysłowa i inne procesy rozwoju technologii pozwoliły ludzkości przebić niewidoczną barierę. W 1807 roku rząd imperium zakazał swoim obywatelom uczestnictwa w handlu niewolnikami. Niewolnictwo jako praktyka i instytucja zostało zakazane w 1833 roku.
Zamknięcie dostępu dla taniego źródła napędu urządzeń i maszyn działało niejednakowo na różne terytoria i państwa. Zindustrializowane stany północne USA, które w połowie XIX wieku stawały się kolebką automatyzacji i umasowienia procesów produkcji, nie potrzebowały niewolnictwa do podtrzymania swojego modelu aktywności gospodarczej. Dla stanów południowych, które budowały swój dostatek materialny na pracy ludzkich rąk, skokowy "postęp moralności" równał się końcowi prosperity oraz pauperyzacji elit, a więc i politycznej niezależności. Zastrzegam, że omawiam tu pojedynczy wątek z kwestii wielowymiarowej i moralnie niejednoznacznej.
W innych państwach niewolnictwo zniesiono przed amerykańską wojną secesyjną. W Chile w 1823 roku, w Meksyku - w 1829 roku. Dla Hiszpanii, której posiadłościami kolonialnymi były te dwa państwa, oraz Francji, zniesienie niewolnictwa było znacznie poważniejszym zakłóceniem niż dla imperium brytyjskiego. Można nawet snuć rozważania, czy zniesienie niewolnictwa było aktem celowego obniżenia rentowności i stabilności gospodarek kolonialnych konkurujących z Wielką Brytanią.
Kiedy nastąpi koniec taniej i łatwo dostępnej ropy?
Przewaga pojemności energetycznej benzyny względem aktualnie produkowanych baterii i akumulatorów jest tak duża, że użytkowanie aktualnie dostępnych produktów technologii (zachowanie aktualnego poziomu wygody życia) wymagałoby od nas syntetyzowania paliw płynnych.
W USA pierwsze komercyjnie opłacalne odwierty pojawiły się na północy - w Pensylwanii. Potem gigantyczne złoża odkryto w Teksasie... później na Alasce, a w końcu ropę zaczęto czerpać także z dna zatoki Meksykańskiej. Teraz mamy rewolucję łupkową - poziome szczelinowanie.
Wydobycie jest coraz trudniejsze i coraz kosztowniejsze. Zwiększa się nie tylko koszt liczony w walucie, ale i stosunek energii potrzebnej do realizacji wydobycia względem tej pozyskanej. Dzień prawdy oddala od nas postęp w technologiach wydobycia. Złoża uznawane za wyczerpane lub takie, których zupełne wyeksploatowanie uznawano za nieopłacalne w latach 80. XX wieku teraz można osuszyć do końca, czyli pobrać około 20 do 30 procent pozostałej w nich ropy.
Węglowodory łupkowe
Świat aktualnie zużywa 95 milionów baryłek dziennie. W przypadku USA wydobycie krajowe to 12 mln baryłek dziennie, a import - 20 mln. Ale... coraz większa część produkcji wewnętrznej to ropa łupkowa, która bardzo szybko się wyczerpuje. Z typowego złoża łupkowego w USA, 80% jego zasobów wydobywa się w pierwszych 18 miesiącach. Warto dodać, że eksploatowana jest ropa z rejonu, z którego pochodziły wcześniej eksploatowane, łatwe w wydobyciu złoża tradycyjne.
Czas, który Amerykanie kupili sobie opracowując technologię wydobycia gazu łupkowego, nieuchronnie się kończy. Pozyskanie wiedzy, w którym momencie i w jaki sposób Amerykanie utracą instrument swobody strategicznej w postaci węglowodorów łupkowych jest warte wszelkich pieniędzy i wszelkiego ryzyka.
Alternatywy i odkrycia nowych złóż
Szczytowa ilość odkryć nowych złóż przypadła na lata 70. XX wieku. Najbardziej obfitym w zasoby miejscem był trójkąt o bokach ok. 1000 km: Arabia Saudyjska, Iran, Jeddah. Tam zalega około 60% rozpoznanych światowych zasobów.
Ze względu na ograniczenia technologiczne, współcześnie nie da się przejść całkowicie na wiatr i słońce. Energia elektryczna to zaledwie około 21% zużycia energii przez globalną cywilizację. Reszta zużywana jest w formie ciepła i paliw płynnych. Problem z wiatrowymi i słonecznymi źródłami energii jest taki, że są podatne na nieprzewidywalne przerwy, a poza tym działają często w czasie braku popytu. Przykład: upał i bezwietrzna pogoda w Teksasie to maksymalne zużycie energii przez klimatyzatory. Dlatego mogą być tylko uzupełnieniem i źródłem stabilizującym podaż.
Optymalną metodą bilansowania popytu i podaży są baterie lub energia z paliw kopalnych... lub rezygnacja z wygody i ograniczenie zużycia. Skoro zmniejsza się podaż, musimy obniżyć popyt. Ale drastyczne, dobrowolne zakończenie cywilizacji współczesnej, za wyjątkiem wybryków aktywistów, nie jest częścią poważnej debaty. I nigdy nie będzie. Elektrownie nuklearne też dają na wyjściu elektryczność. Nawet jeśli nagle z dnia na dzień powstanie technologia pozwalająca dziesięciokrotnie zwiększyć podaż energii atomowej, to nie rozwiąże wszystkich problemów. Węglowodory to substraty i surowiec produkcyjny, a nie jedynie nośnik energii.
Profil produkcji energii elektrycznej z wiatru i słonecznej jest zupełnie różny niż profil zapotrzebowania. Nuklearnej: nie da się łatwo wyłączyć lub dostosowywać do dziennych wahań zużycia - musi być produkowana cały czas. Ponadto, potrzebuje skomplikowanych technologii i wiedzy.
Dodatkowo, nie mamy uranu na więcej niż na 6-7 dekad. Przy założeniu, że ilość elektrowni uranowych nie zwiększy się znacząco. Współcześnie na świecie jest ok. 450 komercyjnych reaktorów atomowych. Wymagają one stałego podtrzymania, co generuje koszty. A koszt środowiskowy zawsze płaci się na końcu.
Geografia i energia
Przewaga geopolityczna Stanów Zjednoczonych w trzeciej dekadzie XXI wieku wynika z geologii - dostępu do surowców energetycznych. Amerykanie posiadają u siebie 85%potrzebnej im energii. Europa - tylko ułamek. Japonia nie ma jej wcale.
Stany Zjednoczone w XX wieku stały się najpotężniejszym krajem świata. Kontrolują przepływ towarów dzięki monopolowi dolara (petrodolara) w rozliczeniach międzynarodowych. Mają największy bank centralny. Taki układ, wzmocniony technologią wydobycia gazu z łupków, nie jest ani naturalny, ani wieczny. Aktualny układ geopolityczny, wynikający z układu dystrybucyjnego paliw kopalnych, ma potencjał stabilizacji na przestrzeni nie więcej ni trzech-czterech dekad. Z których jedna już upłynęła.
Decydenci z Waszyngtonu muszą się spieszyć.
Do przemyślenia
A. Metabolizm cywilizacji i istota problemu
Problem geopolitycznym i cywilizacyjnym jest nie to, że kończy się ropa, ale to, że kończy się ropa tania i łatwa w wydobyciu. To sprawia, że podtrzymanie wygodnego życia, powszechnej obfitości, do którego mentalnie przywykliśmy, staje się po prostu niemożliwe.
Cokolwiek kupujemy, potrzebuje energii, żeby zaistnieć jako produkt z metką cenową. W tej chwili, w 2023 roku, na skutek ogólnoświatowej inflacji i polityki monetarnej, rośnie ilość pieniądza, ale ilość dóbr nie - a nawet odwrotnie, maleje. Światowe instytucje finansowe zdają się być w paraliżu decyzyjnym. Wynika on z tego, że samo ich istnienie i zasięg posiadanej władzy zależy od modelu gospodarki nieustannego wzrostu. Inaczej: mogą drukować pieniądze, ale nie mogą drukować ropy. Mogą jedynie ustanawiać zasady, dzięki którym tanią energię pozyskujemy szybciej.
Metabolizm cywilizacji jest taki, że będziemy zużywać wszystkie dostępne zasoby do maksimum - bez prób samoograniczania. Będzie to trwało tak długo, aż nie ograniczy nas po prostu wyczerpanie zasobów.
B. Czy pieniądze to w swojej istocie energia?
Nic bez energii nie da się wyprodukować. Nasuwa się więc następująca rekonceptualizacja:
Pieniądz to roszczenie na energię (ang.
claim on energy). Dług to roszczenie na energię dostępną w przyszłości.
Jeśli jakiegoś kraju nie stać na wydatek na to co chce lub potrzebuje, to pożycza pieniądze na ten cel. Takie pożyczenie jest zwiększeniem przyszłych roszczeń na energię. A więc globalnie realizowane zwiększanie wolumenu pożyczek to zwiększenie roszczeń na zmniejszające się zasoby energii. Coś takiego zdaje się prowadzić do nieuchronnej katastrofy. Rozwiązaniem - ale jako cywilizacja planetarna nie zrealizujemy go zanim nie będziemy zmuszeni - będzie konieczność zużywania mniejszej ilości energii. Opór przed samoograniczeniem zdaje się wynikać z dwóch przyczyn: skalowanie w dół organizmu geopolitycznego osłabia jego zdolność do działania na arenie geopolityki. Druga przyczyna jest mentalna i działa w sferze psychiki i obyczajowości: mało kto z nas gotowy jest do rezygnacji z wygód, które uważa za należne i niezbywalne.
Ważnym aspektem powyżej zarysowanej przestrzeni decyzyjnej jest to, że nasza ekonomia jest skonfigurowana na to, że miarą sukcesu i postępu kraju czy osoby jest zużycie energii. PKB (Przyrost Krajowy Brutto) to wskaźnik tego, ile jakie państwo przepala energii. To miarodajny wskaźnik, gdyż każdy produkt, którego pojawienie się jest zaliczane do PKB, zaczął swoje powstawanie od jakiejś formy spalania - energii wyzwalanej w jakiejś fabryce czy zakładzie produkcyjnym z paliw kopalnych.
Homeostaty przetwarzają energię. Wszystko ma w swojej cenie i koszcie wytworzenia energię. Zwierzęta i homeostaty geopolityczne potrzebują tej energii więcej przy wzrastaniu.
Przez to, że podłączyliśmy się do ultrabogatych zasobów paliw kopalnych straciliśmy bardzo ważną część oprogramowania mentalnego. Jako beneficjenci współczesnego świata stworzonego na miarę nadmiarowego bogactwa, nie potrafimy się dostroić do naturalnych mechanizmów, które regulowały granice dla naszego wzrostu... Nie potrafimy zarazem wyskalować w dół naszych aspiracji, sposobów podwyższania statusu i wyznaczonych celów politycznych. Wedle niektórych szacunków, w XX wieku zużycie surowców średnio zwiększało się o 2,8 procent rocznie.
Ma to odzwierciedlenie w sposobach kreacji pieniądza. Banki udzielają pożyczek tworząc kapitał z powietrza. Ale nie tworzą odsetek - te powstają dzięki wartości dodanej pracą dłużnika. To z tego mechanizmu wynika potrzeba wzrostu PKB. To dlatego państwa dodają np. prostytucję i nielegalny handel narkotykami - bo muszą wykazać wzrost PKB, żeby utrzymać wzrost systemu.
Przykładem funkcjonowania tego mechanizmu jest cel wizyty amerykańskiego prezydenta Bidena w Arabii Saudyjskiej w sierpniu 2022 roku. Prosił on Saudów o zwiększenie produkcji, żeby obniżyć światową cenę surowca - to kwestia utrzymania wysokości zużycia, a więc jakości życia3.
2 Zawartość energetyczna baryłki ropy to BOE 1700 kWh. BOE to Barrel of Oil Equivalent. Gdy przeliczyć zdolność produkcji energii elektrycznej przez dorosłego człowieka, szacowanym rezultatem jest: 75 W × 8 h × 2831 dni (przyjęcie alternatywnych założeń daje 600 W przez 2833 dni roboczych).
3 W tym kazusie konkretną przyczyną zdaje się jednak być gra wyborcza w USA przed kampanią do wyborów uzupełniających (ang. midterms). W wyniku wojny na Ukrainie ceny "wszystkiego", a zwłaszcza paliw na stacjach benzynowych, wzrosły. To pogorszyło nastroje obywateli. W tamtym okresie decyzją administracji Amerykanie uruchomili swoje zapasy strategiczne węglowodorów, co było przedmiotem politycznej awantury i oskarżeń o narażenie bezpieczeństwa państwa dla ratowania wyników wyborczych.
Rewolucja łupkowa
Czarny łabędź1, który zmienił wszystko
W ciągu dwóch pierwszych dekad XXI wieku nastąpił radykalny przewrót w globalnych zasobach i przepływach surowców energetycznych. Nasze mapy mentalne do tej pory nie dostosowały się do nowych realiów. Kluczowa zmiana nastąpiła w sytuacji energetycznej Stanów Zjednoczonych. Ich bezpieczeństwo energetyczne i geopolitycznie warunkowane zdolności działania w obecnym kształcie były wręcz nie do pomyślenia jeszcze dziesięć lat temu2.
Rezultatem rewolucji łupkowej jest to, że powstała tzw. "Wielka Trójka". To rynek ropy zdominowany jest przez trzy podmioty: Stany Zjednoczone, Arabię Saudyjską i Rosję. Inną konsekwencją jest to, że Bliski Wschód produkuje 1/3 zużywanej na świecie ropy, a OPEC, czyli kartel dysponujących od lat 70. XX wieku instrumentem kształtowania podaży i ceny ropy naftowej, stracił większość swojej zdolności wpływania na dynamiczną sytuację dystrybucji ropy.
To właśnie między podmiotami tej Wielkiej Trójki toczy się gra o "supremację". Ten, kto będzie w stanie dostarczyć na rynek więcej surowca, odmówić dostaw lub na zawołanie zmieniać ilość surowca dostępnego na rynku, jest w stanie kształtować politykę wewnętrzną i zewnętrzną nie tylko swoich odbiorców, ale każdego uczestnika globalnego systemu dystrybucji energii.
To zaistnienie Wielkiej Trójki wpływa w sposób radykalny na współpracę Rosji i Chin. Ten nowy układ kształtuje też logikę relacji między Stanami Zjednoczonymi i Rosją. Jeszcze na długo przed wojną na Ukrainie (2022) osiągnęły one poziom wrogości, którego nie obserwowano od początku lat 80. XX wieku. Między innymi dlatego, że Rosja "wróciła" na Bliski Wschód i "zwraca się" ku Dalekiemu Wschodowi, ku Chinom. Potrzeby energetyczne ChRL sprawiają, że są one gotowe kupić każdą ilość życiodajnej substancji.
Ropa w czasie II wojny światowej
Pierwsze odwierty w Teksasie zrealizowano w 1923 roku -był to początek eksploatacji tzw. basenu permskiego, klastra kilku wielkich pól naftowych. Basen był kluczowym źródłem ropy dla aliantów w czasie II wojny światowej. Pierwsze szyby wydobywcze postawiono na gruntach, które władze stanowe podarowały Uniwersytetowi Teksańskiemu. Nazwano go "Święta Rita 1" od imienia świętej patronki rzeczy niemożliwych.
Basen permski był jednym z najważniejszych atutów Stanów Zjednoczonych podczas II wojny światowej. W czasie tego konfliktu produkcja ropy dosłownie się tam podwoiła, przez co mogła zaspokoić zapotrzebowanie wojska na paliwo. Szczyt wydobycia na tym obszarze przypadł na 1974 rok -wydobyto w nim ok. 25% ówczesnego zapotrzebowania USA. Ważną cechą lokalnego źródła tej ropy była stabilne prawo i praktyki biznesowe. Przede wszystkim jednak nie istniało w jego przypadku ryzyko prowadzenia interesów z obcymi państwami, które mogły jednostronnie zmieniać warunki dostaw.
Tylko dwa pola w basenie permskim, Spraberry i Wolfcamp, zostały uznane za drugie co do wielkości pole naftowe na świecie - ustępowały tylko polu Ghawar w Arabii Saudyjskiej. Między początkiem 2009 roku a końcem 2014 roku wydobycie ropy naftowej w Teksasie wzrosło więcej niż trzykrotnie. Tylko ten stan produkował więcej ropy niż cały Meksyk - a także więcej niż każde z państw OPEC oprócz Arabii Saudyjskiej i Iraku.
SH Griffin #4
Pierwszy szyb służący do wydobycia gazu łupkowego wywiercono w 1998 roku nieopodal maleńkiej osady Dish, około 40 km na północ od Fort Worth w Teksasie. Odwiert, który wywrócił światową geopolitykę do góry nogami, powstał dzięki uporowi garstki entuzjastów.
Tym, który natchnął ich wizją tego, że ze skały łupkowej da się pozyskać ropę, był George P. Mitchell, syn greckiego imigranta. Mitchell studiował geologię, a po ukończeniu studiów zdecydował otworzyć firmę zajmującą się wydobyciem gazu ziemnego - alternatywy dla brudnego i szkodliwego dla środowiska - jak twierdził - węgla. Jego inspiracją, jak zwierza się w wywiadach, była lektura książki Granice wzrostu, wydanej przez Klub Rzymski.
Drugą była lektura roboczej wersji artykułu zawierającego "szaloną" hipotezę geologa, który u Mitchella pracował. Autor tekstu sugerował, że jest możliwe pozyskanie gazu i ropy ze skały łupkowej, która była geologicznym źródłem obu substancji. To w skale łupkowej substancje organiczne przeszły skomplikowaną metamorfozę, po czym wymigrowały do rezerwuarów, z których wydobywa się je technikami tradycyjnymi. Pozyskanie gazu i ropy ze skał łupkowych uznawano za niemożliwe, gdyż mają one twardość większą od betonu. Rozwiązaniem okazało się połączenie dwóch technologii. Pierwszą z nich była dopracowana do odpowiedniego poziomu w latach 80. XX wieku technika wiercenia poziomego. Drugą - metoda szczelinowania hydraulicznego, którą stosowano w tradycyjnych operacjach wydobywczych od lat 40. XX wieku3.
Choć do roku 1998 firma Mitchell Energy wydała ok. 250 mln USD, nie udało się zrealizować dającego zysk odwiertu na gigantycznym złożu Barnett, zalegającym m.in. pod miastem Fort Worth w Teksasie. Wtedy kluczowej innowacji dokonał Nick Steinsberger. Dzięki przypadkowej rozmowie z kolegami po fachu zastąpił on gumę guar, najkosztowniejszy składnik mieszanki używanej do szczelinowania, tanią wodą.
To właśnie tzw. slick water (ang. śliska woda), użyta w odwiercie SH Griffin #4, sprawiła, że szczelinowanie stało się opłacalne finansowo. Wcześniej sceptyczny prezes Devon Energy wykupił firmę Mitchela za 3,5 mld USD.
Techniczne niuanse przełomowej technologii
Przy pracy koncepcyjnej nad wydobyciem ropy ze skał łupkowych należało rozstrzygnąć następujący problem: czy cząsteczki ropy rzeczywiście są za duże na to, żeby doprowadzić do jej przesączenia przez łupek poddany szczelinowaniu. Ku zdumieniu inwestorów, nie dało się odnaleźć żadnych prac naukowych, które by rozstrzygały tę kwestię.
Zlecono badania mikroskopem elektronowym i tomografem. Wynik był zachęcający: choć cząsteczka ropy była do siedmiu razy większa, niż gazu ziemnego, dało się ją wydobyć z łupków. Natychmiast przystąpiono do dzierżawienia potencjalnych pól roponośnych. Okazało się, że dzięki nowej technologii (wiercenie poziome) oraz rewizji kwestii fizycznej możliwości wydobycia, dało się także ponownie wydobywać ropę ze złóż dawno porzuconych jako niskowydajne4.
Beznadziejne uzależnienie od importu
Bez technologii wydobywania węglowodorów z łupków Stany Zjednoczone musiałyby zrobić coś, czego dotąd w swej historii nie robiły: uzależniać się coraz bardziej od dużego importu LNG z Karaibów, Afryki Zachodniej, Bliskiego Wschodu albo Azji. Uznawano, że Stany są skazane na to, żeby stać się największym na świecie importerem skroplonego gazu ziemnego, bardziej nawet uzależnionym niż od ropy.
Już około lipca 2003 roku dla konkurentów i rządu Stanów Zjednoczonych stało się jasne że technologia Mitchella otworzyła istny sezam. Wtedy właśnie, kto tylko mógł rzucił się do wyścigu o dzierżawę terenów, które skrywały łupki najlepszej jakości. Olbrzymie złoża Marcellus i Utica, na północnym wschodzie USA, oszacowana jako największe złoża węglowodorów na świecie. Ropę łupkową znaleziono Dakocie Północnej: w ciągu jednej dekady wydobycie w tym stanie wzrosło z 85 tys. baryłek do 1,1 miliona.
Pod koniec 2011 roku Komitet Potencjału Gazowego, instytucji odpowiedzialnej za zarządzanie zasobami gazu ziemnego w USA, wyliczył, że zasoby gazu na terytorium macierzystym kraju są większe o 70 procent niż jeszcze dziesięć lat wcześniej. W 2019 roku szacunki podwyższono o kolejne 100 procent.
ropa ropie nierówna
Mimo tego, że na dzień dzisiejszy USA to producent ropy netto, Stany wciąż importują ropę z zewnątrz. Sprzeczność jest pozorna. Wynika ze specyfiki infrastruktury na terenie USA, która jest przystosowana do przetwarzania ropy określonego typu, cięższej niż łupkowa.
Liczy się zawartość parafiny (temperatura krzepnięcia), siarki i żywic. Najistotniejszym parametrem jest ciężar. Im lżejsza ropa, tym bardziej zyskowna jest jej rafinacja, gdy dostarcza lżejszych frakcji (gazy, benzyny, olej napędowy). Ropa cięższa wymaga zastosowania technologii droższych w inwestycji i użytkowaniu. Różnice składu ropy wydobywanej w różnych zakątkach świata sprawiają, że zasadniczo nie da się ich mieszać.
Ropa wydobywana w prowincji Alberta w Kanadzie to tzw. tar sands, oleisty piasek zawierający niedojrzałą ropę, wymagającą wydatkowania podgrzewania przy wydobywaniu. Wenezuela posiada złoża oceniane na największe na świecie, jednak są to tzw. Orinoco tar sands - pokłady ropy "extra heavy" (pol. ekstra ciężkiej, zawarte są w tzw. piaskach bitumicznych), a więc najdroższej w przetworzeniu. Bez dodatkowych zabiegów nie da się jej przesyłać rurociągami. Na rynkach główne gatunki ropy to:
REBCO (Russian Export Blend Crude Oil; in. Ural). Jest to ropa ciężka (do 865 kg/m3). To surowiec pochodzący z Rosji, o dużej zawartości siarki i parafin.
Bren. To średnia ropa słodka o gęstości ~835 kg/m3, pochodząca z Morza Północnego.
WTI (West Texas Intermediate; in. Texas Light Sweet)to ropa określana jako lekka, choć ten jej parametr jedynie symbolicznie odróżnia się od Brent - 827 kg/m3. Ropa lekka jest produktem najbardziej pożądanym, gdyż da się z niej pozyskać najwięcej paliw płynnych.
Arab Super Light oraz
Arab Light to najlżejsze gatunki wydobywane w rejonie Zatoki Perskiej. Gatunki lekkie to ok. 60 procent wydobycia Arabii Saudyjskiej.
Przed erą łupków, przez całe lata dziewięćdziesiąte, gaz nigdy nie stanowił więcej niż 17 procent koszyka energetycznego w USA. Wraz z nastaniem łupków gaz stał się konkurencyjny cenowo. Przy tym sprzeciw obrońców środowiska dosłownie uniemożliwiał budowanie nowych elektrowni węglowych na terenie Stanów Zjednoczonych. Jeszcze w 2007 roku węgiel generował połowę elektryczności USA. W 2018 roku udział węgla w koszyku energetycznym spadł do 25 procent, gazu ziemnego zaś wzrósł do 38 procent.
Wpływ rewolucji łupkowej
W 2007 roku wydobycie w USA spadło do 5,1 miliona baryłek dziennie, co stanowiło niewiele ponad połowę wartości z początku lat siedemdziesiątych XX wieku. W tym czasie import netto ropy wzrósł do 60 procent konsumpcji.
Wydatki na import surowców energetycznych w 2019 roku był o 309 miliardów dolarów mniejsze, niżby wynosiły, gdyby rewolucja łupkowa nie nastąpiła. Bez węglowodorów łupkowych Stany Zjednoczone uwięzłyby w pozycji największego importera ropy naftowej.
Konkurowałyby więc o dostawy z Chinami, Japonią i innymi krajami. Jednym z aspektów rewolucji łupkowej jest to, że rywalizacja między USA a Chinami w grze o sumie zerowej o dostęp do ograniczonych zasobów energii nie nastąpi. Stany Zjednoczone skokowo uzyskały niemal zupełną odporność na zakłócenia w światowym systemie dystrybucji energii (wydobyciu i transporcie ropy i gazu).
Długoterminową współpracę "Wielkiego Szatana" Stanów Zjednoczonych z Arabią Saudyjską zainicjowano za czasów prezydenta Harry'ego Trumana. Miał on osobiście zapewnić ówczesnego króla Ibn Sauda o silnej woli realizacji amerykańskiej części współpracy: Każde zagrożenie dla waszego królestwa Saudów zostałoby uznane za kwestię bezpośrednio dotyczącą Stanów Zjednoczonych5. Jedną z potrzeb Stanów było zagwarantowanie, że zasoby ropy w Arabii Saudyjskiej nie wpadły pod kontrolę ZSRS.
Epokowe przetasowania na rynku LNG i ropy
W moim przekonaniu, radykalna zmiana sytuacji energetycznej Stanów po sukcesie odwiertu SH Griffin #4 jest najważniejszym wydarzeniem geopolitycznym ostatnich dekad. Pierwszy supertankowiec z amerykańską ropą łupkową ruszył w rejs do Chin w marcu 2016 roku. Jeszcze w tym samym roku do Chin dotarł pierwszy gazowiec z LNG z tego samego źródła.
Największym beneficjentem dywersyfikacji dostaw LNG jest Korea Południowa. Amerykański gaz pomaga Koreańczykom negocjować z dotychczasowymi dostawcami. Zakupy LNG pozwalają Korei zmniejszyć amerykański deficyt handlowy, co stanowi dodatkową korzyść dla Amerykanów. Historyczny próg wydarzenia przekroczyły pod koniec 2018 roku. Stany Zjednoczone wyprzedziły zarówno Rosję, jak i Arabię Saudyjską w światowym rankingu największych producentów ropy naftowej - pozycję tę odzyskały po czterech dekadach.
Amerykańskie zasoby gazu i ropy z łupków zdają się być bardzo dalekie od wyczerpania. Ponieważ zasoby te dają Waszyngtonowi nadzwyczajnie efektywne instrumenty i pozycję do realizowania geopolitycznych rozgrywek, z całą pewnością prawdziwy stan rzeczy objęty jest maksymalnie rozwiniętym parasolem dezinformacji i tajemnicy.
Eksploatacja gazu i ropy łupków ma swoje prawa: Wydajność odwiertów łupkowych znacząco spada w ciągu pierwszego roku eksploatacji, aby następnie ustabilizować się. Pojawiają się niemożliwe do weryfikacji opinie, według których złoża łupkowe wyczerpują się znacząco szybciej niż tradycyjne. Faktem publicznie niekwestionowanym jest to, że pojedyncze odwierty łupkowe wyczerpują się znacznie szybciej niż odwierty prowadzące do tradycyjnych pokładów. Rezultatem jest szybszy cykl inwestycyjny, dzięki któremu proces uruchamiania i wygaszania produkcji jest świetnym narzędziem regulowania podaży, a więc i ceny surowca.
Istotnym czynnikiem rozgrywki o sprawczość surowcową Stanów Zjednoczonych są protesty pod hasłem walki ze zmianami klimatycznymi i promowaniem tzw. Nowego Zielonego Ładu, które są aktywnie wspierane przez amerykańskich demokratów. Mantrą wyznawców i zwolenników tej woli geopolitycznej jest "zakazać szczelinowania!". Jako że w większości szybów na terenie USA stosuje się obecnie technologię szczelinowania, realizacja tych żądań oznaczałoby ponowne egzystencjalne uzależnienie się Stanów od importu ropy, a więc konieczność narzucenia kontroli wydobycia ropy i gazu w rejonie Bliskiego Wschodu. Pisząc wprost, z geopolitycznego punktu widzenia powstrzymywanie eksploatacji łupków to zdrada stanu.
W kategoriach ilościowych można śmiało powiedzieć, że Stany dorównały produkcją Arabii Saudyjskiej - do niedawna światowego lidera. Stało się to w lutym 2020 roku. Osiągnięto dzienne wydobycie 13 milionów baryłek, więcej niż Arabia Saudyjska czy Rosja. Radykalne przetasowania na rynku zostały powstrzymane przez zarządzanie sytuacją COVID-19, które zaskutkowało gwałtownym wyhamowaniem globalnej gospodarki. Tym niemniej, podsumowując, zmienił się zupełnie kształt rozgrywki w świecie produkcji ropy. Układ "OPEC kontra kraje spoza OPEC" został zastąpiony przez oligopol decyzyjny trzech potentatów: Stanów Zjednoczonych, Rosji i Arabii Saudyjskiej.
Producenci w Europie uciekają od ciężaru, jakim jest dla nich wysoki koszt energii, inwestując w Stanach Zjednoczonych. Gdy prezes zarządu austriackiego wytwórcy stali obwieszczał rozpoczęcie w Corpus Christi w stanie Teksas inwestycji wartej 700 miliardów dolarów, wyjaśnił, że niska cena amerykańskiego gazu w porównaniu z europejskim daje "wielką przewagę gospodarczą". Produkcję przenoszą m.in. fabryki nawozów sztucznych z Australii czy wytwórcy plastików z Tajwanu. Ale najbardziej doniosłe jest to, że gaz amerykański rozbija stabilny do tej pory strategiczną, nieoficjalną symbiozę Rosji i Niemiec.
Powstanie rynku handlu LPG
Niezwykle doniosłe zdarzenie miało miejsce w 1959 roku: swój pierwszy rejs odbył Methane Pioneer, pierwszy okręt transportujący skroplony gaz ziemny (LNG). Wcześniej gaz był marnowany albo zużywany lokalnie, gdyż nie istniały ani rynki, które mogłyby go wchłonąć, ani technologie dostaw. Największym problemem były kosztowne instalacje skraplające gaz w terminalu eksportowym.
Transport LNG stał się działalnością o znaczeniu strategicznym dopiero w 2009 roku. Amerykańska firma Cheniere Energy, budowała wówczas terminal importowy dla LNG. Jej prezes, Charif Souki, dostał dwa telefony, które znamionowały nowy światowy układ sił. Pierwszą rozmowę zainicjował prezes Chesapeake Energy, a drugą gigant naftowy Shell. W obu rozmowach padło to samo pytanie: czy obiekt da się przekształcić w terminal eksportowy.
Był to okres, w którym wszyscy musieli przebudować swoje mapy mentalne. Do tej pory wierzono, że złoża ropy i gazu na terenie USA są na wyczerpaniu. Sądzono tak nie bez podstaw. Nawet sama firma Cheniere miała w historii swojej działalności liczne nieudane poszukiwania nowych złóż gazu. Wszyscy, w tym decydenci rządowi, szykowali się do permanentnego zwiększenia importu.
Refleks i przeszkody prawne
Firmie Cheniere uzyskanie zezwolenia zabrało niecały rok. Kolejny eksporter musiał czekać cztery lata. Administracja (Federalna Komisja Regulacji Energetyki, ang. FERC - Federal Energy Regulatory Commission) wydała zgodę z uwagi na to, że wciąż uważano możliwość eksportu za nierealną. Kolejni wnioskodawcy przechodzili już biurokratyczną gehennę: "pierwszy wniosek to po prostu wniosek. Drugi wniosek to już polityka publiczna". Regulacje rządowe stosowano z mocy ustawy o gazie ziemnym (Natural Gas Act), uchwalonej w 1938 roku.
LNG i jego Światowy rynek
LNG wytwarza się w niezwykle skomplikowanym procesie skroplenia przez schłodzenie gazu do temperatury około -126°C. Opłacalność procesu uzyskuje się dzięki temu, że w stanie ciekłym gaz zajmuje jedną sześćsetną pierwotnej objętości. Można go więc przepompować do zbiorników na statkach i przetransportować w dowolne miejsce na świecie.
Bodźcem do dopracowania tej technologii był tzw. wielki smog londyński, który doprowadził do masowych zatruć tlenkiem węgla w 1952 roku. Wedle współczesnych wyliczeń, spaliny pochodzące głównie z pieców węglowych doprowadziły do śmierci 10-12 000 ludzi. Choć wkrótce odkryto złoża gazu w Holandii i na dnie Morza Północnego, to jego odbiorcami stały się "azjatyckie tygrysy" kraje Azji Wschodniej, które błyskawicznie uprzemysławiały się, zwiększając swoje zapotrzebowanie na energię.
Motywem opracowania technologii LNG była też chęć zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego i kwestie środowiskowe. Gaz importowano do Europy z tak odległych krajów jak Indonezja, Malezja i Brunei. Japonia pozyskiwała gaz wydobywany na Alasce.
Wysokie koszty inwestycji od samego początki sprawiają, że uczestnicy rynku potrzebują długoterminowych gwarancji współpracy. Przewidywalność zapewniały dwudziestoletnie kontrakty, a podstawą wypracowanego modelu biznesowego było to, że partnerzy wspólnie inwestowali na każdym etapie łańcucha dostaw.
Nastąpiła też optymalizacja transakcji poprzez usunięcie z łańcucha sprzedaży spekulantów i pośredników. Ceny indeksowano względem ropy: Cenę LNG regulowano proporcjonalnie do kursu "czarnego złota".
Amerykańskie problemy legislacyjne
W USA eksport tego surowca był zakazany od czasu kryzysu naftowego w 1973 roku. Gdy pojawiła się Technologia łupkowa, doszło do wielkiej politycznej batalii. Jej humorystycznym epizodem była wypowiedź senator Lisa Murkowski, wówczas przewodniczącej Senackiej Komisji ds. Energetyki. Pani senator stwierdziła, że podtrzymując zakaz eksportu ropy Stany Zjednoczone stosują sankcje wobec siebie samych.
Tą percepcję można uznać za zupełnie mylącą. Zdolność eksportu ropy to potężny instrument oddziaływania kształt światowego rynku. Przede wszystkim, co pokazuje dobitnie wojna na Ukrainie, Stany zniszczyły układ wzajemnej zależności Niemiec i Rosji. Głosy z Unii Europejskiej potwierdzały taką wizję - było to ledwie dwa lata po aneksji Krymu. Dostrzegli to inni urzędnicy Stanów Zjednoczonych: eksport ropy naftowej do sojuszników zwiększyłby ich bezpieczeństwo energetyczne i niezależność polityczną6.
Z tego punktu widzenia postawa amerykańskich demokratów jest wręcz szokująca - do tego stopnia, że w mojej prywatnej opinii jest niemal jawną zdradą stanu. Zniesienie zakazu eksportu ropy republikanie musieli wytargować, dokonując dużych ustępstw w forsowanym przez demokratów prawie podatkowych związanym z energią odnawialną. Niemniej, zakaz zniesiono i pierwszy tankowiec z ropą łupkową popłynął do Europy (do Francji) tuż przed końcem 2015 roku.
Ropa z Bliskiego Wschodu
Dokładnie jeden rok po zakończeniu II wojny światowej, w sierpniu 1946 roku, do USA trafił pierwszy transport ropy z Bliskiego Wschodu. Krajem pochodzenia 115 tysięcy baryłek był Kuwejt. Do tamtej pory dominującym producentem i eksporterem ropy były Stany Zjednoczone - sześć na siedem baryłek ropy zużywanych przez aliantów do działań wojennych wojny pochodziło z Ameryki. Teraz Stany stawały się importerem netto.
Kryzys naftowy w 1973 roku wywołał szok nie tylko ze względu na skutki gospodarcze i cenowe. Podkopał rzeczywistą siłę Stanów, a przy tym pokazał światu, że Stany są zależne od decyzji OPEC. Dla Amerykanów stało się jasne, że muszą osiągnąć całkowitą niezależność energetyczną. Za wszelką cenę.
Pierwsza oficjalna deklaracja w tej sprawie padła z ust prezydenta Nixona jeszcze w 1973 roku. W rezultacie, już w 2008 roku, zanim nastała rewolucja łupkowa, amerykański import z rejonu Zatoki Perskiej wynosił zaledwie 20 procent całości importu tego surowca. Stany zawdzięczały to złożom położonym w kanadyjskiej prowincji Alberta. Na rok 2020 zaledwie około 10 procent ropy importowanej do USA pochodziło z rejonu Zatoki Perskiej.
Amerykańska obecność na Bliskim Wschodzie nie wynika więc z potrzeby zabezpieczenia własnego bezpieczeństwa energetycznego. Stany pilnują stabilności wydobycia węglowodorów w Zatoce, przez co zabezpieczają interesy sojuszników (Japonia, Korea Południowa itp.), ale też trzymają but na gardle Chin, które importują gro zużywanej przez siebie ropy właśnie z Zatoki Perskiej.
Amerykanie zabezpieczyli dostawy ropy z obszaru Ameryki Północnej. A więc jakiekolwiek zakłócenia w produkcji w rejonie Zatoki odczują w zasadniczo mniejszym stopniu, niż reszta świata. Niezależnie od tej swobody, USA wciąż jest głęboko zintegrowana z systemem globalnej wymiany towarowej. Handel ten generuje około 30 procent amerykańskiego PKB.
Wątek Iranu
W 2012 roku wprowadzono sankcje na irańską ropę i zagraniczne depozyty finansowe. Sankcje było instrumentem zmuszającym Iran do negocjacji.
Po wyrzuceniu Irańskiej ropy z rynku, Iran i reszta jego uczestników oczekiwała, że ceny pójdą w górę. Wtedy jednak pojawiła się nagle ropa łupkowa - równoważyła ona zniknięcie surowca pochodzącego z Iranu. Trzy lata później zawiązano tzw. porozumienie nuklearne. W 2015 roku, w zamian za zamrożenie programu nuklearnego, sankcje zostały zniesione.
Nowe zdolności produkcyjne Stanów ugodziły też w Rosję. Ropa łupkowa zaczęła pojawiać się na rynku europejskim, do tej pory bezpiecznie obsługiwanym przez Rosję. To, że Kreml wykorzystywał dźwignię dostaw gazu i ropy do rozgrywek politycznych, było oczywiste.
Zmiana układu dostaw przebiegła w dwóch etapach. Na początku Stany ograniczyły import. To sprawiło, że ich dotychczasowi dostawcy zaczęli szukać nowych rynków. Ich głównym celem stała się Europa. To właśnie ten proces sprawił, że Europa była w stanie zwiększyć dywersyfikację dostaw, a więc i uzależnienie od Rosji.
W Europie wschodniej pierwszy terminal LNG wybudowała Litwa. Jej premier miał wtedy z ulga stwierdzić, że dostawy gazu zostały odpolitycznione7.
Tu rysuje się wgląd w świat alternatywny, w którym w USA nie rozpoczęto wydobycia gazu łupkowego. W takiej wersji wydarzeń jest praktycznie pewne, że pozycja Stanów Zjednoczonych, przede wszystkim w konfrontacji z Chinami i Rosją, byłaby diametralnie gorsza.
Tymczasem w naszej linii czasu, w marcu 2016 roku, pierwszy tankowiec wypełniony amerykańską ropą łupkową wypłynął z zatoki Meksykańskiej w kierunku Chin. Jeszcze w tym samym roku do Chin dopłynął pierwszy amerykański transport LNG. Sytuacja do złudzenia przypomina tą z początku lat 40. XX wieku. Wtedy to gro importowanej przez Cesarstwo Japońskie ropy pochodziło od jego głównego rywala - Stanów zjednoczonych.
W ciągu 11 lat, od 2008 do 2019 roku, amerykański bilans eksportu i importu ropy zmienił się wręcz widowiskowo. Z importu na poziomie sześćdziesięciu procent do niecałych trzech. Amerykański eksport na poziomie 3 milionów baryłek (oraz 5 milionów baryłek produktów pochodnych), czynił Stany członkiem wspomnianej wcześniej "Wielkiej Trójki" -wraz z Rosją i Arabią Saudyjską.
Należy pamiętać, że projekcje ekspertów na początku pierwszej dekady XXI wieku sugerowały, że cena baryłki ropy nie przekroczy 30 USD w perspektywie dekady. Jednak cena ta stopniowo rosła - zasilana rozwojem czterech wschodzących gospodarek zrzeszonych w BRIC - Brazylii, Rosji, Indii i Chin.
Trend ten miał utrzymać się przez co najmniej dwie dekady. Został jednak przerwany przez wielkiego czarnego łabędzia amerykańskich łupków. Nowy kształt energetycznych rozgrywek zaczął świtać światowym przywódcom już w 2013 roku. Ze strony rosyjskiej zagrzmiała narracja o katastrofalnym niebezpieczeństwie i destrukcji zasobów wodnych i wszelkich innych. Kto wtedy szybko zainwestował swoje oszczędności w "ekoterroryzm", ustawił się do końca życia.
To oczywiście żart, ale mało kto zaprzeczy, że wyjątkowo celny. W Polsce łupków nie eksploatuje się po dziś dzień... zakładając oczywiście, że informacja o nadzwyczaj bogatych złożach skrytych pod powierzchnią ziemi na terytorium Polski nie była fałszywką mającą sprowokować reakcję od strony rosyjskiej. Taka operacja miałaby potencjał zidentyfikowania rosyjskich agentów wpływu.
Światowy system dystrybucji energii
Spadki cen ropy w drugiej połowie 2014 roku pokazały tę prawidłowość w całej krasie. We wrześniu 2014 roku cena ropy spadła pod "magiczne" 100 USD i osiągnęła minimum 99,51 dolara. W połowie następnego miesiąca cena baryłki spadła jeszcze niżej - do 84 USD. Błyskawicznie urosły siły, które zachwiały układem sił rynkowych, dla których stabilności cena musiała wynosić minimum 100 USD.
Sytuacja ta pokazała, że kartel OPEC utracił zdolność do kolektywnego reagowania. Członkiem kartelu jest Arabia Saudyjska, która mogłaby zmniejszyć wydobycie. Jednak w obliczu braku solidarności, działanie takie prowadziłoby do utraty odbiorców i udziału w rynku.
Pod koniec 2014 roku w trakcie spotkania decydentów OPEC w Wiedniu, przedstawiciel Meksyku Joaquín Coldwell uzasadnił odmowę obniżki produkcji powodami technicznymi oraz koniecznością przyciągania inwestycji zagranicznych. Prezes Rosnieftu Igor Sieczin i minister energii Aleksander Nowak poinformowali również i Rosja nie może zmniejszyć produkcji. Ich wymówką były czynniki klimatyczne i transport.
Komentatorzy nazywali sytuację "nową wojną naftową". Amerykański periodyk "The Economist" z wielką trafnościąpodsumował rozgrywkę hasłem "szejkowie kontra łupki. Rzeczywiście, pojawienie się w tamtym roku znacznych ilości ropy łupkowej zburzyło nieodwołalnie stary układ sił i funkcjonujące w nim mechanizmy zarządzania i manipulowania cenami.
Inną konsekwencją tej rewolucji były masowe bankructwa przedsiębiorstw wydobywających ropę z łupków. Ponoszone przez nie koszty wydobycia były w tamtym okresie zdecydowanie wyższe, niż przy ropie wydobywanej tradycyjnie.
Ale wielu komentatorom umyka znacznie ważniejsza prawidłowość. Uruchomienie wydobycia z pokładów łupkowych jest diametralnie szybsze niż pokładów klasycznych. Zdolność do relatywnie błyskawicznego uruchamiania wydobycia, którą posiedli właśnie Amerykanie, dawała im instrument regulacji cen rynkowych zastępujący coraz bardziej krnąbrną i bezsilną w tej kwestii Arabię Saudyjską.
Jeszcze innym parametrem zmian był koszt uruchomienia szybu do łupków. Ledwie dwa lata wcześniej koszt ten osiągał pułap 15 mln USD. W roku 2014 koszt ten spadł o połowę! Tu należy jednak dodać, że wadą odwiertów łupkowych jest ich szybkie wyczerpywanie się, co zmusza do częstszego wiercenia nowych szybów8.
Negatywne skutki spadku ceny ropy odczuła Nigeria, której dochody z ropy stanowiły 70 procent budżetu. Rosyjski fundusz majątkowy również wyczerpywał się szybko. Arabia Saudyjska, mająca ogromy deficyt budżetowy, musiała uruchamiać środki ze swoich gigantycznych rezerw zagranicznych.
I tu dochodzimy do mrocznej sfery działań "hybrydowych". W 2015 roku Wenezuela, której sytuacja stawała się szczególnie dotkliwa, zaproponowała pozostałym krajom członkowskim OPEC działanie, które w moim przekonaniu jest niczym mgnienie błyskawicy rozświetlającej naturę i tożsamość sił dyrygujących rozmaitymi ruchami ideologicznymi ochrony środowiska. Wenezuela zaproponowała zorganizowanie protestu przeciwko ropie z łupków w ramach, jak to ujęto w słowa, "kampanii środowiskowej na terenie USA".
Podsumowanie
Węglowodory z łupków stały się przyczyną przetasowań i tektonicznych zmian na scenie geopolitycznej gry. Stały się wyzwaniem dla Rosji, która wtedy - a było to zaledwie dziesięć lat temu - była największym na świecie producentem gazu ziemnego, a przy tym jego dominującym dostawcą do Europy.
Od lat siedemdziesiątych, czyli kryzysu roku 1973 i rewolucji irańskiej w 1979 roku, polityka energetyczna Stanów zjednoczonych była rozgrywana w cieniu groźby zerwania dostaw węglowodorów. Ta słabość była widoczna dla wszystkich. Rewolucja łupkowa dała Stanom Zjednoczonym włożyła w ręce (szpony) Amerykanów tak gigantyczny zestaw kart atutowych (lewarów oddziaływania), że można śmiało bronić twierdzenia, że w okresie po II wojnie światowej Ameryka nigdy nie była silniejsza.
USA stały się eksporterem netto wszelkich produktów petrochemicznych w 2018 roku, a samej ropy na początku 2020. Dzięki łupkom Stany stały się odporne na próby wywołania zakłóceń w obiegu energetycznym (handlu ropą). Aktualnie nie jest możliwe szantażowanie Amerykanów destabilizowaniem sytuacji na Bliskim Wschodzie (zaburzanie zdolności do przewidywania). W epoce rewolucji łupkowej takiej siły oddziaływania nie ma ani Iran, ani pozostałe dwa państwa Wielkiej Trójki - Rosja i Arabia Saudyjska.
Przed rewolucją łupkową sojusz z Arabią Saudyjską był dla Waszyngtonu złem koniecznym. Bez tej ropy nie byłoby petrodolara, globalnej ekonomii skali ani Pax Americana - sojuszu krajów podłączonych do systemu amerykańskiego. Sojusz ten był wręcz natchnionym konstruktem współzależności, skierowanym do toczenia i wygrania zimnej wojny ze Związkiem Sowieckim.
W przypadku poważnych zaburzeń globalnego ładu, a nawet aktualnie, Stanom nie zależy na tym, czy ropa dopłynie do ich sojuszników w rywalizacji z ChRL - ta sytuacja sprawia, że Waszyngton ma dźwignię wpływu na tych sojuszników, z którymi w mniejszym stopniu jedzie na tym samym wózku dostaw z Zatoki Perskiej. -
Do przemyślenia
A. Ropa ciężka i lekka
Interesującą sprzecznością jest to, że Stany eksportują ropę, a jednocześnie muszą ją importować. Przyczyna tkwi w parametrach tego surowca. Amerykańskie rafinerie są przystosowane do przetwarzania ciężkiej ropy z rynków zagranicznych: Kanady, Meksyku czy rejonu Zatoki Perskiej. Infrastrukturę przysposobiono ogromnym kosztem już w latach 90. XX wieku.
B. Gdzie wydobycie, a gdzie zużycie
Problem Chin z dostawami za pomocą rurociągów polega na tym, że głównym dostawcą tego typu jest Rosja - kraj, którego stale używanym instrumentem oddziaływania jest zakręcanie lub przykręcanie kurka. Sposób transportu wynika z geografii. Większość rosyjskich zasobów ropy ulokowana jest w odległych i niedostępnych złożach północnej oraz zachodniej Syberii. Dystans to minimum 6 tysięcy kilometrów od miejsc, w których jest potrzebna - terenów przemysłowych chińskiego wybrzeża.
Problemem ekonomicznym jest koszt przesyłu, sięgający aktualnie ok. 30 USD za baryłkę. Drugą częścią problemu jest przyrodzone ryzyko uszkodzenia rurociągu: od sabotażu realizowanego przez anonimowych terrorystów po tradycyjne bombardowania. Przykład rozszczelnienia rurociągu Nord Stream w październiku 2022 roku jest w tej kwestii idealnym materiałem na przemyślenia. Z uwagi na perspektywę podobnego ataku, zasadniczo każda wielomiliardowa inwestycja może stanąć pod znakiem zapytania już w fazie koncepcyjnej. Z taką sytuacją mamy do czynienia w Syrii i Iraku.
1 Czarny łabędź to wydarzenie, którego nie można przewidzieć na podstawie historii danego systemu czy ciągu zdarzeń. Na system lub ciąg zdarzeń oddziałują czynniki spoza tego systemu, a więc "losowe", co sprawia, że przyszłość jest zasadniczo nieprzewidywalna. Więcej: SP, II.1.H.
2 Głównym źródłem wiedzy w tym rozdziale jest treść książki Daniela Yergina Nowa mapa. Jak energetyka zmienia geopolitykę, Sonia Draga, Katowice 2021.
3 Technologię wydobycia ropy łupkowej opracowała o wiele wcześniej brazylijska firma Petrobras. Rozwiązanie, o nazwie handlowej "PETROSIX" stosowano zarówno w samej Brazylii, jak i poza nią.
4 To tzw. striptizery (slang branżowy), porzucone kilkadziesiąt lat wcześniej.
5 Foreign Relations of the United States, 1950, t. 5, United States Government Printing Office, Waszygton 1978, s. 1191.
6 Byli to John McCain, przewodniczący senackiej Komisji Sił Zbrojnych, i Bob Corker, przewodniczący senackiej Komisji Spraw Zagranicznych
7 Christopher Alessi, Sarah McFarlane, Europe Opens Up to Other Gas Suppliers, "Wall Street Journal" 27 września 2018.
8 Przy weryfikowaniu tej informacji natrafiłem na coś, co może okazać się informacją "wrażliwą". Otóż szybkość osuszania złóż łupkowych może być przejawem tego, ze ropa łupkowa posłuży Stanom Zjednoczonym jako instrument kontroli rynku na nie więcej niż 2-3 dekady. Dane mogące potwierdzić bądź obalić te twierdzenie z całą pewnością są ściśle strzeżoną tajemnicą.
Geopolityczne judo
Stany Zjednoczone i Chiny: skrajnie odporne i skrajnie wrażliwe na zakłócenia
Nie było w historii ludzkości imperium bardziej stabilnego niż Stany Zjednoczone, a przy tym nie było bardziej narażonego na krytyczne zakłócenia niż Chiny.
Główną tezą tego tekstu jest to, że najważniejszą konsekwencją przewrotu w światowym systemie dystrybucji energii jest to, że Stany Zjednoczone w sposób skokowy uzyskały odporność na praktycznie wszelkie zakłócenia w wydobyciu i transporcie ropy, a przy tym reszta świata, w tym przede wszystkim Chiny, są skrajnie podatne na wszelkie zakłócenia globalnej wymiany towarowej.
Potrójna inspiracja
Pojedynek judo. Filozoficznym fundamentem judo jest wyzyskanie impetu przeciwnika. Esencją rozegrania każdego starcia dla adepta jest wychylić przeciwnika ze stanu równowagi, a następnie wykonać rzut. Należy doprowadzić do tego, żeby przeciwnik był dla nas wywrotny: lokując własny środek ciężkości niżej niż przeciwnika, który dodatkowo należy wypchnąć jak najwyżej i jak najdalej od punkt styku stóp przeciwnika z podłożem. Skuteczny rzut przeciwnikiem jest tym łatwiejszy, im jego wychylenie dalsze lub jego ruch, którego impet rzucający wyzyskuje, szybszy. Zawodnik, którego środek ciężkości da się bezpiecznie rzutować na punkt między stopami, a przy tym jest możliwie nisko (niżej od przeciwnika), z łatwością "pozamiata podłogę" przeciwnikiem. Konkretną taktyką jest sprowokować oponenta do zadania ciosu, co daje okazję do złapania i szarpnięcia za atakującą rękę. W sytuacji optymalnej dla wykonującego technikę jest to pierwszą fazą rzutu przeciwnikiem o matę.
Sterowanie systemami. Zdolność systemu do przetrwania jest tym większa, im większa jest jego odporność na zakłócenia obiegu zasobów (inputs i outputs). Ta odporność (ang. robustness) to podatność na wybicie ze stabilnego i bezpiecznego stanu homeostazy. Taki stan to zdolność do zapewnienia sobie zasobów (energii) oraz do reagowania na zmiany środowiska i akcje konkurentów.
Homeostaty. Współczesne państwa, zależne są egzystencjalnie od globalnej wymiany towarowej, a przede wszystkim dostępu do surowców energetycznych, są jak organizmy, których arterie i żyły poprowadzone są na zewnątrz ciała. Tak opisywał te prawidło George Friedman. Państwa uczestniczące w globalnym systemie gospodarczym za swój rozwój i dobrobyt płacą tym, że nabywają egzystencjalną wrażliwość na wszelkie zakłócenia globalnego porządku, którego zawiadowcą są Stany Zjednoczone.
Przez ostatnie trzy dekady byliśmy świadkami wyjątkowo imponującego wzrostu potęgi Chin, zarówno w sferze gospodarczej, jak i militarnej. Można powiedzieć, że jesteśmy wręcz oczarowani wizją ich potęgi, która urosła w ciągu praktycznie jednego pokolenia. W dniu dzisiejszym pytaniem kluczowym jest to, czy Chiny jako państwo są systemem stabilnym i odpornym na zakłócenia funkcjonowania pojawiające się wewnątrz (m.in. pęknięcie tzw. bańki budowlanej) jak i te płynące z zewnątrz. Kluczową kwestią jest podatność na zakłócenia w imporcie surowców energetycznych.
Dominującą percepcją jest ta, w której nieuniknioną konsekwencją wzrostu Chin będzie to, że rzucą one wyzwanie Stanom Zjednoczonym. Miałoby to przejawić się w przejęciu przez Chiny prymatu najpotężniejszego organizmu gospodarczego i stróża globalnego ładu. W tym tekście dokonam rekonceptualizacji, w której świetle narracje dominujące w publicznych debatach na temat stanu geopolitycznych rozgrywek zdają się być pozbawione podstaw.
Szczypta filozofii i rekonceptualizacja pojęcia wojny
Jawna konfrontacja dwóch sił to wzorzec konfliktu, który nam, nosicielom umysłowego oprogramowania cywilizacji zachodniej, przesłania inne możliwości pokonywania konkurentów. W sferze oddziaływania cywilizacji konfucjańskiej jedną z podstawowych prawideł toczenia wojen niemilitarnych jest starożytna maksyma:
Uderzenie w umysł przeciwnika jest strategią najwyższą1.
W dobie toczenia wojen tzw. hybrydowych atak zalecany przez tę maksymę interpretować należy jako zniszczenie u przeciwnika zdolności i motywacji do prowadzenia wojny, zwłaszcza poprzez subwersję ideologiczną. Taką konkluzję sugerują inne niż Sztuka wojny traktaty militarne. W Księdze mistrza Wei Liao czytamy zalecenie:
Przemoc stosuje się, by kraj wrogi podbić; cnoty, by kraj własny zachować2.
W powyższym zaleceniu "cnoty" władcy odnoszą się m.in. do miłosierdzia (in.: dobrotliwości, chiń. ren ?), dzięki któremu władca motywuje poddanych do optymalnego dla państwa wysiłku produkcyjnego. Rezultatem takiego "wprzęgnięcia wysiłku narodowego na najwyższy bieg produktywności" jest zarówno siła gospodarcza, jak i militarna.
Zalecenie Mistrza Wei Liao jest jednym z rozlicznych starożytnych napomknień3, które dowodzą, że starożytne Chiny były areną wyrafinowanych skrytych wysiłków subwersyjnych, mających doprowadzić do dysfunkcji mechanizmy i instytucje państw oraz doprowadzić do degeneracji oraz deprawacji ich władców i lud. Aparat koncepcyjny zaproponowany w Siłach psychohistorii oraz niniejszej książce, oparty na wnioskach z dwóch książek Petera Turchina, pozwala zdefiniować kluczowy cel ataku: zdolność społeczności do osiągania ultrakooperacji.
Kapitalizm zwykle klasyfikujemy jako system społeczno-gospodarczy. Jednak o wiele skuteczniejszą jego konceptualizacją jest potraktować go jako system motywacyjny, a precyzyjniej jako nadzwyczajnie wydajny pakiet oprogramowania kulturowego, za pomocą którego motywacje egoistyczne (wzbogacenia się) są sprzężone i działają w tandemie z motywowaniem ludzi do pracy pożytecznej dla innych. Ilustracją uproszczoną jest choćby praca garncarza - z jednej strony kieruje się on chęcią zysku4, ale z drugiej wytwory jego pracy podnoszą poziom życia społeczności i pozwalają jej zwiększyć zdolność magazynowania nadwyżek żywności.
Taka definicja kapitalizmu pozwala zdefiniować optymalny sposób ataku na społeczeństwa sterowane nim. Agresor musi możliwie w największym stopniu zdewastować i rozstroić wszelkie mechanizmy odpowiadające za sprawne działanie całości: odpowiadające za poczucie sprawiedliwości, legislacja powstrzymująca tworzenie monopoli, karteli i innych patologii dystrybucji bogactwa.
Część I Podstawy potęgi Stanów Zjednoczonych
Produktywność rolnicza
Kluczem do zrozumienia potęgi Stanów Zjednoczonych jest pakiet cech geograficznych Ameryki Północnej. Stany mają na własnym terytorium najlepsze na świecie warunki i największe zasoby potrzebne do budowy infrastruktury cywilizacyjnej. Centralna część kontynentalnych USA to największy pojedynczy płacheć ziemi ornych. Bliżej cienia deszczowego Gór Skalistych uprawia się zboża (podobnie jak na stepach Rosji i Ukrainy). Bliżej Atlantyku uprawiana jest soja i kukurydza. Stany odpowiadają za 30 procent światowej produkcji kukurydzy i soi.
Tani transport produktów rolnych i dorzecze Missisipi
Drogi wodne zlewiska Missisipi oraz szlaki wzdłuż handlowe wybrzeży Atlantyku to system transportowy liczący łącznie 25 tysięcy kilometrów - to więcej niż cała reszta planety. Aż 90 procent Amerykanów żyje w odległości mniejszej niż 250 km od tego systemu transportowego. W przededniu rewolucji przemysłowej Anglia taki system powstał stworzony ręką człowieka, ogromnym nakładem środków.
Transport wodny zawsze generuje potężną dawkę aktywności ekonomicznej - jest tak od czasów prehistorycznych. Jest tak dlatego cywilizacje handlowe skupiały się przy rzekach i zawsze będą przez to uzyskiwać przewagę5. Rzeki, jeziora i morza po prostu są, podczas gdy drogi i kolej żelazna mają wysoki koszt budowy, utrzymania i obrony. Nawet współcześnie sprawia to, że transport wodny jest 10 do 20 razy tańszy niż lądowy. Współcześnie, w przypadku imponującej optymalizacji logistyki systemu Missisipi, przetransportowanie jednej tony pszenicy z Ohio do Nowego Orleanu u ujścia rzeki to koszt zaledwie 20-25 USD.
Skazani na sukces, skazani na biedę
Warunki naturalne panujące w Meksyku są porażającym przeciwieństwem tego, czym dysponuj Stany. Terytorium Meksyku to olbrzymia ilość dolin odseparowanych górami. To nie tylko podraża transport wszelkich produktów i surowców. To uniemożliwia budowanie jakiejkolwiek sieci infrastruktury, czy to rolniczej, czy przemysłowej. Potencjalni inwestorzy znajdą lepsze miejsca do życia i pomnażania swoich pieniędzy.
Dodatkowo, są to tereny spalone słońcem i skrajnie suche. Tu dochodzimy do mało znanej ciekawostki. Człowiek pracuje wydajnie w dość wąskim przedziale temperatury otoczenia. Dopiero wynalezienie i rozpowszechnienie klimatyzacji w latach 50. i 60. XX wieku doprowadziło do odblokowania produktywności i zwiększenia populacji na obszarze amerykańskich stanów Arizony czy Nowego Meksyku, które przylegają do Meksyku.
Wady ukształtowania przestrzeni i klimatu są czynnikami blokującymi rozwój Kanady. Nie posiada ona systemu spławnych rzek, ma mało gleb sprzyjających rolnictwu -nie licząc krótkiego okresu wegetacji. Do tej pory istnieje tylko jedna droga łącząca zachód Kanady z obszarami przy Wielkich Jeziorach. Obszary te są lepiej zintegrowane z USA niż z resztą samej Kanady
Podstawą nadzwyczajnej produktywności jest dla USA tzw. Zakup Luizjany w 1803 roku. Stany Zjednoczone odkupiły od Francji zachodnią część dorzecza Missisipi. Zakup sprawił, że cały system rzeczny Missisipi stał się niekontestowaną własnością pojedynczego homeostatu geopolitycznego. Tu można tytułem dygresji wspomnieć o wojnie secesyjnej (1961-1965). Stany Zjednoczone nie mogły pozwolić sobie na odłączenie się południa z tego względu, że przekreślałyby to dalekosiężne plany budowy światowego imperium, sens wprowadzenia w życie Doktryny Monroe czy strategiczny sens przekopania kanału między Atlantykiem i Pacyfikiem.
System Missisipi to razy dłuższy tor wodny niż europejski Ren i 30 procent więcej niż Dunaj. Chińska rzeka Jangcy, uchodząca do morza w Szanghaju, to 2700 km. Missisipi to najdłuższa spławna rzeka na świecie, a jej dopływy są spokojne i bez przeszkód takich jak progi czy wodospady. Towary można przemieszczać do 3000 km w głąb lądu - aż do miast Minneapolis i Saint Paul, gdzie jest jedyny naturalny wodospad. W związku z tym wszystkie porty położone nad Missisipi to de facto porty oceaniczne.
Linia brzegowa
Linia brzegowa USA jest trzy i pół razy dłuższa od linii brzegowej całej Afryki. Sama Zatoka Chesapeake ma więcej linii brzegowej niż cały subkontynent Indyjski. To przekłada się na naturalne porty, zasoby demograficzne dla zasilania rozrostu miast portowych i w rejonach przylegających.
Na długości około 4800 km wybrzeże Ameryki jest ciągiem osłoniętych zatok i naturalnych portów. Tworzą one tzw. Intracoastal System, zajmujący trzy czwarte wybrzeża USA. To niemal nieprzerwany ciąg wysepek, które blokują lub osłabiają gwałtowne zjawiska pogodowe. Dodatkowo w połowie XX wieku zakończono budowę systemu kanałów, które przyłączyły system Missisipi do systemu Wielkich Jezior. Dzięki tej korekcie natury stało się możliwe opłynięcie całego terytorium USA dookoła.
Takie ukształtowanie geograficzne sprawia, że wszystkie porty mają bardzo tani i łatwy dostęp do centrów populacji. To jeden wielki obraz wspaniałej synergii wszelkich możliwych czynników stymulujących wzrost. System transportu wodnego jest strzeżony legislacyjnie, co współcześnie jest przedmiotem kontrowersji. Statek handlowy realizujący rejs między dwoma portami leżącymi na terytorium USA musi mieć krajową banderę, właściciela oraz załogę6.
Autorzy amerykańskich opracowań geopolitycznych lubują się w przytaczaniu sprytnych porównań i faktów. Oto garść z nich: Przez ostatnie 150 lat każda dekada kończyła się tym, że Stany były silniejsze. Na dzień dzisiejszy Stany kontrolują 30 procent bogactwa światowego i 20 procent globalnej produkcji. W rezultacie realizują 40 procent światowych wydatków na zbrojenia, a ich US Navy stanowi 50 procent tonażu flot światowych liczonych łącznie. Do tego utrzymuj ok. 750 baz wojskowych poza swoim terytorium kontrolowanym politycznie.
Bezpieczeństwo energetyczne i surowcowe
Przez pierwszą połowę XX wieku Stany Zjednoczone były największym producentem ropy na świecie. W czasie II wojny światowej produkowały 6/7 ropy używanej przez aliantów. Ten okres skończył się na początku lat 70. Import zaspokajał 1/3 popytu już w 1973 roku. To dlatego OPEC mógł nałożyć embargo7 i doprowadzić do słynnego kryzysu, w czasie którego w USA po prostu zabrakło ropy. W tamtym roku OPEC odpowiadał za około 50% produkcji światowej. Problem Amerykanów powiększył się w 1979 roku, po rewolucji w Iranie USA zostały odcięte także i od tego producenta.
Sytuacja zmieniła się diametralnie w wyniku rewolucji łupkowej. Pierwsze komercyjne odwierty czerpały ze złoża Barnett Shale w Teksasie w 1998 roku. Położone nieco dalej na południe Eagle Ford Shale stało się piątym największym złożem na świecie. Z kolei na północy, w Permian Basin zalega drugie największe pole naftowe na świecie, mniejsze tylko od saudyjskiego Ghawar. Kolejne złoże, Marcellus Shale położone na zachód od Apallachów, to potencjalnie największy kiedykolwiek odkryty zasób gazu ziemnego. Te i wiele innych pól potroiło rozpoznane zasoby węglowodorów na terytorium USA. Stany stały się ponownie - po raz pierwszy od czterech dekad, największym producentem ropy na świecie. Dzięki portom wyposażonym w instalacje do skraplania gazu ziemnego, Stany stały się też drugim największym eksporterem LNG - zaraz po Rosji. Należy koniecznie pamiętać, że wszystkie te zasoby łupkowe znajdują się na terytorium macierzystym globalnego hegemona. Jego środek ciężkości jest więc umiejscowiony dokładnie tak, aby zapewnić wszelką możliwą odporność na zaburzenia na rynkach energetycznych reszty świata. Ponieważ zaś ani Kanada, ani Meksyk nie są w stanie wygenerować zagrożenia geopolitycznego dla Stanów, są one całkowicie bezpieczne od wrogich oddziaływań powiązanych z dostawami węglowodorów. Wszystkie zasoby kontynentu pozwalająna ich samowystarczalność do podtrzymania cywilizacji. Tym bardziej, że Kanada i Meksyk dostarczają 60% ropy importowanej do USA.
Bezpieczeństwo geopolityczne
Kwestie powyżej opisane są przyczyną tak błyskawicznej reakcji Stanów na inwazję Iraku na Kuwejt w 1990 roku. Z punktu widzenia Waszyngtonu sytuacja wyglądała tak, jakby Saddam chciał także zająć Arabię Saudyjską. Sukces takiego przedsięwzięcia dałby mu kontrolę nad 45% produkcji światowej.
Błędem Saddama było nieposłużenie się traktatem Sztuka wojny. Konkretną zlekceważoną poradą jest
Szlaki są, na które się nie wstępuje. Armie są, których atakować nie należy. Miasta warowne są, których nie wolno oblegać. Miejsca są, o które walczyć nie należy. Nakazy władcy są, których nie wolno wypełniać. (Sun Zi VIII. 3) Słabe punkty Stanów Zjednoczonych
Nowy Orlean i żywioł Missisipi
Słabym punktem USA jest rzeka Missisipi i położone u jej ujścia miasto Nowy Orlean. Zagrożeniem jest sama rzeka. Już w latach 60. XX wieku rzeka wlała się w koryto rzeki Atifalaya w mieście Vidalia w Luizjanie. Gdyby żywioły nie udało się przekierować na powrót w stare koryto, byłoby konieczne przeniesienie całej infrastruktury transportowej do pobliża nowego ujścia. Koszt operacji wyniósł 2 mld USD.
Nowy Orlean to ujście Missisipi, a zarazem część łańcucha wysp barierowych. Na przeciw N. Orleanu ulokowana jest Kuba oraz dwie cieśniny - Florydzka i Jukatan. Te szlaki wodne są idealnym miejscem do szachowania żeglugi, stąd rygorystycznie realizowana przez Stany Zjednoczone Doktryna Monroe, czyli imperatyw niedopuszczania do pojawienia się na zachodniej półkuli żadnego silnego mocarstwa.
Część II Podstawy słabości Chin
Do 2005 roku Stany importowały 60% zużywanej przez siebie ropy. To zbliżona ilość do tej importowanej przez Chiny w drugiej dekadzie XXI wieku. Największą słabością Chin jest właśnie brak zasobów energetycznych dających choćby minimalną autarkię w zakresie zaopatrywania gospodarki i populacji w energię. Wszystkie inne parametry siły czy słabości chińskiego homeostatu są zupełnie drugorzędne.
Energia - najpoważniejsza chińska wrażliwość
Nie istnieje i nie będzie istnieć jeszcze bardzo długo źródło energii, które zdolne będzie konkurować z paliwami kopalnymi. W przypadku energii pozyskiwanej z wiatru i słońca, źródła te nie zapewniają stałej podaży ani nie da się z nich czerpać w wielu rejonach świata, w których energia jest potrzebna. Istotą tej kwestii jest przede wszystkim tzw. gęstość energetyczna paliw płynnych (benzyna, nafta itp.), zwłaszcza przy zestawieniu jej z nawet najnowocześniejszymi bateriami8.
Z drugiej strony gaz ziemny, węgiel i ropa to nie tylko nośniki energii, ale substraty i masa reakcyjna do produkcji wszystkich produktów, bez których nasz współczesny dobrobyt, wygody i zasoby niezbędne do wyżywienia miliardów ludzi nie mogłyby powstać. Żadna energia odnawialna nie jest zastępnikiem surowców, które służą do produkcji nawozów, plastiku, lekarstw i wszelkich innych produktów cywilizacji. Bez tych substratów istnienie sprawnego, uprzemysłowionego i wyposażonego m.in. w lekarstwa świata jest wręcz niemożliwa.
System globalnej wymiany towarowej posiada wszystkie cechy homeostatu. Jego krwią jest ropa naftowa, a ogólnie surowce energetyczne, surowce półprodukty, które często powstają w imponującej liczbie państw-podwykonawców, a w procesie produkcji, wciąż jako komponenty, przekraczają granice państwowe do kilkudziesięciu razy. Państwo (homeostat niższego rzędu względem globalnego procesu produkcyjnego) wykluczone z tego organizmu traci natychmiast zdolność podtrzymania swojego statusu kraju uprzemysłowionego. Traci źródła zasilania dla przemysłu, produkcji rolnej (wyżywienia obywateli), oświetlania przestrzeni życiowej ludzi itp. Z innej perspektywy mówimy o utracie sprawczości, utracie suwerenności - zdolności do samostanowienia.
Zdolność homeostatów geopolitycznych do zapewnienia sobie zasilania to parametr, który w godny zastanowienia sposób wymyka się publicznej percepcji geopolitycznego biegu zdarzeń, w tym rozumienia mechanizmu konfrontacji hegemonicznej między Chinami a Stanami Zjednoczonymi.
Geopolityczne judo - podsumowanie
Przywołajmy główne przesłanie tego tekstu. Nie było w historii ludzkości imperium bardziej stabilnego, bardziej odpornego na zakłócenia niż Stany Zjednoczone w chwili obecnej. Z drugiej strony bez wahania stanę do obrony tezy, wedle której w historii ludzkości nie było imperium bardziej narażonego na krytyczne zakłócenia, niż Chiny.
Zupełnie inaczej wygląda "silnik" aktualnej potęgi Chin. Około 75% zużywanej przez nie ropy9 pochodzi z importu. Z tej ilości aż 70% pozyskiwane jest w rejonie Zatoki Perskiej. Jeśli zobaczyć na mapie trasę, którą pokonują supertankowce dowożące ropę do Chin, zobaczymy nie tylko cieśninę Ormuz, ale i wrogo usposobione wobec Chin Indie, cieśninę Malakka i cały szereg państw, z którymi Chiny skonfliktowały się w próbie przybliżenia swojej obecności wojskowej właśnie do tej ostatniej cieśniny.
Mamy świeżo w pamięci uszkodzenie rurociągów Nord Stream I i Nord Stream II we wrześniu 2022 roku. Te anonimowe oddziaływanie przypieczętowało kompletną dezintegrację zarówno rosyjskiego, jaki i niemieckiego projektu geopolitycznego. Podatność chińskiej gospodarki na analogicznie przeprowadzony sprytny atak, polegający na zdławieniu drożności cieśniny Malakka (patrz s. 509), jest dla Chin kwestią egzystencjalną. Przepływa przez nią 60% chińskiego eksportu.
Dominująca w debacie geopolitycznej percepcja siły Stanów Zjednoczonych i Chin zdaje się ignorować podstawowe parametry przetrwania. Najważniejszym z nich jest wrażliwość systemu na zakłócenia. Jest to emergentna (niewynikająca z modeli predykcyjnych) podatność na nagłe, nieprzewidywalne załamania funkcjonowania całości, które w książce Nicholasa Taleba są nazywane czarnymi łabędziami10.
Drugim spostrzeżeniem, które podsuwam Czytelnikowi do samodzielnego przemyślenia, jest kwestia przeniesienia przez Zachód jego bazy przemysłowej do Chin. Wydaje się to postępkiem nierozsądnym, który zaowocował fenomenalnym skokiem cywilizacyjnym ChRL. Jednak zdarzenie to można interpretować inaczej: Amerykanie włączyli Chiny do swojego obiegu przetwarzania energii na produkty podtrzymujące cywilizację przemysłową. Chiny oczywiście na tym skorzystały, jednak rezultatem jest to, że to nie same Chiny są architektem swojej dzisiejszej siły gospodarczej! Za włączenie w amerykański globalny system zapłaciły podatnością na zakłócenia w dostępie do energii podtrzymującej ich funkcjonowanie.
Innymi słowy, choć potęga Chin wydaje się imponująca, jest wręcz skrajnie odmiennie wystawiona na zakłócenia względem swojego rywala, samowystarczalnych Stanów Zjednoczonych.
Na dziś stabilizowanie Bliskiego Wschodu jest troską Stanów wyłącznie z uwagi na bezpieczeństwo energetyczne sojuszników w Azji. Same stany są niemal całkowicie niezależne od energii z zewnątrz, czyli niezależne od stanu geopolitycznych rozgrywek na świecie.
Nawiązując zaś do eseju o osi zła, która już nie powstanie (s. 377), Amerykanom udało się zbudować autarkiczny system gospodarczy w postaci bazującej na NAFTA współpracy z Meksykiem i Kanadą. System ten dzięki odległości od superkontynentu Eurazji odporny na ataki z użyciem siły militarnej i zakłócenia gospodarki globalnej reszty świata. Chińska Republika Ludowa jest zaś wręcz beznadziejnie uzależniona od dostępu do rynków zbytu, surowców i energii, a przede wszystkim żywności. Prowadzi to m.in. do tego, że jakikolwiek ruch militarny w kierunku przejęcia Tajwanu wiąże się z natychmiastową zapaścią ich skrajnie podatnego na zakłócenia stanu homeostazy. Inaczej: bez pojawienia się czarnego łabędzie w postaci np. wojny domowej w USA, Chiny nie mają żadnych szans na skuteczne rzucenie wyzwania aktualnemu hegemonowi. -
1 Piotr Plebaniak, Pulsujący matecznik cywilizacji, Chiron, Kraków 2023, s. 212.
2 Piotr Plebaniak, Sun Zi i jego Sztuka wojny, Chiron, Kraków 2022, s. 184.
3 Więcej: patrz s. 126. Książki Turchina: patrz bibliograifa na s. 331.
4 Osoba o poglądach antykapitalistycznych powiedziałaby być może "egoistyczną rządzą zysku".
5 Drugim filarem produktywności jest naturalne nawożenie upraw: substancje zapewniające plony są nanoszone przez cykliczne wylewy rzek lub, w przypadku wyspy Jawa, wybuchów wulkanów, które zasilają gleby pyłem wulkanicznym.
6 Blokowanie zagranicznej konkurencji oprócz plusów ma minusy. Po przejściu przez Portoryko jednego z licznych huraganów, awaryjna dostawa ropy przez tankowiec pod obcą banderą nie mogła być zrealizowana, co sprawiło, że pomoc dla mieszkańców wyspy przyszła później.
7 Powodem embarga było amerykańskie wsparcie Izraela w czasie wojny Yom Kippur.
8 Gęstość energetyczna benzyny to ok. 47,5 MJ/kg, podczas gdy baterie litowo-jonowe oferują wartość poniżej 1 MJ/kg. Proporcja wydajności obu nośników zależy od wydajności wykorzystania oraz źródła energii elektrycznej dla baterii.
9 Rozmaite ośrodki analityczne podają różne wartości importu, wszystkie jednak oscylują wokół tutaj przytoczonej.
10 N.N. Taleb, Czarny łabędź. Jak nieprzewidywalne zdarzenia rządzą naszym życiem, przeł. O. Siara, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2020.
Czym są miejsca węzłowe?
Oczywiste i nieoczywiste cechy miejsc kluczowych
Angielskie słowo chokepoint to dosłownie "punkt, w którym można dławić", "punkt dławiący". To miejsce optymalne dla zastąpienia drogi nieprzyjacielowi, którego pole manewru jest za małe lub który nie ma możliwości użycia swoich wszystkich atutów. Są to też miejsca, w których przeciwnik musi się pojawić w czasie realizacji swoich celów. Ten ostatni przykład odnosi się już do zagadnień transportu morskiego - statki handlowe muszą korzystać z cieśnin i kanałów, dzięki którym skracają one czas podróży lub zmniejszają koszty, co w niektórych sytuacjach czyni ich wyprawy opłacalnymi.
Na język polski chokepoint przekłada się zależnie od kontekstu na przewężenie, punkt dławiący, punkt strategiczny, wąskie przejście, punkt newralgiczny, punkt obronny bądź punkt kontrolny.
Do odrobiny filozoficznych rozważań nad językiem świetnie nadaje się fraza języka angielskiego There are some deadly choke points along way (pol. po drodze jest mnóstwo punktów obronnych). W języku angielskim kontekst użycia sugeruje zdolność oddziaływania lub sposób pokonania przeciwnika, natomiast w języku polskim słowo opisuje jedynie właściwość obszaru. Stąd ogólny wniosek: w tym przypadku język polski jest gorzej dostosowany do budowania obrazu mentalnego - nie podpowiada możliwości działania. Przysłowia-fortele funkcjonujące w języku chińskim wraz z ich kontekstem kulturowym, zawierają w sobie procedury działania w stopniu idealnym, czego ilustracją jest słynna kompilacja Trzydzieści sześć forteli.
W traktacie Sztuka wojny miejsca węzłowe są desygnatem pary znaków xian'e ??, z których pierwszy oznacza miejsca utrudnionego dostępu, a drugi miejsca o znaczeniu strategicznym. George Friedman opowiadał o Australii posługując się fantastycznie wręcz trafną metaforą. Szlaki przesyłu surowców energetycznych miały być dla Australii niczym arterie i żyły poprowadzone na zewnątrz organizmu. Co tyczy się Australii, tym bardziej tyczy się Chin. Ale przede wszystkim metafora idealnie opisuje wszystkie szlaki handlowe, którymi realizowana jest wymiana towarowa zglobalizowanego świata.
Kazus Chin
Chiny są systemem gospodarczym bez reszty uzależnionym od dostępu do światowych rynków. Najważniejszą arterią chińskiego handlu jest ta wiodąca z Zatoki Perskiej i ta widąca ku chłonnym na Chińskie towary rynkom Unii Europejskiej. Arteria ta to, wyliczając od strony Chin:
Północne Chiny przylegające do Morza Żółtego, po którego drugiej stronie zalega Korea Południowa, a nieco dalej - Japonia. Rejon Tajwanu, który należałoby omijać od strony oceanu lub przez wąską i wietrzną Cieśninę Tajwańską. Morze Południowochińskie, które jest areną sporów o słynne wyspy usypywane przez ChRL w ramach koncepcji "dziewięciu kresek". Cieśnina Malakka, w której rejonie zalegają państwa skonfliktowane z Chinami m.in. z przyczyny budowy ww. instalacji wojskowych. Paradoks relacji z sąsiadami polega na tym, że Chiny faktycznie muszą tam funkcjonować z obecnością wojskową, ale jest tak m.in. ponieważ są postrzegane jako zagrożenie dla interesów tam ulokowanych państw. Zatoka Bengalska i wybrzeża Indii, znajdujące się zdecydowanie poza zasięgiem oddziaływania floty chińskiej, za to w zasięgu oddziaływania indyjskiej, a Indie są z Chinami w nie najlepszych stosunkach - w roku 2022 na etapie bijatyk na sztachety. Zatoka Adeńska, kontrolowana przez państwa arabskie i otoczona słabymi państwami (ryzyko pojawienia się piractwa). Cieśnina Bab al-Mandab (wejście na Morze Czerwone). Morze Czerwone (kontrolowane przez Arabię Saudyjską i Egipt) Kanał Sueski, kontrolowany przez Egipt, ale rejon ten jest na tyle kluczowy, że stanowi "oczko w głowie"państw europejskich oraz - oczywiście - Stanów Zjednoczonych. Morze Śródziemne, kontrolowane przez państwa NATO i Unii Europejskiej. I dopiero hen daleko pojawia się Kanał La Manche pomiędzy Francją i Wielką Brytanią, a potem Morze Północne z opcją Cieśnin Duńskich. Na samym końcu znajduje się strategiczny partner handlowy Chińczyków - Niemcy.
Wnioskiem z istnienia powyższej listy jest to, że aby Chiny mogły handlować z Europą, potrzebują istnienia stanu pokoju i neutralności wobec siebie na całej długości tego szlaku. Niestety dla Chińczyków, tylko niektóre jego sekcje są możliwe do ominięcia.
Lista potencjalnych problemów na aktualnie wykorzystywanych szlakach handlowych jest też przyczyną tego, że współczesna ChRL jest egzystencjalnie zainteresowana kwestią tzw. Drogi Północnej, czyli szlaku handlowego przez Morze Arktyczne na północ od Azji. Narracja alarmistów klimatycznych wieszcząca rychłą redukcję pokrywy lodowej w Arktyce ma moc oczarowania także Rosjan. Gdyby ocieplenie klimatu postępowało, perspektywa wyzwolenia się Rosji z zamknięcia w masie superkontynentu stałaby się rzeczywistością. Chińczykom natomiast otworzyłaby się morska droga handlowa do Europy, kontrolowana przez państwo zasadniczo przyjazne, a przynajmniej współpracujące.
Ryc. 1. Kluczowe morskie miejsca węzłowe świata i dzienny przepływ ropy i produktów ropopochodnych w milionach baryłek. Dane podane orientacyjnie.
Geografia modeli mentalnych
W traktacie Sztuka wojny i innych chińskich klasycznych księgach na temat strategii pojawia się często metafora wody. Dzięki grawitacji woda sama szuka miejsc położonych niżej, a które wypełni lub którymi podąży zawijasami w kierunku morza. W militarnych metaforach armia zajmująca terytorium wroga omija miejsca silnego oporu, a atakuje pozycje słabo bronione lub łatwe w zagarnięciu. Woda omija skały i podmywa piasek.
Ludzka aktywność, w tym handel i toczenie wojen, podlega identycznym prawidłom, choć w niektórych aspektach metafora działa w sensie innymi niż przestrzennym czy geograficznym - w grę wchodzą czynniki takie jak pojawiające się nowe technologie czy mentalność i mobilizacja społeczności zamieszkujących dane obszary.
W czasach, w których nie istniało zjawisko linii frontu, armie historyczne, w tym armie średniowiecznej Europy, poruszały się niczym pojedyncza kropla wody. Kierowały się geografią nie przestrzenną, a geografią i logiką swoich potrzeb, przewag i słabości. Armie historyczne, choćby ta pod wodzą Aleksandra Wielkiego, koordynowały swoje kampanie zależnie od dostępności niezebranych plonów na terenach podbijanych. Do parametrów decydujących o tym, dokąd armia zawędruje, należały m.in.
Dostępność wody zdatnej do picia. Dostępność spyży dla zwierząt bojowych i pociągowych i żywności dla ludzi. Istnienie dróg i traktów wyciętych w nieprzebytych borach lub w utrudniających przemarsze górach. Układ sojuszy, dzięki którym władcy dostrajali swoje cele strategiczne i operacyjne.
Bramy i cieśniny lądowe
W ukształtowaniu przestrzennym wszystkich zakątków świata są miejsca, które są oczywistym szlakiem przemarszu wojsk. Takim rejonem jest m.in. Brama Smoleńska. Dla dużych mas wojska jest ona atrakcyjna ze względu na kwestie istnienia cieków wodnych. W polskiej historii przestrzeń między górnym biegiem rzeki Dźwiny i Dniepru zawsze była trasą przemarszu armii zmierzających w kierunku Moskwy lub przeciwnym.
W czasie wojny siedmioletniej jednym z najciekawszych militarnie rejonów był obszar na zachód od Apallachów. To łańcuch górski, który w istotny sposób blokował rozwój osadnictwa kolonistów europejskich. Po ich przekroczeniu następną dużą przeszkodą geograficzną w ekspansji w kierunku Pacyfiku była rzeka Missisipi.
Ryc. 1. Brama Smoleńska oraz system rzeczny Europy Wschodniej wraz z granicami współczesnych państw.
Rzeka, nieco paradoksalnie w świetle powyższych spostrzeżeń, jest też szlakiem wodnym - pozwala na tani transport ludzi i towarów. Taką cieśniną transportową była rzeka Ohio, dopływ Missisipi. Punktem kluczowym, o który toczyło się współzawodnictwo miedzy imperiami kolonialnymi Francji i Anglii, było miejsce, w którym dwie rzeki, Allegheny i Monongahela, łączą się, tworząc rzekę Ohio (patrz mapa s. 667). Ktokolwiek kontrolował te widły cieków wodnych, kontrolował transport całego regionu, co przekładało się między innymi na zdolność wypraw osadniczych i terytoria przez nich zawłaszczane dla swoich krajów.
Obszary generujące prosperity
W wielu miejscach naszej planety istnieją obszary, które da się nazwać matecznikami cywilizacji (ang. cradles of civilization, dosł. kołyski cywilizacji). To miejsca, w których niezależnie od siebie powstawały cywilizacje i państwa. Były one zdolne pojawić się i funkcjonować dzięki naturalnie istniejącym warunkom sprzyjającym rolnictwu, w czasach prehistorycznych. Takimi naturalnymi matecznikami imperiów rolniczych była dolina Indusu, środkowy bieg Rzeki Żółtej czy tzw. żyzny półksiężyc obejmujący zlewisko rzek Tygrys i Eufrat, na terytorium współczesnego Iraku.
Mając do dyspozycji technologię i/lub zdolność realizowania ultrakooperacji, społeczności ludzkie są w stanie zainwestować pracę i zasoby energetyczne do przekształcenia rejonu niesprzyjającego istnieniu państw w obszary produktywne. Czym lepiej wykształcone oprogramowanie kulturowe, w tym tradycje państwotwórcze, tym ingerencja w naturalny stan środowiska mogła być bardziej imponująca.
W przypadku zaczątku cywilizacji konfucjańskiej (Chin), czynem pozwalającym usunąć blokadę dla jej wzrostu był wysiłek uregulowania biegu Rzeki Żółtej. Prace ziemne, regulujące jej nurt, pozwoliły proto-Chińczykom okiełznać morderczy żywioł, który co prawda użyźniał pola, ale przynosił także śmierć i zniszczenie.
Tu warto dodać, że tego typu działanie, realizowane przez kolejne stulecia, doprowadziło do tego, że współcześnie rzeka w swoim dolnym biegu płynie w rynnie terenu wypiętrzonego na 4-7 metrów, unoszącego się łagodnie w pasie o szerokości 5-10 kilometrów. W przypadku katastrofalnej powodzi lub zaniedbania konserwacji wałów powodziowych, prowadziło to do regularnie występujących powodzi kosztujących tysiące istnień ludzkich. Bodaj najbardziej katastrofalnym przerwaniem wałów było zrealizowane przez rząd Republiki Chińskiej celem powstrzymania marszu wojsk Japońskich w 1938 roku. Szacunki śmierci mieszkańców zalanych terenów oscylują w granicach 400-900 tysięcy ludzi. Cały incydent miał istotne znaczenie geopolityczne, gdyż ludność zamieszkująca rejon katastrofy, obciążająca winą rząd RCh, stała się idealną bazą werbunkową dla komunistów pod wodzą Mao Zedonga.
Przykład celowo wywołanej powodzi jako oddziaływania będącego częścią działań zbrojnych jest nam znany z operacji "Barbarossa" - niemieckiej inwazji na Związek Sowiecki, rozpoczętej w czerwcu 1941 roku. W celu opóźnienia niemieckich postępów Stalin nakazał zniszczenie tamy przy Dnieprzańskiej Elektrowni Wodnej. Wytyczne zrealizował oddział NKWD 18 sierpnia. Szacuje się, że w wyniku zalania terenów poniżej zginęło około 1500 żołnierzy niemieckich i 20-100 tysięcy nieostrzeżonych mieszkańców i żołnierzy Armii Czerwonej. -
Do przemyślenia
A. Coś z niczego
Innym przykładem jest wysiłek kolonizacyjny mieszkańców państwa Izrael, którzy po 1948 roku przekształcili malaryczne bagna i spalone słońcem pustynie w obszar zdolny produkować nadwyżki żywności i eksportować je z zyskiem poza kraj (patrz s. 254). Ziemie te zawsze miały potencjał stania się obszarem produkcji rolnej, jednak bez technologii, zainwestowania zasobów energetycznych i surowcowych, pojawienia się zdeterminowanej społeczności i innych czynników... czekały na swój czas.
Bliźniaczym przykładem chińskim jest potężny wysiłek państwa Qin w chińskiej starożytności. Olbrzymim nakładem kosztów przekopano kanał Zheng Guo. Dzięki niemu olbrzymie połacie wcześniej wysuszonej, lessowej pustyni zmieniły się w nadzwyczajnie produktywny rolniczo obszar. Stał się on podstawą gospodarczą całego państwa. Dzięki niej, kolejni władcy mieli zasoby niezbędne do realizowania polityki imperialnej, aż kolejny z nich, podbiwszy sąsiadów, został znanym nam Pierwszym Cesarzem dynastii Qin.
B. Różnorodność zestawu czynników powołujących do życia obszary produktywne
Gdy nastąpi zdarzenie polegające na współwystąpieniu kilku czynników, często generujących efekt synergii, wysiłek cywilizacyjny może radykalnie zmienić geopolityczną mapę regionu, a nawet świata. Przykładem takiej zmiany jest Kanał Sueski i Kanał Panamski. Obydwa całkowicie sztuczne "obiekty geograficzne" zmieniły nie tylko ukształtowanie przestrzeni, wpływającą na ekonomię handlu, przepływy zasobów ludzkich, ale i mapy mentalne wpływające na percepcję i faktyczne uwarunkowania ekonomii handlu o przestrzeni decyzyjnej decydentów mocarstw nie wspominając.
Zupełnie innym pakietem czynników zmieniających radykalnie układ sił jest impuls motywacyjny, który pobudził innowację technologii żeglarskich w Europie XV wieku. Wdrożenie i połączenie technologii wykształconych w rejonach oddalonych od siebie o setki i tysiące kilometrów odblokowało możliwość opłynięcia Afryki.
Modelowym przykładem stworzenia obszaru wysokiej produktywności w sposób całkowicie sztuczny jest Dolina Krzemowa w USA. Jej powołanie do życia nastąpiło dzięki specyficznym okolicznościom historycznym i koncentracji kapitału (?SP IX.7). "Zasobami", które połączono była olbrzymia ilość ludzi z doświadczeniem praktycznym w elektronice (scheda po kampaniach bombowych wysyłanych nad III Rzeszę), konieczność wytworzenia technologii do zimnej wojny z ZSRR, wypracowanie nadzwyczajnie produktywnego modelu partnerstwa publiczno-prywatnego. Ten model partnerstwa był magicznym trikiem, który spoił całe przedsięwzięcie w proces, który dał współczesnemu światu podstawowe elementy jego prosperity i postępu: satelity, Internet.
W czasach historycznych i współcześnie podejmowane są liczne próby stworzenia podobnych zjawisk jak Dolina Krzemowa. Takim przedsięwzięciem jest centrum produkcji elektronicznej w przylegającym do Hongkongu mieście Shenzhen. Jego składnikami są: rzesze taniej siły roboczej, bliskość prosperującego hubu handlowego, świetnie skomponowana polityka rządu wspomagająca wdrażanie innowacji do masowej produkcji, pojawienie się dostępu do rynków zagranicznych, które były w stanie wchłonąć olbrzymi wolumen produkcji, co uruchomiło tzw. efekt skali, czyli radykalnego obniżenia kosztów.
Malakka
Najludniejszy rejon ziemi na krawędzi wojny i prosperity
Morze Południowochińskie: zasoby i walory geograficzne
Jeszcze w dekadzie przed wybuchem II wojny światowej morze to było jedynie łowiskiem dla rybaków z przylegających do niego państw. Jego znaczenie dla handlu światowego było bliskie zera.
Dziś przez Cieśninę Malakka i wody Morza Południowochińskiego przepływa 30 procent całkowitego handlu światowego. To 40 procent produktów wytwarzanych w Japonii i dwie trzecie chińskiego eksportu wysyłanego drogą morską. Co zaś do kluczowych surowców, węglowodorów, dziennie przewozi się tamtędy 15 mln baryłek ropy naftowej oraz jedną trzecią światowego obrotu LNG. Chiny importują ok. 75-80 procent zużywanej ropy naftowej. Z tej ilości 80 procent trafia właśnie przez ten obszar.
Dodatkowo, rejon ten to miejsce pozyskania dziesięciu procent światowego połowu ryb. Praktycznie cała Azja Południowo-Wschodnia żywi się poławianymi tam owocami morza. Te morskie stworzenia stają się fundamentem bezpieczeństwa żywnościowego, a więc towarem strategicznym. Okoliczne państwa niemal nieustannie toczą spory o łowiska dla swoich flot rybackich. Wybuch jakiegokolwiek konfliktu w tym rejonie przełoży się na katastrofalne zaburzenie funkcjonowania nie tylko dla regionu, ale i całego świata.
Ryc. 1. Cieśnina Malakka i Morze Południowochińskie. Linia odzwierciedla roszczenia ChRL i RCh (Tajwanu). Mapa przybliżona na s. 688.
Konflikt o kontrolę nad Morzem Południowochińskim jest sprawą wybitnie złożoną. Wybitny singapurski dyplomata Tommy Koh, jeden ze współtwórców, a zarazem negocjatorów Konwencji ONZ o prawie morza, stwierdził, że przedmiotem sporu jest prawo, władza, zasoby oraz historia.
Państwa przylegające terytorialnie do basenu Morza Południowochińskiego wysuwają swoje roszczenia i kontrroszczenia na podstawie Konwencji ONZ o prawie morza podpisanej w 1982 roku. Chiny uzasadniają twierdzenie, że linia dziewięciu kresek jest granicą państwową i obejmuje teren morski na mocy "historycznych roszczeń" mających uzasadnienie w "zwyczajowym prawie odkrycia i zajęcia terenu oraz prawach historycznych".
Kontestujący roszczenia Chin odpowiadają, że prawo międzynarodowe nie uznaje tego, by taka forma "zasiedzenia" mogła być podstawą do jurysdykcji nad wodami. Twierdzą, że Chiny musiałyby sprawować faktyczną władzę nad Morzem Południowochińskim przez długi i nieprzerwany czas, w "powszechnie znany" sposób. Taką właśnie formę "zasiedzenia" próbują zrealizować Chińczycy poprzez budowę sztucznych atoli, a następnie infrastruktury wojskowej.
Strony sporu prowadzą go na wielu polach, w tym narracji historycznych. Jednym z atutów filipińskich jest mapa sporządzona przez jezuitę o. Faurę w 1734 roku. Ławica Scarborough nazwana jest na niej słowem rdzennego języka rdzennego dla Filipin języka tagalskiego.
Wyłączna strefa ekonomiczna
Pojęcie wyłącznej strefy ekonomicznej pojawiło się we wspomnianej Konwencji o prawie morza. Strefa ta sięga poza granicę wód terytorialnych (zwykle ok. 12 mil od linii brzegu). Wyłączna strefa ekonomiczna rozciąga się do promienia 370,4 km od granicy terytorium lądowego danego państwa.
Ciekawostka: Konwencja prawa morza umożliwia objęcie suwerennym władaniem także obszar szelfu kontynentalnego do 648 km od linii brzegowej. Portugalia zgłosiła czekający na rozpatrzenie wniosek o takie poszerzenie. Jeśli zostanie rozpatrzony pozytywnie, pod suwerenne władanie Portugalii wejdą ogromne połacie wschodniego Atlantyku - dzięki temu, że portugalską własnością jest archipelag Azorów i wyspa Madera (s. 248).
W większości przypadków korzystanie ze strefy ogranicza się do praw ekonomicznych, czyli połowu ryb oraz wydobywania surowców. Strona chińska rozszerza to ograniczenie. Twierdzą, że mają prawo kontroli nad ruchem morskim. I to właśnie jest kluczowym elementem konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi.
Tymczasem, liczne incydenty przepychanek siłowych między stronami sporu zdarzają się nieustannie. Jeden z nich, w 2012 roku, zdarzył się 123 mile morskie od wybrzeża Filipin. Chiny przejęły kontrolę nad ławicą Scarborough i zamknęły ją dla żeglugi filipińskiej. Filipińczycy, z braku zdolności odpowiedzi militarnej, zakwestionowały linię dziewięciu kresek przed międzynarodowym trybunałem w Hadze. Po czterech latach trybunał orzekł na korzyść Filipin.
Innym incydentem był ten, w którym uczestniczył amerykański okręt USNS Impeccable. Incydent miał miejsce w dużej odległości poza pasem wód terytorialnych Chin (12 mil morskich), ale wciąż w sferze wyłącznej strefy ekonomicznej. Dla Stanów Zjednoczonych były to otwarte wody, podczas gdy w rozumieniu Chin okręt znalazł się na wodach chińskich, a więc otrzymał nakaz ich opuszczenia. W apogeum incydentu okręt Stanów Zjednoczonych musiał dać całą wstecz, żeby uniknąć kolizji.
Na marginesie, US Navy prowadzi rutynowe operacje pod nazwą FONOP (Freedom of Navigation Operation), które - pozwolę sobie na żartobliwy ton - polegają na drażnieniu strony chińskiej ile wlezie za pomocą obecności zgodnej z literą Konwencji Praw Morza.
W incydencie wietnamskim 2 maja 2014 roku flotylla potężnych holowników przemieściła wielką chińską platformę wiertniczą HD-981 na wody 120 mil na wschód od Wietnamu i 180 mil na południe od chińskiej wyspy Hajnan. Było to 5 mil morskich na południe poza dwunastomilowym pasem wód przybrzeżnych wyspy Tri Tôn (chin. Zhongjian Dao ???). Wyspa ta jest pod jurysdykcją chińską, jednak kontestujący Wietnamczycy wskazywali, że wyspa jest jedynie wystającą ponad powierzchnię morza hałdą piachu (zdjęcia satelitarne pokazują skromną roślinność i kilka betonowych obiektów wojskowych), a więc w myśl Konwencji miejsce chińskich wierceń zlokalizowane jest w wietnamskiej strefie ekonomicznej. Chiny twierdziły, że obszar wierceń jest ich integralnym terytorium.
Chińska platforma była podówczas technologicznym cudem, kosztującym w 2011 roku 1 miliard USD. Zdolna była do wierceń pod dnem na głębokość do 3000 metrów. W konwoju towarzyszyło jej aż osiemdziesiąt innych jednostek nawodnych oraz kilkanaście jednostek powietrznych. Wietnamczycy dali się zaskoczyć tym wydarzeniem, jednak zdołali rozstawić w trybie alarmowym ponad trzydzieści okrętów.
Innym razem, w lipcu 2019 roku, rosyjski Rosnieft we współpracy z wietnamskim państwowym przedsiębiorstwem naftowym prowadził odwierty na obszarze, który Wietnam uznawał za swoją wyłączną strefę ekonomiczną. W miejscu operacji wiertniczej nagle pojawiły się chińskie okręty, by realizować nieustanne manewry wokół obszaru zajętego przez stronę wietnamską. Chińskie jednostki odpłynęły dopiero po tym, jak wietnamskie wiercenia zostały zakończone.
Chińczycy utrzymywali, że sporny obszar należy do wyłącznej strefy ekonomicznej Chin. W czasie dyplomatycznej "pyskówki" minister obrony Chin głosił, że Chiny nie pozwolą, by odebrano im choćby kawałek terytorium, które zostawili nam nasi przodkowie". Nguy?n Phú Tr?ng, prezydent Wietnamu, wzywał zaś do powściągliwości, oznajmiając przy tym, że w kwestii swojej suwerenności Wietnam również "nigdy nie ustąpi".
Wyspy Spratly i "dziewięć kresek"
Te "wyspy", zajmują obszar o średnicy około trzystu kilometrów. Wyspy wypatrzył brytyjski kapitan Spratly w 1843 roku. W ich skład wchodzi około stu skał i raf, czyli "obiektów nieterytorialnych" - to sprytne określenie pochodzi z treści wyroku Trybunału Arbitrażowego w Hadze.
Pierwszy raz wyspy stały się przedmiotem geopolitycznych rozgrywek w roku 1933. Wtedy to kapitan marynarki francuskiej Georges Meesemaecker opłynął Morze Południowochińskie i zawitał na dziewięciu wyspach i grupach wysepek, w tym na Spratly, by oficjalną ceremonią wcielić je do imperium francuskiego. Akcję podyktowano potrzebą uprzedzenia podobnych działań obcych mocarstw - w tamtym okresie Francuzi myśleli głównie o Japonii.
Ruch, niespodziewanie, skontrowali Chińczycy. W młodej Republice Chińskiej postępek francuski nazwano "incydentem dziewięciu wysepek". Z braku zdolności militarnych, Chińczycy uruchomili działania propagandowe w postaci propagacji map, na których zaznaczano odwiecznie chińskie obszary morza. W 1936 roku geograf-patriota Bai Meichu opublikował atlas, w którym nakreślił słynne "dziewięć kresek", które obejmowały obszar wnętrza morza wysunięty w kierunku Malakki.
Chiński geograf stwierdził to, co do dziś jest główną narracją ChRL: obszar ten jest miejscem życia chińskich rybaków, a więc administracyjnie należy do Chin. Narrację żywiołowo podtrzymywały zarówno władze Republiki Chińskiej jak i ChRL. W 2013 roku w chińskiej narracji mapę z lat 30. XX wieku ogłoszono jako "głęboko wrytą w serca i umysły Chińczyków" - oczywiście wraz z innym archipelagiem, Wyspami Paracelskimi.
Na poszczególnych wyspach Spratly stacjonują niewielkie obsady wojskowe sześciu państw - Chin i pięciu uczestników sporu, w tym Republiki Chińskiej na Tajwanie. Co ciekawe, przy linii dziewięciu kresek Tajpej bierze stronę Pekinu przeciw pozostałym państwom.
Chiński dylemat
Przez Morze Południowochińskie przepływa 80 procent surowców energetycznych i 40 procent handlu Chin. W przypadku wejścia na wyższy szczebel drabiny eskalacyjnej, rozgrywka stanie się fascynującym przedmiotem studiów dla tych, których pieniądze i życie nie będzie w niej stawką.
O ile flota chińska ma miażdżącą przewagę w konfrontacji z flotami krajów regionu Malakki, chodzi nie o zniszczenie przeciwnika, a o posiadanie sprawczości w zakresie blokowania i otwierania przepustu przez cieśninę. Dlatego Indonezja i Malezja są poza zasięgiem oddziaływania militarnego Chin, a kontrolują Malakkę. Inaczej, Chiny muszą mieć ich zgodę, a by utrzymać drożność Malakki. Chiny robią co mogą, by zdjąć z siebie potencjalne lewary oddziaływania, a mówiąc wprost - szantażu. Jednym z rozwiązań jest nowy ropociąg z Kyaukpyu w Myanmarze do Chin. Omija on Malakkę i tłoczy się nim ropę prosto do Kunming w Chinach.
GEOPOLITYCZNE ROE: Jak sparaliżować ruch handlowy? Filozofia minimalizacji wysiłku
W pewnym epizodzie egzekwowania sankcji nałożonych na Iran w 2022 roku Amerykanie wypompowali ropę z irańskiego tankowca na morzu egejskim. W odpowiedzi Iran zatrzymał greckie statki w cieśninie Ormuz. Zapowiadała się groźna eskalacja. Drugą migawką jest kwestia ruchu handlowego do ukraińskiego portu w Odessie w pierwszych miesiącach wojny 2022 roku.
Pytanie, jakie zadają sobie planiści wojskowi i geopolityczni, a z drugiej strony armatorzy i ubezpieczyciele, to m.in.: Jak zablokować ruch przez cieśniny lub na danym akwenie? W kontekście Chin w grę wchodziłoby zablokowanie selektywne obszaru cieśniny Malakka. W jednej ze swoich wypowiedzi dr Bartosiak wspominał o ostrzałach oraz fizycznym uszkodzeniu kontenerowców, co miało mieć wartość utrzymania armatorów poza strefą narażającą na uszkodzenie statków.
Okazuje się, że nic tak łatwego w przypisaniu odpowiedzialności nie musi zostać wprowadzone do gry. W przypadku statków przypływających po zboże do Odessy, ich rejsy zostały zawieszone bez oddania choćby jednego strzału. Mechanizm decyzyjny był bardzo prosty: ubezpieczyciele nakładają horrendalne stawki lub odmawiają ubezpieczenia statkom wpływającym do stref wojennych. Na marginesie, od 1 stycznia 2023 roku ukraińscy i rosyjscy armatorzy utracili zdolność ubezpieczania swoich statków w strefach wojennych, co poważnie podraża i komplikuje ich funkcjonowanie.
W przypadku konfrontacji w rejonie Malakki, sytuacja stanie się znacznie bardziej skomplikowana. Ewentualna selektywna blokada US Navy na dostawy do Chin zaburzy funkcjonowanie gospodarcze całego regionu. Blokada taka byłaby uruchomiona w sytuacji wszczęcia przez Chiny przygotowań lub samej inwazji na Tajwan. Do tego galimatiasu dochodzi jeszcze jeden czynnik: towar na płynącym statku może kilkukrotnie zmienić właściciela i port docelowy - jest to codzienność w globalnym systemie handlowym. Waszyngton stanąłby więc przed problemem technicznym, a jednocześnie dylematem: jak nie skonfliktować się z lokalnymi sojusznikami, a przy tym mieć możliwość wpływania na decyzje Pekinu. Teraz, na etapie odstraszania i już w czasie faktycznie rozgrywającej się konfrontacji.
Singapur - totalitaryzm bez ideologii
Singapur to miasto-państwo, którego założyciele i projektanci poświęcili wolności osobiste dla prosperity. Wykorzystując centralne położenie oraz stabilność społeczną i polityczną, dodawszy do niej m.in. usunięcie przeszkód w prowadzeniu biznesu, stworzyli wręcz wzorowy hub handlowy. Jest on "konfucjańskim" wzorem do naśladowania dla państw całego regionu.
Strategiczne położenie w miejscu styku Oceanu Spokojnego i Indyjskiego sprawiało od zawsze, że Singapur był idealnym punktem wyjściowym dla projekcji siły. Brytyjska baza morska była nie tylko symbolem imperialnej potęgi, ale najważniejszym jej filarem w regionie. Po wojnie Singapur przechodził głębokie problemy społeczne i polityczne, w tym walki partyzanckie. Przez krótki okres był częścią Malezji, jednak został z niej wydalony i stał się niepodległym podmiotem 9 sierpnia 1965 roku.
"Ojcem Założycielem" ale też architektem sukcesu Singapuru jest Lee Kuan Yew, który w okresie 1959-1990 był też premierem kraju. Za jego rządów zainicjowano strategię rozwoju nowoczesnej technologii i innowacji, co sprawiło, że Singapur, w sąsiedztwie mniej rozwiniętych sąsiadów, szybko stał się hubem transportowym, lotniczym i technologicznym. W tej ostatniej dziedzinie nie obyło się bez wpadek - próby uruchomienia produkcji półprzewodników nie powiodły się z uwagi na skrajnie brutalne warunki konkurencyjne w branży.
Z uwagi na naturalne przewagi położenia Singapur będzie prosperować niezależnie od tego, czy globalny system Pax Americana będzie trwać, czy ulegnie rozpadowi.
Australia
Dylemat sojuszniczy: prosperity albo sojusz z Ameryką
Dwie geopolityczne okoliczności umieszczają Australię na szachownicy geopolitycznych rozgrywek. Australia jest potęgą surowcową i energetyczną. Australia jest też idealną bazą wypadową pozwalającą realizować projekcję siły w kierunku Oceanu Indyjskiego i Cieśniny Malakka. Australia należy do powstałej w 1931 roku Wspólnoty Narodów (The Commonwealth of Nations), w związku z tym kulturowo i tożsamościowo jest integralną częścią Zachodu1. Chiny chcą naruszyć stabilność tej przynależności przez współpracę gospodarczą.
Izolacja geograficzna ma swoje minusy i plusy. Plusem jest to, że Australijczycy nie mają w pobliżu potencjalnych agresorów. O tym, że ukształtowanie przestrzeni daje Australii podwójną obronę, przekonali się Japończycy w 1942 roku. Inwazja na północy kraju trafiała w próżnię. Północ Australii to pustkowia. Życie toczy się po drugiej stronie - na południowym wschodzie kontynentu.
Minusem jest to, że dostanie się do rynków europejskich alternatywnych dla Chin, to uciążliwa konieczność opłynięcia całego kontynentu i pokonania Oceanu Indyjskiego, a potem przepłynięcie Kanału Sueskiego.
Największą podatnością Australii są jej powikłania wewnętrzne. Australijczycy są egzystencjalnie uzależnieni od trwania globalnej prosperity. Wynika to z patologii systemu bankowego i branży nieruchomości oraz powiązanego z tym wysokiego zadłużenia społeczeństwa. Sednem problemu jest masowe wykupowanie nieruchomości przez obcokrajowców na cele inwestycyjne, co podnosi ich ceny ponad poziom akceptowalny dla miejscowych.
Handel z Chinami
Odkąd w 2015 roku Australia i Chiny realizują umowę o wolnym handlu, Pekin stał się dla Australijczyków najważniejszym partnerem handlowym. Główny eksport do ChRL to węgiel (20% eksportu), gaz ziemny oraz rudy żelaza i miedzi oraz ich stopy, w tym stal. To także duże ilości żywności i takich surowców jak cement i wapno.
Australia ma wyjątkowo niski poziom samowystarczalności, tj. znaczną część produktów i surowców potrzebnych do funkcjonowania gospodarki musi importować z zagranicy. Bardzo silne powiązanie z Chinami znikło na przełomie 2021 i 2022 roku. Spadek sumarycznej wielkości eksportu tąpnął z 46 do 27 procent. Alternatywa dla Australii, która zastępuje wymianę z Chinami, to przede wszystkim Japonia, a potem inne kraje Azji - przede wszystkim ASEAN.
Jednym z incydentów w geopolitycznej batalii mającej uzależnić Australię gospodarczo a potem politycznie od Pekinu był epizod wojny handlowej w 2019 roku. Australia, pod dyktando Waszyngtonu, wykluczyła chińską firmę Huawei z przetargu telekomunikacyjnego. W odpowiedzi Chiny zawiesiły przyjmowanie australijskich statków z węglem. Rozgrywka jest tym ciekawsza, że Australia miała i ma bardzo duży deficyt w handlu z Ameryką, więc geopolityczny sojusznik nie ma instrumentu kompensowania Australii utraty obrotu handlowego z ChRL. Inaczej: sojusz z Ameryką kosztuje. Dużo. Esencją problemu decyzyjnego Australii jest to, że na straży jej interesów geopolitycznych nie stoi jej własna "siła narodowa".
Geopolityczne uwikłania i powikłania
Amerykanie bardzo potrzebują Australii do szachowania Chińskich ambicji geopolitycznych. Chińczycy chcą zaś użyć zależności gospodarczej by wmanewrować Australię do podjęcia pomyślnej decyzji rozstrzygnięcia dylematu: współpraca gospodarcza lub krach.
Znacznie większa podatność na wahania cenowe surowców w przypadku Australii wynika z tego, że eksport surowce nisko przetworzonych (rudy metali) daje mniejszy margines marży. Dokłada się do tego bezwzględne uzależnienie od dostępu do szlaków żeglugowych, a więc od dobrej woli dominującego mocarstwa morskiego. Aktualnie są to Stany Zjednoczone. Wcześniej była to Wielka Brytania.
Innymi słowy: prosperity Australii jest poza jej kontrolą decyzyjną i możliwościami oddziaływania. Zawsze będzie więc zależeć od podlegania pod jakiś sojusz. Tym bardziej jest to parametr krytyczny dla przetrwania, że Australia nie ma perspektyw do zakumulowania "potęgi mocarstwowej" potrzebnej do tego, by zabezpieczyć swoje interesy i handel. Mamy więc do czynienia z paradoksem: geografia czyni Australię wyjątkowo bezpieczną (dystans), ale równocześnie wyjątkowo geopolitycznie zależną od silnego opiekuna.
Jeszcze inaczej, żywotne interesy Australii sięgają daleko poza nią, ale siła oddziaływania (narracyjnego, militarnego i wszelkiego innego) po prostu poza samą Australię nie sięga. Australia jest skazana na bycie w sojuszu z wielką potęgą. A Chiny swoją grą geopolityczną mierzą dokładnie w ten właśnie punkt! A z drugiej strony Stany Zjednoczone mają olbrzymi potencjał bezkarnego karania Australii za wszelkie zdrady czy nielojalności. To ta logika zaszyta jest w fenomenalnie trafną metaforę ukutą przez George Friedmana: Australia jest jak opancerzone zwierzę, odporne na wszelkie ataki poza wymierzonymi w żyły i tętnice organizmu, znajdujące się na zewnątrz tego "bezpiecznego" geograficznego pancerza.
Funkcjonujący Pax Americana jest dla Australii aparaturą podtrzymującą życie, ale jej własny wkład zawsze musi być częścią koalicji interesów, sojuszu, który zabezpiecza swoje interesy kolektywnie. Podsumowując paradoks, Australia zamiast być bezpiecznym zakątkiem globu, musi żyć w skomplikowanym i łatwym do rozchwiania układzie sił.
Co robić?
Australia musi działać w kierunku podtrzymania istnienia światowego systemu, bez którego być może przetrwa, ale nie ma szans przetrwać obecnie niezwykle wysoki standard życia. Poza tym zadanie geopolityczne Australii jest następujące: zabezpieczyć szlaki handlowe do odbiorców, szczególnie dbając o minimalizację kosztu transportu. Utrzymać rynki zbytu, do których wrotami są porty azjatyckie.
Ale absolutnie kluczowym zadaniem dla australijskich decydentów geopolitycznych jest być użytecznymi dla swoich sojuszników. To właśnie prawidło leży głęboko ukryte w historii tego państwa-kontynentu. To w jego rytm Australia i Nowa Zelandia wysyłały swoich żołnierzy do walki na frontach Europy w czasie obu wojen światowych. -
1 Główne znaczenie tego zrzeszenia jest symboliczne i nie nakłada na podmioty członkowskie obowiązków traktatowych.