Wzmocnij odporność w 7 tygodni - Marek Zaremba

Kup ebooka

49.90 zł
40.92 zł (40,41 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Redakcja: Ewa Biernacka

Korekta: Katarzyna Zioła-Zemczak

Projekt graficzny okładki: Studio KARANDASZ

eBook: Atelier Du Châteaux

 

Zdjęcia na okładce: iStock/Foxys_forest_manufacture; Grzegorz Gołębiowski (zdjęcie Autora)

Pozostałe zdjęcia:

Marek Zaremba: 212-223, 227-237, 241-256, 261-267, 275-283, 287, 291-299, 302-367, 371-373, 385-393

Dorota Czoch - s. 197

Dorota Koperska Photography - s. 398

Klaudia Zaremba - s. 6

iStock: 1_nude - s. 28; andry Fernandez - s. 189; bernie_photo - s. 193; Boonyachoat - s. 91; borchee - s. 104; BrianAJackson - s. 119; CIPhotos - s. 153; Craig Zerbe - s. 141; Edalin - s. 381; ElenaMedvedeva - wyklejka; Elenathewise - s. 122; Everste - s. 110; fcafotodigital - s. 171; Foxys_forest_manufacture - s. 4-5, 14, 35, 40, 53, 56, 87, 94, 100, 132, 144, 184, 190, 200, 206, 210-211, 225, 238-239, 257-258, 270-273, 285, 288-289, 300-301, 368-369, 375-377, 382-383, 395; gilaxia - s. 71; gremlin - s. 112; karma_pema - s. 269; Lisovskaya - s. 180; loops7 - s. 174; MvH - s. 129; NATALYA KANISCHEVA - s. 77; nurulanga - s. 71; OksanaKiian - s. 379; Peoplelmages - s. 80; Rawpixel - s. 203; Tatomm - s. 187; Tris_White - s. 39; YakobchukOlena - s. 84

Stylizacja potraw: Agnieszka Węgrzynowska-Budziszewska

 

Redaktor prowadząca: Agnieszka Górecka

? Copyright by Marek Zaremba

? Copyright for this edition by Wydawnictwo Pascal

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej książki nie może być powielana lub przekazywana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy, z wyjątkiem recenzentów, którzy mogą przytoczyć krótkie fragmenty tekstu.

 

Niniejsza publikacja ma wyłącznie charakter informacyjny, dając wgląd w prywatne doświadczenie. Czytelnik kierujący się wyłącznie informacjami zawartymi w niniejszej publikacji działa na własną odpowiedzialność. Informacje medyczne są tu zebrane dla celów edukacyjnych i bez lekarza prowadzącego nie powinny być podstawą jakichkolwiek celów diagnostycznych lub terapeutycznych, nie mogą zastąpić specjalistycznej diagnostyki. Nim rozpoczniesz jakiekolwiek działania lecznicze, skonsultuj się, proszę, ze specjalistą w danej dziedzinie, by poznać dokładnie stan swojego zdrowia i dalej postępuj według wskazówek lekarza - wzbogaconych wiedzą uzyskaną z tej publikacji.

 

Bielsko-Biała 2021

Wydawnictwo Pascal sp. z o.o.

ul. Zapora 25

43-382 Bielsko-Biała

tel. 338282828, fax 338282829

pascal@pascal.pl, www.pascal.pl

 

ISBN 978-83-8103-866-9

Napoje i napary

Rooibos z koprem włoskim i dziurawcem

Skład­ni­ki

1 ły­żecz­ka her­ba­ty ro­oibos

1 ły­żecz­ka na­sion ko­pru wło­skie­go

1 ły­żecz­ka su­szo­ne­go zie­la dziu­raw­ca

1 l wody

Przy­go­to­wa­nie

Wodę za­go­tuj, za­lej nią skład­ni­ki. Po 5 min prze­ce­dź. Pij her­bat­kę cie­płą (nie go­rącą).

Moja rada

Zie­le dziu­raw­ca, daw­niej sto­so­wa­ne jako śro­dek ła­go­dzący ob­ja­wy de­pre­sji i bez­sen­no­ści, zna­la­zło rów­nież za­sto­so­wa­nie w le­cze­niu za­bu­rzeń tra­wie­nia i cho­rób wątro­by, dzia­ła bo­wiem roz­kur­czo­wo na mi­ęśnie gład­kie dróg żó­łcio­wych prze­wo­du po­kar­mo­we­go. Po­nie­waż pre­pa­ra­ty za­wie­ra­jące dziu­ra­wiec zwi­ęk­sza­ją wra­żli­wo­ść skó­ry na sło­ńce, po ich spo­ży­ciu po­win­ni­śmy chro­nić ją przed dzia­ła­niem pro­mie­ni sło­necz­nych.

?

Postny barszcz z jabłkiem i nutą tymianku

Skład­ni­ki na 2 li­try

1 kg bu­ra­ków

2 ja­błka

1 mar­chew­ka

1 pie­trusz­ka (opcjo­nal­nie)

sól do sma­ku

1 ły­żecz­ka ma­je­ran­ku

szczyp­ta kur­ku­my

1 ły­żecz­ka su­szo­ne­go ty­mian­ku

1 ły­żecz­ka star­te­go im­bi­ru

sok z 1/2 cy­try­ny

4 li­ście lau­ro­we

Przy­go­to­wa­nie

Do garn­ka wrzuć po­kro­jo­ne w...

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej

Przekąski

Hummus z marchewką i grzankami

Skład­ni­ki na 1-2 por­cje

1 mała mar­chew­ka

oli­wa z oli­wek (do grza­nek i jako do­da­tek)

pra­żo­ny se­zam (jako do­da­tek)

1-2 krom­ki chle­ba or­ki­szo­we­go lub bez­glu­te­no­we­go

świe­ża ko­len­dra jako do­da­tek

Do hum­mu­su

1 szklan­ka ugo­to­wa­nej cie­cior­ki

1 duży ząbek czosn­ku

3 ły­żki pa­sty se­za­mo­wej ta­hi­ni

sok z 1/2 cy­try­ny

1/2 szklan­ki zim­nej wody mi­ne­ral­nej

sól mor­ska lub hi­ma­laj­ska

Przy­go­to­wa­nie

Chle­bek po­krój w rów­ną kost­kę. Na pa­tel­nię wlej odro­bi­nę oli­wy, pod­smaż chle­bek na grzan­ki. Od­staw. Wszyst­kie skład­ni­ki na hum­mus po­łącz i zblen­duj. Spró­buj i do­praw w ra­zie po­trze­by. Ser­wuj z pa­secz­ka­mi mar­chew­ki oraz grzan­ka­mi, ude­ko­ro­wa­ne ko­len­drą, se­za­mem i skro­pio­ne oli­wą z oli­wek.

MOJA RADA

Chrup­ko­ść grza­nek, de­li­kat­na sło­dycz mar­chew­ki oraz ak­sa­mit­na tek­stu­ra hum­mu­su za­pew­nia­ją wy­kwint­ne, ale za­ra­zem pro­ste da­nie, któ­re­go smak przy­wo­dzi na myśl kuch­nię orien­tal­ną. To wspa­nia­ła pro­po­zy­cja na ko­la­cję w let­ni dzień lub week­en­do­wy lunch. Cie­cior­ka ma bar­dzo dużo kwa­su fo­lio­we­go i we­dług me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej wzmac­nia ser­ce.

?

Pasta z awokado i bazylii

Skład­ni­ki na 1-2 por­cje

1 bar­dzo doj­rza­łe awo­ka­do (mi­ęk­kie)

1 mały ząbek czosn­ku

8-10 list­ków ba­zy­lii

1-2 ły­żki oli­wy z oli­wek

sok z 1/2 li­mon­ki lub cy­try­ny

szczyp­ta pie­przu mie­lo­ne­go

szczyp­ta soli

Przy­go­to­wa­nie

Awo­ka­do sparz wrząt­kiem, prze­krój na pół i...

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej

Immunoterapia naturalna pod lupą

Na­sza od­por­no­ść za­czy­na two­rzyć się od prze­jścia no­wo­rod­ka przez ka­nał rod­ny. Z tego punk­tu wi­dze­nia po­ród przez ce­sar­skie ci­ęcie jest mniej ko­rzyst­ny - nie do­star­cza tej pierw­szej "por­cji" do­brych bak­te­rii, któ­re za­sie­dlą dzie­ci­ęce je­li­to. Od pierw­sze­go dnia ży­cia układ im­mu­no­lo­gicz­ny uczy się roz­po­zna­wać, kto jest przy­ja­cie­lem, a kto wro­giem. Skąd wie, że trze­ba zwal­czyć je­den szczep bak­te­rii, a dru­gie­mu po­zwo­lić żyć w je­li­tach? Me­dy­cy­na wci­ąż szu­ka od­po­wie­dzi na wie­le po­dob­nych py­tań. Wie­my już jed­nak z całą pew­no­ścią, że roz­wi­ja­jący się od dzie­ci­ństwa układ od­por­no­ścio­wy nie dzia­ła po­chop­nie. Ra­czej re­pre­zen­tu­je po­de­jście: "po­cze­ka­my, zo­ba­czy­my". Zda­niem wie­lu na­ukow­ców i ba­da­czy, to wła­śnie opó­źnia­nie re­ak­cji od­por­no­ścio­wej jest klu­czem do dru­giej fazy roz­wo­ju pa­mi­ęci im­mu­no­lo­gicz­nej - roz­po­zna­nia, któ­re obce an­ty­ge­ny są gro­źne, a któ­re nie. To dla nas szcze­gól­nie cen­na in­for­ma­cja w cza­sach pan­de­mii, kie­dy naj­wi­ęk­szą rolę od­gry­wa spraw­nie dzia­ła­jący sys­tem obron­ny or­ga­ni­zmu.

Po­znaj­my nasz układ od­por­no­ścio­wy w ra­mach przy­bli­ża­nia te­ma­tu im­mu­no­te­ra­pii na­tu­ral­nej. Omów­my pod­sta­wo­we za­sa­dy dzia­ła­nia ukła­du od­por­no­ścio­we­go, jed­ne­go z naj­bar­dziej zło­żo­nych sys­te­mów w na­szym cie­le, wy­spe­cja­li­zo­wa­ne­go w obro­nie przed pa­to­ge­na­mi. Bez nie­go by­li­by­śmy bez­bron­ni wo­bec cho­ro­bo­twór­czych mi­kro­or­ga­ni­zmów czy za­nie­czysz­czeń.

Naj­wa­żniej­sze za­da­nia ukła­du od­por­no­ścio­we­go to: zwal­cza­nie pa­to­ge­nów, roz­po­zna­wa­nie i obro­na przed za­nie­czysz­cze­nia­mi i ochro­na przed pa­to­lo­gicz­nie zmie­nio­ny­mi ko­mór­ka­mi wła­sne­go cia­ła. Nasz układ od­por­no­ścio­wy skła­da się z wie­lu ko­mó­rek i na­rządów, roz­ma­icie ze sobą po­wi­ąza­nych. Jesz­cze za­nim pa­to­ge­ny zdo­ła­ją prze­nik­nąć do or­ga­ni­zmu, pierw­sza ba­rie­ra, "wła­sna ścia­na ochron­na or­ga­ni­zmu", musi zo­stać po­ko­na­na. Skó­ra i bło­ny ślu­zo­we dzia­ła­ją jak ze­wnętrz­na me­cha­nicz­na ba­rie­ra ochron­na. Kwa­śny płaszcz skó­ry trzy­ma z dala pa­to­ge­ny. Kurz, brud lub cho­ro­bo­twór­cze mi­kro­or­ga­ni­zmy są po­now­nie prze­no­szo­ne przez ki­cha­nie i ka­szel. Ba­rie­rę sta­no­wi rów­nież śluz oskrze­lo­wy i rzęski w dro­gach od­de­cho­wych. Ochro­nę za­pew­nia­ją też re­gu­lar­ne płu­ka­nie pęche­rza mo­czo­we­go i cew­ki mo­czo­wej po­przez stru­mień mo­czu oraz kwa­śne śro­do­wi­sko po­chwy. En­zy­my w śli­nie, łzach i dro­gach od­de­cho­wych za­bi­ja­ją szko­dli­we mi­kro­or­ga­ni­zmy, po­dob­nie jak kwas sol­ny w kwa­sie żo­łąd­ko­wym.

Je­śli pa­to­ge­nom uda się prze­nik­nąć do or­ga­ni­zmu po­mi­mo prze­szkód me­cha­nicz­nych, za pra­cę bio­rą się na­rządy ukła­du od­por­no­ścio­we­go. Mo­żna je po­dzie­lić na pier­wot­ne i wtór­ne na­rządy lim­fa­tycz­ne. Układ lim­fa­tycz­ny kon­tro­lu­je pro­duk­cję i doj­rze­wa­nie wspo­mnia­nych już ko­mó­rek od­por­no­ścio­wych - lim­fo­cy­tów.

Do głów­nych na­rządów lim­fa­tycz­nych, w któ­rych po­wsta­ją lim­fo­cy­ty z tzw. ko­mó­rek ma­cie­rzy­stych, na­le­żą szpik kost­ny i gra­si­ca. Stam­tąd lim­fo­cy­ty są prze­ka­zy­wa­ne przez krew do wtór­nych na­rządów lim­fa­tycz­nych: węzłów chłon­nych, śle­dzio­ny, mig­da­łków, płuc, błon ślu­zo­wych i tkan­ki lim­fa­tycz­nej w prze­wo­dzie po­kar­mo­wym.

We wtór­nych na­rządach lim­fa­tycz­nych lim­fo­cy­ty na­mna­ża­ją się, doj­rze­wa­ją i wy­spe­cja­li­zo­wu­ją. Tu ini­cjo­wa­na jest od­po­wie­dź im­mu­no­lo­gicz­na na pa­to­ge­ny.

Ko­mór­ki od­por­no­ścio­we są jak naj­szyb­ciej trans­por­to­wa­ne w du­żych ilo­ściach do "miej­sca uży­cia" po­przez prze­pływ lim­fy. Po­wi­ęk­szo­ne węzły chłon­ne czy mig­da­łki są zna­kiem, że nasz or­ga­nizm wal­czy z in­fek­cją - układ od­por­no­ścio­wy pra­cu­je na pe­łnych ob­ro­tach.

ZAPAMIĘTAJ!

Nasz układ im­mu­no­lo­gicz­ny pra­cu­je 24 go­dzi­ny na dobę, choć przez wi­ęk­szo­ść tego cza­su nie zda­je­my so­bie spra­wy, że na­tu­ra wy­po­sa­ży­ła nas w coś ta­kie­go. To tro­chę jak­by na­sze­go zdro­wia bro­nił ze­spół nie­do­ce­nio­nych ochro­nia­rzy, mo­zol­nie wy­ko­nu­jących swo­ją pra­cę gdzieś poza za­si­ęgiem wzro­ku, wy­pa­tru­jąc za­gro­żeń, bez roz­gło­su neu­tra­li­zu­jąc za­gro­że­nie i ata­ku­jących wro­gów. Ten we­wnętrz­ny sys­tem obron­ny jest jed­nym z naj­wi­ęk­szych cu­dów ludz­kie­go cia­ła.

 

Swoista i nieswoista obrona immunologiczna

Za­sad­ni­czo nasz układ od­por­no­ścio­wy po­sia­da dwa me­cha­ni­zmy obron­ne: wro­dzo­ną (nie­swo­istą) obro­nę im­mu­no­lo­gicz­ną i na­by­tą (swo­istą) obro­nę im­mu­no­lo­gicz­ną, po­wi­ąza­ne ze sobą na wie­le spo­so­bów.

Wro­dzo­na obro­na im­mu­no­lo­gicz­na jest skie­ro­wa­na prze­ciw­ko wszyst­kim in­tru­zom ata­ku­jącym or­ga­nizm, obro­na na­by­ta dzia­ła spe­cy­ficz­nie prze­ciw­ko zna­nym pa­to­ge­nom i wy­twa­rza spe­cy­ficz­ne prze­ciw­cia­ła.

Wśród bia­łek re­agu­jących na pew­ne sub­stan­cje (an­ty­ge­ny) znaj­du­ją się prze­ciw­cia­ła. Nasz układ od­por­no­ścio­wy wy­twa­rza prze­ciw­cia­ła, kie­dy iden­ty­fi­ku­je an­ty­ge­ny.

Wszyst­kie ko­mór­ki obron­ne w or­ga­ni­zmie po­cho­dzą z ko­mó­rek ma­cie­rzy­stych, któ­re po­wsta­ją w szpi­ku kost­nym i są krwin­ka­mi bia­ły­mi (leu­ko­cy­ta­mi). Ko­mór­ki ma­cie­rzy­ste mogą zró­żni­co­wać się:

- na gra­nu­lo­cy­ty, mo­no­cy­ty i ma­kro­fa­gi ("fa­go­cy­ty"), któ­re są częścią nie­spe­cy­ficz­ne­go sys­te­mu obron­ne­go;

- lub na lim­fa­tycz­ne ko­mór­ki ma­cie­rzy­ste, z któ­rych na­stęp­nie roz­wi­ja­ją się lim­fo­cy­ty. Lim­fo­cy­ty mo­żna po­dzie­lić na pod­gru­py, lim­fo­cy­ty T i B, a ta­kże ko­mór­ki NK (Na­tu­ral Kil­lers - uro­dze­ni za­bój­cy). Są częścią spe­cy­ficz­ne­go sys­te­mu obron­ne­go.

Wrodzony swoisty system obronny

Mamy do dys­po­zy­cji wła­sną ba­rie­rę ochron­ną or­ga­ni­zmu, en­zy­my, sub­stan­cje prze­ka­źni­ko­we i bia­łe krwin­ki. Leu­ko­cy­ty, bia­łe krwin­ki, są szcze­gól­nie sku­tecz­ny­mi ko­mór­ka­mi od­por­no­ścio­wy­mi prze­ciw­ko pa­to­ge­nom.

Po­nie­waż wro­dzo­ny układ od­por­no­ścio­wy nie po­sia­da pa­mi­ęci, ka­żdy in­truz jest ata­ko­wa­ny bez roz­ró­żnie­nia, ale w bar­dzo krót­kim cza­sie. Na przy­kład in­fek­cje bak­te­ryj­ne mogą być już po­wstrzy­ma­ne przez wro­dzo­ny układ od­por­no­ścio­wy, po­nie­waż "fa­go­cy­ty" (ma­kro­fa­gi, mo­no­cy­ty i gra­nu­lo­cy­ty) oraz nie­któ­re bia­łka mogą na­tych­miast in­ter­we­nio­wać. Do­pie­ro gdy nie­swo­isty układ od­por­no­ścio­wy prze­gry­wa, do gry wkra­cza spe­cy­ficz­ny układ od­por­no­ścio­wy.

Fa­go­cy­ty wspie­ra­ją rów­nież układ od­por­no­ścio­wy, eli­mi­nu­jąc mar­twe ko­mór­ki w or­ga­ni­zmie. W ten spo­sób mo­żna np. za­po­bie­gać po­wsta­wa­niu źró­deł in­fek­cji.

Nabyty nieswoisty system obronny

Na­by­ta swo­ista obro­na im­mu­no­lo­gicz­na roz­wi­ja się przez lata po­przez kon­takt z pa­to­ge­na­mi i za­pa­mi­ęty­wa­nie ich. Szcze­gól­ną rolę od­gry­wa­ją tu­taj lim­fo­cy­ty po­wsta­jące w szpi­ku kost­nym, któ­re po kon­tak­cie z cia­ła­mi ob­cy­mi two­rzą prze­ciw­cia­ła. Je­śli pa­to­gen po­now­nie za­ata­ku­je, or­ga­nizm re­agu­je spe­cy­ficz­nie - wy­sy­ła­jąc prze­ciw­ko nie­mu prze­ciw­cia­ła.

Dzi­ęki pa­mi­ęci im­mu­no­lo­gicz­nej chro­ni­my się przed cho­ro­ba­mi przez lata lub po jed­no­ra­zo­wym "prze­cier­pie­niu" ja­kie­jś cho­ro­by sta­je­my się na nią w przy­szło­ści bar­dziej od­por­ni. Nie­wy­star­cza­jąco spraw­ny układ od­por­no­ścio­wy do­pusz­cza do nas in­fek­cje wi­ru­so­we, za­ka­że­nia grzy­bi­cze i no­wo­two­ry, nad­mier­nie po­bu­dzo­ny zaś ge­ne­ru­je zbyt dużo sta­nów za­pal­nych i skłon­no­ść do re­ak­cji hi­per­ak­tyw­nych, ta­kich jak aler­gie i cho­ro­by au­to­im­mu­no­lo­gicz­ne (ich źró­dła­mi by­wa­ją: prze­two­rzo­na die­ta, nie­od­por­no­ść na stres, brak lub nad­miar ćwi­czeń fi­zycz­nych i znacz­ne ob­ci­ąże­nie tok­sy­na­mi śro­do­wi­sko­wy­mi). Na szczęście nasz or­ga­nizm ma wro­dzo­ną zdol­no­ść re­ge­ne­ra­cji, a usu­wa­jąc źró­dła sta­nu za­pal­ne­go i, naj­wa­żniej­sze, wy­pra­co­wu­jąc zdro­we na­wy­ki, mo­że­my ją wspie­rać.

Przeciwciała w natarciu

Nasz nie­swo­isty (na­by­ty) układ im­mu­no­lo­gicz­ny wy­kry­wa i eli­mi­nu­je in­tru­zów, po­słu­gu­jąc się po­my­sło­wym me­cha­ni­zmem bio­lo­gicz­nym - prze­ciw­cia­ła­mi. Są to ma­syw­ne bia­łka w kszta­łcie li­te­ry Y pro­du­ko­wa­ne przez ko­mór­ki B (lim­fo­cy­ty B sta­no­wi­ące je­den z ele­men­tów ukła­du od­por­no­ścio­we­go), a wy­dzie­la­ne przez bia­łe krwin­ki. Nie­kie­dy w ak­ty­wa­cji ko­mó­rek B po­ma­ga­ją ko­mór­ki po­moc­ni­cze T (lim­fo­cy­ty T). Po­praw­ne funk­cjo­no­wa­nie tych ko­mó­rek jest wa­run­kiem spraw­ne­go dzia­ła­nia ukła­du im­mu­no­lo­gicz­ne­go. Prze­ciw­cia­ła to na­sze "od­dzia­ły spe­cjal­ne". W uprosz­cze­niu - ad­ap­ta­cyj­ny (nie­swo­isty) układ od­por­no­ścio­wy ana­li­zu­je po­szcze­gól­ne za­gro­że­nia i do­pa­so­wu­je do nich stra­te­gie ochron­ne. W ra­mach re­ak­cji obron­nej or­ga­nizm wy­wo­łu­je stan za­pal­ny ma­jący znisz­czyć za­gro­że­nie, do­sto­so­wu­jąc me­to­dę dzia­ła­nia do kon­kret­ne­go in­tru­za. Stan za­pal­ny po­ja­wia się wy­łącz­nie w sy­tu­acji, gdy prze­ciw­cia­ło roz­po­zna­ło zna­ne so­bie za­gro­że­nie.

 

Lim­fo­cy­ty, ko­mór­ki B i T, jed­ne z ko­mó­rek wy­ko­rzy­sty­wa­nych przez układ od­por­no­ścio­wy, po­wsta­ją w ukła­dzie lim­fa­tycz­nym.

Ko­mór­ki B wy­wo­łu­ją stan za­pal­ny oraz pro­du­ku­ją prze­ciw­cia­ła i cy­to­ki­ny, zwi­ąz­ki che­micz­ne sy­gna­li­zu­jące po­zo­sta­łym częściom ukła­du od­por­no­ścio­we­go, że czas wy­wo­łać stan za­pal­ny, co z ko­lei po­wo­du­je skie­ro­wa­nie do punk­tu za­pal­ne­go ko­mó­rek B i T.

Ko­mór­ki T (śmier­cio­no­śne) sta­no­wią je­den z ele­men­tów re­ak­cji za­pal­nej. Ich za­da­niem jest ata­ko­wa­nie in­tru­zów. Ko­mór­ki T (po­moc­ni­cze) kie­ru­ją za­cho­wa­niem ko­mó­rek B i T (śmier­cio­no­śnych).

Ko­mór­ki T (re­gu­la­to­ro­we) wspo­ma­ga­ją pro­ces ini­cja­cji i wy­ga­sze­nia sta­nu za­pal­ne­go, by układ od­por­no­ścio­wy nie funk­cjo­no­wał w sta­nie nie­ustan­ne­go za­gro­że­nia.

 

Prze­ciw­cia­ło prze­ciw­cia­łu nie­rów­ne. Po­sia­da­ją one od­mien­ne me­to­dy i szyb­ko­ść dzia­ła­nia, co po­zwa­la im się le­piej do­pa­so­wy­wać do za­gro­żeń. Po­ni­żej przed­sta­wiam kil­ka głów­nych ro­dza­jów prze­ciw­ciał wa­żnych dla ukła­du od­por­no­ścio­we­go i na­szych je­lit. W na­zwie ka­żde­go znaj­du­je się człon "Ig", skrót od "im­mu­no­glo­bu­li­ny", czy­li prze­ciw­cia­ła. Ka­żde­mu ro­dza­jo­wi im­mu­no­glo­bu­li­ny przy­pi­sa­no lo­so­wo li­te­rę: A, E czy G.

IgA Najczęściej spotykane przeciwciało, główny składnik układu odpornościowego. Najwięcej znajdziemy go na błonie śluzowej żołądka, ale występuje też w układach oddechowym (w nosie, ustach i płucach) i moczowo-płciowym. Chroni organizm przed groźnymi bakteriami, wirusami i pasożytami, które upatrzyły sobie te rejony ciała.

IgA jest obecne również w ślinie, łzach i mleku z piersi. Jeśli w jelitach rozpleniły się drożdżaki, badanie stolca wykaże zapewne obniżony poziom IgA. To znak, że układ odpornościowy nie działa jak należy i potrzebuje więcej czasu, by zwalczyć infekcje.

IgE dają o sobie znać w przypadku alergii. Gdy tylko wykryją zagrożenie, natychmiast instruują układ odpornościowy, że czas zainicjować stan zapalny. Niestety, reakcja odpornościowa może okazać się bardziej dotkliwa od poczynań intruza. W przypadku alergii na masło orzechowe jeden kęs wystarczy, by wywołać natychmiastową, bardzo silną reakcję, której efektem ubocznym może być obrzęk płuc utrudniający oddychanie. To nie orzeszki ziemne blokują drogi oddechowe, a reakcja zapalna na ich obecność w organizmie.

IgG Reakcja, którą inicjuje to przeciwciało, jest dużo wolniejsza i nie tak silna, jak w przypadku IgE - to reakcja na "nadwrażliwość". Działanie przeciwciała IgG jest subtelniejsze i może opóźnić się nawet o 72 godziny, przez co trudno jest niekiedy wskazać czynnik sprawczy reakcji organizmu. Nawet jeśli stan zapalny obejmie całe ciało, powolne działanie IgG utrudni wskazanie winowajcy. Najczęściej reaguje na obecność glutenu i nabiału.

Zda­rza się, że sil­ny układ od­por­no­ścio­wy nie ra­dzi so­bie z za­gro­że­niem. W ta­kich sy­tu­acjach wy­stępu­je ostry stan za­pal­ny!

Za­łó­żmy, że sie­dzi­my w po­ci­ągu obok pa­sa­że­ra za­ka­żo­ne­go gry­pą. Kon­takt z wi­ru­sem może po­trwać na­wet kil­ka­na­ście go­dzin. Do­dat­ko­wy czas to oka­zja, któ­rej wi­rus nie prze­pu­ści - omi­ja­jąc mi­kro­fa­gi, prze­do­sta­je się do wnętrza or­ga­ni­zmu. Co wte­dy? Do ak­cji wkra­cza wro­dzo­ny układ od­por­no­ścio­wy. W krót­kim cza­sie mo­bi­li­zu­je do dzia­ła­nia wszel­kie­go ro­dza­ju ko­mór­ki i zwi­ąz­ki che­micz­ne ma­jące wy­eli­mi­no­wać in­tru­za. Naj­pierw wi­rus przy­cze­pia się do ko­mó­rek np. gór­nych dróg od­de­cho­wych, tam się na­mna­ża, po­wo­du­je za­pcha­nie (obrzęk) nosa, krta­ni, dróg od­de­cho­wych, go­rącz­kę i ze­spół bó­lo­wy. Układ od­por­no­ścio­wy li­kwi­du­je po­wsta­łe za­gro­że­nie sta­nem za­pal­nym, któ­ry, gdy mi­nie kry­zys, wy­ga­sa, a cho­ry od­zy­sku­je pe­łnię zdro­wia.

W prze­ci­wie­ństwie do ostre­go sta­nu za­pal­ne­go, za­pa­le­nie prze­wle­kłe utrzy­mu­je się przez dłu­ższy czas, często przez wie­le lat, a na­wet całe ży­cie. Nie­le­czo­ne, tlące się sta­ny za­pal­ne leżą u pod­staw nie­mal wszyst­kich cho­rób prze­wle­kłych. Nie­wy­klu­czo­ne też, że mają swój udział w roz­wo­ju no­wo­two­rów. Wie­my już, że re­ak­cja za­pal­na po­ja­wia się w od­po­wie­dzi na okre­ślo­ne za­gro­że­nie: ma je wy­eli­mi­no­wać i wy­ga­sić, przy­wra­ca­jąc cia­łu nor­mal­ne funk­cjo­no­wa­nie. Jed­nak w sy­tu­acji, gdy or­ga­nizm zo­sta­je na­ra­żo­ny na se­rię ata­ków i nie ma cza­su na re­ge­ne­ra­cję, lub gdy za­gro­że­nie - cho­ćby naj­lżej­sze - nie ustępu­je, układ im­mu­no­lo­gicz­ny utrzy­mu­je stan ci­ągłe­go po­go­to­wia, a stan za­pal­ny przyj­mu­je for­mę prze­wle­kłą.

ZAPAMIĘTAJ!

Gdy stan za­pal­ny przyj­mu­je po­stać prze­wle­kłą, przy­po­mi­na to sy­tu­ację, w któ­rej ochro­nia­rze pra­cu­ją sze­ść dni pod rząd bez prze­rwy. Nie­trud­no się do­my­ślić, że w ko­ńcu po­pe­łnią ja­kiś błąd, któ­re­go kon­se­kwen­cje będą ka­ta­stro­fal­ne dla zdro­wia. Do­cho­dzi wte­dy do re­ak­cji au­to­im­mu­no­lo­gicz­nej.

 

Odporność według medycyny naturalnej

Układ od­por­no­ścio­wy ina­czej jest opi­sy­wa­ny w me­dy­cy­nie na­tu­ral­nej, ina­czej w me­dy­cy­nie za­chod­niej. W me­dy­cy­nie na­tu­ral­nej nie dzie­li się go na części skła­do­we, tyl­ko opi­su­je się jego dzia­ła­nie ca­ło­ścio­we. Opi­su­jąc układ im­mu­no­lo­gicz­ny języ­kiem me­dy­cy­ny za­chod­niej, sto­su­je się często ter­mi­no­lo­gię wo­jen­ną. Z punk­tu wi­dze­nia me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej ta me­ta­fo­ra może być dla nas my­ląca. Układ im­mu­no­lo­gicz­ny nie jest ma­chi­ną wo­jen­ną. To ra­czej siła po­ko­jo­wa, któ­ra przede wszyst­kim dąży do stwo­rze­nia w or­ga­ni­zmie har­mo­nii. Mó­wi­ąc języ­kiem an­tro­po­lo­gii chrze­ści­ja­ńskiej, lu­bię w tym kon­te­kście przy­to­czyć frag­ment Ewan­ge­lii wg św. Jana: "We­wnętrz­nie skłó­co­ne kró­le­stwo pu­sto­sze­je". To do­sko­na­ły ob­raz wspó­łcze­sne­go czło­wie­ka, któ­ry po­przez de­sta­bi­li­za­cję ży­cia na wszyst­kich po­zio­mach eg­zy­sten­cjal­nych do­pro­wa­dził do znacz­ne­go osła­bie­nia od­por­no­ści or­ga­ni­zmu, co wi­dać po sta­ty­sty­kach za­cho­ro­wań. Na szczęście na­wet naj­gor­szy na­wyk ni­g­dy nie jest na­szym prze­zna­cze­niem i mo­żna go zmie­nić nie­mal w ka­żdym mo­men­cie ży­cia!

Siły ukła­du od­por­no­ścio­we­go me­dy­cy­na na­tu­ral­na upa­tru­je w po­zio­mie ener­gii wi­tal­nej po­wsta­łej jako efekt trans­for­ma­cji ener­gii po­bra­nej z po­ży­wie­nia oraz po­wie­trza przy wspó­łu­dzia­le ener­gii pre­na­tal­nej (po­uro­dze­nio­wej). Wy­ła­nia się nam tu pew­ne po­do­bie­ństwo kon­cep­cji za­chod­niej - jak­by na­wi­ąza­nie do po­dzia­łu na od­por­no­ść na­by­tą, swo­istą (pre­na­tal­ną) i nie­swo­istą, na­by­wa­ną pod­czas ży­cia (po­ży­wie­nie i od­dy­cha­nie). Do tego do­cho­dzi nie­zwy­kle wa­żny aspekt od­po­czyn­ku, pod­czas któ­re­go nasz układ im­mu­no­lo­gicz­ny się re­ge­ne­ru­je. Od­por­no­ść or­ga­ni­zmu we­dług me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej wy­ni­ka ta­kże z pra­cy na­szych na­rządów we­wnętrz­nych: płuc, śle­dzio­ny oraz ne­rek, we­dług tej kon­cep­cji będących trzo­nem od­por­no­ści. Głów­nym or­ga­nem od­po­wia­da­jącym za ilo­ść ener­gii po­trzeb­nej do bu­do­wa­nia od­por­no­ści są płu­ca, na­stęp­nie śle­dzio­na, któ­ra ma zwi­ązek z po­zy­ski­wa­niem ener­gii z po­ży­wie­nia. Ner­ki zaś w tej opty­ce sta­no­wią nie tyl­ko o po­zio­mie de­tok­sy­ka­cji, ale też siły ży­cio­wej (ener­gii pre­na­tal­nej).

Ru­chem ener­gii ukła­du od­por­no­ści za­wia­du­je wątro­ba, któ­ra od­po­wia­da za re­gu­lar­ny i spo­koj­ny prze­pływ pły­nów w or­ga­ni­zmie oraz za spraw­ną de­tok­sy­ka­cję. To po­win­no nas skła­niać do jesz­cze wa­żniej­szej re­flek­sji, że od spraw­no­ści dzia­ła­nia wspo­mi­na­nych na­rządów za­le­ży na­sza ogól­na spraw­no­ść im­mu­no­lo­gicz­na. Jak się prze­ko­na­my, 7 fil­trów eg­zy­sten­cjal­nych na­sze­go ży­cia, czy­li sfe­ra na­wy­ko­wa, ma wpływ na to dzia­ła­nie i od­wrot­nie - do­brze dzia­ła­jące na­rządy wspie­ra­ją nas w roz­wo­ju ży­cia na tych po­zio­mach.

Mó­wi­ąc języ­kiem mo­jej ulu­bio­nej mi­stycz­ki św. Hil­de­gar­dy z Bin­gen, mo­gli­by­śmy to tak ująć, że spra­wie­dli­wo­ść Boża to na­sza od­por­no­ść swo­ista, na­by­ta od ro­dzi­ców (przod­ków). Za­le­żnie od tego, jak dba­li o zdro­wie, otrzy­mu­je­my w ge­nach wi­ęcej lub mniej zdro­wia w pre­zen­cie! Z dru­giej stro­ny, na­wet je­śli uro­dzi­my się sła­bi, wątli, dzi­ęki na­szej dba­ło­ści, po­przez umiar, po­ko­rę, bu­do­wa­nie zdro­wych re­la­cji i mo­ral­ne ży­cie mo­że­my od­bu­do­wać zdro­wie i wzmoc­nić nie­swo­istą od­por­no­ść dzi­ęki kszta­łto­wa­niu do­brych na­wy­ków! Mo­że­my to na­zwać mi­ło­sier­dziem Bo­żym! Psal­mi­sta do­po­wie: "Ser­cem skru­szo­nym nie po­gar­dzisz, Pa­nie!".

Uzdro­wie­nie czło­wie­ka jest w tej an­tro­po­lo­gicz­nej kon­cep­cji osa­dzo­ne w cen­trum Ewan­ge­lii. W tek­stach wspo­mnia­nej świ­ętej z Bin­gen po­ja­wia się "me­dy­cy­na mi­ło­sier­dzia" (me­di­ci­na mi­se­ri­cor­diae) i me­dy­cy­na po­ku­ty (me­di­ci­na pe­ni­ten­tiae), a Chry­stus na­zy­wa­ny jest Wiel­kim Le­ka­rzem. Wcie­le­nie Syna Bo­że­go było bo­wiem naj­wi­ęk­szą "ak­cją ra­tun­ko­wą" przed­si­ęw­zi­ętą przez Naj­wy­ższe­go Le­ka­rza (Boga) dla świa­ta. Wcie­le­nie samo w so­bie jest na­zy­wa­ne przez Hil­de­gar­dę ma­gna me­di­ci­na, czy­li naj­moc­niej­szym wy­ra­zem mi­ło­sier­dzia. Akt mi­ło­sier­dzia do­ko­nu­je się pod­czas ka­żdej Mszy Świ­ętej, a Do­bry Le­karz po­chy­la się z mi­ło­sier­dziem nad ra­na­mi czło­wie­ka, na­masz­cza­jąc je swo­ją ko­jącą obec­no­ścią. Hil­de­gar­da uwa­ża­ła za­tem mi­ło­sier­dzie za je­den z pod­sta­wo­wych wa­run­ków na­sze­go uzdro­wie­nia, a za­ra­zem prze­ja­wów świ­ęto­ści, po­nie­waż jej me­dy­cy­na opie­ra­ła się na po­szu­ki­wa­niu har­mo­nii mi­ędzy du­szą, du­chem i cia­łem. Cho­ro­by we­dług świ­ętej wy­ni­ka­ją z cho­rej du­szy. Dla­te­go be­ne­dyk­tyn­ka wzy­wa nas przede wszyst­kim do ca­łko­wi­te­go od­da­nia ser­ca i ży­cia Bogu (re­cor­da­tio). Z za­chwy­tem nad Jego dzie­ła­mi czło­wiek po­wi­nien sta­le czer­pać po­trzeb­ną siłę dla du­cha z tzw. zie­lo­nej siły (vi­ri­di­tas), ob­cu­jąc jak naj­częściej z przy­ro­dą, czer­pać też z pra­cy i ży­cia kon­tem­pla­cyj­ne­go (ora at la­bo­ra). Świ­ęta Hil­de­gar­da wska­zu­je na wa­żną za­sa­dę roz­ró­żnia­nia umia­ru i ładu (ordo et di­scre­tio), ro­ze­zna­wa­nia skraj­no­ści mo­gących pro­wa­dzić do roz­chwia­nia emo­cjo­nal­ne­go (np. kult cia­ła, eks­tre­mal­ne die­ty, nad­miar spor­tu, per­fek­cjo­nizm). Za­chęca do roz­trop­no­ści i ra­cjo­nal­ne­go my­śle­nia (ra­tio), sprzy­ja­jących po­dej­mo­wa­niu właś­ci­wych ży­cio­wych de­cy­zji. Pro­mu­je za­sa­dę sub­tel­no­ści, od­no­sząc ją do lecz­ni­cze­go/ tok­sycz­ne­go wpły­wu żyw­no­ści na nasz or­ga­nizm, co z ko­lei wpły­wa na dzia­ła­nie na­rządów od­po­wie­dzial­nych za siłę od­por­no­ści!

Do­pie­ro łącząc świa­do­mie wy­mie­nio­ne me­cha­ni­zmy obron­ne or­ga­ni­zmu, nie po­mi­ja­jąc owej wy­ższej - nad­przy­ro­dzo­nej - eg­zy­sten­cji, zo­sta­je­my wta­jem­ni­cze­ni w ar­ka­na im­mu­no­te­ra­pii na­tu­ral­nej, po­tra­fi­my obu­dzić na­sze­go we­wnętrz­ne­go le­ka­rza dla cia­ła, du­cha i umy­słu. Naj­wa­żniej­szym kro­kiem w bu­do­wa­niu od­por­no­ści jest krok ku mi­ło­ści, któ­ra we­dług be­ne­dyk­tyn­ki z Bin­gen wszyst­ko le­czy i jest siłą na­pędo­wą wszech­świa­ta.

Po pierw­sze, po­trze­bu­je­my leku na na­szą obo­jęt­no­ść względem Boga, dru­gie­go czło­wie­ka i sie­bie sa­mych! Jest bo­wiem coś, cze­go nie unik­nie­my. Czło­wiek nie po­sia­da ni­cze­go, cze­go by wcze­śniej nie otrzy­mał! Wszyst­ko jest da­rem z ze­wnątrz. A to po­win­no skła­niać nas do po­rzu­ce­nia nie­wdzi­ęcz­no­ści. Świat jest w fa­zie obłędu ego­ty­zmu lu­dzi, któ­rzy za wszel­ką cenę chcą wszyst­ko zdo­być kosz­tem in­nych i so­bie wszyst­ko za­wdzi­ęczać. Mo­żna być zdro­wym ego­istą i ego­cen­try­kiem ze spraw­nie dzia­ła­jący­mi lim­fo­cy­ta­mi, ale z du­szą nie­przy­no­szącą chwa­ły. Nie­ste­ty.

Cho­ro­ba przy­no­si dys­kom­fort emo­cjo­nal­ny i du­cho­wy, od­bie­ra har­mo­nię du­szy, de­sta­bi­li­zu­je rów­no­wa­gę cia­ła. Często jest wy­ni­kiem dręczących my­śli, bo­les­nych wspo­mnień, prze­trwa­łe­go stre­su, bra­ku prze­ba­cze­nia, po­czu­cia winy z po­wo­du nie­prze­ba­czo­ne­go grze­chu. Na taką cho­ro­bę cier­pią dziś do­słow­nie mi­lio­ny lu­dzi na świe­cie. Jako prak­tyk przyj­mu­jący set­ki pa­cjen­tów sądzę, że taka cho­ro­ba du­cho­we­go ser­ca ma za­sad­ni­czy wpływ na osła­bie­nie na­szej od­por­no­ści. Czy cia­ło może czuć się w pe­łni do­brze, je­śli umy­sł, ser­ce i duch są od sie­bie od­dzie­lo­ne i nie dążą do har­mo­nii?

ZAPAMIĘTAJ!

Je­zus na­uczał, że to, kim je­ste­śmy, za­le­ży od tego, co czu­je­my w ser­cu. Mó­wił o po­now­nych na­ro­dzi­nach, o ży­ciu w wie­rze i o tym, by mieć ser­ce jak dziec­ko. Pra­gnął, by­śmy byli jak dzie­ci, po­nie­waż są one nie­win­ne, ufne i otwar­cie oka­zu­ją swo­je emo­cje. Głębo­ko wie­rzący lu­dzie są za­wsze świa­do­mi swo­ich uczuć.

 

Oczy­wi­ście nie wszyst­kie scho­rze­nia są po­chod­ną cho­ro­by du­szy i cia­ła, ale duża ich część z pew­no­ścią. Mu­si­my po­zna­wać tę praw­dę o nas sa­mych, by­śmy mo­gli po­ra­dzić so­bie z emo­cja­mi, któ­re nam szko­dzą, któ­re nisz­czą nas jako wspól­no­tę lu­dzi. Przez po­nad dzie­si­ęć lat in­ten­syw­nie zgłębiam wie­dzę o ży­wie­niu, teo­lo­gię i psy­cho­lo­gię. Od­kry­łem, że stu­dio­wa­nie jed­nej z nich uła­twia mi po­zna­nie dru­giej itd. Wci­ąż nie prze­sta­ją mnie fa­scy­no­wać po­do­bie­ństwa mi­ędzy du­cho­wy­mi i emo­cjo­nal­ny­mi re­gu­ła­mi, któ­re łączę z kul­tu­rą sto­łu, de­tok­sy­ka­cją or­ga­ni­zmu i jego od­no­wą w ci­ągu 7 ty­go­dni. Tak po­wsta­ła moja au­tor­ska me­to­da im­mu­no­te­ra­pii na­tu­ral­nej, w któ­rej sto­su­ję oprócz spe­cjal­ne­go pla­nu ży­wie­nia me­to­dę 7 klu­czy i me­to­dę 7 fi­la­rów, któ­re łącz­nie two­rzą pro­gram Im­mu­no­plan.

W mo­jej wie­lo­let­niej pra­cy oraz czy­ta­jąc ty­si­ące e-ma­ili od czy­tel­ni­ków mo­ich pu­bli­ka­cji, od­kry­łem, że wi­ęk­szo­ść de­cy­zji po­dej­mu­je­my na pod­sta­wie tego, co ak­tu­al­nie czu­je­my i w co wie­rzy­my, często po fak­cie je ra­cjo­na­li­zu­jąc. Praw­dę mó­wi­ąc, nie wie­my tak dużo, jak nam się wy­da­je, na te­mat nas sa­mych. Wszy­scy świa­do­mie lub podświa­do­mie ule­ga­my po­glądom, któ­re wpły­wa­ją na na­sze po­strze­ga­nie rze­czy­wi­sto­ści. Dla­te­go praw­dę o nas sa­mych mo­że­my po­znać wy­łącz­nie na pod­sta­wie wła­snych do­świad­czeń. Z psy­cho­lo­gicz­ne­go punk­tu wi­dze­nia nie­mo­żli­we jest ca­łko­wi­te wy­eli­mi­no­wa­nie wpły­wu na­sze­go umy­słu na to, jak po­strze­ga­my świat, tym bar­dziej że często nie je­ste­śmy świa­do­mi swo­ich od­czuć. A za­tem wszyst­ko, co - jak nam się wy­da­je - po­jęli­śmy w spo­sób ro­zu­mo­wy, zo­sta­ło już prze­pusz­czo­ne przez filtr na­szych prze­ko­nań. Od tego, jak kur­czo­wo trzy­ma­my się tych prze­ko­nań, za­le­ży, czy po­tra­fi­my od­kry­wać praw­dę na te­mat zdro­wia i szczęścia, o któ­rych mówi nie tyl­ko na­uka czy ba­da­nia, lecz sam Stwór­ca. To klucz ob­fi­to­ści, któ­rym otwie­ra­my ser­ce na bu­do­wa­nie wi­ęzi z Bo­giem, umo­żli­wia­jący nam zro­zu­mie­nie sa­me­go sie­bie i swo­ich ogra­ni­czeń, często skła­nia­jących nas do po­pe­łnia­nia na­wy­ko­wych błędów. Obu­dzić we­wnętrz­ne­go le­ka­rza i włączyć naj­wy­ższy bieg im­mu­no­te­ra­pii na­tu­ral­nej, to ca­łym ser­cem przy­lgnąć do Tego, któ­ry jest dro­gą, praw­dą i ży­ciem!

ZAPAMIĘTAJ

Wie­le za­sad za­war­tych w na­ukach Je­zu­sa może nam po­móc w na­szych usi­ło­wa­niach za­cho­wa­nia zdro­wia psy­chicz­ne­go. Bez względu na oso­bi­ste po­glądy re­li­gij­ne i psy­cho­lo­gicz­ne, wszy­scy mo­że­my czer­pać ko­rzy­ści z tej wiecz­nie ak­tu­al­nej mądro­ści, aby do­świad­czać szczęśli­we­go ży­cia na wszyst­kich po­lach eg­zy­sten­cjal­nych.

 

Klu­czem suk­ce­su w im­mu­no­te­ra­pii na­tu­ral­nej jest zmia­na do­tych­cza­so­wych na­wy­ków lub ich ak­tu­ali­za­cja. Na­drzęd­nym le­ka­rzem jest jed­nak w tej ukła­dan­ce mi­ło­ść. Kie­dy bo­wiem nasz mózg emo­cjo­nal­ny otrzy­mu­je sy­gnał, że je­ste­śmy oto­cze­ni mi­ło­ścią, zna­cząco sta­bi­li­zu­je się nasz układ im­mu­no­lo­gicz­ny. Po­twier­dza­ją to ba­da­nia prze­pro­wa­dzo­ne na ty­si­ącach ko­biet, u któ­rych zdia­gno­zo­wa­no raka pier­si. Po pi­ęciu la­tach stwier­dzo­no dwa razy wi­ęcej przy­pad­ków śmier­ci wśród ko­biet, któ­re de­kla­ro­wa­ły, że od part­ne­rów ży­cio­wych otrzy­mu­ją nie­wie­le uczu­cia. Często z bra­ku cza­su i po­śpie­chu pa­cjent­ki nie mia­ły rów­nież cza­su na bu­do­wa­nie wi­ęzi z dzie­ćmi czy ro­dze­ństwem. Dla­cze­go to ta­kie wa­żne w na­szej im­mu­no­lo­gicz­nej ukła­dan­ce? Mi­ło­ść dzia­ła za po­śred­nic­twem ukła­du lim­bicz­ne­go, któ­ry kon­tro­lu­je na­sze emo­cje i fi­zjo­lo­gię, a więc hor­mo­ny oraz układ od­por­no­ścio­wy. Wpły­wa rów­nież na pra­cę na­rządów czy wy­dzie­la­nie kwa­sów żo­łąd­ko­wych w żo­łąd­ku. Na­sze zdro­wie nie za­le­ży jed­nak wy­łącz­nie od mi­ło­ści ze stro­ny part­ne­ra, ale od ja­ko­ści wszyst­kich na­szych re­la­cji emo­cjo­nal­nych. Wa­żne, aby być we wszyst­kim sobą w spo­sób pe­łny i zrów­no­wa­żo­ny, po­tra­fi­ąc po­ka­zać za­rów­no sła­bo­ść, jak i siłę czy ra­do­ść. Ko­bie­ta albo mężczy­zna, któ­rzy nie są szczęśli­wi w ma­łże­ństwie, lecz tłu­mią te emo­cje, po­nie­waż wolą o tym nie roz­ma­wiać, aby wszyst­ko było "w po­rząd­ku", zmie­rza­ją do znacz­ne­go osła­bie­nia ukła­du im­mu­no­lo­gicz­ne­go. Wie­lu ba­da­czy od­kry­ło, że aby nasz układ od­por­no­ścio­wy pra­wi­dło­wo funk­cjo­no­wał, po­win­ni­śmy być "au­ten­tycz­ni", cho­ćby mia­ło się to nie po­do­bać naj­bli­ższym. Od­wa­ga by­cia sobą sta­no­wi bo­wiem część sa­me­go pro­ce­su ży­cia, w tym ta­kże na­szych ko­mó­rek. Dla­te­go praw­dzi­we bo­gac­two mie­rzy się ja­ko­ścią na­szych re­la­cji z in­ny­mi lu­dźmi.

ZAPAMIĘTAJ!

Je­zus uwa­żał mi­ło­ść za naj­wi­ęk­szą siłę we wszech­świe­cie. Gło­sił, że Bóg jest mi­ło­ścią i że stwór­cza siła mi­ło­ści po­mo­że roz­wi­ązać wszyst­kie pro­ble­my na świe­cie. Mi­ło­ść znaj­du­je się w cen­trum nauk Je­zu­sa, jest też nie­zbęd­na w pro­ce­sie uzdra­wia­nia ludz­kie­go ser­ca. Mi­ło­ść uzdra­wia!

 

Do­ko­na­nie du­żych i trwa­łych zmian w ży­ciu ni­g­dy nie jest pro­ste - czy cho­dzi o zmia­nę tego, jak trak­tu­je­my in­nych, czy tego, jak go­spo­da­ru­je­my swo­im cza­sem, jaki uży­tek ro­bi­my z pie­ni­ędzy, jak wy­ko­nu­je­my pra­cę, czy też tego, jak trak­tu­je­my wła­sne cia­ło. Ile­kroć chce­my coś ulep­szyć lub zmie­nić, zwy­kle za­czy­na­my z en­tu­zja­zmem i na­dzie­ja­mi, któ­re jed­nak z cza­sem bled­ną; po­dob­nie rzecz ma się z na­szy­mi po­sta­no­wie­nia­mi. Dla­te­go klu­czem do suk­ce­su jest wy­kszta­łce­nie NO­WYCH n a w y k ó w, któ­re za­stąpią sło­mia­ny za­pał. Na­sze ży­cie jest we wła­dzy przy­zwy­cza­jeń. Kszta­łtu­je­my je, a po­tem one kszta­łtu­ją nas. Gdy­bym cię po­pro­sił, że­byś zro­bił li­stę wszyst­kich swo­ich złych na­wy­ków, szyb­ko byś je zi­den­ty­fi­ko­wał. Więc odłóż te­raz ksi­ążkę na chwi­lę i na­pisz je bez wa­ha­nia i po­śpie­chu. W isto­cie, wie­le z nich to przy­zwy­cza­je­nia bar­dzo szko­dli­we. Dla­cze­go więc ich jesz­cze nie zmie­ni­łeś? Co spra­wia, że po­zby­cie się złych na­wy­ków i wy­kszta­łce­nie no­wych jest tak trud­ne?

Oto trzy najczęstsze przyczyny:

1Złe nawyki są wygodne i towarzyszą nam od zawsze.

Nie­za­le­żnie od tego, czy masz nad­wa­gę, prze­ja­dasz się lub masz ja­kie­kol­wiek inne za­bu­rze­nia zwi­ąza­ne z je­dze­niem, czy je­steś bez for­my albo masz za mało ener­gii - wszyst­ko to nie jest kwe­stią jed­ne­go dnia. Naj­praw­do­po­dob­niej two­je zdro­wie po­gar­sza­ło się stop­nio­wo. Wie­le na­wy­ków to­wa­rzy­szących ci w do­ro­słym ży­ciu wy­kszta­łca się już w dzie­ci­ństwie. Być może nie­któ­re z nich po­ja­wi­ły się jako stra­te­gia ra­dze­nia so­bie z nie­za­spo­ko­jo­ny­mi po­trze­ba­mi emo­cjo­nal­ny­mi lub du­cho­wy­mi, któ­rych do­świad­czy­łeś na wcze­snym eta­pie ży­cia. Inne po­wsta­ją pod wpły­wem lęku. Nie­któ­re są ci po­trzeb­ne do wy­ci­sze­nia ne­ga­tyw­nych emo­cji, za­głu­sze­nia po­czu­cia osa­mot­nie­nia, upo­rczy­we­go nie­po­ko­ju, smut­ku, czy prze­ży­cia, że je­steś nie­ko­cha­ny.

2Identyfikacja ze złymi nawykami.

Gdy ktoś mówi: "nie je­stem w sta­nie od­mó­wić so­bie de­se­ru", "ci­ągle się spó­źniam", "nie lu­bię go­to­wać", ten ktoś iden­ty­fi­ku­je się ze swo­imi zły­mi przy­zwy­cza­je­nia­mi. Uto­żsa­mia się z nimi. Jed­nak mo­żna je zmie­nić! Na­wy­ki to rze­czy, któ­re ro­bisz. One to nie ty!

3Złe nawyki mogą być opłacalne.

W od­le­głej per­spek­ty­wie są nie­ko­rzyst­ne, jed­nak do­ra­źnie wy­da­ją się ła­twiej­szym i lep­szym roz­wi­ąza­niem. Uza­le­żnia­jący smak śmie­cio­wej żyw­no­ści, krót­ko­trwa­ły przy­pływ ener­gii po zje­dze­niu sło­dy­czy czy przy­jem­no­ść pły­nąca z le­ni­stwa dają na­tych­mia­sto­we za­do­wo­le­nie. Chce­my czuć się do­brze teraz, a nie pó­źniej. Wi­ęk­szo­ść pro­ble­mów w na­szej kul­tu­rze to bez­po­śred­nie skut­ki tego, że nie chce­my się zmie­nić z mi­ło­ści. Aby to prze­zwy­ci­ężyć, zro­zum, że za do­ko­na­nie wy­bo­rów do­brych dla zdro­wia otrzy­masz wi­ęk­szą na­gro­dę - osta­tecz­nie przy­nie­sie ci to do­bro­stan - du­cho­wy i psy­cho­fi­zycz­ny.

ZAPAMIĘTAJ!

Wspa­nia­łe jest to, że kie­dy go­tu­je­my z mi­ło­ścią dla in­nych, ra­do­ść czer­pie­my z tego dużo wcześ­niej, my­śląc, co będzie­my ra­zem je­dli, pod­czas po­si­łku i jesz­cze dłu­go po nim, przy­po­mi­na­jąc so­bie, ja­kie to było do­bre. Sma­ko­wa­nie je­dze­nia z mi­ło­ścią jest jak słu­cha­nie ulu­bio­nej mu­zy­ki!

 

Prze­pro­gra­mo­wa­niu się na wy­bo­ry słu­żące zdro­wiu słu­żą zło­te za­sa­dy im­mu­no­te­ra­pii na­tu­ral­nej pro­wa­dzące do zmia­ny!

1Rozpoznaj swoje słabości!

Z na­tu­ry nie lu­bi­my kon­fron­ta­cji z praw­dą o nas sa­mych, z na­szą sła­bo­ścią, zły­mi na­wy­ka­mi, z tym, co nami kie­ru­je. Ale póki nie sta­nie­my twa­rzą w twarz z praw­dą i nie przy­zna­my sami przed sobą, dla­czego po­stępu­je­my tak, a nie ina­czej, i póki nie si­ęgnie­my do po­wo­dów po­ja­wie­nia się wła­snych na­wy­ków, zmia­na, na­wet je­śli jej do­ko­na­my, będzie krót­ko­trwa­ła.

2Inwestuj w lepsze wybory!

Wszy­scy chcą być zdro­wi, ale nie­wie­lu lu­dzi wy­bie­ra zdro­we ży­cie. By­cie zdro­wym wy­ma­ga cze­goś wi­ęcej niż pra­gnie­nia czy ma­rze­nia o tym... wy­ma­ga de­cyzji. Nie zmie­nisz się, póki nie zde­cy­du­jesz się na zmia­nę. Nie sta­jesz się zdro­wy przez przy­pa­dek. To kwe­stia woli. Wy­bo­ru. W grun­cie rze­czy jest to całe ży­cie po­le­ga­jące na nie za­wsze ła­twych, pro­stych i przy­jem­nych wy­bo­rach. A po­pra­wa za­wsze za­czy­na się od jed­nej do­brej de­cy­zji.

3Myśl zdrowo i działaj mądrze!

Two­je my­śle­nie wpły­wa na to, jak się czu­jesz, a to, jak się czu­jesz, wpły­wa na two­je za­cho­wa­nie. Je­śli chcesz zmie­nić swo­je za­cho­wa­nie, mu­sisz za­cząć od zmia­ny my­śle­nia. Two­je my­śli ste­ru­ją two­im ży­ciem. Na­wró­ce­nie na do­bre na­wy­ki wi­ąże się z pod­jęciem głębo­kiej de­cy­zji, aby moje my­śli podąża­ły w zu­pe­łnie in­nym kie­run­ku. To nowe na­sta­wie­nie umy­słu stwa­rza nowe emo­cje, a to mo­ty­wu­je mnie do zmia­ny. Aby stać się zdro­wym czło­wie­kiem, mu­sisz się od­wró­cić od wy­bo­rów szko­dli­wych dla two­je­go zdro­wia.

4Buduj więź z Bogiem!

W im wi­ęk­szym stop­niu po­zwo­lę Du­cho­wi Bo­że­mu na to, by mi prze­wo­dził i mnie umac­niał, tym bar­dziej utrwa­li On po­zy­tyw­ne ce­chy mo­je­go cha­rak­te­ru, za­stępu­jąc nimi złe na­wy­ki w moim ży­ciu. W Bi­blii na­zy­wa się te po­zy­tyw­ne ce­chy owo­cem Ducha. W Li­ście do Ga­la­tów (Ga 5, 22-23) znaj­du­je­my ich li­stę: "Owo­cem zaś Du­cha jest: mi­ło­ść, ra­do­ść, po­kój, cier­pli­wo­ść, uprzej­mo­ść, do­broć, wier­no­ść, ła­god­no­ść, opa­no­wa­nie". Zwróć uwa­gę na ostat­nią war­to­ść: opa­no­wa­nie. Im bar­dziej zda­my się na Du­cha Bo­że­go, tym wi­ęk­szą zy­ska­my sa­mo­kon­tro­lę! Jak mó­wił apo­stoł Pa­weł: "Wszyst­ko mogę w Tym, któ­ry mnie umac­nia" (Flp 4, 13).

5Zawsze szukaj wsparcia!

Praw­do­po­dob­nie wie­le razy pró­bo­wa­łeś się zmie­nić, lecz efek­ty nie oka­za­ły się dłu­go­tr­wa­łe. Gdy­byś był w sta­nie sa­mo­dziel­nie zmie­nić te sfe­ry ży­cia, z któ­ry­mi masz kło­po­ty, już byś to zro­bił. Jed­nak nie­któ­re na­wy­ki są tak sil­ne, że mu­si­my sta­wić im czo­ła nie po­je­dyn­czo, a w gru­pie. Naj­głęb­sze zmia­ny w ży­ciu zaj­dą wy­łącz­nie wte­dy, gdy otwo­rzysz się przed kil­kor­giem za­ufa­nych przy­ja­ciół, wspie­ra­jących cię i sprzy­ja­jących two­im wy­bo­rom.

Dzi­ęki im­mu­no­te­ra­pii na­tu­ral­nej me­to­dą 7 fi­la­rów na­uczysz się no­we­go spo­so­bu my­śle­nia, na przy­kład tego, jak po­zy­tyw­nym po­de­jściem za­stępo­wać ne­ga­tyw­ne my­śli, za­miast z nimi wal­czyć. Je­śli z czy­mś wal­czysz, to tego nie eli­mi­nu­jesz. Im bar­dziej chcesz wy­ko­rze­nić ja­kieś uczu­cie, tym bar­dziej ono cię kon­tro­lu­je. Ta­jem­ni­ca zwy­ci­ęstwa nad po­ku­są tkwi w tym, aby po pro­stu wzmoc­nić du­cha, prze­pro­gra­mo­wać swój mózg, ale ro­bić to z mi­ło­ści, a nie z przy­mu­su! W ten spo­sób obu­dzisz we­wnętrz­ne­go le­ka­rza i od­tąd nowe na­wy­ki będą w na­tu­ral­ny spo­sób pra­co­wać na two­ją od­por­no­ść! Krop­ka!

ZAPAMIĘTAJ

Wspó­łcze­sna kul­tu­ra sprzy­ja nie­od­po­wie­dzial­nym za­cho­wa­niom. Jest pe­łna po­kus. We fle­szach i fan­fa­rach re­klam za­chęca i uła­twia do­stęp do z po­zo­ru do­brych rze­czy, uży­wek, go­to­we­go je­dze­nia, bez­my­śl­ne­go spędza­nia wol­ne­go cza­su. I po­tra­fi ka­mu­flo­wać ich szko­dli­wo­ść. Udzie­lam po­rad wie­lu lu­dziom, któ­rzy sta­li się nie­wol­ni­ka­mi wła­snych pra­gnień. Za ka­żdym ra­zem, kie­dy do­ko­nu­jesz złe­go wy­bo­ru, po­tem jesz­cze ci­ężej przy­cho­dzi ci zwró­ce­nie się w stro­nę do­bra.

 

Sałatki

Sałatka z pieczoną dynią, komosą, jarmużem i burakiem

Skład­ni­ki na 2-3 por­cje

1 szklan­ka ugo­to­wa­nej ko­mo­sy ry­żo­wej

2 upie­czo­ne lub ugo­to­wa­ne bu­ra­ki

1/2 dyni pi­żmo­wej lub hok­ka­ido

su­szo­ny roz­ma­ryn (opcjo­nal­nie)

4 li­ście jar­mu­żu

2 ły­żki zia­ren owo­cu gra­na­tu

oli­wa z oli­wek extra ver­gi­ne

sól hi­ma­laj­ska lub mor­ska

orze­chy wło­skie do de­ko­ra­cji

Do dres­sin­gu

1/3 szklan­ki oli­wy z oli­wek

1 ły­żka octu ja­błko­we­go

1 mały ząbek czosn­ku

1 ły­żka mio­du

1 ły­żecz­ka es­tra­go­nu

sól do sma­ku

Przy­go­to­wa­nie

Do­daj do na­czy­nia wszyst­kie skład­ni­ki dres­sin­gu i zblen­duj. Spró­buj i do­praw do sma­ku. Dy­nię obierz (hok­ka­ido po­zo­staw ze skór­ką). Po­krój w cen­ty­me­tro­wą kost­kę, wy­mie­szaj z odro­bi­ną oli­wy, do­daj su­szo­ny roz­ma­ryn i de­li­kat­nie po­sól. Piecz ok. 15 min w tem­pe­ra­tu­rze 180?C. Bu­ra­ka po upie­cze­niu i ostu­dze­niu obierz ze skór­ki i po­tnij w kost­kę. Jar­muż umyj, osusz, usuń twar­dą część, po­rwij drob­no li­ście, po­łącz z po­kro­jo­nym bu­ra­kiem, po­lej dres­sin­giem i do­kład­nie wy­mie­szaj (tro­chę dres­sin­gu po­zo­staw). Na pó­łmi­sku do­daj wszyst­kie skład­ni­ki, skrop reszt­ką dres­sin­gu i ude­ko­ruj ziar­na­mi owo­cu gra­na­tu oraz orze­cha­mi wło­ski­mi.

Moja rada

Ko­mo­sa w po­łącze­niu z wa­rzy­wa­mi to uczta dla zmy­słów. Je­stem prze­ko­na­ny, że to ko­lo­ro­we da­nie na dłu­go po­zo­sta­nie w two­im ulu­bio­nym menu. Dy­nię mo­żesz za­stąpić upie­czo­nym ba­ta­tem, a jar­muż ru­ko­lą lub rosz­pon­ką. Na zdro­wie!

?

Sałatka w stylu greckim z tuńczykiem i grillowanymi warzywami

Skład­ni­ki na 2-3 por­cje

1 szklan­ka ugo­to­wa­nej ko­mo­sy ry­żo­wej

1-2 cu­ki­nie

1 śred­ni ba­kła­żan

1 pa­pry­ka

kil­ka ka­wa­łków tu­ńczy­ka z za­le­wy

1 ły­żka ka­pa­rów (opcjo­nal­nie)

kil­ka ga­łązek świe­że­go ty­mian­ku (opcjo­nal­nie)

oli­wa z oli­wek

sól do sma­ku

oliw­ki do ser­wo­wa­nia (opcjo­nal­nie)

dres­sing es­tra­go­no­wy (s. 290)

Przy­go­to­wa­nie

Pa­pry­kę po­krój na mniej­sze ka­wa­łki...

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej

Pieczywo

Mistrzowski chleb orkiszowy na zakwasie z samopszą

Skład­ni­ki na 1 fo­rem­kę do chle­ba

80 g za­kwa­su żyt­nie­go (prze­pis na s. 268)

450 g mąki or­ki­szo­wej typ 630

150 g mąki z sa­mo­pszy typ 630 lub 600

1 ły­żecz­ka soli

450 ml let­niej wody

sło­necz­nik, sie­mię lnia­ne i czar­nusz­ka (do po­sy­pa­nia)

Przy­go­to­wa­nie

Wszyst­kie skład­ni­ki do­daj do mi­ski i do­kład­nie wy­mie­szaj. Na­stęp­ne prze­łóż do wy­ło­żo­nej pa­pie­rem do pie­cze­nia fo­rem­ki o dłu­go­ści ok. 25 cm. Wy­rów­naj po­wierzch­nię cia­sta mo­krą ły­żką. Przy­kryj ście­recz­ką i od­staw do wy­ro­śni­ęcia. Czas wy­ra­sta­nia 4-10 godz., za­le­ży od tem­pe­ra­tu­ry w po­miesz­cze­niu. Cia­sto po­win­no wy­ros­nąć do wy­so­ko­ści brze­gu fo­rem­ki. Po­syp z wierz­chu ulu­bio­ny­mi ziar­na­mi, np. na­sio­na­mi sło­necz­ni­ka, sie­mie­nia lnia­ne­go czy czar­nusz­ki, i wstaw do pie­cze­nia w tem­pe­ra­tu­rze 220°C na ok. 40 min. Na ostat­nie 5 min mo­żesz wy­ci­ągnąć chleb z fo­rem­ki, aby przy­piec jego boki. Upie­czo­ny chleb wy­ci­ągnij i od­staw na krat­kę do ca­łko­wi­te­go wy­sty­gni­ęcia.

Moja rada

W tym prze­pi­sie mo­żna śmia­ło zmie­nić pro­por­cje mąki, by chleb miał w skła­dzie wi­ęcej sa­mo­pszy, któ­ra za­li­cza się do naj­star­szych udo­mo­wio­nych ga­tun­ków zbóż. W Pol­sce do­pie­ro zy­sku­je na po­pu­lar­no­ści. Sa­mo­psza ma lek­ko zło­ta­wy ko­lor, jest ła­god­na dla ukła­du po­kar­mo­we­go, ob­fi­tu­je w bia­łko i za­wie­ra nie­wy­stępu­jące w psze­ni­cy czy też or­ki­szu ami­no­kwa­sy, któ­re ko­rzyst­nie wpły­wa­ją na pra­cę ukła­du ner­wo­we­go. Sa­mo­psza ma mało glu­te­nu, a do­da­tek za­kwa­su w tym prze­pi­sie sprzy­ja pra­cy na­szych je­lit!

?

Orkiszowe bułeczki z nutą zakwasu

Skład­ni­ki na ok. 8 bu­łe­czek

500 g mąki or­ki­szo­wej ja­snej (np. 630)

20 g świe­żych dro­żdży

250 ml wody

1 duża ły­żka za­kwa­su żyt­nie­go (opcjo­nal­nie)

oli­wa z oli­wek eks­tra ver­gi­ne

1 ły­żecz­ka płyn­ne­go mio­du

1 pła­ska ły­żka soli hi­ma­laj­skiej lub mor­skiej

Przy­go­to­wa­nie

Przy­go­tuj...

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej

Metoda siedmiu filarów

Me­to­da re­ge­ne­ra­cji im­mu­no­lo­gicz­nej opie­ra się przede wszyst­kim na mo­ty­wo­wa­niu się do bu­do­wa­nia na­wy­ków. Osa­dzo­ne głębo­ko w sty­lu ży­cia, "zak­tu­ali­zo­wa­ne", będą wspie­rać od­por­no­ść i pra­co­wać na rzecz na­sze­go zdro­wia! Sta­ną się klu­czem do nie­go. Nie ma to nic wspól­ne­go z ma­gią za­klęć zna­ną z po­rad­ni­ków pro­po­nu­jących wy­ko­rzy­sta­nie "po­tęgi podświa­do­mo­ści". Ta me­to­da jest opar­ta na do­brze nam zna­nych me­cha­ni­zmach zwi­ąza­nych z du­chem, wol­ną wolą oraz in­te­lek­tem, otrzy­ma­nych, jak mówi an­tro­po­lo­gia chrze­ści­ja­ńska, na wzór i po­do­bie­ństwo Boga! Gdy więc będzie­my mó­wić o au­to­re­flek­sji czy au­to­su­ge­stii, to będzie to po­wo­ły­wa­niem się na spo­tka­nie woli Bo­żej z na­szą wolą! Nie­zwy­kle cie­ka­we spo­tka­nie, pod­czas któ­re­go "wy­ku­wa­my" na­sze na­wy­ki w nad­przy­ro­dzo­ny spo­sób!

W mo­jej wie­lo­let­niej prak­ty­ce nie uczę mo­ich pa­cjen­tów "po­zy­tyw­ne­go my­śle­nia", któ­re często może być wręcz za­prze­cze­niem ob­ja­wie­nia Bo­że­go. Uczę ich zdro­we­go my­śle­nia o so­bie, o dru­gim czło­wie­ku i, co naj­wa­żniej­sze, o Stwór­cy tego pi­ęk­ne­go świa­ta! W moim prze­ko­na­niu zdro­wo my­śleć to pa­trzeć na ży­cie w taki spo­sób, aby we wszyst­kim, co czy­ni­my, po­prze­dzać ka­żde na­sze dzia­ła­nie wła­ści­wą in­ten­cją. Dla­te­go pod­kre­ślam po raz ko­lej­ny, że trzon pro­gra­mu, czy­li mi­ło­ść, to je­dy­ny sku­tecz­ny me­cha­nizm do na­sze­go suk­ce­su. Dla­cze­go? Od­po­wie­dź jest pro­sta! Wy­ja­śnia to krót­ko Jan Ewan­ge­li­sta: "Bóg jest mi­ło­ścią". Apo­stoł Pa­weł do­po­wie: "Prze­to czy je­cie, czy pi­je­cie, czy co­kol­wiek in­ne­go czy­ni­cie, wszyst­ko na chwa­łę Bożą czy­ńcie" (1 Kor 10, 31). Jed­nak praw­dzi­wej mi­ło­ści do­świad­cza­my w re­la­cji na wspo­mnia­nych trzech po­zio­mach: z Bo­giem, bli­źnim i ze sobą. Po dru­gie, jak już wspo­mi­na­łem, na­sza ak­tyw­no­ść ży­cio­wa to­czy się, czy tego chce­my, czy nie, na sied­miu fi­la­rach eg­zy­sten­cjal­nych. Wszy­scy pra­gną być zdro­wi i ko­cha­ni, lecz mało kto wy­bie­ra zdro­we ży­cie pe­łne praw­dzi­wej mi­ło­ści. Nie­przy­pad­ko­wo, o czym jesz­cze nie­raz wspom­nę, mój pro­gram jest rów­nież trzy­eta­po­wy. Dzie­li się na dwa ty­go­dnie ELI­MI­NA­CJI, trzy ty­go­dnie STA­BI­LI­ZA­CJI oraz dwa ty­go­dnie UTRWA­LA­NIA. A te­raz skup­my się na tym, co naj­wa­żniej­sze...

Pro­gram im­mu­no­te­ra­pii na­tu­ral­nej - me­to­da 7 fi­la­rów pod ha­słem "Obu­dź we­wnętrz­ne­go le­ka­rza", któ­rą przed­sta­wiam w tej pu­bli­ka­cji, łączę z au­tor­ską me­to­dą 7 klu­czy, w któ­rej pa­cjent pro­wa­dzi przez 7 ty­go­dni dzien­nik Pla­ner zdro­wia (pu­bli­ka­cja Me­to­da 7 klu­czy do­stęp­na jest na ryn­ku wy­daw­ni­czym lub na moim blo­gu gotujzdrowo.com). Uczestnik programu, opisując w nim swoje emocje oraz działania w zakresach: wdzięczności, odpoczynku, kultury stołu, pracy, aktywności, duchowości czy radości życia, uczy się planowania zdrowych nawyków, co zajmuje kilka minut dziennie, i sam dochodzi z czasem do głębokiego przebudzenia. Wielu ludziom trudno było uwierzyć, że tak proste narzędzie może przynieść tak dobre efekty. Jednak setki osób przekonało się już o skuteczności programu na własnej skórze! Pracuję bowiem tą metodą już długie lata.

Pla­ner zdro­wia wspo­mnia­ną me­to­dą 7 klu­czy na­le­ży włączyć do im­mu­no­te­ra­pii na­tu­ral­nej, pro­wa­dząc dzien­nik z ćwi­cze­nia­mi i spi­sem tego, co jemy. Jego ana­li­za udzie­la od­po­wie­dzi na py­ta­nia, czym jest zdro­wie, jak wy­trwać w po­sta­no­wie­niach, jak od­kryć wła­sną mia­rę szczęścia oraz czy ist­nie­je spo­sób uczy­nie­nia na­szej woli bar­dziej po­słusz­ną. Co naj­wa­żniej­sze, jak jeść, aby nie zwa­rio­wać! Po­le­cam tę pu­bli­ka­cję ka­żde­mu, kto pra­gnie od­zy­skać nie tyl­ko zdro­wie, ale i ra­do­ść ży­cia! Co naj­wa­żniej­sze, prak­ty­ka no­to­wa­nia po­stępów od­kry­wa ta­jem­ni­cę, na czym po­le­ga owo zdro­we my­śle­nie, któ­re jest klu­czem do zdro­wia. Dzien­nik sta­wia przed nami je­dy­ne w swo­im ro­dza­ju wy­zwa­nie, aby od­kryć swo­ją praw­dzi­wą war­to­ść, co osta­tecz­nie do­pro­wa­dzi do uru­cho­mie­nia w nas po­kła­dów mi­ło­ści i zdol­no­ści czy­nie­nia do­bra so­bie i in­nym!

Dla­cze­go utrwa­la­nie swo­ich my­śli na pa­pie­rze nie­sie za sobą ko­rzy­ści? Ktoś to kie­dyś zba­dał. Prze­ci­ęt­ny czło­wiek w ci­ągu dnia ma w umy­śle po­nad 40 ty­si­ęcy my­śli! Je­że­li to po­mno­ży­my przez sie­dem ty­go­dni, czy­li 49 dni pro­gra­mu, mamy bli­sko 2 mln my­śli! Czy pa­mi­ętasz, co ja­dłeś na ko­la­cję trzy ty­go­dnie temu? Ra­czej nie, ale gdy za­no­tu­jesz przez 49 dni ka­żdą ko­la­cję, zo­ba­czysz, czy zmie­rzasz ku zdro­wiu czy ku cho­ro­bie. Co cie­ka­we, nie będzie tak bar­dzo istot­ne, co zjesz, lecz czy to za­no­tu­jesz!

Czło­wiek za­zwy­czaj wie, co mu szko­dzi, lecz trud­no mu się przy­znać do szko­dli­wych na­wy­ków, na­wet przed sa­mym sobą, po­nie­waż (o czym już była mowa) może to być dla nie­go "opła­cal­ne". Je­śli za­no­tu­jesz przez sie­dem ty­go­dni, co dzie­je się w two­im ży­ciu w kon­te­kście wspo­mnia­nych "fi­la­rów eg­zy­sten­cjal­nych", gwa­ran­tu­ję, że już po kil­ku ty­go­dniach po­czu­jesz emo­cje, au­ten­tycz­ny in­dy­wi­du­al­ny kod prze­bu­dze­nia świa­do­mo­ści - co dla cie­bie do­bre, a co złe! Pro­wa­dze­nie dzien­ni­ka nie tyl­ko uła­twia mo­ni­to­ro­wa­nie na­stro­ju, ale ta­kże snu, ży­wie­nia, ak­tyw­no­ści fi­zycz­nej, roz­wo­ju du­cho­we­go, licz­by wy­pi­tych szkla­nek wody czy cza­su po­świ­ęco­ne­go na upra­wia­nie hob­by! Ka­żdy z nas my­śli i za­cho­wu­je się we­dług pew­nych sche­ma­tów. Cza­sem nie uświa­da­mia­my so­bie, co nami kie­ru­je, jed­nak w po­dob­nych sy­tu­acjach mamy ten­den­cję do re­ago­wa­nia w zbli­żo­ny spo­sób. Co­dzien­ne no­to­wa­nie swo­ich my­śli po­ma­ga wy­ła­pać to, co za­kłó­ca na­sze po­czu­cie szczęścia i co może spo­wo­do­wać zmia­nę! Na­sza in­tu­icja - "du­cho­we opro­gra­mo­wa­nie" - w kwe­stii prze­trwa­nia z na­tu­ry na­sta­wio­na jest na oszczędza­nie wy­si­łku i ener­gii, dla­te­go wo­bec no­wych i nie­zna­nych rze­czy je­ste­śmy w naj­wy­ższym stop­niu scep­tycz­ni. Za­zwy­czaj od­rzu­ca­my no­wo­ści, bo podświa­do­mie ko­ja­rzą się nam z za­gro­że­niem. Wo­li­my sy­tu­acje i miej­sca do­brze zna­ne, gdzie wszyst­ko jest mniej lub bar­dziej prze­wi­dy­wal­ne, bo po­zwa­la to nam re­du­ko­wać stres i ry­zy­ko. Im­mu­no­te­ra­pia na­tu­ral­na uwal­nia nas od wszel­kie­go lęku przed zmia­ną, po­nie­waż zro­bi­my to z mi­ło­ści na wspo­mnia­nych trzech po­lach ży­cio­wej ak­tyw­no­ści. Szyb­ko uświa­da­mia­my so­bie, że pola eg­zy­sten­cjal­ne, na któ­rych pra­cu­je­my, są in­te­gral­ną częścią na­sze­go czło­wie­cze­ństwa i tyl­ko na nich mo­że­my osi­ągnąć spe­łnie­nie. Po trze­cie, nie roz­ma­wia­my na te­mat ko­lej­nej no­wej die­ty, co uwal­nia nas od lęku. Jed­nak naj­wa­żniej­sze w ca­łym pro­gra­mie to do­trzeć do ko­rze­ni błęd­nych na­wy­ków. To wa­ru­nek do­ko­na­nia zmian na lep­sze.

Je­śli przez pe­wien czas za­cznie­my się tro­chę ob­ser­wo­wać, szyb­ko za­uwa­ży­my, że co­dzien­nie przy­bie­ra­my okre­ślo­ne po­sta­wy wo­bec za­dań do wy­ko­na­nia. Na przy­kład: "nie po­tra­fię", "boję się", "ni­g­dy się tego nie na­uczę", albo: "tre­ning czy­ni mi­strza", "dam radę", "po­ra­dzę so­bie". Nie jest obo­jęt­ne, co so­bie po­wta­rza­my. Jed­ne zda­nia nas osła­bia­ją i pod­trzy­mu­ją w złym na­stro­ju, inne do­da­ją nam sił do dzia­ła­nia. Nasz duch po­łączo­ny z umy­słem i emo­cja­mi przy­bie­ra for­mę języ­ko­wą! Dla­te­go Ma­te­usz Ewan­ge­li­sta za­pi­sał klu­czo­we sło­wa Chry­stu­sa: "Wszel­kie złe my­śli z ser­ca po­cho­dzą". Na tym eta­pie mu­si­my więc uwie­rzyć, że na­sze ży­cie nie to­czy się wy­łącz­nie w na­szych my­ślach! Ich źró­dłem jest bo­wiem duch, co po­twier­dza­ją z ko­lei sło­wa Chry­stu­sa z Ewan­ge­lii wg św. Jana: "Duch daje ży­cie" (J 6, 63). Dzi­ęki po­zna­niu tego du­cho­we­go me­cha­ni­zmu przyj­mu­je­my kon­kret­ne po­sta­wy, na któ­re mają wpływ duch Boży, duch zły i na­sze we­wnętrz­ne prze­ko­na­nia. Sta­le wy­sta­wia­my na pró­bę na­szą wolę, sta­le do­ko­nu­je­my wy­bo­rów! Przy­pom­nę, że przez 49 dni prze­mknie nam przez gło­wę 2 mln my­śli!

Wszel­kie po­ku­sy ujaw­nia­ją się za­wsze w my­ślach, a pod­sta­wo­wa siła do ich po­ko­na­nia musi po­cho­dzić z wnętrza, z du­cha! Naj­gor­sze jest to, że często na­sze my­śli i prze­ko­na­nia uka­zu­ją nam rze­czy­wi­sto­ść w krzy­wym zwier­cia­dle, spra­wia­jąc, że fa­łszy­wie oce­nia­my sa­mych sie­bie i na­sze oto­cze­nie oraz ży­cio­wą mi­sję. Na tym po­le­ga dra­mat wspó­łcze­sne­go czło­wie­ka - nie po­tra­fi się wy­do­stać z la­bi­ryn­tu po­żądań. Jed­nym z nich jest kom­pul­syw­ne prze­ja­da­nie się i za­ja­da­nie stre­su, co osła­bia od­por­no­ść or­ga­ni­zmu. Po­żądli­wo­ść i zmy­sło­wo­ść często ukry­wa­ją się pod po­zor­nie ro­zu­mo­wy­mi ra­cja­mi: dla­cze­go mia­łbym z tego re­zy­gno­wać, sko­ro spra­wia mi to przy­jem­no­ść? Sko­ro coś jest smacz­ne, to dla­cze­go mia­ło­by być nie­zdro­we? Wspó­łcze­sny czło­wiek, wy­da­ny na pa­stwę swo­ich po­żądań, umie­ra przed­wcze­śnie na cho­ro­by cy­wi­li­za­cyj­ne, ale sta­ty­sty­ki za­cho­ro­wań nie są prze­stro­gą czy mo­ty­wa­cją do zmia­ny na­wy­ków. Po­wód jest pro­sty: nie­wła­ści­wa mo­ty­wa­cja! Od­po­wiedz­my so­bie szcze­rze na py­ta­nie: co mnie mo­ty­wu­je do umia­ru? Tyl­ko nie­wiel­kich zmian do­ko­nu­je­my w ob­li­czu cho­ro­by, głów­nie li­czy­my na me­dy­cy­nę! W zwi­ąz­ku z tym spo­ty­ka nas jed­nak ko­lo­sal­ne roz­cza­ro­wa­nie!

Dla­cze­go bra­ku­je nam mo­ty­wa­cji do zmia­ny? Po pierw­sze, ka­żdy z nas kie­ru­je ży­ciem na dwóch po­zio­mach: zgod­nie z in­stynk­tem sa­mo­za­cho­waw­czym oraz we­dług na­tu­ry mi­ło­ści, czy­li zmie­rza­jąc ku temu, co ko­cha­my. Dla­te­go mo­żna mieć kom­pul­syw­ną mi­ło­ść do sło­dy­czy.

Naj­częściej po­dej­mu­je­my po­sta­no­wie­nia, któ­rych nie re­ali­zu­je­my, w ten spo­sób na chwi­lę uspo­ka­ja­jąc su­mie­nie, ale bez wi­ęk­szych kon­se­kwen­cji na przy­szło­ść.

Pra­cu­jąc z pa­cjen­ta­mi przez dłu­gie lata, od­kry­łem, że za­miast sta­wiać so­bie sta­le nowe cele, le­piej jest wy­pra­co­wać pro­ste i po­zy­tyw­ne na­wy­ki my­ślo­we. Jed­nak do tego po­trzeb­na jest au­to­re­flek­sja. Te­raz naj­wa­żniej­sze! Nasz duch ma na­tu­rę kon­tem­pla­cyj­ną! Kon­tem­plu­jąc, mo­że­my kon­fron­to­wać na­sze ży­cie ze Sło­wem Bo­żym, któ­re, jak prze­czy­ta­my w Ksi­ędze Mądro­ści, jest w an­tro­po­lo­gii chrze­ści­ja­ńskiej klu­czem uzdro­wie­nia: "Nie zio­ła ich uzdro­wi­ły ani nie okła­dy, lecz sło­wo Twe, Pa­nie, co wszyst­ko uzdra­wia" (Mdr 16,12). Sztu­ka ży­cia du­cho­we­go i me­to­dy kon­tem­pla­cji są dzie­cin­nie pro­ste! Po­le­ga­ją na tym, aby naj­drob­niej­sze spra­wy, z któ­rych skła­da się na­sza co­dzien­no­ść, prze­ży­wać w obec­no­ści Boga. W tym miej­scu jest za­wsze naj­trud­niej­sza z de­cy­zji, któ­ra ocie­ra się o na­szą wol­no­ść w wy­bo­rach, któ­rej tak pie­czo­ło­wi­cie strze­że­my. Mamy bo­wiem za­zwy­czaj cho­re prze­ko­na­nie, że Bóg chce nam coś za­brać, co bar­dzo lu­bi­my. Ból za­da­je­my jed­nak sami so­bie, zbyt­nio ule­ga­jąc na­mi­ęt­no­ściom. Zmy­sły nie nadąża­ją często za ta­jem­ni­cą mi­ło­sier­dzia Bo­że­go, ale w tym tkwi cała ta­jem­ni­ca wia­ry! Dla­te­go lu­bię po­wta­rzać, że by­ło­by okru­cie­ństwem ze stro­ny Bo­skie­go Le­ka­rza, gdy­by nam po­zwa­lał si­ęgać wy­łącz­nie po rze­czy smacz­ne, wie­dząc, że są dla nas szko­dli­we, a za­bra­niał tych, któ­re są dla nas le­kar­stwem, choć cza­sem są gorz­kie!

Dy­le­mat do roz­strzy­gni­ęcia we wła­snym ser­cu: Czy rze­czy­wi­ście chce­my prze­żyć na­sze ży­cie w bli­skiej re­la­cji ze Stwór­cą? Czy wie­rzy­my, że Bóg za­wsze pra­gnie na­sze­go szczęścia? Ba! Czy wie­rzy­my, że ży­cie z Nim to dro­ga do nie­prze­bra­nej ob­fi­to­ści? Po­twier­dza­ją to sło­wa Ewan­ge­li­sty: "Przy­sze­dłem, aby moje owce mia­ły ży­cie i mia­ły je w ob­fi­to­ści". Czy ra­czej chce­my żyć, jak do­tąd, a po­sta­no­wie­nia zmian trak­to­wać jak za­sło­nę skry­wa­jącą po­zo­sta­wa­nie w miej­scu. Bóg nie przy­sze­dł na świat, aby nam za­brać sło­dy­cze, ogra­ni­czyć wa­ka­cje, ode­brać uczci­wie za­ro­bio­ne pie­ni­ądze, za­bro­nić roz­wo­ju czy za­mknąć nas w ko­ścio­łach. Kto chcia­łby spędzić całą wiecz­no­ść z ta­kim Bo­giem?! Bo­giem, któ­ry wol­no­ść naj­pierw daje, a pó­źniej od­bie­ra. Stwór­ca jak do­bry Oj­ciec, któ­ry ko­cha swo­je dziec­ko, wie, co szko­dzi na­sze­mu zdro­wiu i szczęściu i sta­le pra­gnie nam o tym przy­po­mi­nać. Często stwa­rza oko­licz­no­ści, aby nas ra­to­wać, lecz robi to z mi­ło­ści, za­wsze z mi­ło­ści! Jed­nak kie­dy nie mamy z Nim re­la­cji kon­tem­pla­cyj­nej, nie mamy szan­sy na zmia­nę, po­nie­waż do­ko­nu­je­my nie­wła­ści­wej wy­mia­ny. Mo­gli­by­śmy mieć lep­sze zdro­wie i ra­do­ść ży­cia dzi­ęki umiar­ko­wa­niu i kar­mie­niu się mądro­ścią Bożą, a kar­mi­my się nad­mia­rem ka­lo­rii, któ­re za­mie­nia­ją się w cho­ro­by! War­to przy­po­mnieć so­bie zna­ne do­brze po­rze­ka­dło: "Kto z kim prze­sta­je, taki się sta­je". Apo­stoł Pa­weł do­po­wie: "Ich bo­giem - brzuch" (Flp 3, 19).

Bi­blia ,,bie­gła w spra­wach ludz­kich" przed­sta­wia sze­ro­ki wa­chlarz wszel­kie­go ro­dza­ju zra­nień czło­wie­ka na po­zio­mach oso­bi­stym, ro­dzin­nym i spo­łecz­nym. ,,Cho­ro­ba i rany - oto, co jest sta­le przed moim ob­li­czem", jak na­pi­sze pro­rok Je­re­miasz (Jr 6, 7).

Jed­nak ten przed­sta­wio­ny w Pi­śmie Świ­ętym świat jest też prze­pe­łnio­ny szep­tem nie­sko­ńcze­nie czu­łej mi­ło­ści Boga. Nie prze­ry­wa go krzyk przy­gnębie­nia na wi­dok cier­pi­ących lu­dzi, któ­rych On sam stwo­rzył do by­cia szczęśli­wy­mi. Lu­dzie wy­bie­ra­ją ży­cie pe­łne roz­cza­ro­wań, choć świ­ęty tekst otwie­ra drzwi dla na­dziei, opi­su­jąc barw­ne po­sta­cie, któ­rych re­ak­cje na od­nie­sio­ne zra­nie­nia i uzdro­wie­nia przy­po­mi­na­ją o tym, że Bóg za­wsze oczysz­cza rany, cza­sem je uzdra­wia.

Jak wy­do­stać się z błęd­ne­go koła prze­ko­nań? Pi­smo Świ­ęte od­sła­nia nie­ubła­ga­ny me­cha­nizm zra­nień i ży­cio­wych sy­tu­acji, któ­re po­zba­wia­ją nas mo­ral­nej pra­wo­ści i sta­no­wią źró­dło cho­rób prze­wle­kłych. Bóg po­twier­dza, że jest je­dy­nym Le­ka­rzem mo­gącym uzdro­wić ludz­kie ser­ca. Nie­ustan­nie po­wta­rza: pra­gnę cię uzdro­wić, ule­czę cię, uzdra­wiam cię. Po­cie­sza, daje umoc­nie­nie, trosz­czy się, po­zwa­la za­po­mnieć o bo­le­snej prze­szło­ści. Ow­szem na dro­dze ka­żdej zmia­ny, ta­kże tej w do­brym kie­run­ku, zda­rza­ją się chwi­le, kie­dy wkra­cza­my na nowe eta­py, ro­bi­my wi­docz­ne po­stępy, ale przy­tra­fia­ją się ta­kże trud­ne, nie­bez­piecz­ne miej­sca, przez któ­re trze­ba umie­jęt­nie prze­jść, aby nie za­prze­pa­ścić zy­ska­nej wie­dzy. Jed­nak często prze­ko­nu­ję się, że cza­sem im trud­niej­sza będzie prze­pra­wa i bar­dziej na­je­żo­na prze­szko­da­mi, tym wi­ęk­sza i pe­łniej­sza będzie ra­do­ść z uzdro­wie­nia cia­ła i du­szy.

ZAPAMIĘTAJ!

Bóg ko­cha cię nie­za­le­żnie od two­jej sy­tu­acji ży­cio­wej. Ko­cha cię zbyt moc­no, by po­zwo­lić ci się za­trzy­mać; po­słu­ży się ka­żdym środ­kiem, by po­móc ci w osi­ągni­ęciu doj­rza­ło­ści du­cho­wej. Pra­gnie ra­to­wać na­szą du­szę od po­tępie­nia! Po­czątek dro­gi do zdro­wia za­czy­na się w ser­cu, nie na ta­le­rzu! Dla­te­go prze­czy­ta­my w Ksi­ędze Przy­słów zna­mien­ne sło­wa: "Z całą pil­no­ścią strzeż swe­go ser­ca, bo ży­cie ma tam swo­je źró­dło" (Prz 4, 23).

 

Cza­sem bywa tak, że gdy czło­wiek do­wia­du­je się praw­dy o so­bie, z po­cząt­ku czu­je się nie­szczęśli­wy, my­śli, że Bóg chce mu ode­brać wol­no­ść, a na­wet zdro­wie. Wąt­pi w mi­ło­sier­dzie Boga. Jed­nak ka­żdy, kto po­zna sło­wo Boże, osta­tecz­nie doj­dzie do wnio­sku, że Boża praw­da jest wy­zwa­la­jąca i uzdra­wia­jąca! Przy­po­mi­na mi się w tym kon­te­kście frag­ment: "Kto ma, będzie do­da­ne aż nad­miar mieć będzie, kto nie ma, za­bio­rą na­wet to, co mu się wy­da­je, że ma". Kręgo­słu­pem na­szej od­por­no­ści z du­cha jest na­sza mo­ral­no­ść! Nie ta spa­czo­na, świa­to­wa, me­dial­na, wy­pe­łnio­na po brze­gi czy­stą zmy­sło­wo­ścią, lecz ta miła Bogu. To jest na­sza tar­cza na złe na­wy­ki i prze­ciw­cia­ła, nad któ­ry­mi war­to naj­bar­dziej się sku­pić!

Tyl­ko Sło­wo Boże może wpro­wa­dzić wszyst­ko w nad­przy­ro­dzo­ny ruch, wnie­ść w na­sze ży­cie ład i po­rządek! Żad­na ksi­ążka, cho­cia­żby naj­pi­ęk­niej na­pi­sa­na, czy be­st­sel­le­ro­wy po­rad­nik nie prze­mó­wią tak do na­sze­go ser­ca, jak uczy­ni to Bóg, któ­ry jest od­wiecz­ną Mądro­ścią i nie­sko­ńczo­ną Mi­ło­ścią! Sło­wa Stwór­cy są bo­wiem jak ogni­ste strza­ły, któ­re prze­mie­nia­ją, uzdra­wia­ją i dają dro­go­wskaz do szczęśli­we­go ży­cia. Jed­nak to wy­łącz­nie na­sza uf­no­ść Bogu otwie­ra drzwi do wszyst­kich skar­bów mi­ło­sier­dzia i ła­ski. Je­że­li po­sta­wi­my Boga na pierw­szym miej­scu w na­szym ser­cu, szcze­gól­nie w pla­no­wa­niu na­sze­go ży­cia, to On obie­cu­je, że udzie­li wszyst­kie­go, co po­trze­bu­je­my w ka­żdej oko­licz­no­ści. Upo­rczy­we kon­tro­lo­wa­nie wła­sne­go ży­cia, zdo­by­wa­nie wszyst­kie­go ludz­ki­mi środ­ka­mi z po­mi­ni­ęciem Boga jest jak prze­pra­wa przez ba­gno. Nie­ste­ty.

ZAPAMIĘTAJ!

Wia­ra w dzia­ła­nie Boga w na­szym ży­ciu wzra­sta pro­por­cjo­nal­nie do cza­su, któ­ry po­świ­ęca­my na bu­do­wa­nie z Nim przy­ja­źni. Za­daj­my więc so­bie py­ta­nie: ile cza­su spędzam z wła­sny­mi my­śla­mi, ile cza­su po­chy­lam się nad ekra­nem smart­fo­na, a ile fak­tycz­nie spędzam na spo­tka­niu z Bo­giem. Aby obu­dzić we­wnętrz­ne­go le­ka­rza, któ­ry będzie nas pro­wa­dził w naj­drob­niej­szych rze­czach i wpły­nie na na­szą od­por­no­ść, na­le­ży zro­zu­mieć, że nie ma ta­kie­go pro­ble­mu, któ­re­go nie mo­żna roz­wi­ązać za po­mo­cą Sło­wa Bo­że­go!

 

Nie­zwy­kle wa­żnym ele­men­tem w im­mu­no­te­ra­pii na­tu­ral­nej jest wdzi­ęcz­no­ść, ze­pchni­ęta na mar­gi­nes w na­szym ży­ciu. Choć jest na­tu­ral­ną prze­pust­ką do szczęśli­we­go ży­cia, mało kto po­tra­fi ją czuć i oka­zy­wać! Tym­cza­sem ka­żdy czło­wiek na­praw­dę wdzi­ęcz­ny do­świad­cza po­zy­tyw­nych uczuć i mniej ne­ga­tyw­nych emo­cji. Oso­by wdzi­ęcz­ne mają też wi­ęk­sze po­czu­cie wła­snej war­to­ści i ła­twiej ra­dzą so­bie ze stre­sem. Znacz­nie le­piej śpią, ła­twiej bu­du­ją uda­ne re­la­cje, czer­pią wi­ęcej ra­do­ści z ży­cia, po­nie­waż nie sku­pia­ją uwa­gi zbyt­nio na bra­kach/de­fi­cy­tach, lecz na swo­ich ak­ty­wach! Nie mu­sisz oka­zy­wać wdzi­ęcz­no­ści ca­łe­mu oto­cze­niu. Do uzy­ska­nia uzdra­wia­jących efek­tów wdzi­ęcz­no­ści wy­star­czy od­czu­wać ją w ser­cu. Prak­ty­ko­wa­nie wdzi­ęcz­no­ści jed­nak nie jest ta­kie pro­ste. W dzi­siej­szym po­śpiesz­nym ży­ciu, przy na­ci­sku na efek­tyw­no­ść/wy­daj­no­ść nie zo­sta­je wie­le cza­su na wdzi­ęcz­no­ść. Stres czy po­śpiech skła­nia­ją nas do wy­ła­wia­nia ne­ga­tyw­nych rze­czy, np. wia­do­mo­ści ze świa­ta. Je­śli nie­świa­do­mie kon­cen­tru­je­my uwa­gę na ne­ga­ty­wach, to po­zy­ty­wy nam umy­ka­ją. Za­miast po­zna­wa­nia praw­dy - rze­czy ta­ki­mi, ja­kie są - two­rzy­my so­bie ob­raz rze­czy­wi­sto­ści na pod­sta­wie ilu­zji o świe­cie, kar­mi­ąc się głów­nie lękiem przed przy­szło­ścią.

Aby obu­dzić w so­bie po­czu­cie wdzi­ęcz­no­ści, któ­re - w co wie­rzę - ma ko­lo­sal­ny wpływ na od­por­no­ść or­ga­ni­zmu, war­to po­czuć się za­do­wo­lo­nym z po­zio­mu swo­je­go ży­cia i ob­ni­żyć swo­je ocze­ki­wa­nia. Na­zy­wam to wiel­ką mi­ło­ścią w ma­łych rze­czach! Pa­mi­ętaj, że nie jest to sprzecz­ne z dąże­niem do za­do­wo­le­nia z ży­cia. Prze­ciw­nie, mo­żna ce­nić so­bie nie­spe­łnie­nie wła­snych ocze­ki­wań. Być wdzi­ęcz­nym za to "mniej", bez uczu­cia za­wo­du, że nie masz "wi­ęcej". Na­wet po­ra­żka bywa drzwia­mi do no­wej szan­sy.

Do­sko­na­le uka­zu­je to jed­na z Ewan­ge­lii, wy­da­rze­nie uzdro­wie­nia dzie­si­ęciu trędo­wa­tych. Wszy­scy oni byli szczęśli­wi z od­zy­ska­nia zdro­wia, ale wśród nich zna­la­zł się tyl­ko je­den, któ­ry do swo­jej ra­do­ści do­łączył jesz­cze jed­ną, naj­wa­żniej­szą z ra­do­ści - oprócz uzdro­wie­nia ra­du­je się ze spo­tka­nia z Je­zu­sem! Nie tyl­ko stał się wol­ny od śmier­tel­nej cho­ro­by, ale otrzy­mał pew­no­ść, że jest ko­cha­ny przez Boga. Wdzi­ęcz­no­ść trędo­wa­te­go to od­kry­cie mi­ło­ści jako siły rządzącej świa­tem oraz klu­cza uzdro­wie­nia - Bo­że­go mi­ło­sier­dzia! To Bóg jest bo­wiem daw­cą ży­cia i wszel­kiej ła­ski. Wszyst­ko, co mamy, po­cho­dzi od Nie­go oraz lu­dzi, któ­rych sta­wia na na­szej dro­dze. Na dzie­si­ęciu lu­dzi wo­ła­jących o uzdro­wie­nie swo­ich ciał po­kry­tych trądem, tyl­ko je­den zdo­był się na wdzi­ęcz­no­ść Bogu. Po­my­śl przez chwi­lę, jak ty byś się za­cho­wał, gdy­by dziś Bóg uzdro­wił cię z tego, co ci do­le­ga?

We wspo­mnia­nej Ewan­ge­lii pa­da­ją naj­wa­żniej­sze sło­wa - będące źró­dłem uzdro­wie­nia: "Je­zu­sie, Mi­strzu, uli­tuj się nad nami!". Wzy­wać ko­goś po imie­niu ozna­cza być z Nim w przy­ja­ciel­skiej re­la­cji. By­cie przy­ja­cie­lem Boga to gwa­ran­cja, że je­stem jego dziec­kiem, a bez wia­ry jest to nie­mo­żli­we. Dla­te­go sły­szy­my na ko­ńcu tej sce­ny zna­mien­ne sło­wa Je­zu­sa: "Wstań, idź, two­ja wia­ra cię uzdro­wi­ła". Wia­ra i dzi­ęk­czy­nie­nie to ta­jem­ni­ca uzdro­wie­nia, któ­ra daje na­dzie­ję wbrew wszel­kiej na­dziei! Uzdra­wia­jącą moc dzi­ęk­czy­nie­nia ma źró­dło w Bogu, dzi­ęki ła­sce po­tra­fi­my przy­jąć ten dar, po­nie­waż zo­sta­li­śmy uko­cha­ni, nim na­uczy­li­śmy się ko­chać. Je­że­li tak pa­trzy­my na ży­cie, ten wręcz bło­go­sła­wio­ny dług wdzi­ęcz­no­ści względem Boga będzie pod­sta­wo­wą siłą na­pędo­wą na­sze­go ży­cia. Zro­zu­mie­my bo­wiem, że nie od­da­je się ży­cia za byle kogo! Dla­te­go Bóg nadał Eu­cha­ry­stii imię "dzi­ęk­czy­nie­nie"! Po­sta­no­wił ko­chać nas do tego stop­nia, że od­dał za nas ży­cie.

ZAPAMIĘTAJ!

Praw­dzi­wa ta­jem­ni­ca szczęścia po­le­ga na tym, że kie­dy prze­no­sisz swo­ją wdzi­ęcz­no­ść na in­nych, two­je po­zy­tyw­ne pro­mie­nio­wa­nie wra­ca do cie­bie i pro­mie­nie­je two­je zdro­wie. Taka jest na­tu­ra wdzi­ęcz­no­ści. Je­śli zaś chce­my, by w na­szym ży­ciu było wi­ęcej wdzi­ęcz­no­ści, mu­si­my wie­dzieć, jak się do niej zbli­żyć i jak po­ra­dzić so­bie z prze­szko­da­mi po­wstrzy­mu­jący­mi jej roz­wój.

 

Me­to­da 7 fi­la­rów jest do­sko­na­łą szko­łą, aby to prze­ćwi­czyć w prak­ty­ce i "wy­ho­do­wać" w ser­cu wi­ęcej wdzi­ęcz­no­ści! Nie cho­dzi wy­łącz­nie o częst­sze sło­wo "dzi­ęku­ję" czy spi­sa­nie po­wo­dów do wdzi­ęcz­no­ści na kart­kach. Wdzi­ęcz­no­ść trze­ba od­czuć w głębi ser­ca. Ozna­cza ona rów­nież otwar­to­ść i za­in­te­re­so­wa­nie ca­łym ży­ciem oraz wdzi­ęcz­no­ść za ka­żde­go czło­wie­ka na Zie­mi. By­cie otwar­tym po­zwa­la bo­wiem zwal­czać za­zdro­ść, chci­wo­ść, bier­no­ść, wro­go­ść i za­wi­ść. Ktoś kie­dyś po­wie­dział, że wdzi­ęcz­no­ść jest pa­mi­ęcią du­cho­we­go ser­ca. Istot­nie, od­zwier­cie­dla ona za­rów­no prze­szło­ść, jak i te­ra­źniej­szo­ść. Do­ce­nia­nie tego, cze­go do­świad­cza­my obec­nie, i do­strze­ga­nie, dla­cze­go mo­gło nas to spo­tkać, daje ser­cu szan­sę na prze­ży­cie jesz­cze wi­ęk­szej ra­do­ści. Gdy za­uwa­ży­my, jak spra­wy z prze­szło­ści wpły­wa­ją na te­ra­źniej­szo­ść, umoc­ni się na­sze po­czu­cie ich zna­cze­nia.

Ka­żdy z nas na pew­no sły­szał, czym jest...

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej

Śniadania

Placuszki owsiane z bananem i jagodami

Skład­ni­ki na 1-2 por­cje

2 doj­rza­łe ba­na­ny

szczyp­ta kar­da­mo­nu

1 i 1/2 szklan­ki płat­ków owsia­nych (bez­glu­te­no­wych)

2 żó­łt­ka

1/2 szklan­ki bo­ró­wek lub ja­gód (mogą być mro­żo­ne)

szczyp­ta kur­ku­my

szczyp­ta soli (opcjo­nal­nie)

ma­sło kla­ro­wa­ne lub tłuszcz ko­ko­so­wy do sma­że­nia

Przy­go­to­wa­nie

Ba­na­na obierz ze skór­ki i włóż do na­czy­nia blen­de­ra wraz z po­zo­sta­ły­mi skład­ni­ka­mi. Zmik­suj na jed­no­li­tą masę. Na roz­grza­ną pa­tel­nię daj tłuszcz, na­kła­daj małe por­cje masy, do­da­jąc po chwi­li bo­rów­ki lub ja­go­dy. Smaż pla­cusz­ki mniej wi­ęcej 2 min z ka­żdej stro­ny.

Moja rada

Te pla­cusz­ki są nie tyl­ko świet­nym po­my­słem na ro­dzin­ne śnia­da­nie, lecz do­sko­na­le na­da­ją się na wy­nos. W Im­mu­no­pla­nie mogą śmia­ło uczest­ni­czyć ma­lu­chy, któ­re nie tyl­ko je uwiel­bia­ją, ale mogą rów­nież brać udział w ich przy­go­to­wa­niu. Ra­do­ść wspól­ne­go go­to­wa­nia do­da­je sma­ku po­tra­wom!

?

Zapiekany omlet z brokułem i czarnuszką

Skład­ni­ki na 1-2 por­cje

1 całe jaj­ko + 3 żó­łt­ka

1/2 bro­ku­łu

1/3 ły­żecz­ki na­sion czar­nusz­ki

1/3 ły­żecz­ki ore­ga­no

szczyp­ta ga­łki musz­ka­to­ło­wej

1/2 ząb­ka czosn­ku (opcjo­nal­nie)

sól do sma­ku

1 ły­żecz­ka ma­sła kla­ro­wa­ne­go lub oli­wy z oli­wek

Przy­go­to­wa­nie

Jaj­ka roz­trzep w mi­secz­ce z...

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej

Słodkie grzeszki

Jabłka zapiekane z komosą i orzechami

Skład­ni­ki na 2-3 por­cje

2-3 ja­błka

1/2 szklan­ki ugo­to­wa­nej ko­mo­sy ry­żo­wej

1 ły­żka ma­sła kla­ro­wa­ne­go lub ole­ju ko­ko­so­we­go

1 ły­żecz­ka mio­du (opcjo­nal­nie)

ga­rść ro­dzy­nek lub su­szo­nych żu­ra­win

ga­rść orze­chów wło­skich

kil­ka ga­łązek świe­że­go ty­mian­ku lub 1/2 ły­żecz­ki su­szo­ne­go

szczyp­ta kar­da­mo­nu

szczyp­ta cy­na­mo­nu

Przy­go­to­wa­nie

Ugo­to­wa­ną ko­mo­sę wy­mie­szaj z ma­słem lub ole­jem ko­ko­so­wym, przy­pra­wa­mi ko­rzen­ny­mi, mio­dem, ro­dzyn­ka­mi, ty­mian­kiem i po­sie­ka­ny­mi orze­cha­mi. Ja­błka umyj, wy­dry­luj gniaz­da na­sien­ne i wy­pe­łnij far­szem z ko­mo­sy, ułóż w na­czy­niu ża­ro­od­por­nym i wstaw do pie­kar­ni­ka na­grza­ne­go do tem­pe­ra­tu­ry 200°C. Piecz ok. 20 min pod przy­kry­ciem, zmniejsz tem­pe­ra­tu­rę do 170°C i za­pie­kaj jesz­cze ok. 15 min bez po­kry­wy. Ser­wuj lek­ko ostu­dzo­ne.

Moja rada

Upie­czo­ne ja­błka - zdro­wy de­ser pod­czas Im­mu­no­pla­nu - świet­nie pa­su­ją do kawy z mnisz­ka lub na­po­ju mig­da­ło­we­go z kur­ku­mą. Lek­ko gorz­ka­wa ko­mo­sa i orze­chy wło­skie w to­wa­rzy­stwie ty­mian­ku har­mo­ni­zu­ją z na­tu­ral­ną sło­dy­czą ro­dzy­nek. Ten de­ser wspa­nia­le wzmac­nia płu­ca! Aby uzy­skać mi­ęk­sze ja­błka, przedłuż czas pie­cze­nia o ok. 10 min. Mo­żesz do far­szu do­dać szczyp­tę mie­lo­nych go­ździ­ków.

?

Pudding ryżowy z mango

Skład­ni­ki na 1-2 por­cje

1-2 szklan­ki ugo­to­wa­ne­go ryżu czar­ne­go lub ja­śmi­no­we­go

1/2 szklan­ki mle­ka ko­ko­so­we­go

szczyp­ta kar­da­mo­nu

1 doj­rza­łe man­go

upra­żo­ny se­zam

Przy­go­to­wa­nie

Do garn­ka z...

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej

Wzmocnij odporność. Wprowadzenie

Każde­go dnia w na­szym cie­le za­cho­dzą nie­zli­czo­ne pro­ce­sy. W ka­żdej se­kun­dzie ży­cia or­ga­nizm za­rządza zło­żo­ny­mi re­ak­cja­mi. Cia­ło dąży do rów­no­wa­gi wszyst­kich pro­ce­sów i sta­ra się har­mo­ni­zo­wać we­wnętrz­ne i ze­wnętrz­ne czyn­ni­ki, któ­re wpły­wa­ją na pro­ce­sy fi­zjo­lo­gicz­ne. Dąży do ho­me­osta­zy! Jed­nak ta we­wnętrz­na rów­no­wa­ga nie jest dana raz na za­wsze, co zresz­tą wi­dać po sta­ty­sty­kach za­cho­ro­wań. Dla­te­go już we wstępie do omó­wie­nia na­tu­ral­nej te­ra­pii po­zwa­la­jącej za­cho­wać lub po­pra­wić od­por­no­ść, któ­rej po­świ­ęco­na jest ta pu­bli­ka­cja, za­pa­mi­ętaj­my slo­gan: Na­sze cia­ło ko­cha praw­dę!

Cho­ru­je­my co­raz częściej i w co­raz młod­szym wie­ku na cho­ro­by prze­wle­kłe, po­nie­waż wi­ęk­szo­ść z nas igno­ru­je sy­gna­ły, któ­re wy­sy­ła­ją cia­ło, du­sza i umy­sł. Lek­ce­wa­że­nie wy­sy­ła­nych przez cia­ło sy­gna­łów - czy­li ob­ja­wów, nie jest ko­rzyst­ne. Wcze­sne roz­po­zna­nie kry­jącej się za nimi cho­ro­by i pod­jęcie le­cze­nia zwi­ęk­sza­ją szan­se na wy­le­cze­nie. Wie­le osób żyje w prze­ko­na­niu, że na wszyst­ko są leki, nie­za­le­żnie od tego, co to za cho­ro­ba i w ja­kim sta­dium za­awan­so­wa­nia zo­sta­ła wy­kry­ta. A ta­kże w nie­wie­dzy, że wie­le z nich za­wdzi­ęcza­ją sami so­bie i złe­mu sty­lo­wi ży­cia. Me­dy­cy­na aka­de­mic­ka ró­żnie so­bie ra­dzi z le­cze­niem cho­rób prze­wle­kłych. Nie­po­głębio­na dia­gno­sty­ka i brak cza­su le­ka­rzy na prze­pro­wa­dze­nie wy­czer­pu­jące­go wy­wia­du z pa­cjen­tem nie sprzy­ja­ją te­ra­peu­tycz­nym suk­ce­som. Dla­te­go pa­cjen­ci często sta­wia­ją me­dy­cy­nie i le­ka­rzom za­rzu­ty ma­łej sku­tecz­no­ści. Często boją się za­pi­sy­wa­nych le­ków czy za­bie­gów, co wi­dać w wy­mia­nie opi­nii po fo­rach in­ter­ne­to­wych! A jed­nak to wła­śnie me­dy­cy­na ra­tu­je nam ży­cie.

Po­mi­mo złych na­wy­ków, mamy szczęście, bo je­ste­śmy przez Stwór­cę wy­po­sa­że­ni w sys­tem sa­mo­le­cze­nia, po­przez wspó­łcze­sny styl ży­cia osła­bio­ny jak ni­g­dy do­tąd. Re­cep­tę na zdro­we ży­cie Bóg wy­pi­sał w bi­blij­ny kod uzdro­wie­nia sło­wa­mi Mędr­ca Sy­ra­cha: "Pan stwo­rzył z zie­mi le­kar­stwa, a mądry czło­wiek nie będzie nimi gar­dził". To zda­nie po­win­no nas skło­nić do przyj­rze­nia się na­szym na­wy­kom odży­wia­nia i do za­da­nia py­ta­nia - czy mamy we wszyst­kim zdro­wy umiar. W ko­lej­nym wer­se­cie znaj­du­je­my prze­stro­gę owe­go Mędr­ca, ja­kże dziś ak­tu­al­ną: "Grze­szący prze­ciw Stwór­cy swe­mu niech wpad­ną w ręce le­ka­rza". Niech te sło­wa będą dla nas ostrze­że­niem i mo­ty­wa­cją. Sta­li­śmy się bo­wiem wi­ęźnia­mi złych na­wy­ków, za­po­mnie­li­śmy, że je­ste­śmy rów­nież stra­żni­ka­mi! Nad­cho­dzi więc czas, aby roz­kuć kaj­da­ny woli uwi­kła­nej w by­le­ja­ko­ść ży­cia, użyć ro­zu­mu, obu­dzić we­wnętrz­ne­go le­ka­rza i wzmoc­nić od­por­no­ść or­ga­ni­zmu, aby do­ko­nać tego na naj­wa­żniej­szych, eg­zy­sten­cjal­nych po­lach na­sze­go ży­cia. To dro­ga ła­twa i nie­zwy­kle sku­tecz­na dla wszyst­kich, któ­rzy we­zmą so­bie jesz­cze je­den cen­ny klucz uzdro­wie­nia z mądro­ści Sy­ra­cha do ser­ca: "Synu, w cho­ro­bie swej nie od­wra­caj się od Pana, ale módl się do Nie­go, a On cię ule­czy". Zdro­wie to bo­wiem nie tyl­ko pi­ęk­na i zgrab­na syl­wet­ka czy wła­ści­wy po­ziom cho­le­ste­ro­lu we krwi. Te­mat do re­flek­sji.

Ka­żdy z nas ma na­tu­ral­ną zdol­no­ść osi­ąga­nia szczęścia, ta de­cy­zja w znacz­nym stop­niu za­le­ży od nas, to bo­wiem my sami w du­żej mie­rze de­cy­du­je­my, czy damy szan­sę temu ta­len­to­wi się roz­wi­nąć, czy nie. Ła­two być ego­istą, któ­ry wszyst­ko kry­ty­ku­je, trud­no pa­no­wać du­chem nad sła­bo­ścia­mi cia­ła. A nie jest to ła­twe. Na­wy­ki są bo­wiem jak udep­ta­ne ście­żki. Wi­ęk­szo­ść rze­czy, któ­re ro­bi­łem wczo­raj, dziś po­wtó­rzę au­to­ma­tycz­nie! Jed­nak ta­jem­ne prze­jście do no­wych na­wy­ków kry­je się w na­szych emo­cjach. Zdro­wą mo­ty­wa­cją po­wi­nien być jed­nak nie lęk przed cho­ro­bą czy śmier­cią, ale ra­do­ść ży­cia! Wie­lu lu­dzi chce za­cho­wać zdro­wie, ale wi­ęk­szo­ść nie pro­wa­dzi zdro­we­go sty­lu ży­cia! Nie­ste­ty.

Dla­te­go lu­bię po­wta­rzać, że ka­żdy z nas musi w ko­ńcu umrzeć, lecz po co umie­rać przed­wcze­śnie! W tej pu­bli­ka­cji będzie­my po­chy­lać się nie tyl­ko nad tym, jak i co jeść, aby nie zwa­rio­wać, ale jak my­śleć o je­dze­niu, aby uwol­nić się od skraj­no­ści! Ży­je­my bo­wiem w cza­sach, kie­dy spo­ty­ka­my co­raz częściej mnó­stwo wy­klu­cza­jących się in­for­ma­cji na te­mat na­sze­go zdro­wia, co często znie­chęca nas do zmia­ny.

Wszyst­kie sys­te­my re­gu­la­cyj­ne w na­szym or­ga­ni­zmie są de­li­kat­ne, wra­żli­we na stres i po­dat­ne na awa­rie. Od­no­si się to za­rów­no do ukła­du od­por­no­ścio­we­go, ukła­du ner­wo­we­go, jak i zdro­wia je­lit. Po­nad­to wszyst­kie pro­ce­sy są ze sobą sple­cio­ne, za­zębia­ją się jak nit­ki pa­jęczy­ny. Nie za­uwa­ża­my ata­ków ukła­du od­por­no­ścio­we­go na bak­te­rie i wi­ru­sy, nie czu­je­my dzia­łań sub­stan­cji prze­ka­źni­ko­wych ko­mó­rek od­por­no­ścio­wych we wszyst­kich ko­mór­kach cia­ła. Rzad­ko od­czu­wa­my coś nie­zwy­kłe­go, na­wet gdy wa­żne źró­dła ener­gii w na­szych ko­mór­kach, np. mi­to­chon­dria, wpa­da­ją w głębo­kie de­fi­cy­ty ener­ge­tycz­ne. Jak roz­po­znać owe sy­gna­ły ostrze­gaw­cze oraz jak mądrze re­ago­wać to sed­no mo­je­go pro­gra­mu Wzmoc­nij od­por­no­ść w 7 ty­go­dni. Za­py­tasz dla­cze­go tyle cza­su? Od­po­wiedz jest pro­sta. Ba­da­nia po­ka­zu­ją, że po­trze­bu­je­my tyle cza­su, aby nowe na­wy­ki się utrwa­li­ły.

Na­sze przy­zwy­cza­je­nia mogą pro­wa­dzić za­rów­no do lep­sze­go ży­cia, jak i do upad­ku. Czy wiesz, że ok. 95% two­ich co­dzien­nych wy­bo­rów od­by­wa się na po­zio­mie podświa­do­mo­ści au­to­ma­tycz­nie? Co wi­ęcej, prze­ci­ęt­nie 75% co­dzien­nych my­śli to my­śli iden­tycz­ne jak dnia po­przed­nie­go, a bli­sko 40% za­cho­wań po­wta­rza­my co­dzien­nie.

Czy wiesz za­tem, co się sta­nie, je­śli uda ci się "prze­pro­gra­mo­wać" my­śle­nie na bar­dziej owoc­ne? To pro­ste! Nowe przy­zwy­cza­je­nia za­czną pra­co­wać na two­ją ko­rzy­ść! Jed­nak nie­ła­two jest zmie­nić na­wy­ki. Kil­ka dni nie wy­star­czy. By uzy­skać trwal­szy efekt, po­trze­ba mi­ni­mum 7 ty­go­dni. Nowe na­wy­ki mo­żna w so­bie wy­kszta­łcić, po­dob­nie jak mi­ęśnie. Czy są na to do­wo­dy na­uko­we? Już od­po­wia­dam. Ka­żdy czło­wiek ma w mó­zgu tzw. korę przed­czo­ło­wą, któ­ra od­po­wia­da za sa­mo­kon­tro­lę - mo­żna po­wie­dzieć, że tam wła­śnie "sie­dzi" siła woli. Je­śli zwi­ęk­szysz ak­tyw­no­ść w ob­sza­rze mó­zgu, do­pro­wa­dzi to do wzro­stu i re­struk­tu­ry­za­cji wi­ązań neu­ro­no­wych, cały ten ob­szar sta­nie się więc fak­tycz­nie fi­zycz­nie wi­ęk­szy - w cen­tral­nym sys­te­mie ner­wo­wym (mózg i rdzeń kręgo­wy) nosi na­zwę neu­ro­pla­stycz­no­ści. Chcesz ka­żde­go ran­ka zje­ść zdro­we śnia­da­nie lub mieć wi­ęcej cza­su na ak­tyw­ny od­po­czy­nek? To pro­ste! Mu­sisz prze­pro­gra­mo­wać neu­ro­no­we dro­gi my­ślo­we!

Za­tem je­śli przez 7 ty­go­dni za­in­we­stu­jesz ka­żde­go dnia na­wet kil­ka mi­nut na zmia­ny, będziesz wi­dział efek­ty, na po­cząt­ku mi­ni­mal­ne, ale z cza­sem ko­lo­sal­ne! Do­świad­czysz, po­dob­nie jak moi pa­cjen­ci, wi­ęcej wdzi­ęcz­no­ści, wi­ęcej zdro­we­go ży­wie­nia na co dzień, wi­ęcej cza­su na sen i re­ge­ne­ra­cję, zbu­du­jesz lep­sze re­la­cje, od­czu­jesz w ten spo­sób wi­ęcej za­do­wo­le­nia z pra­cy i przy­ja­źń z sa­mym sobą, z dru­gim czło­wie­kiem i z Bo­giem! Ka­żde do­bre przy­zwy­cza­je­nie szyb­ko bo­wiem po­ci­ąga za sobą ko­lej­ne!

Jest w na­szym ży­ciu coś, cze­go nie unik­nie­my. Przy­cho­dzi zmęcze­nie, osła­bie­nie i czas na od­po­czy­nek. Wszy­scy do­brze zna­my uczu­cie zmęcze­nia. Zdro­we zmęcze­nie to na­tu­ral­ny stan or­ga­ni­zmu. Jed­nak zmęcze­nie nie za­wsze na­stępu­je po wy­si­łku. W ci­ągu ostat­nich kil­ku de­kad nie­do­bo­ry ener­gii sta­ły się częstym zja­wi­skiem. Od wie­lu lat w moim ga­bi­ne­cie do­ra­dzam oso­bom, któ­re nie po­tra­fią od­kryć przy­czy­ny swo­ich do­le­gli­wo­ści, a moim zda­niem po­wo­da­mi są: ze­spół prze­wle­kłe­go zmęcze­nia, za­tru­cie i de­fi­cy­ty pier­wiast­ków śla­do­wych w ich or­ga­ni­zmie, co będzie jed­nym z głów­nych wąt­ków tej pu­bli­ka­cji. Co­raz wi­ęcej osób na­rze­ka na brak ener­gii i skut­ki osła­bio­nej od­por­no­ści. Wi­ęk­szo­ść z nich od daw­na od­wie­dza le­ka­rzy, wpra­wia­jąc ich w za­kło­po­ta­nie, po­nie­waż w pod­sta­wo­wych ba­da­niach dia­gno­stycz­nych nie stwier­dza się od­stępstw od nor­my, a oni czu­ją się nie naj­le­piej!

Wie­le osób ma pro­ble­my ze snem, nie re­ge­ne­ru­je się na­wet po do­brze prze­spa­nej nocy. Od­czu­wa sta­łe na­pi­ęcie nie­mal ca­łe­go cia­ła, któ­re­mu to­wa­rzy­szy mnó­stwo zmie­nia­jących się ob­ja­wów. Nie­rzad­ko ro­dzi­na i przy­ja­cie­le ra­dzą im, by prze­sta­li szu­kać przy­czyn, za­ak­cep­to­wa­li brak ener­gii i zdro­wia. Prze­cież "wszy­scy są dzi­siaj zmęcze­ni". Pa­cjen­ci na­wet przez naj­bli­ższych nie są trak­to­wa­ni po­wa­żnie, ucho­dzą za hi­po­chon­dry­ków.

Od wie­lu lat in­ten­syw­nie pra­cu­ję w za­wo­dzie die­to­te­ra­peu­ty, je­stem en­tu­zja­stą me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej, pod ha­słem: "Usuń, co zbęd­ne, i ko­chaj!". Me­dy­cy­ny, któ­ra nie pa­trzy na czło­wie­ka wy­łącz­nie jak na ma­szy­ne­rię ge­no­ty­pów czy ta­bli­cę Men­de­le­je­wa, lecz któ­ra z całą ostro­ścią wi­dzi oso­bę jako ca­ło­ść - zło­żo­ną z du­cha i cia­ła. Nie lu­bię uogól­nień w mo­jej pra­cy, ale gdy­by­ście po­sie­dzie­li ze mną w ga­bi­ne­cie i po­słu­cha­li wie­lu roz­mów w trak­cie kon­sul­ta­cji, szyb­ko do­zna­li­by­ście olśnie­nia, że naj­częściej za­pa­da­my na prze­wle­kłe cho­ro­by z prze­sy­tu, bra­ku mi­ło­ści i bra­ku wdzi­ęcz­no­ści. Ży­je­my, ci­ągle na­rze­ka­jąc, w po­czu­ciu jed­ne­go wiel­kie­go de­fi­cy­tu. W ser­cach mamy nie­wdzi­ęcz­no­ść, w umy­słach po­śpiech, któ­re krad­ną nam po­karm pierw­szej po­trze­by: MI­ŁO­ŚĆ! Po­sta­ra­my się w na­szej im­mu­no­te­ra­pii od­zy­skać jej smak! Nie ma szcze­pion­ki czy su­ple­men­tu die­ty, któ­ry za­gwa­ran­tu­je nam po­kój ser­ca, uda­ne re­la­cje czy mi­ło­ść. Trze­ba we­jść głębiej we wła­sne ży­cie i tam ich szu­kać. Nie pi­sa­łbym tego z ta­kim prze­ko­na­niem, gdy­by nie suk­ce­sy lecz­ni­cze mo­ich pa­cjen­tów. Do­wo­dzą one, jak sku­tecz­na może być świa­do­ma zmia­na sty­lu ży­cia dla zdro­wia. Zmia­na, któ­ra uwzględ­nia oprócz ży­wie­nia ta­kże mi­ło­ść, sen, uda­ne re­la­cje, ak­tyw­no­ść fi­zycz­ną, ra­dze­nie so­bie ze stre­sem czy mądrą su­ple­men­ta­cję, na któ­rą co­raz częściej je­ste­śmy wręcz ska­za­ni.

Na­pi­sa­łem w ci­ągu ostat­nich sied­miu lat wie­le po­rad­ni­ków o me­dy­cy­nie na­tu­ral­nej, de­tok­sy­ka­cji or­ga­ni­zmu, le­cze­niu cho­rób grzy­bi­czych, de­pre­syj­no-lęko­wych czy au­to­agre­syw­nych. W tej pu­bli­ka­cji przed­sta­wiam sumę mo­ich do­świad­czeń, prze­te­sto­wa­ne w prak­ty­ce me­to­dy le­cze­nia oraz sku­tecz­ne me­to­dy osi­ągni­ęcia pe­łni zdro­wia pod ha­słem: "Obu­dź we­wnętrz­ne­go le­ka­rza!". Jed­nym sło­wem, oma­wiam im­mu­no­te­ra­pię na­tu­ral­ną w le­cze­niu i pro­fi­lak­ty­ce zdro­wia. Przed­sta­wiam spraw­dzo­ne me­to­dy, któ­re sam sto­su­ję na co dzień i za­le­cam pa­cjen­tom, i mam na­dzie­ję, że dzi­ęki nim uzy­skasz nowe spoj­rze­nie na swo­je ży­cie i zdro­wie. Na­uczysz się bar­dziej ufać swo­je­mu cia­łu, któ­re ni­g­dy nie kła­mie. Je­że­li bra­ku­je ci zdro­wia i masz wie­le ob­ja­wów, ta­kich jak zmęcze­nie czy de­pre­sja, cho­ru­jesz na no­wo­twór czy na cho­ro­bę au­to­im­mu­no­lo­gicz­ną, tra­cisz na­dzie­ję na uda­ne re­la­cje, masz za sobą ma­ra­ton bez­sen­nych nocy, sta­le od­czu­wasz straj­ku­jący układ tra­wien­ny i od­por­no­ścio­wy - to ta pu­bli­ka­cja jest dla cie­bie! Sie­dem lat mo­jej in­ten­syw­nej pra­cy i do­świad­cze­nia na ty­si­ącach przy­pad­ków prze­ku­wam wła­śnie w ho­li­stycz­ny po­rad­nik wzmac­nia­nia od­por­no­ści me­to­dą 7 klu­czy, któ­ry z ra­do­ścią to­bie wręczam, abyś przede wszyst­kim już na po­cząt­ku zro­zu­miał, że zdro­wie jest da­rem, o któ­ry na­le­ży się mądrze trosz­czyć. Na­sze cia­ło jest jak ogród, w któ­rym za­wsze po­ja­wia­ją się ja­kieś chwa­sty. Kie­dy w porę nic z nimi nie zro­bisz, od­bio­rą z cza­sem ra­do­ść ży­cia, będą po­chła­niać co­dzien­nie ener­gię i za­tru­wać cia­ło i umy­sł, aby za­si­lać two­je cho­ro­by!

Ce­lem tej pu­bli­ka­cji jest opis ob­ja­wów i po­da­nie wie­dzy, któ­rą mo­żna sto­so­wać ka­żde­go dnia bez wi­ęk­sze­go wy­si­łku i bez ogra­ni­czeń. Będzie­my wy­kszta­łcać nowe na­wy­ki, któ­re od­tąd będą bu­do­wać two­ją od­por­no­ść!

Ta ksi­ążka, o czym się prze­ko­nasz, jest w pe­łni o to­bie, o two­im zdro­wiu i two­jej ener­gii ży­cio­wej. Tu­taj cho­dzi bo­wiem o eg­zy­sten­cjal­ne po­zio­my ży­cia, w któ­rych wszy­scy uczest­ni­czy­my bez wy­jąt­ku. To często pole mi­no­we, na któ­rym sta­le do­cho­dzi do ak­ty­wa­cji wie­lu nie­po­żąda­nych cho­rób. W tej dro­dze naj­wa­żniej­sze jest zro­zu­mie­nie języ­ka swo­je­go cia­ła i co naj­bar­dziej istot­ne, roz­po­częcie dzia­ła­nia. Lu­bię po­wta­rzać, że nasz ty­po­wy men­tal­ny pro­fil brzmi: "czy­tam, wszyst­ko wiem, lecz nie sto­su­ję!". Na­wet je­śli tak my­ślisz i dzia­łasz, daj się za­in­spi­ro­wać, aby nie zmie­niać ni­cze­go z przy­mu­su, lecz z mi­ło­ści! To fi­lar mo­je­go pro­gra­mu. Nie spo­tka­łem jesz­cze ni­ko­go, kto osi­ągnął coś trwa­łe­go z przy­mu­su i bez świa­do­mej czy szcze­rej woli zmia­ny. Jesz­cze nie­raz będzie­my po­ru­szać ten wątek. Nie za­kła­dam ni­ko­mu ró­żo­wych oku­la­rów. Daję prak­tycz­ne roz­wi­ąza­nia, któ­re sta­ną się pod­wa­li­na­mi no­we­go, pe­łne­go ener­gii ży­cia mo­ich czy­tel­ni­ków. To ich dzia­ła­nie jest ko­niecz­ne. Kie­dy pi­szę te sło­wa, przy­po­mi­na­ją mi się pa­cjen­ci po osiem­dzie­si­ąt­ce, któ­rzy nie mie­li siły we­jść na pierw­sze pi­ętro do mo­je­go ga­bi­ne­tu, a po kil­ku mie­si­ącach prze­ży­wa­li dru­gą mło­do­ść!

W tej pu­bli­ka­cji do­wiesz się, jak po­znać, któ­re po­kar­my pod­kra­da­ją two­ją ener­gię. Do­wiesz się, jak sku­tecz­nie wzmoc­nić tra­wie­nie, zbu­do­wać nie­na­ru­szo­ną flo­rę je­li­to­wą, uwol­nić or­ga­nizm od tok­syn za po­mo­cą bez­piecz­nej de­tok­sy­ka­cji, jak po­pra­wić sen, wy­le­czyć ukry­te in­fek­cje, ob­ni­żyć po­ziom stre­su w ży­ciu co­dzien­nym, z gło­wą sto­so­wać su­ple­men­ta­cję. Jed­nym z wa­żnych aspek­tów na­szej im­mu­no­lo­gicz­nej ukła­dan­ki będzie rów­nież włącze­nie an­ty­wi­ru­so­wej tar­czy, po­nie­waż przy­szło nam praw­do­po­dob­nie dłu­żej żyć w cza­sach pan­de­mii. War­to więc po­znać zdol­no­ść we­wnętrz­ne­go le­ka­rza, aby nasz or­ga­nizm sku­tecz­niej roz­pra­wiał się z wi­ru­sa­mi!

Nie tyl­ko przy­swa­jaj te in­for­ma­cje. Czy­ta­jąc, za­pa­mi­ętaj, że ta chwi­la do­ty­czy cie­bie i two­je­go ży­cia. Miej pod ręką ko­lo­ro­wy mar­ker i pod­kre­ślaj to, co szcze­gól­nie cię do­ty­czy. Wra­caj do tego, gdyż praw­do­po­dob­nie te tre­ści będą dla cie­bie po­moc­ne. Ciesz się nimi, jak pod­ró­żą w głąb two­je­go cia­ła, du­szy i umy­słu. Kie­dy na­tkniesz się na sło­wa "stres", "po­śpiech", "mi­ło­ść" czy "uda­ne re­la­cje", po­wi­nie­neś przez chwi­lę po­my­śleć o tym, co w to­bie bu­dzą. Co od­czu­wasz? Co jest po­wo­dem two­ich lęków, ra­do­ści, czy spe­łnia­ją się two­je ma­rze­nia? Czy­ta­jąc ksi­ążkę, uwra­żli­wiaj się na swo­je cia­ło. Ba­daj swo­je "ser­ce", któ­re jest du­cho­wą na­wi­ga­cją, ośrod­kiem woli oraz cen­tra­lą two­ich de­cy­zji - od nich za­le­ży naj­wi­ęcej! Nie przej­muj się, je­śli teo­ria wy­da­je się cza­sem jak trud­na wy­pra­wa w góry lub gdy na­tkniesz się na nie­zro­zu­mia­łe me­dycz­ne ter­mi­ny. Naj­wa­żniej­sze, abyś się nie znie­chęcał i nie szu­kał bez ko­ńca wy­mó­wek. Prze­pi­sy, któ­re przed­sta­wiam w tej ksi­ążce, są nie­zwy­kle ła­twe, smacz­ne i pro­ste, a zde­cy­do­wa­ną wi­ęk­szo­ść pro­duk­tów praw­do­po­dob­nie masz pod ręką lub ku­pisz je bez pro­ble­mu w ka­żdym su­per­mar­ke­cie. Dla­te­go nie masz wy­mó­wek, że coś jest nie­mo­żli­we. Pa­mi­ętaj, że naj­lep­sza me­dy­cy­na to me­dy­cy­na za­po­bie­ga­nia. Zło­ta za­sa­da brzmi: "Je­den gram umia­ru jest cen­niej­szy niż 10 ki­lo­gra­mów le­karstw".

W trak­cie lek­tu­ry mo­żesz mieć wra­że­nie, że czy­tasz o so­bie. Może po­ja­wić się też re­flek­sja, że two­je do­le­gli­wo­ści mają wie­le ró­żnych przy­czyn. Mo­żesz na­wet po­my­śleć, że mu­sisz podążać za wszyst­ki­mi wska­zów­ka­mi w tym sa­mym cza­sie. Za­cho­waj jed­nak spo­kój. Otrzy­mu­jesz bo­wiem wy­pró­bo­wa­ne i prze­te­sto­wa­ne na­rzędzie! Wa­żne jest rów­nież, aby ja­ka­kol­wiek sa­mo­ob­ser­wa­cja nie za­stąpi­ła pro­fe­sjo­nal­nej oce­ny i te­ra­pii pro­wa­dzo­nej przez do­świad­czo­ne­go te­ra­peu­tę czy le­ka­rza. Szcze­gól­nie w przy­pad­ku upo­rczy­wych do­le­gli­wo­ści. Uni­kaj rów­nież wszel­kich skraj­no­ści, nie dzia­łaj w po­śpie­chu i bez pla­nu. W ostat­nich roz­dzia­łach znaj­dziesz har­mo­no­gra­my, ale nie są one nie do zmia­ny. Mo­żesz uło­żyć swój wła­sny plan, trak­tu­jąc prze­pi­sy jak in­spi­ra­cję, i wpro­wa­dzić wie­le wła­snych pod­ka­te­go­rii, od któ­rych roz­pocz­niesz zmia­ny. Czło­wiek za­zwy­czaj do­brze wie, co mu szko­dzi! Trud­no jed­nak o roz­wód ze zły­mi na­wy­ka­mi, po­nie­waż są one jak udep­ta­ne ście­żki. Dla­te­go nie­zwy­kle po­moc­ny do no­to­wa­nia może być pla­ner zdro­wia. Jed­na z mo­ich pu­bli­ka­cji pod ty­tu­łem Me­to­da 7 klu­czy - pla­ner zdro­wia, będzie do tego ide­al­na. Znaj­dziesz w niej po­rad­nik oraz dzien­nik do pra­cy i no­ta­tek na okres 7 ty­go­dni. Po­le­cam!

W tej ksi­ążce po­świ­ęcam wie­le miej­sca oczy­wi­stym i zna­nym nam do­brze przy­czy­nom cho­rób, ale rów­nież ta­kim, któ­re do tej pory często nie były roz­po­zna­wa­ne, a któ­re nie­zdia­gno­zo­wa­ne mogą prze­kszta­łcić się w cho­ro­by prze­wle­kłe. Oczy­wi­ście ksi­ążka nie może za­wie­rać wszyst­kich przy­czyn. Sto­su­jąc jed­nak pro­gram im­mu­no­te­ra­pii na­tu­ral­nej, bacz­nie przy­gląda­my się ryt­mo­wi pro­ce­sów or­ga­ni­zmu, ta­kich jak odży­wia­nie, zdro­wy sen, de­tok­sy­ka­cja czy te­ra­pia mi­kro­ele­men­ta­mi. Ulep­sza­jąc swój rytm w bu­do­wa­niu uda­nych re­la­cji, od­zy­skasz wi­ęcej cza­su na mi­ło­ść, od­kry­jesz swój in­dy­wi­du­al­ny kod me­ta­bo­licz­ny, sku­tecz­nie zre­du­ku­jesz po­ziom stre­su i od­zy­skasz ener­gię - pro­por­cjo­nal­nie do tego, jak się za­an­ga­żu­jesz w zmia­nę! Znaj­dziesz tu­taj rów­nież moje nowe i spraw­dzo­ne prze­pi­sy ku­li­nar­ne. Szyb­ko prze­ko­nasz się, że nóż i wi­de­lec są wa­żny­mi na­rzędzia­mi do od­zy­ska­nia ener­gii oraz prze­bu­dze­nia we­wnętrz­ne­go le­ka­rza!

Cie­szę się, że bie­rzesz zdro­wie we wła­sne ręce, prze­ko­nu­jąc się, że to wiel­ki dar i war­to się o nie za­trosz­czyć. Naj­wi­ęk­szy wpływ na two­je zdro­wie masz ty sam! A naj­lep­szym pla­no­wa­niem przy­szło­ści jest jej stwa­rza­nie! Dzi­ęki tej pu­bli­ka­cji mo­żesz do­ko­nać im­po­nu­jących zmian w po­zio­mie two­jej ener­gii ży­cio­wej, zdro­wia two­je­go oraz tych, któ­rych ko­chasz! Mam na­dzie­ję, że to wy­ko­rzy­stasz. Nic bo­wiem tak nie cie­szy jak dom, któ­ry pach­nie do­brym je­dze­niem i wy­pe­łnio­ny jest po brze­gi wza­jem­ną mi­ło­ścią.

Przed­sta­wiam mój au­tor­ski pro­gram re­ge­ne­ra­cji im­mu­no­lo­gicz­nej me­to­dą 7 klu­czy, dzi­ęki któ­re­mu od­bu­du­jesz sie­dem fi­la­rów two­jej od­por­no­ści! Po­przez sku­tecz­ny de­toks, szczel­ne je­li­ta, do­bry sen, uda­ne re­la­cje, zdro­wą die­tę, re­gu­lar­ną ak­tyw­no­ść i mi­ne­ra­li­za­cję or­ga­ni­zmu wzmoc­nisz or­ga­nizm w ci­ągu 7 ty­go­dni i po­czu­jesz re­al­ną zmia­nę! Nie obie­cu­ję, że znaj­dziesz tu­taj ła­twy i zło­ty śro­dek, ale za­pew­niam cię, że dzi­ęki tej me­to­dzie od­zy­sku­ją zdro­wie set­ki mo­ich pa­cjen­tów ka­żde­go roku!

 

Go­tuj zdro­wo, zmie­niaj na­wy­ki i obu­dź we­wnętrz­ne­go le­ka­rza!

 

Ma­rek Za­rem­ba

Zupy

Wietnamska zupa z kurczakiem i makaronem ryżowym

Skład­ni­ki na 4 por­cje

kor­pus z kur­cza­ka za­gro­do­we­go + 1 pie­rś

3 mar­chew­ki

1 duża ce­bu­la

6 ząb­ków czosn­ku

6-8 go­ździ­ków

4 zia­ren­ka kar­da­mo­nu (opcjo­nal­nie)

kil­ka zia­re­nek pie­przu

4 cm kłącza im­bi­ru

2-3 cm świe­że­go kłącza kur­ku­my (opcjo­nal­nie)

1/2 ły­żecz­ki na­sion ko­pru wło­skie­go

sok z cy­try­ny

sól mor­ska lub hi­ma­laj­ska

ma­ka­ron ry­żo­wy lub ko­mo­sa ry­żo­wa do ser­wo­wa­nia

ba­zy­lia do de­ko­ra­cji

Przy­go­to­wa­nie

Ugo­tuj ma­ka­ron lub ko­mo­sę ry­żo­wą i od­staw. Kor­pus kur­cza­ka ze skrzy­de­łkiem włóż do garn­ka. Do­daj wa­rzy­wa po­kro­jo­ne w dużą kost­kę, czo­snek i przy­pra­wy. Wlej 1 i 1/2 l wody i za­go­tuj. Zmniejsz ogień, do­praw solą i go­tuj pod przy­kry­ciem przez co naj­mniej 1 godz. W trak­cie go­to­wa­nia zdej­muj sit­kiem szu­mo­wi­ny. W po­ło­wie go­to­wa­nia do­daj pie­rś z kur­cza­ka. Zupę ser­wuj z ugo­to­wa­ną pier­sią z kur­cza­ka (po­krój na pla­ster­ki), ma­ka­ro­nem ry­żo­wym lub ugo­to­wa­ną ko­mo­są ry­żo­wą, ba­zy­lią lub szczy­pior­kiem. Na ta­le­rzu zupę skrop de­li­kat­nie so­kiem z cy­try­ny.

Moja rada

Uwiel­biam tę zupę! Do­bry ro­sół za­wsze sta­wia mnie na nogi. Je­śli od­czu­wasz sła­bo­ść pod­czas in­fek­cji, nie zwle­kaj i go­tuj jak naj­częściej ten bu­lion in­spi­ro­wa­ny kuch­nią wiet­nam­ską. Za­miast kur­cza­ka mo­żesz użyć ka­wa­łków in­dy­ka lub kor­pu­su z kacz­ki. Do­da­tek go­ździ­ków, im­bi­ru i na­sion ko­pru wzmac­nia płu­ca, śle­dzio­nę i ner­ki - fi­la­ry na­szej od­por­no­ści we­dług me­dy­cy­ny na­tu­ral­nej. Ta zupa to do­sko­na­ła tar­cza an­ty­wi­ru­so­wa, do­mo­wy an­ty­bio­tyk!

?

Zupa dyniowa z nutą rozmarynu i orzechami włoskimi

Skład­ni­ki na 2-3 por­cje

1 mała dy­nia hok­ka­ido lub pi­żmo­wa

1 ce­bu­la

ok. 4 cm kłącza im­bi­ru

2-4 ga­łąz­ki roz­ma­ry­nu

2 ząb­ki czosn­ku

ok. 1 i 1/2 l wody

2 ły­żki orze­chów wło­skich

oli­wa z oli­wek lub ma­sło kla­ro­wa­ne do sma­że­nia

szczyp­ta bia­łe­go pie­przu (opcjo­nal­nie)

sól hi­ma­laj­ska lub mor­ska

Przy­go­to­wa­nie

Dy­nię umyj, obierz (dyni hok­ka­ido...

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej

Dania główne

Pieczony kalafior z orkiszem

Skład­ni­ki na 1-2 por­cje

1 szklan­ka ugo­to­wa­ne­go or­ki­szu

1/2 ka­la­fio­ra

świe­że ore­ga­no lub ko­len­dra do de­ko­ra­cji (opcjo­nal­nie)

2 ły­żki zia­ren owo­cu gra­na­tu

Do ma­ry­na­ty

1 ły­żecz­ka kur­ku­my

1/2 ły­żecz­ki cur­ry

1 mały ząbek czosn­ku

2-3 cm utar­te­go im­bi­ru

sól do sma­ku

6 ły­żek oli­wy z oli­wek

Przy­go­to­wa­nie

Po­łącz w mi­secz­ce do­kład­nie skład­ni­ki ma­ry­na­ty. Ka­la­fior umyj, po­dziel na ró­życz­ki, wy­mie­szaj z ma­ry­na­tą i prze­łóż do na­czy­nia ża­ro­od­por­ne­go. Pie­kar­nik roz­grzej do tem­pe­ra­tu­ry 180?C i za­pie­kaj ka­la­fior przez ok. 15-20 min (ma być al den­te). Upie­czo­ny ka­la­fior ser­wuj z ugo­to­wa­nym or­ki­szem i ziar­na­mi owo­cu gra­na­tu. Mo­żesz do­dać list­ki ore­ga­no lub świe­żej ko­len­dry.

Moja rada

Je­stem prze­ko­na­ny, że na­wet je­śli do­tąd nie za­przy­ja­źni­łeś się z ka­la­fio­rem, to dzi­ęki temu prze­pi­so­wi zmie­nisz o nim zda­nie. Or­kisz mo­żna za­stąpić gry­ką lub ka­szą ja­gla­ną. Ten ze­staw jest spraw­dzo­nym, jed­nym z ulu­bio­nych prze­pi­sów uczest­ni­ków Im­mu­no­pla­nu w mo­jej po­rad­ni. Ka­la­fior ma ni­ski in­deks gli­ke­micz­ny i jest lek­ko­straw­ny po ugo­to­wa­niu. Do­da­tek roz­grze­wa­jących przy­praw za­pew­nia nie tyl­ko wy­kwint­ny smak, ale też przy­pływ cie­pła i do­brej ener­gii.

?

Burgery jaglane z dynią i jarmużem

Skład­ni­ki na 1-2 por­cje

1 szklan­ka ugo­to­wa­nej ka­szy ja­gla­nej

1 szklan­ka utar­tej na ma­łych oczkach dyni, np. hok­ka­ido

2 żó­łt­ka z ja­jek eko­lo­gicz­nych

1/2 ły­żecz­ki ore­ga­no

szczyp­ta kur­ku­my

2 cm utar­te­go im­bi­ru (opcjo­nal­nie)

1/2 ły­żecz­ki su­szo­ne­go roz­ma­ry­nu lub 1 ły­żka świe­że­go (po­sie­ka­ne­go)

star­ta skór­ka z 1/4 cy­try­ny

1 szklan­ka drob­no po­sie­ka­nych list­ków jar­mu­żu (do bur­ge­rów)

2 szklan­ki jar­mu­żu do ser­wo­wa­nia

sól do sma­ku

1 ły­żka oli­wy z oli­wek

2 pła­skie ły­żki mie­lo­ne­go sie­mie­nia lnia­ne­go (opcjo­nal­nie)

dres­sing es­tra­go­no­wy do jar­mu­żu (s. 290)

Przy­go­to­wa­nie

Przy­go­tuj bur­ge­ry. Do mi­secz­ki do­daj utar­tą dy­nię, ugo­to­wa­ną ka­szę ja­gla­ną, po­sie­ka­ny drob­no jar­muż, mie­lo­ne sie­mię lnia­ne, oli­wę i przy­pra­wy oraz żó­łt­ka od ja­jek. Do­praw solą i skór­ką cy­try­no­wą. Do­kład­nie wy­mie­szaj i od­staw do lo­dów­ki na co naj­mniej 1 go­dzi­nę. Zwi­lż dło­nie i ufor­muj bur­ge­ry. Ukła­daj na blasz­ce wy­ło­żo­nej per­ga­mi­nem i za­pie­kaj w tem­pe­ra­tu­rze 180°C przez ok. 20-25 min. Ser­wuj z po­zo­sta­łym jar­mu­żem do­pra­wio­nym dres­sin­giem es­tra­go­no­wym.

Moja rada

Wa­rzyw­no-zbo­żo­we bur­ge­ry to do­sko­na­ła al­ter­na­ty­wa dla bur­ge­rów mi­ęsnych. Pod­czas Im­mu­no­pla­nu sta­ra­my się, szcze­gól­nie w fa­zie eli­mi­na­cji, spo­ży­wać wi­ęcej bez­glu­te­no­wych dań wa­rzyw­no-zbo­żo­wych z wy­klu­cze­niem bia­łka ja­jek, któ­re często może po­wo­do­wać nad­wra­żli­wo­ść po­kar­mo­wą. Kie­dy od­czu­wasz na­głe spad­ki ener­gii, szcze­gól­nie po spo­ży­ciu na śnia­da­nie ja­jek, na pe­wien czas je wy­klucz, aby prze­ko­nać się, czy dzi­ęki temu od­zy­skasz ener­gię i lep­sze sa­mo­po­czu­cie.

?

Gulasz z tofu w sosie maślano-pomidorowym

Skład­ni­ki na 2-3 por­cje

250 g tofu na­tu­ral­ne­go

2-4 cm star­te­go im­bi­ru

1 ząbek czosn­ku

oli­wa z oli­wek

2 szklan­ki ugo­to­wa­ne­go ryżu

se­zam upra­żo­ny (do ser­wo­wa­nia)

list­ki ba­zy­lii lub świe­żej ko­len­dry

Do sosu

? szklan­ki pas­sa­ty po­mi­do­ro­wej

lub kil­ka doj­rza­łych po­mi­do­rów (bez skór­ki)

1 mała ce­bu­la

2 ząb­ki czosn­ku

1/3 ły­żecz­ki ga­ram ma­sa­la (opcjo­nal­nie)

1/2 ły­żecz­ki kur­ku­my

2-3 cm utar­te­go im­bi­ru

2-3 ły­żki ma­sła kla­ro­wa­ne­go

ły­żka mio­du do sma­ku

sól hi­ma­laj­ska lub mor­ska

Przy­go­to­wa­nie

Tofu po­krój w kost­kę i prze­łóż do mi­secz­ki. Do­daj star­ty im­bir, oli­wę, do­praw solą i pod­sma­żaj na oli­wie, aż tofu się lek­ko zru­mie­ni. Od­staw.

Na pa­tel­ni roz­grzej ma­sło kla­ro­wa­ne, do­daj ce­bu­lę po­kro­jo­ną w kost­kę i ob­sma­żaj wraz z do­dat­kiem kur­ku­my, po­sie­ka­ne­go czosn­ku i im­bi­ru. Po chwi­li do­daj przy­pra­wę ga­ram ma­sa­la. Wrzuć po­mi­do­ry. Do­praw solą, mio­dem i go­tuj ok. 10-15 min. Do­lej tro­chę wody, gdy sos wyda ci się zbyt gęsty. Do­rzuć ob­sma­ża­ne wcze­śniej tofu i go­tuj jesz­cze na ma­łym ogniu ok. 2-3 min. Wy­mie­szaj i ser­wuj da­nie z ugo­to­wa­nym ry­żem, z do­dat­kiem pra­żo­ne­go se­za­mu i ba­zy­lii lub ko­len­dry.

Moja rada

To je­den z mo­ich ulu­bio­nych prze­pi­sów, in­spi­ro­wa­ny kuch­nią in­dyj­ską. Uwiel­biam ten aro­ma­tycz­ny ma­śla­ny sos po­mi­do­ro­wy. Za­miast tofu mo­żesz do­dać ka­wa­łki usma­żo­ne­go kur­cza­ka lub in­dy­ka. Naj­le­piej z dro­biu sma­ku­ją w tym so­sie pod­udzia z kur­cza­ka bez ko­ści. Ma­ry­nuj je przez całą noc. To aro­ma­tycz­ne da­nie jest do­sko­na­łym po­my­słem na sy­cący obiad lub lunch do pra­cy w obia­do­wym ter­mo­sie.

?

Leczo z dynią, cukinią i komosą ryżową

Skład­ni­ki na 2-4 por­cje

1 szklan­ka ugo­to­wa­nej ko­mo­sy

1/2 ma­łej dyni, np. hok­ka­ido

1-2 śred­nie cu­ki­nie

1 pusz­ka po­mi­do­rów

1/2 l wody

2 ząb­ki czosn­ku

1 ce­bu­la

1 ły­żka ore­ga­no

1 ły­żecz­ka cur­ry (opcjo­nal­nie)

szczyp­ta kur­ku­my

oli­wa z oli­wek

sól hi­ma­laj­ska lub mor­ska

list­ki ba­zy­lii do ser­wo­wa­nia

Przy­go­to­wa­nie

Dy­nię i cu­ki­nię po­krój...

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej