Spis treści
WARTOŚCI, ŻYCIE, ŚWIADOMOŚĆ JEDZENIA,
ROZDZIAŁY:
- POWÓD CZYLI JAK WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO
- ZMIANY I STAWIANIE PIERWSZYCH KROKÓW
- CIEKAWOSTKI KULINARNE-ILE CZEGO NAM POTRZEBA
- BYCIE GŁODNYM
--- RÓŻNORODNOŚĆ
- SILNA WOLA
- UMIAR
- KORZYŚCI
1
Często zastanawiam się, czy dobrze robię. Co to znaczy dobrze? Zgodnie z normami społeczno-kulturowymi, dobrze w mniemaniu innych, oczach matki, ojca? Dobrze może mieć wiele znaczeń. Dobrze postępować każdego dnia, w moim mniemaniu, to czynić tak bym patrząc na poprzednie minuty, godziny nie żałowała swoich decyzji i wyborów. Dobrze, w moim mniemaniu to postępować nie czyniąc krzywdy, przykrości, rozczarowań oraz zawodu swoim bliskim. Dobrze znaczy dla mnie w zgodzie ze swoim systemem przyjmowanych wartości. Dobrze robić i żyć znaczy być świadomą swoich nastrojów i humorów, akceptować złe samopoczucie jak i wzniosłe momenty.
Dużo nauczyłam się ostatnio o akceptacji oraz noszeniu żalu w sobie. Żal jest jak kotwica która trzyma nas w miejscu, nie powala wypłynąć na szerokie wody. Ciągnie w dół, odbiera siły, zamienia słodki smak życia w gorzki. Zbiera teraźniejszość, trzymając nas w sidłach przeszłości, a przecież tego nie chcemy. Jak my wszyscy pragniemy żyć? Szczęśliwie i dobrze. Statecznie.
Otwieranie się na nowe doznania, pomoże nam w poszukiwaniu szczęścia. Pomoże nam w akceptacji samych siebie, naszych decyzji i postępowań. Pomoże nam zrozumieć dlaczego postąpiliśmy tak a nie inaczej. Pomoże nam cieszyć się z małych rzeczy i nawet tych nie przyjemnych zdarzeń - bo to one są najcenniejszymi lekcjami. Nie unikajmy więc ich, zaakceptujmy i podziękujmy. Wyjdź z domu, zajrzyj w głąb serca swego i zastanów się minutę, dlaczego dana sytuacji miała miejsce i co się takiego wydarzyło. To jest sygnał i znak - pozwól sobie dostać odpowiedź - pomyśl.
Trudne i skrajne sytuacje uczą nas pokory i dają nam siłę - z marnym skutkiem jednak, jeśli sobie nie uświadomimy ich racji bytu.
Akceptacja, wdzięczność, empatia
Wyobraź sobie, że każda sytuacja która się Tobie przydarza daje Ci dwie możliwości wyboru - możesz podjąć działanie lub pozostać bierna. Możesz wybrać bezpieczny wariant, nie podejmując działań lub wyjść ze strefy komfortu czyniąc swoje życie, takim, jakim chciałabyś by było.
Empatia pozwoli Tobie szczerze zaakceptować rzeczy które trzymały Ciebie do tej pory w miejscu. Pomoże Tobie lepiej przyjrzeć się swoim obawom i otworzyć na nowe - więcej wyrozumiałości dla siebie kobieto.
Akceptacja nieuchronności nieprzewidzianych zdarzeń nadchodzących i żalu decyzji podjętych w minionych latach pozwoli Ci podjąć krok do przodu - poczynić zmianę. Kotwica żalu, nie zadowolenia z życia nie puszczą Cię dalej. A kto w Twoim życiu rządzi? Ty czy może coś innego... Przejmij kontrolę nad sobą i swoim życiem, bliskimi i otoczeniem - jesteś tego naprawdę warta!
Wdzięczność za wszystko co do tej pory Ciebie spotkało, umożliwi akceptację tego co Cię spotyka teraz i tego co nadchodzi. Wdzięczność za każde surowe lekcje życia codziennego, wspaniale, że się wydarzyły, na pewno były to wskazówki. Wczuj się w siebie, spróbuj od rana ćwiczyć jogę i bądź co dzień świadoma, jak każda minuta w Twoim życiu jest ważna i cenna. To już tu i teraz - nie powtórzy się więcej. To już tu i teraz dzieje się ostatni raz - wiedząc to, co teraz uczynisz?
Żyjąc świadomie od rana, nie doznasz poczucia rozgoryczenia bo zawsze będziesz mogła stwierdzić, że w danym momencie w tych okolicznościach nie dało się inaczej postąpić, a najważniejszym faktem jest to, że wybrałaś świadomie najskuteczniejsze i najlepsze rozwiązanie dla siebie samej. Moją strategią życia jest podejście w taki właśnie sposób.
1. Jestem w pełni świadoma, nawet nieprzyjemnych okoliczności - akceptuję je.
2. Staram się codzienne zadania układać według swoich upodobań i systemu wartości- spełnienie.
3.Staram się codziennie priorytetyzować działania najistotniejsze do tych najmniej istotnych- energię przeznaczam na sprawy bardziej ważne.
4.Nie tracę czasu ani myśli, uczuć i emocji na sytuacje które są poza moją kontrolą na które kompletnie nie mam wpływu, oraz te które nie są sprawami priorytetowymi w danym dniu- oszczędzam energię.
5.Smucę się i jest mi przykro kiedy bliskim dzieje się krzywda, lub ktoś z moich bliskich cierpi- czuję.
6.Akceptuję fakt niezamierzonych przeciwności, chaosu i pędu życia codziennego.
5.Akceptuję fakt, że nie mam wpływu na to jakie decyzje podejmują moi bliscy oraz wszystkie istoty ludzkie, nie biorę za to odpowiedzialności.
6.Akceptuję fakt, że niepowodzenia są normalne - wzmacniają. Ja ich potrzebuję.
7.Akceptuję fakt, że czasami się gubię i nie wiem co czynię. Akceptacja zagubienia - samoświadomość.
8.Akceptuję fakt, że jestem na tym poziomie życia, że pragnę próbować i sięgać po więcej- wyrozumiałość.
9.Akceptuję fakt, że moja rodzina stanowi taką komórkę społeczną a nie inną- akceptacja własnego położenia.
10.Akceptuję fakt, że w naszym domu, żyjemy na zasadach przez nas ustalonych.
Pozdrawiam was wszystkich serdecznie Agata Redis
www.veggyagata.com
1 Zmiany i stawianie pierwszych kroków
1.Głód, silna wola, umiar
Wyobraź sobie, że jesteś prezentem. Pięknie zapakowanym i kolorowym. Jak to prezenty wszystkie różnią się, są większe mniejsze, płaskie, okrągłe, podłużne i wyobraź sobie następnie, że jesteś jednym z prezentów zbudowanym z krwi i kości. Co Ty na to? Dostajesz szanse, żeby się stopniowo w ciągu życia rozpakowywać i uwalniać to co w Tobie najpiękniejsze, czyli wnętrze prezentu. W jaki sposób z tej szansy skorzystasz? Zaczniesz się rozpakowywać i pokażesz jakie piękno jest w środku czy pozostawisz ten prezent zamknięty?
Wszystko to doprowadziło, do utraty zaufania I braku wiary, że na cokolwiek zasługuję. Karciłam siebie przy każdej napotkanej okazji za wszystkie niepowodzenia. Sukcesy natomiast konsekwentnie tłumaczyłam przypadkiem. Wymioty nie tylko występują w bulimii przy kompulsywnym objadaniu się. Wynikają też z napięcia i reakcji chemicznych zachodzących w mózgu. Miałam wyidealizowany obraz w głowie sprzeczny z tym czego pragnęłam. Rzeczywistość była trochę bardziej cierpka. Nie było domu, kota, kochającego męża i szacunku, wspólnych pasji oraz możliwości spokojnego rozwoju. Wszystko niby to miało połowicznie miejsce, ale jak w krzywym zwierciadle, odbiegało od norm totalnie. Jak reakcja łańcuchowa, wszystko oddziaływało na moje samopoczucie. Przyczyniło się to dziwnych decyzji I miało swoje konsekwencje. Udało mi się przeżyć I wyjść z tego cało tylko dzięki temu, że ciężko pracowałam nad odzyskaniem zaufania do siebie. W momencie ukończenia terapii, zasiało się ziarno nadziei o którym wspomniałam wcześniej. Postanowiłam nie obarczać więcej ludzi dookoła siebie ani siebie samej. Dałam sobie co najważniejsze przyzwolenie do epizodów tłumacząc sobie na głos, że jeżeli znowu pobiegnę do toalety to nic się nie stanie, a świat się nie zawali, i na wszystko potrzeba - czasu. Wytłumaczyłam sobie na głos skrupulatnie, że zmiany będą mogły postępować powolnie i żebym nie spodziewała się, że reakcje wymiotne od razu znikną. Zajęło mi to dobre pół roku intensywnego wychodzenia z bulimii. Cieszę się poniekąd, że mieszkałam sama, bo dużo musiałam mieć kontaktu ze sobą i dużo rozmawiać na głos. Bogu dzięki nikt nie musiał słuchać tych wywodów, bo mogłoby się zrobić niezręcznie. Jednak jak i trzeba by było to zrobiłabym to. Rozmowa ze sobą na głos działa terapeutycznie i umożliwia zrozumienie problemu. Wrócę do tego w kolejnym rozdziale. Miałam dwa ważne powody, chciałam być znowu zdrowa, no i chciałam by moja córka i przyszłe dzieci miały również obraz szczęśliwej i spełnionej mamy. Zaakceptowałam swoją przeszłość I zaczęłam pracę nad przyszłością. Parę prostych wskazówek, proszę wyciągnij jak najwięcej dla siebie, bo naprawdę warto
- Staraj się uspokoić przed każdym posiłkiem, I upewnij czy na pewno masz na to ochotę i uwaga ważne, czy w ogóle jesteś głodna. Nie sięgaj po posiłek, bo Ci się tylko wydaje, że CHYBA jesteś głodna a organizm mówi co innego. Błąd! Twój mózg jeszcze będzie płatał Tobie figle, i dawał sprzeczne komunikaty, tak jak to robił do tej pory. Ty natomiast wsłuchasz się w potrzeby organizmu i zaczniesz jeść tylko wtedy, kiedy zgłodniejesz.
- Staraj się jeść minimum trzy razy dziennie, więc nie podjadaj, wtedy będziesz miała pewność, że zgłodniejesz do kolejnego posiłku. Staraj się dojeżdżać do pracy rowerem lub chodzić na pieszo. Świeże powietrze i ruch wzmagają apetyt, poprawia gospodarkę wodną organizmu, reguluje różne reakcje zachodzące w mózgu. Nie podjadając pomiędzy posiłkami, będziesz miała więc pewność, że zgłodniejesz. Gwarantuję poprawę samooceny i samokontroli. Sukcesywność będzie kluczem do sukcesu, jeśli jednak pójdzie coś nie tak, nie obwiniaj się. Wróć do tego rozdziału i przeczytaj wszystko uważnie raz jeszcze, krok po kroku.
Zmiany na początku mogą być nieco trudniejsze ze względu na to, że prawdopodobnie Twój żołądek jest rozciągnięty lub w innej formie niż być powinien. Jego funkcje prawdopodobnie też są nieco zachwiane. W dalszej części książki opowiem, jak utrwaliłam nawyki żywieniowe i jak cudowne zmiany nastąpiły.
- Regularność. Wiem, myślisz sobie pewnie jak to jest możliwe w praktyce jak idziesz do pracy lub musisz odebrać dziecko ze szkoły. Nie ważne ustal sobie pory posiłków. Chodź by gromy z nieba leciały Ty masz prawo dbać o siebie I masz prawo do przyzwoitego posiłku co najmniej trzy razy w ciągu doby. ZADBAJ NAJPIERW O SWOJE ZDROWIE, ŻEBY MÓC ZADBAĆ O ZDROWIE SWOICH BLISKICH. Zasada z samolotu, uwaga: Najpierw zakładasz maskę tlenową sobie później ratujesz dziecko. Nie uratujesz dziecka jak sama umrzesz.
- Potraktuj to jako Twój rytuał troski nad sama sobą. Tak jak każdy inny zabieg spa lub masaże. Skorzystaj z przywileju, że taki zabieg pielęgnacyjny będziesz fundowała sobie siedem razy w tygodniu kilka razy dziennie! Czerp więc z tego radość, niech towarzyszy Tobie wdzięczność, że nie musisz głodować jak inni ludzie na świecie, I masz możliwość w ogóle wyboru. Doceń detale by usprawnić proces wychodzenia z niezdrowych nawyków żywieniowych. Bez wdzięczności I docenienia małych kroków nie osiągniesz sukcesu. Nawet jak polegniesz raz jeszcze, w porządku zaakceptuj to. Nie wypieraj porażki, Ty już osiągasz duży sukces wprowadzając zmiany. Nie może iść gładko wszystko po Twojej myśli więc przestań stawiać opór. Uściśnij i pokochaj niepowodzenia. Okaż wdzięczność, że to dzięki nim możesz się czegoś nauczyć i na nowo spojrzeć na świat. Gwarantuję, zaakceptowanie pewnych niedogodności w życiu czyni cuda.
- Stopniowo, powoli krok po kroku wprowadzaj zmiany I stałe godziny posiłków. Czy to nie cudowne, że możesz zjeść na co masz ochotę? Czy to nie piękne, że możesz się rozpieszczać w ten sposób I bliskich każdego dnia.
Choroba nauczyła mnie pokory do jedzenia I mój stosunek do niego zmienił się o sto osiemdziesiąt stopni. Gdyby nie bulimia, co nie ukrywam było przykrym doświadczeniem, nie nauczyłabym się pewnie szacunku I pokory. Nie wiedziałabym również, że jedzeniu należy okazywać należyta wdzięczność. Co więcej nie uświadomiłabym sobie jak wielki wpływ na nasze samopoczucie ma wpływ to co jemy codziennie.
Bulimie traktuje jako nałóg jak każdy inny. Coś jest nie tak, dyskomfort akcja, reakcja. Złudne zabijanie ciszy, uciekanie od swoich wewnętrznych prawdziwych myśli i dialogu z samą sobą. Znalazłszy sposób na wyjście z nałogu okazałam jej również zrozumienie i akceptację. Bulimia ukazuje fałszywy obraz czegoś co ma nad nami nieokiełznaną władzę. Jednak jak każdy inny nałóg bulimię da się oswoić i zaprzestać. Pomaga wyciągnąć mądre wnioski odpowiednio leczona. NIE ISTNIEJE TRWAŁE ZWALCZENIE BULIMII BEZ ZAAKCEPTOWANIA I ZROZUMIENIA JEJ DZIAŁANIA. U każdego towarzyszą inne rytuały. Jak u palacza, nie istnieją tacy sami palacze na całej kuli ziemskiej, każdy ma inny rytuał!
Oswojenie się ze swoim stanem jest jak zajrzenie do wnętrza siebie na nowo. Tak choruję na bulimię, tak mam już dosyć, jestem tym zmęczona. Tak zachorowałam. Już w porządku, zacznę od dzisiaj sobie pomagać i się wyleczę, jak doktor leczy dzieci. 99% sukcesu, to Twoje nastawienie psychiczne.
Nie wypieraj choroby, nie odrzucaj jej, ona jest częścią Ciebie. Co złego w zachorowaniu? Inni mogą się przeziębić, doświadczyć jelitówki, przykrych i równie krępujących zatruć pokarmowych tak i Ty zrozum, że miałaś prawo zachorować. Ze względu na ogromne różnice w objawach i rytuałach zwracania posiłków, musisz sama zadbać, żeby unormować swoje zdrowie psychiczne jak i fizyczne. Zacząć od porządnego nawadniania i dostarczania sobie niezbędnych składników potrzebnych do utrzymania prawidłowych funkcji organizmu.
Bulimia jest błędem, na którym można się wiele nauczyć, wykorzystaj to. Przypominało mi chodzenie w za ciasnych butach na własne życzenie. Raz postanowiłam świadomie je ściągnąć i nie założyłabym ich ponownie. GDYBYM ICH nie nosiła, nie doceniłabym swobody chodzenia. Nie wiedziałam, że mogę chodzić w wygodnych butach, więc po co się karciłam? Czego nauczyło mnie rzucenie palenia po jedenastu latach? A mianowicie pozwoliło mi zrozumieć, że robimy rzeczy, na które nie mamy w ogóle ochoty. Czy wiedząc, że nie lubisz pieczarek wstałabyś rano myśląc, żeby jedną zjeść? Nie, bo jest to tak samo nielogiczne jak i w przypadku papierosa. Nie ma absolutnie nic w nim smacznego a i każdy rytuał jest męczący. Wychodząc z bulimii przeszłam na wegetarianizm, bo zmotywowało mnie to zaburzenie to skrupulatnego studiowania żywności. Przez dwa pierwsze lata byłam zafascynowana pasketarianizmem, dieta z wykluczeniem mięsa, pozwalająca spożywać nabiał, ryby i inne. Później stopniowo wykluczyłam i ryby. Obecnie jestem na stopniu laktoowowegetarianizmu, w którym dopuszcza się wszystko z wyjątkiem mięsa, ryb i owoców morza. Co więcej ukończyłam w między czasie kursy z dziedziny odżywiania i skutecznego kontrolowania wagi oraz zagłębiłam się w temat fotografii z którego również udało zdobyć mi się dyplomy. Sukcesy oparte na doświadczaniu które tak naprawdę zmotywowało mnie do zrobienia czegoś innego w życiu. Złe rzeczy, przykre doświadczenia, nie mają na celu Ciebie zniszczyć-one pokazują Tobie nowe możliwości. Wszystko zależy od tego w jaki sposób ty wyciągniesz z tego coś dla siebie.
Wystarczy cofnąć się do dzieciństwa, żeby zrozumieć logikę natręctw. Ale opiszę to w kolejnych rozdziałach. Same poczucie winy jakie jaki Ci towarzyszy, popadając w niezdrowe nałogi jest wystarczającym powodem, że Ci to nie służy. To również trochę jak byś codziennie rozmawiała z toksyczną koleżankom i dzieliła się z nią zwierzeniami o Twoim życiu prywatnym. Zapewne po każdym rytuale czułabyś się wystarczająco źle, ze świadomością o totalnym braku asertywności i troski o samą siebie. Wstyd by Ci było, że inni potrafią a Ty nie. Co gorsza powtarzając ten rytuał każdego dnia pogrążasz sama siebie. Pamiętaj, to Twoje życie, Twoje wybory. Możesz się codziennie rozpieszczać, traktować jak księżniczkę lub sprowadzać do parteru na samym początku dnia.
Nie zrozumcie mnie źle ja się nie cieszę, że zachorowałam. Nie sugerują, żeby popadać w nałogi i chorować po to żeby poczuć ulgę. Mówię, żeby wyciągać wnioski, że wszystkiego co nam się w życiu przydarza. Było mi bardzo ciężko przestać, ale sens w tym, że ciężej było w tym trwać. Klucz polegał na zrozumieniu całej analogii choroby. Nikt się nie cieszy, że złapał grypę, ale to go nauczyło czegoś, żeby bardziej dbać o siebie. Cieplej ubierać, dostarczać więcej witamin organizmowi. Jak oblejesz egzamin, bo się nie uczyłaś cały rok, to też Twoje psychiczne uparcie się do tego przyczyniło. Ale jak każdy po porażce i oblanym egzaminie jesteś mądrzejsza, jeśli wyciągniesz odpowiednie wnioski! Będziesz wiedziała, żeby się następnym razem nauczyć i nie słuchać fałszywych podszeptów, mówiących, że Ci się nie chce. Nikt nie cieszy się, że połowę życia przepił i jest oficjalnie byłym alkoholikiem, ale zapewne to mu pozwoliło dostrzec rzeczy, których wcześniej nie widział. Wyleczenie się z nowotworu, bezpowrotnie przywołuje sentyment do życia i każdej żywej istoty. Z perspektywy czasu, Ci którym się udało przeżyć i zwalczyć raka, również widzą rzeczy, ludzi, gesty, których nie tylko nie dostrzegali, ale i nie doceniali wcześniej. Jak każdy żywy organizm i Ty masz prawo zachorować.
Bulimia jak jeden z wielu błędów życiowych począwszy od nieubezpieczenia się na życie poprzez podejmowanie się nie właściwej pracy, do której w ogóle nie jesteśmy stworzeni, miała mnie czegoś nauczyć. Każdy popełnia błędy, każdy popada w nałogi lub kompulsywne zachowania, zmaga się z nerwicą lub depresja. Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni - Friedrich Nietsche. Tylko sytuacje graniczne uczą. Tylko one powodują zmiany w naszym życiu. W jednej z książek B.H Gunaratana Samoświadomość w prostym angielskim, pojawia się pytanie dlaczego jest to takie ważne byśmy żyli dla naszych potrzeb skoro i tak będziemy cierpieć, jeden bardziej od drugiego? Dlatego, że raz przejdziemy przeszkodę, a zawsze musimy, jesteśmy wypełnieni większym poczuciem szczęścia i euforią. A szczęście przychodzi dopiero po przejściu przeszkody. Czy potrafisz być szczęśliwa mając już wszystko? Jak często cieszysz się z tego co już posiadasz, z faktu, że żyjesz i w ogóle oddychasz?
W tym rozdziale skupimy się na stworzeniu nowych, nawyków przyjemności'. Każdy bez wyjątku przechodzi różne fazy w swoim życiu, tutaj w ogóle nie ma się czego wstydzić. Towarzysząca niepewność to tak naprawdę nasz przyjaciel na drodze do nauczenia się pewności siebie-co jest możliwe, tak samo jak towarzyszący niepokój prowadzi nas do doznania spokoju. Dopiero po chaosie nastaje spokój, tak i jak po burzy docenisz piękne słońce. Przypuszczam, że jak byś mieszkała w słonecznym państwie piękno słońca mogłoby raczej Tobie zbrzydnąć jak i sam jego blask. O to chodzi w tym rozdziale, żebyś to piękno, które jest w Tobie ciągle widziała.