Wytępić całe to bydło - Sven Lindqvist

Reflow text when sidebars are open.
1
Wiesz już wystarczająco dużo. Ja też. To nie wiedzy nam brakuje. Brak nam odwagi, by zrozumieć to, co wiemy, i wyciągnąć z tego wnioski.
2
Tadmait, "pustynia nad pustyniami", to najbardziej martwa część Sahary. Bez śladu roślinności. Wszelkie życie tu zgasło. Ziemię pokrywa czarny, lśniący pustynny werniks, żarem wyciśnięty z kamieni.
Nocny autobus, jedyny z El Golea do Ajn Salih, jedzie, przy odrobinie szczęścia, siedem godzin. O miejsce siedzące trzeba stoczyć batalię z gromadą żołnierzy w ciężkich buciorach, wytrenowanych w algierskiej szkole walki wręcz w Sidi bel-Abbes. Ktoś, kto dźwiga pod pachą kwintesencję myśli europejskiej zamkniętą w niemal już muzealnym komputerze, jest w tej sytuacji z góry przegrany.
Przy bocznej drodze do Timimun przez wyłom w murze sprzedają ciepłą kartoflankę z chlebem. Potem wyboisty, rozjeżdżony asfalt kończy się i autobus toczy się dalej przez bezdrożną pustynię.
To prawdziwe rodeo. Pojazd zachowuje się jak nieujeżdżony młody koń. Grzechocąc szybami, skrzypiąc resorami, kołysze się i podskakuje, prąc naprzód. Każdy wstrząs przenosi się na komputer, który trzymam na kolanach, i czuję to aż w miękkich chrząstkach kręgosłupa, chwiejącego się jak wieża z klocków. Kiedy już nie można siedzieć, chwytam się półki na bagaż i próbuję pozycji wiszącej lub przykucam.
To jest właśnie to, czego się obawiałem. To jest to, za czym tęskniłem.
Wspaniała noc księżycowa. Godzina za godziną obok nas płynie biała przestrzeń: kamienie i piasek, kamienie i żwir, żwir i piasek - wszystko skrzy się jak śnieg. Godzina za godziną. Nie dzieje się nic aż do momentu, kiedy nagle w ciemności rozpala się płomień. To sygnał. Jeden z pasażerów zatrzymuje pojazd, wysiada i rusza prosto przed siebie w pustynię.
Odgłos jego kroków znika w piasku. Wkrótce znika i on. Także i my znikamy w tym białym mroku.
34
Kwintesencja myśli europejskiej? Tak, istnieje zdanie, krótkie i proste zdanie, trzy lub cztery słowa opisujące dzieje naszej części świata, naszego człowieczeństwa, całą historię naszej biosfery od holocenu po Holocaust.
Nie mówi ono jednak nic o Europie jako ojczyźnie humanizmu, demokracji i dobrobytu. Nie mówi więc nic o tym wszystkim, z czego nie bez racji jesteśmy dumni. Niesie jedynie tę prawdę, którą najchętniej wymazalibyśmy z pamięci.
Studiowałem to zdanie wiele lat. Zebrałem ogromny materiał, na którego przeanalizowanie nigdy nie znalazłem czasu. Chciałbym zniknąć gdzieś w tej pustyni, gdzie nikt by mnie nie znalazł, gdzie miałbym czas tylko dla siebie. Zniknąć i nie wrócić, dopóki nie zrozumiem tego, co już wiem.
45
Wysiadam w Ajn Salih.
Księżyc już nie świeci. Autobus zabiera z sobą światło i znika. Dookoła mnie panuje gęsta ciemność.
To właśnie pod Ajn Salih napadnięto i obrabowano Aleksandra Gordona Lainga, szkockiego podróżnika i odkrywcę. Dostał pięć ciosów w ciemię i trzy w lewą skroń. Jeden z nich, lądując na lewej kości policzkowej, strzaskał szczękę i zmiażdżył ucho. Potworna rana na karku uszkodziła tchawicę, a kula wystrzelona w biodro doszła aż do kręgosłupa. Trzy ciosy w prawe ramię i rękę, złamane trzy palce, zmiażdżony nadgarstek etc., etc.
Gdzieś daleko, w ciemności, miga blask ognia. Zaczynam wlec w jego kierunku moją ciężką elektronikę i jeszcze cięższą torbę.
Łachy naniesionego wiatrem czerwonego piachu przecinają drogę. Na zboczach wydm sypki piasek zbiera się, tworząc zaspy. Robię dziesięć kroków, odpoczywam i znów dziesięć kroków. Światło wcale nie staje się bliższe.
Lainga napadnięto w styczniu 1825 roku. Ale strach jest ponadczasowy. Thomas Hobbes w XVII wieku bał się samotności, nocy i śmierci tak samo jak ja. "Istnieją na świecie ludzie okrutni" - mówił do swego przyjaciela Aubreya - "którym zabicie człowieka sprawia większą przyjemność niż tobie upolowanie dzikiego ptaka".
Ogień wydaje się nadal bardzo odległy. Czy mam "zaparkować" komputer i torbę, aby było mi lżej iść? Nie. Usiądę w tym pyle i poczekam do świtu.
I nagle dociera do mnie podmuch wiatru niosący tuż nad ziemią woń palonego drewna.
Czy zapachy pustyni czuje się intensywniej dlatego, że jest ich tu niewiele? A może na pustyni drewno jest bardziej skondensowane i z tego powodu bardziej aromatyczne? Pewne jest, że ogień, który dla oka wydawał się tak daleki, nagle dla nosa okazuje się o wiele bliższy.
Wstaję i ruszam dalej.
Z mocnym postanowieniem osiągnięcia celu docieram w końcu do siedzących wokół ogniska ludzi.
Pozdrawiam. Pytam. I dowiaduję się, że idę w całkiem przeciwnym kierunku. Wystarczy zawrócić, mówią.
Dochodzę więc po swoich śladach do przystanku, na którym wysiadłem.
A potem dalej, na południe, wciąż w ciemnościach nocy.
56
"Lęk pozostaje zawsze" - mówi Conrad. - "Człowiek może zniszczyć w sobie doszczętnie wszystkie uczucia - miłość i nienawiść, i wiarę, i nawet zwątpienie. Ale póki lgnie do życia, nie może zniszczyć lęku".
Hobbes zgodziłby się z nim. Mogliby więc, poprzez wieki, podać sobie ręce.
Dlaczego nieustannie podróżuję, skoro tak bardzo boję się podróży? Dlaczego podróżował Artur Lundkvist7, który też się bał?
Może w lęku szukamy sposobu na wyostrzenie naszych zmysłów, intensywniejszej formy egzystencji? Boję się, więc jestem. Im bardziej się boję, tym bardziej istnieję?
6
W Ajn Salih jest tylko jeden hotel - duży, drogi, państwowy hotel Tidikelt. Kiedy wreszcie udaje mi się go znaleźć, ma do zaoferowania jedynie mały, ciemny i lodowato zimny pokój, którego system ogrzewania już dawno temu przestał funkcjonować.
Wszystko poza tym takie jak zawsze na Saharze: ostry zapach detergentów, skrzypiące drzwi z nienaoliwionymi zawiasami i opuszczone do połowy rolety. Doskonale rozpoznaję znajomy kiwający się stół z krótszą jedną nogą, woalkę piasku na jego blacie, na poduszce i umywalce. Nie jest mi też obcy kran, który po całkowitym odkręceniu zaczyna powoli kapać, a napełniwszy do połowy szklankę do mycia zębów, poddaje się z ciężkim westchnieniem. Dobrze znam także surowo, niemal po wojskowemu zaścielone łóżko, na którym nie da się położyć inaczej niż w pozycji "na baczność". Pościel, przymocowana do dolnej części łóżka, wystarcza na przykrycie połowy ciała mniej więcej do wysokości pępka, broniąc dziewiczo nienaruszonego posłania.
OK, podróżować może i trzeba, ale dlaczego aż tu?
7
Dźwięk uderzeń ciężkiego młota. Spadają na krtań. Odgłos przypominający zgniatanie skorupki jajka i charczenie bitych ludzi usiłujących rozpaczliwie złapać oddech.
Budzę się w końcu późnym popołudniem ubrany w to, w czym przyjechałem. Łóżko jest czerwone od piasku, który przyniosłem z autobusu. Każdy kolejny cios miażdży krtań. Ostatni pewnie zmiażdży moją.
8
Hotel leży otulony lotnym piaskiem, samotny przy pustej drodze wiodącej przez jałową równinę. Brnę w głębokim piachu. Słoneczny młot pulsuje nieubłaganie. Światło jest równie oślepiające jak ciemność. Gorące powietrze tnie twarz jak cieniutka warstewka lodu.
Pół godziny zajmuje dojście do poczty, od której z kolei jest równie daleko do banku i rynku. Stare miasto leży skulone w sobie, niedostępne dla słońca i piaskowych burz. Natomiast nowa część rozciąga się szeroko i nowoczesnymi rozwiązaniami planistycznymi usiłuje spotęgować saharyjską pustkę.
Czerwonobrązowe gliniane fasady w centrum miasta ożywiają białe kolumny i portale, białe wieżyczki i korony murów. Styl nazywany jest "sudańskim", czarnym, od "Bled es-Sudan" - ziemia czarnych. W istocie ten pełen fantazji styl stworzony został przez Francuzów specjalnie na Wystawę Światową w Paryżu w 1900 roku, a dopiero później przeniesiony tu, na Saharę. Nowoczesna część miasta jest szara od stosowanego na całym świecie betonu.
W drodze powrotnej czuję na twarzy ostry wiatr wiejący od wschodu. W hotelu przeważają kierowcy ciężarówek i obcokrajowcy, w większości Niemcy - wszyscy w drodze "do góry" lub "na dół", jakby byli na schodach. Każdy pyta każdego o drogę, o benzynę, o ekwipunek, wszyscy pochłonięci są jedną myślą: wyruszyć w dalszą drogę najszybciej jak to możliwe.
Przymocowuję mapę do ściany i oceniam odległości. Dwieście dziewięćdziesiąt kilometrów pustynnej drogi na wschód do najbliższej oazy Reggan. Najbliższa na północy El Golea, z której właśnie dotarłem - czterysta kilometrów. Na wschód oaza Bordż Omar Driss - pięćset kilometrów w prostej linii. Na południe - Tamanrasset, sześćset. Do najbliższego morza, Śródziemnego - tysiąc kilometrów w prostej linii i tysiąc trzysta do najbliższej rzeki, Nigru. Na zachodzie morze jest w odległości tysiąca pięciuset kilometrów, na wschodzie zaś leży tak daleko, że nie ma to już żadnego znaczenia.
Za każdym razem, kiedy widzę te odległości od miejsca, w którym się znajduję, za każdym razem, kiedy uświadamiam sobie, że jestem tu, w zerowym punkcie pustyni, przeszywa mnie dreszcz szczęścia. Właśnie dlatego tu jestem.
98
Żebym tylko mógł uruchomić komputer. Czy zniósł wstrząsy i pył. Dyskietki nie są większe od kartki pocztowej. Mam ich z sobą kilka setek, w hermetycznych opakowaniach. To cała biblioteka, która nie waży więcej niż jedna książka.
Mogę w każdej chwili wejść w dowolny moment historii Zagłady, od początków paleontologii, gdy Thomas Jefferson uważał za niewyobrażalne, by z systemu biologicznego mógł zniknąć choćby jeden gatunek - aż do dzisiejszej wiedzy, według której 99,99 procent wszystkich gatunków już na dobre wymarło, i to tych największych. Nieomal całe życie zgaszone masowymi zabójstwami.
Dyskietka waży pięć gramów. Wsuwam ją do komputera i włączam prąd. Ekran rozjaśnia się blaskiem i fraza, którą od tak dawna studiuję, oślepia mnie w mroku pokoju.
"Europa" wywodzi się z semickiego słowa oznaczającego mrok. Litery płonące na ekranie układają się w prawdziwie europejskie zdanie. To pogląd istniejący na długo zanim na przełomie lat 1898 i 1899 sformułował go polski pisarz, który często myślał po francusku, ale pisał po angielsku: Joseph Conrad.
Kurtz, główny bohater Jądra ciemności, kończy swój raport o niesieniu cywilizacji wśród dzikich w Afryce odręcznym postscriptum. Wydobywa ono z górnolotnej retoryki dzieła jego prawdziwą treść.
I to zdanie teraz świeci z ekranu:
"Exterminate all the brutes".
109
Łacińskie "extermino" oznacza "wygnać poza granice", "terminus" - "skazać na wygnanie". Z tych pojęć powstało angielskie "exterminate", co znaczy "wygnać poza granice życia, deportować z życia".
W języku szwedzkim nie znajduję bezpośredniego odpowiednika tego słowa. Można powiedzieć "wytępić", choć jest to właściwie zupełnie inne słowo, odpowiadające angielskiemu "extirpate" z łacińskiego "stirps", czyli "korzeń, plemię, ród".
Zarówno w szwedzkim, jak i w angielskim już z samego czasownika wynika, że pojęcie to rzadko odnosi się do pojedynczego osobnika, częściej zaś dotyczy całej grupy, na przykład perzu, szczurów czy też narodu.
Dalszy ciąg zdania "all the brutes" w starym szwedzkim przekładzie brzmi "wszystkie bestie". Rzecz jasna "brute" można tłumaczyć jako "bestia". Przede wszystkim jednak pojęcie to oznacza zwierzę, ze szczególnym naciskiem na to, co w nim najbardziej zwierzęce. Europejczycy od pierwszych kontaktów z mieszkańcami Afryki nazywali ich właśnie zwierzętami i opisywali jako rude and beastlike, like to brute beasts oraz more brutish than the beasts they hunt.
W nowym tłumaczeniu słowo "brute" jest także przekleństwem i znaczy "hołota". Jest to wersja łagodniejsza. Ja chcę jednak zachować brutalną moc tego pierwotnego zdania i tłumaczę je: "Wytępić całe to bydło"10.
1111
Kilka lat temu wydawało mi się, że znalazłem źródło Conradowskiego "exterminate all the brutes" w pracach filozofa Herberta Spencera, rzecznika liberalizmu.
Pisze on w Social Statics (1850), że imperializm przysłużył się cywilizacji usunięciem z powierzchni ziemi ras niższych.
Siły realizujące wszechogarniającą koncepcję całkowitego szczęścia nie biorą pod uwagę cierpienia, jakie niesie ze sobą podporządkowanie, i usuwają (exterminate) te sfery życia, które stoją na drodze do sukcesu. Czy to będzie ludzka istota, czy też zwierzę (brute) - przeszkoda musi zostać usunięta.
Tu odnajdujemy zarówno cywilizacyjną retorykę Kurtza, jak i słowa-klucze "exterminate" i "brute", a także człowieka, który na dodatek został wyraźnie postawiony na równi ze zwierzęciem jako obiekt przeznaczony do wytępienia.
Wydawało mi się, że dokonałem małego naukowego odkrycia, wystarczająco wartościowego, by kiedyś odnotowano je w historii literatury. Słowa wypowiedziane przez Kurtza "wyjaśnia" filozofia wyniszczenia Spencera. Ona zaś z kolei była - jak sądziłem - odbiciem osobistych przeżyć z dzieciństwa, kiedy to całe rodzeństwo myśliciela zabrała śmierć. Uspokajający i bezpieczny wniosek.
1212
Gdybym zakończył przemyślenia w tym punkcie, wierząc, że wiem już wystarczająco dużo, popełniłbym błąd. Drążyłem więc problem dalej.
Dość szybko przekonałem się, że Spencer nie był odosobniony w swoich przekonaniach. Nie były one wówczas niczym niezwykłym, a stały się jeszcze bardziej popularne w drugiej połowie XIX wieku. Toteż niemiecki filozof Eduard von Hartmann mógł napisać w drugim tomie swojej pracy Philosophie des Unbewussten, Versuch einer Weltanschauung, którą Conrad czytał w angielskim tłumaczeniu (1884):
Jeśli musimy obciąć psu ogon, to nie przysłużymy się zwierzęciu, obcinając go stopniowo, cal po calu. Równie nieludzkie jest przedłużanie sztucznymi metodami walki ze śmiercią dzikiego ludu i tak stojącego na skraju zagłady.
Prawdziwy przyjaciel człowieka nie może pragnąć niczego innego, kontynuuje Hartmann, jak tylko przyspieszenia agonii tego dzikiego ludu i powinien działać na rzecz tego celu.
To, co sformułował Hartmann, nie było niczym niezwykłym w owym czasie. Prywatnie ani jego, ani Spencera nikt nie potraktowałby jako nieludzkich. Za to Europa taka właśnie była.
Frazę "Wytępić całe to bydło" dzieli od serca humanizmu dystans nie większy niż odległość od Buchenwaldu do domu Goethego w Weimarze. Ta świadomość została prawie całkowicie wyparta - nawet przez Niemców zmuszonych samotnie dźwigać winę za Zagładę, która w gruncie rzeczy jest wspólną własnością całej Europy.
1313
Co pewien czas poprzez niemieckich podróżników dociera do mnie na pustyni echo trwającego w Niemczech sporu o wciąż obecną tam przeszłość. Ten "Historikerstreit"14, jak się go nazywa, obraca się wokół pytania: Czy zagłada Żydów jest einzigartig, a więc jedyna w swoim rodzaju, czy też nie?
Ernst Nolte w jednej ze swoich prac określił "tak zwaną zagładę Żydów przez Trzecią Rzeszę" jako "reakcję lub zniekształconą kopię, a nie pierwotne, oryginalne przedsięwzięcie". Wzorcem była, jego zdaniem, likwidacja kułaków w Związku Radzieckim w latach dwudziestych XX wieku i stalinowska czystka lat trzydziestych. Te właśnie działania skopiował Hitler.
Na to zareagował Habermas i w ten sposób rozpoczął się spór.
Wydaje się, że teza, jakoby los kułaków stał się przyczyną zagłady Żydów, została zarzucona i większość utrzymuje, że wszelkie wydarzenia historyczne są w tym sensie einzigartig, stanowią unikatowe zjawiska, niebędące wzajemnymi kopiami. Można je natomiast porównywać. Doszukiwać się podobieństw i różnic między zagładą Żydów a innymi masowymi mordami, począwszy od najczęściej wymienianej tureckiej masakry Ormian na początku XX wieku po zbrodnie Pol Pota.
Nikt jednak nie wspomina o wymordowaniu przez Niemców, w latach gdy Hitler był dzieckiem, ludu Hererów w południowo-zachodniej Afryce. Nikt też nie mówi o ludobójstwach popełnianych przez Francuzów, Brytyjczyków czy Amerykanów. Nikt nie wskazuje na widoczną w okresie dzieciństwa Hitlera cechę europejskiego pojmowania ludzkości. Było nią przekonanie, że "rasy podrzędne" już przez samą naturę skazane zostały na zagładę, a ułatwianie tego procesu jest tylko przejawem prawdziwego miłosierdzia "ras wyższych".
Wszyscy niemieccy historycy uczestniczący w debacie spoglądają, jak się wydaje, w jednym kierunku. Żaden z nich nie patrzy na Zachód. Hitler tymczasem tam właśnie kierował swój wzrok. To, co chciał stworzyć, szukając "przestrzeni życiowej" na Wschodzie, miało być kontynentalnym odpowiednikiem brytyjskiego imperium. U Brytyjczyków i wśród innych zachodnich społeczeństw znajdował wzory, których "zdeformowaną kopią" stało się unicestwienie Żydów.
Exterminating all the niggers
1415
22 czerwca 1897 roku, w tym samym roku, gdy w Niemczech pojawiło się pojęcie "przestrzeni życiowej", brytyjska polityka ekspansji osiągnęła punkt kulminacyjny. Największe imperium w historii świata czciło swoje narodziny z niespotykaną arogancją.
Reprezentanci wszystkich podległych Brytyjczykom narodów i terytoriów, blisko jednej czwartej kuli ziemskiej i jej mieszkańców, zgromadzili się w Londynie, by uczcić sześćdziesiątą rocznicę wstąpienia na tron królowej Wiktorii.
W owym czasie ukazywało się pismo "Cosmopolis", skierowane do wykształconej warstwy Europejczyków, z artykułami w językach niemieckim, francuskim i angielskim.
Przed wybraną i światłą europejską widownią porównywano w nim Wiktorię z Dariuszem, Aleksandrem Wielkim i Augustem. Żaden z tych starożytnych królów nie mógł się jednak pochwalić ekspansją na tak wielką skalę.
Jej imperium powiększyło się o trzydzieści i pół miliona kilometrów kwadratowych i o sto pięćdziesiąt milionów poddanych. Przerastało ono Chiny, które z czterystoma milionami mieszkańców uważane były dotychczas za najludniejsze państwo na ziemi.
Pozostałe mocarstwa europejskie, twierdzono, nie zdawały sobie sprawy z potęgi militarnej Imperium Brytyjskiego. Brytyjczycy w większym stopniu niż jakikolwiek inny naród odznaczali się instynktem walki i żołnierskim duchem. Jeśli chodzi o flotę, Imperium nie tylko miało przewagę, ale bezapelacyjnie panowało na morzach.
Brytyjczycy nie upajali się sukcesami niemającymi bez wątpienia odpowiedników w historii, lecz pełni pokory łączyli je ze szczególną łaską, jaką obdarzał ich wszechmogący Bóg.
Jak również, rzecz jasna, z osobą samej królowej. Siła jej charakteru nie dała się być może zmierzyć z naukową precyzją, lecz wpływ królewskiego autorytetu był niewątpliwie ogromny. Jak donosił zagraniczny kronikarz:
Dzisiejsza ceremonia świadczy o triumfie, jakiego jeszcze nigdy nie świętowano: silniejsze poczucie tożsamości narodowej, ożywiony handel, więcej uprawianej ziemi, mniej bestialstwa, więcej pokoju i wolności. To nie przesada, to prosta statystyka...
Naród świadomie i z pełnym zrozumieniem wyraził aprobatę dla swej wielkiej potęgi, kolonialnych sukcesów, autentycznej jedności i dla wielkiego, obejmującego dużą część świata, terytorium. I cieszył się z tego.
Okrzyki hurra oznaczały: Nigdy nie byliśmy tak silni. Niech cały świat wie, że nie zamierzamy być słabsi także w przyszłości!
Tak brzmiał rok 1897. Niemieccy i francuscy wydawcy pisma przyłączali się do wiwatującego chóru. Wszystkie spojrzenia kierowały się w tę samą stronę. Dlatego opowiadanie otwierające numer jubileuszowy musiało wywołać wyjątkowo silny wstrząs.
1516
Mówi ono o dwóch Europejczykach, Kayertsie i Carlierze, zesłanych przez cynicznego dyrektora spółki na małą placówkę handlową u brzegu wielkiej rzeki.
Ich jedyną lekturą jest pożółkła gazeta, gdzie w pompatycznych słowach sławiono "naszą ekspansję kolonialną". Podobnie w jubileuszowym numerze "Cosmopolis" przedstawiano kolonie - jako święte dzieło w służbie Cywilizacji. Artykuł w pożółkłej gazecie wysławiał przymioty pionierów niosących światło, wiarę i handel w "ciemnych zakątkach" ziemi.
Początkowo dwaj kompani dają wiarę wielkim słowom. Stopniowo jednak odkrywają, że to tylko dźwięki, sounds. A dźwięki wyrwane z kontekstu społecznego, w którym powstały, pozbawione są jakiejkolwiek treści. Dopóki policjant stoi na rogu ulicy, dopóki w sklepiku można kupić coś do jedzenia i jesteś wydany na osąd opinii publicznej - tak długo twoje dźwięki niosą z sobą poczucie przyzwoitości. Społeczeństwo jest warunkiem posiadania sumienia.
Wkrótce obaj są gotowi do podjęcia się handlu niewolnikami i masowych mordów. Kiedy kończy się prowiant, wybucha między nimi kłótnia o kawałek cukru. Kayerts ucieka, sądząc, że jego towarzysz ściga go z pistoletem. Gdy więc niespodziewanie wpadają na siebie, Kayerts strzela. Jest głęboko przekonany, że czyni to w obronie własnej. Dopiero po chwili dociera do niego, że w panice zabił bezbronnego człowieka.
Jakie to ma jednak znaczenie - pojęcia "cnota" i "zbrodnia" to przecież tylko dźwięki. Tysiące ludzi umiera każdego dnia, myśli Kayerts, siedząc przy zwłokach. Może nawet i setki tysięcy - kto wie? Jeden więcej lub mniej nie powinien mieć większego znaczenia, przynajmniej dla istoty myślącej.
A on, Kayerts jest przecież istotą myślącą. Do tej pory, podobnie jak reszta ludzkości, dreptał w kółko i wierzył w masę nonsensów. Dziś wreszcie, po raz pierwszy, naprawdę myśli. Teraz już wie. Teraz wyciąga wnioski z tego, co wie.
Kiedy nadszedł poranek, przez mgłę przebił się nieludzki, wibrujący dźwięk. Parowiec spółki, na którego powrót obaj mężczyźni czekali od miesięcy, dobił do brzegu!
Dyrektor wielkiej firmy Cywilizacja schodzi na ląd i dostrzega ciało Kayertsa, który powiesił się na nagrobnym krzyżu swojego towarzysza. Choć wisi w pozycji na baczność, przynajmniej tak to wygląda, w śmiertelnym odruchu pokazuje język dyrektorowi.
1617
I nie tylko dyrektorowi. Kayerts pokazuje czarny opuchnięty język sławiącym jubileusz artykułom towarzyszącym opowiadaniu, całej ideologii triumfującego imperializmu.
Naturalną reakcją na opublikowane po raz pierwszy w "Cosmopolis" opowiadanie Josepha Conrada Placówka postępu było traktowanie tego tekstu jako komentarza do obchodzonego jubileuszu. W istocie jednak napisał je rok wcześniej, w czerwcu 1896, w czasie podróży poślubnej Conrada po Bretanii. Był to zresztą jeden z pierwszych jego utworów.
Materiał do niego Conrad zaczerpnął z pobytu w Kongu. Płynął w górę rzeki na jednym z parowców należących do Kompanii. Widział te małe stacje handlowe i słuchał opowieści współpasażerów. Jeden z nich nazywał się właśnie Keyerts.
Całe sześć lat Conrad trzymał materiał z tej podróży. Dlaczego został przywołany akurat teraz? Poważną debatę na temat Konga rozpoczęto w roku 1903. Co więc spowodowało, że w lipcu 1896 roku Conrad nie tylko przerwał podróż poślubną, ale także pracę nad nową powieścią, by zamiast niej napisać inną, o Kongu?
17
Przeprowadziłem się. Wynajmuję tani pokój w byle jakim hotelu Badżuda, naprzeciwko wejścia na targ. Stołuję się u Ben Haszem Mulaya w "Restauracji Przyjaciół". O zmierzchu przesiaduję na ruchliwej ulicy pod iglastymi drzewami, piję kawę z mlekiem i obserwuję przechodniów.
Sto lat temu targ w Ajn Salih był pełnym życia miejscem spotkań na Saharze. Niewolników z południa wymieniano na transportowane z północy zboże, daktyle i towary przemysłowe. Niewolników nie trzeba było trzymać w zamknięciu - ucieczka z Ajn Salih oznaczała pewną śmierć na pustyni. Tych nielicznych podejmujących mimo wszystko próby ucieczki bardzo łatwo chwytano i karano. Miażdżono im jądra, przecinano ścięgna i zostawiano na pastwę losu.
Na tym niegdyś słynnym targowisku dziś można znaleźć trochę nędznych importowanych jarzyn, zwiędniętych już w momencie dostarczenia ich na bazar. Materiały tekstylne produkowane w kraju planowej gospodarki krzyczą wściekłymi, jadowitymi barwami.
Księgarnia wyspecjalizowała się w drugich tomach klasycznych arcydzieł, takich jak Don Kichot i dzieło Madame de Staël o Niemczech. Tomy pierwsze zostały przekazane do jakiejś innej oazy, najprawdopodobniej na podstawie rozdzielnictwa politycznego - nie byłoby przecież sprawiedliwe pozwolić, by zarówno tom pierwszy, jak i drugi poszukiwanych książek trafił do jednej oazy.
Jedyna naprawdę interesująca rzecz, jaką można znaleźć na tym targowisku, to skamieniałe drewno, resztki wielkich drzew umarłych miliony lat temu i pogrzebanych w piasku. Kwas krzemowy przeistoczył drewno w kamień, który uwolniwszy się z wędrującego dalej piasku, trafił właśnie tu.
Zbieranie skamieniałych kawałków drewna większych od ludzkiej pięści jest surowo zakazane. Ale nawet w tej zaciśniętej pięści jest wystarczająco dużo miejsca dla zielonych lasów Sahary. Mój kawałek leży na stole. Daje złudzenie żywego drzewa, pełnego zapachu mokrych od deszczu liści i szumu gęstej korony.
18
Kiedy byłem mały, ojciec, po powrocie z pracy najpierw szedł do babci i z nią się witał.
To nie podobało się matce. Za każdym razem czuła się zawiedziona.
Czy miłość między matką a synem nie była mocniejsza i prawdziwsza od tej, jaka łączy męża i żonę? Ojciec był przecież ukochanym synem babci, którego nosiła pod sercem, kiedy zmarł jej mąż. Synem, którego urodziła jako samotna matka. Mój ojciec, który nigdy nie widział własnego ojca, na nią właśnie przelał całą miłość.
Matka miała tego świadomość. Wyczuwałem to i ja. Babcię lubiłem najbardziej. W jej bezradności starego człowieka rozpoznawałem swoją własną bezradność dziecka.
Babcia pachniała babcią. Ta sama mocna słodko-kwaśna woń wydobywała się z jej pokoju i jej ciała. Matka nie mogła tego znieść, szczególnie przy stole jadalnym. Babcia zdawała sobie z tego sprawę. Jadała w kuchni.
Od czasu do czasu matka dokonywała najazdu na pokój babci, by po raz kolejny spróbować usunąć źródło tego zapachu, co skazane było na niepowodzenie, ponieważ ów zapach pochodził od samej babci. Za każdym razem jednak matka usuwała "całą masę śmieci nagromadzonych przez babcię" i wyrzucała je, by pozbyć się znienawidzonego odoru.
Nawet ojciec nie był w stanie obronić babci. Ona naprawdę nieładnie pachniała. Nie mógł temu zaprzeczyć. Tak jak nie mógł zaprzeczyć, że zapach świadczył o brudzie, a brud należy usunąć. Logika wywodu była nie do podważenia. Jedyne, co ojciec mógł zrobić, to odroczyć lub łagodzić naloty, w czasie których babcia, płacząc, błagała o litość. Reszta należała do mnie.
Babcia była naszą krawcową i w zawiniątku pod łóżkiem przechowywała całą stertę ścinków i niepotrzebnych skrawków różnych materiałów zwanych szmatkami. Kiedy byłem bardzo mały, uwielbiałem bawić się tymi rozbudzającymi fantazję gałgankami. Z pasiastego kawałka koszuli nocnej ojca robiłem mężczyznę, a z fragmentu jedwabnej różowej bluzki matki - kobietę. Pomagała mi w tym babcia. Wspólnie wyczarowywaliśmy ludzi i zwierzęta.
Rozumiałem więc dobrze rozpacz babci, kiedy "ten chlew" miał zostać zlikwidowany. Próby matki, by zachować czystość, były dla mnie bezdusznym gwałtem takiego samego rodzaju, na jaki i ja byłem narażony. I dlatego grzebałem w śmieciach w poszukiwaniu przedmiotów należących do babci i ukrywałem je między swoimi rzeczami tak długo, aż niebezpieczeństwo minęło.
W taki oto sposób uratowałem między innymi starą pożółkłą książkę W cieniu palm.
19
W domu mojego dzieciństwa książki ustawiano w niezmiennym porządku. Te w miękkiej oprawie stały po lewej stronie regału, oprawione w płótno pośrodku, a te w półskórku po prawej.
Książki ustawiano w ten sposób z myślą o przybyszach z zewnątrz. Gość - tak nazywano każdego, kto nie należał do rodziny - stojąc w drzwiach, widział jedynie małą część regału, mógł więc przypuszczać, że wszystkie książki oprawione są w skórę ze złotym paskiem na grzbiecie. Po wejściu w głąb pokoju wciąż jeszcze mógł sądzić, że księgozbiór składa się z tomów oprawnych co najmniej w płótno. Dopiero kiedy stawał w miejscu pod żyrandolem, był w stanie dostrzec książki w miękkich okładkach stojące po lewej stronie regału.
Wśród oprawionych w skórę tkwiła książka Trzy lata w Kongu (1887). Były to wspomnienia trzech szwedzkich oficerów ze służby u króla Leopolda.
Jeden z doświadczonych podróżników po Afryce dał taką oto radę porucznikowi o nazwisku Pagels: najlepszym towarzyszem jest pejcz wykonany ze skóry hipopotama, "który po każdym uderzeniu zostawia na ciele krwawe znaki runiczne".
Dla europejskiego ucha brzmi to może okrutnie, ocenił Pagels, ale on wiedział z doświadczenia, że to prawda. Szczególnie istotne jest, by sprawiać wrażenie obojętnego i niewzruszonego w trakcie wymierzania chłosty.
1 Olof Lagercrantz (1919-2002) - szwedzki pisarz, poeta i krytyk literacki, wieloletni redaktor naczelny największego dziennika szwedzkiego "Dagens Nyheter".
2 Etienne Glaser (ur. 1937) - szwedzki aktor, reżyser, scenarzysta; Duńczyk z pochodzenia, w Szwecji od 1943 roku.
3 Dzieciństwo Hitlera - sztuka teatralna Niklasa R?dströma, wystawiona w Szwecji w 1984 roku w reżyserii Suzanne Osten.
4 Holocen, najmłodszy okres geologiczny w epoce polodowcowej.
5 Laing, cyt. za: Kim Naylor, Guide to West Africa, London 1986, s. 193; John Aubrey, Brief Lives, (I wydanie 1898) 1949, s. 157.
6 Joseph Conrad, Placówka postępu, przeł. Aniela Zagórska, w tegoż: Dzieła wybrane, t. VII, Warszawa 1987, s. 89.
7 Artur Lundkvist (1906-1991), pisarz i krytyk literacki; od 1968 roku członek Akademii Szwedzkiej.
8 B.W. Sheehan, Seeds of Extinction. Jeffersonian Philantrophy and American Indian, Chapel Hill 1973; S.M. Stanley, Extinction, New York 1987; R.C. Lewontin w NZRB, 14 VI 1990.
9 Margaret T. Hodgen; Early Anthropology in the Sixteenth and Sevetenth Centuries, Philadelphia 1964, s. 410; Joseph Conrad, Jądro ciemności, przeł. Ireneusz Socha, Kraków 2006.
10 Wszystkie cytaty z Jądra ciemności Josepha Conrada w przekładzie Ireneusza Sochy (Kraków 2006). Aniela Zagórska zdanie "Exterminate all the brutes" przełożyła: "Wytępić te wszystkie bestie!" (Joseph Conrad, Dzieła wybrane, t. VII, Warszawa 1987, s. 263).
11 H. Spencer, s. 416.
12 Hartmann, t. II, s. 12, cyt. za: J.E. Saveson, "Modern Fiction Studies" 1970, nr 16 (2).
13 Historikerstreit. Die Dokumentation der Kontroverse um die Einzigartigkeit der nationalsozialistischen Judenvernichtung, München 1987; Frank Chalk, Kurt Jonassohn, The History and Sociology of Genocide, New Haven 1990; Ervin Staub, The Roots of Evil. The Origines of Genocide and Other Group Violence, Cambridge 1989. Nikt z powyżej wymienionych autorów nie dostrzegał związku między ludobójstwem Hitlera i europejskim imperializmem. Zależność tę natomiast dostrzegł Richard L. Rubenstein, np. w tekście Genocide and civilisation (1987). Dziękuję Sverkerowi Sörlinowi za życzliwość i zwrócenie uwagi na twórczość Rubensteina oraz bibliografię ludobójstwa Heleny Feins: Genocide. A Sociological Perspective, w: "Current Sociology" 1990, nr 1.
14 Historikerstreit - polityczno-naukowy spór toczony w Niemczech Zachodnich (RFN) w latach 1986-1989 o historyczną interpretację Holocaustu.
15 K. Lange, Der Terminus "Lebensraum" in Hitler's Mein Kampf, VJHZ, 13, 1965, s. 426-437; Edgar Sanderson, The British Empire in the Nineteenth Century. Its Progress and Expansion at Home and Abroad, London 1898; James Morris, Pax Britannica. The Climax of an Empire, London 1968, rozdz. 1; Aron L. Friedberg, The Weary Titan. Britain and the Experience of Relative Decline 1895-1905, Princeton 1988.
16 Joseph Conrad, Placówka postępu, przeł. Aniela Zagórska, dz.cyt., s. 79.
17 Keyerts wspomniany przez Zdzisława Najdera w tegoż: Życie Conrada-Korzeniowskiego, Warszawa 1980, t. I, s. 195.
18 Neal Ascherson, The King Incorporated, London 1963; David Lagergren, Mission and State in the Congo, Uppsala 1970; "Region beyond" 1896, nr 5, s. 253.
19 Tekst Dilkego wspomniany w: H. Zin, Joseph Conrad and Africa, Nairobi 1982; Joseph Conrad, Placówka postępu, dz.cyt., s. 90, 91.
20 Oskar II - król Szwecji w latach 1872-1907.
21 L. Courtney, w: "Journal of the Royal Statistical Society" 1898, nr. LXI:IV, s. 640.
22 C. Lô, Les foggaras du Tidikelt, "Traveaux de l'Institut de recherches sahariennes", Alger 1953, s. 139; 1954, s. 49.
23 Marabut - w islamie przywódca duchowy uważany za świętego i uzdrowiciela. Grobowiec nazywany jest marabutem.
24 Iain R. Smith, The Emin Pascha Relief Expedition 1886-1890, Oxford 1972; Richard Hall, Stanley, London 1974; Frank McLynn, Stanley, Sorcerers Apprentice, London 1991.
25 Mehmed Emin Ali Pasza (1840-1892) - właściwe nazwisko Eduard Schnitzer; urodzony w Opolu niemiecki Żyd; lekarz, podróżnik, znawca Afryki; od 1878 roku gubernator prowincji Ekwatoria w Sudanie.
26 Philip Magnus, Kitchener. Portrait of an Imperialist, London 1958; Trevor Royle, The Kitchener Enigma, London 1985; Philip Warner, Kitchener, London 1985; P.M. Holt, The Mahdist State, 1881-1898. A study of Its Origins, Development and Overthrow, Oxford 1970; Avrättningen av de s?rade försvarades, w: "Saturday Review" 3 IX, 10 IX.
27 "...na cywilizacyjne wpływy przedsięwzięć handlowych".
28 Geoffrey Parker, The Military Revolution. Military Invention and the Rise of the West 1500-1800, Cambridge 1988.
29 Daniel R. Headrick, The Tools of Empire. Technology and European Imperialism in the Nineteenth Century, Oxford 1981; W. Broadfoot, The Lee-Metford Rifle, "Blackwoods Magazine" 1898, nr VI.
30 Martin Reuss, The Disgrace and Fall of Carl Peters, "Central European History" 1981, nr XIV, s. 110; "Times" 26-27 IV 1897. Inne niemieckie przykłady: Lionel Decle, Three Years in Savage Africa, London 1900.
31 Fragmenty Mojej młodości Winstona S. Churchilla za: Moja młodość, przeł. Tomasz Bieroń, Poznań 2000, s. 134, 139, 140.
32 Wiliam Tordoff, Ashanti under the Prempehs 1888-1935, London 1965; Richard Austin Freeman, Travels and Life in Ashanti and Jaman, Westminster 1898; Michael Rosenthal, The Character Factory, London 1986; Tim Jeal, The Boy-man. The Life of Lord Baden-Powell, New York 1990; R.S.S. Baden-Powell, The Downfall of Prempeh, London 1896.
33 Philip A. Igbafe, Benin under British Administration, Longman 1979; Felix von Lucha, Die Altertümer von Benin, Veröffentlichungen aus dem Museum für Völkerkunde, Berlin & Leipzig 1919; R.H. Bacon, Benin. The City of Blood, London 1898; M.M. Mahood, The Colonial Encounter, London 1977.
34 T.O. Ranger, Revolt in Southern Rhodesia 1896-1897. A Study in African Resistance, London 1967; R.S.S. Baden-Powell, The Matabele Campaign, London (I wydanie 1897) 1901, s. 63.
35 Ranger, 121.
36 Darrel Bates, The Fashoda Incident, Oxford 1984; Norman Page, A Kipling Companion, London 1984; Charles Carrington, Rudyard Kipling, London 1955.
37 "Podnieście brzemię białego człowieka - / Wyślijcie kwiat swojego plemienia - / Nuże popędźcie synów na wygnanie, / By jeńców waszych spełniali marzenia". Cyt. za: Norman Davies, Wyspy. Historia, przeł. Elżbieta Tabakowska, Kraków 2003, s. 745.
38 Fragmenty Wyrzutka Josepha Conrada za: Wyrzutek, przeł. Aniela Zagórska, w: Joseph Conrad, dz.cyt., s. 64, 260; Fragment Jądra ciemności Josepha Conrada za: Jądro ciemności, przeł. Ireneusz Socha, Kraków 2006, s. 53, 63.
39 "Najpierw przybyli oni, niewidzialni biali ludzie i zadawali śmierć z daleka...". Cyt. za: Joseph Conrad, Wyrzutek, przeł. Aniela Zagórska, w tegoż: Dzieła wybrane, t. II, pod red. Zdzisława Najdera, Warszawa 1972, s. 260.
40 Daniel R. Headrick - amerykański naukowiec, profesor socjologii i historii, autor książki The Tools of Empire.
41 Nicholas Delblanco, Group Portrait. A Biographical Study of Writers in Community, New York 1984; Iain Finlayson, Writers in Romney Marsh, London 1986; Miranda Seymour, Henry James and His Literary Circle 1895-1915, rozdz. 5.
42 H.G. Wells, Wyspa doktora Moreau, przeł. Ewa Krasińska, Warszawa 1977, s. 90.
43 W pierwszym polskim wydaniu powieści Wellsa (drugie i ostatnie jak dotąd miało miejsce w 1947 roku) kwestia brzmi: "To jest człowiek, w którym nie ma nic ludzkiego - rzekł Kemp. - Jestem pewny, że skoro tylko ochłonie z wrażenia tej ucieczki, będzie próbował działać terrorem. Nasza jedyna szansa jest wyprzedzić go. On sam wyzuł się z człowieczeństwa. Jego krew niech spadnie na jego głowę". Cyt. za: H.G. Wells, Niewidzialny, bez podania tłumacza, Wilno 1934, s. 130.
44 H.G. Wells, Wojna światów, przeł. Lesław Haliński, Warszawa 2004, s. 11-12, 191-192.
45 "Chamber's Journal" 30 IX 1893; Bernard Bergonyi, The Early H.G. Wells, Manchester 1961; Wells i Conrad: wybór literatury w: "Journal of Modern Literature" 1986, s. 37 i nast.
46 Graham, s. 25, 43.
47 Higginson's Dream, "Saturday Review" 1 X 1898; Cedric Watts, Cunninghame Graham. A Critical Biography, Cambridge 1979.
48 Joseph Conrad, Ocalenie, przeł. Aniela Zagórska, w: Joseph Conrad, dz.cyt., s. 228.
49 Enid Bagnold (1889-1981) - brytyjska pisarka, poetka i scenarzystka.
50 "En hare" - w języku szwedzkim znaczy zając, zajęcze serce, tchórz.
51 "Mémoires de l'Institut national des sciences et des arts. Sciences mathématiques et physiques", t. II, Paris 1799; Georges Cuvier, Discours sur les révolutions de la surface du globe (I wydanie 1812), 1985; Dorinda Outram, Georges Cuvier, Manchester 1984.
52 Stanley, 1987, s. 2 i nast.; George G. Simpson, Fossils and the History of Life, New York 1983, rozdz. 1 i 5.
53 Cuvier, 1985, przedmowa i posłowie.
54 Wiliam Coleman, George Cuvier. Zoologist, Harvard 1964, s. 143-165.
55 Hodgen, 1964, s. 408, 418; White.
56 Bengt Wedholm (1919-1981) - znany szwedzki kucharz i restaurator.
57 Erik Nordenskiöld, Biologins historia, t. II, s. 45; Honoré de Balzac, Jaszczur, przeł. Tadeusz Boy-Żeleński, Warszawa 1996, s. 26, 27.
58 Outram.
59 Karol Darwin, Dzieła wybrane, t. I, Podróż na okręcie "Beagle", przeł. Kazimierz Szarski, Warszawa 1959, s. 98, 99.
60 W. Bölsche, Ernst Haeckel, Leipzig 1900.
61 Karol Darwin, Dzieła wybrane, t. II, O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego czyli O utrzymaniu się doskonalszych ras w walce o byt, przeł. Szymon Dickstein, Józef Nusbaum, Warszawa 1959, s. 121-122.
62 List do Lyella cytowany za: "Journal of the History of Biology" 1977, nr 10 (19); George W. Stocking, Race, Culture and Evolution. Essays in the History of Anthropology, New York 1968, s. 113.
63 Alfred W. Crosby, Ecological Imperialism. The Biological Expansion of Europe 900-1900, Cambridge 1986, rozdz. 4.
64 Alfred W. Crosby, The Columbian Exchange. Biological and Cultural Consequences of 1492; Woodrow Borah, New Spains Century of Depression, Berkely 1951; Russel Thornton, American Indian Holocaust and Survival. A Population History Since 1492, Norman, 1987; Magnus Mörner, Latinamericas Historia, Stockholm 1969; Lewis Hanke, Aristotle and the American Indian. A study in Race Prejudice in the Modern World, London 1959.
65 Magnus Mörner (ur. 1924) - szwedzki historyk zajmujący się dziejami Szwecji i Ameryki Łacińskiej.
66 I. Smith, rozdz. 8.
67 Philip D. Curtin, The Image of Africa, British Ideas and Action 1780-1850, Wisconsin 1964, s. 363, 373.
68 Karol Darwin, Dzieła wybrane, t. I, Podróż na okręcie "Beagle", dz.cyt., s. 109-110; James R. Scobie, Argentina. A City and a Nation, 1964, rozdz. 1.
69 James Bonwick, The Last of the Tasmanians, London (I wydanie 1870) 1970; Robert Travers, The Tasmanians. The Story of Doomed Race, Melbourne 1968; George W. Stocking, Victorian Anthropology, 1987, s. 274 i nast.
70 "...ścigani jak dzikie bestie i zgładzeni".
71 Wykład Pricharda w Edin, "New philosophy Journal" 1839, nr 28, s. 166-170.
72 D. Coates i in., Evidence on Aborigines, London 1837.
73 Adrian Desmond i James Moore, Darwin, London 1991, s. 26; Curtin, 1964, s. 377 i nast., s. 364: "In time, the new racism was to become the most important cluster of ideas in British imperial theory..."
74 Reade cytowany także u Zina 1982, s. 186.
75 Thomas Malthus (1766-1834) - ekonomista, duchowny anglikański zajmujący się badaniami z pogranicza ekonomii i socjologii. Był jednym z pierwszych twórców katastroficznych wizji rozwoju ludzkości. Ukuł prawo, które nazwano Malthuzjańską pułapką: to sytuacja, w której (przy niezwykle niskiej wydajności w rolnictwie) aby przeżyć większość musi pracować na roli. Przy wzroście ludności szybszym niż przyrost produkcji rolnej pojawia się głód przyczyniający się do wzrostu śmiertelności. Z drugiej strony - wzrost produkcji rolnej (dzięki nawozom sztucznym) powoduje poprawę wydajności pól, a co za tym idzie szybki wzrost liczby ludności ponownie przywołujący widmo głodu.
76 "Journal of the Anthropological Society of London" 1864, nr CLXV; Natural selection and tropical nature, 1878; John C. Gren, Darwin as a Social Evolutionist, "Journal of the History of Biology" 1997, nr 10; Karol Darwin, Dzieła wybrane, t. IV, O pochodzeniu człowieka, przeł. Stanisław Panek, pod red. Eugenii Stołyhwo, Warszawa 1959, s. 186.
77 "Transactions of the Ethnological Society of London" 1867, nr 120.
78 Green, 1977.
79 Howison i Merivale, zob. 119.
80 J.A.S. Grenville, Lord Salisbury and Foreign Policy. The Close of the Nineteenth Century, 1964, s. 165.
81 Darwin, rozdz. 7; Woodruff D. Smith, Politics and the Sciences of Culture in Germany 1840-1920, Princeton 1991. Praca ta została mi udostępniona już po ukończeniu książki.
82 Ratzel, s. 35, 119, 121.
83 Kungsträdg?rden - Ogrody Królewskie w Sztokholmie, gdzie stoi pomnik Karola XII (1682-1718). Król Szwecji na pomniku wskazuje ręką na wschód.
84 Knox, s. 149, 198.
85 Volksdienst 1893, s. 21. "Alldeutsche Blätter" cytowane za: Lange, 1965.
86 Die Kämpfe der deutschen Truppen in Südwestafrika. Auf Grund amtlichen Materials bearbeitet von der kriegsgeschichtlichen Abteilung I des grossen Generalstabes. Erster Band. Der Feldzug gegen die Hereros, Berlin 1906. Cytat z przedmowy i raportu porucznika, hr. Schweinitza; K. Schwabe, Der Krieg in Deutsch-Südwestafrika 1904-1906, Berlin 1907; Woodruff D. Smith, The German Colonial Empire, Chapel Hill 1978; Bley, Helmut, Kolonialherrschaft und sozialstruktur in Deutsch-Südwestafrika 1894-1914, Hamburg 1968; "Die Methoden der Menschenbehandlung haben auf das Mutterland zurückgewirkt", s. 314; Andrzej J. Kaminski, Konzentrationslager 1896 bis heute, München 1990, rozdz. 2.
87 Kafrowie - dawna nazwa ludów Bantu.
88 Lange, 1965.
89 Paul Kennedy, The Rise and Fall of the Great Powers, rozdz. 5-6.
90 Eberhardt Jäckel, Hitlers Weltanschauung, Tübingen 1969; Reinhard Rürup, Der Krieg gegen die Sowjetunion 1941-1945, Berlin 1991; R.-D. Müller, Hitlers Ostkrieg und die deutsche Siedlungspolitik, Frankfurt/M 1991.
91 Werner Jochman (red.), Monologe im Führerhauptquartier 1941-1944, Hamburg 1980, s. 58; Gerd R. i in. Ueberschär (red.), Der deutsche Überfall auf die Sowjetunion, Frankfurt/M 1991; Götz Aly, Susanne Heim, Vordenker der Vernichtung, Hamburg 1991, s. 115,123; Jäckel Eberhard, Rohwer Jürgen (red.), Der Mord an den Juden im Zweiten Weltkrieg, Frankfurt/M 1987, szczególnie s. 164 i nast.
92 Autor opiera się prawdopodobnie na wyliczeniach dotyczących okresu po wrześniu 1939 roku, po podziale Polski między Niemcy i Związek Radziecki. Przed wybuchem II wojny światowej mniejszość żydowską szacowano na 3 miliony.
93 Chodzi o obszary zachodniej Rosji, które Hitler zamierzał zdobyć w pierwszej kolejności i na których Żydzi stanowili 10 procent całej ludności i do 40 procent mieszkańców miast.
94 Mayer, wstęp. Laghouat Zaatcha, zob. Ökendykarna, rozdz. 3 i 5.
95 J.-F. Rolland, Le grand capitaine, Paris 1976; Douglas Porch, The Conquest of the Sahara, Oxford 1984; A.S. Kanya-Forstner, The Conquest of the Western Sudan. A study in French Military Imperialism, Cambridge 1969; M. Mathieu, La Mission Afrique Centrale, maszynopis pracy doktorskiej, Université de Toulouse-Mirail 1975, s. 40, 102, 151; Documents pour servir á l'histoire de l'Afrique Occidentale Fracaise de 1895 á 1899. Paris b.r.; General Jolland, Le drame de Dankori, Paris 1930; P. Vigné d'Octon, La gloire du sabre, Paris (I wydanie 1900) 1984; Dyskusje na łamach "Chambre des députés", 21 VI, 23 XI, 30 XI i 7 XII 1900.
96 Klobb, Dernier carnet de route, Paris 1904.
97 Pudła dokumentów obecnie w Dépôt des archives d'outre mer, Aix en Provence. Ponadto: Ian Watt, Conrad in the Nineteenth Century, London 1980; Patrick Brantlinger, Rule of Darkness, Ithaca 1988.