Rozdział 3
Logan usłyszał śmiech swojej siostry Aili i to go wyrwało z rozmyślań - sprawiło, że znów skupił się na rozmowie.
Z uwagą popatrzył na osoby siedzące wraz z nim przy stole. Kolacja skończyła się już jakiś czas temu i biesiadnicy jeden po drugim wstawali od stołu, aż zostało ich tylko sześcioro. Jego siostry, Meg i Aili, wraz z mężami, Evanem i Andrew McAlisterami, oraz kuzyn tych ostatnich, Calum McAlister, który w tej chwili żegnał się z nimi do następnego dnia.
- Mam nadzieję, że szybko się zobaczymy ponownie - powiedział Calum do Logana, przechodząc koło niego i dotykając lekko jego ramienia.
- Tego możesz być pewien - wtrącił z ponurą miną Evan, naczelnik klanu McAlisterów. - Odkąd jesteśmy rodziną, nie możemy się go pozbyć z domu. Tęsknię za tamtymi czasami, kiedy McAlisterowie i McGregorowie nie mogli się nawet widywać.
Jego żona Meg i jego szwagierka Aili zmarszczyły czoła, na co reszta gruchnęła śmiechem.
Calum też się roześmiał, zanim wyszedł.
- Wiem, że w głębi duszy mnie cenisz, McAlister - rzekł Logan, patrząc poważnie na męża swojej młodszej siostry.
Evan zakrztusił się winem, które dopijał ze swojego kielicha.
Zaledwie kilka miesięcy temu taka scena byłaby nie do pomyślenia. Uznaliby się za szaleńców za samą myśl o takim spotkaniu, ponieważ klany McAlisterów i McGregorów od kilku wieków dzieliła zajadła nienawiść. Do tego stopnia, że król Wilhelm, mając dość krwawych sporów, nakazał dekretem, aby naczelnik McAlisterów ożenił się z jedną z córek naczelnika McGregorów. Ostatecznie Evan pojął za żonę młodszą z dwóch sióstr McGregor, Meg. Nikt nie przewidziałby, że kilka miesięcy później starsza McGregorówna, Aili, w tajemnicy wyjdzie za młodszego McAlistera. A teraz, kilka tygodni po tamtym drugim ślubie, Logan przebywał w towarzystwie swoich dwóch sióstr i ich mężów w siedzibie klanu McAlisterów. Miał z nimi doskonałe relacje, choć dopiero się poznawali.
- Na pewno chcesz jechać już jutro rano? - zapytała Meg, spoglądając na brata pełnymi uwielbiania, wielkimi bursztynowymi oczami, które zdawały się rozświetlać pokój.
Meg nosiła pod sercem swoje pierwsze dziecko i stan błogosławiony mocno odbijał się na jej emocjach. Najmłodsza z rodzeństwa, wiecznie zbuntowana i nieposłuszna, waleczna. Odkąd zostawiła za sobą dzieciństwo, nie widział, żeby płakała, ale ostatnio często wyglądała na bliską łez, co doprowadzało Evana do szału, ponieważ chociaż był McAlisterem, kochał ją do szaleństwa. Logan nie musiał nawet widzieć, jak ten człowiek patrzy na jego siostrę, by wiedzieć, że jest w niej bez pamięci zakochany, tak samo jak drugi z braci, Andrew, jest zakochany w Aili.
W swojej starszej siostrze, Aili, Logan miał przyjaciółkę i powierniczkę. Były między nimi tylko dwa lata różnicy i kiedy ich matka przedwcześnie zmarła, zjednoczyli siły dla Meg, dla swojego ojca i dla całego klanu. Aili i Logan byli do siebie bardzo podobni fizycznie. Ciemnowłosi, o niebieskich oczach, różnili się mocno od Meg, która miała rudobrązowe włosy i kasztanowate oczy o złocistym połysku.
- Na pewno - odparł Logan, śmiejąc się w duchu na widok drżącej dolnej wargi Meg, ponieważ siostra robiła taką minę, kiedy była mała i chciała w ten sposób coś osiągnąć. - Gdyby to zależało ode mnie, zostałbym jeszcze kilka dni - ciągnął, tym razem uśmiechając się, ponieważ McAlisterowie jęknęli na tę deklarację. - Ale nie podróżuję dla przyjemności. Król Wilhelm chce, żebym był obecny na zjeździe, który ma się odbyć u MacLarenów.
- A cóż to za zjazd? - zainteresował się Andrew, unosząc brew.
Logan nie mógł nie spojrzeć na młodszego McAlistera z niejakim uznaniem. Andrew, ze swoim wiecznym uśmiechem i cokolwiek ironicznymi uwagami, był bardzo przenikliwy.
Logan nie chciał wspominać o swojej misji, ponieważ wiedział, że siostry zasypią go pytaniami, ale był też przekonany, że i tak prędzej czy później o tym usłyszą, lepiej więc, żeby dowiedziały się od niego.
- Najwyraźniej król podekscytował się dobrym wynikiem swojego dekretu i waszych związków, bo stwierdził, że skoro zadziałało dwa razy, to czemu nie miałoby zadziałać jeszcze raz i jeszcze?
- Królewski dekret dotyczył tylko Evana. Co to ma wspólnego z naszym ślubem? - zapytała Aili, unosząc brew.
- Chodzi o to, że gdyby nie jego dekret, nie poznalibyście się wcale i nie zawarlibyście małżeństwa, prawda? Wilhelm doszedł do wniosku, że pobraliście się dzięki niemu, i dlatego uważa to za swój osobisty sukces - wyjaśnił Evan, patrząc Loganowi prosto w oczy.
- Właśnie tak - potwierdził Logan, nie chcąc wchodzić w dalsze szczegóły.
- No i...? - dopytała Meg z zainteresowaniem.
Logan zaczerpnął powietrza, zanim obwieścił:
- Wilhelm chce pożenić naczelników klanów albo synów naczelników z córkami lub najbliższymi krewnymi naczelników innych klanów, tak by powstały sojusze, a możliwe istniejące animozje wygasły.
Dwie pary oczu skupiły się na nim z zaskoczeniem i zaniepokojeniem, a dwie pozostałe z rozbawieniem.
- Król obawia się, że spotkanie pod jednym dachem osób z tylu różnych klanów wywoła napięcia, zwłaszcza że niektórych z nich podejrzewa o udzielanie wsparcia McNaillowi.
Kilka miesięcy temu Clave McNaill, wątpliwymi sposobami wybrany naczelnikiem klanu, spiskował pod bokiem władcy. Wysyłał najemników, żeby kradli bydło różnym klanom i mordowali ich członków, tak aby wina spadała na sąsiednie klany. Starał się je wzajemnie skłócić, wywołać niepokoje, konflikty i walki. Gdyby spisku nie odkryto w porę, mógł doprowadzić do wojny pomiędzy klanami. Logan nienawidził tego człowieka całą duszą, nie tylko za knucie, ale głównie za to, że tamten próbował zgwałcić Aili, i grożąc, że zrobi krzywdę wszystkim jej bliskim, zmusić ją do małżeństwa.
- Wilhelm poprosił mnie, żebym tam pojechał i pomógł MacLarenowi w utrzymywaniu pokoju na jego ziemi podczas zjazdu.
- W takim razie nie będziesz jedynym z możliwych kandydatów do ożenku? - zapytała Meg, znów spoglądając na niego z niepokojem.
Logan popatrzył na nią, czując, że Aili też nie spuszcza z niego wzroku.
- W zasadzie nie - odrzekł z nieprzeniknioną miną.
Logan był wielkim wojownikiem, ale też doskonałym dyplomatą. Nikt nie mógł z jego twarzy odczytać żadnej emocji, jeżeli on sam tego nie chciał. Znakomicie ukrywał wszelkie swoje reakcje czy uczucia i tylko jedna z obecnych tu osób, w dodatku wciąż na niego patrząca, próbowała dociec, czy Logan mówi prawdę, czy kłamie. Aili spuściła wzrok, on jednak wiedział, że zapyta go później.
- A ja myślałem, że się trochę pośmiejemy - odezwał się Evan, spoglądając na Andrew. Ten uśmiechnął się, zerkając na Logana. - Tak czy inaczej kilka dni czy wręcz tygodni spędzonych tam, pod jednym dachem, z możliwymi kandydatkami na żonę, mogą sprawić, że nawet ty się ożywisz, prawda, Logan?
Logan, zanim odpowiedział, zdobył się na słaby uśmiech.
- Czasami, gdy na coś wiele postawisz i przegrasz, zostajesz sam i nigdy nie możesz się po tym podźwignąć. Miłość nie jest dla mnie.
Aili popatrzyła na brata. Znała znaczenie tych słów. Logan postawił wszystko na miłość do jednej kobiety. Włożył w to całe serce i duszę. I przegrał w najgorszy sposób. Edine McEwen odebrała mu wszystko z dnia na dzień, zostawiając jedynie kilka linijek listu. Zrobiła to, mimo że byli już zaręczeni, a zaręczyli się w sekrecie, ponieważ ich klanów nie łączył żaden sojusz. Kilkoma skąpymi linijkami tekstu zbyła Logana, by zrobić, co najlepsze dla jej klanu, to znaczy opuścić rodzinny dom i wyjść za innego - mężczyznę z klanów północnych. Nie podała Loganowi ani nazwiska, ani żadnych namiarów. Kiedy wrócił po jednej z pierwszych królewskich misji, trwającej kilka miesięcy, odkrył, że Edine zniknęła ze swojego domu, pozostawiając tylko tych kilka linijek jako jedyną odpowiedź na jego pytania. Logan o mało nie oszalał. Szukał dalszych odpowiedzi, a te, które otrzymał w rozmowie z siostrą Edine, sprawiły, że wrócił do domu z sercem rozdartym na strzępy. Aili nigdy więcej nie widziała brata w takim stanie jak wtedy. Jego żelazna determinacja, powściągliwość i hart ducha - wszystko to w jednej chwili się rozchwiało. Logan, którego znała, omal się nie załamał, chociaż próbował to ukrywać przed wszystkimi, nawet przed samym sobą. Głęboki ból pozostał, a rana zadana porzuceniem jeszcze się nie zagoiła i Aili wątpiła, czy kiedykolwiek się zagoi.
Od tamtej pory jej brat nigdy już nie był taki sam jak dawniej. Różnice były niewielkie, lecz dało się je zauważyć w jego uśmiechu, który teraz nie obejmował oczu, oraz w sposobie, w jaki Logan wyrażał swoje uczucia lub zmartwienia. Teraz stał się niczym kamienny mur prawie niemożliwy do sforsowania i Aili musiała wręcz walić pięściami w ten mur, żeby brat jej cokolwiek powiedział.
- My też tak myśleliśmy i zobacz, do czego to doprowadziło - rzekł Andrew, co Evan skwitował wybuchem śmiechu, a obie młode żony - nadąsanymi spojrzeniami.
Logan uśmiechnął się lekko, lecz Aili wiedziała, że jego doświadczenia są zupełnie inne niż u braci MacAlisterów. Ani Evan, ani Andrew nie stracili nagle miłości swojego życia, nie poczuli się przez nią oszukani czy wręcz zdradzeni.
- Przyjedziesz, kiedy wypełnisz tam swoje zadania? - zapytała Meg zbyt słodkim tonem jak na małą rodzinną buntowniczkę.
Logan dostrzegł w jej wzroku niejaką kruchość i zaniepokojenie.
- Oczywiście, ślicznotko - odparł, puszczając do niej oko.
Ulga, jaką zobaczył w jej wielkich oczach, zalała go falą czułości - w tych wymownych źrenicach zawsze odbijały się serce i dusza jego młodszej siostry.
- Co za męka - bąknął pod nosem Evan.
Andrew parsknął śmiechem, a Meg lekko dotknęła swojego męża w nogę, po czym wstała. Logan zauważył, że ten ruch kosztował ją sporo wysiłku. W zaawansowanej ciąży i po długim dniu zmęczenie najwyraźniej drastycznie pozbawiło ją typowej dla niej energii.
- Idę do łóżka - oznajmiła, mrużąc senne oczy. - Obiecałeś, że przyjedziesz, zatem oczekuję cię za kilka tygodni - dodała, po czym pocałowała brata w policzek i wciągnęła w niedźwiedzi uścisk, który Logan odwzajemnił z ogromną czułością.
Evan uścisnął szwagrowi rękę, podczas gdy Meg z uniesioną brwią stukała stopą w podłogę, aby zaznaczyć swoje zniecierpliwienie.
- Skoro nie ma innej rady... - stęknął naczelnik McAlisterów z przesadzoną niechęcią.
Żona spojrzała na niego, nagle szeroko otwierając oczy.
- Evanie McAlister, jak możesz mówić w ten sposób do mojego...?
Nie zdołała dokończyć zdania, ponieważ przeszkodziły jej usta Evana. To było tylko muśnięcie, lecz wystarczyło, żeby westchnęła po zakończeniu pocałunku.
- Uwielbiam, kiedy stajesz się taka władcza - powiedział jej mąż do ucha, po czym ponownie zwrócił się do szwagra: - Cieszymy się z twoich odwiedzin, przyjeżdżaj, kiedy zechcesz. To również twój dom - rzekł z uśmiechem.
Logan nie spodziewał się tego, ale w oczach Evana dostrzegł szczerość, więc odpowiedział, również się uśmiechając.
- Jesteś pewien tego, co powiedziałeś, McAlister? Bo mogę być bardzo uciążliwy, kiedy...
Evan przewrócił oczami, wziął żonę pod ramię i wyszedł z nią z sali, nie czekając, aż gość dokończy zdanie.
Andrew i Logan spojrzeli po sobie i obaj wybuchnęli śmiechem.
- Łatwo go urazić - stwierdził Andrew, też wyciągając rękę do szwagra.
Logan wcześniej zapowiedział im, że woli się pożegnać wieczorem, ponieważ zamierza wyjechać o świcie.
- Spodziewamy się wkrótce cię zobaczyć, powodzenia na zjeździe - dodał Andrew i popatrzył na żonę z obietnicą w oczach. Obietnicą, którą rozumieli tylko oni dwoje.
- Czekam na ciebie na górze.
Aili uśmiechnęła się do męża. Nie umiała opisać wszystkiego, co do niego czuje. Była w nim zakochana do szaleństwa, a najbardziej niezwykłe i cudowne w tym wszystkim było to, że on też ją kochał. Teraz to wiedziała. Andrew okazywał jej miłość słowami, zachowaniem, ustami, rękami i całym ciałem. Czuła to każdym kawałeczkiem skóry, a fakt, że on poznał ją tak dobrze w ciągu zaledwie kilku tygodni, tylko poświadczał, że miłość, którą od niego dostała, była cenna i niełatwa do znalezienia. Aili bez słów podziękowała mężowi za to, że ten rozumie jej potrzebę i daje jej możliwość porozmawiania i pożegnania się z bratem sam na sam.
Logan spojrzał na nią, po czym usiadł ponownie i Aili uśmiechnęła się, zajmując miejsce naprzeciw niego.
- Dawaj - zachęcił ją z półuśmiechem. Znał ją doskonale.
- Nie powiedziałeś nam wszystkiego, prawda? - zagadnęła, patrząc mu badawczo w oczy. Brat nigdy nie unikał jej spojrzenia. - Logan, widzę w twoim wzroku ból, mnie nie okłamiesz. Możesz oszukać wszystkich dookoła, ale nie mnie. Powiedz mi, proszę - nalegała głosem pełnym troski.
Logan ujął w ręce jej dłoń.
- Nikt by cię nie oszukał, co, maleńka?
Aili się uśmiechnęła.
- Maleńka jest Megan - odpowiedziała z nadąsaną miną.
- Jestem najstarszy, więc ty dla mnie też jesteś maleńka - odparł, puszczając do niej oko. - I bardzo bystra, w dodatku znasz mnie aż za dobrze - ciągnął, patrząc na nią z dumą.
Aili wypuściła oddech, który wstrzymywała.
- Co się dzieje, Logan? Co z tobą? Takie spojrzenie miewałeś tylko wtedy, kiedy chodziło o coś związanego z Edine. - Ostatnie słowa wypowiedziała powoli, przyciszonym głosem. - Mój Boże, Logan! Czy to dotyczy Edine? - zaniepokoiła się, widząc niewielką zmianę w jego twarzy. Komuś innemu zapewne by to umknęło, ale nie jej. - Wiesz coś o niej? - zapytała niecierpliwie.
- Zawsze coś o niej wiedziałem, Aili - odparł zwięźle twardym tonem.
- Ale... widziałeś ją? Skontaktowałeś się z nią?
Logan pokręcił głową, zanim odpowiedział.
- Nie, jednak już od dawna wiem, gdzie przebywa. Dowiedziałem się, że wyszła za brata naczelnika klanu MacLeodów, a kilka miesięcy po tym owdowiała.
Aili spojrzała mu prosto w oczy, zadając pytanie bez słów.
- Skoro wiesz o tym już od dawna, dlaczego niepokoisz się teraz?
Spojrzał na nią, zanim odpowiedział.
- Zjazd, na który się udaję, będzie u MacLarenów.
- No i? - ponagliła go Aili, ponieważ zamilkł na dłuższą chwilę.
- Wiem, kto ma się na nim stawić. Król podał mi spis zaproszonych osób, żebym się przygotował do pilnowania porządku i uniknął tarć między skłóconymi klanami. Wśród gości jest córka naczelnika MacLeodów.
Aili zaczynała pojmować, do czego zmierza jej brat.
- I sądzisz, że Edine przyjedzie tam z nią? - dopytała, po części bojąc się odpowiedzi Logana.
- Właściwie wiem, że tam będzie. Ją też wciągnięto na listę możliwych kandydatek do zamążpójścia. Jako wdowa i szwagierka naczelnika MacLeodów, ponadto córka naczelnika McEwenów idealnie się nadaje do królewskiego planu.
- Mój Boże, Logan! - wykrzyknęła Aili, mocniej ściskając dłoń brata.
Logan zdobył się na uśmiech.
- Nic ci nie mówiłem, bo dokładnie wiedziałem, jak zareagujesz, a nie ma się o co martwić. Edine odeszła z mojego życia kilka lat temu.
Aili zrobiła taką minę i spojrzała w taki sposób, że Logan roześmiał się mimo woli.
- Mów sobie, co chcesz. Wiem, że jesteś najsilniejszym mężczyzną, jakiego znam, ale to nie oznacza, że nic cię nie ruszy albo nic nie uczyni ci krzywdy. Jesteś człowiekiem, Logan, a ona była miłością twojego życia - powiedziała Aili z troską.
Spojrzenie Logana stało się tak zimne, że zmroziło pokój.
- Człowiek dojrzewa i patrzy na różne rzeczy z perspektywy. Edine była pierwszą kobietą, w której się zakochałem, ale poza tym nic już dla mnie nie znaczy. Jeśli kiedyś żywiłem względem nie jakieś uczucia, dawno są już martwe i pogrzebane.
Aili zacisnęła zęby, by nie wypuścić słów, które miała na końcu języka.
Edina była pierwszą i jedyną kobietą, w której zakochał się jej brat, i chociaż Logan pragnął widzieć to inaczej, ona dobrze wiedziała, że była to miłość jego życia i że część tej miłości wciąż tkwi w jego sercu niczym sztylet, a gdy się poruszy na widok Edine, serce Logana znów zacznie krwawić. Tego była pewna.
Niestety, znała też wytrwałość i determinację brata. Wiedziała, że skoro wygnał Edine ze swego życia, bez wątpienia nie było już dla niej powrotu. Logan potrafił być bardzo twardy wobec tych, na których się zawiódł, nie wspominając o kobiecie, do której miłość rzuciła go na kolana.
- Zgoda - rzekła Aili, patrząc na niego ciemnoniebieskimi oczami, tak podobnymi do jego oczu, lecz tym razem o jakże innym wyrazie. Duże oczy siostry spoglądały łagodnie, podczas gdy migdałowate oczy brata mrużyły się z groźnym, zagadkowym błyskiem, który mógłby sparaliżować, nieuchronnie przyciągać do niego rozmówcę. - Obiecaj mi, że zachowasz ostrożność.
Spojrzał na nią z uniesioną brwią i pytającą miną.
- Przed czym twoim zdaniem miałbym się strzec?
Aili odpowiedziała spojrzeniem, którym wyraziła, że sam doskonale wie, o co chodzi, ale ponieważ Logan najwyraźniej nie zwrócił na to uwagi, powiedziała z całą szczerością:
- Udajesz się na zjazd, na którym mają się stawić kobiety i mężczyźni z różnych klanów w celu zawarcia związków małżeńskich, i mówisz mi, że będzie tam Edine, ponadto jako jedna z kandydatek do zamążpójścia. To znaczy, że nie tylko będziesz musiał znów zobaczyć się z kobietą, którą kochałeś i która złamała ci serce... i nie mów mi, że nie, Logan - zastrzegła, gdy najwyraźniej chciał zaoponować - lecz także będziesz musiał patrzeć, jak kokietuje innych mężczyzn lub interesuje się nimi albo co gorsza, jak któryś z tych mężczyzn zaleca się do niej. A ty chcesz, żebym uwierzyła, że to cię w ogóle nie ruszy. Wybacz, ale zawsze sądziłam, że szanujesz moją inteligencję.
Trudno było doprowadzić Aili do gniewu, jednak tym razem wydawała się go bardzo bliska. Logan uśmiechnął się szeroko.
- Bardzo szanuję inteligencję moich sióstr. Nigdy nie popełniłbym tego błędu, żeby jej nie uszanować. Nie tylko ją szanuję, lecz także podziwiam. W tym duchu mam nadzieję, że ty uszanujesz moją. Wiesz, że dam sobie radę.
Aili wiedziała, że jej brat jest bardzo inteligentny, o tym nie trzeba było jej przekonywać, jednak inteligencja i miłość rzadko mają ze sobą po drodze.
- Dasz sobie radę - potwierdziła, próbując się zdobyć na uśmiech.
- Nigdy nie widziałem bardziej fałszywego uśmiechu, choć starasz się jak możesz - rzekł Logan z szelmowskim błyskiem w oku.
Aili roześmiała się serdecznie.
- Tak lepiej - ciągnął brat, patrząc na wciąż zatroskaną twarz siostry. - Daję ci słowo, że nie masz się czym martwić, zgoda?
Kiwnęła głową bardziej przekonana, tymczasem jednak Logan przemilczał pewną ważną informację.
Udział w zjeździe nie tylko był dla niego misją powierzoną mu przez króla. Wilhelm mianowicie zasugerował Loganowi, że oprócz czuwania nad spokojnym przebiegiem spotkania powinien sam poważnie rozważyć żeniaczkę i wreszcie się z kimś związać.
Logan objął siostrę i na pożegnanie pocałował ją w policzek. Lepiej, żeby rozmowa zakończyła się w tym miejscu - nie chciał, żeby Aili zauważyła to, co przez cały wieczór przed nią ukrywał, ponieważ chociaż wiedział, że Edine opuściła jego życie na zawsze, po części wciąż ją kochał, po części zaś jej nienawidził.