PROLOG
06:12dwa lata wcześniejCentrum Sztuki Brytyjskiej, Uniwersytet YaleNew Haven, Connecticut
Samuel Gamble dopił kawę, po czym odstawił ciężką kamionkową filiżankę na kredens w gabinecie.
Uznał, że czas ruszać.
Przed otwarciem nowej wystawy jak zwykle był kłębkiem nerwów. Przez ostatnie trzy dni nadzorował ostatnie przygotowania: przejrzał ulotki i katalog, sprawdził oznakowanie i podpisy, przeprowadził wiele rozmów z konsultantami, dokonał poprawek w systemie oświetleniowym i skontrolował zabezpieczenia. Upewnił się też chyba po raz tysięczny, że wszystkie eksponaty zostały ustawione w wyznaczonych miejscach.
Od ponad dziesięciu lat Gamble zajmował stanowisko dyrektora Centrum Sztuki Brytyjskiej i przez cały ten czas zawsze pojawiał się w pracy jako pierwszy. Nauczył się tego od swojego ojca, dyrektora liceum. Co rano robił obchód. Zawsze tą samą trasą, nawet w tak wyjątkowych okolicznościach. Cenił sobie ustalony porządek i konsekwencję. Dzięki nim wyciszał się i z przyjemnością rozpoczynał dzień. Uwielbiał przemierzać sale i piętra centrum sztuki przed przybyciem innych pracowników. Uwielbiał słuchać echa swoich kroków, gdy wędrował po pustym budynku, otoczony zabytkami z ostatnich pięciu stuleci. Uwielbiał tę samotność.
Gamble wyszedł z gabinetu i ruszył przez wypełniony rzeźbami rozległy hol wejściowy. Nowa wystawa mieściła się dwa piętra wyżej. I choć rozpaczliwie pragnął dotrzeć tam jak najszybciej, by jeszcze raz sprawdzić każdy szczegół, nakazał sobie cierpliwość.
"Trzymaj się ustalonego porządku" - pomyślał.
Nad recepcją wisiał duży baner. Gamble przystanął na moment i z satysfakcją spojrzał na widniejący na nim napis.
WYSTAWA
CZAS NA ANGLIĘ
15 SIERPNIA - 21 WRZEŚNIA
CENTRUM SZTUKI BRYTYJSKIEJ YALE
DRUGIE PIĘTRO
Gamble uśmiechnął się, przekonany, że jego goście będą zadowoleni.
Poszedł dalej holem. Niewielkie tabliczki rozmieszczone w różnych częściach pomieszczenia nienatrętnie kierowały zwiedzających do schodów i windy prowadzących na wystawę. Wydawało się, że wszystko jest w porządku.
Choć mógł wybrać windę, ruszył na pierwsze piętro szerokimi schodami z betonu i granitu.
Po drodze jeszcze raz pobiegł myślami do wystawy. Poświęcono ją koncepcji czasu w brytyjskiej sztuce i historii. Temu, w jaki sposób dawniej go mierzono, jak o nim mówiono, pisano, i wreszcie temu, jak przez stulecia przedstawiali czas artyści. Na dzisiejsze otwarcie zaproszono grupę uznanych badaczy, lecz Gamble spodziewał się też tłumu reporterów. Zorganizowanie tej wystawy wymagało wielu lat negocjacji i rozmów z bibliotekami oraz muzeami z całego świata; na wernisażu mieli się pojawić przedstawiciele wszystkich tych instytucji.
https://www.wydawnictwo-widnokrag.pl/aktualnosci/wnetrze-opactwa-westminsterskiego-w-dniu-pamieci-handla/
Gamble dotarł na pierwsze piętro, okrążył schody, minął czytelnię i gabinet z kolekcją wydawnictw rzadkich. Następnie przez foyer wszedł do sali wystawowej. Przystanął na chwilę, aby popodziwiać pokaźnych rozmiarów obraz pędzla osiemnastowiecznego malarza Edwarda Edwardsa. Płótno przedstawiało wnętrze opactwa westminsterskiego, ogromnej budowli w sercu Londynu. Artysta uchwycił we wnętrzu kościoła zdumiewająco wiele detali. Jako młody chłopak dorastający na obrzeżach Londynu Gamble często odwiedzał opactwo. Uznał teraz, że choć od epoki Edwardsa minęło ponad dwieście lat, wygląd świątyni niewiele się zmienił.
Dyrektor cierpliwie kontynuował swój obchód. Wkrótce stanął przy schodach wiodących na drugie piętro.
"Nareszcie" - powiedział sobie w duchu.
Wziął głęboki oddech i wszedł na półpiętro. To stąd jego goście mieli po raz pierwszy zobaczyć ekspozycję. Widok musiał więc zapierać dech w piersiach i oddawać zamysł wystawy. Duży i prosty czarno-biały znak z napisem CZAS miał od razu przykuć wzrok zwiedzających. Gamble przez tydzień pracował nad oświetleniem, chcąc, by napis był widoczny z każdej perspektywy, bez niepotrzebnych cieni czy refleksów.
Uśmiechnął się.
Osiągnął doskonały efekt.
Goście będą pod wrażeniem.
Powoli wspiął się na drugie piętro. Nagle jego wzrok powędrował od napisu ku szklanej gablocie po przeciwległej stronie foyer. Była to pierwsza rzecz, którą mieli zobaczyć goście wchodzący na ten poziom. W gablocie znajdował się tylko jeden przedmiot - symbol wystawy stanowiący zaledwie zapowiedź jego koronnego osiągnięcia. Miał on...
Gamble jęknął.
"Nie - pomyślał. - Nie, nie, nie, nie".
W mgnieniu oka pokonał schody i pobiegł przez foyer.
Kilka chwil później stał przed gablotą.
Nie mógł uwierzyć własnym oczom.
Była pusta.