Wypełnić miłością. Rozważania wokół Dekalogu - Ks. Jan Twardowski


Reflow text when sidebars are open.
Dekalog, dosłownie "Dziesięć Słów", Dziesięcioro Przykazań, mówiąc za Janem Pawłem II, stanowi "dziedzictwo Starego Przymierza Boga z Izraelem". Chociaż należy do samych początków dziejów zbawienia, jako zbiór fundamentalnych norm prawa naturalnego i Bożego nie traci na aktualności. Dekalogu nie zniosło nawet nowotestamentalne przykazanie miłości, "pierwsze" wśród przykazań. Przeciwnie, Ewangelia jedynie prześwietliła Dziesięcioro Przykazań miłością, wskazując, że przykazania bez miłości są niepełne, a wierność przykazaniom stanowi prawdziwe kryterium miłości - "Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje" (J 14,21). Jeśli Boga i Jego słowo przyjmuje się w miłości, przykazania stają się światłem na ścieżce życia.
Dekalog, rozważany w świetle Nowego Prawa ogłoszonego przez Chrystusa w formie Ośmiu Błogosławieństw, stanowił znaczącą część rozważań duszpasterskich ks. Jana Twardowskiego (1915-2006). Ksiądz poeta nader często, demaskując hipokryzję, pomagał przyjmować i wypełniać przykazania w duchu miłości Boga i bliźniego. "Ewangelia - czytamy w jednym z rozważań - jest nauką o tym, jak żyć najgłębszą treścią każdego Bożego przykazania. Jak proste jest to, co mówił Jezus, a jakie zarazem trudne: żyć nie martwą literą, nie kaligrafią samego przykazania, wyrytego na tablicy, ale duchem pragnienia Bożego, mówiącego, jacy mamy być".
W zasadzie o tym jest książka Wypełnić miłością. Rozważania wokół Dekalogu. Cytując autora: o Dekalogu i "prześwietleniu wszystkich przykazań duchem miłości Ewangelii", o stałej tęsknocie człowieka, by być lepszym. I to bez podziału ludzi "na wierzących i niewierzących, ale na kochających i niekochających".
Zebrane tu rozważania w zamierzeniu ich autora nie są wprost komentarzami do Dziesięciorga Przykazań, ale do fragmentów Ewangelii z kalendarza liturgicznego, które do wierności Prawu Bożemu nawiązują.
Inspiracją dla edytorki w ich doborze były - na życzenie wydawcy niniejszej książki - homilie Ojca Świętego Jana Pawła II, wygłoszone w czasie pielgrzymki do Polski w 1991 roku. Programem papieskiej pielgrzymki był wówczas Dekalog. W odwiedzanych miastach Ojciec Święty analizował kolejne przykazania w powiązaniu z Nowym Testamentem. Odniesienia do Ewangelii, wypełniające wszystkie wspomniane papieskie homilie, stały się dla niniejszej książki bezcennym drogowskazem.
Wypełnić miłością. Rozważania wokół Dekalogu to wybór prozy i wierszy ks. Jana Twardowskiego, nawiązujących do problematyki "Dziesięciu Słów" w świetle Nowego Testamentu. W przypadku rozważań większość publikowana jest po raz pierwszy. Są tu też i przypomnienia z wcześniej wydanych książek księdza poety. Bez nich niniejsza pozycja byłaby bardzo zubożona. Dodajmy, że przykazanie miłości - w Nowym Testamencie wieńczące Dekalog - stało się tematem odrębnej książki: Będziesz miłował. Rozważania o przykazaniu miłości (Pelplin 2015).
Prezentowana książka nie jest antologią, w rozumieniu pełnego zbioru tekstów nawiązujących do Dekalogu. W przypadku spuścizny ks. Twardowskiego stworzenie takiego zbioru jest niemożliwe. I jako człowiek, kapłan, kaznodzieja, i autor wierszy uczynił on Dekalog - oraz potwierdzające go Osiem Błogosławieństw, wypowiedziane przez Chrystusa w Kazaniu na Górze - życiowym kodeksem. Cała spuścizna homiletyczna Jana Twardowskiego, w tym wybrane z niej rozważania do niniejszej książki, to jedno wielkie wyznanie wiary człowieka i duszpasterza. Dekalog i Błogosławieństwa stanowią zaś jej fundament.
W świetle tych słów, a i treści całej książki, wyłaniają się pytania najistotniejsze: Jak żyć? W imię czego? W szukaniu odpowiedzi ks. Jan Twardowski, ze swoją umiejętnością przybliżania spraw trudnych prostym językiem, okraszonym właściwym sobie uśmiechem, jest niezawodnym przewodnikiem.
Aleksandra Iwanowska
ks. Wojciech Węckowski, dyrektor Wydawnictwa Bernardinum
i, którzy kochają z całego serca, całej duszy i ze wszystkiej swojej myśli, niezależnie od tego, czy są wierzący, czy niewierzący - czerpią z najczystszych źródeł, z samego Boga.
Najszczęśliwsi są ci, którzy zrozumieli, że tylko od samego Boga można uczyć się prawdziwej miłości bliźniego. Ci, którzy złapali się na tym, że - pracując dla innych, biegając na jednej nodze tam i z powrotem - często służą swojej reklamie, satysfakcji, przyjemności, że - dając siebie innym - niczego im nie dają. I muszą w samym Bogu odnaleźć prawdziwą bezinteresowną, najpiękniejszą, wieczną miłość.
Czasem spotykamy kogoś, kto służy innym, oddaje się ludziom z miłości (nawet nie dla swojej reklamy) i jednocześnie utrzymuje, że jest ateuszem. Spotkałem kilku takich ludzi. Ofiarnych, oczyszczonych z reklamy, zdeklarowanych ateuszy.
Jesienią w górach kwitną cudne goryczki. Nad Polską (w niektórych okolicach) przelatują złote siewki, piękne ptaki, które się nie zatrzymują - przelatujące piękno. Ani goryczka, ani złota siewka nie uświadamiają sobie, że jest Bóg. Jednak poprzez swoje piękno są dowodem na istnienie Boga i pociągają ludzi do Niego.
Ci, którzy nie chcą sobie uświadomić, że jest Bóg, a całkowicie żyją miłością dla drugiego człowieka, też są chyba dowodem na istnienie Boga, bo czerpią (o czym nawet nie wiedzą) z najczystszego Źródła: Miłości.
Bóg zmiłuje się nad kaczkami dziwaczkami, co wyrosły z tego samego źródła, ale trochę inaczej stąpają. "W domu Ojca mego jest mieszkań wiele" - mówi Ewangelia (J 14,2).
Na pytanie: "Jakie jest najważniejsze przykazanie?" Jezus nie powiedział: wierzyć. Powiedział: kochać (por. Mt 22,36-40).
Kochać Boga, jako Stwórcę, bliźniego, bo jest w nim tchnienie Boże. Boga kochamy w człowieku.
Siebie mamy kochać mądrze, kochać i rozwijać to, co jest w nas Boże.
W świecie Bożym wszystko się łączy: wiara i miłość, miłość i wiara. I ci, którzy naprawdę wierzą i kochają, i ci, którzy naprawdę kochają i wierzą. Ale faktem jest, że Pan Jezus mówił o tym, co jest najważniejsze: o miłości.
1969
"Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"".
(Mt 7,21-23)
ajczęściej wydaje się nam, że ci, których Jezus zna, kocha - to ci, którzy mówią o Bogu i wyrzucają złe duchy, a ci, którzy tego nie czynią, są Mu obcy. Cytowany fragment jest niespodzianką i nie jest kubkiem wody, ale wiadrem wylanym na głowę. Okazuje się bowiem, że właśnie do tych, którzy prorokowali w Imię Pana Boga, moralizowali, głosili kazania, wyrzucali czarty, Jezus powiedział: "Nie znam was".
Dzielimy siebie na wierzących i niewierzących, porządnych i nieporządnych, apostołów i przeciwnych apostolstwu. Jezus inaczej ludzi dzieli.
Kto był Mu bliski za życia? Kogo tak naprawdę znał swoim sercem?
Bliski był Mu miłosierny Samarytanin, chociaż był odszczepieńcem. Nie chodził do świątyni jerozolimskiej, lecz pochylił się nad biednym nieprzyjacielem, który mówił do Boga: "Panie, Panie", a do wroga: "Połamałbym ci kości".
Była Mu bliska uboga wdowa, która nie głosiła kazań, nie wyrzucała diabłów, ale oddała do skarbony ostatni grosz i chciała nim podtrzymać wielką świątynię.
Był Mu bliski syn marnotrawny, który zszedł "na świnie", ale nagle chwycił go żal i wrócił do ojca.
Był Mu również bliski łotr, który może za życia nie mówił "Panie, Panie", wręcz od Pana odchodził, ale w ostatniej chwili pojednał się z Bogiem i uznał Jezusa.
Bliskie Mu było dziecko, które zasypiało w czasie kazań, nie czyniło cudów, ale może otwierało oczy, patrząc na cuda tego świata.
Ci, którzy wydawali się dalecy od Jezusa, byli Mu bliscy, a ci, którzy wydawali się bliscy, byli Mu dalecy.
Jezus patrzy na ludzi inaczej, bo szuka tego najważniejszego: Czy człowiek spełnia swoje powołanie, do którego Bóg go powołał? Czy kocha Boga i bliźniego nie słowem, zewnętrznym gestem, lecz tęsknotą duszy, czasem nawet zabrudzonej, ale pragnącej pojednania się ze Źródłem Światła, Czystości, Dobra?
1975
"[...] Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim".
(Mt 5,18-19)
est dziesięć Bożych przykazań - Dekalog. Ktoś powie: "Szanuję tylko dziewięć przykazań - nie czczę cudzych bożków, szanuję imię Pana Boga, chodzę w niedzielę do kościoła, nie zabijam, nie cudzołożę, nie kłamię, tylko czasem coś ukradnę. "Nie kradnij" to siódme przykazanie, ale siódemka to jedyna przekreślona cyfra, więc chyba to przykazanie nie jest takie ważne". Zaniedbując nawet najmniejsze przykazanie, nie szanuje się także innych.
Nie można odjąć ani jednego przykazania. Czy można więc dodać?
Pan Jezus nie powiedział, że przyszedł któreś odjąć lub dodać. Przyszedł, aby przykazania wypełnić.
Jest przykazanie: "Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca, a bliźniego twego jak siebie samego" (zob. Mt 22,37-39, Mk 12,30-31, Łk 10,27)*.
Miłość Boga i bliźniego nie jest czymś dodatkowym, wypisanym na trzeciej tablicy. Jest duszą dziesięciu Bożych przykazań. Jeśli nie ma duszy - miłości do Boga i miłości do ludzi - wszystkie przykazania są niepełne. Ktoś przychodzi na Mszę Świętą, bo musi, a nie po to, by spotkać się z Przyjacielem. Nie kradnie, dlatego że boi się kary, a nie dlatego że pragnie dobra dla bliźnich.
Jaką mądrością jest Dekalog! Ani ująć, ani dodać, tylko prześwietlić wszystkie te przykazania duchem miłości Ewangelii.
1981
* Por. J. Twardowski, Będziesz miłował. Rozważania o przykazaniu miłości, wybór i oprac. A. Iwanowska, Pelplin 2015.
"Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości".
(J 15,10)
ak patrzymy na Boże przykazania? Czy jak na przykazania groźnego Jahwe (mamy spełniać tylko obowiązki), czy jak na życzenia Ojca, który z miłością czeka na nas, naszą wierność, wytrwałość, miłość?
Jeżeli patrzę na nie jak na przykazania bezwzględnego władcy - widzę w nich potrzebę bezwzględnego spełniania tylko obowiązków: On każe - ja spełniam; to jest mój obowiązek. Jeżeli wypełniam przykazanie jako obowiązek, wtedy ono mi ciąży.
Jeżeli patrzę na nie jak na przykazania kochającego Ojca - widzę w nich nie tyle potrzebę obowiązku, ile życzenia miłości, skierowane do mnie przez Tego, który mnie kocha*.
Mam się modlić. Czy na modlitwę patrzę jak na obowiązek, który muszę spełnić, bo inaczej będę ukarany? Czy patrzę inaczej: Modlę się, bo Ten, który mnie kocha, pragnie mojej modlitwy. Czeka na nią.
Mam być na Mszy Świętej. Czy patrzę na to jak na obowiązek? Jeżeli patrzę na to przykazanie jak na życzenie miłości Tego, który mnie kocha - przychodzę na Mszę, bo wiem, że na moją obecność czeka kochający mnie Bóg.
Jakie przykazania Jezus otrzymał do wypełnienia? Czy takie same jak wszyscy, czy inne? Jezus urodził się Żydem i jako Żydowi dane Mu były przykazania z góry Synaj. W świątyni jerozolimskiej, w arce Przymierza i dla Niego przechowywały się przykazania, wyryte na dwóch kamiennych tablicach.
Jednak czy zostały Mu dane takie same przykazania jak wszystkim? Te same, ale trochę inne. Przykazania z góry Synaj Żydzi nazywali przykazaniami Jahwe - to znaczy bezwzględnego władcy. Jezus nazywał je "przykazaniami Ojca mego". Inne spojrzenie w jakiś sposób czyni je innymi.
1972
* Rozwinięcie tej myśli oraz komentarze do przykazań-życzeń Jezusa zob. Ważne jak katechizm. Księdza Twardowskiego myśli o życzeniach Pana Jezusa. Teksty wybrała, ułożyła i opracowała A. Iwanowska, wyd. 2 zm., poszerz., Kraków 2011.