Przedmowa
Szanowny Czytelniku,
Oddaję w Twoje ręce książkę, która wymyka się wszelkim konwencjom, gatunkowym szufladkom i literackim schematom. "Wyobraź sobie, że..." to dzieło, które, na pierwszy rzut oka, wydaje się być zbiorem pozornie zwykłych, codziennych historii - opowieści o małżeństwie, o wspólnym życiu, o drobnych, domowych czynnościach, które wypełniają nasze dni. Jednak już po kilku stronach odkryjesz, że ta książka to coś znacznie więcej. To niezwykły, przewrotny i niezwykle inteligentny portret związku dwojga ludzi, którzy w swojej codzienności odnaleźli klucz do prawdziwej, głębokiej bliskości - klucz, który otwiera drzwi do świata wyobraźni, który potrafi zamienić nawet najprostszą czynność w ekscytującą, niebezpieczną i pełną zwrotów akcji przygodę.
Już na samym wstępie pozwól, że zdradzę Ci pewien sekret. Ta książka nie jest kryminałem w klasycznym tego słowa znaczeniu - nie znajdziesz w niej śledztwa prowadzonego przez doświadczonego detektywa, nie będzie tutaj morderstwa w zamkniętym pokoju ani zagadki, którą trzeba rozwiązać, nim wybije północ. Nie jest to również romans w konwencji, do której przywykliśmy - nie ma tu scen, w których dwoje bohaterów spotyka się w niezwykłych okolicznościach, by po burzliwych perypetiach odnaleźć miłość swojego życia. Jest tu coś znacznie bardziej wartościowego, znacznie bardziej subtelnego i, jeśli wolno mi tak powiedzieć, znacznie bardziej prawdziwego. Jest tu bowiem miłość, która już trwa od dwudziestu pięciu lat - miłość dojrzała, ugruntowana, ale wciąż pełna ognia i iskry, która nie gaśnie nawet wtedy, gdy jedna z postaci rzuca się do paszczy wyimaginowanego lwa morskiego czy pozwala, by asfalt zalał jej ciało.
Główną bohaterką jest Jolanta - kobieta, która z pozoru mogłaby być każdą z nas. Wykonuje codzienne, przyziemne czynności: pierze pościel w Kanale Noteckim, czyści komin, rąbie drewno, przygotowuje mięso, brukuje podwórko. Robi to z siłą, determinacją i godnością, które każą nam podziwiać ją już od pierwszych stron. Jednak to, co czyni ją postacią niezapomnianą, to jej gotowość, by za każdym razem, gdy jej mąż Marek wypowiada magiczne słowa "Wyobraź sobie, że...", wyruszać w podróż do krainy, w której szaleją zombie, wściekłe słonie, chorobotwórcze kleszcze czy wpadająca w szał banda leśników. Jolanta nie ucieka od tych wyzwań - przeciwnie, angażuje się w nie całym sercem, z całym swoim intelektem i wyobraźnią, starając się znaleźć sposób na przetrwanie, na ucieczkę, na pokonanie kolejnego, wyimaginowanego wroga.
A jednak, w tej niezwykłej grze - bo trzeba to nazwać po imieniu, jest to gra, wspaniała i skomplikowana gra - Jolanta za każdym razem przegrywa. Nie dlatego, że brakuje jej sprytu czy siły. Przeciwnie, jej pomysły są często błyskotliwe, zaskakujące i pełne kreatywności. Przegrywa, ponieważ Marek, który z niezwykłą wprawą wciela się w rolę reżysera tej intelektualnej gry, zawsze znajduje kontrargument na to, co wymyśli. Jest w tym coś z tańca, z rytuału, który powtarza się od miesięcy, a może i lat, a który dla obojga bohaterów stał się istotą ich relacji. Bo przecież nie chodzi o to, by wygrać - chodzi o to, by być razem, by wspólnie przeżywać coś, co choć wytworzone przez wyobraźnię, jest autentyczne, pełne napięcia i emocji.
I tu tkwi największa siła tej książki. "Wyobraź sobie, że..." pokazuje, że prawdziwa miłość nie polega na tym, by zawsze być po zwycięskiej stronie. Prawdziwa miłość, w swojej najgłębszej istocie, to gotowość do porażki, do poddania się, do oddania siebie w ręce drugiej osoby - nawet jeśli ta osoba właśnie każe ci skoczyć do komina pełnego sadzy, zanurzyć się w gnojówce czy pozwolić, by horda górników zamurowała cię żywcem. W każdym z tych wyimaginowanych zakończeń, które za każdym razem wybiera Jolanta, nie ma kapitulacji - jest akt czystej, bezwarunkowej ufności. Jest zgoda na to, że los, nawet ten najokrutniejszy, jest do przyjęcia, jeśli można go przeżyć w ramionach kochającej osoby.
Kryminał i romans, jak już wspomniałem, nie są tu w swojej klasycznej postaci. A jednak, gdy czytamy o tym, jak Jolanta próbuje uciec przed krzyżakiem, jak szuka sposobu, by przetrwać spotkanie z wściekłym dobermanem czy jak stawia czoła stadzie waranów, mamy w sobie napięcie godne najlepszych powieści sensacyjnych. Gdy z kolei czytamy o tym, jak po każdej z tych potyczek małżonkowie razem piją wino, jedzą szarlotkę czy dzielą się kawałkiem sera na długim kiju, czujemy, że obcujemy z romansem najczystszej próby - romansem, który opowiada o miłości wytrwałej, cierpliwej, która nie potrzebuje sztucznych wzniosłości, by być prawdziwą.
Co więcej, "Wyobraź sobie, że..." to książka niezwykle zmysłowa. Autor z niezwykłą precyzją oddaje detale każdej z czynności, które wykonuje Jolanta - zapach świeżo skrojonych warzyw, ciężar mokrego prześcieradła, chropowatość starych, żelaznych kątowników, ciepło i słodycz pieczonych jabłek. Te zmysłowe opisy sprawiają, że czytelnik nie tylko obserwuje, ale wręcz uczestniczy w każdej z tych scen, oddycha tym samym powietrzem, czuje ten sam ciężar ziemi na łopacie. To literatura, która angażuje wszystkie zmysły, i która na długo pozostaje w pamięci, nie tylko jako opowieść, ale jako doświadczenie.
Nie sposób też nie docenić humoru, który przenika tę książkę od pierwszej do ostatniej strony. Jest to humor wyrafinowany, inteligentny, oparty na zderzeniu prozy codziennego życia z absolutnie absurdalnymi wizjami, które rodzi wyobraźnia Marka. Kiedy górnicy zamurowują Jolantę w kopalni, kiedy ksiądz egzorcysta oskarżony o kradzież dzwonu z wieży kościelnej pojawia się w celi aresztu, a kiedy z nieprawości na Jolantę napada stado wściekłych niedźwiedzi grizli - czytelnik nie może powstrzymać uśmiechu, a zarazem zachwyca się pomysłowością autora, który potrafi łączyć realizm z groteską w sposób tak płynny i naturalny.
W tej książce jest także głęboka mądrość. Jest to mądrość o tym, że życie składa się z wyborów, że każdy dzień to seria decyzji - czasem małych, niepozornych, a czasem, jak w tych wyimaginowanych historiach, decyzji o życiu i śmierci. Bohaterowie tej książki wybierają za każdym razem to samo - miłość, bliskość, wspólne przeżywanie. Nawet jeśli wyobraźnia podsuwa im najczarniejsze scenariusze, nawet jeśli w grę wchodzą zombie, wściekłe hipopotamy czy płonący las, ostatecznym celem jest być razem, dzielić to samo wino, ten sam śmiech, tę samą chwilę.
Przygotuj się, Czytelniku, na podróż, która wykroczy poza ramy zwykłej powieści. "Wyobraź sobie, że..." to książka, która bawi, wzrusza, intryguje i zmusza do myślenia. To hołd dla wyobraźni, która jest w stanie przemieniać nasze życie, nadawać mu głębię, która wykracza poza codzienność. To także, a może przede wszystkim, hołd dla miłości - tej prawdziwej, dojrzałej, która potrafi przetrwać nawet najbardziej absurdalne historie i która każdego dnia odnajduje nowy powód, by rozkwitać.
Zanurz się w tym świecie. Pozwól, że Jolanta i Marek staną się Twoimi towarzyszami na długie, jesienne wieczory, a może i na letnie, leniwe popołudnia. Przeżyj z nimi każdą z tych niezwykłych przygód, które, choć wymyślone, niosą w sobie więcej prawdy o naszym życiu niż niejedna powieść realistyczna. I pamiętaj - wyobraźnia nie zna granic, a miłość, która jest w stanie w nią wejść, poddać się jej, a potem wrócić do rzeczywistości z uśmiechem na twarzy, jest najpiękniejszym darem, jaki dwoje ludzi może sobie ofiarować.
Gorąco polecam tę książkę każdemu, kto wierzy, że literatura może być jednocześnie rozrywką i głębokim, wzruszającym doświadczeniem. Dla tych, którzy kochają kryminały, znajdzie się tu wystarczająco dużo napięcia i zwrotów akcji. Dla tych, którzy szukają romansu, znajdzie się tu wystarczająco dużo ciepła, czułości i prawdy o ludzkich sercach. A dla tych, którzy po prostu chcą się dobrze bawić przy dobrej książce - ta lektura dostarczy im mnóstwo radości i satysfakcji.
Życzę Ci, Czytelniku, równie pięknych wyobrażeń i równie wspaniałych podróży - tych, które odbywa się wspólnie z ukochaną osobą, tych, które kończą się uśmiechem i wspólnym toastem. Bo w końcu o to właśnie chodzi - by wyobrazić sobie siebie w najdziwniejszych sytuacjach, a potem, trzymając się za ręce, wychodzić z nich silniejszymi, mądrzejszymi i jeszcze bardziej zakochanymi.
Z wyrazami najgłębszego szacunku i podziwu dla bohaterów tej niezwykłej opowieści,
Kraków, 2026