ROZDZIAŁ IV. WILKOŁAKI POSEJDONA
ROZDZIAŁ IV
WILKOŁAKI POSEJDONA
Morze Egejskie i jego wyspy
Morze Egejskie stanowi odnogę Morza Śródziemnego o powierzchni 196350
km2, oddzielającą najbardziej wysuniętą część Półwyspu Bałkańskiego od
Azji Mniejszej. Od południa, czyli od reszty śródziemnomorskiego akwenu
oddzielają go wyspy - Kreta i Rodos.
Na Morzu Egejskim znajduje się ogromna liczba wysp, z których duża część
składa się na archipelagi: Cykladów, Dodekanezu, Sporadów Północnych i Wysp Sarońskich. Największą z wysp egejskich jest wyznaczająca kres
akwenu Kreta o powierzchni 8336 km2.
Ważnymi centrami cywilizacji przedgreckiej były Cyklady, a zwłaszcza
Kreta. Natomiast w okresie rozwiniętej kultury antycznej Hellady do
dużego znaczenia doszły Delos (3,6 km2), na której mieściło się sławne
sanktuarium, a później centrum handlu niewolnikami, Naksos (448 km2) -
największa z Cyklad i ważny ośrodek rzeźbiarstwa, oraz wyniesione do
świetności przez głośnego tyrana Polykratesa Samos (476 km2). W epoce
hellenistycznej szczególna rola przypadła Rodos (1400 km2), położonej na
głównych szlakach handlowych, która oparła się w latach 305-304 p.n.e.
Demetriuszowi I Poliorketesowi, a na pamiątkę tego zwycięstwa ozdobiona
została monumentalnym Kolosem Rodyjskim. Przez całe dzieje antycznej
Hellady Morze Egejskie i jego skaliste wyspy stanowiły jedno z serc
greckiego świata, łącząc Grecję "właściwą" z miastami Jonii.
Posejdon - od bóstwa ziemi do pana mórz
Posejdon, syn Kronosa i Rei, należał do czołowych bóstw greckich.
Początkowo był bogiem ziemi i jeszcze przez długie wieki w takiej roli
czczono go w beockim Onchestos. Jego kult jako pana trzęsień ziemi znany
był z Terapne na Peloponezie. Nazywano go Ennosigajos (gr.
Ziemiotrząsca) i Gajaochos (gr. Dzierżący Ziemię). Nic dziwnego zatem,
że początkowo odbierał w Delfach cześć wraz z Gają. Uchodził za stwórcę
koni, które były mu poświęcone.
Z czasem Posejdon stał się bogiem mórz, panem wodnego żywiołu i sztormów, patronem żeglugi i opiekunem żeglarzy (tę zmianę oblicza boga
oddają zapewne mity, w których przegrywa rywalizację z innymi bóstwami o różne ziemie), być może zastępując w tej roli Nereusa lub Okeanosa,
których postaci zostały zepchnięte w cień. Stąd Posejdonowi nadawano
przydomki Pelagios (gr. Morski) i Prosklystios (gr. Nawodniający). Bóg
morza wybierał na kochanki zarówno nimfy, jak i ludzkie kobiety. Jego
synowie zwykle nie przynosili ojcu chluby - należeli do nich straszliwi
Aloadzi, przewrotny Nauplios i cyklop Polifem, ale także znacznie
łagodniejsi trytoni (najznaczniejszy z nich używał tego określenia jako
imienia własnego). Pan mórz, przedstawiany z kruszącym skały trójzębem,
był bóstwem potężnym, niejednokrotnie podejmującym rywalizację z samym
Zeusem.
Poza prastarymi sanktuariami w Onchestos i Terapne Posejdon odbierał
cześć w Ajgion, Argos, Helike, Hermione, Koryncie, Nauplii, Panjonion,
noszącej jego imię Posejdonii, Priene i Trojdzenie, na wyspie Kalaurii
oraz przylądkach Sunion i Tajnaron, a w Istmii odbywały się ku jego
chwale panhelleńskie igrzyska istmijskie. Rzymianie utożsamili Posejdona
z Neptunem. Igrzyska istmijskie osiągnęły pod ich panowaniem jeszcze
większą niż dotąd rangę, zaszczycane przez samych cesarzy.
Teofane i wyspiarskie wilkołaki
Teofane była słynną z urody córką mitycznego króla Bisaltesa, o której
rękę starały się rzesze zalotników. Pewnego dnia Posejdon ujrzał kąpiącą
się królewnę i zachwycony jej ponętnym ciałem porwał pannę na niewielką
wysepkę Morza Egejskiego. Aby zmylić ewentualny pościg, rozkochany bóg
zamienił jej mieszkańców w owce, nadając taką postać także Teofane, a samemu przybierając kształt dorodnego tryka. W ten sposób mógł czuć się
z ukochaną bezpieczny pośród zwierząt.
W obliczu zuchwałego porwania księżniczki jej zalotnicy postanowili
tymczasem zapomnieć o rywalizacji i wspólnie wyruszyć w pościg za
potężnym bogiem mórz, by wyrwać pannę z jego rąk. Wróżbici wskazali im
wyspy Morza Egejskiego jako miejsce ukrycia Teofane przez Posejdona. Bóg
mórz zesłał na amantów niepomyślne wiatry, burze i sztormy, śmiałkowie
jednak zwycięsko przebrnęli przez wszystkie próby, docierając do małej
wysepki pełnej owiec. Ukryty pod baranią postacią Posejdon liczył, że
zalotnicy zignorują zwierzęta i oddalą się od wyspy, ci jednak
zaciekawieni przybili do brzegu, nie mogąc się nadziwić opuszczonym
przez ludzi domostwom i ogromnemu stadu pozbawionych jakiejkolwiek
opieki owiec. Postanowili więc urządzić sobie ucztę z darmowej
jagnięciny i rozpoczęli masakrę zwierząt. Wtedy rozgniewany Posejdon
zamienił ich w wilki "i ukarał pobytem na wysepce do końca
żywota"1, sam zaś z Teofane odnalazł inne schronienie.
Od tej pory na Morzu Egejskim znajdować się miała wysepka zamieszkała
wyłącznie przez wilki. Niestety mit nie wskazywał jej dokładnej
lokalizacji.
Ze związku Posejdona i Teofane, którzy oddawali się cielesnym rozkoszom,
nie zmieniając owczego kształtu, przyszedł na świat Chrysomallos - baran
o złotym runie. Fryksos miał go złożyć w ofierze Zeusowi, a słynne złote
runo trafiło do Kolchidy, gdzie w jego poszukiwaniu wyprawił się Jazon i argonauci.
Opowieść o wilkołakach z egejskiej wyspy jest jednym z pierwszych - obok
mitu o Likaonie - przypadków, kiedy przemiana w wilka stanowi karę za
grzechy, w tym przypadku za bezmyślną rzeź zwierząt, a faktycznie
zaklętych ludzi.
Opowieści Hyginusa
Hyginus (Caius Iulius Hyginus, ok. 64 p.n.e. - ok. 17 n.e.) był
wyzwoleńcem samego Oktawiana Augusta, a zarazem uczniem innego
jeńca-erudyty Aleksandra Polihistora. Posiadający rozległe
zainteresowania Hyginus był autorem m.in. biografii oraz dzieł
poświęconych astronomii, genealogii i rolnictwu, w większości zresztą
niezachowanych. Napisał także Opowieści (Fabulae) - skrócone
opracowanie kilkuset mitów greckich, opartych na dziełach starszych
autorów. Dzięki tej pozycji przetrwało wiele podań, także opowieść o Posejdonie, Teofane i wilkołakach, jakie bóg morza pozostawił na
anonimowej egejskiej wyspie.
C.-C. Ragache, op.cit., s. 5. [wróć]
ROZDZIAŁ V. WILK PSAMATE
ROZDZIAŁ V
WILK PSAMATE
Psamate
Według greckich wierzeń Psamate miała być nereidą (jej słynną siostrą
była Tetyda, matka Achillesa) - nimfą zrodzoną ze związku morskiego boga
Nereusa i okeanidy Doris. Próbowała bezskutecznie uciec przed zalotami
Ajakosa - króla Myrmidonów, który zdołał ją pochwycić. Urodziła mu jego
ulubionego syna Fokasa, zwanego też Fokosem i Fokusem.
Ftyja i Trachina
Ftyja jest małą górską krainą na południe od Tesalii, położoną nad rzeką
Sperchejos, u stóp wznoszącego się na 1726 m masywu Othris. Nigdy nie
odgrywała ona w świecie greckim poważniejszej roli. Znana też była jako
Trachina (gr. Trachis), choć nie zawsze tych dwóch określeń używa się
jako w pełni tożsamych. Główne miasto Trachiny położone było u stóp góry
Eta i otrzymało tę samą co ona nazwę - Trachis. Eta uważana była za
miejsce śmierci Heraklesa, stąd w 426 roku p.n.e. miasto Trachis
przemianowano na Herakleję Trachińską (gr. Heraclea Trachis).
Ftyja - podobnie jak Arkadia - uchodziła za krainę spokojną i dostatnią.
Taki jej obraz kreślił w Iliadzie sam Homer. W Kritionie Platon
uczynił ją symbolem raju, do którego przenoszą się po śmierci dusze
sprawiedliwych.
Peleus, Psamate i wilk
Wedle greckich mitów Peleus i Telamon byli synami króla Ajakosa i Endeis. Peleus poślubił nereidę Tetydę i stał się ojcem Achillesa,
natomiast Telamon - jeden z argonautów i król Salaminy - spłodził z Poribeą innego bohatera wojny trojańskiej, Ajaksa.
Peleus i Telamon mieszkali początkowo na dworze ojca, z niechęcią
odnosząc się do swego przyrodniego brata Fokasa, faworyzowanego syna
Psamate. W czasie gry w kości rozgniewani Peleus i Telamon zabili
Fokasa, choć zbrodnia nie była wcześniej zaplanowana. Wzburzony Ajakos
wyrzekł się synów i skazał ich na wygnanie z Eginy. Telamon osiadł na
Salaminie i tam poślubił królewską córkę, stając się dziedzicem tronu,
natomiast Peleus udał się do Ftyi, gdzie jako dzielny młodzieniec został
gościnnie podjęty na dworze króla Ceiksa, ścigany jednak wciąż gniewem
Psamate.
Gościna udzielona Peleusowi ściągnęła wściekłość nereidy na Trachinę. Za
sprawą Psamate z pobliskich bagien wyłonił się straszliwy wilk, który
dokonał masakry stad, a następnie rozszarpał okolicznych pasterzy.
Owidiusz wkładał w Metamorfozach w usta przerażonemu pasterzowi taki
opis potwora: "Ogromna bestia, wilk wybiegł oblepiony szlamem bagiennym,
mordercza paszcza pokryta była krwią i pianą, ślepia płonęły czerwonym
ogniem. Miotał się z wściekłości i głodu, lecz bardziej z wściekłości.
Nie dość mu było zaspokoić straszny głód, mordując zwierzęta, lecz w szale zbroczył i powalił całe stado. Niektórzy z naszych ludzi, broniąc
bydła, zginęli śmiertelnie zranieni jego kłami. Brzeg, przybrzeżne wody
i bagno, po którym niósł się żałosny ryk bydła, zaczerwieniły się od
krwi"1. Nienasycona bestia siała we Ftyi śmierć i trwogę. Sam król
Ceiks zamierzał wyruszyć przeciw niej na czele zbrojnych, lecz Peleus
wstrzymał go, wyznając swoją winę i przyczynę pojawienia się wilka.
Następnie młodzieniec ukorzył się przed mściwą nimfą, błagając ją o przebaczenie zbrodni. A ponieważ matka Fokasa pozostała głucha na jego
prośby, Peleus jako mąż Tetydy zwrócił się do swojej małżonki, aby ta
ubłagała nieprzejednaną siostrę. Ukorzenie się Peleusa, poparte
interwencją Tetydy, skruszyło w końcu serce Psamate, która wezwała wilka
do odwrotu.
Bestia zbytnio jednak zakosztowała w krwi, aby usłuchać nereidy i wbrew
jej woli wciąż pozostawała na Ftyi. Gniew nimfy skierował się teraz w stronę nieposłusznego wilka. Na jej rozkaz potwór zamienił się w marmurowy posąg. Owidiusz pisał: "Wilk, zasmakowawszy we krwi, pomimo
zakazu nie zaprzestawał jednak rzezi, aż rozdzierając kark jałówki kłami
został przez nimfę zamieniony w marmur. Jego ciało zachowało wszystko
oprócz koloru i tylko kolor wskazywał, że już nie jest wilkiem i nie
trzeba się go bać"2. Marmurowy wilk miał więc odtąd stać w Trachinie, wzbudzając przestrach okolicznej ludności.
Mit o Peleusie, Psamate i wilku przyczynił się do upowszechnienia w greckim świecie wyobrażenia wilka jako krwiożerczej bestii. Dalsze losy
Peleusa przyniosły mu koronę Ftyi i burzliwy związek z Tetydą, która
hartowała w ogniu ciała ich siedmiu synów, aby pozbyli się śmiertelnych
pierwiastków. Ponieważ sześciu z nich nie przeżyło podobnych zabiegów,
Peleus zabrał małego Achillesa i porzucił nereidę, choć to właśnie jej
praktyki - w końcu skuteczne - zapewniły synowi nieśmiertelność,
pozostawiając jako jedyny czuły punkt piętę.
Owidiusz, Metamorfozy, t. II, op.cit., s. 339 (ks. XI, 369-377). [wróć]
Ibidem, s. 340 (ks. XI, 402- 408). [wróć]
WSTĘP. WYWOŁYWANIE WILKA Z LASU
WSTĘP
WYWOŁYWANIE WILKA Z LASU
"O wilku mowa, a wilk tuż, tuż" - mawiano w czasach, gdy powszechna była
wiara w sprowadzanie niebezpieczeństwa przez samo o nim wspomnienie.
Ostrzegano przecież: "Nie wywołuj wilka z lasu", "Kiedy mówi się o wilku, widzi się jego ogon" i "Kiedy mówicie o wilku, on wychodzi z ukrycia". Dlatego w różnych regionach Polski na wszelki wypadek zamiast
"wilk" mówiono: "zwierz", "robak", "jakubek". Wilki postrzegano bowiem
przede wszystkim jako zagrożenie. Ale przecież inne tradycyjne
przysłowia więcej miały dla nich zrozumienia, głosząc m.in., że:
"Niedźwiedź pszczoły wydarł, a na wilka krzyczą", "Wilk traci skórę,
pies traci ząb" albo brutalnie prawdziwie: "Wilk morduje dla strawy,
człowiek dla zabawy". Mawiano o "patrzeniu wilkiem", o tym, że: "Nosił
wilk razy kilka, ponieśli i wilka". Stwierdzano: "Mów wilkowi pacierz, a wilk woli kozią macierz", diagnozowano w końcu żarłoczność drapieżnika
słowami: "Popie oczy, wilcze gardło, co zobaczy, to by zżarło". Tylko w samej Polsce funkcjonowało kilkaset przysłów i powiedzonek o wilkach.
Roślinom nadawano nazwy typu pokrzyk wilcza jagoda, wawrzynek wilczełyko
czy wilczy groch, funkcjonowało pradawne imię Wilk (znane choćby z Krzyżaków Henryka Sienkiewicza) oraz cała rzesza "wilczych" nazw wsi
oraz innych nazw terenowych (większość niniejszej publikacji napisana
została w Wilkowicach położonych nad rzeczką Wilkówką). Wilki gościły
często w polskiej literaturze (ze słynną bajką Adama Mickiewicza Pies i wilk na czele), a w malarstwie ich piękne sylwetki uwieczniały pędzle
m.in. Józefa Chełmońskiego, Wiktora Koryckiego, Wojciecha Kossaka,
Tadeusza Rybkowskiego, Juliusza Słabiaka, Czesława Wasilewskiego,
Alfreda Wierusza-Kowalskiego i Leona Wyczółkowskiego.
A przecież Polska nie była żadnym wyjątkiem i dla wilczej tematyki
absolutnie nie jest kluczowa. Wilk bowiem należy do najważniejszych
motywów kulturowych Europy. I nie tylko Europy - przecież nawet w starożytnym Egipcie wznosiły się mury Wilczego Miasta - Lykopolis (co
prawda egipskie Sauti określili tym mianem Grecy, ale uczynili to przez
wzgląd na szczególną cześć, jaką odbierały w nim rodzime bóstwa
przedstawiane w postaci psowatych), a za potomka Błękitnego Wilka
uważany był sam Czyngis-Chan. W Europie, gdzie wilk postrzegany był jako
najgroźniejszy z drapieżników, związane z nim mity, legendy, dzieła
literackie, obrazy, rzeźby, nazwy pospolite i terenowe, przysłowia i powiedzonka śmiało można liczyć w tysiącach. Dlatego na początek wypada
przybliżyć to niezwykłe, fascynujące zwierzę, które zawładnęło zbiorową
wyobraźnią, jak żadne inne w tej części świata, czyli - inaczej mówiąc -
wywołać je z lasu...
Wilk, a właściwie wilk szary (Canis lupus) jest ssakiem drapieżnym z rodziny psowatych (Canidae), z rodzaju wilków (Canis). Długość jego
głowy i tułowia waha się pomiędzy 100 a 160 cm, a ogona między 30 a 60
cm. Ciężar ciała wilków wynosi zwykle 30-60 kg, przy czym najbardziej
dorodne samce mogą ważyć nawet do 70 kg. Canis lupus charakteryzuje
się wydłużonym tułowiem i dość długimi kończynami. Długa jest także jego
sierść, na ogół płowa, szarobrązowa, ale potrafiąca przybrać wiele
odcieni. Spód ciała jest znacznie jaśniejszy, białawoszary. Latem futro
wilków przybiera bardziej brązową barwę, podczas gdy zimą posiada więcej
żółtawych odcieni.
Naturalnym środowiskiem Canis lupus są lasy, tereny zakrzewione i bagienne oraz otwarte przestrzenie w typie stepów. Przez większość roku
wilki prowadzą wędrowny tryb życia, natomiast w okresie wychowywania
młodych przebywają w jednej okolicy. Wilki są aktywne przez całą dobę,
wyraźnie jednak preferują porę nocną. Są samotnikami, czujnie
strzegącymi swojego rewiru przed współplemieńcami, ale zimą łączą się w stada (watahy) o doskonałej organizacji i wyraźnie zaznaczonej
hierarchii. Dzięki niej oraz ogromnej mobilności i wytrwałości wilki
pozostają niezwykle skutecznymi drapieżnikami. W ciągu jednej nocy
Canis lupus potrafi przebiec odległość nawet 160 km, wycieńczając
ściganą ofiarę. Wilki polują głównie na ssaki kopytne - dzikie i hodowlane, zwłaszcza sarny, jelenie i owce. Nie są jednak wybredne,
jeśli idzie o dietę, toteż latem chętnie raczą się ptasimi jajami,
płazami i jagodami.
Ruja wilków trwa od grudnia do marca. Od zapłodnienia do porodu mija
60-65 dni, po czym samica (wadera) powija - przeważnie w kwietniu - od
czterech do 12 młodych, zwykle jednak nie więcej niż siedem. Wilki nie
kopią nor, a ich legowiska położone są na powierzchni ziemi. Młode
otwierają oczy po 10-12 dniach, mlekiem matki żywią się wyłącznie do
szóstego tygodnia. W pierwszych miesiącach życia potomstwa poluje tylko
samiec-ojciec (basior), natomiast samica nie opuszcza młodych. Dopiero
później rodzice na zmianę starają się o pokarm, a po jesiennej zmianie
uzębienia dołączają do nich dzieci. Zimą często do wilczej rodziny
przybywa zeszłoroczne potomstwo, tworząc polujące wspólnie stado,
liczące zwykle od sześciu do dziewięciu osobników. Canis lupus cechuje
się niezwykle rozwiniętym instynktem rodzinnym i wychowawczym, a przysposabianie młodych do życia odbywa się w formie rozmaitych
szkoleń, podczas których stosownie do osiągnięć zwiększany jest poziom
trudności. Wadery osiągają dojrzałość płciową pod koniec drugiego roku
życia, a basiory pod koniec trzeciego. Wilki dożywają 12-16 lat.
Wilk unika człowieka i w normalnych warunkach nie stanowi dla niego
zagrożenia. Zdarzały się jednak przypadki, zwłaszcza w czasie srogich
zim, że wygłodniałe watahy atakowały podróżnych, a nawet czaiły się pod
ludzkimi domostwami. Były to wydarzenia raczej rzadkie, wyolbrzymiane
przez wieść gminną, Canis lupus zwykle stanowi bowiem dla człowieka
zagrożenie raczej potencjalne niż realne. Problemem była natomiast
atakująca wilki wścieklizna, która popychała je do napadów na ludzi.
Wygłodniałe lub wściekłe drapieżniki bywały niezwykle groźne dla
człowieka, dokonując krwiożerczych czynów także w biały dzień -
szczególną grozę budziły wydarzenia związane z głośnymi atakami wilków
we Francji, powtarzającymi się cyklicznie w XVII, XVIII i XIX wieku, a zwłaszcza z osławioną Bestią terroryzującą Gévaudan w latach 1764-1767.
Należy oczywiście zrozumieć ludzi, którzy drżąc o swój inwentarz i rodzinę, nie mieli najmniejszego zamiaru wnikać w to, czy mają do
czynienia ze zdrowym, czy też chorym wilkiem. Trzeba też jednak
powiedzieć, że te przerażające i głośne wypadki miały charakter
marginalny i nie można ich interpretować jako naturalnego zachowania
wilków, lękających się człowieka nie mniej niż człowiek ich.
W tradycji kulturowej wilk doczekał się wyjątkowo złej sławy. Canis
lupus był bowiem od najdawniejszych czasów "konkurentem" człowieka w polowaniach na zwierzynę płową, a później prześladowcą jego stad i trzód. I choć nawet niewykształceni chłopi mieli świadomość, że: "Wilk
nie winien temu, że Pan Bóg stworzył go wilkiem", to wilki tępiono
gorliwie i zapamiętale, skoro przyczyniały się one do ubytków w inwentarzu stanowiącym żywy majątek pasterzy. Mniej lub bardziej
pojedyncze przypadki wilczych ataków na ludzi zwiększały jeszcze strach
przed Canis lupus, którego postrzegano jako żarłoczną i krwiożerczą
bestię. Wilki szczególnie licznie pojawiały się w okresie zaraz,
epidemii i wojen, kiedy wielka ilość niepogrzebanych (lub pogrzebanych
prowizorycznie) ciał zapewniała im mnogość łatwego posiłku. Niekiedy w powszechnych wyobrażeniach przyczyna zlewała się w jedno ze skutkiem, co
owocowało postrzeganiem wilka jako zwiastuna, herolda lub zgoła
wysłannika moru, posłańca diabła lub wreszcie samego diabła w postaci
groźnej bestii zsyłającej plagi na ludzkość. Dodatkowo nocny tryb życia
wilków i wycie do księżyca nadawało leśnym drapieżnikom mroczne czy
wręcz demoniczne konotacje.
W ten sposób ukształtował się wizerunek straszliwego i niebezpiecznego
zwierzęcia, który w mroku nocy czyha na zwierzęta gospodarskie, a pośród
przepastnych kniei lub rozległych stepów nastaje na ludzkie życie.
Znajdowało to odzwierciedlenie w mitach i legendach, które kreowały
postać wilka jako okrutnej bestii. I chociaż w starożytnej Helladzie
wilki z jednej strony postrzegano jako zwierzęta związane z Apollonem,
to przecież z drugiej - w roli terroryzującego krainę monstrum chętnie
obsadzono wilka Psamate. Nieprzypadkowo też w mitologii skandynawskiej
najstraszliwszym z potworów był ogromny wilk Fenrir - zabójca samego
Odyna, a jego odrażające, wilcze potomstwo - Sköll i Hati pożrą Słońce i Księżyc.
Zupełnie inny stosunek do wilków cechował Rzymian, którzy czcili Canis
lupus jako zwierzę poświęcone Marsowi. Wilczyca miała wykarmić Remusa i Romulusa - legendarnego założyciela Miasta - dlatego później bliźniacy
uważali się za "synów wilczycy". Dość dobrego zdania o wilkach byli też
celtyccy Irlandczycy. Obecny w wyobrażeniach Europejczyków wizerunek
krwiożerczego drapieżcy próbował również ocieplić Kościół katolicki,
propagując hagiograficzne opowieści o wilkach jako wiernych towarzyszach
i przyjaciołach świętego Błażeja, świętej Brygidy z Kildare, świętego
Herweusza, świętego Beracha, świętej Austreberty i świętego Franciszka z Asyżu, a mit o wilczycy, która wykarmiła Romulusa i Remusa, zmieniając w historię troskliwej wilczej opiekunki świętego Ailbhe. Śmiałe i odważne
kobiety nazywano z podziwem "wilczycami" (kipiącą energią Teofilę z Chocimirskich Chmielecką określano mianem "wilczycy kresowej"), a dzielnych i doświadczonych marynarzy z tą samą estymą "wilkami
morskimi".
Równolegle jednak trwał w chrześcijańskiej Europie wyniesiony z pogańskich czasów wizerunek Canis lupus jako stworzenia okrutnego,
któremu przez jego związek z nocą przypisywano najmroczniejsze cechy,
zaś Matkę Boską Gromniczną uznawano za najlepszą obrończynię od
rozpasanych zimą bestii. Szczególną rolę odgrywał kult świętego
Mikołaja, uważanego za pana dzikich zwierząt i zarazem
najskuteczniejszego obrońcę przed nimi. W wigilię jego wspomnienia (5
grudnia) i w wigilię Bożego Narodzenia próbowano na różne sposoby (w tym
przez rytualne zapraszanie na wieczerzę) obłaskawiać przedstawicieli
Canis lupus, licząc na ich wdzięczność i oszczędzenie inwentarza w nadchodzącym roku.
Nie zmienia to faktu, że w powszechnych wyobrażeniach wilki - spragnione
krwi, wyjące do księżyca i szczerzące w ciemności swoje kły -
funkcjonowały jako najstraszliwsze ze zwierząt, niebezpieczne i związane
z siłami ciemności. Dlatego też, idąc za pradawnymi lękami obecnymi w rodzaju ludzkim, zapewne od czasów przedhistorycznych (a najbardziej
plastycznie zilustrowanymi w przedchrześcijańskich wierzeniach
skandynawskich), nienawidzono ich i bano się ich obecności. Dlatego
unikano nocnych podróży, a w ich trakcie drżano, gdy tylko ozwało się
gdzieś upiorne wycie. Dlatego zimową porą zapalano gromnice znacznie
gorliwiej, niż podpowiadała to osobista pobożność. Dlatego tępiono wilki
w każdy możliwy sposób, jakby były w istocie potomkami diabolicznego
Fenrira czy wcieleniem szatana. Tym bardziej że w czasach i regionach,
gdzie hodowla zwierząt gospodarskich stanowiła podstawę przetrwania,
zagryzienie przez drapieżnika kilku owiec było prawie tak wielką stratą
jak zabicie przez nie samego człowieka. Wilki bowiem wywoływały przede
wszystkim lęk i przerażenie, z rzadka jedynie łagodzone hagiograficznymi
legendami czy próbami zrozumienia ich natury, potęgowane zaś bez przerwy
plotkami o atakach.
Niezależnie jednak od tego, czy przedstawicieli Canis lupus
postrzegano jako opiekunów danej społeczności, zwierzęta poświęcone
życzliwemu Apollonowi czy Marsowi, przyjaciół świętych mężów i niewiast,
strażników ogrodu Matki Boskiej (Grecy twierdzili, że Chrystus wyznaczył
wilki do obrony posiadłości Maryi przed kozami) czy też krwiożercze
istoty wyłaniające się z mroku - wilki niezmiennie rozpalały wyobraźnię
jak żadne inne stworzenia.
Powszechnym motywem w ludzkich wyobrażeniach na całym świecie była
przemiana człowieka w zwierzę. W różnych kręgach kulturowych istniały
stworzenia, w które najczęściej wcielali się szamani, potępione dusze
bądź herosowie. W Afryce był to zwykle lampart, w Ameryce jaguar, w Azji
tygrys, zatem przeważnie niebezpieczne, lecz fascynujące drapieżniki.
Nie dziwi zatem, że w Europie ich odpowiednikiem był wilk.
Na Dalekim Wschodzie, w kręgu oddziaływania kultury chińskiej, częstszy
był wątek zamiany w drugą stronę - zwierzęcia w człowieka, co czynić
miały przede wszystkim lisy. Szczególnie lisice przybierały postaci
pięknych i zmysłowych kobiet, kusiły mężczyzn, a nawet tworzyły z nimi
związki, które na dłuższą metę nie były jednak nigdy udane. Dlatego
szczególnie urodziwe niewiasty często posądzano o skrywaną lisią naturę.
W Europie różnych epok cnotliwe panny bywały zamieniane przez bogów czy
zły urok m.in. w łanie czy ptaki. Jednak to przemiana w fascynujące i niebezpieczne wilki na tyle zdominowała ludzkie wyobrażenia, że dała
początek całemu rodzajowi legendarnych istot - wilkołakom.
Z wilkołactwem łączy się poważne schorzenie psychiczne zwane
likantropią. Dotknięty nią nieszczęśnik naprawdę uważa się za wilkołaka,
a w czasie urojonej przemiany w wilka zachowuje się jak dzikie zwierzę -
warczy, pożera surowe mięso, a w skrajnych przypadkach dokonuje
brutalnych mordów. Trudno jednak stwierdzić, czy przypadki likantropii
przyczyniły się do powstania opowieści o wilkołakach, czy też istniejący
już i oddziałujący na wyobraźnię motyw wilkołaka miał wpływ na urojenia
likantropów.
Motyw wilkołaka pojawił się już w czasach antycznych (możliwe, że sięgał
nawet epok przedhistorycznych), by już zawsze towarzyszyć Europejczykom.
Rewelacje greckich i rzymskich autorów potwierdzała w pewien sposób
tradycja biblijna, mówiąca o zdziczeniu samego Nabuchodonozora II. Wiarę
w istnienie wilkołaków spotęgowali we wczesnym średniowieczu berserkowie
- bractwo skandynawskich wojowników, którzy odurzeni bojowym szałem (a może nie tylko nim) rzucali się nadzy lub półnadzy na przeciwnika niczym
dzikie zwierzęta, siejąc w jego szeregach popłoch i przyczyniając się do
plotek o ludziach-wilkach. Nieprzypadkowo w dobie renesansowych procesów
o czary podsądnym chętnie stawiano zarzut przemieniania się za sprawą
magii w wilki i popełnianie w tej postaci odrażających zbrodni.
Arcybiskup Uppsali Olaus Magnus w swym dziele Historia de Gentibus
Septentrionalibus z 1555 roku sugerował, że plaga wilkołactwa
szczególnie rozpowszechniona jest na ziemiach polskich - w Inflantach,
Prusach i na Litwie. Wiara w istnienie wilkołaków była na tyle
powszechna i trwała, że Zygmunt Gloger jeszcze na przełomie XIX i XX
wieku wspominał o ludziach, którzy zabawiali słuchaczy opowieściami z czasów, gdy sami ponoć "chodzili wilkołakiem".
Autorzy starożytni umiejętność zamiany w wilka przypisywali niektórym
ludom i rodom, nie zawsze tłumacząc jej genezę, postrzegając po prostu
niezwykłą metamorfozę jako zjawisko dziedziczne i naturalne. Historia
Likaona stanowiła natomiast jeden z pierwszych przykładów zamiany w wilka jako kary za zbrodnię, nie był to jednak w świecie antycznym motyw
powszechny.
Wątek ten rozpowszechnił się w kolejnych epokach, kiedy wilkołactwo
przestało być definitywnie "naturalną" słabością pewnych osobników, a stało się efektem kary spadającej na grzeszników lub klątwy sprowadzonej
na bliźniego przez złego czarownika czy czarownicę. Nieszczęśnik
przybierać miał postać wilka na trwałe - aż do odpokutowania swych win
lub cofnięcia złego uroku - albo zamieniał się w drapieżnika cyklicznie,
w każdą noc lub w określone noce, niekiedy przy pełni Księżyca (choć nie
był to motyw powszechny). Często pozostawiał po sobie odzienie, którego
ukrycie lub zniszczenie przez postronne osoby skazywały go na niemożność
powrotu do ludzkiej postaci. Najsłynniejszym tego typu wilkołakiem,
głośnym za sprawą średniowiecznego poematu, był Bisclavret.
Wskutek renesansowych procesów o czary rozpowszechnił się inny typ
wilkołaka - czarownika przybierającego postać wilka za sprawą magii i tajemnych maści. Taki wilkołak w pełni kontrolował swoją metamorfozę,
zmieniając postać wedle własnej woli. Jako wilk folgował morderczym
instynktom, oddając się orgii okrucieństwa, by pod postacią człowieka
normalnie funkcjonować w ramach swojej społeczności.
Oddziaływanie wilkołaczego mitu było niezwykle szerokie, nie było
natomiast zgody co do natury wilkołaków ani sposobu ich wybawienia bądź
uśmiercenia. Mówiono, że wilkołaka zatrzymuje krzyż lub ogień, ale nie
było to twierdzenie powszechne. W niektórych regionach sugerowano, że
wilkołaka nie da się odczarować i wszelkie próby w tym względzie
sprowadzają jedynie rozszerzenie się klątwy na niedoszłego wybawiciela.
W innych twierdzono, że dla oswobodzenia wilkołaka należy zranić jego
głowę, a wtedy nieszczęsna istota zostanie trwale uzdrowiona. Radzono
oczywiście również modlitwę w intencji przeklętego osobnika albo
wymienienie jego imienia połączone z uczynieniem znaku krzyża. Nie było
jednak niezawodnego sposobu na cofnięcie klątwy wilkołaka.
Nie był też do końca jasny charakter wilkołaków. Wspomniany arcybiskup
Olaus Magnus, pisząc o ziemiach polsko-litewskich jako ich mateczniku,
wskazywał, że wilkołaki tworzą całe społeczności, szkolące się w skakaniu pośród ruin. Z innych źródeł wynika jednak, że były one zwykle
samotnikami. Zdaniem wspomnianego duchownego wilkołaki tym różnią się od
prawdziwych wilków, że po ataku na domostwo i zagryzieniu jego
mieszkańców równie gorliwie... opróżniają beczki z piwem, ukazując tym
samym nie tylko zwierzęcą, ale i ludzką naturę. Nowożytne wilkołaki
postrzegano jako istoty jeszcze bardziej krwiożercze i brutalne od
prawdziwych wilków (którym przecież chętnie przypisywano bezwzględność),
zatem znacznie bardziej od nich niebezpieczne.
Równie popularne w średniowieczu było wyobrażenie wilkołaka jako
człowieka uwięzionego w wilczej postaci, zachowującego pełnię
świadomości. Nie wyrządzał on nikomu krzywdy, ukrywał się na odludziach,
a jeśli wchodził w interakcje z ludźmi, to po to, aby nad nimi czuwać i ostrzegać przed niebezpieczeństwami. Te dwa sprzeczne wyobrażenia -
nieszczęśnika zaklętego w wilka i straszliwej bestii - próbowały
pogodzić przekazy, z których wynikało, że wilkołaki przemienione wbrew
swojej woli zachowują dobroduszną naturę, natomiast adepci nauk
tajemnych świadomie przybierający wilczą postać cechują się
okrucieństwem i zwyrodnialstwem.
Niniejsza książka ma na celu przybliżenie w formie pocztu sylwetek
najsłynniejszych oraz mniej znanych, a równie wyrazistych wilków i wilkołaków Europy, będących bohaterami mitów, legend, autentycznych
wydarzeń, klasycznej literatury gotyckiej i początków kina. Każdej
postaci poświęcono oddzielny rozdział. Niekiedy posiada on bohatera
zbiorowego, jeśli jakieś wilki lub wilkołaki stanowią nierozerwalny duet
albo rodzaj "stada", które musi być rozpatrywane wspólnie. Sylwetki
wilków i wilkołaków zostały przedstawione z uwzględnieniem tła
historycznego, kulturowego i geograficznego. Tło historyczne ograniczono
lub pominięto w przypadku postaci mitologicznych, w których istnienie
wierzono przez kilka stuleci, określonego stworzenia nie dało się zatem
osadzić jednoznacznie w czasie. O ile też opisano miasta, klasztory czy
inne miejsca związane z konkretnymi postaciami, to kreślenie wizerunków
lasów i puszcz mogłoby zakrawać na przesadę, mimo że to właśnie ich
gąszcze i zagajniki stanowiły zwykle dom wilków i wilkołaków. Niemniej
tło historyczne, kulturowe i geograficzne starano się przedstawić
możliwie szeroko. Chronologiczny układ powinien natomiast pozwolić
Czytelnikowi na śledzenie ewolucji wilka i wilkołaka w kulturze
europejskiej.
Po dłuższych wahaniach postanowiłem pominąć w publikacji herosów w typie
Mongána Mac Fiachnai - bohatera irlandzkich sag, który posiadając
zdolność swobodnego zmieniania kształtów, przybierał co prawda postać
wilka, ale wcielał się również w wiele innych stworzeń, zatem wilcza
postać nie była dlań bardziej charakterystyczna niż inne.
Imiona i nazwiska przywoływanych postaci podaję w oryginale. Jedynie w przypadku, gdy ich spolszczone wersje są mocno utrwalone przez tradycję,
podaję na ogół oba warianty zapisu. Przetłumaczone zostały oczywiście
imiona monarchów, z wyjątkiem tych, które nie posiadają polskiego
odpowiednika. Oznacza to w praktyce, że Tarquinius stanie się
Tarkwiniuszem wraz ze swoim wstąpieniem na tron, a na powrót
Tarquiniusem, kiedy go utraci. W spolszczonej wersji podaję również
imiona świętych.
Życząc Czytelnikom miłej, choć niekiedy mrocznej lektury, pozwalam sobie
wyrazić nadzieję, że przygoda z wilkami i wilkołakami wywoła chęć
poznania Europy i jej "wilczych" miejsc, zgłębienia tradycji, mitów i podań naszych przodków, sięgnięcia do klasycznych, a niekiedy
zapomnianych już dzieł literackich i filmowych oraz rozbudzi wrażliwość
zarówno na kulturę, jak i dziką naturę. Wilki i wilkołaki stanowią
bowiem istotną część kulturowego dziedzictwa, a dzieje relacji
wilk-człowiek czyni zasadnym pytanie, kto w tym duecie naprawdę jest
bestią. Namawiam zatem Czytelników, aby zechcieli wywołać wilka z lasu...
ROZDZIAŁ I. APOLLO I LETO
ROZDZIAŁ I
APOLLO I LETO
Apollo - ekscentryczny opiekun sztuki
Apollo należał do najsłynniejszych i najważniejszych greckich bogów.
Jego imię nie pojawia się w starogreckich tekstach z epoki mykeńskiej,
co zdaniem niektórych badaczy mogło sugerować jego obce pochodzenie.
Jednak w tzw. piśmie linearnym B występuje słowo Pa-ja-wo-ne, Apollo
zaś nosił w czasach klasycznych przydomek Pajan (gr. Uzdrawiający). Albo
więc Apollo był rdzennym bogiem greckim czczonym już przez Mykeńczyków,
albo jego kult przybył do Hellady później, nadano mu jednak przydomek
starszego bóstwa (Pajana jako lekarza bogów Homer wymienia niezależnie
od Apollona). Zwolennicy drugiego poglądu upatrywali ojczyzny tego boga
w Licji lub w Europie Środkowej (miał wszak regularnie odwiedzać kraje
Hiperborejczyków).
Apollo był synem Zeusa i Leto, bliźniaczym bratem Artemidy. Pozostawał
najprzystojniejszym z bogów, niedoścignionym ideałem męskiej urody.
Czczono go jako patrona piękna, sztuki, poezji, muzyki, prawdy i światłości oraz opiekuna muz. Jednak cechował go również gwałtowny i porywczy charakter. Tę dwoistość boga oddawały jego atrybuty - kitara,
lira i łuk. Znany był z miłostek, które przynosiły niekiedy nieszczęście
jego wybrankom. Nimfa Dafne czuła do pięknego boga obrzydzenie, więc
Gaja, żeby uwolnić córkę od obmierzłych zalotów natarczywego amanta,
zamieniła ją w krzew wawrzynu, z którego gałęzi opiekun muz uplótł
wieniec. Kasandra również wzgardziła Apollonem, dlatego bóg, który
wcześniej obdarzył ją zdolnością profetyczną, sprawił, że nikt odtąd nie
wierzył w jej przepowiednie. Inna nimfa, Kastalia, rzuciła się w rozpaczy do rzeki, żeby uciec przed Apollem. Sukcesem zakończyły się
zaloty boga do nimfy Kyrene, z którą odjechał na złotym rydwanie. Z kolei z nereidą Psamate opiekun muz spłodził Linosa. Szczęśliwych i nieszczęśliwych wybranek patrona sztuki było znacznie więcej, Apollo
należał bowiem do najbardziej namiętnych postaci mitologicznych. Gniewny
bóg nie gardził także urokami chłopców, czego najlepszymi przykładami
byli jego dwaj oblubieńcy - Cyparis, którego po śmierci zamienił w cyprys, oraz Hiacynt, z którego krwi wyrosły kwiaty.
Apollo był indywidualistą - zamiast przebywać na Olimpie obrał sobie za
siedziby wierzchołki Parnasu i Helikonu. Z Olimpu został zresztą wygnany
na rok, kiedy zabił syna Gai - Pytona, mszcząc się na bogini ziemi za
krzywdy, jakie wyrządziła Leto. Mord musiał odpokutować poddaniem się
zabiegom oczyszczającym i wyprawieniem na cześć swojej ofiary igrzysk
pytyjskich. Dlatego Apollo został również patronem ludzi próbujących
oczyścić się z zarzutu zabójstwa.
Jego kult przejęli z czasem Etruskowie, a później Rzymianie, którzy
przypisywali mu związki z medycyną i uczynili opiekunem Ksiąg
sybillińskich.
Apollo Wilczy
Syn Leto czczony był m.in. jako Apollo Lykeios - Apollo Wilczy. Nie
można wykluczyć, że przydomek ten powstał przez nieporozumienie, mógł
być bowiem w rzeczywistości wspomnieniem, że kult brata Artemidy dotarł
do Hellady z Licji (gr. Lykia). Inna teoria głosi, że "wilcze"
określenie boga może w istocie pochodzić od światła, którego Apollo był
patronem. Claude-Catherine Ragache twierdziła: "W języku starożytnych
Greków słowa oznaczające światło i wilka były tak podobne, że dzisiaj
trudno je jednoznacznie odróżnić: Apollo Lykeios mogło oznaczać Apollina
boga światła albo Apollina pogromcę wilków"1.
Jednak nawet jeśli Apollo Lykeios nie miał początkowo nic wspólnego z wilkami, to z czasem określenie to wpłynęło na wyobrażenie boga. Apollo
miał bowiem przyjmować wilczą postać. Jako wilk odgonił lwa od ukochanej
Kyrene. Panował też niepodzielnie nad wilczą społecznością. Jeśli
sprzyjał jakiemuś pasterzowi, strzegł jego stad przed wilczymi watahami.
Gdy jednak ktoś naraził się gniewnemu synowi Zeusa, ten bez wahania
sprowadzał wilki na jego trzodę.
Kiedy Apollo zgładził Pytona, wdzięczna ludność wzniosła na cześć boga
świątynię w Delfach. Gdy jej skarby zostały pewnego razu zrabowane przez
złodzieja, ten szybko padł ofiarą wilka, który albo był wysłannikiem
Apollona, albo był samym bogiem światła. Po ukaraniu świętokradcy wilk
głośnym wyciem sprowadził w to miejsce ludzi, by odnaleźli zrabowane
skarby. Na pamiątkę tych wydarzeń obok ołtarza Apollona stanął w Delfach
brązowy posąg drapieżnika.
Pewnego razu do Argos przybył Danaos, żeby ubiegać się o władzę
królewską w mieście. W dniu, kiedy miał nastąpić wybór pomiędzy Danaosem
a panującym dotąd Gelanorem na króla Argos, z lasu wyłonił się wilk,
który wymordował pasące się w pobliżu stado. Mieszkańcy skojarzyli nagłe
pojawienie się świętego zwierzęcia Apolla z przybyciem Danaosa, uznali
więc, że bóg światła sprzyja wygnańcowi, dlatego obrali go na swojego
władcę.
Parnas
Parnas jest grupą górską położoną pomiędzy Etolią a Beocją, której
wierzchołki sięgają 2457 m. W starożytności otoczona była kultem jako
siedziba Apollona i muz oraz miejsce, gdzie osiąść miała po potopie łódź
Deukaliona i Pyrry. W późniejszych epokach Parnas stał się symbolem
miejsca, z którego promieniuje kultura i sztuka. Dał także nazwę
dziewiętnastowiecznemu nurtowi literackiemu - parnasizmowi. U stóp tej
grupy górskiej położone były Delfy ze sławnym sanktuarium Apollona. Dziś
najważniejszym ośrodkiem Parnasu jest Arachova - głośne na całą Grecję
centrum narciarstwa z kilkunastoma wyciągami, położone w głębi górskiej
doliny.
Helikon
Helikon to grupa górska położona na wschód od Parnasu, na terenie
Beocji, sięgająca 1749 m. Znana była jako siedziba Apollona i muz. Biło
tu słynne źródło Aganippe, które wytrysnęło wskutek uderzenia kopyt
Pegaza, a jego woda pobudzała natchnienie. W dolinie Permessosu
znajdowało się sanktuarium muz z grupą rzeźb, powstałych prawdopodobnie
ok. 390 roku p.n.e. W świętym gaju znajdowały się również wzniesione w różnym okresie posągi Apollona walczącego z Hermesem o lirę, Dionizosa
oraz Ariona, Hezjoda, Homera, Orfeusza, Tamyrisa i władców Hellady.
Najważniejszym miejscem Helikonu jest jednak bezcenny bizantyjski
klasztor Osios Lukas, którego zabudowania pochodzą z X i XI wieku n.e.
Sanktuarium w Delfach
Położone u stóp Parnasu Delfy należały do najważniejszych sanktuariów
antycznej Hellady. Zapewne założono je z uwagi na szczelinę w ziemi, z której unosiły się "nienaturalne" wyziewy. Pierwotnie stanowiło
prawdopodobnie miejsce kultu Gai i Posejdona (wtedy jeszcze bóstwa
związanego z ziemią, a nie morzem), później Apollona. Dlatego mit o zabiciu w tym miejscu Pytona, syna Gai, przez boga światła może stanowić
echo zmiany patrona. Stąd też skraść miał skarby rabuś zabity później
przez wilka.
Sławę Delfom zapewniła wyrocznia - Pytia, udzielająca pielgrzymom
odpowiedzi na pytania, początkowo raz w roku, a od VI wieku p.n.e.
siódmego dnia każdego miesiąca (z wyjątkiem miesięcy zimowych, kiedy to
Apollo udawał się do kraju Hiperborejczyków). Aby stanąć przed nią,
należało dokonać licznych rytuałów - obmycia w źródle Kastalii, przy
którym Apollo miał zasadzić drzewo laurowe, złożenia ofiary na rzecz
sanktuarium (początkowo chleba na miodzie, później pieniędzy), a następnie ofiary bogom w postaci silnego zwierzęcia bez skazy
(najczęściej były to dwie kozy). Dopiero obserwacja agonii stworzenia
pozwalała na podjęcie decyzji czy bóstwa godzą się, aby pielgrzym stanął
przed wyrocznią.
Do roli przekazicielki mądrości bogów wybierano prostą wiejską kobietę,
liczącą ponad 50 lat. Odurzona wyziewami ze szczeliny Pytia w transie
udzielała pytającym odpowiedzi, a jej mamrotanie tłumaczyli kapłani.
Pytii przypisywano niejasne i zawiłe odpowiedzi, ale zdarzały się jej
także responsy proste i rzeczowe. Być może zależało to od charakteru
aktualnej wieszczki lub jej stanu. Wiele jej odpowiedzi było źle
interpretowanych - najsłynniejszy miał być przypadek króla Lidii
Krezusa, któremu jakoby obiecano, że wyruszając na wojnę, przyczyni się
do upadku wielkiego państwa. Uradowany władca śmiało ruszył do boju z Persami, nie wiedząc, że Pytia miała na myśli jego własne królestwo...
Podobnie cesarz Neron miał za namową wieszczki "oczekiwać zła od
73"2, uspokojony liczył zatem na dożycie podobnego wieku, a zignorował Serviusa Supliciusa Galbę, liczącego w pamiętnym 68 roku n.e.
właśnie tyle lat...
Delfy stały się głośnym ośrodkiem religijnym już w VIII wieku p.n.e. Nad
jego pomyślnością czuwała Amfiktionia Delficka, organizująca m.in.
igrzyska pytyjskie. Około 600 roku powstała w Delfach świątynia
Apollona. Nałożenie na zmierzających do niej pielgrzymów wysokich opłat
przez miasta Kirhhę i Krissę doprowadziło do wybuchu tzw. pierwszej
wojny świętej (590-580), w której oba ośrodki poniosły klęskę. W 480
roku sanktuarium próbowali podobno splądrować Persowie, ale ich plany
pokrzyżować miała gwałtowna burza.
W 373 roku sanktuarium w Delfach uległo zniszczeniu podczas trzęsienia
ziemi, a rozpoczęte w 366 roku prace nad jego odbudową przerwało
ograbienie go dziesięć lat później przez Fokejczyków. Wywołało to drugą
wojnę świętą (356-352), zakończoną klęską zadaną świętokradcom przez
króla Macedonii Filipa II. Także ten władca zasięgał chętnie rad
delfickiej wyroczni. Podboje jego syna na wschodzie i przesunięcie się
głównych ośrodków greckiego świata poza Helladę na pewien czas podkopały
pozycję Delf, choć nowe sanktuarium ukończono w 329 roku.
W czasie najazdu Celtów na Grecję na przełomie lat 80. i 70. III wieku
Delfy zdołały oprzeć się inwazji, co na nowo przywróciło ich znaczenie,
tym bardziej że dopatrywano się w tym fakcie cudu Apollona. Wyroczni
radziły się poselstwa władców hellenistycznych i Republiki Rzymskiej.
Grabieże przyniosły Delfom rzymskie wojska Luciusa Corneliusa Sulli. W 88 roku p.n.e. Delfy splądrowali Trakowie. Zgasł również święty ogień
Apollona. W I wieku n.e. Neron, rozdrażniony potępieniem go przez
delficki kler za zabójstwo matki, kazał wywieźć z sanktuarium kilkaset
brązowych posągów. W 84 roku n.e. sanktuarium odbudował cesarz Domicjan.
Troskliwą opieką otoczyli je również kolejni władcy Rzymu, szczególnie
Hadrian oraz Karakalla.
Późniejsi cesarze nie okazywali już Delfom podobnych względów.
Konstantyn I Wielki nakazał wywieźć stamtąd dzieła sztuki dla ozdobienia
nimi świeżo założonego Konstantynopola. W 390 roku Teodozjusz I Wielki
zakazał kultu w Delfach, a cztery lata później ostatecznie zlikwidował
nobliwą wyrocznię. Sanktuarium na przełomie IV i V stulecia zburzył
pierwszy cesarz wschodniorzymski Arkadiusz.
Pierwsze nieśmiałe odkrycia archeologiczne w Delfach przeprowadzono w XVII wieku. XIX stulecie przyniosło rozkwit wykopalisk w tym miejscu,
przywracając sławę starożytnemu sanktuarium Apollona.
Leto - wilcza bogini
Leto, matka Apollona i Artemidy, była córką pary tytanów - Kojosa i Fojbe. Gdy jej związek z Zeusem zaowocował stanem brzemiennym, zazdrosna
Hera pożaliła się o tym swojej babce Gai. Ta zaś, jako bogini ziemi, nie
pozwoliła urodzić ciężarnej w żadnym miejscu swego panowania.
Nieszczęsnej z pomocą przyszedł Posejdon, który wskazał jej dryfującą
jeszcze i nieprzytwierdzoną do dna morskiego wyspę Delos, niepodlegającą
władzy Gai. Za tę właśnie krzywdę matki Apollo odegrał się na bogini
ziemi, zabijając Pytona.
Jeden z mitów mówił, że brzemienna Leto, ukrywając się przed
prześladowaniami Hery, przybrała postać wilczycy i w tym kształcie
dostała się na Delos. Tytanka zasługuje zatem w pełni na miano wilczej
bogini. Zdolność do przybierania postaci wilczycy przypisano Leto bez
wątpienia w związku z podobnymi konotacjami jej syna.
Delos
Delos jest niewielką wyspą w archipelagu Cykladów, której powierzchnia
wynosi zaledwie 3,6 km2, a najwyższe wzniesienie, Kynthos, sięga 112 m.
Jako miejsce narodzin Apollona i Artemidy wyspa stanowiła ważne miejsce
kultu całej rodziny Leto.
Najstarsza delijska świątynia Apollona miała 30 m długości i 13,5 m
szerokości. Obok niej w połowie VI wieku p.n.e. stanął mniejszy
przybytek ku czci tego boga, z jego ośmiometrowym posągiem dłuta
Tektajosa. Trzecia świątynia Apollona powstała ok. 420 roku. Naksyjczycy
byli fundatorami innego posągu boga światła, sięgającego 10 m i osiągającego wagę mniej więcej 50 ton. W pobliżu znajdował się także
Keration - miejsce, w którym młodzieńcy wykonywali ku czci opiekuna muz
rytualny taniec, Artemizjon - świątynia Artemidy, tzw. sanktuarium
byków, wzniesiony w IV stuleciu niewielki przybytek ku czci Dionizosa
oraz poświęcony Demeter Thesmoforion. Na tafli rozlewającego się na
północ od nich Świętego Jeziora pływały łabędzie i gęsi - święte ptaki
Apollona i Leto. Po zachodniej stronie akwenu wznosiła się świątynia ku
czci samej Leto, ozdobiona rzeźbami lwów. Pierwotnie miało ich być 16,
12 lub 9. Te, które przetrwały do naszych czasów (sześć w całości i trzy
we fragmentach), znajdują się w większości w miejscowym muzeum (jeden z nich trafił do Wenecji), natomiast rzeźby ustawione dziś przy świątyni
są kopiami.
Miejsce powicia Apollona i Artemidy otaczano niezwykłą czcią, której
świadectwem były wspomniane świątynie i posągi. Co więcej, na świętej
wyspie, na której w czasach antycznych położone było ludne i bogate
miasto, z inicjatywy Ateńczyków wprowadzono zakaz grzebania umarłych, a nawet rodzenia dzieci, co miało zachować jej rytualną czystość.
Umierających i ciężarne kobiety wywożono zatem na pobliską wyspę Reneię.
Około 478 roku p.n.e. ukształtował się pod przewodnictwem Aten tzw.
Związek Morski, początkowo dobrowolny i złożony z suwerennych państw
(wraz ze wzrostem znaczenia Aten uległo to radykalnej zmianie), którego
skarbiec mieścił się na Delos, w jednej ze świątyń Apollona. W 454 roku
bez pytania o zgodę pozostałych członków Związku wywieziono go do Aten.
Demokratyczne polis z Attyki starało się także podkopać dynamiczny
rozwój samej wyspy i położonego na jej terenie miasta, stąd gorliwie
inspirowało wspomniane zarządzenia religijne, mające na celu zachowanie
rytualnej czystości Delos, a utrudniające normalne funkcjonowanie jej
mieszkańcom. Mimo to wyspa Apollona, Artemidy i Leto wciąż przeżywała
rozkwit, także po upadku znaczenia samych Aten. W okresie
hellenistycznym Delos stała się wiodącym w basenie Morza Śródziemnego
centrum handlu niewolnikami - czołowej gałęzi gospodarki
grecko-rzymskiego świata, zwłaszcza odkąd w 168 roku Rzymianie założyli
na wyspie wolny port.
Czas niezwykłej pomyślności Delos przeminął wraz z najazdem króla Pontu
Mitrydatesa VI Eupatora, który w 88 roku złupił ją doszczętnie,
przyczyniając się podobno do śmierci kilkunastu tysięcy mieszkańców. W 69 roku wielu z nich uprowadzili w niewolę piraci, znów dokonując
ogromnych grabieży na wyspie. Po tych ciosach Delos podupadła, stając
się pozbawioną znaczenia, wypełnioną pozostałościami wspaniałych budowli
wyspą w granicach Republiki Rzymskiej, a później kolejno Cesarstwa
Rzymskiego i Cesarstwa Wschodniorzymskiego.
Chwała wilczych bóstw
Delfy i Delos były najsłynniejszymi miejscami kultu Apollona. Obok nich
funkcjonowało jednak mnóstwo innych ośrodków, w których cześć odbierał
związany z wilkami bóg światła i poezji. Potężną świątynię wzniesiono mu
w VI wieku p.n.e. w Syrakuzach. Ogromna mobilność Greków i ich przyjazne
związki z Egiptem (władcy XXVI dynastii hojną ręką nagradzali
helleńskich najemników) sprawiły, że przybytek ku jego czci powstał w VII wieku w Cyrenie. Do libijskiego miasta nawiązuje opowieść o miłości
Apollona i Kyrene. Warto dodać, że port Cyreny nosił nazwę Apollonia.
Miejsce kultu religijnego z wyrocznią w anatolijskiej Didymie, położone
nad świętym źródłem, posiadało niejasną, ale bez wątpienia wczesną
genezę. W VI wieku p.n.e. wybudowano w tym miejscu świątynię Apollona.
Uległa ona jednak zniszczeniu w 494 roku, w dobie zmagań
grecko-perskich, a później w 479 roku. Odbudowa podjęta została w IV
stuleciu, wspierana gorliwie przez Aleksandra III Wielkiego, któremu
wyrocznia miała wywróżyć zwycięstwo pod Gaugamelą. Jeszcze szczęśliwszy
był Seleukos, otrzymawszy zapowiedź korony królewskiej. Około 300 roku
zaczęto wznosić nowe sanktuarium. Obiekt przy świętym źródle przybrał
kształt budowli hypetralnej i osiągnął ogromne rozmiary, nigdy jednak
nie został ukończony. Ozdabiały go m.in. popiersia Leto, Apollona i Artemidy. Po zniszczeniu przybytku przez piratów w 70 roku p.n.e.
kolejne prace prowadzono w czasach rzymskich.
W 262 roku n.e. świątynia ucierpiała od najazdu Gotów. Wyrocznia w Didymie miała obiecać cesarską purpurę Licyniuszowi, a na pytanie o naturę Jezusa z Nazaretu odrzekła, że Chrystus był "człowiekiem w sensie
cielesnym"3. W pierwszej połowie V wieku cesarz
wschodniorzymski Teodozjusz II przekształcił świątynię w kościół, który
służył wiernym przez tysiąc lat. Popadł w ruinę wskutek trzęsienia ziemi
w 1453 roku. Wciąż można jednak podziwiać pozostałość tego rozległego
obiektu sakralnego.
Wspaniałą świątynię Apollona wzniesiono w VI stuleciu p.n.e. w Koryncie,
w miejscu starszej budowli. Poświęcony mu murowany przybytek w Eretrii w typie hekatompedos z 40 kolumnami powstał w 520 roku p.n.e. na miejscu
drewnianej świątyni. Bóg odbierał w nim cześć jako Dafniforos (gr.
Zwieńczony wawrzynem). Funkcjonowała tutaj także jego wyrocznia. Ważne
świątynie Apollona znajdowały się również w Amyklaj, Grynejon, Klaros i Triopion. Obok Delf, Didymy i Eretrii wyroczni wilczego boga chętnie
wysłuchiwano w Abaj, Klaros, Patarze, Ptoon i Tebach.
Leto, Apollo i Artemida mieli swoje wspólne świątynie w Kirze, Mantinei
i Tanagrze. Samej Leto cześć oddawano również w Argos. Posiadała także
świątynię nad rzeką Ksantos w Licji oraz święty gaj na Rodos. Mieszkańcy
Krety uczcili wilczą boginię nazwą miasta Leto, założonego w VII
stuleciu p.n.e., które po okresie pomyślności z nieznanych przyczyn
uległo wyludnieniu ok. 200 roku p.n.e.
C.-C. Ragache, Wilki. Mity i legendy, Wrocław 1992, s. 42. [wróć]
M. Gędźba, P. Zralek, Grecja. Sztuka, bogowie i ludzie, Kraków 2010, s. 241. [wróć]
P. Dyczek, Mnemosyne. Zapiski archeologiczne, Warszawa 1998, s. 158-159. [wróć]
ROZDZIAŁ II. ANTEUSZE, DEMENETOS I WILKOŁAKI Z ARKADII
ROZDZIAŁ II
ANTEUSZE, DEMENETOS I WILKOŁAKI Z ARKADII
Arkadia
Arkadia była górzystą krainą położoną w sercu Półwyspu Peloponeskiego.
Zamieszkiwały ją ubogie plemiona pasterskie, posługujące się dialektem
zbliżonym do używanego przez Greków cypryjskich, stąd przypuszczenie, że
Arkadyjczycy mogli być potomkami mykeńskich Achajów (wszak szukali oni
schronienia także na Cyprze), zepchniętymi w niedostępne góry
Peloponezu. Tym bardziej, że sami uważali się za autochtonów.
Arkadyjczycy nie budowali miast i nie wytworzyli zorganizowanej
państwowości, zawiązując jedynie luźną federację górskich plemion.
Potrafili jednak utrzymać swoją niezależność od Sparty.
Geograficznie do Arkadii należało co prawda miasto Tegea, ale jego losy
były całkowicie odmienne od reszty krainy. Tegea uległa bowiem wpływom
Lacedemonu i stała się jednym z członków tzw. symmachii spartańskiej.
W czasie wyprawy na Peloponez tebański wódz Epaminondas w 370 roku
p.n.e. założył pierwsze miasto właściwej Arkadii - Megalopolis, pomógł
także zorganizować się tutejszym pasterzom w Związek Arkadyjski. Po
niespełna stuleciu, w 294 roku został on włączony do Związku
Achajskiego.
Mieszkańcy Arkadii uchodzili za ludzi życzliwych i gościnnych, ale
prymitywnych, zabobonnych i oddających się dziwacznym praktykom. Uważano
ich żywot za dość spokojny - brak miast postrzegany był jako brak
społecznych napięć, niwelowanych skutecznie przez luźną formułę
federacji plemiennej. Wergiliusz (Publius Vergilius Maro) w Bukolikach
stworzył w I wieku p.n.e. obraz Arkadii jako krainy szczęścia i beztroski, ochoczo podjęty później przez twórców nowożytnych.
Lykajon, czyli arkadyjskie wilkołaki
Najbardziej tajemniczym miejscem Arkadii był Lykajon - Wilcza Góra,
gdzie od zamierzchłych czasów znajdowało się miejsce kultu pradawnego
bóstwa, zastąpionego później Zeusem Lykajosem. Tajemnicze i mroczne
obrzędy Lykajonu obejmowały składanie ofiar ze zwierząt i ludzi, a nawet
praktyki kanibalistyczne, o których wspominał Platon w Państwie. Z tymi przerażającymi rytuałami łączyć się miała przemiana człowieka w wilka. Wierzono bowiem, że osoby, które w miejscu czci Zeusa Lykajosa
spożyły ludzkie wnętrzności przemieszane z wnętrznościami innych
stworzeń, stawały się wilkami. Wilkołak odzyskiwał ludzką postać po
dziewięciu latach, jeśli zdołał wstrzymać się przez ten czas od jedzenia
ludzkiego mięsa.
Wszystko wskazuje na to, że to właśnie tajemnicze sanktuarium na
Lykajonie, tak bardzo kontrastujące z sielskim mitem Arkadii,
wprowadziło do kultury greckiej motyw wilkołaka.
Pliniusz Starszy i Historia naturalna
Pliniusz Starszy (Caius Plinius Secundus) należał do największych
umysłów I wieku n.e. Jego zainteresowania obejmowały wszystkie dziedziny
wiedzy, o czym najlepiej zaświadcza najważniejsze i jedyne zachowane
dzieło tego autora - monumentalna Historia naturalna (Naturalis
historia). Był to rodzaj ogromnej encyklopedii i podsumowanie całej
ówczesnej wiedzy z wszystkich możliwych dziedzin, zawarte w 37 księgach.
Historia naturalna, obok cennych uwag poświęconych geografii,
fizjologii czy botanice, zawiera także wzmianki o wilkołakach z Lykajonu, oparte na starszych autorach greckich. Pliniusz z dystansem
odnosił się do ich rewelacji ("To nie do wiary, jak daleko sięgała
łatwowierność Greków"1 - stwierdzał przy tej okazji), ale
przytoczył je wiernie, ocalając od zapomnienia. Dzięki temu w Historii
naturalnej można odnaleźć nie tylko ogólnikowy opis zjawiska przemian w wilki, jakie odbywać się miały dawniej na Lykajonie, ale też wzmianki -
co prawda niezbyt rozbudowane - o konkretnych wilkołakach:
przedstawicielach rodu Anthosa i wymienionym z imienia Demenetosie.
Anteusze
Pliniusz, powołując się na dawne źródła helleńskie ("Euanthes, bardzo
ceniony grecki autor, przytacza następującą historię opowiedzianą przez
pisarzy arkadyjskich"2), wspomina, że szczególne związki z wilkołactwem były udziałem rodu Anthosa - Anteuszów. Jego losowo wybrany
przedstawiciel był prowadzony do rosnącego nad stawem dębu, na którym
zawieszał ubranie, po czym przepływał wpław akwen. Dotarłszy do
położonego na drugim brzegu niezamieszkałego miejsca, zamieniał się w wilka, dołączając do innych wilkołaków. Jeśli przez dziewięć lat nie
zaatakował człowieka, powracał znów przez staw i odzyskiwał odpowiednio
postarzoną ludzką postać, odnajdując nawet swoje szaty.
Zanotowana przez Pliniusza opowieść sprzed wieków ogranicza wilkołacze
praktyki Arkadii do jednego rodu. Co więcej, nie ma w niej mowy o kanibalizmie, a przemiana Anteuszów w wilki zdaje się następować
wyłącznie w wyniku przepłynięcia stawu o magicznej mocy. Jego wody nie
posiadają jednak - jak się wydaje - takiej samej właściwości w stosunku
do osób nienależących do wilkołaczego rodu.
Warto zwrócić uwagę na wątek pozostawienia przez wilkołaka ubrań w miejscu przemiany. Jest to gest o charakterze symbolicznym, bowiem
osobnik odrzucający szaty - odrzuca jednocześnie ludzką naturę,
przyjmując zwierzęcą. Motyw porzucenia odzienia na dobre zapisze się w europejskich wyobrażeniach o wilkołakach, stając się w kolejnych epokach
kluczowym elementem ich metamorfozy.
Demenetos
Wilkołaka Demenetosa albo Demenetusa Pliniusz za helleńską tradycją
("Skopas, autor dzieła o zwycięskich olimpijczykach, opowiada
(...)"3) wymienia z imienia, co jest jedynym takim przypadkiem wśród
wzmianek o Lykajonie. Wraca tutaj motyw ofiary z ludzi ku czci Zeusa
Lykajosa, bowiem w czasie podobnej ceremonii Demenetos miał spożyć
wnętrzności dziecka. Spowodowało to jego przemianę w wilka, która i w tym przypadku trwała dziewięć lat. Po ich upłynięciu Demenetos odzyskał
ludzką postać i powrócił do normalnego życia, a nawet wygrał zawody
pięściarskie w czasie igrzysk olimpijskich.
Losy Demenetosa nie odbiegają w żaden sposób od losów innych uczestników
pradawnych obrzędów Lykajonu. Pięściarz pozostaje jednak jedynym
wilkołakiem z Wilczej Góry, którego imię zostało odnotowane.
E. Petoia, Wampiry i wilkołaki. Źródła, historia, legendy od antyku do współczesności, Kraków 2012, s. 66. [wróć]
Ibidem, s. 65. [wróć]
Ibidem, s. 66. [wróć]
ROZDZIAŁ III. LIKAON I JEGO SYNOWIE
ROZDZIAŁ III
LIKAON I JEGO SYNOWIE
Likaon, czyli rodzina wilkołaka
Opowieści o wilkołakach z Arkadii, oparte na wspomnieniu pradawnych i mrocznych rytuałów, przyczyniły się zapewne do powstania mitu o arkadyjskim królu Likaonie i jego synach zamienionych za karę w wilki.
Likaon i jego potomstwo byli - obok Demenetosa - pierwszymi w europejskiej kulturze indywidualnie potraktowanymi i nazwanymi z imienia
wilkołakami. Już samo imię Likaona wiąże go w czytelny sposób z wilkami,
a za sprawą niezwykłej popularności poświęconego mu mitu, król Arkadii
stał się najsłynniejszym wilkołakiem w dziejach.
Likaon był synem Pelazgosa I i okeanidy Maliboi (lub nimfy Kyllene). Z kilku małżonek doczekał się kilkudziesięciu synów - wedle różnych wersji
22, 26, 48 lub 50 (ta liczba najczęściej krążyła w podaniach).
Starożytni autorzy nie byli jednak pewni również imion i kolejności
starszeństwa potomków Likaona. Najstarszym synem miał być Majnalos, a najmłodszym Niktimos. Pauzaniasz utrzymywał natomiast, że to Niktimos
był pierworodnym synem Likaona, ta wersja była jednak mniej popularna.
Synowie władcy Arkadii byli ludźmi złymi i bezbożnymi; w niektórych
wariantach mitu tylko Niktimos odróżniał się od pozostałych dobrym
charakterem. Natomiast natura samego Likaona była przedstawiana różnie.
Czasem króla Arkadii opisywano jako pobożnego monarchę, przyjaciela
bogów, władcę wsławionego krzewieniem cywilizacji i gorliwego czciciela
Zeusa Lykajosa. Przeważnie jednak Likaon był postrzegany jako podły
niegodziwiec, stojący na czele złych synów niczym godny przywódca
bezbożnego klanu.
Zbrodnia i kara
Najpopularniejsza wersja mitu mówiła, że poruszony niegodziwością
Likaona i jego synów Zeus przybrał postać żebraka i udał się do króla
Arkadii, aby sprawdzić niepokojące pogłoski. Likaon rozpoznał boga;
powątpiewając w jego moc, zapragnął wyrządzić mu jakiś psikus. Z własnej
inicjatywy lub za namową Majnalosa postanowił podać gościowi w czasie
uczty ludzkie mięso, spodziewając się, że bóg nie odkryje podstępu. W tym celu ojciec i synowie zamordowali Niktimosa i przyrządziwszy jego
zwłoki, ugościli nimi Zeusa, bez skrupułów dokonując za jednym razem
grzechów niedowiarstwa, morderstwa, synobójstwa i bratobójstwa. Bóg
jednak sprawił srogi zawód bezbożnikom i zbrodniarzom, od razu
odkrywając prawdę. Za karę zamienił Likaona i jego potomstwo w wilki.
Wilkołacza rodzina została w ten sposób wygnana ze świata ludzi za swoje
barbarzyństwo. Niktimos został natomiast wskrzeszony, zasiadając na
opuszczonym przez ojca tronie.
Inny wariant mitu głosił, że zamordowaną, a później wskrzeszoną ofiarą
był wnuk Likaona Arkas - syn królewskiej córki Kallisto i... samego Zeusa,
co przydaje zbrodni dodatkowej bezczelności. Niktimos był zatem nie
ofiarą, ale współsprawcą, a przynajmniej biernym uczestnikiem występku.
Jako jedyny z synów Likaona nie doczekał się kary wyłącznie dlatego, że
Gaja wstawiła się u Zeusa za najmłodszym z braci. W obu przypadkach
następcą Niktimosa na tronie był właśnie Arkas, który nauczył lud uprawy
zboża i wypieku chleba, a jego imię dało nazwę Arkadii i Arkadyjczykom.
Istniała też wersja mitu mówiąca o zabiciu Likaona i jego synów przez
Zeusa piorunem, bez zamiany ich w wilki. Bardziej łaskawy dla samego
króla Arkadii wariant czynił z niego pobożnego przyjaciela bogów i zdejmował zeń odpowiedzialność za straszliwy czyn, którego
pomysłodawcami i wykonawcami byli wyłącznie jego synowie. Zabili oni
Niktimosa, Arkasa lub jakieś dziecko i podali gościom ojca, by wystawić
na próbę ich boskość. I w tym przypadku bogowie przejrzeli podstęp,
rażąc piorunami zwyrodnialców.
Najpopularniejszy wariant mitu mówił jednak o zbrodni Likaona i jego
synów na Niktimosie (albo Arkasie) oraz zamianie bezbożników w wilki. W ten sposób stali się oni jednymi z pierwszych znanych z imienia
wilkołaków. Był to też pierwszy (obok wilkołaków Posejdona) przypadek,
gdy zamiana w wilka stanowiła karę za grzechy.
Mit o Likaonie został bez wątpienia zainspirowany przez mroczny kult
Zeusa z Lykajonu, każący poddać w wątpliwość rzekomą sielskość i beztroskę Arkadii. Likaon i jego potomstwo dołączyli do licznego grona
arkadyjskich wilkołaków, tyle że ich kara trwała nie dziewięć lat, ale
całe dalsze życie.
Metamorfozy Owidiusza
W 8 roku n.e. Owidiusz (Publius Ovidius Naso) ukończył swoje największe
dzieło - Metamorfozy (Metamorphoseon), w których swoim znakomitym
piórem przedstawił kilkaset mitów grecko-rzymskiego świata dotykających
motywu przemiany. Nie mogło zabraknąć tam również Likaona. Bogiem
wymierzającym sprawiedliwość jest u Owidiusza rzymski odpowiednik Zeusa
- Jowisz, który sam opowiada o swojej przygodzie w Arkadii. Niedowiarek
Likaon próbuje najpierw zgładzić gościa w czasie snu, a w końcu podaje
mu potrawę z mięsa zabitego przez siebie zakładnika z epirockiego
plemienia Molossów. Owidiusz nie wspomina natomiast ani słowem o synach
władcy, który miał działać zupełnie samodzielnie. Jowisz karze winowajcę
spaleniem jego domu i zamianą w wilka. Przemianę opisuje poeta z właściwym sobie kunsztem: "Natychmiast ogniem zemsty spaliłem dom cały,
by przywalił zbrodniarza. Likaon przerażony ucieka, wyje wpadłszy na
ciche pola, próżno pragnie przemówić, z pyska toczy pianę, i tak jak
zawsze dyszał żądzą zbrodni, dziś rzuca się na bydło, widok krwi go
cieszy. Szaty w sierść się zmieniły, ramiona w łapy. Powstał wilk, ale w nowym kształcie dawne cechy pozostały: ta sama szedziwość włosów,
okrutność pyska, tak samo płoną oczy. Wilk - samej dzikości
wcielenie"1. Tym samym Owidiusz jako pierwszy podkreślił z taką ostrością zachowanie przez wilkołaka niektórych cech, które
posiadał w ludzkiej postaci.
Owidiusz, Metamorfozy, t. I., Wrocław 2004, s. 15 (ks. I, 230-239). [wróć]