Wycena firmy - Aswath Damodaran

Kup ebooka

89.00 zł
73.87 zł (75,65 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
Ty­tuł ory­gi­nału: NAR­RA­TIVE AND NUM­BERS. THE VA­LUE OF STO­RIES IN BU­SI­NESS
Prze­kład: Bar­tosz Sał­but
Re­dak­cja: Ja­dwiga Wi­tecka
Skład: Ca­mélia Di­zajn
Pro­jekt okładki: Jan Pa­luch
Co­py­ri­ght ? 2017 Aswath Da­mo­da­ran All ri­ghts re­se­rved.
Co­py­ri­ght ? 2022 for the Po­lish edi­tion by Epi­log All ri­ghts re­se­rved. Po­znań 2022
Ni­niej­sza pu­bli­ka­cja sta­nowi prze­druk książki Wy­cena firmy (Po­ltext, 2017)
ISBN: 978-83-964665-4-9
Księ­gar­nia ma­kler­ska.pl ul. Nowe Osie­dle 22/7 62-040 Pusz­czy­kowo tel. 513 160 320 e-mail: ksie­gar­nia@ma­kler­ska.pl
Ksi­ęgar­nia in­ter­ne­to­wa: www.ma­kler­ska.pl
Fa­ce­book: Fa­ce­book.com/ma­kler­ska
In­sta­gram: In­sta­gram.com/ma­kler­ska.pl
YouTube: youtube.com/c/ma­kler­skaTV
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.
.
Cie­szymy się, że czy­tasz tę pu­bli­ka­cję z le­gal­nego źró­dła.Sza­nu­jąc pracę au­tora oraz na­szą wspie­rasz roz­wój i edu­ka­cję in­we­sto­rów w Pol­sce.
Każdy sprze­dany przez nas ebook jest in­dy­wi­du­al­nie zna­ko­wany za po­mocą tech­no­lo­gii Wa­ter­mark.
Mi­łej lek­tury!
.
Aby po­więk­szyć wy­kres na więk­szo­ści czyt­ni­ków Kin­dle, na­leży dwu­krot­nie ude­rzyć pal­cem w śro­dek ob­razka. Gdy w pra­wym gór­nym rogu po­jawi się znak X, ozna­cza to, że je­ste­śmy w try­bie na­wi­ga­cji po gra­fice.Ruch roz­cią­ga­jący dwoma pal­cami po­więk­szy ob­ra­zek i mo­żemy po­ru­szać się po nim prze­su­wa­jąc pal­cem. Po­więk­szony ob­ra­zek w do­wol­nym mo­men­cie można za­mknąć ude­rza­jąc pal­cem w znak X w pra­wym gór­nym rogu.

1

Opo­wieść o dwóch ple­mio­nach

Co ci przy­cho­dzi bar­dziej na­tu­ral­nie: opo­wia­da­nie hi­sto­rii czy ana­li­zo­wa­nie da­nych licz­bo­wych? Od tego wła­śnie py­ta­nia za­czy­nam moje za­ję­cia po­świę­cone wy­ce­nie. Więk­szość z nas nie ma pro­blemu z od­po­wie­dzią na to py­ta­nie, ży­jemy bo­wiem w epoce spe­cja­li­za­cji i wy­boru mię­dzy opo­wia­da­niem a ana­li­zo­wa­niem liczb mu­simy do­ko­ny­wać już na wcze­snych eta­pach ży­cia. Po­tem ca­łymi la­tami roz­wi­jamy się w jed­nym ob­sza­rze i świa­do­mie igno­ru­jemy ten drugi. Gdyby przy­jąć dość po­wszechne ostat­nio prze­ko­na­nie, że lewy mózg od­po­wiada za umie­jęt­no­ści lo­giczne i ana­li­tyczne, a prawy mózg za in­tu­icję, wy­obraź­nię i kre­atyw­ność, na­le­ża­łoby wnio­sko­wać, że na co dzień wy­ko­rzy­stu­jemy tylko po­łowę na­szego po­ten­cjału in­te­lek­tu­al­nego. Są­dzę, że mo­gli­by­śmy wy­ko­rzy­sty­wać ten po­ten­cjał le­piej - mu­simy je­dy­nie ak­tyw­nie za­jąć się tym mó­zgiem (le­wym lub pra­wym), któ­remu po­zwo­li­li­śmy ca­łymi la­tami le­żeć bez­czyn­nie.

Pro­sty test

Wiem, że jesz­cze tro­chę mało na­pi­sa­łem, że­by­śmy prze­cho­dzili już do wy­ceny, ale za­łóżmy na chwilę, że po­ka­za­łem ci wy­cenę spółki Fer­rari, le­gen­dar­nego pro­du­centa sa­mo­cho­dów luk­su­so­wych, z okresu jej pierw­szej oferty pu­blicz­nej. Przy­pu­śćmy, że wy­cena ta wy­stę­puje pod po­sta­cią ar­ku­sza kal­ku­la­cyj­nego, który za­wiera pro­gnozę przy­cho­dów, do­chód ope­ra­cyjny oraz prze­pływy środ­ków pie­nięż­nych. Wy­obraźmy so­bie też, że klu­czowe za­ło­że­nia zo­stały przed­sta­wione jako war­to­ści licz­bowe. De­kla­ruję, że moim zda­niem przy­chody Fer­rari po­winny ro­snąć w tem­pie 4% rocz­nie w okre­sie na­stęp­nych pię­ciu lat, a póź­niej wzrost zwolni i bę­dzie już równy wzro­stowi ca­łej go­spo­darki. Marża ope­ra­cyjna przed opo­dat­ko­wa­niem wy­nie­sie 18,2%, a z każ­dego 1 euro re­in­we­sto­wa­nego w dzia­łal­ność spółka bę­dzie w sta­nie wy­ge­ne­ro­wać 1,42 euro przy­chodu. Je­żeli nie prze­pa­dasz za licz­bami, to praw­do­po­dob­nie już się w tym po­gu­bi­łeś, ale na­wet je­śli znasz się na licz­bach, kon­kretne war­to­ści i tak za­pewne nie­długo ulecą ci z pa­mięci.

Te­raz wy­obraźmy so­bie roz­wią­za­nie al­ter­na­tywne. Mogę ci po­wie­dzieć, że Fer­rari to pro­du­cent luk­su­so­wych sa­mo­cho­dów, który może in­ka­so­wać za swoje auta astro­no­micz­nie wy­so­kie ceny i osią­gać ol­brzy­mie marże zy­sku. Wszystko dzięki temu, że sa­mo­chody te po­wstają w bar­dzo nie­wiel­kiej licz­bie eg­zem­pla­rzy i są ofe­ro­wane wy­łącz­nie człon­kom wą­skiego klubu naj­bo­gat­szych klien­tów. Taką hi­sto­rię zde­cy­do­wa­nie ła­twiej jest za­pa­mię­tać, ale bez kon­kre­tów nie mówi ona za dużo o tym, ile in­we­sto­rzy po­winni być go­towi za­pła­cić za ak­cje tej spółki.

Na szczę­ście ist­nieje jesz­cze trze­cia opcja, w ra­mach któ­rej po­wiem o ni­skim wzro­ście przy­cho­dów (4% rocz­nie) i uza­sad­nię go po­trzebą pod­trzy­ma­nia eks­klu­zyw­no­ści pro­duktu. Do­dam, że ta sama eks­klu­zyw­ność po­zwala osią­gać bar­dzo wy­so­kie marże zy­sku oraz ge­ne­ro­wać sta­bilne do­chody w dłu­gim okre­sie - po­nie­waż na­bywcy sa­mo­cho­dów Fer­rari są tak ma­jętni, że cy­kliczne zmiany kon­dy­cji go­spo­darki nie mają dla nich zna­cze­nia. Dzięki po­wią­za­niu da­nych licz­bo­wych z opo­wie­ścią na te­mat spółki nie tylko po­daję dane w kon­kret­nym kon­tek­ście, lecz także za­pew­niam ci moż­li­wość przed­sta­wie­nia two­jej wła­snej wer­sji hi­sto­rii spółki Fer­rari. Na pod­sta­wie two­jej opo­wie­ści liczby będą inne i inna osta­teczna wy­cena firmy. Wła­śnie taki cel przy­świe­cał mi pod­czas pi­sa­nia tej książki.

Urok opo­wie­ści

Przez całe wieki prze­ka­zy­wano wie­dzę z po­ko­le­nia na po­ko­le­nie wła­śnie przez opo­wia­da­nie hi­sto­rii. Opo­wie­ści raz po raz po­wta­rzano, z cza­sem za­pewne wpro­wa­dzano do nich pewne mo­dy­fi­ka­cje. Opo­wie­ści nie bez po­wodu tak mocno za­ko­rze­niły się w na­szej kul­tu­rze. Nie tylko po­ma­gają nam na­wią­zy­wać re­la­cje z in­nymi, lecz także za­pa­dają w pa­mięć znacz­nie ła­twiej niż dane licz­bowe (co znaj­duje po­twier­dze­nie w pro­wa­dzo­nych ba­da­niach). Być może wy­nika to z faktu, że uru­cha­miają one różne re­ak­cje che­miczne i im­pulsy elek­tryczne, a liczby tej mocy nie mają.

Wszy­scy ko­chamy opo­wie­ści, choć w więk­szo­ści zda­jemy so­bie też sprawę z ich wad. Au­to­rzy opo­wie­ści czę­sto pusz­czają wo­dze fan­ta­zji i w re­zul­ta­cie prze­kra­czają gra­nicę mię­dzy praw­dziwą hi­sto­rią a bajką. W przy­padku po­wie­ścio­pi­sa­rzy nie ma to więk­szego zna­cze­nia, w przy­padku bu­do­wa­nia firmy ta­kie po­dej­ście może na­to­miast pro­wa­dzić do tra­ge­dii. Osoby słu­chu­jące opo­wie­ści po­winny li­czyć się z in­nym za­gro­że­niem. Opo­wie­ści od­wo­łują się ra­czej do emo­cji niż do lo­giki, a przez to grają na tym, co nie­ra­cjo­nalne - skła­niają nas do po­dej­mo­wa­nia dzia­łań, które nie mają sensu, za to po­zwa­lają nam się po­czuć do­brze (przy­naj­mniej w da­nej chwili). Nic nie prze­ko­nuje le­piej niż do­bra hi­sto­ria, co po­twier­dzają od­wieczne przy­padki róż­nych oszustw.

Opo­wie­ści z ca­łym swym uro­kiem, jak rów­nież przy­kłady wy­ko­rzy­sta­nia ich jako na­rzę­dzia w ce­lach szczyt­nych i nie­cnych mogą nas na­prawdę dużo na­uczyć. To za­dzi­wia­jące, że choć opo­wia­da­nie hi­sto­rii może przy­bie­rać tak zróż­ni­co­wane formy, w sa­mych opo­wie­ściach można zna­leźć wiele po­do­bieństw, po­wta­rzal­nych sche­ma­tów. Naj­wy­bit­niej­sze opo­wie­ści mają wiele cech wspól­nych i po­dobną bu­dowę. Z opo­wia­da­niem hi­sto­rii jedni ra­dzą so­bie le­piej niż inni, każdy jed­nak może się tego na­uczyć.

Sam uwa­żam się za po­cząt­ku­ją­cego adepta tej dzie­dziny. Przy­glą­dam się dłu­giej i zna­ko­mi­cie udo­ku­men­to­wa­nej hi­sto­rii ga­wę­dziar­stwa i przy­cho­dzą mi w związku z tym trzy prze­my­śle­nia. Po pierw­sze - co za­pewne naj­bar­dziej nie­sa­mo­wite - zde­cy­do­wana więk­szość po­rad do­ty­czą­cych wy­ko­rzy­sta­nia opo­wie­ści w biz­ne­sie ma wie­lo­wie­kową hi­sto­rię, nie­kiedy się­ga­jącą ko­rze­niami wręcz cza­sów pre­hi­sto­rycz­nych. Po dru­gie, do­bra opo­wieść po­trafi mieć ol­brzymi wpływ na suk­cesy firmy, zwłasz­cza na wcze­snych eta­pach jej roz­woju. Aby od­no­sić suk­cesy w biz­ne­sie, trzeba nie tylko zbu­do­wać lep­szą pu­łapkę na my­szy niż inni, ale też umieć opo­wie­dzieć prze­ko­nu­jąco o tym, dla­czego ta pu­łapka prze­bo­jem wtar­gnie do świata biz­nesu. Hi­sto­rię tę trzeba opo­wie­dzieć in­we­sto­rom (aby ze­brać ka­pi­tał), klien­tom (aby skło­nić ich do za­kupu) oraz pra­cow­ni­kom (aby za­chę­cić ich do pracy w two­jej fir­mie). Po trze­cie, opo­wia­da­nie hi­sto­rii w re­aliach biz­ne­so­wych wiąże się z więk­szymi ogra­ni­cze­niami niż opo­wia­da­nie hi­sto­rii w po­wie­ściach. Wy­nika to z faktu, że w re­aliach biz­ne­so­wych oce­nie pod­lega nie tylko twoja kre­atyw­ność, lecz także sto­pień speł­nie­nia zło­żo­nych obiet­nic. Nie­od­łącz­nym ele­men­tem two­ich hi­sto­rii jest praw­dziwy świat, któ­rego na­wet przy naj­szczer­szych chę­ciach po pro­stu nie je­steś w sta­nie kon­tro­lo­wać.

Po­tęga liczb

Przez znaczną część na­szych dzie­jów licz­bami mo­gli­śmy się po­słu­gi­wać w dość ogra­ni­czo­nym za­kre­sie, po­nie­waż gro­ma­dze­nie i za­pi­sy­wa­nia du­żych ilo­ści da­nych wy­ma­gało ogrom­nych na­kła­dów pracy, a ich ana­liza była trudna i kosz­towna. Po­ja­wie­nie się kom­pu­te­ro­wych baz da­nych oraz po­wszech­nie do­stęp­nych na­rzę­dzi ob­li­cze­nio­wych spo­wo­do­wało, że dzi­siej­szy świat pracy z da­nymi uległ spłasz­cze­niu, czyli swego ro­dzaju de­mo­kra­ty­za­cji. Dzi­siaj mo­żemy ba­wić się w ana­lizy da­nych, któ­rych kil­ka­dzie­siąt lat temu nie śmie­li­by­śmy na­wet pró­bo­wać.

Wkra­czamy wła­śnie w epokę, w któ­rej dane licz­bowe gro­ma­dzi się i prze­cho­wuje w cy­ber­prze­strzeni. Dzi­siaj wszy­scy mają do nich do­stęp i wszy­scy mogą pod­da­wać je ana­li­zie. W swej książce za­ty­tu­ło­wa­nej Mo­ney­ball. Nie­czy­sta gra Mi­chael Le­wis, mistrz opo­wie­ści zdolny oży­wić na­wet naj­bar­dziej su­che i nudne re­la­cje biz­ne­sowe, przed­sta­wia hi­sto­rię Billy'ego Be­ane'a, dy­rek­tora za­wo­do­wej dru­żyny ba­se­bal­lo­wej Oakland Ath­le­tics[1]. Be­ane zre­zy­gno­wał z po­dej­ścia tra­dy­cyj­nego, zgod­nie z któ­rym skauci wy­szu­kują i re­ko­men­dują mło­dych pał­ka­rzy i ła­pa­czy. Po­sta­no­wił za­stą­pić po­dej­ście oparte na opo­wie­ści da­nymi sta­ty­stycz­nymi za­wod­ni­ków. Od­niósł nie­mały suk­ces, który od­bił się echem rów­nież w in­nych dys­cy­pli­nach sportu. W ten oto spo­sób na­ro­dziła się sa­ber­me­tryka, licz­bowa dzie­dzina za­rzą­dza­nia spor­tem, obecna dzi­siaj nie­mal we wszyst­kich dys­cy­pli­nach.

Dla­czego liczby tak bar­dzo nas ku­szą? W świe­cie na­zna­czo­nym nie­pew­no­ścią liczby dają nam po­czu­cie pre­cy­zji i obiek­ty­wi­zmu, sta­no­wią swego ro­dzaju prze­ciw­wagę dla opo­wie­ści. Warto mieć świa­do­mość, że wspo­mniana wy­żej pre­cy­zja jest czę­sto złudna, a o obiek­ty­wizm też bar­dzo trudno, bo su­biek­tywne in­ter­pre­ta­cje po­tra­fią wkraść się do da­nych licz­bo­wych na wiele róż­nych spo­so­bów. W świe­cie fi­nan­sów i in­we­sto­wa­nia, ale też w wielu in­nych ob­sza­rach, ogra­ni­cze­nia te nie prze­szka­dzają ana­li­ty­kom da­nych w wy­ko­rzy­sty­wa­niu po­tęgi liczb do prze­ka­zy­wa­nia in­for­ma­cji oraz do onie­śmie­la­nia od­bior­ców. Kry­zys fi­nan­sowy z 2008 roku stał się jed­no­znaczną na­uczką dla każ­dego, kto był skłonny przy­pi­sy­wać skom­pli­ko­wa­nym mo­de­lom ma­te­ma­tycz­nym więk­szą rolę niż zdro­wemu roz­sąd­kowi.

Prak­tycz­nie we wszyst­kich dzie­dzi­nach, ale zwłasz­cza na ryn­kach fi­nan­so­wych, sto­sun­kowo nie­dawno do­szło do za­bu­rze­nia rów­no­wagi i prze­su­nię­cia ak­centu w kie­runku liczb. Za­de­cy­do­wały o tym dwa czyn­niki: do­stępne nie­mal w try­bie na­tych­mia­sto­wym ol­brzy­mie bazy da­nych oraz po­tężne na­rzę­dzia ana­li­tyczne. Zmiana ta zro­dziła rów­nież okre­ślone koszty. Współ­cze­sny in­we­stor stoi nie przed pro­ble­mem nie­do­boru da­nych, ale ich nad­miaru. Co gor­sza, dane te są czę­sto ze sobą sprzeczne i su­ge­rują roz­mi­ja­jące się dzia­ła­nia. Eko­no­mi­ści be­ha­wio­ralni do­wie­dli po­nad wszelką wąt­pli­wość wy­stę­po­wa­nie pew­nego pa­ra­dok­sal­nego zja­wi­ska - do­stęp do tak du­żej ilo­ści da­nych spo­wo­do­wał, że sto­so­wany przez nas pro­ces po­dej­mo­wa­nia de­cy­zji uległ jesz­cze więk­szemu uprosz­cze­niu i stał się jesz­cze bar­dziej nie­ra­cjo­nalny. Ko­lej­nym pa­ra­dok­sem jest fakt, że im czę­ściej przy­wo­łuje się liczby w roz­wa­ża­niach biz­ne­so­wych, tym mniej lu­dzie im ufają i tym czę­ściej in­stynk­tow­nie zwra­cają się ku opo­wie­ściom.

Aby sku­tecz­nie wy­ko­rzy­sty­wać dane w pro­ce­sach de­cy­zyj­nych, trzeba umieć tymi da­nymi za­rzą­dzać, a to za­gad­nie­nie trój­a­spek­towe. Pierw­szym aspek­tem za­rzą­dza­nia da­nymi jest prze­strze­ga­nie ka­ta­logu pro­stych za­sad ich gro­ma­dze­nia, w tym za­sad okre­śla­ją­cych, ile da­nych trzeba ze­brać i z ja­kiego okresu. Na­leży też uni­kać wszel­kich prze­ja­wów su­biek­ty­wi­zmu, a przy­naj­mniej je mi­ni­ma­li­zo­wać. Dru­gim aspek­tem jest po­słu­gi­wa­nie się pro­stymi me­to­dami sta­ty­stycz­nymi, które po­zwolą wy­cią­gnąć sen­sowne wnio­ski z du­żej ilo­ści czę­sto sprzecz­nych da­nych, a także wy­ko­rzy­sta­nie na­rzę­dzi sta­ty­stycz­nych, dzięki któ­rym upo­ra­nie się z za­le­wem da­nych bę­dzie w ogóle moż­liwe. Być może ty aku­rat na­le­żysz do tej grupy lu­dzi, która cie­pło wspo­mina za­ję­cia ze sta­ty­styki na stu­diach i chęt­nie sto­suje zdo­bytą wów­czas wie­dzę do za­bawy z licz­bami. Na­wet je­śli tak jest, po­wi­nie­neś mieć świa­do­mość, że sta­no­wisz zde­cy­do­waną mniej­szość. Zde­cy­do­wana więk­szość z nas za­cho­wuje się tak, jak gdyby sta­ty­styka nie ist­niała, a to czyni nas po­dat­nymi na ma­ni­pu­la­cję. Trze­cim aspek­tem jest po­szu­ki­wa­nie atrak­cyj­nych i in­no­wa­cyj­nych spo­so­bów pre­zen­to­wa­nia da­nych, aby były one zro­zu­miałe dla od­biorcy, który nie orien­tuje się w niu­an­sach sta­ty­styki. Osoby, ma­jące ra­czej pre­dys­po­zy­cje do opo­wia­da­nia hi­sto­rii, będą tu miały tro­chę pod górkę, za­pew­niam jed­nak, że warto po­świę­cić na to czas.

Ła­two zro­zu­mieć atrak­cyj­ność big data, gdy firmy ta­kie jak Ama­zon, Net­flix czy Go­ogle wy­ko­rzy­stują gro­ma­dzone przez sie­bie in­for­ma­cje nie tylko w celu opty­ma­li­za­cji mar­ke­tingu, lecz rów­nież w do­pra­co­wy­wa­niu swej oferty pro­duk­to­wej. Oczy­wi­ście trzeba też pa­mię­tać, że ana­liza da­nych wiąże się z pew­nymi ogra­ni­cze­niami i pew­nymi za­gro­że­niami. Ko­lejne war­stwy liczb kryją różne su­biek­tywne in­ter­pre­ta­cje i za­ło­że­nia, brak pre­cy­zji jest ma­sko­wany skru­pu­lat­nie wy­glą­da­ją­cymi da­nymi sza­cun­ko­wymi, a lu­dzie od­po­wie­dzialni za po­dej­mo­wa­nie de­cy­zji po­zwa­lają, aby wy­rę­czały ich w tym mo­dele.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

Książki wy­daw­nic­twa ma­kler­ska.pl

Lek­cje hi­sto­rii Ariel Du­rant, Will Du­rant

Zwię­złe opra­co­wa­nie 5000 lat hi­sto­rii czło­wieka. Ze­sta­wia ze sobą wspa­niałe ist­nie­nia ludz­kie, idee oraz osią­gnię­cia z cy­klami wojny i pod­boju, kon­cen­tru­jąc się w dwu­na­stu ob­sza­rach te­ma­tycz­nych, ta­kich jak: rasa, mo­ral­ność, re­li­gia, eko­no­mia oraz po­stęp.

Kiedy pie­niądz umieraAdam Fer­gus­son

W 1923 roku nie­miecka wa­luta prak­tycz­nie stała się bez­war­to­ściowa a Re­pu­blika We­imar­ska nie­mal wró­ciła do go­spo­darki bar­te­ro­wej. "Kiedy pie­niądz umiera" to opo­wieść o tych prze­dziw­nych i prze­ra­ża­ją­cych cza­sach, uka­zu­jąca me­cha­nizm in­fla­cji i druku pie­nią­dza na przy­kła­dzie pań­stwa nie­miec­kiego

Psy­cho­lo­gia giełdyAn­dré Ko­sto­lany

Gra na gieł­dzie nie przy­po­mina ani sza­chów, ani ru­letki - jest zdu­mie­wa­ją­cym po­łą­cze­niem jed­nego i dru­giego. Ko­sto­lany pod­sta­wowe za­sady dzia­ła­nia tej po­tęż­nej ma­chiny fi­nan­so­wej ilu­struje na przy­kła­dach zda­rzeń z wła­snego ży­cia, za­mie­nia­jąc nudny wy­kład z eko­no­mii we fra­pu­jącą aneg­dotę.

Twój mózg, twoje pie­nią­dzeJa­son Zweig

Do­świad­czony dzien­ni­karz fi­nan­sowy sięga do naj­now­szych od­kryć neu­ro­eko­no­mii, aby le­piej zro­zu­mieć istotę pro­cesu po­dej­mo­wa­nia de­cy­zji fi­nan­so­wych.

Spe­ku­la­cja in­tu­icyjnaCur­tis M. Fa­ith

Mimo że w spe­ku­la­cji trzeba mieć sta­ran­nie prze­te­sto­wany sys­tem i woj­skową dys­cy­plinę, je­śli chce się osią­gać re­zul­taty na­prawdę wy­bitne, trzeba za­ufać wła­snej in­tu­icji i in­stynk­towi. Jak wy­ko­rzy­stać je na wła­sną ko­rzyść?

Mi­strzo­wie ryn­ków fi­nan­so­wychJack D. Schwa­ger

Czy naj­lepsi tra­de­rzy to mi­strzo­wie wie­dzy okul­ty­stycz­nej, szczę­śliwi zwy­cięzcy w lo­so­wej grze, a może uro­dzeni wir­tu­ozi swo­jego fa­chu? Jack D. Schwa­ger za­py­tał tych, któ­rzy na ryn­kach za­ra­biają naj­wię­cej.

Książka o in­we­sto­wa­niu tom 1Ra­fał Ja­nik

Kom­plek­sowy po­rad­nik do­ty­czący in­we­sto­wa­nia na rynku ak­cji. W pro­sty i zro­zu­miały spo­sób wy­ja­śnia, jak funk­cjo­nują rynki gieł­dowe, jak bu­do­wać i za­rzą­dzać swoim port­fe­lem, a także jak kon­tro­lo­wać jego ry­zyko. Pi­sany z per­spek­tywy pol­skiej giełdy.

Książka o in­we­sto­wa­niu tom 2Ra­fał Ja­nik

Jak dzia­łal­ność ban­ków cen­tral­nych wpływa na ry­nek ka­pi­ta­łowy? Czy ry­nek ak­cji jest do­brym za­bez­pie­cze­niem prze­ciwko in­fla­cji? Czy warto an­ga­żo­wać swój ka­pi­tał w spółki kon­tro­lo­wane przez Skarb Pań­stwa? I wiele wię­cej.

Giełda. Po­czą­tekTo­masz Trela

Pro­ces bu­dowy pro­fe­sjo­nal­nego port­fo­lio in­we­sty­cyj­nego: od ana­lizy spra­woz­dań firm, przez ich kom­plek­sową wy­cenę, aż po do­bór od­po­wied­nich pro­por­cji i bu­dowę so­lid­nego sys­temu za­rzą­dza­nia ry­zy­kiem. Ide­alna lek­tura na po­czą­tek gieł­do­wej przy­gody!

Za­rzą­dza­nie wiel­ko­ścią po­zy­cjiTom Basso

Usta­la­nie od­po­wied­niego roz­miaru po­zy­cji pod­czas otwie­ra­nia trans­ak­cji oraz w trak­cie jej trwa­nia, ba­zu­jąc na wiel­ko­ści stop lossa, zmien­no­ści, wy­ma­ga­nych de­po­zy­tach za­bez­pie­cza­ją­cych oraz cał­ko­wi­tym ry­zyku port­fe­lo­wym.

Ana­liza price ac­tion: od­wrotyAl Bro­oks

Szcze­gó­łowy prze­wod­nik, w jaki spo­sób na­leży wy­ko­rzy­sty­wać ana­lizę price ac­tion w celu czer­pa­nia zy­sków z ryn­ko­wych od­wro­tów.

Nie­zwy­kłe złu­dze­nia i sza­leń­stwa tłu­mówChar­les Mac­kay

Ho­len­der­ska Tu­li­pa­no­ma­nia, Kom­pa­nia Mórz Po­łu­dnio­wych i Afera Mis­si­sipi, czyli trzy naj­star­sze i naj­le­piej opi­sane kry­zysy fi­nan­sowe. Hi­sto­ryczny esej z 1841 roku.

Tra­der VicVic­tor Spe­ran­deo

Pod­stawy eko­no­mii, po­li­tyka ban­ków cen­tral­nych, me­tody trans­ak­cyjne, ry­zyko oraz psy­cho­lo­gia oczami mi­strza Wall Street, który przez osiem­na­ście ko­lej­nych lat osią­gał śred­nio­roczną stopę zwrotu na po­zio­mie 72%, a w 1987 roku prze­wi­dział Czarny po­nie­dzia­łek.

Zwy­kłe ak­cje, nie­zwy­kłe zy­skiPhi­lip A. Fi­sher

Ab­so­lutny kla­syk po­ru­sza­jący te­maty in­we­sto­wa­nia w war­tość oraz w spółki wzro­stowe.

Naj­waż­niej­sza rzeczHo­ward Marks

Naj­waż­niej­sza rzecz w in­we­sto­wa­niu to...? No wła­śnie, co to jest? Gratka dla dłu­go­ter­mi­no­wych in­we­sto­rów sku­pio­nych na war­to­ści.

Za­wód in­we­stor gieł­dowy. Nowe uję­ciedr Ale­xan­der El­der

Kom­pen­dium in­we­sto­wa­nia: psy­cho­lo­gia, na­rzę­dzia trans­ak­cyjne, kon­trola ry­zyka, za­rzą­dza­nie po­zy­cją.

Świece ja­poń­skie i ana­liza wy­kre­sów ce­no­wychSteve Ni­son

Kla­syk Steve'a Ni­sona. Opisy for­ma­cji, ana­liza sku­tecz­no­ści i ich łą­cze­nie z na­rzę­dziami kla­sycz­nej ana­lizy tech­nicz­nej.

Ana­liza tech­niczna ryn­ków fi­nan­so­wychJohn J. Mur­phy

Ab­so­lutny kla­syk. Nie do po­mi­nię­cia dla zwo­len­ni­ków ana­lizy tech­nicz­nej.

Se­krety tra­dingu krót­ko­ter­mi­no­wegoLarry Wil­liams

Tro­chę sta­ty­styki i po­dej­ście do tra­dingu Larry'ego Wil­liamsa, zwy­cięzcy World Cup Cham­pion­ship of Fu­tu­res Tra­ding w 1987 roku z za­wrotną stopą zwrotu 11 376%.

Ana­liza price ac­tion: trendyAl Bro­oks

Price ac­tion w naj­czyst­szej po­staci. Czy­ta­nie wy­kresu świeca po świecy z per­spek­tywy ryn­ków tren­du­ją­cych.

Day tra­dingJoe Ross

Esen­cja do­świad­cze­nia Joe Rossa. For­ma­cja 1-2-3, haka Rossa, wą­skiej półki czy kon­cep­cja Tra­ders Trick En­try.

In­side barMa­ciej Go­liń­ski

Jedna z naj­po­pu­lar­niej­szych dwu­ba­ro­wych for­ma­cji roz­ło­żona na czyn­niki pierw­sze.

Psy­cho­lo­gia sku­tecz­nego tra­dinguSteve Ward

35 stra­te­gii z za­kresu psy­cho­lo­gii oraz or­ga­ni­za­cji wła­snego tra­dingu, które po­mogą po­pra­wić osią­gane wy­niki.

Geo­me­tria Fi­bo­nac­ciego. Nowe uję­ciePa­weł Da­nie­le­wicz

Po­łą­cze­nie trzy­fa­lo­wych ukła­dów ko­ry­gu­ją­cych z ana­lizą znie­sień Fi­bo­nac­ciego, czyli układy ABCD oraz XABCD.

Ar­ty­ści ryn­kówMi­chael McCar­thy

Za­pisy roz­mów z ludźmi, któ­rzy kreują ob­li­cze świata fi­nan­sów.

Wstęp

Już na eta­pie szkoły śred­niej świat dzieli nas na tych, któ­rzy snują opo­wie­ści (ang. sto­ry­tel­ling), oraz na tych, któ­rzy ana­li­zują dane licz­bowe. Czło­wiek raz za­szu­flad­ko­wany ra­czej poza swoją ka­te­go­rię nie wy­cho­dzi. Lu­dzie od liczb wy­bie­rają w szkole przed­mioty opie­ra­jące się na licz­bach, po­tem idą na ta­kie stu­dia (in­ży­nie­ria, na­uki przy­rod­ni­cze, ra­chun­ko­wość), dla­tego z cza­sem tracą umie­jęt­ność opo­wia­da­nia. Ucznio­wie za­kwa­li­fi­ko­wani jako opo­wia­da­jący hi­sto­rie zaj­mują się przed­mio­tami hu­ma­ni­stycz­nymi, a po­tem stu­diują hi­sto­rię, ję­zyki, fi­lo­zo­fię albo psy­cho­lo­gię. W obu gru­pach wzmaga się z cza­sem prze­ko­na­nie, że tych dru­gich na­leży się oba­wiać i trak­to­wać z dużą po­dejrz­li­wo­ścią. Pod­czas za­jęć, które pro­wa­dzę w ra­mach stu­diów MBA, na każ­dym kroku stwier­dzam, że te dwie grupy dzieli prze­paść nie do za­sy­pa­nia. Mam do czy­nie­nia z dwoma ple­mio­nami. Każde mówi wła­snym ję­zy­kiem i każde jest prze­ko­nane, że ma mo­no­pol na prawdę - i że mylą się ci dru­dzy.

Przy­znaję, że sam je­stem ra­czej licz­bow­cem niż spe­cja­li­stą od opo­wia­da­nia hi­sto­rii. Gdy za­czy­na­łem wy­kła­dać za­sady wy­ceny, zwra­ca­łem się nie­mal wy­łącz­nie do lu­dzi ta­kich jak ja. Zma­ga­jąc się z róż­nymi pro­ble­mami zwią­za­nymi z wy­ceną, prze­ko­na­łem się jed­nak, że wy­cenę na­leży po­przeć od­po­wied­nią opo­wie­ścią, w prze­ciw­nym bo­wiem ra­zie bę­dzie bez­duszna i nie­wia­ry­godna. Prze­ko­na­łem się też, że opo­wie­ści za­pa­dają w pa­mięć ła­twiej niż ar­ku­sze kal­ku­la­cyjne. Po­cząt­kowo szło mi to opor­nie, ale za­czą­łem jed­nak oży­wiać moje wy­ceny za po­mocą hi­sto­rii. Na nowo od­kry­łem w so­bie umie­jęt­ność opo­wia­da­nia hi­sto­rii, którą od cza­sów szkol­nych w so­bie stłu­mi­łem. In­stynk­tow­nie na­dal po­zo­staję le­wo­mó­zgow­cem, ale udało mi się wró­cić do ko­rzy­sta­nia rów­nież z kom­pe­ten­cji pra­wo­mó­zgo­wych. Wła­śnie to do­świad­cze­nie - próby po­wią­za­nia opo­wie­ści z licz­bami (a także liczb z opo­wie­ściami) - usi­łuję te­raz prze­lać na karty tej książki.

Te­raz kilka uwag na­tury oso­bi­stej. To moja pierw­sza książka na­pi­sana w pierw­szej oso­bie. Ktoś może się znie­chę­cić za­im­kiem "ja" od­mie­nia­nym przez wszyst­kie przy­padki. Ktoś może stwier­dzić, że świad­czy on o prze­ro­śnię­tym ego. Ja jed­nak w pew­nym mo­men­cie uświa­do­mi­łem so­bie, że pi­szę tu o mo­ich wy­ce­nach kon­kret­nych spółek - że hi­sto­rie opo­wia­dane o tych spół­kach to moje opo­wie­ści, które od­zwier­cie­dlają nie tylko moje opi­nie o tych fir­mach i ich kie­row­nic­twie, lecz także moją ocenę sy­tu­acji ogól­nej. Dla­tego też opi­szę moje próby przed­sta­wie­nia opo­wie­ści o fir­mie Ali­baba w 2013 roku, o fir­mach Ama­zon i Uber w 2014 roku oraz o Fer­rari w 2015 roku, a na­stęp­nie spró­buję prze­ło­żyć je na kon­kretne wy­ceny. Nie będę pi­sał w licz­bie mno­giej i zmu­szał cie­bie, Czy­tel­niku, do przyj­mo­wa­nia mo­ich hi­sto­rii. Naj­le­piej by­łoby, gdy­byś wziął moją opo­wieść o ja­kiejś fir­mie, np. do­ty­czącą Ubera, za­sta­no­wił się nad tym, z któ­rymi ele­men­tami się nie zga­dzasz, a na­stęp­nie na­kre­ślił wła­sną hi­sto­rią i na jej pod­sta­wie spo­rzą­dził wy­cenę spółki. Każda z tych mo­ich opo­wie­ści o praw­dzi­wych spół­kach ma ele­ment ry­zyka, po­nie­waż w praw­dzi­wym świe­cie zda­rzają się nie­spo­dzianki, za sprawą któ­rych te moje hi­sto­rie okażą się błędne, cza­sem wręcz tra­fione jak kulą w płot. Po­sta­no­wi­łem nie oba­wiać się tej wi­zji, ale przy­jąć ją z otwar­tymi rę­kami, po­nie­waż dzięki temu będę mógł mo­dy­fi­ko­wać moje opo­wie­ści i je wzbo­ga­cać.

Po­sta­ram się wy­stę­po­wać na kar­tach tej książki w wielu róż­nych ro­lach. Przez więk­szość czasu będę ana­li­zo­wał spółki z punktu wi­dze­nia ze­wnętrz­nego in­we­stora, po­nie­waż wła­śnie w tej roli wy­stę­puję naj­czę­ściej. Cza­sami będę od­gry­wał rolę przed­się­biorcy albo za­ło­ży­ciela firmy, który usi­łuje prze­ko­nać in­we­sto­rów, klien­tów i po­ten­cjal­nych pra­cow­ni­ków o sen­sow­no­ści i war­to­ści mo­jej firmy. W rze­czy­wi­sto­ści ni­gdy nie za­ło­ży­łem ani nie roz­wi­ną­łem firmy war­tej mi­liony do­la­rów, więc w tej aku­rat roli mogę nie wy­paść prze­ko­nu­jąco. Mimo wszystko chciał­bym jed­nak, abyś pró­bo­wał od­na­leźć w mo­ich roz­wa­ża­niach coś war­to­ścio­wego. W ostat­nich kilku roz­dzia­łach przyj­rzę się na­wet za­leż­no­ściom mię­dzy opo­wia­da­niem hi­sto­rii a ana­lizą da­nych z punktu wi­dze­nia ści­słego kie­row­nic­twa spółek gieł­do­wych (znów przy­znaję, że ni­gdy nie by­łem dy­rek­to­rem ge­ne­ral­nym żad­nej firmy).

Je­śli uda mi się osią­gnąć za­ło­żone cele, ana­li­tyk licz­bowy czy­ta­jący tę książkę po­wi­nien umieć wy­ko­rzy­stać przed­sta­wiony w niej sza­blon do bu­do­wa­nia opo­wie­ści uza­sad­nia­ją­cych jego wy­cenę da­nej spółki. Z ko­lei czy­tel­nik na­uczony opo­wia­da­nia po­wi­nien umieć wy­ko­rzy­stać na­wet naj­bar­dziej twór­czą opo­wieść jako punkt wyj­ścia do ana­lizy da­nych. Mam na­dzieję, że moja książka sta­nie się mo­stem łą­czą­cym oba ple­miona - umoż­liwi im bu­dowę wspól­nego ję­zyka i po­zwoli się roz­wi­nąć w swo­ich dzie­dzi­nach.