Wybór orzecznictwa w sprawach karnych - Andrzej Lebiedowicz

Kup ebooka

8.52 zł
7.07 zł (7,23 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Postanowienie SN z dnia 30.06.2016 r - II KK 47/16

W wyroku z dnia 30 czerwca 2016 roku, w sprawie o sygn. II KK 47/16 Sąd Najwyższy[1] w swoich dywagacjach na temat strony podmiotowej posiadania rewolweru hukowego marki Shotgun stwierdził, iż,,(...)Mając na uwadze powyższe uwagi natury ogólnej, nie sposób odmówić racji zaprezentowanym w kasacji twierdzeniom obrońcy, które wskazują na niedostatki pisemnych motywów rozstrzygnięcia Sądu odwoławczego. W realiach rozważanej sprawy tylko pozornie uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego sprostało przedstawionym wymaganiom, bowiem referuje zarzuty zawarte w apelacji obrońcy oraz wskazuje, że nie zasługują one na uwzględnienie. Rzecz jednak w tym, że owa pozorność poprawności pisemnych motywów recenzowanego rozstrzygnięcia wynika z faktu, że praktycznie nie zawierają one żadnej racjonalnej argumentacji wykazującej trafność stwierdzenia, że bezzasadny jest stawiany w apelacji zarzut braku świadomości G. B. co do tego, czy zakupiony w legalnej sieci sprzedaży (sklep M. w W.) rewolwer Shotgun kal. 10 mm, posiada status broni palnej. W swych wywodach Sąd ad quem ograniczył się de facto do deklaracji, że " (...) trudno uznać, iż osoba, która interesuje się bronią, co do której to okoliczności wyjaśnił sam oskarżony, nie ma świadomości, co do tego czy broń jest palna czy też taka, na którą nie jest wymagane zezwolenie" oraz " (...) dokonując zakupu wskazanej broni, oskarżony miał obowiązek sprawdzić, co jest uznawane przez ustawę za broń palną, nie wykazując się we wskazanym zakresie należytą starannością" (str. 5 uzasadnienia SO). Tymczasem w wywodach apelacji podkreślano, iż status tego rewolweru, w toku postępowania, ustalany był przecież nie tylko w oparciu o pismo urzędowe Biura Prewencji Komendy Głównej Policji ale i opinię biegłego z zakresu broni i amunicji H. J. Naturalnie nie jest rzeczą sądu kasacyjnego dokonywanie ostatecznych rozstrzygnięć w płaszczyźnie dowodowej, ale trudno byłoby pominąć, że tenże rzeczoznawca swoje wnioski oparł przede wszystkim na sposobie działania broni po dokonanej przeróbce, zaś możliwość odstrzeliwania ostrej amunicji oparł niestety na hipotezie wyrażonej w formie "najprawdopodobniej umożliwia odstrzeliwanie ostrej amunicji, którą są najprawdopodobniej naboje sportowe bocznego zapłonu kal. 5.6" (por. str. 5 uzasadnienia Sądu Rejonowego). Z opinii ww. biegłego wynikało zresztą, że ten rewolwer jest bronią palną bez potrzeby jego przerabiania (k. 67v i k. 223), gdy tymczasem Sąd pierwszej instancji uznał, że dopiero dokonanie przeróbki w celu przystosowania rewolweru do miotania pocisku lub substancji w wyniku działania materiału w postaci prochu skutkowało ustaleniem, iż jest on bronią palną. Nie ulega wątpliwości, że dla analizy ustawowych znamion przestępstw z art. 263 k.k. istotne znaczenie mają przepisy ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji (tekst jedn.: Dz. U. z 2012 r. poz. 576 z późn. zm.), zawierające miedzy innymi definicję broni (por. postanowienie SN z dnia 10 kwietnia 2013 r., IV KK 10/13, Lex nr 1504581; wyrok SN z dnia 21 stycznia 2015 r., IV KK 343/14, Lex nr 1628956), jednakże kwestia świadomości oskarżonego jest kluczowa dla przypisania mu winy i sprawstwa czynu z art. 263 §2 k.k. Tymczasem wywody poczynione w powyższym aspekcie przez Sąd ad quem są powierzchowne i o tyle niewystarczające, że zagadnienie to nie jest takie proste, jakby wynikało to z pisemnych motywów rozstrzygnięcia odwoławczego, gdy dostrzeże się (czego Sąd drugiej instancji niestety nie uczynił) treść postanowienia ujawnionego na k. 216-217 i wprowadzonego do materiału dowodowego (por. k. 235). Mianowicie z orzeczenia tego wynika, iż opinia Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego KGP (stanowiąca zapewne bazę dla pisma Wydziału Postępowań Administracyjnych Komendy Stołecznej Policji - k. 17, 19 i 24), została zakwestionowana tak przez Wojskowy Instytut Technicznego Uzbrojenia, jak i innego eksperta (k. 217 - 221), zaś w obu tych opiniach wprost wskazano, że rewolwer ten nie jest bronią palną w rozumieniu ustawy o broni i amunicji. W świetle powyższego, argumenty zawarte w apelacji obrońcy oskarżonego - przy takim kierunku środka odwoławczego - winny być bardzo wnikliwie rozważone w kontekście trafności zarzutu istnienia świadomości G. B., co do statusu zakupionej broni, trafności ocen opinii biegłego oraz tego, czy fakt jej przerobienia rzeczywiście (a nie tylko prawdopodobnie) skutkował taką zmianą w jej działaniu, że oskarżony mógł mieć świadomość zmiany jej rodzaju, a zatem iż jest ona bronią palną. Podkreślić także trzeba, że w apelacji obrońca prezentował pogląd, iż taka zmiana nie jest możliwa, a treść opinii biegłego nie jest w tym zakresie oczywista. Zaznaczyć przy tym należy, że lektura uzasadnienia wyroku Sądu odwoławczego wskazuje, że trafnie odczytał on zarzuty wywiedzionej apelacji, skoro expressis verbis dał temu wyraz we wstępnej części swego uzasadnienia. Pozwalało to skarżącemu oczekiwać, że druga instancja rzetelnie odniesie się do podniesionych w skardze odwoławczej zarzutów, szeroko uzasadnionych w motywach apelacji, gdzie wskazano na szereg szczegółowych kwestii, w tym odmienną - od zaprezentowanej przez Sąd Rejonowy - ocenę zachowania oskarżonego. Jednakże Sąd Okręgowy nie przedstawił żadnej racjonalnej argumentacji, która pozwoliłaby obrońcy poznać motywy odrzucenia forsowanych przez niego racji. Uzasadnienie wyroku jest wprawdzie dokumentem wtórnym w stosunku do wydanego rozstrzygnięcia, ale tylko w oparciu o motywy orzeczenia, możliwe jest poznanie toku rozumowania sądu w trakcie narady, jego wnikliwości i rzetelności w zakresie ustosunkowywania się do wszystkich kwestii będących podstawą rozstrzygnięcia (vide wyrok SN z dnia 9 października 2014 r., IV KK 144/14, Biul. PK 2014/11/73-78). Co więcej, w przedmiotowej sprawie argumentacja ta - w aspekcie winy i umyślności sprawstwa G. B. - jest de facto nieprzejrzysta i wręcz niezrozumiała, skoro wprost podnosi, że " (...) zdaniem Sądu Okręgowego, dokonując zakupu wskazanej broni, oskarżony miał obowiązek sprawdzić, co jest uznawane przez ustawę za broń palną, nie wykazując się we wskazanym zakresie należytą starannością" (vide str. 5 in fine uzasadnienia SO). W ten sposób sporządzone uzasadnienie, nieodpowiadające wymogom art. 457 §3 k.p.k., nie tylko przekonuje, że kontrola instancyjna Sądu Okręgowego pozostaje w rażącym dysonansie do standardów analizy odwoławczej, ale i wprost uniemożliwia przeprowadzenie racjonalnej kontroli kasacyjnej. Użyte przez Sąd odwoławczy w uzasadnieniu wyroku, nieznane ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 z późn. zm.), sformułowanie: "oskarżony dokonując zakupu broni nie wykazał się należytą starannością" - abstrahuje od podmiotowych znamion czynu zabronionego, określonych w art. 9 §1 k.k. i nie wskazuje na umyślność działania sprawcy nawet w formie zamiaru ewentualnego. Ta wadliwa - na gruncie prawa karnego materialnego - konstrukcja, notabene recypowana z prawa cywilnego (vide art. 355 §2 in principio k.c.), może natomiast oznaczać to, że oskarżony nie mając zamiaru popełnienia czynu zabronionego, popełnił go jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu przewidywał albo mógł przewidzieć (art. 9 §2 k.k). Skoro przestępstwo z art. 263 §2 k.k. popełnione może być tylko umyślnie, to tak sporządzone uzasadnienie wyroku odwoławczego nie pozwala na racjonalną kontrolę zaskarżonego rozstrzygnięcia w postępowaniu kasacyjnym, przez co zasadny jest zarzut rażącego naruszenia prawa procesowego, które mogło mieć istotny wpływ na treść orzeczenia (arg. ex art. 457 §3 w zw. art. 523 §1 in medio k.p.k.). W postępowaniu kasacyjnym uzasadnienie wyroku sądu ad quem jest bowiem jedynym sposobem sprawdzenia, czy sąd ten należycie rozważył wszystkie zarzuty podniesione w środku odwoławczym, a przeprowadzona kontrola odwoławcza była właściwa, tj. odpowiadała standardom sprawiedliwego (art. 45 Konstytucji RP) i rzetelnego procesu (fairtrial - art. 6 EKPC). Przypomnieć w tym miejscu trzeba, że z rażącym naruszeniem prawa mamy do czynienia wówczas, gdy jest ono niewątpliwe i oczywiste, przy czy chodzi tutaj nie tyle o łatwość stwierdzenia danego uchybienia, ile o jego rangę i natężenie stopnia nieprawidłowości (vide S. Zabłocki (w:) R. Stefański, S. Zabłocki: Kodeks postępowania karnego. Komentarz, t. III, Warszawa 2004, s. 502-503; W. Grzeszczak: Kasacja w sprawach karnych, Warszawa 2001, s. 128 i n.). Niewątpliwie powyższy stan rzeczy zaktualizował się w przedmiotowej sprawie, gdyż nie można wykluczyć, że gdyby Sąd Okręgowy procedował starannie oraz rzetelnie rozpoznał podniesione w apelacji zarzuty, to jego rozstrzygnięcie byłoby zupełnie inne (por. np. postanowienie SN z dnia 18 marca 2003 r., IV KKN 332/00, Lex nr 77447). W zaistniałej sytuacji zasadność zarzutu rażącego naruszenia art. 457 §3 k.p.k., przesądziła o konieczności uchylenia przez Sąd Najwyższy - na podstawie art. 537 §2 k.p.k. - zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym, skoro w tym Sądzie zaistniały opisane wyżej uchybienia. Nie przesądzając, co oczywiste, rezultatu tego postępowania, wskazać należy, że Sąd ad quem zobowiązany będzie do wnikliwego odniesienia się do zarzutów apelacji (art. 433 §2 k.p.k), zaś w przypadku sporządzenia uzasadnienia - zadbania, by czyniło ono zadość przepisowi art. 457 §3k.p.k. Sąd ten, mając na uwadze przedstawione zapatrywania prawne i zalecenia (arg. ex art. 442 §3 k.p.k. w zw. z art. 518 k.p.k.), przeprowadzi zatem rzetelną kontrolę odwoławczą zaskarżonego wyroku pierwszoinstancyjnego, zaś w szczególności wnikliwie przeanalizuje wniesioną apelację w zakresie oceny dowodów relewantnych dla ustalenia faktów, mających znaczenie dla strony podmiotowej przypisanego oskarżonemu czynu z art. 263 §2 k.k. Przy tej okazji nadto należy wskazać, że stosownie do art. 37 w zw. z art. 36 pkt 2 ustawy z dnia 27 września 2013 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2013 r. poz. 1247), Sąd odwoławczy winien nadal procedować według przepisów k.p.k. w ich brzmieniu sprzed 1 lipca 2015 r., w tym odnośnie kwestii unormowanych w art. 452 k.p.k. (...)".

Wyrok SN z dnia 11 stycznia 2012 r. - sygn. III KK 192/11

W wyroku z dnia 11 stycznia 2012 roku, sygn. III KK 192/11 Sąd Najwyższy[1] przyjął, iż samochód stanowi,,inny niebezpieczny przedmiot" z art. 223 kk. Stwierdził wówczas w uzasadnieniu, iż:,,(...) Nieco inaczej spojrzeć należy na kwestię drugiego z podniesionych w tej kasacji zarzutów. Od razu stwierdzić należy, że jest to zarzut wadliwie sformułowany, gdyż skarżący wysuwa rzekomą obrazę art. 440 k.p.k., który w tym zakresie nie mógł mieć zastosowania. Z samego uzasadnienia kasacji wynika - jak już wspomniano - że jest to związane z poglądem przyjętym przez Sądy orzekające na gruncie art. 223 k.k. Zarzut dotyczący tej kwestii był jednak, na co też już wskazano, podnoszony w apelacji, a art. 440 k.p.k. dotyczy możliwości orzekania przez sąd odwoławczy niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów, czyli gdy w granicach zaskarżenia lub wśród podniesionych zarzutów nie ma wskazania na uchybienie, które w ocenie sądu odwoławczego czyni utrzymanie orzeczenia w mocy rażąco niesprawiedliwym. Ma jednak rację autor kasacji, kiedy wywodzi, że odnośnie do kwestii potraktowania użycia pojazdu jako niebezpiecznego przedmiotu w rozumieniu art. 223 k.k. istnieje w orzecznictwie także odmienne stanowisko, niż zaprezentowane w tej sprawie, czego Sądy orzekające nie wzięły pod uwagę. Nota bene rozbieżności te istnieją także w doktrynie. To zaś w istocie oznacza podniesienie obrazy art. 457 §3 k.p.k. Rzecz bowiem w tym, że w kwestii tej Sąd Rejonowy ogólnikowo tylko stwierdził, iż: "Zgodnie z orzecznictwem i poglądami doktryny, które Sąd w całej rozciągłości aprobuje, za niebezpieczny przedmiot uznaje się w szczególności samochód, którym sprawca usiłował potrącić policjanta", przywołując w tym miejscu stanowisko wyrażone przez A. Marka w jego Komentarzu do art. 223 k.k., cytowanym za LEX 2007, i wskazanego tam wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 31 października 2000 r., II AKa 273/00, przywołując samodzielnie jeszcze wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 25 stycznia 2001 r., II AKa 574/00, OSA 2002, z. 7, poz. 53, który nota bene dotyczy rzucenia butelką w kierunku funkcjonariusza Policji, a nie najeżdżania nań samochodem. Sąd Okręgowy zaś, przy rozpoznawaniu zarzutu apelacyjnego, ograniczył się do stwierdzenia, że: "Zgodzić się należy ze stanowiskiem Sądu Rejonowego, popartym orzecznictwem, iż za niebezpieczny przedmiot uznaje się także samochód służący do potrącenia policjanta" i przywołania Komentarza A. Marka, tyle że z roku 2010, oraz wyroków Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 12 lutego 2004 r., II AKa 12/04, LEX nr 142857 i Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 13 czerwca 2005 r., II AKa 124/05, LEX nr 165998, w których rzeczywiście przyjęto, że najechanie na policjanta prowadzonym samochodem osobowym jest użyciem niebezpiecznego przedmiotu w rozumieniu art. 223 k.k. W apelacji wyraźnie jednak przywołano orzeczenia, w których zajęto inne stanowisko, i to ze stosowną argumentacją, a to wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 17 lipca 2003 r., II AKa 161/03, KZS 2003, z. 9, poz. 20 oraz Sądu Najwyższego z dnia 11 marca 2003 r., V KK 148/02, OSPriPr 2003, z. 9, poz. 4, wskazujące, że użycie samochodu w sposób stanowiący poważne zagrożenie dla życia lub zdrowia funkcjonariusza przez najechanie na niego samochodem nie wypełnia znamion użycia niebezpiecznego przedmiotu, o jakim mowa w art. 223 k.k. Pogląd ten zaaprobowano także np. w Komentarzu do Kodeksu karnego pod red. A. Zolla, Kraków 2006, uwaga 16 do art. 223 k.k. Sąd odwoławczy ani słowem nie odniósł się do tego stanowiska, jak również do wskazanych na jego poparcie argumentacji. Tymczasem jeżeli przy rozbieżności poglądów w doktrynie i orzecznictwie sąd decyduje się podzielić określone stanowisko, to powinien, nie tylko przez samo odwołanie się do niego, ale także przez rozważenie argumentów wyrażanych przez zwolenników innego podejścia do danej kwestii, wskazać w sposób przekonujący powody trafności aprobowanej koncepcji i niezasadności jej przeciwieństwa. Wymaga tego bowiem rzetelność procesu i prawidłowe wywiązywanie się z wymogów wynikających z art. 457 §3 k.p.k. Tym zadaniom niestety Sąd odwoławczy w sprawie niniejszej nie sprostał. Dlatego też Sąd Najwyższy, odczytując tę kasację także przez pryzmat art. 118 §1 k.p.k., uwzględniając zarzut podniesiony w jej uzasadnieniu, uchylił zaskarżony wyrok, ale tylko w części dotyczącej utrzymania w mocy wyroku w zakresie przypisania oskarżonemu przestępstwa z art. 223 k.k. i skazania za nie, oraz kary łącznej, w ramach której mieści się również kara orzeczona za to przestępstwo. Jak już bowiem wskazano, choć obrońca zaskarżył go w całości, to jednak podniesiony zarzut, zasadny w aspekcie wskazanym w uzasadnieniu tej kasacji, dotyczył jedynie owego przestępstwa. Uchylając ten wyrok, przekazano sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi drugiej instancji, który rozważając teraz przedmiotowy zarzut apelacji, powinien odnieść się do niego merytorycznie w sposób wcześniej wskazany. (...)".

Wyrok SN z dnia 29.05.2012 r.- sygn. II KK 106/12

W wyroku z dnia 29 maja 2012 roku Sąd Najwyższy[1] uznał, iż osoba uchylająca się od obowiązku,,pielęgnacji i całodobowej opieki" nie wyczerpuje swoim zachowaniem dyspozycji art. 209 §1 kk. W treści uzasadnienia nadmienił bowiem, iż:,,(...)Kasacja Prokuratora Generalnego - wniesiona na korzyść oskarżonej - okazała się oczywiście zasadna w rozumieniu art. 535 §5 k.p.k., zarówno w części wskazującej na zaistniałe rażące naruszenie przepisu prawa karnego materialnego (art. 209 §1 k.k.), mające istotny wpływ na treść wyroku, jak też w części domagającej się uchylenia zaskarżonego wyroku i uniewinnienia oskarżonej od popełnienia zarzucanego jej czynu przestępnego. Przechodząc do wyjaśnienia przyczyn wydania przez Sąd Najwyższy rozstrzygnięcia zamieszczonego w sentencji wyroku tego sądu, należy najpierw nadmienić, że dobrami, które chroni przepis art. 209 §1 k.k., jest rodzina i obowiązek opieki. Jednym ze znamion określających czynność sprawczą powyższego przestępstwa jest uporczywe uchylanie się od obowiązku opieki, polegające na niełożeniu na utrzymanie osoby uprawnionej. Stąd też w doktrynie i w judykaturze przyjmuje się, że art. 209 §1 k.k. penalizuje uporczywe uchylanie się od zabezpieczenia materialnych podstaw egzystencji danej osoby, której prawa w tym zakresie zabezpieczone są ustawą lub orzeczeniem sądowym [M. Szewczyk (w:) A. Zoll (red.): Kodeks karny. Komentarz - część szczególna, tom II, Kraków 2004, teza 1 do art. 209 k.k.; M. Mozgawa (red.): Kodeks karny. Praktyczny komentarz, Warszawa 2010, teza 1 do art. 209 k.k.; uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 20 kwietnia 2001 r., V KKN 47/01, OSNKW 2001, z. 7-8, poz. 54]. Dodać także trzeba, że przestępstwo określone w art. 209 §1 k.k. jest przestępstwem materialnym. Warunkiem jego dokonania jest to, żeby uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego spowodowało skutek w postaci narażenia pokrzywdzonego na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych (szerzej A. Marek: Prawo karne, Warszawa 2009, s. 523). Jak wynika z opisu czynu przypisanego oskarżonej, miała ona dopuścić się przestępstwa z art. 209 §1 k.k., "uporczywie uchylając się od ciążącego na niej obowiązku opieki nad matką (...) a dotyczącego zapewnienia ww. pokrzywdzonej pielęgnacji i całodobowej opieki domowej przez okres 2 pierwszych tygodni każdego miesiąca". W oczywisty sposób, na co wskazuje zasadnie autor kasacji, tego rodzaju zachowanie nie wyczerpuje jednego ze znamion czynu zabronionego z art. 209 §1 k.k., jakim jest "uchylanie się od obowiązku łożenia na utrzymanie osoby uprawnionej". Zdecydowanie czym innym jest bowiem uchylanie się od obowiązku "pielęgnacji i całodobowej opieki domowej" (czynności niematerialne) nad osobą uprawnioną i uchylanie się od obowiązku "łożenia na utrzymanie" takiej osoby (czynności o charakterze materialnym). W powyższym kontekście podkreślenia wymaga to, że w obszarze prawa penalnego, będącego "prawem granic" (ultima ratio), nie jest dopuszczalne dokonywanie wykładni rozszerzającej określonych regulacji na niekorzyść sprawcy. Tego rodzaju zabieg interpretacyjny godziłby bowiem w wyrażoną w art. 42 ust. 1Konstytucji i art. 1 §1 k.k. zasadę określoności przestępstwa (szerzej A. Marek, op. cit., s. 68; M. Dietrich, B. Namysłowska-Gabrysiak: Prawo karne - część ogólna, Warszawa 2003, s. 5-6; wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 13 stycznia 2005 r., P 15/02, OTK-A 2005, nr 1, poz. 4). Stąd też ustawowy zwrot "uchylanie się od obowiązku łożenia na utrzymanie" musi być rozumiany literalnie. Jednocześnie w realiach tej sprawy w oczywisty sposób także brak podstaw do uznania, że oskarżona S. O. naraziła przypisanym jej zachowaniem pokrzywdzoną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych. To znamię czynu przestępnego z art. 209 §1 k.k., wbrew temu, co sugeruje prokurator w kasacji, znalazło się w opisie czynu przypisanego przez sąd oskarżonej. Zupełnie oczywiste jednak jest, że nie mogło dojść do wyczerpania przez S. O. tegoż znamienia, skoro nie przypisano jej uchylania się od "łożenia" na utrzymanie matki, lecz jedynie uchylanie się od "pielęgnacji i całodobowej opieki domowej". Tak więc formalnie wskazane w opisie czynu przypisanego w wyroku S. O. znamię, w postaci "narażenia pokrzywdzonej na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych", materialnie nie zostało wyczerpane. Jako oczywistość przyjąć bowiem należy, że owa niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych stanowić musi pochodną uchylania się od łożenia na utrzymanie osoby uprawnionej. Mamy tutaj więc do czynienia z funkcjonalnym związkiem obu znamion przestępstwa z art. 209 §1 k.k. Wobec zaś nieprzypisania S. O. znamienia uchylania się od łożenia na utrzymanie osoby uprawnionej nie sposób w konsekwencji przyjąć, że doszło do narażenia pokrzywdzonej na niemożność zaspokojenia wspomnianych potrzeb. Na marginesie trzeba także nadmienić, że jak słusznie wskazuje prokurator w kasacji, obiektywnie w tej sprawie nie może być mowy o narażeniu pokrzywdzonej na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, skoro zamieszkuje ona we własnym domu wraz z opiekującym się nią synem (w tym samym domu mieszka także S. O. wraz z córką) i otrzymuje rentę przeznaczaną na jej potrzeby. Mając na uwadze powyższą argumentację, stwierdzić należy, że Sąd Rejonowy w K., skazując S. O. za przestępstwo z art. 209 §1 k.k., w sytuacji gdy w oczywisty sposób tego przestępstwa się nie dopuściła, w istocie naruszył przepis prawa materialnego. Z takim naruszeniem mamy do czynienia w szczególności wówczas, gdy sąd wadliwie zastosował przepis owego prawa (w tym wypadku art. 209 §1 k.k.), pomimo że w danym układzie faktycznym było to niedopuszczalne. Przedmiotowe naruszenie prawa miało charakter rażący. Przypomnieć w tym miejscu trzeba, że z tego rodzaju naruszeniem mamy do czynienia wówczas, gdy ma ono charakter niewątpliwy i oczywisty, przy czym chodzi tutaj nie tyle o łatwość stwierdzenia danego uchybienia, ile o jego rangę i natężenie stopnia nieprawidłowości (W. Grzeszczyk: Kasacja w sprawach karnych, Warszawa 2001, s. 128-129). Z przyczyn wskazanych wyżej rangę i natężenie naruszenia w sferze prawa materialnego uznać trzeba za zasadnicze. Powyższe rażące naruszenie przepisu prawa karnego materialnego należy postrzegać nie na płaszczyźnie hipotetycznego związku przyczynowego z treścią wyroku, lecz na płaszczyźnie realnego związku przyczynowego z treścią tego wyroku. Niewątpliwie bowiem to, że doszło do wydania wobec S. O. wyroku skazującego, było bezpośrednią konsekwencją zignorowania przez Sąd a quo faktu niewyczerpania przez oskarżoną, przypisanym jej zachowaniem, znamion przestępstwa z art. 209 §1 k.k. Powyższy stan rzeczy implikuje również stanowisko, że przedmiotowe naruszenie przepisu prawa karnego materialnego miało istotny wpływ na treść wyroku, co trafnie wyeksponował autor skargi kasacyjnej. Tak więc w niniejszej sprawie zaktualizowała się podstawa kasacyjna, o jakiej stanowi art. 523 §1 k.p.k. Wobec zaistnienia powyższej podstawy kasacyjnej, przy uwzględnieniu charakteru stwierdzonych uchybień oraz kierunku skargi kasacyjnej, konieczne było uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Rejonowego w K. i uniewinnienie S. O. od popełnienia zarzucanego jej czynu (art. 537 §1 i 2 k.p.k.). Z woli ustawodawcy orzeczenie następcze w postaci uniewinnienia od popełnienia zarzucanego czynu ma zapaść w postępowaniu kasacyjnym wówczas, gdy "skazanie jest oczywiście niesłuszne". W judykaturze trafnie i konsekwentnie wskazuje się, że "każde skazanie za czyn, który nie zawiera znamion czynu zabronionego, a więc w sytuacji obligującej w aktualnym stanie prawnym do uniewinnienia (art. 414 §1 k.p.k. w zw. z art. 17 §1 pkt 2 k.p.k.), musi być uznane za oczywiście niesłuszne w rozumieniu art. 537 §2 k.p.k." (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia: 25 października 2007 r., III KK 318/07, LEX nr 323685; 21 września 2006 r., V KK 224/06, LEX nr 196971; 29 kwietnia 2003 r., III KK 26/03, LEX nr 77469). Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przedmiotowej sprawie. (...)".

Wyrok SN z dnia 16 czerwca 2016 r.- V KK 317/15

W wyroku z dnia 16 czerwca 2016 roku Sąd Najwyższy[1] wypowiedział się kwestii naruszenia,,reguł ostrożności" podczas polowania w kontekście art. 155 kk. Nadmienił co następuje:,,(...) Kasacja wniesiona przez pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego M. J. o tyle okazała się zasadną, że doprowadziła do uchylenia zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego i przekazania sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym. W szczególności trafnie skarżący podniósł, iż powyższy wyrok zapadł z rażącą obrazą art. 7 k.p.k. (zob. s. 7 kasacji), zaś jego pisemne uzasadnienie nie wyjaśnia w rzetelny sposób, wbrew dyspozycji art. 457 §3 k.p.k., czym kierował się Sąd odwoławczy przyjmując, w przeciwieństwie do Sądu pierwszej instancji i w kontekście całokształtu okoliczności powołanych przez ten Sąd, iż G. B. nie naruszył, przy oddawaniu strzału z broni palnej, zasad bezpieczeństwa, co skutkowało zmianą orzeczenia Sądu meriti i uniewinnieniem oskarżonego (zob. s. 13 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego). Dla porządku, już w tym miejscu, warto podkreślić, że rzeczone uchybienie może być także "kwalifikowane" jako przejaw rażącego naruszenia przepisu art. 424 §1 k.p.k., a to z tego względu, że w przypadku wydania przez sąd odwoławczy orzeczenia o charakterze reformatoryjnym jak najbardziej aktualizuje się obowiązek sporządzenia pisemnego uzasadnienia w sposób zgodny z wymogami określonymi w art. 424 k.p.k. (w realiach niniejszej sprawy, wyłącznie w odniesieniu do wymogów określonych w art. 424 §1 k.p.k.). Rzecz bowiem w tym, że Sąd drugiej instancji rozpoznając, stosownie do treści art. 433 §2 k.p.k., zarzuty apelacji wniesionej przez obrońcę G. B. wprawdzie wskazał na fakty, jakie uznał za udowodnione, a jakie za nieudowodnione (opierał się w pełni na ustaleniach faktycznych przyjętych przez Sąd meriti za podstawę orzeczenia, w żaden sposób ich nie modyfikując - zob. 2 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego), to zarazem, prezentując swe stanowisko w odniesieniu do prawnokarnej oceny będącego przedmiotu osądu zachowania oskarżonego, wbrew obowiązkom wynikającym z treści art. 457 §3 k.p.k. w zw. z art. 424 §1 k.p.k., przesłanki swego rozstrzygnięcia przedstawił w sposób dalece niewystarczający, a to z tego względu, że uchylił się od analizy wszystkich przeprowadzonych w procesie dowodów (mimo odmiennej w tym przedmiocie, wiążącej organy procesowe, dyspozycji art. 7 k.p.k.), dowodząc w ten sposób, że ukształtował swe przekonanie (prowadzące do zmiany wyroku skazującego i uniewinnienia oskarżonego) w sposób dowolny, nie zaś swobodny, sprzeczny (w aktualnym stanie rzeczy) z zasadami prawidłowego rozumowania i wskazaniami wiedzy oraz doświadczenia życiowego. Stwierdzając, że pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego M. J. jak najbardziej zasadnie podniósł, iż Sąd Okręgowy wydał wyrok z rażącym naruszeniem art. 7 k.p.k. (czego dowodzi pisemne uzasadnienie zaskarżonego wyroku sporządzone w rażącym naruszeniem art. 457 §3 k.p.k. w zw. z art. 424 §1 k.p.k.), podkreślić należy, iż uchybienie to w oczywisty sposób miało istotny wpływ na treść zaskarżonego kasacją orzeczenia - wyprowadzone przez Sąd odwoławczy wnioski odnosiły się wszak do normy określonej w art. 9 §2 k.k. i skutkowały wydaniem orzeczenia reformatoryjnego, uniewinniającego oskarżonego od popełnienia zarzuconego mu aktem oskarżenia czynu. Przed bliższym wyjaśnieniem przesłanek rozstrzygnięcia sprawy przez Sąd Najwyższy, dla pełnego ich zrozumienia, niezbędne jest przytoczenie, aczkolwiek pokrótce, najistotniejszych ustaleń faktycznych będących podstawą orzekania w przedmiocie niniejszego procesu przez sądy obu instancji, jak również przytoczenie, w skrócie, tych okoliczności, które dla tych sądów stanowiły uzasadnienie wydanych rozstrzygnięć. I tak, wskazać należy, że Sąd pierwszej instancji - Sąd Rejonowy ustalił, że przedmiotowe polowanie zbiorowe odbywało się w warunkach widoczności ograniczonej, przez mgłę, do 250-300 metrów, tzw. ósme "pędzenie", w którego trakcie tragicznie zmarł M. J., miało miejsce w terenie porośniętym gęstymi, nieprzejrzystymi trzcinami o wysokości 2,5-3 metrów, oskarżonemu (tak jak i pozostałym obcojęzycznym uczestnikom polowania) nie przekazano informacji o jego topografii, prowadzący polowanie W. J. nie zakazał myśliwym oddawania strzałów w tzw. miot, jak również nie poinstruował ich odnośnie kierunku oddawania strzałów w ósmym "pędzeniu" zwierzyny; oskarżony posługiwał się pociskami monolitycznymi, używanymi na polowaniach na duże ssaki afrykańskie (nieuzasadnione było ich używanie w polowaniu na dziki) - są to pociski rozwijające dużą prędkość, o bardzo dużej zdolności penetracji (przestrzeliwania celu), które nadto, w przeciwieństwie do pocisków półpłaszczowych, "chętnie rykoszetują". G.B. oddał trzy strzały do wybiegających z trzcinowiska dzików (w kierunku tzw. miotu), jeden z nich trafił w nieustaloną przeszkodę i przestrzelił ją, po czym utraciwszy fragment, rykoszetując, ze znacznie wytraconą energią, trafił w lewą stronę głowy uczestniczącego w tzw. nagance M. J., co skutkowało jego zgonem (zob. s. 1-11 oraz s. 72-75 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu pierwszej instancji). Sąd meriti ustalił ponadto, że oskarżony oddając strzały nie widział osób uczestniczących w tzw. nagance, a jedynie słyszał ich głosy. Przyjął, że w ustalonych w sprawie realiach G.B., "strzelając w kierunku miotu i wiedząc, że za dzikiem, który wybiegł z trzcinowiska są nieprzejrzyste trzciny, nie mógł wykluczyć sytuacji, że w trzcinach mogą być naganiacze lub inne osoby nie będące uczestnikami polowania, których nie widać, i tym samym mógł przewidzieć, że jego strzał będzie niebezpieczny"; ponadto "nie widział i nie wiedział, czy jest tam kulochwyt dla pocisku, który wystrzeli kierując strzał do miotu (...), i czy w związku z tym nie zaistnieje ryzyko rykoszetu" (zob. s. 77 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Rejonowego). W takiej zaś sytuacji, jak uznał Sąd pierwszej instancji, oskarżony "oddając strzał do zwierzyny w kierunku miotu, tj. w kierunku do trzcinowiska, licząc się z możliwością zaistnienia rykoszetu, nie tylko nie gwarantował bezpieczeństwa oddanego strzału, ale też nie gwarantował jego skuteczności oraz nie gwarantował bezpieczeństwu otoczeniu" - a tym samym nie zachował wymaganej ostrożności, o której mowa w §40 i §41 obowiązującego wówczas rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z dnia 4 kwietnia 1997 r. (Dz. U. z 1997.35.215 z późn. zm.) w sprawie szczegółowych zasad u warunków wykonywania polowania oraz obowiązku znakowania. Sąd podkreślił przy tym, że oskarżony posługiwał się "nieodpowiednią dobraną amunicją myśliwską" (amunicją monolityczną), o dużej sile rażenia, "siejącą ogromne spustoszenia", niedostosowaną do rodzaju zwierzyny przeznaczonej do odstrzału w trakcie przedmiotowego polowania (przyjął, że nieuzasadnione było używanie wskazanych pocisków; zob. s. 78-80 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu pierwszej instancji). W takich realiach uznał, że nawet w sytuacji, gdy prowadzący polowanie nie zabronił strzału w tzw. miot, oskarżony nie był zwolniony z przestrzegania reguł określonych w §40, §41 ust. 1, §44 pkt 1 wspomnianego wyżej rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z dnia 4 kwietnia 1997 r., przy zaktualizowaniu się normy wynikającej z §33 ust. 2 tego rozporządzenia. W konsekwencji, nie był uprawniony do oddania innego strzału, aniżeli "poza miot", albowiem "strzał w miot w okolicznościach, gdzie słychać w pobliżu odgłosy myśliwych, odgłosy naganiaczy (...) w trzcinowisku w środku miotu, w którym nie wiadomo jakie są obiekty wewnątrz i czy jest kulochwyt i jaki, i nie mogąc przewidzieć, jak może się zachować wystrzelony pocisk świadczy o niezachowaniu tych reguł ostrożności przez samego oskarżonego"; powyższe więc dowodzi naruszenia przez oskarżonego zasad ostrożności przy posługiwaniu się bronią palną, co doprowadziło do zawinionej przez G. B. tragicznej śmierci M. J. (zob. s. 80-81 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Rejonowego). Z kolei Sąd odwoławczy - Sąd Okręgowy, zmieniając zaskarżony apelacją obrońcy oskarżonego wyrok Sądu pierwszej instancji i uniewinniając G. B. od popełnienia zarzuconego mu aktem oskarżenia czynu, jakkolwiek za podstawę swego orzeczenia przyjął w całości ustalenia faktyczne dokonane przez Sąd Rejonowy, to jednak dokonał odmiennej karnoprawnej oceny zachowania oskarżonego (zob. s. 2-3 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu odwoławczego); Sąd ad quem uznał, że wadliwym było przyjęcie przez Sąd meriti, iż oskarżony naruszył "reguły bezpieczeństwa na polowaniu grupowym" (zob. s. 2 wspomnianego pisemnego uzasadnienia). Podkreślając następnie uchybienia w organizacji przedmiotowego polowania, które żadną miarą nie mogą obciążać oskarżonego (zob. s. 8), wyrażające się między innymi w tym, że G. B. nie został zaznajomiony z warunkami terenowymi, w jakich przebiegało polowanie, jak również wskazując na fakt, iż brak było drugiego sygnału oznajmiającego zbliżanie się naganki (które to okoliczności same w sobie, zdaniem Sądu drugiej instancji, stwarzały zagrożenie dla uczestników polowania), Sąd ten wywiódł, w ślad za opinią biegłego A. T., iż oskarżony wprawdzie "najprawdopodobniej" źle ocenił odległość zbliżających się tzw. naganiaczy, co z kolei były pochodną wytłumienia odgłosów ich zbliżania przez mgłę i trzciny, to zarazem "miał prawo sądzić, że ewentualny pocisk po przebiciu zwierza utknie w ziemi stanowiącej kulochwyt" (zob. s. 9 pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku). Konkludując, że oskarżony jakkolwiek dopuścił się "zaniechania" polegającego "na nieupewnieniu się czy pocisk utkwi w kulochwycie w przypadku strzału do dzika z pozycji stojącej z odległości 18-20 m", stwierdził jednocześnie, że "nie mógł tego sprawdzić, gdyż polskie przepisy zabraniają zejścia ze stanowiska wyznaczonego przez prowadzącego, a nie mógł też zapytać o to prowadzącego ze względu na barierę językową" (zob. s. 9 wspomnianego uzasadnienia). W takich zaś realiach Sąd odwoławczy uznał, że oskarżony "był przekonany, że strzela bezpiecznie" a jednocześnie "nie mógł przewidzieć, że prowadzący polowanie w ostatnim ósmym pędzeniu będzie prowadził je w warunkach niezapewniających bezpieczeństwo uczestnikom i otoczeniu" (zob. s. 12 pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku) - i te właśnie okoliczności "prócz oceny przez niego ewentualnego zagrożenia wynikającego z możliwości zaistnienia rykoszetu" o tyle są relewantne dla rozstrzygnięcia, że "na decyzję oskarżonego o oddaniu strzału wpływało przekonanie o zachowaniu przez organizatorów i prowadzącego polowanie reguł bezpieczeństwa obowiązujących podczas polowania grupowego oraz brak wyraźnego zakazu strzelania w miot, sposób ustawienia myśliwych w oddali od trzcin umożliwiający oddanie strzału w miot" (zob. s. 12 i s. 13 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego). W takim stanie rzeczy, zważywszy na przedstawione przez Sąd Okręgowy przesłanki zmiany wyroku Sądu pierwszej instancji, nie sposób odmówić racji wywodom wnoszącego kasację, który jak najbardziej zasadnie podniósł, iż w istocie poza sferą zainteresowania Sądu odwoławczego pozostawała podkreślona przez Sąd pierwszej instancji kwestia posługiwania się przez oskarżonego amunicją monolityczną (wbrew normie wynikającej z §6 ust. 2 wspomnianego wyżej rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska (...) z dnia 4 kwietnia 1997 r.), której właściwości szczegółowo omówił, w obdarzonej walorem rzetelności opinii biegły J. M., stanowiącej dla Sądu pierwszej instancji wiarygodną podstawę dowodową, co Sąd odwoławczy w pełni zaakceptował (zob. s. 73-75 pisemnego uzasadniania wyroku Sądu Rejonowego oraz s. 2 pisemnego u uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego); z dowodu tego zaś jednoznacznie wynika, że wyżej wymienione pociski rozwijają dużą prędkość, mają bardzo dużą zdolności penetracji (przestrzeliwania celu), a nadto, w przeciwieństwie do pocisków półpłaszczowych, "chętnie rykoszetują". Wprawdzie Sąd drugiej instancji, prezentując pisemne motywy swego rozstrzygnięcia, wspomniał ogólnikowo o "ocenie ewentualnego zagrożenia wynikającego z możliwości zaistnienia rykoszetu" (zob. s. 12), to jednak okoliczności tych de facto, w przeciwieństwie do Sądu pierwszej instancji, nie rozważył przy wyprowadzaniu wniosków, co do tego, czy oskarżony naruszył zasady bezpieczeństwa oddając strzał, który ostatecznie śmiertelnie ugodził M. J. Podkreślić przy tym z całą mocą trzeba, że powyższe zaniechanie Sądu Okręgowego jest tym bardziej rażące, że Sąd Najwyższy uchylając, w wyniku uwzględnienia pierwszej kasacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego M. J., uprzednio zapadłe w sprawie wyroki wydane przez sądy obu instancji (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 czerwca 2010 r., sygn. akt V KK 396/09) i przekazując sprawę do ponownego rozpoznania w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, jednoznacznie i klarownie wskazał, że fakty te stanowią niezbędny element właściwej oceny, czy G. B. zachował wymogi ostrożności, o których mowa w §40, §41 i §44 powołanego wyżej rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska (...) z dnia 4 kwietnia 1997 r. (zob. s. 5-8 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego, sygn. akt V KK 396/09). Przytoczone sformułowanie zawarte w pisemnym uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego w żadnym razie nie może być uznane za wyjaśniające przyczyny odmiennego wnioskowania, aniżeli przyjął Sąd pierwszej instancji, co do tego, że oskarżony nie naruszył zasad bezpieczeństwa przy oddawaniu strzału z broni palnej - mimo że powyższe okoliczności, obok omówionych przez Sąd odwoławczy, mają niebagatelne znaczenie dla przesłanek ewentualnej odpowiedzialności karnej G. B. za zarzucony mu aktem oskarżenia czyn (w istocie Sąd nie wyjaśnił, jaka była wskazana "ocena", przez oskarżonego, możliwości zaistnienia rykoszetu - przy uwzględnieniu właściwości amunicji, jaką się posługiwał, i jaki miała wpływ na konkluzję prowadzącą do uniewinnienia oskarżonego). Przypomnieć więc w tym kontekście wypada, że właściwe zastosowanie normy określonej w art. 9 §2 k.k. wymaga precyzyjnych ustaleń strony podmiotowej czynu zabronionego - tu: w odniesieniu do obiektywnej możliwości uświadomienia sobie, przez oskarżonego, możliwości popełnienia czynu zabronionego, jak również dokonania ustaleń co do naruszenia - lub nienaruszenia - zasad ostrożności wymaganych w danych warunkach. Te ostatnie zaś mają charakter stricte obiektywny, niezależny od właściwości indywidualnego podmiotu, a ich "zdekodowanie" nie może być przeprowadzone bez uwzględnienia źródła ich obowiązywania; w realiach niniejszego postępowania zasadnicze znaczenie będą więc miały, w szczególności, jak już wskazywał Sąd Najwyższy w pisemnym uzasadnieniu uprzednio wydanego wyroku (sygn. akt V KK 396/09 - zob. s. 5-6), unormowania obowiązującego w owym czasie rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska (...) z dnia 4 kwietnia 1997 r. W konsekwencji powyższego stwierdzić należy, że bez rzetelnej analizy całokształtu przeprowadzonych w toku procesu dowodów (zob. art. 7 k.p.k.), w tym dowodów dotyczących właściwości amunicji, jaką w krytycznym czasie posługiwał się oskarżony, a czego właśnie zaniechał Sąd odwoławczy, nie sposób było wyprowadzić, w ukazanym kontekście, prawidłowych wniosków co do tego, czy G. B. miał obiektywną możliwość uświadomienia sobie możliwości popełnienia czynu zabronionego, jak również czy naruszył on zasady bezpieczeństwa związane z posługiwaniem się bronią palną, obowiązujące w czasie przedmiotowego ósmego tzw. pędzenia zwierzyny. Pamiętać przy tym należy, że wskazane "reguły ostrożności" dotyczą nie tylko zasad postępowania z danym dobrem prawnym, ale przede wszystkim mają na celu zapewnienie jego ochrony - stąd niezbędne jest też uwzględnienie, przy osądzaniu danego czynu, całokształtu okoliczności, w jakich działał oskarżony. Ustalenie "właściwego standardu" postępowania z danym dobrem prawnym jest wszak niezbędne dla oceny, czy podsądny działał niezgodnie z takim standardem. Przy wnioskowaniu z tych okoliczności należy więc uwzględniać także "narzędzie", jakim posługiwał się oskarżony, którym - mówiąc w uproszczeniu - była amunicja o określonej w opinii biegłego J. M. charakterystyce, i sposób, w jaki została użyta (oddanie strzału w warunkach ograniczonej widoczności, w sytuacji, gdy oskarżony nie widział osób uczestniczących w tzw. nagance, a jedynie słyszał ich głosy, a tragiczny w swych skutkach strzał oddał w kierunku tzw. miotu, w kierunku dzika, który wybiegł z nieprzejrzystego trzcinowiska, przy braku wiedzy oskarżonego co do topografii terenu, a tym samym braku jego wiedzy, czy w trzcinowisku jest tzw. kulochwyt dla wystrzelonego pocisku - por. przytoczone powyżej ustalenia faktyczne przyjęte przez Sąd pierwszej instancji za podstawę orzeczenia a uznane przez Sąd odwoławczy za trafnie dokonane). W ukazanym stanie rzeczy przyznać zatem trzeba rację skarżącemu, który wskazał, iż Sąd odwoławczy w istocie nie wyjaśnił - w rzetelny, wymagany przepisami prawa sposób - przesłanek rozstrzygnięcia sprowadzającego się do przyjęcia, iż G. B. na przedmiotowym polowaniu nie naruszył zasad bezpieczeństwa przy posługiwaniu się bronią palną (por. treść zarzutu oraz s. 4-7 kasacji). Zasadnie więc autor kasacji podniósł, iż dokonana przez Sąd odwoławczy zmiana wyroku Sądu Rejonowego była następstwem rażącego naruszenia reguł wnioskowania określonych w art. 7 k.p.k., a wywody sporządzonego pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku o tyle nie mogą być uznane za przekonująco, rzetelnie wyjaśniające czym kierował się Sąd odwoławczy wydając swe orzeczenie, że Sąd Okręgowy w procesie wyrokowania opierał się li tylko na fragmentarycznych, dowolnie wybranych przesłankach rozumowaniach, nie zaś na wszystkich, relewantnych dla przedmiotu procesu (w tym właśnie wyrażają się uchybienia, które skarżący trafnie w tym zakresie uczynił przedmiotem podniesionego zarzutu, a które stanowią wyraz rażącego naruszenia prawa). Dodać przy tym trzeba, niejako dla porządku, że skoro Sąd Okręgowy z ustalonego w sprawie stanu faktycznego wysnuł wnioski prowadzące do odmiennego, aniżeli przyjął Sąd pierwszej instancji, rozstrzygnięcia w przedmiocie odpowiedzialności karnej G. B., możliwym stało się podniesienie w kasacji wniesionej przez pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego M. J. zarzutu rażącego naruszenia art. 7 k.p.k. (w związku z art. 457 §3 k.p.k., które to uchybienie, jak wyżej była o tym mowa, może być kwalifikowane również jako rażące naruszenie art. 424 §1 k.p.k.), opierającego się na zasadnym twierdzeniu, iż Sąd odwoławczy wyprowadził powyższe wnioski na podstawie wybiórczo traktowanych ustaleń faktycznych będących podstawą zaskarżonego orzeczenia, ocenionych dowolnie, nie zaś swobodnie, co skutkowało tym, że przekonanie swe tym samym ukształtował, w takich realiach, w sposób sprzeczny z zasadami prawidłowego rozumowania i wskazaniami wiedzy oraz doświadczenia życiowego. Wskazane uchybienia są przy tym na tyle poważne, że w oczywisty sposób rzutują na ocenę prawidłowego rozpoznania i rozstrzygnięcia w przedmiocie procesu w instancji odwoławczej, a tym samym stanowią "przyczyny kasacyjne" w rozumieniu art. 523 §1