1.
Listopad to najgorszy miesiąc w roku. Dni są krótkie. Zuza Kownacka ma wrażenie, iż otacza ją ciągły mrok, a na dobitkę jeszcze co drugi dzień pada. A ona naprawdę nie cierpi deszczu. Szczególnie tego jesiennego, któremu towarzyszy zimno, mocny wiatr i łopotanie jej brązowych, nieujarzmionych włosów.
Zaraz po wejściu na klatkę schodową, której estetyka utknęła w latach siedemdziesiątych, Zuza składa swój czarny parasol. Zielone ściany zdobią małe białe kwiatki, lampa miga, jakby miała zaraz zgasnąć, a z poręczy obłazi farba. Zuza wspina się po betonowych schodach na trzecie piętro i wyciąga z torebki pęk kluczy. Odnajduje właściwy i przekręca go w zamku dwa razy, po czym wchodzi do środka. W przeciwieństwie do klatki schodowej mieszkanie wita ją stonowaną szarością i bielą. Siedemdziesiąt cztery metry kwadratowe, dwie sypialnie, łazienka oraz kuchnia połączona z salonem. I jeszcze mały balkon, o którym by zapomniała, ale czemu tu się dziwić, skoro od ponad miesiąca nie wystawiła na niego nawet palca?
Zuza odstawia parasol na mały plastikowy ociekacz, odwiesza torebkę i ściąga beżowy płaszcz.
- Już się tak nie krzyw - słyszy tak dobrze jej znany głos. Wysoki i szorstki.
Klnie pod nosem i podnosi wzrok, który momentalnie natrafia na najbardziej brązowe oczy, jakie w życiu widziała.
- A ty nie masz własnego mieszkania? - Ściąga buty i je także odkłada na plastikowy ociekacz, obok parasola... - Wyrzucili cię?
- Moje mieszkanie ma się całkiem dobrze. - Daniel wyszczerza zęby w uśmiechu. - Chcesz sprawdzić? - Puszcza oczko.
Czy on zawsze musi być tak cyniczny?
- Prędzej umrę, niż moja noga przekroczy próg twojego mieszkania. - Zuza się krzywi.
Podchodzi do lodówki. Jest głodna, ale sama nie wie, co by zjadła. Jajka, szynka, majonez i pomidor. Koniecznie musi zrobić zakupy. Zamyka drzwiczki i od razu wyciąga z kieszeni dżinsów telefon. Zamawia pizzę z pobliskiej restauracji i wyciąga z dolnej szafki paczkę paprykowych chipsów.
- To sam tłuszcz. - Daniel siedzi na niebieskiej kanapie i wbija wzrok w Zuzę.
- Ja kocham tłuszcz - cedzi dziewczyna przez zaciśnięte zęby, mija nieproszonego gościa i wchodzi do swojej sypialni.
Zuza od sześciu lat wynajmuje z Adamem to mieszkanie. I chociaż już jest za stara na to, aby mieszkać razem z bratem, to Adam nie chce słyszeć o jej wyprowadzce. Nadal się martwi o to, że ktoś może ją skrzywdzić, tak samo jak wtedy, tuż przed maturą, gdy zamknęli ją w szkolnej toalecie. Albo w momencie, gdy jej konto na Facebooku zostało zasypane obraźliwymi wpisami.
Tamto minęło. Przynajmniej dla Zuzy. Ale nie dla Adama. On cały czas chce bronić swojej młodszej siostry, chce ją chronić przed właśnie takimi ludźmi. Ludźmi, którzy oceniają innych, nie próbując nawet postawić się na ich miejscu, nie starając się ich zrozumieć.
Życie jest ciężkie i nieraz ścina nas z nóg - myśli Zuza - ale jest też piękne i ma smak karmelowych cukierków.
***
Sypialnia ma białe ściany, dużą szafę z przesuwnymi drzwiami, małe czarne biurko oraz duże łóżko z zielonym miękkim zagłówkiem, który Zuza kocha całym sercem. Dziewczyna bierze laptop i siada na łóżku. Włącza Netflix. Pora na kolejną komedię romantyczną w świątecznym klimacie. Zuza uwielbia takie filmy. Uwielbia Boże Narodzenie i wszystko, co z nim jest związane. Jesień jest do dupy, ale święta są wspaniałe i tylko dzięki nim udaje jej się przetrwać ten ciemny i zimny czas.
Rozsiada się na łóżku i wbija wzrok w czternastocalowy ekran laptopa. O wiele lepiej byłoby oglądać film na pięćdziesięciocalowym telewizorze w salonie, ale jak zwykle na niebieskiej kanapie siedzi Daniel, a z nim i jego głupimi komentarzami Zuza nie ma zamiaru spędzać czasu.
Daniel.
Od razu po przyjeździe do Krakowa Adam postanowił otworzyć warsztat samochodowy. Zaczął szukać wspólnika i takim właśnie sposobem trafił na Daniela, uzdolnionego mechanika, który nie dość, że kochał samochody całym sercem, to jeszcze znał się na marketingu i potrafił poprzez social media dotrzeć do klientów. W dodatku stał się najlepszym przyjacielem i niemal członkiem rodziny. Rodziny, w której skład wchodzili tylko Zuza i jej starszy brat - Adam.
Zuza nie cierpi Daniela. I vice versa. Nie cierpią się nawzajem, ale dla Adama nauczyli się przebywać w jednym pomieszczeniu bez rozlewu krwi.
Daniel od samego początku traktował Zuzę jak małą głupiutką istotę, która na niczym się nie zna. Na samym początku Adam wszędzie zabierał ze sobą siostrę, nie chciał jej spuścić z oczu ani na sekundę, co dla Daniela było czymś dziwnym i niezrozumiałym. Oczywiście od razu założył, że to Zuza trzyma się braterskiej ręki i nie chce jej puścić. Było jednak odwrotnie - dziewczyna chciała ruszyć ze swoim życiem do przodu, a Adam bał się jej na to pozwolić. W sumie nic dziwnego, biorąc pod uwagę, co ich spotkało.
Zuza przez chwilę stoi na granicy wspomnień i nie wie, czy chce iść w tym kierunku. Przez chwilę...
Ktoś puka do pokoju i dzięki temu dziewczyna wraca do rzeczywistości. Przeczesuje palcami brązowe włosy. Drzwi uchylają się, zanim zdąży coś powiedzieć.
- Pizza. - Daniel wchodzi do środka z pudełkiem gorącej capricciosy z podwójnym serem. - To już trzecia w tym tygodniu - zauważa.
- Boże! Liczysz mi? - Zuza przewraca oczami. Bierze pudełko i kładzie je obok laptopa.
- I jeszcze tu będziesz jadła? - Daniel wskazuje na łóżko.
- Tak. Jakiś problem?
- Je się przy stole. Na łóżku to się śpi albo robi inne rzeczy... - Puszcza oczko.
- Jesteś obleśny! - Zuza siada i otwiera pudełko. Widok i zapach pizzy powodują, że jej brzuch od razu się odzywa. - Częstuj się, o ile nie brzydzi cię tłuste ciasto pełne zbędnych kalorii.
- Podziękuję. - Daniel już ma wyjść, gdy nagle nieruchomieje.
Zuza podnosi na niego wzrok, przeżuwając duży kęs pizzy. Co on znowu wyprawia? - zastanawia się. Już ma zapytać, gdy do jej uszu dociera trzaśnięcie drzwi, głośne i mocne. Wstaje z kawałkiem pizzy w ręce i podchodzi do Daniela. Staje stanowczo za blisko, bo cedrowy zapach jego perfum momentalnie dociera do jej nosa. Przez szparę w niedomkniętych drzwiach widzi, jak Adam ściąga kurtkę, a jego dziewczyna Ada rzuca swój płaszcz na ziemię, tak samo torebkę i buty. Jest wściekła, a Zuza wie, że w jej oczach szaleją już ogniste płomyki. Z każdą kolejną sekundą coraz bardziej się nakręca. To będzie wojna, a jej brat znajduje się na przegranej pozycji.
- Aduś, uspokój się. - Adam podchodzi do wysokiej ciemnej blondynki i przytula ją od tyłu. - Rzucasz się o tak błahą rzecz, a...
- Błahą rzecz?! - Ada wrzeszczy na całe gardło. Pewnie już sąsiedzi z dołu wszystko słyszą i nastawiają uszu, aby mieć o czym plotkować. - Tutaj chodzi o nas! O NAS! Adam, ja mam dość bycia tą drugą!
Drugą?
Zuza szczypie Daniela w ramię.
- Ała! - Daniel odskakuje. - Za co to? - szepcze.
- Adam ma kogoś? - Zuza pyta z ustami pełnymi pizzy. - Zdradza Adę?
- Nie.
- To dlaczego...
- Cii... - Daniel kładzie palec na wargach i wskazuje na szparę w uchylonych drzwiach. - Słuchaj, a może czegoś się dowiemy.
Adam przyrzeka Adzie, że jest dla niego tą jedyną i kocha ją najbardziej w świecie.
- Udowodnij. - Ada stoi na środku salonu z rękami skrzyżowanymi na piersiach. Ma na sobie ciemne dżinsy i biało-czarną bluzkę z dekoltem odsłaniającym ramiona. - Chcę cię przedstawić rodzinie. Spędźmy święta w moim rodzinnym domu. Bez niej! - Wskazuje na drzwi, za którymi stoi Zuza z Danielem.
Bez niej? Zuzi robi się niedobrze. Z trudem przełyka ostatni kęs pizzy i odsuwa się od drzwi. A więc tutaj chodzi o nią, to ona przeszkadza.
- To nie fair - mówi Adam. - Dobrze wiesz, że z Zuzą mamy tylko siebie, a ty chcesz, abym zostawił ją samą na święta? W święta nie zostawia się rodziny! Do cholery, Ada, to moja siostra! Nie każ mi wybierać między tobą a nią.
- Bo wybrałbyś ją, prawda? - Głos Ady drży.
- Ada, na litość boską. Ty jesteś miłością mojego życia, kobietą, z którą pragnę założyć rodzinę, a Zuza to moja siostra, jedyna rodzina, jaką mam. Zrozum to.
- Przykro mi, Adam. Mam dość tego, że koło nas zawsze kręci się Zuza, że jest jak twój ogon, jak telefon, który ze sobą zabierasz. Ja się na to nie pisałam. Jeśli nie pojedziesz ze mną na święta, to...
- To co?
- To będzie to oznaczać nasz koniec.
Koniec?
Boże, Zuza blednie. Nie może na to pozwolić. Nie może być powodem rozpadu związku swojego brata. Powie im, że się wyprowadzi, że spędzi święta sama i że będzie się trzymała z daleka, aby ich nie osaczać. Podchodzi do drzwi i już ma je otworzyć, gdy Daniel zagradza jej drogę.
- Odsuń się.
Daniel ani drgnie.
- Zejdź mi z drogi!
Daniel zakrywa usta dziewczyny swoją wielką dłonią i przyciska ją do ściany.
- Uspokój się - szepcze.
Znajdują się stanowczo zbyt blisko siebie. Zuza czuje jego twarde mięśnie, które napinają się pod czerwoną koszulką.
- Już? - Brązowe oczy Daniela bacznie się jej przyglądają i dopiero gdy dziewczyna kiwa głową, zabiera dłoń i uwalnia jej usta.
- Pożałujesz tego! - Zuza wybucha od razu.
- Cicho, bo zaraz znowu będę zmuszony cię zneutralizować.
Zuza prycha.
- Skąd ty znasz takie słowa? Pewnie usłyszałeś w jakimś głupim filmie akcji, co?
- Filmy akcji nie są głupie. To po pierwsze, a po drugie, nie działaj pod wpływem impulsu.
- Nie działam.
- Czyżby? - Daniel marszczy krzaczaste, ciemne brwi.
Z takimi brwiami nikt nie powinien wyglądać dobrze, a jemu to jakimś cudem się udaje.
- To co zamierzałaś zrobić? - pyta Daniel. - Czekaj... - Przykłada palec do ust i udaje, że myśli. - Pewnie chciałaś wybiec jak torpeda, stanąć na środku salonu i powiedzieć, że się wyprowadzisz i odsuniesz na bok. Ada uśmiechnęłaby się, a Adam wpadłby w szał i zabroniłby ci gdziekolwiek się ruszać. Ty mówiłabyś, że jesteś już dorosła, on, że jesteście rodziną, a Ada, że ma już tego dość i wyszłaby, trzaskając za sobą drzwiami.
Może i Daniel ma rację, ale Zuza nigdy mu jej nie przyzna. Nie ma takiej opcji.
- Jesteś dla Adama wszystkim i nawet jeśli miałby poświęcić dla ciebie miłość swojego życia, zrobi to.
- Ale ja tego nie chcę. - Z Zuzy uchodzi powietrze, przez co czuje się jak wypompowany materac. - Nigdy nie oczekiwałam od Adama takiego poświęcenia. Kocham go i pragnę, aby ułożył sobie życie z Adą.
- Serio? Wy się nawet nie lubicie.
Słuszna uwaga, Sherlocku - myśli Zuza.
- Nie wiem, skąd takie przypuszczenie. - Mija Daniela i sięga po kolejny kawałek pizzy. Przez to całe zamieszanie zdążyła już wystygnąć. - Ada to fajna dziewczyna i nic do niej nie mam.
- Ale ona ma do ciebie.
- Uprzedziła się do mnie. Od samego początku jest zazdrosna o to, że Adam poświęca mi dużo czasu.
Zuza rozsiada się na łóżku i wskazuje na drzwi.
- Możesz już iść.
Daniel podchodzi do nich i wygląda przez szparę.
- Nie mogę - oznajmia. - Siedzą na kanapie i się tulą.
- I co z tego?
- To z tego, że jak teraz wyjdę, to po pierwsze, Adam będzie pytał, co robiłem w twoim pokoju, a po drugie, od razu zrozumie, że podsłuchiwaliśmy.
- Racja. - Zuza wzdycha i bierze kolejny kawałek pizzy. - Ale serio częstuj się, bo zaraz zabraknie. - Uśmiecha się do niego z pełnymi ustami.
- Jesteś wstrętna. - Daniel przewraca oczami.
- Dziękuję za komplement. Czuję się teraz jak w Przyjaciołach.
- W czym? - Chłopak podchodzi do biurka i siada na obrotowym krześle.
- Tylko mi nie mów, że nie znasz Przyjaciół? To serial z lat dziewięćdziesiątych. O szóstce przyjaciół mieszkających na Manhattanie. Rachel, Monica, Phoebe, Chandler, Ross i Joey.
- Coś kojarzę. Ale jaki to ma związek z tym? - Daniel wskazuje na sypialnię.
- W jednym z odcinków Phoebe, Monica, Chandler i Joey zostają, tak jak my teraz, uwięzieni w sypialni, bo pozostała dwójka kłóci się w salonie. Z tym, że my mamy pizzę, a oni mieli jedynie organiczny wosk do depilacji - tłumaczy cierpliwie Zuza.
- Boże, co ty oglądasz?
- Najlepszy serial na świecie!
Daniel przeciera twarz i nachyla się w stronę najbardziej irytującej osoby, jaką zna.
- Wróćmy do meritum sprawy. Co zamierzasz?
- Poszukam mieszkania i się wyprowadzę.
- I myślisz, że to rozwiąże problem?
Daniel ma rację, a Zuza naprawdę nie lubi, kiedy ją ma.
- Dobra. - Siada na łóżku po turecku. - Zdradź mi ten swój idealny plan, bo mam wrażenie, że go masz.
- Już myślałem, że nie poprosisz. - Daniel uśmiecha się diabolicznie. - A więc Adam odpuści tylko wtedy, kiedy będzie pewien, że spędzisz święta z kimś bliskim. Wtedy on będzie spokojny i pojedzie z Adą, a ona się uspokoi i przestanie grozić końcem związku. No i może cię polubi.
- W teorii twój plan jest genialny, ale w praktyce do dupy! Poza Adamem nie mam nikogo, jeśli zapomniałeś. Chyba że... chyba że udam, że mam chłopaka i to z nim spędzę święta.
- Widzę, że łapiesz. - Daniel nie przestaje się uśmiechać. Zuza czasem ma ochotę zmyć mu ten uśmiech z twarzy, bo ile można? Wszystko ma swoje granice! - I w związku z tym - wskazuje na siebie - jestem najlepszym kandydatem...
- Chyba żartujesz - wchodzi mu w słowo. - Bo żartujesz, prawda?
- Nie. - Daniel mówi twardo. - Jestem twoim jedynym ratunkiem. Poudajemy parę, Adam dzięki temu wyjedzie na święta z Adą i problem zostanie rozwiązany. Czy nie tego właśnie chcesz?
- Tak.
I nagle przed oczami Zuzy pojawia się obraz zastawionego stołu ze świątecznym obrusem w mikołaje, z białą zastawą i złotymi serwetkami w choinki. Tyle tylko, że przy tym stole siedzi sama i nie ma z kim przełamać się opłatkiem i nie ma kto pochwalić jej ryby ani makówek. Pod powiekami Zuzy zaczynają się zbierać łzy, a nie chce, aby Daniel był świadkiem jej słabości, więc szybko mruga, aby tylko się nie rozpłakać.
- W takim razie plan trzeba wcielić w życie. - Daniel wstaje.
- Co? W jakie życie? Co w życie? - Zuza ma wrażenie, że coś przeoczyła.
- Mój plan. - Daniel patrzy na dziewczynę jak na kosmitę. - Wyjdę teraz z twojej sypialni i powiem, że jesteśmy razem.
- I ty myślisz, że oni - Zuza wskazuje na drzwi - w to uwierzą? Proszę cię! Ty mnie nie cierpisz, a ja nie cierpię ciebie. W życiu nie uwierzą w nasz związek! Zresztą - macha ręką - nie mam zamiaru udawać twojej dziewczyny!
- A co? Boisz się, że się we mnie zakochasz?
Słucham?! Co to w ogóle ma być? - pyta siebie Zuza.
- Przestań pierdzielić! - Ma ochotę go udusić.
- Czy nie tak jest w tych twoich komediach romantycznych? Najpierw się nienawidzą, a później za sobą szaleją?
- Jest, ale jaki to ma związek z nami? Człowieku, życie to nie film! Powiem Adamowi, że mam kogoś, ale nie jest stąd i zamierzam pojechać do niego na święta. I sprawa rozwiązana.
Daniel zaczyna się śmiać.
- I z czego tak rżysz? - Zuza zaciska ze złości ręce w pięści. Teraz najchętniej by mu przywaliła.
- Z ciebie. Zanim Adam puści cię do kogoś na święta, będzie chciał znać jego trzy imiona i nazwisko, dokładny adres, wiek oraz rozmiar buta. Najpierw go posprawdza, a dopiero później powierzy w jego ręce swoją siostrzyczkę.
Znowu ma rację. Gnojek!
- Coś wymyślę. - Zuza obstaje przy swoim.
- Jasne. - Daniel prycha. - To słucham.
- Ale co słuchasz?
- Chcę wiedzieć, jak wyimaginowanego chłopaka przedstawisz Adamowi jako prawdziwego. Bardzo mnie to ciekawi.
- To już nie powinno cię interesować. Nie jestem małą dziewczynką i dam sobie radę.
Zuza rozsiada się na łóżku i włącza Miłosną pułapkę.