Wszystko czego potrzebuję. Efekt Motyla. Tom 3 - Patrycja Zdanowska

Kup ebooka

44.42 zł
36.87 zł (44,42 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział czwarty

Elena

Nie mogąc zasnąć, poszłam i położyłam się w łóżeczku Lizzy, wtulając twarz w jej ulubionego pluszowego smoka - tego samego, którego kiedyś sama jej podarowałam. Pokój pachniał jej słodką i delikatną obecnością, dzieckiem, które walczy o życie. Wpatrywałam się w bajkowe rysunki na ścianach, a każdy z nich zdawał się szeptać o niewinności, którą musiałam chronić za wszelką cenę. Cisza w mieszkaniu była głęboka i inna niż szpitalna. Tutaj mogłam poczuć się bezpiecznie, a jednak nawet w tym azylu myśli nie dawały mi spokoju.

Liam. Jego wiadomości. Ta nagła bliskość i dziwny, niemal normalny dialog o naszej córce. Bałam się tego. Bałam się, że te strzępki zwyczajności obudzą coś, co przez lata próbowałam w sobie uśmiercić. Jego obecność, nawet tylko w formie tekstu, była jak iskra, która groziła rozpaleniem dawnego ognia.

I Oscar - moja skała i promyk słońca w najciemniejszej godzinie. Zabrał mnie z miejsca, gdzie nie było już nic, gdzie czułam tylko zimno i pustkę. Nauczył mnie oddychać na nowo, znajdować sens, kiedy świat stracił wszystkie barwy. Pamiętałam każde jego słowo, każdą radę i każdy gest. Był dla mnie jak tlen, gdy dusiłam się własnymi myślami.

Przesunęłam dłonią po pluszowym smoku. Co tak naprawdę do niego czułam? To było coś głębokiego i bezwarunkowego. Uczucie wykraczające poza przyjaźń. Był moją ostoją, powiernikiem, najlepszym przyjacielem. Rozumieliśmy się bez słów, bo oboje przeszliśmy przez piekło i wyszliśmy z niego z bliznami, które tylko my potrafiliśmy dostrzec.

Wiedziałam, jak patrzy na mnie z troską i akceptacją, nigdy z osądem. Potrafił dostrzec we mnie siłę, kiedy ja widziałam tylko słabość. Czy to była miłość? Tak, ale inna. Czysta i bezpieczna. Tak delikatna, że bałam się ją nazwać, by nie zepsuć jej natury. To była miłość jak do brata. Bratnia dusza, połączona ze mną przez wspólną traumę i zrozumienie. Nikt inny nie mógłby zająć jego miejsca.

Był moim wsparciem w każdym kryzysie, moim głosem rozsądku, gdy ja gubiłam się w emocjach. On przypomniał mi o mojej sile i tylko on wiedział, jak bardzo cierpiałam po odejściu od Liama i jak to mnie złamało.

Uśmiechnęłam się w mroku. Tak. Kochałam Oscara jak brata. To była miłość, która nie niosła strachu przed utratą, a poczucie bezpieczeństwa. Była stała i niezachwiana.

Powieki stawały się coraz cięższe. Walka o małą dziewczynkę, rozmowy z byłym partnerem i moje własne rozterki - wszystko to wyczerpało mnie do granic. W końcu pozwoliłam sobie odpłynąć. Sen. Ucieczka w nieświadomość. Tak potrzebna, by jutro, w dniu kolejnej konfrontacji, znaleźć w sobie siłę.

Liam

Noc.

Jutro szpital i badania. Potem zobaczymy, co z tym wszystkim zrobić. Z dziewczynami. I z moim bratem. Te słowa brzmiały jak zaklęcie, które powtarzałem, by nadać sens całemu chaosowi.

Kiedy Nico wyszedł, nie usiadłem w fotelu, by roztrząsać sprawy. Pojechałem do biura. Noc była długa, ale tym razem nie spędzona na rozpamiętywaniu przeszłości, a na planowaniu przyszłości.

Otworzyłem laptopa. Zamiast analizować transakcje i wykresy, zacząłem zbierać informacje o chorobach dziecięcych, terapiach i o najlepszych specjalistach. Musiałem wiedzieć wszystko. Wiedza dawała mi kontrolę. Potrzebowałem strategii: jak pomóc Lizzy i jak wejść w życie Eleny, ale na własnych zasadach. Nie pod dyktando emocji, nie pod ciężarem nagłego ojcostwa. Tym razem to ja miałem pociągać za sznurki. Nie po to, by niszczyć, ale by ratować.

Potem przyszła kolej na "projekt brat". Łąkowa 33. Wpisałem adres. Szukałem informacji o budynku i o okolicy. Czy to ośrodek? Prywatny dom? Musiałem wiedzieć, z kim mam do czynienia. Nico mówił o czasie i o cierpliwości, ale ja nie miałem czasu. Całe życie goniłem za czymś nienazwanym, a teraz, gdy nagle miałem rodzinę - tak pokręconą i trudną - czułem, że muszę działać szybko i skutecznie.

Kiedy wschodziło słońce, miałem już szkic planu. Spotkanie z lekarzem Lizzy. Potem wizyta na Nowym Rynku. Nie jako Liam drapieżnik, który szuka zemsty. Nie jako cyniczny gracz, który rozlicza przeszłość. Tym razem jako Liam, który buduje relacje i fundamenty.

To było przerażające, ale i fascynujące. Bo po raz pierwszy w życiu nie goniłem za pieniędzmi ani władzą. Tylko za czymś ludzkim.

Elena

Poranek

Noc minęła w dziwnej zawiesinie. Spałam mało, co chwilę budząc się z niepokojem, podświadomie wyciągając rękę ku pustemu łóżeczku. Na poduszce leżał jej pluszowy smok. Jego miękka sierść przypominała szeptem o nieobecności mojej córeczki.

Byłam zdezorientowana i załamana. Potrzebowałam rozmowy. Kogoś, kto mnie zrozumie i nie oceni. Sięgnęłam po telefon, weszłam na komunikator i zadzwoniłam.

- Cześć, mamo - powiedziałam, starając się brzmieć normalnie, choć głos mi drżał.

- Córciu! Jak moja wnuczka? Masz jakieś wieści ze szpitala? - W jej tonie brzmiała troska i ten sam lęk, który i mnie trawił.

- Jeszcze nie, ale dziś ma przyjść Liam. - Wypaliłam, nim zdążyłam się powstrzymać.

Po drugiej stronie zapadła wymowna cisza. Mama nigdy go nie akceptowała. Dla niej był uosobieniem wszystkiego, co mnie złamało.

- Liam? Eleno, jesteś pewna, że to dobry pomysł? - W jej głosie brzmiał sprzeciw, a może nawet strach.

- On chce pomóc przy leczeniu. Ma kontakty, wiem... - głos mi się załamał - ...wiem, że to dziwne, ale on naprawdę chce. Mówił o badaniach i o planach. Widziałam w nim coś innego.

- Córciu, proszę, bądź ostrożna. Ten człowiek zawsze miał swoje motywy. Pamiętaj, co ci zrobił. Kim jest.