Wszystko co we mnie najlepsze - Ola Kosińska

Kup ebooka

6.06 zł
5.03 zł (5,15 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Jesień słów

Złociste klony, liście pożółkłe,

dorodne dynie.

Jesień z najsłodszych darów słynie.

Ciepły kominek z niego jesień słów płynie.

Mgiełka otula i rosi trawy

- ptaki szukają gdzie indziej zabawy.

A ktoś mi mówi tyle dobrego...

...Proszę więcej mów, a kwitnie jesień słów.

Drobny deszczyk osiada na

włosach niczym złocista rosa.

Po korale z jarzębin biegnę co

tchu, a to była jesień słów...

Zamglone sosny

Nim spadną liście, nim opadnie mgła,

zadudni deszcz- pociecha ma, zimny

wschód w czerwieni utonie i piękno

lasów delikatnie przystronie.

Słodki wrzos, jesienne róże,

zapach sosen wdychać można dłużej,

a brzoza biała niczym płaczem spowita-

wypłynie z jej kory łza smutkiem okryta.

I wszystkie kwiaty-niebiańskie dary uciekną

cicho do bezpiecznej czary. Nim śniegi wielkie,

nim mrozy srogie, zniszczą im życie bardzo,

bardzo drogie.

I również ja odpocząć muszę

i odpoczną wszystkie przygnębione dusze.

A wiosną wstanę niczym ze snu zbudzona

i pójdę słońcem rozpromieniona.

Pani w beretce[1]

Idzie chodnikiem otulona miasta krzykiem.

Idzie w płaszczu i berecie choć

warta by jechać w najdroższej karecie.

Kręcone kasztanowe włosy i słyszy

za sobą te miasta głosy.

Tęcza przechodzi przez kryształ jej

oczu jakby ametystowy, tej Pani w

beretce widok nie jest nowy.

Krzyczą chłopcy na rynku:

- ,,Hej pani w beretce!"

- ,,Hej piękna pani"

- ,,Usiądźmy pod drzewem na ławce sami!"

Tamta jednak parasol rozkłada,

gdyż zaczyna padać i udaje,

że nikt do niej nie gada.

I tak codziennie chodzi miasta

chodnikami, Pani w beretce idzie ulicami.

Stare przedwczesne myśli

Mimo, że żyję w chaosie

wsłuchuję się w głuchą

jesienną ciszę. Czekam,

aż spadnie pierwszy śnieg

i śnieżynkami okryje drogi,

śnieg nie aż tak srogi.

Melodie malują ciszy nuty

nieśmiałe, kurz tu i ówdzie opadnie.

Pióro rocznik 2006, w rękach

i w pociągu będę nieść.

Wyblakły atrament ma kolor brązu,

a życie jest ciężkie jak z mosiądzu,

jeśli nie masz na czym swe

myśli spisywać, i archaizmy

w nie wplatywać.

Na pamięć i uczę się tego

co w innych duszach gra,

a sama co w swojej mam?

Puste kartki zapełniam ile się da.

Wiatr przez pokoje bezdźwięcznie

hula, taka to cicha wichura.

Twarz skupiona, pisze przedwcześnie

- liście się z drzew przed zimą śpieszcie!

Dusza poetki, pisarki- biegnie aż

do mety dobiegnie. Ugra co chciała,

po co przyszła dostanie, bo to

chciała -będzie jej dane.

Tak wspaniale w wierszach się

wyżalała, porównana ze smutkiem

taka była mała. Teraz jak skończyć?

Zakończmy prosto, ma wena piękna wróci wiosną.

9.11.2021.r

Dobrej nocy

Jak pięknie wyglądają góry w kolorach!

Na drzewach liście w wielu wzorach.

Leśne szumy- taka piękna muzyka, a

zegar w pokoju tyka.

Me odbicie w lustrze niewyraźnie się tli,

teraz już nadszedł mrok i świat śpi.

Zatopione w smugach ciemności

kołyszą się korony drzew i słychać słodki wody szept.

Me powieki zmęczone od wcześniejszych łez,

ale jeśli smutek był to radość nadejdzie też.

,,Jutro jest zawsze świeże i czyste od błędów" mówił ktoś

gdybym miała ze smutkiem coś. Więc dalej wierzę,

tak mocno wierzę, że,,jutro" będzie od smutku świeże.

I spełni się wszystko to co mówię, bo dużo nadziei

mają ludzie. Będziemy wierzyć i wszyscy wierzymy,

że nowy dzień jutro zobaczymy.

A teraz zamknę już moje oczy no i dobrej nocy.

Zwiędłe piwonie dla przyjaciółki

Obrazy na ścianach,

futra na fotelach.

Fraki na podłogach

drewnianych, skarbów tu

wiele małych.

Zasłony z muślinu,

dywany z róż,

a w kałamarzu tusz.

Napiszę dziś chyba

kilka dobrych słów

mimo, że trochę łez

cisło się do oczu już.

Uschnięte

piwonie i piękne dziękuje

w liście wierszem namaluję,

a teraz już poczekam,

aż wyschnie pióro czarne i zakleję list ładnie...

Myśli

Przenoszę myśli na skrawki papieru,

które i tak w kąt rzucam później.

Czasem złapać te myśli trudniej,

czasem nie mają nic do powiedzenia,

gdyż przyciąga je wena.

Archaizmy najrzadziej widuję,

(choć najczęściej archaicznie się czuję)

zwykle,,normalką" po kartce,,pluję".

Matko! Co za procesy ja właśnie opisuję!?

Bałagan, huragan w mej głowie sprząta,

a słowa cicho siedzą, co to za czas, że nic

niewiedzący wszystko wiedzą?!

No i, że szybcy bieg z życiem wolnym przegrywają?

Co za postacie me myśli przybierają?!

Takie bezwstydne, porozrzucane wbijają

swą wrażliwość w każdą w sercu ranę.

- Czy lek na lęk dostanę?

- Tak