Biały kwiat
Purpura rozgaszcza się
w niecierpliwym wieczorze.
Wiem,
że za chwilę zakwitnie
biały kwiat ulotnej samotności.
Wiem, że subtelność
spotka się ze snem, dedykowanym
przyszłości.
Przeistoczona
w listopadowy powiew nadziei,
zanurzam się
w Twojej bliskości, w myślach -
tak daleko im do ciszy.
W czułej kołysce, splecionej
z noworocznych mgieł,
zalęgła się nić pocieszenia,
ziarenko z klepsydry, które unoszą
moje lękliwe palce.
Usta, tak bardzo niepewne
pierwszego śniegu,
zdejmują ze mnie
wspomnienie, pozbawiają oddechu,
w którym ukryłam przyszłość.
Podzielona na rozdziały,
powielona jak dodruk
autobiografii - pozbawiam namiętność
korzeni, wyznaję nową religię.
Rozpinam serce, buduję
dom z kart; wszystko, co kocham,
czeka dziś w przedsionku
rzeczywistości.
Nawlekam na palce
paciorki łez -
tylko Ty wysłuchasz tę modlitwę.
Tylko Ty zrozumiesz prawdę
mojego dotyku, czułość zesłaną
przez zmierzch.