Współlokator - Krzysztof Lip

Kup ebooka

12.12 zł
10.06 zł (10,30 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

4. Śledczy

Na komisariacie policji, do Piotra i Kasi zszedł wezwany przez dyżurkę śledczy. Sprawiał wrażenie doświadczonego policjanta. Nie tylko ze względu na swój wiek, ale i swobodę, którą było widać w nim zarówno przy powitaniu z policjantami w dyżurce, jak i zwróceniu się do ludzi.

- Witam, nazywam się śledczy Tomasz Warny. Zapraszam do mnie.

Kasia zadowolona z reakcji policji od razu ruszyła za nim. Piotr nieśmiało podążał na końcu, aż wąskimi korytarzami doszli do skromnego pokoju.

- Usiądźcie, proszę - zaprosił ich do siebie i zamknął za sobą drzwi.

Sam zasiadł za swoim biurkiem i przyglądając im się uważnie, zapytał:

- Podobno chcecie zgłosić przestępstwo?

- Tak i to nie jedno - odpowiedziała mu Kasia.

Tomasz Warny złączył swoje dłonie i nie odrywając od nich wzroku, rzekł:

- To słucham.

- Chcieliśmy zgłosić porwanie i morderstwo - odpowiedziała mu i zwróciła się do Piotra: - Opowiadaj.

Piotr bojąc się o siebie i o to, jak jego słowa będą odebrane, nie bardzo wiedział, jak ma to wyjaśnić. Szukał dobrych słów w głowie, gdy śledczy go uprzedził:

- Kto pana porwał?

- Nie wiem jak się nazywa, ale ma niedaleko stąd dom. Mogę wskazać.

- A dlaczego miałby pana porwać?

Piotr znów zamilkł.

- Ponieważ właściciel tego domu sądzi, że jest on odpowiedzialny za śmierć jego syna. Ale to był wypadek.

Nagle śledczy wyprostował się w swoim fotelu i odchylił do tyłu, nie kryjąc swojego zaskoczenia.

- Czyli to pan jest tym kierowcą, który zabił syna Kasztelana

- Kogo? - zapytała od razu Kasia.

- Miejscowego biznesmena.

- Chyba gangstera. Widziałam jego ludzi. To na pewno nie byli maklerzy.

- Mamy kilka podejrzeń co do niego, ale wszystko na razie jest w toku.

- To lepiej zacznijcie działać szybciej. On musiał uciekać przez pół miasta, by nie dać się złapać jego zbirom.