Służby specjalne czy polityczne zaplecze?
Każde państwo na świecie ma swoje tajemnice, które chronione są prawnie. Do tego celu powołano wyspecjalizowane instytucje państwowe, w tym służby specjalne. Służby zajmują się również wykrywaniem i przeciwdziałaniem zagrożeniom dla bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego państwa. Każde państwo chce wiedzieć jak najwięcej o swoich przeciwnikach, sąsiadach, stara się budować dobre pozycje negocjacyjne albo identyfikować zagrożenia jeszcze poza swoim terytorium - tworzy więc instytucje wywiadowcze i analityczne.
Istotą działalności służb specjalnych jest gromadzenie oraz ochrona informacji o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa, dokonywanie analiz i ocen tych informacji na potrzeby kierownictwa państwa. Celem służb jest tworzenie zdolności informacyjnych w różnych obszarach zagrożeń, zarówno przy wykorzystaniu osobowych, jak i technicznych źródeł.
Służby specjalne to potężny oręż w rękach władzy. Dysponują bowiem armią wyszkolonych pracowników, sprzętem do inwigilacji oraz budżetem pozwalającym prowadzić przedsięwzięcia operacyjne w kraju i za granicą.
W Polsce powołanych jest pięć służb specjalnych: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencja Wywiadu, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Służba Wywiadu Wojskowego, Centralne Biuro Antykorupcyjne. Służby specjalne dzielą się na cywilne (ABW, AW, CBA) i wojskowe (SKW, SWW).
Ze względu na zadania możemy podzielić je na:
wywiadowcze (AW, SWW), działające z pozycji kraju i za granica?, których celem jest pozyskiwanie informacji o zagrożeniach zewnętrznych.
bezpieczeństwa (ABW, CBA, SKW), działające z pozycji kraju w celu zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego, a także bezpieczeństwa wojskom wykonującym zadania poza granicami kraju.
Służby specjalne uprawnione są ustawowo do prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych, takich jak podsłuchy, monitorowanie środków łączności, podgląd pomieszczeń, przegląd korespondencji, obserwacja, ustalenia, rejestrowanie rozmów w miejscach publicznych lub pomieszczeniach służbowych.
W Polsce istnieją instytucje, które mają uprawnienia do prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych, ale służbami specjalnymi nie są: to Policja, w tym Centralne Biuro Śledcze, Żandarmeria Wojskowa, Straż Graniczna, Krajowa Administracja Skarbowa, Służba Ochrony Państwa.
.
Brześć, Białoruś, 2000 rok, kontakty dwustronne z jednostkami białoruskimi, fot. Kafir
.
Za kształt, zakres zadań, a nawet przestrzeganie prawa w rozumieniu instytucjonalnym w służbach odpowiada rząd. Ustawy resortowe regulują zwierzchnictwo i nadzór nad służbami specjalnymi, ale premier w swoich prerogatywach może powołać ministra koordynatora służb specjalnych, któremu powierza nadzór merytoryczny. Wojskowe służby specjalne podporządkowane są ministrowi obrony narodowej, również koordynatorowi, gdy jest on powołany. Ustawowe uregulowania stanowią, że działalność szefów służb podlega kontroli Sejmu. Ustawodawca miał przez to na myśli kontrolę sprawowaną przez sejmową komisję do spraw służb specjalnych. W praktyce to wygląda różnie, bo gdy sejmowa większość łamie przyjęte zwyczaje, to na przewodniczącego takiej komisji wyznacza swojego posła, który zgodnie z Regulaminem Sejmu RP decyduje o zakresie prac komisji. Ten zaś może odwlekać zwoływanie posiedzeń lub uniemożliwić skuteczną kontrolę, w tym w zakresie przestrzegania prawa.
Uprawnienia Prezydenta RP w zakresie kontroli i nadzoru nad służbami są w aktualnym stanie prawnym znacznie ograniczone i sprowadzają się w większości do jego udziału, jako organu opiniującego, w zróżnicowanych procedurach dotyczących służb specjalnych.
Ponieważ książka traktuje o rozwiązaniu WSI, my skoncentrujemy się na wywiadzie i kontrwywiadzie wojskowym, by przybliżyć w sposób przystępny rolę i zasady funkcjonowania tych instytucji.
Wywiad wojskowy to instytucja będąca elementem Sił Zbrojnych RP, której celem jest pozyskiwanie, przetwarzanie i gromadzenie informacji na potrzeby Sił Zbrojnych, ministra obrony narodowej oraz zwierzchnika SZ RP o zewnętrznych zagrożeniach dla niepodległości państwa i nienaruszalności jego granic. Wywiad wojskowy korzysta z oficjalnych źródeł informacji poprzez prowadzenie monitoringu zdarzeń, analizowanie oraz ocenianie ich w zestawieniu z innymi danymi. Korzysta również z nieoficjalnych źródeł informacji poprzez werbunek osób mających dostęp do interesujących informacji, technologii, sprzętu. Potencjał informacyjny wywiadu stanowią kadrowi pracownicy służb specjalnych lub osoby z nimi współpracujące, nazywane w języku obiegowym agentami. Z pomocą wywiadowi przychodzi również technika, z użyciem której dąży się do pozyskania tajemnic przeciwnika. Technika służy również do wywiadowczego rozpoznania systemów kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi obcego państwa.
Do głównych zadań kontrwywiadu wojskowego należy ochrona informacji niejawnych gromadzonych w wojsku i na potrzeby wojska przed ich utratą lub penetracją obcych służb specjalnych. Kontrwywiad wojskowy zajmuje się również weryfikacją osób, które z racji zajmowanych stanowisk mają dostęp do tych tajemnic, a także certyfikowaniem pomieszczeń i urządzeń służących do przetwarzania i przechowywania informacji niejawnych. W zakresie zainteresowań kontrwywiadu wojskowego pozostają zdarzenia, które mogą mieć negatywny wpływ na gotowość bojową wojska, w tym takie, które dotyczą terroryzmu, sabotażu czy dywersji.
Z definicji słowa "kontrwywiad" wynika, że chodzi o przeciwdziałanie działalności wywiadowczej. Jednym z podstawowych zadań kontrwywiadu wojskowego jest wykrycie agenta obcego wywiadu, który realizuje zadania polegające na rozpoznawaniu systemu obronnego, sił zbrojnych, ich potencjału, żołnierzy i pracowników wojska. Agentem może być kadrowy pracownik obcych służb lub pozyskany przez niego do współpracy kontakt. Do wykrycia i inwigilacji obcego agenta służby dysponują całym wachlarzem przedsięwzięć, od kontaktów osobowych po najnowszą technikę.
W przypadku ujawnienia obcego agenta obowiązują trzy podstawowe modele działania kontrwywiadu. Pierwszy model polega na odwróceniu agenta i przygotowaniu go do roli agenta podwójnego. Drugi model jest stosowany, gdy istnieją przeciwskazania do przewerbowania. Wtedy kontrwywiad koncentruje się na kontrolowaniu działalności agenta obcego wywiadu, a kontrola ta połączona jest z przekazywaniem mu dezinformujących danych. Trzeci model polega na natychmiastowym zatrzymaniu takiego agenta, a następnie postawieniu go przed wymiarem sprawiedliwości i wykorzystaniu tej informacji medialnie na potrzeby aktualnej sytuacji politycznej. Przewerbowanie obcego agenta daje możliwość podjęcia gry operacyjnej z obcym wywiadem. To pozwala na poznanie jego kadrowych pracowników, metod pracy, zainteresowań. Może też doprowadzić do wykrycia i rozpracowania siatki agenturalnej. Przed podjęciem decyzji o zastosowaniu konkretnego rozwiązania prowadzi się kalkulację zysków i strat.
Zastosowanie trzeciego modelu, czyli aresztowanie osoby inspirowanej przez obcy wywiad i działającej na szkodę państwa, uznaje się za porażkę kontrwywiadu. Następuje wprawdzie przerwanie procederu, ale kontrwywiad niewiele zyskuje - oprócz uznania przełożonych. Przeciwnik zaś po uzyskaniu takiej informacji natychmiast podejmuje działania zaradcze, prewencyjne i dezinformujące. Wycisza pracę innych agentów. Rozpracowanie kolejnego szpiega staje się utrudnione, a ewentualne dowody jego współpracy z obcą służbą zostaną skutecznie zniszczone. Obcy wywiad i tak nie odpuści, zacznie szukać kolejnego kandydata.
Te uwagi powinny uświadomić, że praca w służbach specjalnych jest wielowątkowa i nie jest wymierna. Nie da się jej efektów ocenić na podstawie liczby zatrzymanych szpiegów. Z zasady zaś tylko takie informacje mogą się przedostawać do opinii publicznej. Twierdzenie niektórych polityków, że jakaś służba nie działała dobrze, bo nie zatrzymała żadnego szpiega, jest całkowicie nieracjonalne. To świadczy wyłącznie o indolencji tego polityka. Przed rozwiązaniem WSI m.in. taka narracja się pojawiła.
W historii naszego państwa demokratycznego kilkukrotnie dochodziło do restrukturyzacji służb specjalnych. W 2002 roku rozwiązano UOP i powołano ABW i AW, kolejny raz w 2006, gdy rozwiązano WSI oraz powołano SKW i SWW. Niezbyt wnikliwi obserwatorzy życia publicznego odnotowali wtedy zmianę nazwy i ewentualnie polityczne uzasadnienie takiej restrukturyzacji. W skrócie uzasadnienie to można zdefiniować jako zamiar poprawy jakości działania służby. Czy jednak na pewno są to prawdziwe powody?
W naszej ocenie jednym z motywów wprowadzania tak gruntownych zmian jest chęć zaistnienia polityków w świecie medialnym oraz wzmacniania swojej pozycji. Im większy radykał, tym większe korzyści polityczno-wizerunkowe, a przy odpowiedniej tubie propagandowej dochodzi uznanie własnego elektoratu. Drugi motyw jest równie trywialny. Wiąże się on z możliwościami zaspokojenia potrzeb materialnych własnego środowiska. To idealna sytuacja, w której polityk przy wykorzystaniu publicznych środków może wynagrodzić tych, którzy stanowią jego zaplecze. Prestiżowe, wysokopłatne stanowiska obsadza się ludźmi ze swojego otoczenia, by ich uzależnić od siebie oraz zagwarantować sobie monopol na ich lojalność. Wówczas cele partyjne stają się celami państwowymi, a rzesza oddanych urzędników jest skłonna bezwarunkowo je realizować, często z naruszeniem prawa, ale przy wsparciu rządzących. Służby specjalne stają się zapleczem politycznym rządzącej partii. W naszym kraju zdarzyło się już tak, że ci, którzy zarzucali upolitycznienie służbom specjalnym, po objęciu władzy, z pełnym zaangażowaniem przystąpili do ich używania w celach inwigilacji i zwalczania konkurencji politycznej.
Ingerencja polityków w służby specjalne, podszyta partykularną motywacją, zawsze działa destrukcyjnie. Służby przy każdorazowej zmianie władzy wykonawczej stają się przedmiotem rozgrywek. Politycznym decydentom, którzy tak naprawdę nie są fachowcami w dziedzinie bezpieczeństwa, obronności, a tym bardziej służb specjalnych, wydaje się, że jeśli wymienią ludzi, to nadadzą służbie nową jakość. Nic bardziej mylnego.
Każda z takich zmian niesie ze sobą szereg niebezpieczeństw. Nawet gdyby przyjąć, że wymienia się fachowców na innych fachowców, tyle że lojalnych wobec władzy, to i tak inercja jest nieunikniona. W chwili, gdy likwiduje się jedną instytucję, a powołuje się w to miejsce inną i do tego wymienia się większość kadry, skuteczność spada niemalże do zera. To idealny czas, by okaleczoną i osłabioną służbę zinfiltrować. Na pewno takiej okazji nie odpuszczają wrogie służby specjalne. Wtedy uplasowanie obcej agentury w służbach specjalnych staje się priorytetem możliwym do zrealizowania. Ułatwia to bałagan organizacyjny, brak fachowości i przypadkowość podejmowanych decyzji, często pilna staje się bowiem potrzeba wypełnienia wakatów.
Dotychczas żadna z tych zmian nie wpłynęła na poprawę jakości realizowanych zadań, a wyłącznie generowała koszty i niwelowała zdolności operacyjne. Zmiany takie powodowały, że wśród pracowników na wartości traciły wiedza, doświadczenie, zaangażowanie i efektywność, a zyskała lojalność wobec politycznych zwierzchników.
Działania polityków powinna cechować zimna kalkulacja i zdrowy rozsądek, bo służby to istotny element bezpieczeństwa państwa, a nie towar do sprzedania, któremu dla celów marketingowych zmienia się nazwę, by lepiej brzmiała.
Jakoś w ugruntowanych demokracjach nikomu nie przychodzi do głowy, by zmieniać nazwy tych służb tylko dlatego, że do władzy doszła partia polityczna, której szef ma aspiracje zapisać się w historii jako "reformator, uzdrowiciel systemu i pogromca zła". Najlepszym przykładem są włoski korpus Carabinieri podległy Mussoliniemu czy francuska Żandarmeria kierowana w przeszłości przez kolaborujący z hitlerowcami rząd Vichy. Instytucje te przetrwały mimo tak ogromnych zmian politycznych.
Osobnym, ale mocno związanym z funkcjonowaniem służb specjalnych tematem jest instrumentalne traktowanie zasad ochrony informacji niejawnych przez rodzimych polityków, szczególnie w zakresie aktywów operacyjnych. Przywołajmy tylko "wojnę na teczki", która wydaje się nie mieć końca. W najnowszej historii Polski zapisała się dzika lustracja w postaci "listy Macierewicza" czy też "listy Wildsteina". Listy te były naruszeniem obowiązujących norm prawnych. Niemniej jednak znalazły uznanie w niektórych ugrupowaniach politycznych. Każda z tych sytuacji wpłynęła negatywnie na postrzeganie służb specjalnych i nie pomogła ich pracownikom w realizacji ustawowych zadań.
Archiwa operacyjne w państwach o ugruntowanej demokracji pozostają zamknięte dla osób trzecich mimo upływu czasu wymaganego do ewentualnego ujawnienia. Trudno sobie wyobrazić, że zmiana opcji politycznej w USA, Wielkiej Brytanii, Francji czy Izraelu może być powodem do ujawniania danych zawartych w archiwach państwowych, wojskowych czy służb specjalnych.
Służby specjalne rozpalają wyobraźnię polityków nie od dziś. I to nie tylko polityków kochających teorie spiskowe, ale również tych mocniej stąpających po ziemi.