Wolta. Opowieść o kobietach w zmianie - Joanna Gierak-Onoszko

Kup ebooka

47.99 zł
39.83 zł (33,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Przynoszę Państwu książkę, która jest reporterskim przewodnikiem po ciemności.

Dla wielu z nas trwa właśnie czas przesilenia, czas próby. Mocujemy się z losem na wielu różnych poziomach. Dosięgają nas niepewność, lęk, czasem brak nadziei. Bywamy zagubieni i w swoich doświadczeniach często czujemy się samotni. Przydaje się wtedy pewność, że zmiana, choć trudna, jest możliwa.

Tę książkę piszę właśnie z tego miejsca, z serca zmiany.

Od lat prowadzi mnie pytanie, skąd czerpać siłę i jak przeciwstawić się losowi. Jak przetrwać potężny kryzys? Ile życiowych wiraży można pokonać, a także - czy każdego zakrętu trzeba się bać? A co, jeśli za jego łukiem czekają już tylko prosta droga i same dobre widoki?

"A co, jeśli się uda?"1

Wiele lat temu musiałam zmierzyć się ze zmianą, o którą nie prosiłam. Runęło wówczas to, o co długo się starałam. Rozpaczałam. Przyszedł wtedy do mnie mój mąż. Usiadł obok w milczeniu i gładził mnie po głowie. A ja zanosiłam się płaczem: "Ileż razy można zaczynać wszystko od nowa?". Odpowiedział od razu, bez zastanowienia: "No przecież tyle, ile tylko chcesz".

Z takiej filozofii wywodzi się ta książka. I o takich początkach opowiada każda jej strona.

Stoicki przewodnik

Odwiedziłam kiedyś Larnakę, cypryjskie miasto, które dawniej nazywało się Kition. Niedaleko plaży mijałam wesołe miasteczko. Zobaczyłam tam niewielki posąg posadowiony w samym środku kolorowego piekła. Naokoło zgiełk, pisk i błyskające światła - a pomiędzy hałasem i stroboskopami trwał spokojnie on, Zenon z Kition, skromny i niewzruszony. Był ojcem stoicyzmu. Twierdził, że cierpienie należy do porządku natury, nie jest niczym złym i trzeba się z nim pogodzić.

Jednym z jego uczniów był wyzwolony niewolnik Epiktet. To on powiedział, że przyczyną cierpienia są nie rzeczy same w sobie, ale nasze przekonania o nich2. Tłumaczył, że złem nie jest zdarzenie, które nas spotyka, lecz to, co z nim zrobimy, jak je sobie wytłumaczymy i dalej poniesiemy. Epiktet dowodził, że nie wszystko od nas zależy, bo decyduje los, ślepe fatum. Uważał, że to opór wobec rzeczywistości rodzi ból. Dlatego by przestać cierpieć, trzeba uznać fakty i zgodzić się z rzeczywistością.

Blisko dwa tysiące lat później głośno nie zgodzili się z nim egzystencjaliści. Uznali, że fatum nie istnieje i człowiek może, a wręcz musi sam zdecydować, jak postąpi. Stoicką akceptację losu traktowali jako ucieczkę od odpowiedzialności. Jean-Paul Sartre uczył, że - skazani na wolność - nieustannie samodzielnie wybieramy swój los. Z kolei Albert Camus na nowo odczytał mit o Syzyfie. Dowodził, że Syzyf nie poddaje się fatum i choć wie, że jego los jest niezmienny, to każdego dnia zaczyna od nowa, mimo porażki. Upierał się, że powinniśmy widzieć Syzyfa jako człowieka szczęśliwego.

Potem poetka i pisarka Maya Angelou połączy te perspektywy, pisząc w Liście do mojej córki: "Możesz nie mieć wpływu na wszystko, co ci się przydarza, ale możesz zdecydować, że cię to nie umniejszy"3.

Bohaterki tej książki również nie zawsze miały kontrolę nad tym, co je spotykało, decydowały jednak, że trudne doświadczenia ich nie zatrzymają. W toku lektury Wolty przekonujemy się, że potrafią być praktykującymi stoiczkami lub aktywnymi egzystencjalistkami, ale żadna nie godzi się grać kartami, które otrzymała w pierwszym rozdaniu.

Niektóre szykowały radykalną zmianę i miały czas, żeby się przygotować. Inne były zaskoczone i zupełnie niegotowe na życiową rewolucję. Jednym sprzyjało szczęście, drugie mozolnie musiały zabiegać o to, by los się odwrócił.

Są też te, które nie miały szczęścia wcale, ale uparły się, by go jak najwięcej od życia wyszarpać.

Łączy je jedno: to, gdzie i kim są, zawdzięczają przede wszystkim sobie i swojemu wysiłkowi. Wszystkie ciężko pracowały na sukces, wielokrotnie upadały i się podnosiły. Żadna nie została ocalona czy wyniesiona przez innych. Choć często były otoczone kochającymi, życzliwymi im ludźmi, żadna z nich nie urosła na cudzym sukcesie i nie definiuje się przez zewnętrzną siłę.

W Wolcie znajdą Państwo historie przejmująco osobiste, często dotykające zaszytych bardzo głęboko spraw i zdarzeń. Bohaterki dzielą się w nich ze mną - a teraz także i z Państwem - swoimi nadziejami, lękami i marzeniami. Sięgają do doświadczeń trudnych i bolesnych. Opowiadają o tym, co im się przydarzyło: o stratach, kryzysach, wątpliwościach, często o upokorzeniach i bólu. Bywa, że rzucają wyzwanie środowisku albo rodzinie, najczęściej jednak - własnym przekonaniom.

Kobiety, które dziś Państwo poznają, nie wstydzą się obrażeń, których po drodze doznały, ani cierpienia, jakie musiały unieść. Mówią prosto o tym, co utraciły, i o tym, co wciąż daje im siłę, by iść do przodu. Dziś, po fundamentalnej zmianie, często niejednej, widzimy w pełni ich determinację.

Opowiedzenie tych historii, pokazanie się i w blasku, i w cieniu, wymagało odwagi i zasługuje na szacunek. Jestem wdzięczna moim rozmówczyniom za otwartość i szczerość.

Jednocześnie wiem, że Wolta, choć skończona, nie jest wcale zamknięta. Istnieje jeszcze wiele ważnych opowieści, które tym razem nie zmieściły się pomiędzy okładkami, a którymi chciałabym się jeszcze z Państwem podzielić.

Pierwsze głosy

Kobiety, które są bohaterkami Wolty, pojawiły się w moim życiu wiele lat temu. Czasem połączyły nas wspólne sprawy, a czasem - przelotne spotkanie, jedno zdanie, którego nie mogłam potem zapomnieć. Dziś z dystansu i po przerwie wracam do ich historii: ważnych, poruszających, pomocnych. Nie mam wątpliwości, że wszystkie, choć tak odmienne i pochodzące z różnych czasów i porządków, są dowodem na to, że jako kobiety mamy w sobie wielką siłę pokonywania kryzysów, odwagę bycia nieposłusznymi i gotowość do wytyczania nowych ścieżek.

Wolta, którą trzymają Państwo w ręku, to opowieść o sile i odwadze, niegasnącej nadziei, wrażliwości i odporności - czasem wrodzonej, lecz częściej nabytej w wyniku trudnych doświadczeń. Spotkają tu Państwo niezwykłe, wielowymiarowe historie. Choć są one tak różne, tak wielowątkowe, sama odnalazłam się w każdej z nich. Czuję z moimi bohaterkami solidarność i wspólnotę przeżyć.

Pierwszą z tych wyjątkowych kobiet jest Natalia Wodyńska-Stosik, TriMama. Dzielna i mądra sportowczyni, która nie zgadza się na walkowery. Usłyszałam o niej, kiedy wiele lat temu w Trójmieście inspirowała kobiety do ruchu, a w rzeczywistości - do tego, by dbały o swoje potrzeby. Virginia Woolf pisała, że każda kobieta powinna mieć własny pokój; Natalia pokazuje, że wystarczy własna para butów do biegania.

Dorota Groyecka - reporterka, pisarka, mama Nadziei. W swoim macierzyństwie zaznała radości i rozpaczy, szczęścia i zwątpienia. Poznałyśmy się blisko dziesięć lat temu w Polskiej Szkole Reportażu, kiedy szukałyśmy czystej formy dla swoich opowieści. Dziś Dorota jest między innymi autorką poruszającej książki Krwinki - pisanego lapidarnym kodem eseju reporterskiego o rzeczach najtrudniejszych, takich jak pożegnanie z dzieckiem.

Kornelia Westergaard - kiedyś skupiona na karierze ambitna kobieta biznesu, dziś poszukująca w życiu prawdziwego sensu pani nad żywiołami, żyjąca w harmonii z naturą. Zmieniła radykalnie nie tylko swoją drogę zawodową, ale też całą rzeczywistość wokół siebie. Pomna reguł, które panowały w jej rodzinnym domu, dziś już nie pyta o pozwolenie. Odzyskała moc kierowania swoim losem wedle własnych zasad i potrzeb.

Ola Wiederek to kobieta, która nie zgodziła się, by zostać zapisem w danych statystycznych. Nie poddała się ani diagnozie, ani rzeczywistości. Wielu chorującym niosła otuchę i nadzieję, lecz nigdy - fałszywą obietnicę. W swojej opowieści była szczera, ale nie bezwzględna. Dzielna, jednak nie heroiczna. Pomogła zmienić myślenie o ciężkiej chorobie i udowodniła, że niepewne rokowania nie przekreślają pełni życia.

Kasia to jedyna bohaterka, która poprosiła o anonimowość. Przedsiębiorczyni i działaczka, która całe życie gnała do przodu i zawsze zdobywała to, czego pragnie. Wypełniała wszystkie powierzone jej zadania. Pozytywna, roześmiana i pełna życia, odkrywa przede mną historie, które kazały jej się zatrzymać. Przeprowadzając nas przez niełatwe doświadczenie - nazywane przez nią dotykiem śmiertelności - pokazuje urodę życia. Zaprasza do ogrodu, w którym znalazła spokój i wyciszenie.

Książkę kończy historia Agaty Romaniuk, pisarki, która była gotowa zapłacić każdą cenę, by ocalić ukochanego człowieka. Otwarta na zmiany, potrafiła przesterować swoje myślenie i zakwestionować zasady gry. Odważna kapitanka, czasem sama na pokładzie. Dzielna matka, która ratowała wszystkich, tylko nie siebie. Udowodniła, że kawa z pojedynczej filiżanki może naprawdę dobrze smakować. Ale również - że nigdy nie jest za późno na wielką miłość.

Jestem pełna wdzięczności wobec bohaterek, które opowiedziały mi o swoich losach i wyborach. Naturalnie wiele nas dzieli, ale z pewnością łączy umiejętność nietracenia nadziei i przekonanie, że nie wolno godzić się na reguły gry, których nikt z nami nie ustalał.

Drugie głosy

Ta książka jest przewodnikiem przez trudy i zwątpienia także dzięki sile mądrych i spokojnych głosów wyjątkowych ekspertek. Uzupełniają one osobiste historie bohaterek, nadając im szerszy, uniwersalny wymiar.

Jestem dłużniczką kobiet, które podzieliły się ze mną swoją specjalistyczną wiedzą, naukową perspektywą i wieloletnim doświadczeniem - zarówno zawodowym, jak i życiowym. Także i Państwo jako czytelnicy wiele im zawdzięczają - dzięki tym osobom możemy przedstawione historie zobaczyć w szerszym planie i znaleźć odpowiedzi nawet na własne, niewypowiedziane głośno pytania.

Ekspertki, które wskazują nam szersze konteksty, to:

Inspirująca do mądrej zmiany psycholożka sportu - Karolina Chlebosz.

Oddana dzieciom genetyczka, pediatra i pisarka - prof. Małgorzata Nowaczyk.

Niestrudzenie otwierająca drzwi innym kobietom, żeby same nie musiały ich wyważać, psycholożka i psychoterapeutka - dr Joanna Heidtman.

Onkolożka i wielka przyjaciółka pacjentek - dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld.

Dmuchająca w skrzydła kobietom w czasie zmierzchu, psycholożka - Marta Niedźwiecka.

Niezawodna przewodniczka po kryzysach, psycholożka i psychoterapeutka - Dorota Minta.

Dopiero te wszystkie różne, ale połączone ze sobą głosy tworzą harmonię i siłę, jaką może dać tylko chór.

Po co jest ta książka

Pamiętam zajęcia sprzed lat. Byłam wtedy studentką w Polskiej Szkole Reportażu. Pod okiem psycholożki i pisarki Hanny Samson ćwiczyliśmy rozmowę z tak zwanym trudnym bohaterem. Uczyliśmy się, jak go otworzyć, a potem mądrze i bezpiecznie dla niego poprowadzić rozmowę. Dyskutowaliśmy, kiedy odpuścić, kiedy się pożegnać - a kiedy nalegać, by dodał jeszcze kilka słów. I czy w ogóle można to robić?

Jako reporterzy czasem czujemy, że bohater niesie w sobie niezwykłą historię. Jak go zachęcić, by zechciał ją przedstawić nam, a co za tym idzie - czytelnikowi? Co odpowiedzieć osobie, która pyta: a po co ja w ogóle mam to opowiadać? Wtedy na warsztatach dowiedzieliśmy się, że czasem najlepiej działa najprostszy komunikat: "Opowiedz o tym wszystkim po to, żeby nikt inny nie musiał przechodzić przez to, przez co przechodzisz ty".

Jestem przekonana, że dzięki opowieściom o zmianie, która jest treścią Wolty, niejednemu i niejednej z nas łatwiej będzie przejść przez życiowe trudności. Nawet jeśli nie unikniemy cierpienia, strat i kryzysów, możemy mieć pewność, że coś podobnego kiedyś już komuś się przydarzyło.

A także - że sobie poradził.

Niektórzy z nas na co dzień przyjmują filozofię cierpliwego Syzyfa, który w pokorze znosi swój los. Inni raczej naśladują Prometeusza, sprawczego i zbuntowanego wobec reguł. Niezależnie od tego, co podpowiadają nam mitologia i filozofia, w których jesteśmy zanurzeni, dziś doskonale brzmią słowa jednej z bohaterek tej książki, Natalii Wodyńskiej-Stosik, TriMamy: "Cokolwiek robisz, nie pozwól, by strach cię zatrzymał".

I choć przytaczam je we wstępie, są one także najlepszą pointą tej książki.

Joanna Gierak-Onoszko, czerwiec 2025