Wolność i łaska. Rozważania o Szekspirze - Peter Brook

Kup ebooka

28.00 zł
22.40 zł (17,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Alas, poor YorickCZY­LI CO BY BYŁO, GDY­BY TO NIE SZEK­SPIR BYŁ SZEK­SPIREM

Byłem w Mo­skwie, gdzie wygłaszałem od­czyt o Szeks­pi­rze na Fe­sti­wa­lu Cze­cho­wa. Kie­dy skończyłem, pe­wien mężczy­zna wstał i kon­tro­lując bu­zujący gnie­wem głos, oznaj­mił słucha­czom, że po­cho­dzi z jed­nej z muzułmańskich re­pu­blik na południu.

"W na­szym języku - po­wie­dział - Sha­ke zna­czy szejk, a Pir zna­czy mędrzec. Nie mamy naj­mniej­szych wątpli­wości. Hi­sto­ria na­uczyła nas od­czy­ty­wać szy­fry. Ten jest śmiesz­nie łatwy".

Zdzi­wiłem się, kie­dy nikt nie ri­po­sto­wał, że w ta­kim ra­zie Cze­chow na pew­no był Cze­chem.

Odtąd wie­le razy zda­rzało mi się słyszeć o ko­lej­nych rosz­cze­niach do au­tor­stwa dzieł bar­da. Ostat­nio pe­wien uczo­ny na Sy­cy­lii od­krył, że jakaś ro­dzi­na uciekła z Pa­ler­mo do An­glii przed prześla­do­wa­niem in­kwi­zy­cji. Lu­dzie ci no­si­li na­zwi­sko Crol­lo­lan­cia. A wia­do­mo: crol­lo to po an­giel­sku sha­ke, lan­cia - spe­ar. Ko­lej­ny szyfr, który na­wet dziec­ko umiałoby złamać.

Jakiś czas temu pre­stiżowe cza­so­pi­smo dla in­te­lek­tu­alistów po­pro­siło gro­no ba­da­czy o od­po­wiedź na py­ta­nie: "Kto na­pi­sał dzieła Szek­spi­ra?" Nie wia­do­mo dla­cze­go zwrócono się również do mnie, a ja na­pi­sałem hu­mo­ry­stycz­ne re­duc­tio ad ab­sur­dum wszyst­kich ist­niejących teo­rii.

Re­dak­tor odesłał mi tekst z krótkim li­stem, w którym oświad­czył chłodno, że co praw­da zamówili moją wy­po­wiedź, lecz nie mogą jej opu­bli­ko­wać, po­nie­waż nie spełnia ona stan­dardów ocze­ki­wa­ne­go od re­spon­dentów dys­kur­su aka­de­mic­kie­go.

Nie do przełknięcia oka­zało się przede wszyst­kim zakończe­nie, nawiązujące do Maxa Be­er­boh­ma, wy­bit­ne­go an­giel­skie­go hu­mo­ry­sty. Otóż Be­er­bohm, wyśmie­wając do­szu­ki­wa­nie się szyfrów naj­pokrętniej­szy­mi me­to­da­mi, dowiódł, że dzieła Ten­ny­so­na stwo­rzyła królowa Wik­to­ria. Skru­pu­lat­nie prze­cze­sał cały po­emat In Me­mo­riam, aż zna­lazł taki wers, z którego wszyst­kich li­ter dało się ułożyć od­po­wied­ni ana­gram: "Alf didn't wri­te this I did Vic" [Nie Alf to na­pi­sał, tyl­ko ja, Vic].

Wszy­scy zga­dza­my się przy­najm­niej w jed­nej kwe­stii - że Szek­spir był i jest kimś wyjątko­wym. Prze­wyższa wszyst­kich po­zo­stałych dra­ma­to­pi­sa­rzy. Taka szczęśliwa kom­bi­na­cja genów - czy ko­niunk­cja pla­net w go­dzi­nie na­ro­dzin, jeśli komuś bar­dziej od­po­wia­da taki ob­raz - mogła się zda­rzyć raz na kil­ka tysięcy lat. Po­wia­da się, że gdy­by po­sa­dzić mi­lion małp przy mi­lionie ma­szyn do pi­sa­nia i kazać im stu­kać w kla­wi­sze przez mi­lion lat, stwo­rzyłyby dzieła wszyst­kie Szek­spira. Ale czy rze­czy­wiście? Nie ma ta­kiej pew­ności.

Szek­spir do­ty­ka wszyst­kich aspektów życia człowie­ka. W każdej jego sztu­ce to, co ni­skie - brud, odór, nędza zwykłego ist­nie­nia - prze­pla­ta się z pięknem, czy­stością i wzniosłością. Widać to zarówno w kre­owa­nych prze­zeń po­sta­ciach, jak i w słowach, których używa. Jak to możliwe, żeby je­den mózg mógł objąć taki ogrom doświad­cze­nia? Ten ar­gu­ment długo wy­star­czał, by wy­klu­czać au­tor­stwo człowie­ka wy­wodzącego się z gmi­nu. Taką roz­piętością umysłową mogła się od­zna­czać tyl­ko oso­ba wy­so­ko uro­dzo­na i świet­nie wy­kształcona. Nie wy­obrażano so­bie, by chłopak z pro­win­cji, który po­bie­rał na­uki w miej­sco­wej szko­le po­wszech­nej, mógł zgłębić tyle roz­ma­itych po­ziomów doświad­cze­nia, na­wet gdy­by miał ta­lent.

To byłby może prze­ko­nujący ar­gu­ment, gdy­by ten chłopak nie miał umysłu, jaki zda­rza się raz na mi­lion.