Wojsko Polskie we Francji 1939-1940 - Janusz Zuziak

Kup ebooka

10.00 zł

-
Proszę czekać

Wstęp

We wrześniu 1939 r. Polska, zaatakowana przez trzy sąsiadujące państwa, opuszczona przez sojuszników - Francję i Wielką Brytanię - poniosła nieuchronną klęskę militarną. Mimo to nie skapitulowała, Polacy nie złożyli broni, kontynując wojnę i opór przeciwko agresorowi, wojnę o przywrócenie niepodległości, wolności i pełni suwerenności. Polska walczyła, zachowując większość atrybutów państwowości, uznawana była przez rządy większości państw świata, pozostawała członkiem koalicji antyniemieckiej.

17 września 1939 r. naczelne władze cywilne i wojskowe przekroczyły granicę polsko-rumuńską. Wraz z nimi do Rumunii i na Węgry przeszła część wojska. Wola kontynuowania walki sprawiła, że niemal natychmiast, na terenie sojuszniczej Francji, rozpoczęto odbudowę i organizację oddziałów wojskowych.

Podstawę organizacji Wojska Polskiego we Francji stanowiły dwa zasadnicze filary: po pierwsze - podstawy formalnoprawne, czyli polsko-francuskie umowy polityczne i wojskowe; po drugie - polskie możliwości mobilizacyjne we Francji, zwłaszcza potencjalne zasoby ludzkie.

Formalnoprawne podstawy formowania oddziałów polskich na terenie sojuszniczej Francji stanowiło wiele umów i porozumień, w szczególności:

- francusko-polski protokół polityczny podpisany 4 września 1939 r. przez ambasadora Juliusza Łukasiewicza i ministra spraw zagranicznych Francji Georges'a Bonneta;

- polsko-francuska umowa wojskowa z 9 września 1939 r. podpisana przez francuskiego premiera i ministra obrony narodowej Edouarda Daladiera;

- polsko-francuska umowa wojskowa zawarta 4 stycznia 1940 r.

Ogólne zasoby ludzkie uwzględniane w planach polskich do ewentualnej mobilizacji szacowane były na od 165 do 185 tys. Obejmowały zarówno Polonię, w tym także amerykańską, jak i żołnierzy internowanych w Rumunii, na Węgrzech oraz Litwie i Łotwie. Uwzględniany był też pewien napływ żołnierzy z terenu okupowanego kraju. Polski attaché wojskowy w Budapeszcie meldował, że na terenie Węgier w październiku 1939 r. znajdowało się około 40 tys. żołnierzy polskich, z czego 5400 to oficerowie. Znalazła się tam w całości m.in. 10. Brygada Kawalerii. Z kolei na terenie Rumunii w tym samym czasie znalazło się około 30 tys. żołnierzy, w tym niemal całość naczelnych władz wojskowych. Około 15 tys. żołnierzy we wrześniu 1939 r. przekroczyło granice sąsiadujących z Polską państw bałtyc­kich, tak więc ogólny stan ilościowy internowanych wojskowych polskich na terenie Węgier, Rumunii i państw bałtyc­kich wynosił w październiku 1939 r. około 85 tys. ludzi.

Mając na uwadze ówczesne możliwości kadrowo-mobilizacyjne, przewidywano, że na terenie Francji będzie można utworzyć cztery dywizje piechoty i jedną wielką jednostkę pancerną, w Kanadzie z kolei jedną dywizję piechoty. We Francji i na terenie Wielkiej Brytanii zamierzano utworzyć od piętnastu do dwudziestu eskadr lotniczych oraz oddziały przeciwlotnicze.

Warunkiem uzyskania gotowości bojowej przez jednostki WP były terminowe dostawy uzbrojenia i wyposażenia przez Francuzów oraz odpowiedni poziom wyszkolenia oddziałów. Zakładano, że pierwszy korpus w składzie 1. i 2. Dywizji Piechoty, powstałych na terenie Francji, zorganizowany zostanie do 1 kwietnia 1940 r. Do 1 czerwca tego roku w Kanadzie miała powstać 3. Dywizja Piechoty, a na terenie Francji wielka jednostka pancerna. Kolejne oddziały miano formować w następnych miesiącach 1940 r., aż do listopada, kiedy to przewidywano zakończenie tworzenia 5. Dywizji Zapasowej. Przy planowaniu organizacji wojska na obczyźnie zdawano sobie sprawę z faktu, iż mogą wystąpić problemy w obsadzie kadrowej, przede wszystkim stanowisk młodszych oficerów i podoficerów. Z tego względu, równolegle z tworzeniem jednostek, planowano uruchomienie szkół podchorążych i podoficerskich.

Zakres tak pomyślanej rozbudowy WP wykraczał poza ramy podpisanej we wrześniu 1939 r. umowy francusko-polskiej. Konieczne były zatem dalsze rokowania, których efektem było podpisanie, 4 stycznia 1940 r. w Paryżu, przez gen. Władysława Sikorskiego i premiera Daladiera kolejnej umowy wojskowej. Poza ogólną umową wojskową podpisano również odrębne umowy w sprawie odbudowy Polskich Sił Powietrznych, o organizacji polskiego sądownictwa wojskowego we Francji.

Formowanie jednostek WP we Francji było realizowane w dwóch etapach. Etap pierwszy to jesień 1939 r. i zima z 1939 na 1940 r. Niestety etap drugi prac organizacyjnych musiano realizować już w trakcie działań wojennych po agresji Niemiec na Francję.

W niniejszej pracy przedstawiono proces odbudowy WP na ziemi francuskiej, losy polskich naczelnych władz cywilnych i wojskowych internowanych w Rumunii, okoliczności utworzenia rządu z gen. Sikorskim jako premierem, podstawy odbudowy wojska u boku sojusznika francuskiego, proces organizacji, szkolenia, działania bojowe wszystkich oddziałów lądowych, powietrznych i Marynarki Wojennej, wreszcie ich ewakuację po klęsce Francji w maju - czerwcu 1940 r.

Internowanie polskich władz w Rumunii i ich odtworzenie we Francji

Polska 3 marca 1921 r. podpisała z Rumunią traktat polityczny, który wraz z tajną konwencją wojskową zobowiązywał strony do wypowiedzenia wojny i udzielenia pomocy w wypadku zaatakowania którejś ze stron przez ZSRR. Postanowienia te odnawiano kolejnymi traktatami w 1926 i 1931 r. 30 czerwca 1931 r. zostały wprowadzone pewne zmiany w zapisach konwencji, polegające na zobowiązaniu się stron do udzielenia sobie wzajemnej pomocy technicznej (zaopatrzenie, tranzyt) również w przypadku agresji ze strony państwa innego niż ZSRR. Dwustronne postanowienia w żadnym wypadku nie dopuszczały możliwości internowania polskich władz na terenie Rumunii. Plany strony polskiej, dotyczące kontynuowania wojny i odbudowy czy też rozbudowy sił zbrojnych poza granicami kraju, bazowały na takiej właśnie podstawie.

Sygnały o możliwości niewywiązania się przez Rumunię ze zobowiązań wspomnianej konwencji wojskowej po raz pierwszy pojawiły się 3 maja 1939 r. w przemówieniu premiera Armanda C?linescu na spotkaniu z ambasadorem RP w Bukareszcie, Rogerem Raczyńskim. Rumuński premier wspomniał wówczas o "zbrojnej neutralności" w wypadku wojny polsko-niemieckiej. W szóstym dniu agresji niemieckiej na Polskę rumuńska Rada Koronna, czyli rada doradców królewskich, naciskana przez ambasadora Niemiec w Bukareszcie Wilhelma Fabriciusa, wydała oświadczenie mówiące o ścisłym przestrzeganiu przez Rumunię zasad neutralności zapisanych w konwencjach międzynarodowych. Francja, Wielka Brytania oraz Polska przyjęły to stanowisko bez zastrzeżeń. Rumunia jednak, mimo wydanego oświadczenia, nadal przepuszczała przez swoje terytorium tranzyt i kurierów polskich, m.in. transport 70 ton polskiego złota.

Strona niemiecka nasilała na Rumunię naciski mające zmusić ten kraj do kategorycznego przestrzegania neutralności. Szczególne zainteresowanie strony niemieckiej wzbudzała kwestia dalszych losów władz RP. Niemcy brali bowiem bardzo poważnie pod uwagę ewentualność ich przejścia na terytorium sojuszniczej Rumunii. W dniach 10 i 11 września doszło do intensywnej wymiany korespondencji między ministerstwami spraw zagranicznych Niemiec i Rumunii. Szef dyplomacji rumuńskiej Grigore Gafencu jako pierwszy określił wówczas zasady postępowania strony rumuńskiej w stosunku do władz polskich, które przeszłyby na terytorium Rumunii. Oświadczył on, że członkom rządu RP zabroni się wszelkiej aktywności, włącznie z używaniem radia i międzynarodowych linii telefonicznych. Wojskowych zaś zamierzano rozbroić i internować. Niemieckie MSZ 12 września wysłało do władz rumuńskich kolejną depeszę z żądaniem, aby Rumunia nie udzielała rządowi polskiemu i dowództwu armii polskiej azylu, domagając się przy tym, aby władze rumuńskie internowały w ścisłym odosobnieniu wszystkich przedstawicieli władz polskich i rozbroiły oddziały wojskowe oraz pojedynczych żołnierzy. W odpowiedzi z 14 września strona rumuńska stwierdzała, iż w wypadku przejścia na jej terytorium żołnierze polscy zostaną rozbrojeni i internowani, natomiast osoby cywilne i uchodźcy polityczni zostaną internowani w rejonie Jass. Dodano jednak, że w wypadku, gdyby którakolwiek z tych osób chciała opuścić teren Rumunii i udać się do innych państw, władze rumuńskie tego nie odmówią, ponieważ z chwilą przekroczenia granicy polsko-rumuńskiej osoby takie automatycznie stawały się osobami prywatnymi i przestawały być członkami rządu.

W przeprowadzonej 9 września rozmowie ambasadora Francji w Polsce Leona Noëla z wiceministrem spraw zagranicznych Janem Szembekiem poruszano problem ewentualnego przeniesienia polskich władz do Francji. Dwa dni później w Krzemieńcu ambasador Noël podnosił sprawę przekroczenia granicy rumuńskiej i dalszej podróży władz RP do Francji w bezpośredniej rozmowie z ministerm Józefem Beckiem, który domagał się od niego, by w jego imieniu skierował do władz francuskich pytanie, czy w razie potrzeby są one gotowe do udzielenia prezydentowi i rządowi polskiemu prawa pobytu we Francji. Przewidywano przejazd rządu polskiego przez terytorium Rumunii, a następnie dalszą jego ewakuację z jednego z rumuńskich portów do Francji, jednak zarówno Noël, jak i Beck pomijali tu stronę rumuńską.

17 września, w obliczu agresji radzieckiej na Polskę, sprawa przejścia władz polskich na terytorium Rumunii stała się koniecznością. Kwestię tę omawiano na naradzie zwołanej przed południem w kwaterze Naczelnego Wodza marsz. Edwarda Rydza-Śmigłego w Kołomyi, w której uczestniczyli także premier Felicjan Sławoj Składkowski oraz minister Beck. Została wówczas podjęta decyzja o wystosowaniu do władz rumuńskich żądania w sprawie przepuszczenia polskich naczelnych władz państwowych i wojska przez Rumunię w celu "udania się do sprzymierzonej Francji i prowadzenia dalszej wojny tworzoną armią polską"1. Strona polska, rozumiejąc trudną politycznie sytuację Rumunii, ograniczyła swoje oczekiwania jedynie do uzyskania zgody strony rumuńskiej na przejazd przez ten kraj, rezygnując z wywiązania się Rumunii z ustaleń konwencji wojskowej. Minister Beck był przekonany, iż władze Rumunii kwestię tranzytu władz polskich potraktują priorytetowo. Ambasador Grigorcea 17 września o godzinie 11.00 przesłał do rumuńskiego MSZ informację, że "p. Beck prosi o zezwolenie na przejście do naszego kraju oraz przejazd przez Rumunię za granicę Prezydenta Mościckiego oraz członków Rządu Polskiego". Dwie godziny później minister spraw zagranicznych Gafencu napisał: "Proszę odpowiedzieć, iż rząd nasz oczekuje dziś przejścia do kraju Pana Prezydenta Mościckiego, jak i członków Rządu Polskiego, oferując każdej z tych osób, lecz nie w charakterze oficjalnym, gościnę w naszym kraju oraz umożliwienie tranzytu do innego państwa neutralnego"2. Minister Gafencu 17 września około godziny 18.00 w rozmowie z ambasadorem RP w Bukareszcie, Rogerem Raczyńskim, unikał jednoznacznej odpowiedzi, wspominając jedynie o udzieleniu władzom polskim gościny. W tych dramatycznych godzinach rząd polski uzyskał natomiast zapewnienie ze strony ambasadora Francji o lojalnym sojuszniczym stanowisku jego kraju wobec władz RP oraz wojska. Lojalne stanowisko rozumiano jako zgodę na ich przyjęcie we Francji.

Późnym popołudniem 17 września na odprawie u prezydenta Ignacego Mościckiego w Kutach zapadła ostateczna decyzja o przejściu w nocy, wraz ze wszystkimi formacjami wojskowymi, do Rumunii w celu dalszego przejazdu do Francji. W tej sytuacji prezydent Mościcki wydał w Kutach specjalne orędzie skierowane do narodu, w którym poinformował o przeniesieniu siedziby naczelnych władz państwowych do jednego z krajów sprzymierzonych, aby - z zachowaniem pełnej suwerenności - kontynuować wojnę. Z miejsca postoju naczelnych władz wojskowych przez radio nadano rozkazy do oddziałów wojskowych, nakazując im kierowanie się do Rumunii i na Węgry, skąd następnie miały przedostawać się do sojuszniczej Francji.

Około godziny 23.00 prezydent i rząd przekroczyli granicę polsko-rumuńską na Czeremoszu i w towarzys­twie ambasadora Grigorcei udali się do Czerniowiec. Władze polskie przekraczały granicę w przekonaniu, że rząd rumuński umożliwi im przejazd do Francji. Niestety, już najbliższe godziny pokazały, że nie będzie to realne, Rumuni bowiem już wcześniej, niewątpliwie pod wpływen nacisków niemieckich, najprawdopodobniej także radzieckich i płynących ze strony Francji, zdecydowali, iż przedstawiciele władz polskich i wojsko zostaną internowani.

Rano 18 września ambasador Grigorcea zwrócił się do ministra Becka o podpisanie deklaracji o zrzeczeniu się wszelkich atrybutów konstytucyjnych, politycznych i administracyjnych. Propozycja rumuńska spotkała się ze strony Becka ze sprzeciwem i została odrzucona. Oświadczył on, że rząd polski może jedynie w trakcie przejazdu przez terytorium Rumunii uszanować jej neutralność. Na takie stanowisko ministra Becka Rumuni stwierdzili, że strona polska już złamała neutralność Rumunii, nadając z Czerniowiec orędzie prezydenta Mościckiego. Beck nie zgadzał się z tym zarzutem, twierdząc, iż orędzie nadane zostało przez radio jeszcze z Kut, natomiast z Czerniowiec, drogą telegraficzną, zostało jedynie powtórzone, ponieważ istniała obawa, iż wcześniej wysłane z Kut mogło nie dotrzeć do polskich placówek dyplomatycznych. Niestety nie doszło w tej kwestii do porozumienia i strona rumuńska zdecydowała o przewiezieniu przedstawicieli władz polskich w głąb kraju, obiecując jedynie, iż niebawem wszelkie sporne kwestie związane z ich przejazdem przez Rumunię zostaną ostatecznie rozwiązane.

Po południu 18 września władze polskie specjalnym pociągiem przewiezione zostały z Czerniowiec do kilku "przejściowych rezydencji". Prezydenta i jego najbliższe otoczenie skierowano do królewskiej rezydencji w miejscowości Bicâz, gdzie jako gość króla rumuńskiego miał oczekiwać załatwienia sprawy przejazdu do Francji. Rząd przewieziono do miejscowości Slanic Moldowa, natomiast marsz. Rydza-Śmigłego, wraz z jego sztabem, do Vatra Dornei w południowej Bukowinie.

Internowanie władz RP i wojska stało się zatem faktem. W rumuńskiej pułapce polskie władze państwowe utraciły możliwość wykonywania obowiązków konstytucyjnych, co w konsekwencji stawiało pod znakiem zapytania legalną ciągłość polskiego państwa. Ten poważny kryzys konstytucyjny musiał być jak najszybciej rozwiązany, ponieważ istniała obawa, że Niemcy i ZSRR po zajęciu całego terytorium Polski będą dążyć do powołania nowego, całkowicie im podporządkowanego rządu polskiego, z którym podpiszą pokój, tworząc ewentualnie jakieś szczątkowe państwo. W tej sytuacji niezmiernie ważna stawała się konieczność utrzymania widomych atrybutów suwerenności państwowej RP. Atrybutami tymi miały być funkcjonujące i w pełni suwerenne naczelne władze państwowe, tak cywilne, jak i wojskowe, oraz odbudowywana poza granicami armia polska.

W tej sytuacji rząd, pod przewodnictwem premiera Składkowskiego, kontynuował pracę, przyjmując 22 września uchwałę o niepodawaniu się do dymisji. W tym samym czasie premier Daladier potwierdził chęć przyjęcia rządu RP we Francji. W rzeczywistości jednak, po oświadczeniu Daladiera, strona francuska nie podjęła żadnych kroków zmierzających do uwolnienia władz polskich z internowania. Nie jest tajemnicą, że ani prezydent Mościcki, ani rząd Składkowskiego, w szczególności minister Beck, nie cieszyli się sympatią kierownictwa francuskiego. Ówczesna sytuacja władz polskich była więc dla Francji bardzo korzystna, stwarzała bowiem okazję do powołania bardziej profrancuskiego rządu polskiego. Szansę przejęcia władzy widzieli też przedstawiciele opozycji antysanacyjnej, przede wszystkim związani z Frontem Morges3 i mieszkającym w Szwajcarii Ignacym Paderewskim.

Ukonstytuowanie się nowych władz, z zachowaniem legalnej ciągłości, stawało się pilną koniecznością. W związku z internowaniem prezydenta Mościckiego i wyznaczonego przez niego - 1 września - na następcę prezydenta, marsz. Rydza-Śmigłego, zastniała konieczność powołania nowego następcy i złożenia rezygnacji przez dotychczasowego prezydenta RP. Będąc internowanymi, ani Mościcki, ani Rydz-Śmigły nie byli w stanie wykonywać swoich konstytucyjnych obowiązków.

Zanim zostaną omówione ewentualne kandydatury na stanowisko prezydenta i okoliczności jego powołania, należy się cofnąć do pierwszych dni września, aby przedstawić wojenną drogę gen. Sikorskiego z Polski do Paryża. Podczas jego podróży doszło do kilku wydarzeń istotnie wpływających na rozwój sytuacji na przełomie września i października, a także w następnych latach wojny.

Władysław Sikorski od 19 marca 1928 r. znajdował się faktycznie poza wojskiem. Jako przeciwnik polityczny Piłsudskiego został usunięty ze stanowiska Dowódcy Okręgu Korpusu VI we Lwowie i przeniesiony do dyspozycji ministra spraw wojskowych, do 1 września 1939 r. nie otrzymując żadnego przydziału służbowego. Wybuch wojny zastał go w stolicy. Oczekiwał na reakcję marsz. Rydza-Śmigłego na wystosowany do niego 30 sierpnia list, w którym oddawał się do jego dyspozycji. Działalność Sikorskiego w pierwszych dniach wojny zmierzała w dwóch kierunkach. Po pierwsze zabiegał o otrzymanie przydziału służbowego w linii, po drugie koncentrował się na zintegrowaniu opozycji. Przed południem 3 września w mieszkaniu profesora Henryka Tannenbauma doszło do spotkania Sikorskiego z Maciejem Ratajem i Aleksandrem Ładosiem. W czasie rozmowy o przebiegu działań wojennych i bieżącej sytuacji politycznej Sikorski nie krył, iż jego zdaniem przejęcie władzy przez opozycję jest koniecznością.

W nocy z 6 na 7 września Sikorski opuścił Warszawę, udając się do Osmolic na Lubelszczyźnie, do majątku rodziców swego zięcia, Stanisława Leśniowskiego. 10 września wyjechał do Lwowa, gdzie następnego dnia doszło do spotkania z paroma najbliższymi przyjaciółmi i stronnikami politycznymi: gen. Józefem Hallerem, gen. Marianem Kukielem, prof. Stanisławem Kotem, redaktorem Zygmuntem Nowakowskim, Karolem Popielem i gen. Lucjanem Żeligowskim. Tematem dyskusji była przede wszystkim próba ustalenia ich dalszych poczynań. W przeddzień tego spotkania Sikorski, już we Lwowie, rozmawiał także ze Stanisławem Strońskim, który szykował się właśnie do wyjazdu do Paryża, planując po drodze złożenie wizyty u Ignacego Paderewskiego w Morges. Stroński namawiał Sikorskiego do podjęcia decyzji o wyjeździe do Francji. Z rozmów przeprowadzonych przez Sikorskiego, zarówno 10, jak i 11 września wynika, iż w razie nieotrzymania przydziału wojskowego zdecydowany był on już wówczas na opuszczenie Polski i udanie się do Francji.

Przez kilka kolejnych dni Sikorski poszukiwał Naczelnego Wodza w nadziei na otrzymanie przydziału do szeregów armii. Dopiero 17 września udało mu się dotrzeć do Kwatery NW w Kosowie4. Za pośrednictwem swego byłego podwładnego, a wówczas zastępcy szefa sztabu NW, płk. dypl. Józefa Jaklicza, złożył Rydzowi-Śmigłemu propozycję, której sens polegał na tym, iż "przechodzimy do Rumunii, skąd Marszałek uda się do Francji. Gen[erał] Sikorski posiada tam licznych przyjaciół zarówno w najwyższych sferach wojskowych [...], jak i politycznych. Jest przekonany, że będzie mógł być bardzo pomocny Marszałkowi dzięki tym stosunkom i ułatwi mu odtwarzanie wojska polskiego we Francji". Odpowiedź marszałka była bardzo wymijająca. Nie znalazł on również ani chwili na osobiste spotkanie i rozmowę z Sikorskim, deklarując jedynie chęć spotkania po przekroczeniu granicy z Rumunią. Wcześnie rano 18 września Sikorski przekroczył granicę polsko-rumuńską na Czeremoszu. W hotelu w Wyżnicy spotkał się z ambasadorem Francji Leonem Noëlem, francuskim attaché wojskowym gen. Félixem Musse'em i szefem francuskiej misji wojskowej gen. Louisem Faurym. Radzili oni Sikorskiemu, by nie kontaktował się z marsz. Rydzem-Śmigłym, ponieważ mogłoby to rzekomo doprowadzić do jego internowania. Można domniemywać, że przy tej okazji Sikorski przedstawił im własne plany i zamierzenia polityczne związane ściśle z Francją i uzyskał dla nich silne poparcie. Po tym spotkaniu nie starał się już więcej o rozmowę z Rydzem-Śmigłym, wyjechał do Bukaresztu, dokąd przybył 20 września wczesnym popołudniem. Tego samego dnia przeprowadził rozmowę z ambasadorem Noëlem, gen. Faurym i ppłk. Tadeuszem Zakrzewskim, polskim attaché wojskowym w Rumunii. Przeprowadził też kilka rozmów z ambasadorem Rogerem Raczyńskim i radcą polskiej ambasady w Bukareszcie Alfredem Ponińskim. Warto podkreślić, iż najbliższego sojusznika na terenie bukaresztańskim Sikorski miał w attaché wojskowym, ppłk. Zakrzewskim, który 19 września dopuścił się czynu, szczególnie w szeregach wojskowych, karygodnego. Pozwolił sobie bowiem na wypowiedzenie posłuszeństwa wobec przełożonych wojskowych. W jego liście skierowanym do szefa Sztabu Głównego, gen. Wacława Stachiewicza, czytamy m.in.: "Jako żołnierz, który nie stracił poczucia honoru, oświadczam Panu Generałowi, że uważam za hańbę wypadek porzucenia armii jeszcze walczącej po dziś dzień przez Naczelnego Wodza i jego Szefa Sztabu. [...] W tych warunkach, szczególnie na obcej ziemi, nie mogę uważać Pana Marszałka ani Pana Generała za moich przełożonych legalnych i moralnych"5.

Podpułkownik Zakrzewski oddał do dyspozycji Sikorskiego cały swój aparat administracyjny oraz pieniądze, którymi dysponował ataszat. Przed opuszczeniem Bukaresztu i wyjazdem do stolicy Francji Sikorski przekazał mu specjalne wytyczne wraz z listą swych sprzymierzeńców politycznych, którym w pierwszej kolejności należało ułatwić wyjazd do Francji. Lista ta obejmowała m.in. nazwiska gen. Józefa Hallera, gen. Mariana Kukiela, płk. Izydora Modelskiego, płk. Józefa Jaklicza, Aleksandra Ładosia, Jana Kwapińskiego, Stanisława Kota, Jana Stańczyka i Karola Popiela. Ambasadorowi Raczyńskiemu natomiast Sikorski przekazał dyrektywy zawierające jego stanowisko w sprawie ewentualnych następców prezydenta Mościckiego. Miał on ponoć poprzeć kandydaturę prymasa Augusta Hlonda. W drodze do Paryża zmienił zdanie w tej kwestii i jako kandydata do objęcia urzędu prezydenta wskazywał Paderewskiego. Instrukcje pozostawione przez Sikorskiego, zarówno Raczyńskiemu, jak i płk. Zakrzewskiemu, świadczą wyraźnie, że intencją przyszłego premiera było po pierwsze - kierowanie do stolicy Francji swoich sprzymierzeńców politycznych, z którymi, przy wsparciu rządu francuskiego, zamierzał formować nowy rząd, po drugie zaś - uniemożliwienie przyjazdu do Paryża przeciwnikom politycznym, przede wszystkim przedstawicielom najwyższych szczebli, jego zdaniem, skompromitowanej klęską wrześniową władzy.

Sikorski przyjechał do Paryża 24 września. W stolicy Francji działała już tzw. Rada Ambasadorów RP, w skład której wchodzili: Juliusz Łukasiewicz - ambasador w Paryżu, Edward Raczyński - ambasador w Londynie, i Bolesław Wieniawa-Długoszowski - ambasador w Rzymie. W jej imieniu 28 września Łukasiewicz powierzył gen. Sikorskiemu, najstarszemu rangą polskiemu wojskowemu we Francji, dowództwo nad organizowanymi oddziałami Wojska Polskiego. Był to krok niezwykle sprytny, aczkolwiek nie przyniósł oczekiwanego przez przeciwników Sikorskiego rezultatu. Wyznaczenie go na stanowisko dowódcy miałoby, ich zdaniem, do pewnego stopnia spacyfikować, czy też zneutralizować plany polityczne Sikorskiego. Zakładano, że w takiej sytuacji nie będzie on zabiegał o stanowisko premiera.

Na pierwszej odprawie z oficerami polskimi znajdującymi się we Francji Sikorski apelował o przekreślenie wszystkich dotychczasowych podziałów: "nie będziemy tu robić żadnej polityki. Uprzedzam Panów, że na żadną partyjną czy brygadową politykę nie ma i nie może być miejsca w wojsku polskim. Zasadą moją będzie kult kompetencji, a wierzę, że spotkamy się pod hasłem "Honor i Ojczyzna""6. Nieodległa przyszłość pokaże, że jego słowa niestety pozbawione były szczerości. Dowodzi tego chociażby działalność specjalnej komisji powołanej przez Sikorskiego dla zbadania przyczyn i wskazania winnych klęski wrześniowej.

Na kilka dni przed przyjazdem Sikorskiego do Paryża w stolicy Francji działał już Stroński. Wcześniej odwiedził on Paderewskiego w Morges i odbył szereg rozmów z politykami francuskimi, przygotowując grunt dla przyszłej działalności Sikorskiego.

Zarówno w Paryżu, jak i w Rumunii politycy polscy dywagowali nad najodpowiedniejszym kandydatem do objęcia urzędu prezydenckiego. Ignacy Mościcki wymieniał w tym gronie prymasa Augusta Hlonda, gen. Kazimierza Sosnkowskiego, Ignacego Paderewskiego, Augusta Zaleskiego i Władysława Raczkiewicza. Po rozważeniu wszystkich wspomnianych wyżej kandydatów prezydent zdecydował się na wyznaczenie Kazimierza Sosnkowskiego, ale wobec braku wiadomości na temat miejsca jego pobytu zmuszony był zmienić wcześniejszą decyzję. 24 września ambasador Łukasiewicz otrzymał od przybywającego właśnie z Bukaresztu ambasadora Noëla kopertę zawierającą dekret prezydenta Mościckiego z datą 17 września, desygnujący gen. Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego na prezydenta. Łukasiewicz natychmiast nakazał wydrukowanie dekretu w "Monitorze Polskim", ponieważ dopiero z chwilą opublikowania na jego łamach nabierał on mocy urzędowej. "Monitor Polski" został wydrukowany w nocy z 25 na 26 września. Zdołano rozesłać ledwie kilka egzemplarzy, przy czym wszystkie trafiły do rąk polskich polityków. Rano 26 września Łukasiewicz o decyzji Ignacego Mościckiego powiadomił wiceministra spraw zagranicznych Francji Augusta Champetiera de Ribesa, który "zapoznał się z treścią noty w obecności Łukasiewicza i nie poczynił żadnych uwag. Jednak kilka godzin później [...] wezwał Łukasiewicza na Quai d'Orsay i oświadczył mu, że premier Daladier informuje go, że "wyboru osoby na następcę prezydenta dokonanego przez prezydenta Mościckiego nie uważa za szczęśliwy". Champetier de Ribes dodał, że wobec faktu, iż "prezydent RP będzie korzystał z gościny francuskiej, należałoby sprawę kandydata omówić z rządem francuskim""7. Notę ze zbliżoną treścią premier Daladier przesłał także do ambasadora Francji w stolicy Rumunii, Adriena Thierry. 26 września odbyło się spotkanie gen. Sikorskiego z Zaleskim i Strońskim. Uznali oni, że Wieniawa-Długoszowski nie może zostać prezydentem Polski. Tego dnia po południu Sikorski, Stroński i Zaleski udali się do Leona Noëla, który oświadczył, iż Francja "nie udzieli gościny jednostronnie przedłużonym władzom pomajowym". Podczas rozmowy u Noëla stwierdzono kategorycznie, że nowy rząd musi mieć oblicze odmienne od poprzedniego i uosabiać sobą niezbędną Polsce jedność narodową. Bez wątpienia działania strony francuskiej w sprawie powołania Prezydenta RP stanowią przykład ostrej ingerencji w wewnętrzne sprawy polskie.

Po południu 26 września doszło do spotkania Sikorskiego z Zaleskim, Strońskim, Adamem Kocem i Adamem Pragierem. Jednomyślnie uznali oni, że nominacja Wieniawy-Dłogoszowskiego na stanowisko prezydenta musi zostać uchylona. Następnego dnia gen. Wieniawa-Długoszowski w liście do Mościckiego złożył rezygnację z godności następcy prezydenta. W tej sytuacji ambasador Roger Raczyński, pośredniczący w komunikowaniu się Mościckiego z Łukasiewiczem, zwrócił się 28 września do Paryża o przesłanie listy kandydatów, których Francja i Wielka Brytania byłyby gotowe zaakceptować. Wieczorem odbyło się spotkanie ambasadorów Łukasiewicza, Wieniawy-Długoszowskiego i Edwarda Raczyńskiego. Za najodpowiedniejszego kandydata uznali oni Władysława Raczkiewicza, byłego marszałka Senatu i prezesa Związku Polaków za Granicą. Władze francuskie kandydaturę tę powitały z zadowoleniem, informując jednocześnie, iż będzie on "mógł korzystać z wszelkich przywilejów na terytorium francuskim"8. W zaistniałej sytuacji prezydent Mościcki podpisał własną rezygnację i jednocześnie nominację Raczkiewicza. Ceremonia zaprzysiężenia nowego prezydenta Polski odbyła się 30 września w gmachu ambasady polskiej w Paryżu. Tego samego dnia rząd Składkowskiego złożył dymisję. Zanim wiadomość o dymisji rządu dotarła do Paryża, Raczkiewicz, natychmiast po zaprzysiężeniu, powołanie nowego gabinetu zaproponował Zaleskiemu. Kandydatura ta nie spotkała się jednak z aprobatą przebywających w Paryżu przedstawicieli polskich stronnictw politycznych. Stroński usilnie namawiał Sikorskiego na przyjęcie teki premiera. Ten jednak propozycji nie przyjął, ograniczając się jedynie do wyrażenia sprzeciwu wobec kandydatury Zaleskiego, i sam zaproponował wysunięcie kandydatury Strońskiego. 30 września wydawało się zatem, że to właśnie Stroński zostanie desygnowany na stanowisko premiera. Udał się on na spotkanie z Raczkiewiczem w celu przedyskutowania najważniejszych spraw związanych ze skompletowaniem i powołaniem gabinetu. W trakcie tej rozmowy doszło do przyjęcia zasad tzw. umowy paryskiej, której sens polegał na tym, że Raczkiewicz, jako prezydent, zobowiązywał się do niewykonywania uprawnień konstytucyjnych, które upoważniały go do samodzielnego działania, bez wcześniejszego porozumienia się z premierem. Artykuł 13 Konstytucji z 1935 r. wymieniał dziesięć prerogatyw prezydenta, m.in. wskazywanie następcy na czas wojny, mianowanie i odwoływanie premiera, szefa Najwyższej Izby Kontroli i Naczelnego Wodza. Umowa ta bardzo mocno ograniczała możliwości i realną rolę polityczną prezydenta.

Niemal bezpośrednio po konferencji z Raczkiewiczem Stroński spotkał się z Sikorskim i ze zdziwieniem, a może i z ulgą, usłyszał, że ten zmienił zdanie, decydując się na przyjęcie misji utworzenia nowego gabinetu. Na zmianę decyzji wpłynąć mogła wizyta, jaką w tym czasie złożył mu sekretarz Ignacego Paderewskiego, Sylwin Strakacz. Niewątpliwie jednak przyczyniły się do tego również ustalenia podjęte w ramach wspomnianej "umowy paryskiej", znacznie wzmacniające pozycję premiera.

Zaprzysiężenie gen. Sikorskiego jako premiera rządu polskiego nastąpiło 30 września 1939 r. Jednocześnie obejmował on stanowisko ministra spraw wojskowych. Następnego dnia zaprzysiężono rząd, jednakże chwilowo w mocno ograniczonym składzie. Polska scena polityczna została tym samym gruntownie odmieniona. Przebudowa taka możliwa była jedynie dzięki silnemu wsparciu dla Sikorskiego ze strony gospodarzy francuskich. Nowa ekipa wywodziła się niemal w całości z szeregów przedwrześniowej opozycji, skupionej w kręgu Frontu Morges. Ludzie dawnej władzy stali się z czasem otwartymi lub ukrytymi wrogami Sikorskiego i realizowanej przez niego polityki.

Po powołaniu na urząd Prezydenta RP Raczkiewicz został jednocześnie najwyższym zwierzchnikiem WP. Sikorski w przemówieniu radiowym skierowanym do rodaków w kraju mówił m.in.: "Zapewniam uroczyście naszych potężnych Sojuszników, że Polska pozostanie bezwzględnie wierna danemu przez Nią słowu. Armia Polska, formowana na ziemi francuskiej, pod moim dowództwem, przejmuje z rąk skrwawionego Narodu walkę o wielkość Ojczyzny"9. 1 października powołano Sztab Ministerstwa Spraw Wojskowych na czele z ppłk. Aleksandrem Kędziorem. Już ta pierwsza nominacja wzbudziła wątpliwości co do szczerości słów Sikorskiego dotyczących kierowania się wyłącznie kryteriami merytorycznymi przy obsadzie stanowisk w wojsku. Poważne zastrzeżenia miał w tym wypadku nawet najbliższy przyjaciel Sikorskiego, gen. Kukiel, który uważał, że lepszym kandydatem na stanowisko szefa Sztabu MSWojsk. był gen. Stanisław Burhardt-Bukacki, dotychczasowy szef Polskiej Misji Wojskowej przy naczelnym dowództwie francuskim, której aparat został przejęty jako zawiązek Sztabu. Generał Kukiel uważał, że na decyzję o pominięciu gen. Burhardta-Bukackiego wpłynęły zahamowania z przeszłości. Odstawienie go na boczny tor odbyło się ze szkodą dla odtwarzanego we Francji wojska. Niektórzy spośród wojskowych przyjęli jednak decyzję o wyznaczeniu ppłk. Kędziora na tak wysokie stanowisko ze zrozumieniem i uważali to za początek procesu odmładzania kadrowego armii. Zasadniczy trzon kadrowy MSWojsk. i jego Sztabu powstał w oparciu o oficerów sztabu Oddziałów Polskich, powołanego wcześniej przez szefa Polskiej Misji Wojskowej gen. Burhardta-Bukackiego. Początkowa działalność MSWojsk. ograniczała się w zasadzie do działań Sztabu. Prowadzono dopiero prace koncepcyjno-organizacyjne. Jednym z niewielu podjętych w tym czasie istotnych posunięć personalnych było wyznaczenie, 31 października 1939 r., gen. Kukiela na stanowisko zastępcy ministra spraw wojskowych. W strukturze organizacyjnej Sztabu Głównego znalazły się cztery oddziały: Oddział I - Organizacyjny, Oddział I - Wywiadowczy, Oddział III - Operacyjny i Oddział IV - Wyszkoleniowo-zaopatrzeniowy.

W Sztabie funkcjonowali ponadto szefowie rodzajów broni: pancernej, artylerii, saperów i łączności. W sumie liczył on 87 oficerów. Siedziba naczelnych władz wojskowych od 17 października 1939 r. mieściła się w paryskim hotelu Regina.

Na łamach "Monitora Polskiego" nr 245/251 z 7 listopada 1939 r. został ogłoszony dekret prezydenta zwalniający marsz. Rydza-Śmigłego ze stanowiska Naczelnego Wodza i Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, jednocześnie powołujący na te stanowiska gen. Sikorskiego. Jesienią 1939 r. Sikorski skupił w swych rękach władzę o wyjątkowo szerokich uprawnieniach, wzmocnionych dodatkowo wcześniejszą "umową paryską".

Po objęciu przez gen. Sikorskiego stanowiska Naczelnego Wodza dotychczasowe MSWojsk. podzielone zostało na dwie odrębne, ściśle ze sobą współpracujące, instytucje: Ministerstwo Spraw Wojskowych i Sztab Główny, nazywany często Sztabem Naczelnego Wodza. Ministrem pozostawał Sikorski, na czele Sztabu pozostał płk Kędzior. 24 listopada 1939 r. została ustalona tymczasowa organizacja MSWojsk., według której ministrowi podlegało dwóch zastępców. Pierwszym zastępcą został gen. Kukiel, na stanowisko II zastępcy ministra powołany został gen. Izydor Modelski, podobnie jak Kukiel - przyjaciel i sojusznik polityczny Sikorskiego. Oprócz dwóch zastępców ministrowi spraw wojskowych bezpośrednio podlegali także: generał do specjalnych poruczeń, biskup polowy, szef sądownictwa wojskowego i przewodniczący Wojskowego Trybunału Orzekającego. W nowej organizacji naczelnych władz wojskowych precyzyjniej określone zostały zadania poszczególnych jednostek organizacyjnych Sztabu. Oddział I Organizacyjny zajmował się formowaniem i organizacją jednostek, opracowywaniem etatów i współdziałałaniem w tym zakresie z Wydziałem Ewidencji i Uzupełnień MSWojsk. Etaty jednostek opracowywano według wzorców przyjętych w armii francuskiej, co miało w przyszłości ułatwić organizacyjne włączenie polskich dywizji do struktur sojuszniczych. Szefem tego Oddziału był ppłk Zygmunt Wojciechowski.

Oddział II Wywiadowczy współpracował blisko z takim samym oddziałem w strukturze sztabu francuskiego. Jego praca i wszelkiego rodzaju opracowania studyjne czy analityczne cieszyły się dużym zainteresowaniem Francuzów. Przez krótki czas na czele Oddziału II stał mjr Marian Nowiński, którego w późniejszym czasie zastąpił ppłk Tadeusz Wasilewski.

Spośród najważniejszych zadań Oddziału III Operacyjnego, kierowanego początkowo przez płk. Tadeusza Klimec­kiego, następnie przez płk. Andrzeja Mareckiego, przede wszystkim należy wymienić opracowywanie regulaminów i instrukcji wojskowych dla jednostek polskich. Bazowano przy tym w większości na odpowiednich dokumentach obowiązujących w armii francuskiej.

Oddział IV Wyszkoleniowo-Zaopatrzeniowy zajmo­wał się głównie organizacją procesu szkolenia ogólnowojskowego, przede wszystkim szkolenia bojowego jednostek. W jego gestii było ponadto opracowywanie stosownych regulaminów i instrukcji w tym zakresie, a także udział w opracowaniu doświadczeń i wniosków z działań wojennych oddziałów WP w 1939 r.

Ówczesny Sztab zajmował się jedynie siłami lądowymi, w październiku 1939 r. odtworzono bowiem Kierownictwo Marynarki Wojennej, a miesiąc później Dowództwo Sił Powietrznych, instytucje odpowiedzialne za te rodzaje sił zbrojnych. W strukturze centralnych organów wojskowych było także wojskowe Biuro "S", organ wykonawczy Komitetu do Spraw Kraju, na którego czele stał gen. Sosnkowski, podlegający bezpośrednio premierowi. W październiku 1939 r. powołana została ponadto Komisja Regulaminowa, która opracowywała regulaminy i instrukcje dla powstających oddziałów wojskowych. W większości przypadków polegało to na dostosowaniu wojskowych regulaminów i instrukcji obowiązujących w wojsku francuskim.

Jak zatem widać, główny wysiłek w zakresie organizacyjno-szkoleniowym związany z tworzeniem jednostek Wojska Polskiego we Francji spoczywał na Sztabie Głównym. Sztab pełnił również funkcję swego rodzaju biura studiów, opracowującego, na podstawie dostępnych wówczas materiałów, przebieg działań wojennych w Polsce. Opracowania te, wraz z wnioskami, przekazywano także do wykorzystania stronie francuskiej, jednak rzadko kiedy, oprócz materiałów polskiego wywiadu, spotkały się one tam z większym zainteresowaniem.

Naczelne władze WP odtwarzanego we Francji funkcjonowały w specyficznych warunkach, na obcej ziemi, przy bardzo ograniczonych możliwościach i nie mając pełnej suwerenności w podejmowaniu decyzji. Towarzyszył temu wszystkiemu niezbyt chętny stosunek władz francuskich do planów szerokiej rozbudowy WP.

Strona polska, mimo formalnej autonomii, musiała respektować zarządzenia administracji francuskiej. Ani MSWojsk., ani Sztab nie mogły samodzielnie decydować o planowaniu działań bojowych, o zaopatrzeniu naszych oddziałów, o ich szkoleniu etc. Władze polskie często były zupełnie bezradne wobec nacechowanego silnymi oporami, niekiedy wręcz niechęcią, stanowiska francuskiego sojusznika, np. w kwestii planów rozbudowy ilościowej i organizacyjnej wojska. Potwierdza to np. wypowiedź płk. Kędziora na odprawie zorganizowanej 30 października 1939 r. w MSWojsk., poświęconej kwestiom organizacji WP we Francji: "O ile mnie wiadomo Francuzom nie zależy zupełnie na szerokiej rozbudowie armii polskiej, lecz o najwcześniejsze zamarkowanie naszej armii na froncie"10.

Spośród przedstawicieli polskich naczelnych władz wojskowych poczucie pewnej samodzielności w działaniu i decyzjach tak naprawdę mógł mieć jedynie gen. Sikorski, ale nie dlatego, że był ministrem spraw wojskowych czy Naczelnym Wodzem, ale dlatego, że był premierem rządu polskiego. Wpływ, zarówno MSWojsk., jak i Sztabu Głównego, na podległe im jednostki operacyjne był zatem poważnie ograniczony. W praktyce w wielu obszarach funkcjonowania sił zbrojnych w zasadzie obie te instytucje stanowiły swego rodzaju ogniwa pośredniczące między władzami francuskimi a oddziałami polskimi.

Dalsza część w wersji pełnej

1 Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej, t. 2: Kampanie na obczyźnie, cz. 1: Wrzesień 1939 - czerwiec 1941, Londyn 1959, s. 9.

2 Ibidem.

3 Front Morges - polityczne porozumienie działaczy stronnictw centrowych, utworzone z inicjatywy gen. Władysława Sikorskiego i Ignacego Paderewskiego w celu walki z dyktaturą sanacyjną i prowadzoną przez nią politykę zagraniczną.

4 Kosów - współcześnie miasto na Ukrainie, w obwodzie iwanofrankiwskim, nad Rybnicą. W II Rzeczypospolitej Kosów był siedzibą powiatu kosowskiego w województwie stanisławowskim. W 1937 r. zmieniono nazwę na Kosów Huculski.

5 R. Wapiński, Władysław Sikorski, Warszawa 1978, s. 230.

6 Cyt. za: T. Panecki, Generał broni Władysław Eugeniusz Sikorski (1881-1943), Warszawa 1993, s. 21.

7 T. Wyrwa, Ingerencja Francji w sprawy polskie na przełomie 1939/1940 roku [w:] Krytyczne eseje z historii Polski XX wieku, Warszawa-Kraków 2000, s. 61.

8 Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej, t. 2: Kampanie na obczyźnie, cz. 1, s. 13.

9 Cyt. za: Z. Moszumański, J. Zuziak, Generał broni Władysław Sikorski, ("Edukacja Obywatelska w Wojsku", Zeszyt Specjalny), Warszawa 2006, s. 95.

10 Naczelne władze wojskowe Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (1939-1945), Dokumenty, oprac. i wybór J. Smoliński, Warszawa 2004, s. 23.