Wojowniczki, królowe, laleczki. Czy wiesz, jaką kobietą jesteś? - Maria Rotkiel

Kup ebooka

31.50 zł
25.83 zł (25,63 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Anioły i demony

Czyli twoja

Jasna i ciemna strona

Kobie­ty to nie­sa­mo­wi­te isto­ty. Skom­pli­ko­wa­ne, in­try­gu­ją­ce, sil­ne i wraż­li­we. Mają moc da­wa­nia i od­mie­nia­nia ży­cia. Czy za­wsze po­tra­fią ją do­brze wy­ko­rzy­stać?

Ży­cie w re­la­cji z ko­bie­tą czę­sto nie jest ła­twe, ale na pew­no jest cie­ka­we. By­cie ko­bie­tą to przy­go­da, ale też wy­zwa­nie. Zro­zu­mie­nie i po­ko­cha­nie ko­bie­co­ści, we wszyst­kich jej od­sło­nach, to dro­ga ku szczę­ściu i speł­nie­niu.

Zro­zu­mie­nie i po­ko­cha­nie ko­bie­co­ści po­zwo­li pie­lę­gno­wać i wzmac­niać to, co w ko­bie­cie naj­wspa­nial­sze. Da rów­nież moż­li­wość okieł­zna­nia tego, co może znisz­czyć za­rów­no ją samą, jak i jej bli­skich. Bo każ­da ko­bie­ta ma swo­ją ja­sną na­tu­rę i dba­jąc o nią, ni­g­dy nie po­zwo­li dojść do gło­su temu, co może być w niej mrocz­ne. Ja­sność jest jej na­tu­ral­nym sta­nem, jej mocą i siłą. Mrocz­ność to sła­bość, za­gu­bie­nie sie­bie i utra­ta kon­tak­tu z samą sobą. Każ­da z od­słon ko­bie­co­ści ma dwa wcie­le­nia: anio­ła oraz uśpio­ne­go de­mo­na. Mi­łość do ko­bie­co­ści to bu­do­wa­nie re­la­cji z anio­łem i po­skro­mie­nie de­mo­na.

Je­śli masz w swo­im ży­ciu waż­ne dla cie­bie ko­bie­ty, a re­la­cje z nimi mają dla cie­bie zna­cze­nie, spró­buj po­znać ich na­tu­rę. Part­ner­ki, przy­ja­ciół­ki, mat­ki, cór­ki, sio­stry, sze­fo­we to oso­by, któ­re war­to le­piej zro­zu­mieć. Nie­za­leż­nie od tego, jaka re­la­cja łą­czy cię z ko­bie­ta­mi, bądź ich cie­ka­wa/cie­ka­wy. Je­śli wasz zwią­zek jest trud­ny, je­śli cza­sem ra­nią cię wa­sze kon­flik­ty i nie­po­ro­zu­mie­nia i nie wiesz, jak je roz­wią­zać, za­cznij od zro­zu­mie­nia ich ko­bie­co­ści. Co jest w nich wy­jąt­ko­we­go? Ja­kie są ich pra­gnie­nia? Co w nich lu­bisz, a cze­go się oba­wiasz? Co je zło­ści, a co cie­szy? Co one ce­nią w to­bie?

Je­śli je­steś ko­bie­tą i od­czu­wasz emo­cje, któ­rych cza­sem nie ro­zu­miesz, je­śli two­je uczu­cia by­wa­ją dla cie­bie sa­mej i dla two­ich bli­skich trud­ne, je­śli tar­ga­ją tobą pra­gnie­nia i na­mięt­no­ści, któ­rych się oba­wiasz i cza­sem sama nie wiesz, cze­go chcesz, to zna­czy, że nie po­zna­łaś w peł­ni i nie zro­zu­mia­łaś swo­jej ko­bie­cej na­tu­ry. Nie po­zna­łaś swo­jej ja­snej stro­ny. Zbyt rzad­ko słu­chasz swo­je­go anio­ła, za­nie­dbu­jesz go. Nie po­tra­fisz się nim za­opie­ko­wać i nie po­zwa­lasz mu roz­wi­nąć skrzy­deł.

A może bu­dzisz swo­je­go de­mo­na? Może po­zwa­lasz mu prze­jąć nad sobą kon­tro­lę? Czy znasz sie­bie? Swój po­ten­cjał? Swo­ją siłę? Kim je­steś?

Czy twój anioł to po­trze­ba opie­ki nad in­ny­mi czy może chęć dzie­le­nia się wie­dzą, któ­ra ma moc od­mie­nia­nia ży­cia in­nych osób? Czy twój de­mon to pra­gnie­nie wła­dzy czy chęć nisz­cze­nia? Jaką masz moc? Co do­bre­go mo­żesz dać in­nym, a co w to­bie jest za­gro­że­niem dla rów­no­wa­gi i spo­ko­ju two­je­go świa­ta? Świa­ta, któ­ry może być prze­strze­nią bez­piecz­ną, je­śli taką wy­kreu­jesz, lub po­lem bi­twy, któ­ra znisz­czysz to, co do­bre. Bę­dąc anio­łem, zre­ali­zu­jesz swój po­ten­cjał, bę­dziesz się roz­wi­ja­ła, uczy­ła sa­mej sie­bie, bę­dziesz się sta­wa­ła co­raz sil­niej­sza i szczę­śliw­sza. Dbaj o swo­je­go anio­ła i słu­chaj go. Je­śli chcesz osią­gnąć har­mo­nię i rów­no­wa­gę, nie budź swo­je­go de­mo­na. Na­ucz się go po­skra­miać. De­mon to nie je­steś ty, to tyl­ko ukry­ta ciem­na stro­na, któ­ra ni­g­dy nie musi dojść do gło­su. Niech śpi.

Od kil­ku­na­stu lat pra­cu­ję z ko­bie­ta­mi nad ich roz­wo­jem oso­bi­stym i za­wo­do­wym. Po­szu­ki­wa­nie zro­zu­mie­nia ko­bie­cej na­tu­ry to jed­na z naj­cie­kaw­szych przy­gód w moim ży­ciu. Ko­bie­ty mnie in­spi­ru­ją. I choć re­la­cje z nimi - za­rów­no za­wo­do­we, jak i pry­wat­ne - cza­sem są dla mnie bar­dzo trud­ne, uwa­żam, że ko­bie­cość to świat nie do koń­ca od­kry­ty. Ko­bie­ty są mo­imi pa­cjent­ka­mi, przy­ja­ciół­ka­mi, ko­le­żan­ka­mi. To­wa­rzy­szę im w mo­men­tach roz­pa­czy i w chwi­lach szczę­ścia. Pa­trzę, jak po­ko­nu­ją trud­no­ści, roz­wią­zu­ją pro­ble­my, sta­wia­ją czo­ła prze­szko­dom. Po­dzi­wiam ich siłę. Wspie­ram je w ra­dze­niu so­bie z pro­ble­ma­mi, któ­rych ży­cie im nie szczę­dzi. To­wa­rzy­szę im w ża­ło­bie po odej­ściu uko­cha­nych osób i po­dzi­wiam ich wolę wal­ki. Za­chwy­cam się ich wia­rą w przy­szłość, choć prze­szłość na­zna­czy­ła je bo­le­sny­mi bli­zna­mi. Do­świad­czam ich na­dziei w chwi­lach, gdy te­raź­niej­szość po­zba­wia je wia­ry w spra­wie­dli­wość i we wła­sną war­tość. Je­stem ko­bie­tą i mimo trud­nych ży­cio­wych do­świad­czeń i za­wo­du, któ­ry wy­ko­nu­ję (a może wła­śnie dzię­ki temu?), cały czas uczę się sie­bie i po­zna­ję swo­ją na­tu­rę. Ko­cham ko­bie­ty i ko­cham sie­bie. Znam wie­le anio­łów i wiem, że każ­da ko­bie­ta w swo­jej wy­jąt­ko­wej od­sło­nie ma aniel­ską na­tu­rę. Znam też wie­le de­mo­nów. To oso­by, któ­re nie zna­jąc swo­jej ja­snej stro­ny, kie­ru­ją się tym, co daje im ułu­dę siły i po­zo­ry kon­tro­li. To oso­by, któ­re zo­sta­ły bar­dzo zra­nio­ne i któ­re prze­sta­ły ufać so­bie i in­nym lu­dziom. Złość, lęk i nie­na­wiść za­wład­nę­ły ich ży­ciem. Prze­sta­ły one słu­chać do­brej ko­bie­co­ści, nie po­tra­fią cie­szyć się ży­ciem, a in­nych lu­dzi trak­tu­ją jak wro­gów. Krzyw­dzą i ra­nią, bo same nie czu­ją się szczę­śli­we. Ko­bie­ty, któ­re za­czę­ły słu­chać swo­je­go we­wnętrz­ne­go de­mo­na, to smut­ne, za­lęk­nio­ne i zmę­czo­ne isto­ty.

Wie­le ko­biet mio­ta się po­mię­dzy tymi dwo­ma sta­na­mi: raz so­bie ufa­jąc, raz ży­jąc wbrew so­bie. Tar­ga­ne są we­wnętrz­nym kon­flik­tem po­mię­dzy ja­sną ko­bie­co­ścią a mrocz­nym de­mo­nem. Po­tra­fią być wiel­ko­dusz­ne, wspa­nia­ło­myśl­ne, opie­kuń­cze, spo­koj­ne i szczę­śli­we, ale w chwi­lach lęku czy nie­pew­no­ści krzyw­dzą in­nych i sie­bie. Czę­sto nie wie­dzą, jak się obro­nić, jak wy­eg­ze­kwo­wać to, na czym im za­le­ży, jak za­spo­ko­ić waż­ne dla nich po­trze­by. Nie po­tra­fią być sobą. Z za­ło­że­nia każ­dy czło­wiek jest do­bry, tyl­ko cza­sem tra­ci kon­takt z sobą sa­mym i gubi się pod wpły­wem trud­nych emo­cji. Ale dro­gę do sie­bie za­wsze moż­na na po­wrót od­na­leźć.

-

Dzienniczek autoterapeutyczny nr 2:

Czy znasz sie­bie?

Co we­dług cie­bie ozna­cza po­zna­nie sie­bie?

Co ro­bisz, aby le­piej sie­bie po­znać?

Czy ro­zu­miesz sie­bie?

Co we­dług cie­bie ozna­cza ro­zu­mie­nie sie­bie?

Co ro­bisz, aby le­piej sie­bie zro­zu­mieć?

Czy po­zna­łaś swo­ją ja­sną na­tu­rę? Jaka ona jest? Opisz swo­je­go anio­ła.

Jak dbasz o swo­je­go anio­ła?

Czy po­zna­łaś swo­ją ciem­ną na­tu­rę? Jaka ona jest? Opisz swo­je­go de­mo­na.

Jak wal­czysz ze swo­im de­mo­nem?

Czy bli­skie ci ko­bie­ty pie­lę­gnu­ją w so­bie swo­ją ja­sną stro­nę?

Co spra­wia, że tak my­ślisz?

Czy bli­skie ci ko­bie­ty po­zwa­la­ją dojść do gło­su swo­je­mu de­mo­no­wi? Co spra­wia, że tak my­ślisz?

Twoje przemyślenia dotyczące powyższych pytań:

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

............................................................................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

Jak pokochać kobiecość?

Kobie­cość cza­sem nas iry­tu­je. Cza­sem na­pa­wa lę­kiem. Czę­sto pró­bu­je­my jej nad­użyć, wtła­cza­jąc ją w ramy, któ­re do niej nie pa­su­ją. Ocze­ku­je­my od ko­biet speł­nia­nia się w zbyt wie­lu róż­nych ro­lach, ta­kich, któ­re są nie­zgod­ne z ich po­trze­ba­mi. Nisz­czy­my anio­ły, gdy na­kła­da­my na nie tak wie­le obo­wiąz­ków, że za­czy­na­ją nie lu­bić sie­bie, swo­je­go ży­cia i bli­skich im osób. Bo zbun­to­wa­ne, sfru­stro­wa­ne i wście­kłe anio­ły to tak na­praw­dę de­mo­ny. Gdy za­czy­na­my żyć wbrew so­bie, gdy zdra­dza­my sami sie­bie, wte­dy upa­da­my. Upa­da­my, gdy po­zwa­la­my, aby inni kie­ro­wa­li na­szym ży­ciem. Gdy po­zwa­la­my na prze­moc wo­bec sie­bie i zga­dza­my się na by­le­ja­kość na­sze­go ży­cia. Gdy nie re­ali­zu­je­my swo­ich pa­sji ani po­wo­ła­nia, do któ­re­go je­ste­śmy stwo­rze­ni. Gdy zmu­sza­my ko­bie­tę do po­rzu­ce­nia jej ma­rzeń, gdy pod­ci­na­my jej skrzy­dła, nisz­czy­my anio­ła.

Wie­le ko­biet pod­po­rząd­ko­wu­je się ocze­ki­wa­niom in­nych osób i żyje we­dług cu­dzych wy­ma­gań. Nie za­da­ją so­bie py­ta­nia o to, cze­go tak na­praw­dę chcą, cze­go pra­gną. Czy żyją zgod­ne z włas­nymi po­trze­ba­mi i zdol­no­ścia­mi? Wie­le ko­biet nie zna sa­mych sie­bie. i wie­le osób nie chce po­znać bli­skich im ko­biet, ale chce wy­ko­rzy­sty­wać je i eks­plo­ato­wać. Chce brać, nie za­wsze po­tra­fiąc da­wać.

Mi­łość do sie­bie to trud­ny te­mat. Utoż­sa­mia­na jest z ego­izmem, ego­cen­try­zmem i nar­cy­zmem. Nie są to wła­ści­we sko­ja­rze­nia.

Ego­izm to po­sta­wa, któ­ra za­kła­da, że po­trze­by in­nych osób nie są waż­ne. Wa­run­ku­je ona dzia­ła­nia mo­ty­wo­wa­ne wy­łącz­nie wła­snym in­te­re­sem. Po­le­ga na trak­to­wa­niu in­nych osób przed­mio­to­wo, z na­sta­wie­niem na ich "uży­wa­nie" i pra­gnie­nie za­spo­ko­je­nia włas­nych po­trzeb za wszel­ką cenę.

Ego­cen­tryzm to kon­cen­tra­cja wy­łącz­nie na so­bie. To nie­zdol­ność do ak­cep­to­wa­nia od­mien­nych po­glą­dów oraz nie­do­strze­ga­nie in­nych lu­dzi i brak za­in­te­re­so­wa­nia tym, co nie jest ze mną bez­po­śred­nio zwią­za­ne. To tak­że po­strze­ga­nie i do­świad­cza­nie rze­czy­wi­sto­ści tyl­ko z wła­snej per­spek­ty­wy, prze­ko­na­nie, że waż­ne i słusz­ne jest tyl­ko to, co do­ty­czy mnie, co mi od­po­wia­da i z czym się iden­ty­fi­ku­ję.

Nar­cyzm na­to­miast to nie­zdol­ność do ko­cha­nia dru­gie­go czło­wie­ka. To sa­mot­ność ska­zu­ją­ca czło­wie­ka na cier­pie­nie. Oso­by nar­cy­stycz­ne wszyst­kie emo­cje, uczu­cia i pra­gnie­nia kie­ru­ją do sie­bie, nie po­tra­fiąc za­spo­ko­ić ich w re­la­cjach z in­ny­mi ludź­mi. Nar­cy­stycz­na kon­cen­tra­cja na so­bie to czę­sto po­wód ogrom­ne­go cier­pie­nia zwią­za­ne­go z oscy­la­cją mię­dzy sta­nem sa­mo­uwiel­bie­nia a nie­na­wi­ścią do sie­bie. Dla oso­by nar­cy­stycz­nej świat ze­wnętrz­ny jest nie­re­al­ny, po­zba­wio­ny wy­ra­zu, obcy. Jest ona zo­sta­wio­na sama ze sobą. I nie jest to re­la­cja da­ją­ca szczę­ście. Nar­cyzm to nie­szczę­śli­wa, nie­odwza­jem­nio­na mi­łość do sa­me­go sie­bie, któ­ra przez fru­stra­cję i lęk czę­sto zmie­nia się w nie­na­wiść.

Mi­łość do sie­bie to ży­cie w zgo­dzie z sa­mym sobą i otwar­cie się na świat i lu­dzi. Jest wa­run­kiem ko­niecz­nym po­ko­cha­nia in­nych. Ko­cha­jąc sie­bie, je­ste­śmy spo­koj­ni, ła­god­ni, cier­pli­wi. Ro­zu­mie­my sła­bo­ści dru­gie­go czło­wie­ka. Em­pa­tia jest wte­dy na­tu­ral­nym sta­nem po­zwa­la­ją­cym współ­od­czu­wać i wspie­rać in­nych. Ko­cha­jąc sie­bie, mamy ener­gię i po­zy­tyw­ne na­sta­wie­nie. Nie zna­czy to, że nie do­ty­ka­ją nas tro­ski i pro­ble­my, że nie mie­wa­my gor­sze­go sa­mo­po­czu­cia. Prze­ży­wa­my wszyst­kie emo­cje i do­świad­cza­my za­rów­no rze­czy ra­do­snych, jak i trud­nych. Mi­łość do sie­bie nie jest sta­nem sztucz­nej szczę­śli­wo­ści. Jest po­sta­wą na­sta­wio­ną na sie­bie i in­nych, w któ­rej Ja ma taką samą war­tość jak Inni.

Aby pokochać siebie, trzeba najpierw siebie zauważyć. Co czu­ję? Jak się czu­ję? Co jest dla mnie do­bre? Co mnie krzyw­dzi?

- To, jak trak­tu­je­my swo­je cia­ło, jak o nie dba­my, jest wy­ra­zem mi­ło­ści do sie­bie.

- To, jak się od­ży­wia­my, jest wy­ra­zem mi­ło­ści do sie­bie.

- Na­sza fi­zycz­ność oraz sto­su­nek do na­szej cie­le­sno­ści i sek­su­al­no­ści są wy­ra­za­mi mi­ło­ści do sie­bie. Nie lu­biąc swo­je­go cia­ła, nie ak­cep­tu­jąc tego, jak wy­glą­da­my, trud­no cie­szyć się sek­sem i fi­zycz­ną bli­sko­ścią dru­gie­go czło­wie­ka.

- Na­uka mi­ło­ści do sie­bie to drob­ne ge­sty czu­ło­ści w sto­sun­ku do wła­sne­go cia­ła. Po­głaszcz się po twa­rzy. Zrób so­bie coś do­bre­go, zdro­we­go do je­dze­nia i spo­koj­nie, po­wo­li de­lek­tuj się tym, co jesz. Za­parz ku­bek kawy i spo­koj­nie na­ciesz się jej aro­ma­tem. Albo przy­go­tuj pach­ną­cą, go­rą­cą ką­piel, za­nurz się w wo­dzie, przy­mknij oczy i po pro­sty się zre­lak­suj.

- Mi­łość do sie­bie to tro­ska o swo­je zdro­wie i umie­jęt­ność usły­sze­nia i zro­zu­mie­nia sy­gna­łów, któ­re wy­sy­ła na­sze cia­ło.

- Mi­łość do sie­bie to umie­jęt­ność cie­sze­nia się tym, ja­kie je­steś­my i co mamy. Za­sta­nów się, co w so­bie lu­bisz? Wy­mień to, co ci się w so­bie po­do­ba. Więk­szość ko­biet ła­twiej od­po­wia­da na py­ta­nia o to, co by w so­bie zmie­ni­ły i cze­go w so­bie nie lu­bią, niż na py­ta­nie o to, co jest w nich atrak­cyj­ne i ład­ne. To smut­ne. Ko­bie­ty nie do­strze­ga­ją swo­je­go pięk­na. I tego, że są wy­jąt­ko­we.

- Mi­łość do sie­bie to umie­jęt­ność za­spo­ka­ja­nia swo­ich po­trzeb. Czy wy­zna­czasz so­bie cele, któ­re kon­se­kwent­nie re­ali­zu­jesz? Czy po­tra­fisz wy­trwa­le dzia­łać, gdy na czymś ci za­le­ży? Czy masz swo­je pa­sje i za­in­te­re­so­wa­nia, któ­re pie­lę­gnu­jesz, na któ­re za­wsze znaj­du­jesz czas, po­mi­mo na­tło­ku obo­wiąz­ków i zmę­cze­nia?

- Mi­łość do sie­bie to dba­nie o to, co lu­bi­my ro­bić. To umie­jęt­ność re­lak­su i od­po­czyn­ku. To roz­wi­ja­nie swo­ich za­in­te­re­so­wań. Mi­łość do sie­bie do sa­mo­roz­wój, ucze­nie się no­wych rze­czy, po­sze­rza­nie swo­ich ho­ry­zon­tów, in­we­sto­wa­nie w swo­ją wie­dzę. Każ­da chwi­la po­świę­co­na so­bie jest prze­ja­wem mi­ło­ści do sa­me­go sie­bie. Ko­cha­jąc sie­bie, za­wsze znaj­dziesz chwi­lę tyl­ko dla sie­bie, na by­cie ze sobą, na to, co lu­bisz i co spra­wia ci przy­jem­ność.

- Mi­łość do sie­bie to dba­nie o swo­je emo­cje. Dla­te­go troszcz się o swój do­bry na­strój, kon­cen­truj się na ra­do­ściach, a pro­ble­my trak­tuj jak prze­szko­dy do po­ko­na­nia. Ota­czaj się ludź­mi, w to­wa­rzy­stwie któ­rych do­brze się czu­jesz. Nie uda­waj ko­goś, kim nie je­steś. Bu­duj szcze­re, uczci­we re­la­cje i ucz się bra­nia i da­wa­nia.

- Mi­łość do sie­bie to po­zwo­le­nie in­nym, aby się nami za­opie­ko­wa­li. To tak­że umie­jęt­ność po­pro­sze­nia o po­moc, gdy jej po­trze­bu­je­my.

- Mi­łość do sie­bie do nie­zgo­da na prze­moc i agre­sję. Dla­te­go ni­g­dy nie po­zwól na to, aby ktoś cię krzyw­dził. Za­sta­nów się, jak trak­tu­ją cię bli­skie ci oso­by. Czy po­tra­fisz mó­wić im o swo­ich po­trze­bach? Czy zwra­casz im uwa­gę, gdy cię ra­nią? Mi­łość do sie­bie to umie­jęt­ność sta­wia­nia gra­nic w re­la­cjach z in­ny­mi oso­ba­mi. To umie­jęt­ność po­wie­dze­nia "stop", gdy ktoś je prze­kra­cza.

- Mi­łość do sie­bie to zdol­ność wy­ra­ża­nia sie­bie. Po­przez twór­czość, dzia­ła­nie, na­ukę, re­la­cje z in­ny­mi oso­ba­mi. To od­waż­ne wy­ra­ża­nie swo­ich po­glą­dów i umie­jęt­ność bro­nie­nia wła­sne­go zda­nia.

Aby ko­cha­nie sie­bie było doj­rza­łe i mą­dre, po­win­no wy­ni­kać z sa­mo­świa­do­mo­ści. I dla­te­go ro­zu­mie­jąc sie­bie, ko­cha­my spo­koj­nie, wy­ro­zu­mia­le, wspie­ra­ją­co i tro­skli­wie. Po­tra­fi­my ko­rzy­stać z tego, co jest w nas naj­wspa­nial­sze. Mo­że­my da­wać in­nym to, co jest w nas naj­war­to­ściow­sze. Ko­cha­jąc sie­bie doj­rza­le, po­tra­fi­my mo­ty­wo­wać się do roz­wo­ju i re­ali­zo­wać swo­je pa­sje. Umie­my pra­co­wać nad tym, co wy­ma­ga zmia­ny. Po­tra­fi­my da­wać ży­cie i zmie­niać na lep­sze ży­cie wła­sne i in­nych osób. Ko­cha­jąc doj­rza­le, nie je­ste­śmy w so­bie za­ko­cha­ne, czy­li bez­kry­tycz­nie odu­rzo­ne sobą i nie­świa­do­me swo­ich sła­bych stron. Ko­cha­jąc doj­rza­le, ro­zu­mie­my, że sa­mo­re­ali­za­cja to rów­nież pra­ca nad sobą i nad tym, aby sta­wać się co­raz lep­szym czło­wie­kiem.

Ucze­nie się mi­ło­ści do sie­bie i pie­lę­gno­wa­nia jej to trud­ny pro­ces. Szcze­gól­nie dla ko­bie­ty. Mi­łość do ko­bie­co­ści to cały czas te­mat tabu! Mimo wie­lu po­zy­tyw­nych zmian świat nie sprzy­ja ko­bie­coś­ci. Od ko­biet wy­ma­ga się, aby były "bar­dziej dla in­nych niż dla sie­bie". Sta­wia się przed nimi ocze­ki­wa­nia zwią­za­ne z "po­świę­ca­niem się" i "re­zy­gno­wa­niem z sie­bie". Uwa­żam, że wie­le ko­biet nie po­tra­fi ko­chać sie­bie, a mi­sja ucze­nia ich mi­ło­ści wła­snej jest jed­nym z mo­ich naj­waż­niej­szych wy­zwań. Uczę je, jak za­dbać o sie­bie pod każ­dym wzglę­dem. Wspie­ram też ich bli­skich w bu­do­wa­niu re­la­cji z ko­bie­tą w opar­ciu o sza­cu­nek i mi­łość. Je­śli chcesz ob­da­rzyć ko­bie­tę mi­ło­ścią, okaż jej tro­skę, wy­ro­zu­mia­łość i życz­li­wość. Spraw jej cza­sem ja­kąś przy­jem­ność, nie szczędź drob­nych ge­stów czu­ło­ści. Mów jej miłe sło­wa, kom­ple­men­ty, do­ce­niaj ją i chwal. A przede wszyst­kim ją sza­nuj i ni­g­dy nie ogra­ni­czaj jej wol­no­ści. Po­zwól jej się roz­wi­jać i re­ali­zo­wać po­ten­cjał, któ­ry w so­bie ma. Uwierz w jej siłę i jej za­ufaj. Zro­zum ją i chciej po­znać. Od­kryj jej moc.

-

Dzienniczek autoterapeutyczny nr 3:

Czy ko­chasz sie­bie?

Co two­im zda­niem ozna­cza ko­cha­nie sie­bie?

Co ro­bisz dla sie­bie? Jak się sobą opie­ku­jesz, aby po­ka­zać, że sie­bie ko­chasz?

Czy oba­wiasz się mi­ło­ści do sie­bie? Dla­cze­go?

Czy uwa­żasz, że bli­skie ci ko­bie­ty ko­cha­ją sie­bie? Co spra­wia, że tak my­ślisz?

Twoje przemyślenia dotyczące powyższych pytań:

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

Siedem odsłon kobiecości

Czy wiesz,

Jaką kobietą jesteś?

Kobie­ty to wy­jąt­ko­we isto­ty, po­nie­waż ob­da­rzo­ne są da­rem płod­no­ści. Na­sza płod­ność to cud na­tu­ry. Mo­że­my wy­dać na świat dziec­ko, bez­po­śred­nio do­świad­cza­jąc ma­gii ży­cia i sta­jąc się jej na­rzę­dziem. Ale płod­ność to nie tyl­ko dar ma­cie­rzyń­stwa, to przede wszyst­kim dar two­rze­nia. Te z nas, któ­rym nie dane było zo­stać mat­ka­mi, na inny, rów­nie wspa­nia­ły spo­sób re­ali­zu­ją swój in­stynkt po­wo­ły­wa­nia do ży­cia. Są twór­czy­nia­mi, ko­bie­ta­mi re­ali­zu­ją­cy­mi swo­je wi­zje i pa­sje. Ko­bie­ty wspie­ra­ją­ce swój dar two­rze­nia po­tra­fią kre­ować rze­czy­wi­stość. Bo każ­da z nas ma moc twór­czy­ni. Sa­mo­re­ali­za­cja to po­zna­nie swo­jej siły two­rze­nia. Mocy kre­owa­nia. Sa­mo­re­ali­za­cja to by­cie twór­czy­nią zgod­nie z po­ten­cja­łem, któ­ry mamy. To umie­jęt­ność wy­ko­rzy­sta­nia we­wnętrz­nej mocy, uży­cia twór­czej siły. Czy jest nią po­wo­ła­nie do ma­cie­rzyń­stwa? A może re­ali­za­cja pa­sji? Może po­ma­ga­nie in­nym? A może sztu­ka? Po­zna­nie od­po­wie­dzi na to py­ta­nie to wa­ru­nek ko­niecz­ny do szczę­śli­we­go, aniel­skie­go ży­cia. Naj­więk­szym wy­zwa­niem sto­ją­cym przed czło­wie­kiem jest po­zna­nie swo­jej dro­gi do sa­mo­re­ali­za­cji. Aniel­skość to sa­mo­re­ali­za­cja. To kre­owa­nie, two­rze­nie, da­wa­nie świa­tu tego, co jest owo­cem na­szej płod­no­ści. Dzię­ki two­rze­niu mo­że­my roz­ła­do­wać psy­cho­fi­zycz­ne na­pię­cie, wy­ra­zić trud­ne emo­cje, prze­ka­zać to, co trud­no nam po­wie­dzieć wprost. Two­rze­nie to eks­pre­sja wła­snej na­tu­ry. Daje uj­ście mi­ło­ści, ale też in­nym, trud­nym emo­cjom. Ła­go­dzi ból, smu­tek, po­zwa­la po­ra­dzić so­bie ze zło­ścią. Po­zwa­la wy­ra­zić uczu­cia, któ­re zbyt dłu­go no­szo­ne w so­bie mogą stać się źró­dłem de­struk­cyj­nej ener­gii.

Trud­ność po­zna­nia i zro­zu­mie­nia ko­bie­co­ści wy­ni­ka za­rów­no ze zło­żo­no­ści ludz­kie­go cha­rak­te­ru oraz za­wi­łej hi­sto­rii ko­bie­co­ści, któ­ra przez wie­ki była tłam­szo­na i ujarz­mia­na, jak i z obec­nych uwa­run­ko­wań spo­łecz­nych. Moim zda­niem współ­cze­sny świat ko­biet jest oso­bli­wy. Wy­jąt­ko­wy, eks­cy­tu­ją­cy, da­ją­cy ogrom moż­li­wo­ści. Ale też bar­dzo trud­ny. W teo­rii ko­bie­ty są nie­za­leż­ne, w prak­ty­ce czę­sto mu­szą po­dej­mo­wać się za­dań i obo­wiąz­ków, któ­re zo­sta­ły im na­rzu­co­ne. Nie za­wsze by­cie żoną czy mat­ką jest ich po­wo­ła­niem. I nie za­wsze pra­ca za­wo­do­wa, ka­rie­ra i za­ra­bia­nie pie­nię­dzy to ich ży­wioł. Dla nie­któ­rych opie­ka nad do­mem i ro­dzin­ne obo­wiąz­ki to przy­mus, a nie wy­bór. Co naj­waż­niej­sze, więk­szość z nas MUSI go­dzić wie­le ról. By­cie żoną, mat­ką, pra­cow­ni­cą, go­spo­dy­nią do­mo­wą, part­ner­ką to rów­no­le­głe rze­czy­wi­sto­ści, w któ­rych żyją współ­cze­sne ko­bie­ty. Czy są szczę­śli­we? Czy każ­da z tych ról jest ich po­wo­ła­niem? Uwa­żam, że więk­szość z nas żyje pod ogrom­ną pre­sją i nie ma cza­su, siły ani mo­ty­wa­cji do za­ję­cia się sobą.

Mno­gość wy­bo­rów, po­kus i moż­li­wo­ści jest czę­sto dla nas pu­łap­ką. Aby od­na­leźć się w skom­pli­ko­wa­nej rze­czy­wi­sto­ści, mu­si­my za­cząć od po­zna­nia wła­snej od­sło­ny ko­bie­co­ści. To po­zwo­li nam wy­brać w ży­ciu te role i za­da­nia, w któ­rych bę­dzie­my mo­gły się re­ali­zo­wać. Przede wszyst­kim umoż­li­wi to nam by­cie twór­czy­mi, płod­ny­mi. Wte­dy ła­twiej bę­dzie nam do­ko­ny­wać wy­bo­rów zgod­nych z nami, z tym, cze­go pra­gnie­my, i uni­kać błę­dów nie­wła­ści­wych de­cy­zji. Wte­dy bę­dzie­my mo­gły bro­nić się przed nad­uży­cia­mi i tok­sycz­ny­mi re­la­cja­mi. Ła­twiej bę­dzie nam też uni­kać sy­tu­acji, któ­re mogą uwię­zić nas w ro­lach, w któ­rych je­ste­śmy ogra­ni­cza­ne, ubez­wła­sno­wol­nia­ne. Przede wszyst­kim wy­ko­rzy­sta­my siłę, moc, któ­rą każ­da z nas ma. Bo bę­dzie­my mo­gły two­rzyć i da­wać to, co jest w nas naj­lep­sze. Bę­dzie­my mo­gły żyć zgod­nie z na­szą praw­dzi­wą, a nie na­rzu­co­ną nam oso­bo­wo­ścią. Po­nie­waż na­szą ko­bie­cość kształ­tu­je wy­cho­wa­nie i od­dzia­ły­wa­nie spo­łecz­ne, waż­ne jest to, aby roz­po­znać, czy dana ce­cha jest na­szą na­tu­ral­ną ten­den­cją, czy przy­pi­sa­ną nam pre­dys­po­zy­cją wy­ni­ka­ją­cą ze ste­reo­ty­po­we­go po­strze­ga­nia ko­biet. Wie­le cech uwa­ża­nych za ko­bie­ce jest nam z góry na­rzu­co­nych i wca­le nie wy­ni­ka­ją one z na­szej in­dy­wi­du­al­nej na­tu­ry, praw­dzi­wej od­sło­ny. Są ko­bie­ty wo­jow­ni­cze, prze­bo­jo­we i są męż­czyź­ni wraż­li­wi, em­pa­tycz­ni i de­li­kat­ni. To, co ko­bie­ce, i to, co mę­skie, jest w du­żej mie­rze kwe­stią umow­ną. Tak na­praw­dę po­dział na świat żeń­ski i ko­bie­ce ce­chy cha­rak­te­ru oraz świat mę­ski i mę­skie ce­chy cha­rak­te­ru to umo­wa spo­łecz­na, któ­ra po­zwa­la nam ła­twiej zro­zu­mieć i od­na­leźć się w ota­cza­ją­cej rze­czy­wi­sto­ści.

Na­le­ży przy­jąć, że ko­bie­cość to stan du­cha, stan umy­słu, a nie to, co jest nam na­rzu­ca­ne spo­łecz­nie i z góry ko­muś przy­pi­sy­wa­ne przez pa­nu­ją­ce w da­nym krę­gu kul­tu­ro­wym zwy­cza­je. Płcio­wość, czy ina­czej sek­su­al­ność, to stan umy­słu. Ko­bie­cość to du­cho­wość.

-

Jak po­znać ko­bie­tę? Jak zro­zu­mieć sie­bie?

Je­śli przez całe ży­cie wzbo­ga­ca­my się o nowe do­świad­cze­nia, to uczy­my się sie­bie i po­zna­je­my in­nych lu­dzi. Waż­ne jest po­zna­nie świa­do­me, czy­li re­flek­syj­ne, opar­te na wnio­skach i ob­ser­wa­cji.

Po­zna­nie świa­do­me to umie­jęt­ność za­da­wa­nia py­tań w miej­sce twier­dzeń. Za­miast stwier­dzać: "On mnie nie ko­cha", war­to za­py­tać: "Co on czu­je?". Je­śli po­raż­ki trak­tu­je­my jak cen­ne lek­cje, z któ­rych wy­cią­ga­my wnio­ski, to po­zna­je­my swo­ją siłę. Za­miast mó­wić: "Nie po­ra­dzę so­bie", war­to za­py­tać: "Co mogę zro­bić? Jak mogę so­bie po­móc? Gdzie szu­kać wspar­cia?". Je­śli suk­ce­sy utwier­dza­ją nas w wie­rze we wła­sną war­tość i w po­czu­ciu god­no­ści, to pie­lę­gnu­je­my swo­ją moc two­rze­nia. Je­śli ci, któ­rzy nas zra­ni­li, opu­ści­li, za­wie­dli czy zdra­dzi­li, uczy­ni­li nas sil­niej­szy­mi i ostroż­niej­szy­mi, to wzmac­nia­my swo­ją toż­sa­mość. Je­śli uczy­my się sie­bie i czer­pie­my z na­szych do­świad­czeń, to z ma­łych, wie­rzą­cych w baj­ki dziew­czy­nek wy­ra­sta­my na doj­rza­łe, re­ali­stycz­nie pa­trzą­ce na ota­cza­ją­cy je świat ko­bie­ty. Po­zna­wa­nie sie­bie to pro­ces pro­wa­dzą­cy do zro­zu­mie­nia i mi­ło­ści.

Po­zna­je­my sie­bie, gdy za­da­je­my so­bie trud­ne py­ta­nia: Jaka je­stem? Cze­go pra­gnę? Co mnie rani, a co czy­ni szczę­śli­wą? Co jest moją siłą, a co sła­bo­ścią? Te waż­ne py­ta­nia po­win­ny­śmy za­da­wać so­bie dość czę­sto. Tak bu­du­je­my sa­mo­świa­do­mość, czy­li do­bry kon­takt z samą sobą, ro­zu­mie­nie sie­bie, wia­rę we wła­sną siłę. Daje nam to umie­jęt­ność pra­cy nad sła­bo­ścia­mi, ży­cie w zgo­dzie ze swo­ją ja­sną stro­ną oso­bo­wo­ści oraz po­moc w ujarz­mie­niu tej mrocz­nej. Po­zna­nie sie­bie to wy­zwa­nie sto­ją­ce przed ko­bie­tą doj­rza­łą. Doj­rza­łość to ro­zu­mie­nie tego, że po­zna­nie sie­bie jest klu­czem do bu­do­wa­nia sta­bil­nych, trwa­łych i da­ją­cych szczę­ście re­la­cji.

Każ­da ko­bie­ta może roz­po­znać sie­bie w któ­rejś z sied­miu od­słon ko­bie­co­ści lub od­na­leźć się w kil­ku z nich. Bo ko­bie­ce róż­no­rod­ność i du­cho­wa in­dy­wi­du­al­ność mają rów­nież wspól­ne mia­now­ni­ki. Sie­dem od­słon ko­bie­co­ści to po­zna­wa­nie ko­bie­co­ści przez pry­zmat tego, co jest dla ko­biet toż­sa­me, a co je mię­dzy sobą róż­ni. To zro­zu­mie­nie ich wspól­nych na­mięt­no­ści, po­trzeb, lę­ków i róż­nych sła­bo­ści du­cho­wych.

Są ko­bie­ty od­waż­ne i szu­ka­ją­ce w ży­ciu wy­zwań, spraw­dza­ją­ce się w dzia­ła­niu i lu­bią­ce wy­sta­wiać na pró­bę swo­ją we­wnętrz­ną siłę. To wo­jow­nicz­ki. Ko­bie­ty, któ­re po­tra­fią wal­czyć. Du­cho­we wo­jow­nicz­ki są stwo­rzo­ne do sa­mo­re­ali­za­cji i dą­że­nia do celu. Są ko­bie­ty, któ­re lu­bią błysz­czeć, bu­dzić uzna­nie, kie­ro­wać in­ny­mi. To kró­lo­we. Mają moc wła­da­nia in­ny­mi. Du­cho­we kró­lo­we to ko­bie­ty, któ­rych mocą jest wpły­wa­nie na in­nych. Ko­bie­ty kie­ru­ją­ce się w ży­ciu in­tu­icją, ma­ją­ce dar po­ma­ga­nia i zdol­ność uzdra­wia­nia to sza­man­ki. Mają moc czy­nie­nia nie­moż­li­we­go moż­li­wym. Je­śli po­tra­fią ocza­ro­wać, roz­ko­chać w so­bie i uczy­nić ży­cie in­nych osób nie­zwy­kłym, to zna­czy, że są du­cho­wy­mi księż­nicz­ka­mi. Po­tra­fią spra­wić, że świat wyda się nie­zwy­kły, wspa­nia­ły. Przy nich każ­dy czu­je się wy­jąt­ko­wo. Po­tra­fią po­pra­wić na­strój, roz­we­se­lić i uko­ić każ­dy smu­tek. Je­śli po­wo­ła­niem ko­biet jest mi­łość do bli­skich, je­śli naj­waż­niej­sza jest ro­dzi­na i szczę­ście do­mo­we, to zna­czy, że są du­cho­wy­mi wil­czy­ca­mi. Spo­ty­ka­jąc la­lecz­ki, masz ocho­tę się nimi za­opie­ko­wać i być bli­sko nich. Ule­ga­jąc ich uro­ko­wi, wi­dzisz świat lep­szym i ład­niej­szym. Je­śli znasz ko­bie­ty, któ­re ko­cha­ją pięk­no, są de­li­kat­ne i stwo­rzo­ne do tego, aby czy­nić świat pięk­niej­szym, zna­czy to, że znasz du­cho­we ar­tyst­ki.

Od­na­le­zie­nie sie­bie i bli­skich nam ko­biet w omó­wio­nych od­sło­nach może być trud­ne, tak jak trud­ne jest po­zna­nie i zro­zu­mie­nie ludz­kiej na­tu­ry. War­to jed­nak pod­jąć ten wy­si­łek. Roz­po­zna­jąc sie­bie w jed­nym z sied­miu wcie­leń, ła­twiej zro­zu­mie­my, co jest na­szą siłą, a co sła­bo­ścią. Cho­ciaż każ­da z nas ma in­dy­wi­du­al­ne za­le­ty, czy­nią­ce nas wspa­nia­ły­mi, uta­len­to­wa­ny­mi i wy­jąt­ko­wy­mi, to mo­że­my od­na­leźć się we wspól­nym po­ten­cja­le jed­nej z sied­miu od­słon ko­bie­co­ści i do­świad­czyć by­cia w twór­czej, bez­piecz­nej, ko­bie­cej wspól­no­cie. Wspól­no­cie du­cho­wych sióstr.

To samo do­ty­czy też ciem­niej stro­ny i tych cech, nad któ­ry­mi po­win­ny­śmy umieć za­pa­no­wać - war­to zro­zu­mieć, że są to trud­no­ści, któ­rych do­świad­cza­ją rów­nież inne ko­bie­ty. Na­sza ciem­na stro­na, nasz de­mon, cza­sem pró­bu­ją­cy prze­jąć nad nami kon­tro­lę, to siła, któ­ra wła­da wie­lo­ma ko­bie­cy­mi ser­ca­mi, czy­niąc je swo­ją wła­sno­ścią. Wie­le ko­biet słu­cha go i wy­ko­nu­je jego po­le­ce­nia. W za­leż­no­ści od tego, z któ­rą od­sło­ną ko­bie­co­ści mo­że­my się iden­ty­fi­ko­wać, ła­twiej prze­wi­dzi­my, czy nasz we­wnętrz­ny de­mon może spra­wić ko­muś przy­krość, wy­buch­nąć gnie­wem, ze­mścić się czy wy­wo­łać woj­nę, nisz­czą­cą in­nych lu­dzi i ska­zu­ją­cą nas na sa­mot­ność. Zro­zu­mie­my, czy jego prze­bu­dze­nie gro­zi kon­flik­ta­mi i po­czu­ciem bez­sen­su ży­cia, czy ra­czej sza­leń­stwem i au­to­de­struk­cją. Je­śli poj­mie­my, że słu­cha­my go wte­dy, gdy je­ste­śmy sła­be, w trud­nych dla nas mo­men­tach, gdy ktoś nas rani, gdy nie uda­je nam się osią­gnąć wy­zna­czo­nych ce­lów, gdy nie czu­je­my się bez­piecz­nie, ła­twiej bę­dzie nam nad nim za­pa­no­wać. Ucząc się sie­bie, za­uważ­my, że pro­ble­my, po­raż­ki i kło­po­ty kon­fron­tu­ją nas z po­czu­ciem bez­rad­no­ści, fru­stra­cji i lęku, któ­re spra­wia­ją, że tra­ci­my kon­takt ze swo­ją na­tu­rą. To bu­dzi de­mo­na i daje mu oka­zję do prze­ję­cia nad nami kon­tro­li. Krzy­czy wte­dy i roz­ka­zu­je: "Mu­sisz to mieć", "Zniszcz go", "Nie da­ruj jej". Po­zna­nie swo­jej ko­bie­cej od­sło­ny uzmy­sła­wia nam, że w chwi­lach, gdy go słu­cha­my, sta­je­my się swo­ją de­mo­nicz­ną po­sta­cią i tra­ci­my wol­ność. Je­śli zro­zu­mie­my, że każ­da z nas może być de­mo­nem, i po­zna­my siłę swo­jej od­sło­ny ko­bie­co­ści, bę­dzie­my po­tra­fi­ły uchro­nić się przed jego wpły­wem. Je­śli zro­zu­mie­my, że każ­da z nas jest anio­łem, tyl­ko wy­star­czy po­znać sie­bie i żyć zgod­nie ze swo­im po­ten­cja­łem, to damy szan­sę i so­bie, i in­nym ko­bie­tom na wy­ko­rzy­sta­nie du­cho­we­go daru two­rze­nia. Po­zna­nie sie­bie po­zwo­li nam pod­jąć świa­do­mą de­cy­zję w trak­cie po­szu­ki­wa­nia od­po­wie­dzi na py­ta­nie: Czy chcę żyć w nie­bie czy w pie­kle, któ­re stwo­rzę so­bie i bli­ski­mi mi lu­dziom.

Po­zna­nie na­szej praw­dzi­wej na­tu­ry jest rów­nie waż­ne dla nas sa­mych, jak i dla bli­skich nam osób. Uła­twi to zbu­do­wa­nie re­la­cji, w któ­rych bę­dzie­my mo­gły być sobą. A wte­dy damy in­nym to, co jest w nas naj­war­to­ściow­sze.

Po­zna­nie ko­biet, któ­re są w two­im ży­ciu waż­ne, to szan­sa na prze­by­wa­nie bli­sko anio­łów. Wspie­ra­nie ich siły two­rze­nia i po­moc w ujarz­mia­niu ich de­mo­nów jest wkła­dem w bu­do­wa­nie lep­sze­go świa­ta. Wo­jow­nicz­ki, kró­lo­we, księż­nicz­ki, wil­czy­ce, sza­man­ki, la­lecz­ki i ar­tyst­ki żyją wśród nas. Po­znaj­my je. Po­znaj­my sie­bie.

-

Dzienniczek autoterapeutyczny nr 4:

Czy lu­bisz...

.

.

.

...(fragment)...

Całość dostępna w wersji pełnej

 

Na­zy­wam się Ma­ria Rot­kiel i je­stem psy­cho­te­ra­peut­ką. Czy mo­że­my mó­wić so­bie po imie­niu? Tak bę­dzie ła­twiej roz­ma­wiać o tym, co może być dla Cie­bie waż­ne i trud­ne. Je­śli chcesz po­czuć speł­nie­nie, spo­kój i mi­łość do sie­bie i ota­cza­ją­ce­go cię świa­ta, je­śli chcesz two­rzyć i re­ali­zo­wać swój po­ten­cjał i pra­gniesz, aby ota­cza­ją­cy cię lu­dzie byli szczę­śli­wi, że sta­no­wisz część ich świa­ta, to pro­szę, roz­pocz­nij­my wspól­nie po­dróż po­zwa­la­ją­cą po­znać two­ją ko­bie­cą na­tu­rę. Za­ufaj mi. Spró­buj od­po­wie­dzieć na py­ta­nia, któ­re po­mo­gą nam le­piej zro­zu­mieć pra­gnie­nia i two­je lęki.

-

Tak wła­śnie za­czy­nam roz­mo­wę z ko­bie­ta­mi, któ­re są po­gu­bio­ne w re­la­cji z sobą samą albo któ­re po pro­stu chcą le­piej po­znać sie­bie i w peł­ni re­ali­zo­wać swój po­ten­cjał. Cza­sem są to oso­by, któ­re zo­sta­ły zra­nio­ne przez ko­goś bli­skie­go lub ta­kie, któ­re boją się bli­sko­ści. Z mo­je­go do­świad­cze­nia wy­ni­ka, że nie­za­leż­nie od po­wo­du pod­ję­cia de­cy­zji o wi­zy­cie u te­ra­peu­ty cel jest za­wsze taki sam - zro­zu­mieć sie­bie. Taka sama mo­ty­wa­cja kie­ru­je oso­ba­mi się­ga­ją­cy­mi po książ­ki o te­ma­ty­ce psy­cho­lo­gicz­nej. Dla­te­go po­rad­ni­ki psy­cho­lo­gicz­ne, po­dob­nie jak te­ra­pia, opie­ra­ją się przede wszyst­kim na sztu­ce za­da­wa­nia do­brych py­tań.

Za­sta­nów się, co skło­ni­ło cię do się­gnię­cia po tę książ­kę? Cze­go od niej ocze­ku­jesz, w czym może ci po­móc?

Psy­cho­log nie oce­nia, nie po­ucza, nie jest wszech­wie­dzą­cy. Jest to­wa­rzy­szem i prze­wod­ni­kiem na dro­dze ku zmia­nie. Jej ce­lem jest sta­nie się twór­czą, ko­cha­ją­cą sie­bie i świat isto­tą, któ­ra żyje zgod­nie ze swo­im po­ten­cja­łem. Ten po­ten­cjał to ko­bie­cość. To dar two­rze­nia. Czy znasz swój dar? Czy umiesz do­brze go wy­ko­rzy­stać? Za­pra­szam do wspól­nej po­dró­ży w głąb ko­bie­cej psy­chi­ki. Pro­po­nu­ję za­cząć od ćwi­cze­nia, któ­re otwo­rzy cię na pro­ces au­to­te­ra­peu­tycz­ny i wpro­wa­dzi na dro­gę mi­ło­ści do sa­mej sie­bie. War­to dys­ku­to­wać o tym, czym jest szczę­ście i jak dą­żyć do sa­mo­ak­cep­ta­cji oraz o tym, jak bu­do­wać do­bre re­la­cje ze sobą i z ota­cza­ją­cym nas świa­tem. Za­cznij­my od frag­men­tu se­sji te­ra­peu­tycz­nej. Pa­mię­taj, że to do­pie­ro po­czą­tek...

-

Dzienniczek autoterapeutyczny nr 1:

Znajdź chwi­lę tyl­ko dla sie­bie. Usiądź wy­god­nie i spo­koj­nie za­sta­nów się nad od­po­wie­dzia­mi na po­niż­sze py­ta­nia. Mogą wy­dać ci się bar­dzo trud­ne i spo­wo­du­ją, że po­czu­jesz iry­ta­cję. Je­śli tak się sta­nie, tym bar­dziej za­chę­cam cię do udzie­le­nia na nie od­po­wie­dzi. Mogą też wy­dać ci się ła­twe i uznasz, że masz do­świad­cze­nie, któ­re spra­wia, że żad­ne z nich nie skło­ni cię do głęb­szej re­flek­sji. Te py­ta­nia, na któ­re naj­trud­niej bę­dzie ci od­po­wie­dzieć, wska­żą two­je "trud­ne ob­sza­ry", czy­li te dy­le­ma­ty i pro­ble­my, któ­re wy­ma­ga­ją psy­cho­lo­gicz­nej pra­cy z two­jej stro­ny. Je­śli więc masz wie­le wąt­pli­wo­ści, za­pisz swo­je my­śli tak, aby móc wró­cić do nich w trak­cie czy­ta­nia ko­lej­nych frag­men­tów tej książ­ki. Znajdź­my kwe­stie, któ­re będą dla cie­bie naj­waż­niej­sze.

Jak oceniasz swoje relacje z innymi kobietami?

Czy są w two­im ży­ciu bli­skie ci ko­bie­ty, któ­re szcze­gól­nie lu­bisz lub ce­nisz? Co spra­wia, że tak o nich my­ślisz?

Jak dbasz o bli­skie ci ko­bie­ty?

Czy są w two­im ży­ciu ko­bie­ty, z któ­ry­mi re­la­cja jest dla cie­bie trud­na lub przy­kra? Co spra­wia, że tak o nich my­ślisz?

Czy two­je re­la­cje ro­dzin­ne z bli­ski­mi ci ko­bie­ta­mi są do­bre? Czy ko­bie­ty te ro­zu­mie­ją cię i wspie­ra­ją w waż­nych i trud­nych chwi­lach two­je­go ży­cia?

Czy ro­zu­miesz emo­cje i uczu­cia ko­biet, któ­re cię ota­cza­ją i któ­re są ci bli­skie?

Czy chęt­nie wspie­rasz bli­skie ci ko­bie­ty, gdy po­trze­bu­ją two­jej po­mo­cy?

Czy uwa­żasz, że bli­skie ci ko­bie­ty są szczę­śli­we?

Co two­im zda­niem uszczę­śli­wia bli­skie ci ko­bie­ty?

Co two­im zda­niem krzyw­dzi bli­skie ci ko­bie­ty?

Two­je prze­my­śle­nia do­ty­czą­ce po­wyż­szych py­tań:

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

......................................................

Py­ta­nia otwie­ra­ją­ce po­ma­ga­ją na­zwać swo­je lęki i nie­po­ko­je, wspie­ra­ją w zwer­ba­li­zo­wa­niu trud­nych uczuć i okre­śle­niu tego, co spra­wia nam przy­krość. Po­zwa­la­ją na wska­za­nie celu psy­cho­lo­gicz­nej pra­cy, czy­li tego, ja­kich zmian po­trze­bu­je oso­ba dą­żą­ca do sa­mo­po­zna­nia i sa­mo­re­ali­za­cji. Od­sła­nia­ją te pro­ble­my, któ­rych nie do­strze­ga­my lub któ­re sami przed sobą ukry­wa­my, nie chcąc ich wi­dzieć. Czę­sto nam sa­mym trud­no jest na­zwać pro­blem, zro­zu­mieć, co się z nami dzie­je i dla­cze­go nie je­ste­śmy szczęś­liwi. Ta­kie py­ta­nia, jak ma­wia­my w te­ra­peu­tycz­nym żar­go­nie, "do­ty­ka­ją bo­le­snych miejsc". Taki "do­tyk" to do­pie­ro po­czą­tek. Nie roz­wią­zu­je pro­ble­mu, ale wska­zu­je kie­ru­nek psy­cho­lo­gicz­nej pra­cy. Z cza­sem py­ta­nia są co­raz bar­dziej pre­cy­zyj­ne, co­raz do­kład­niej uka­zu­ją sed­no pro­ble­mu i stop­nio­wo na­pro­wa­dza­ją nas na jego roz­wią­za­nie. Suk­ce­sem te­ra­pii jest na­ucze­nie pa­cjen­ta za­da­wa­nia py­tań sa­me­mu so­bie. Pra­ca psy­cho­lo­gicz­na to ana­li­zo­wa­nie swo­ich my­śli, to na­sta­wie­nie się na sie­bie i "roz­ma­wia­nie ze sobą". Dzien­nicz­ki au­to­te­ra­peu­tycz­ne za­war­te w roz­dzia­łach tego po­rad­ni­ka wspie­ra­ją ten pro­ces i uczą wraż­li­wo­ści na sie­bie samą! Pa­mię­taj, że war­to zgłę­biać na­tu­rę ko­bie­co­ści, bo ko­bie­ty są wy­jąt­ko­we. Ty je­steś wy­jąt­ko­wa.