Rozdział 1
Ciepłe promienie słońca przebijały się przez baldachim liści i odbijały od sierści Ognistego Serca. Wojownik przysiadł niżej, świadomy, że lśni jak bryła bursztynu na tle soczystej zieleni leśnego poszycia.
Krok za krokiem skradał się pod liśćmi paproci; zwietrzył sierpówkę. Sunął w ślad za apetycznym zapachem, aż wreszcie dojrzał pulchnego ptaka dziobiącego coś między paprociami.
Ogniste Serce wysunął pazury, czując w łapach dreszcz oczekiwania. Prowadził dziś poranny patrol i, po polowaniu trwającym przez całe przedpołudnie, mocno zgłodniał. Nadszedł właśnie szczyt sezonu łowieckiego, kiedy koty klanu obrastały tłuszczem, żywiąc się dobrze wykarmioną zwierzyną. I chociaż niewiele padało od czasu powodzi w porze nowych liści, las obfitował w pożywienie. Po uzupełnieniu zapasów w obozie, Ogniste Serce mógł zapolować na własny rachunek. Spiął mięśnie, gotów do skoku.
Nagle suchy wiatr przyniósł w jego stronę drugi zapach; wojownik przechylił głowę i otworzył pysk. Sierpówka też musiała coś poczuć, gdyż poderwała głowę i zaczęła rozkładać skrzydła, ale było już za późno - spod krzaku malin wystrzeliła biała smuga. Ogniste Serce patrzył zaskoczony, jak drugi kot skacze na ptaka, przytrzymuje go łapami przy ziemi i szybkim ruchem przegryza mu szyję.
Cudowny zapach świeżego mięsa połaskotał nozdrza Ognistego Serca. Wojownik wstał i wyszedł z zarośli, kierując się do puszystego białego kota.
- Dobra robota, Obłoczna Łapo - miauknął. - Do ostatniej chwili cię nie widziałem.
- Tak jak ten głupi ptak - parsknął Obłoczna Łapa, z zadowoleniem machając ogonem.
Ogniste Serce poczuł, jak sztywnieje mu kark. Obłoczna Łapa był nie tylko synem jego siostry, ale i jego podopiecznym. Ogniste Serce miał nauczyć go potrzebnych wojownikowi umiejętności, lecz także szanowania kodeksu wojownika. Młody kot był niezaprzeczalnie doskonałym myśliwym, lecz Ogniste Serce życzyłby sobie, by jego podopieczny nauczył się także większej pokory. W głębi serca zastanawiał się czasem, czy Obłoczna Łapa kiedykolwiek zrozumie wagę kodeksu wojownika - liczącą wiele księżyców tradycję lojalności i rytuały przekazywane z pokolenia na pokolenie wśród leśnych kotów.
Jednak Obłoczna Łapa urodził się w siedlisku dwunożnych, jego matką była kotka domowa i siostra Ognistego Serca, Księżniczka. Ogniste Serce przyniósł go do klanu jako małego kociaka. Z własnego gorzkiego doświadczenia wiedział, że koty klanu nie szanują swoich domowych pobratymców. Przez pierwszych sześć księżyców swojego życia Ogniste Serce mieszkał u Dwunożnych i niektóre koty z klanu nigdy nie pozwolą mu zapomnieć, że nie pochodzi z lasu. Niecierpliwie strzepnął ogonem. Wiedział, że zrobił wszystko, by dowieść swojej lojalności wobec klanu, lecz jego uparty uczeń to inna sprawa. Jeśli Obłoczna Łapa ma sobie zdobyć zrozumienie współplemieńców, będzie musiał nieco poskromić swoją arogancję.
- Dobrze, że jesteś szybki - zauważył Ogniste Serce. - Ale podchodziłeś z wiatrem. Nawet ja cię wyczułem, zanim cię zobaczyłem, ten ptak też cię poczuł.
Obłoczna Łapa najeżył białe futro.
- Wiem, że byłem z wiatrem! - warknął. - Ale widziałem, że łatwo będzie zaskoczyć tego głupiego gołębia, nawet jeśli mnie wyczuł.
Młody kot patrzył wyzywająco na Ogniste Serce, który poczuł, jak jego irytacja przechodzi w gniew.
- To sierpówka, nie gołąb! - parsknął. - A prawdziwy wojownik okazuje większy szacunek zdobyczy, która karmi jego klan.
- No jasne! - zawołał Obłoczna Łapa. - Nie widziałem, żeby Ciernista Łapa okazywał duży szacunek tej wiewiórce, którą przyciągnął wczoraj do obozu. Mówił, że takie głupie zwierzę dałoby się złapać nawet kociakowi.
- Ciernista Łapa jest tylko uczniem - odparł Ogniste Serce. - I tak jak ty, musi się wiele nauczyć.
- No, ale jednak ją złapałem, prawda? - burknął Obłoczna Łapa, z nadąsaną miną trącając łapą zdobycz.
- Być wojownikiem to coś więcej niż polowanie!
- Jestem szybszy niż Jasna Łapa i silniejszy od Ciernistej Łapy - wypalił Obłoczna Łapa. - Czego jeszcze chcesz?
- Twoi koledzy wiedzieliby, że prawdziwy wojownik nigdy nie podchodzi zwierzyny z wiatrem! - Ogniste Serce wiedział, że nie powinien dać się wciągnąć w kłótnię, lecz upór ucznia drażnił go niczym kleszcz w uchu.
- Wielkie rzeczy. Może ty podchodziłeś pod wiatr jak dobry wojownik, ale to ja go złapałem! - Obłoczna Łapa niemal wrzasnął ze złości.
- Cicho! - syknął Ogniste Serce, nagle skupiony na otoczeniu. Uniósł głowę i poniuchał powietrze. Las wydawał się dziwnie cichy, a głośne miauki Obłocznej Łapy odbijały się zbyt mocnym echem między drzewami.
- Co się dzieje? - uczeń rozejrzał się wokół. - Nic nie czuję.
- Ja też nie - przyznał Ogniste Serce.
- No, to o co chodzi?
- Tygrysi Pazur - odparł szybko Ogniste Serce.
Ciemny wojownik nawiedzał go we śnie, odkąd ćwierć księżyca temu został wygnany przez Błękitną Gwiazdę. Tygrysi Pazur usiłował zabić przywódczynię klanu, lecz Ogniste Serce powstrzymał go i odkrył przed całym klanem jego długotrwałe knowania. Od tego czasu Tygrysi Pazur nie pojawił się w okolicy, lecz teraz, wsłuchując się w leśną ciszę, Ogniste Serce poczuł lodowate pazury strachu ściskającego go za gardło. Zdawało się, że las też nasłuchuje, wstrzymując oddech. Ogniste Serce usłyszał echo pożegnalnych słów Tygrysiego Pazura: "Miej oczy otwarte, Ogniste Serce. Nasłuchuj. Oglądaj się za siebie. Pewnego dnia cię dopadnę, a wtedy zamienię cię w karmę dla wron".
Ciszę przerwało miauknięcie Obłocznej Łapy.
- A co Tygrysi Pazur miałby tu robić? - parsknął. - Błękitna Gwiazda wygnała go z klanu!
- Wiem - przytaknął Ogniste Serce - ale tylko Klan Gwiazdy wie, dokąd poszedł. Mimo wszystko Tygrysi Pazur wyraźnie zapowiedział, że jeszcze tu wróci!
- Nie boję się tego zdrajcy.
- A powinieneś! - syknął Ogniste Serce. - Tygrysi Pazur zna te lasy nie gorzej niż wszystkie inne koty z Klanu Pioruna. Gdyby miał okazję, rozdarłby cię na strzępy.
Obłoczna Łapa prychnął i niecierpliwie obszedł swoją zdobycz.
- Odkąd Błękitna Gwiazda zrobiła cię swoim zastępcą, strasznie spoważniałeś. Idę sobie, jeśli chcesz mi zepsuć poranek strasząc opowieściami dla kociaków. Jestem na polowaniu dla starszych - i skoczył w krzak malin, zostawiając leżącego na ziemi martwą sierpówkę.
- Obłoczna Łapo, wracaj! - wrzasnął z wściekłością Ogniste Serce, a potem pokręcił głową. - A niech Tygrysi Pazur dostanie tego idiotę o mysim móżdżku! - zamruczał do siebie.
Uderzył ogonem o ziemię, podniósł sierpówkę i zaczął się zastanawiać, czy zanieść go do obozu w zastępstwie Obłocznej Łapy. "Wojownik powinien ponosić odpowiedzialność za swoją zdobycz" - uznał w końcu i rzucił ptaka w kępę wysokiej trawy. Podreptał w jego ślad i wygładził źdźbła, żeby ukryć pulchną sierpówkę, żałując, że nie może mieć pewności, czy Obłoczna Łapa powróci i zabierze ją z resztą zwierzyny dla głodnych starszych. Jeśli jej nie przyniesie, będzie chodził głodny, dopóki tego nie zrobi - postanowił. Uczeń musi się nauczyć, że nawet w porze nowych liści nie wolno marnować zdobyczy.
Słońce wspinało się coraz wyżej na niebie, paląc ziemię i wysysając wilgoć z liści na drzewach. Ogniste Serce zastrzygł uszami. W lesie panowała dziwna cisza, jakby jego mieszkańcy schowali się, czekając, aż wieczorny cień przyniesie ulgę po kolejnym dniu palącego upału. Cisza niepokoiła wojownika; w żołądku ścisnął go dreszcz niepewności. Może lepiej byłoby jednak poszukać Obłocznej Łapy.
"Próbowałeś ostrzec go przed Tygrysim Pazurem!" - Ogniste Serce niemal usłyszał znajomy głos przyjaciela, Szarej Pręgi, odbijający się echem w głowie. Zmarszczył się, kiedy przypłynęły gorzko-słodkie wspomnienia. Właśnie takie słowa usłyszałby teraz od byłego wojownika Klanu Pioruna. Obaj szkolili się wspólnie na wojowników, walczyli ramię w ramię, aż rozdzieliły ich miłość i tragedia. Szara Pręga zakochał się w kotce z innego klanu; gdyby Srebrny Strumień nie zmarła przy porodzie, być może Szara Pręga zostałby z Ognistym Sercem. Wojownik ponownie przywołał w pamięci obraz Szarej Pręgi niosącego dwójkę swoich kociąt na terytorium Klanu Rzeki, do którego należała ich zmarła matka. Ogniste Serce zgarbił się. Tęsknił za towarzystwem Szarej Pręgi i nadal niemal codziennie rozmawiał z nim bezsłownie. Tak dobrze znał swojego starego przyjaciela, że zawsze z łatwością wyobrażał sobie, co odpowiedziałby mu Szara Pręga.
Ogniste Serce zastrzygł uszami, otrząsając się ze wspomnień. Czas wracać do obozu. Jest teraz zastępcą przywódczyni Klanu Pioruna, musi zorganizować grupy łowieckie i patrole. Obłoczna Łapa będzie musiał poradzić sobie sam.
Sucha ziemia dudniła mu pod łapami, kiedy Ogniste Serce biegł w kierunku zbocza, u którego stóp leżał obóz. Na moment zawahał się i poddał fali dumy i przywiązania, jakie zawsze odczuwał, zbliżając się do swojego leśnego domu. Mimo że dzieciństwo spędził w siedlisku Dwunożnych, od pierwszej wędrówki po lesie wiedział, że to tu jest jego miejsce.
Obóz Klanu Pioruna krył się w gąszczu jeżyn. Skacząc w dół stromego zbocza, Ogniste Serce wybrał dobrze wydeptaną ścieżkę wiodącą do tunelu w ostrokrzewie prowadzącym do obozu.
Bladoszara karmicielka o imieniu Wierzbowa Skóra leżała przy wejściu do żłobka, grzejąc wydatny brzuch w porannym słońcu. Do niedawna zamieszkiwała legowisko wojowników, teraz, podczas oczekiwania na narodziny swojego pierwszego miotu, przeniosła się do żłobka, do innych karmicielek.
Obok niej Brązowy Pysk z uczuciem przyglądała się dwójce swoich kociąt, jak baraszkują na twardej ziemi, wzbijając obłoczki kurzu. Było to przybrane rodzeństwo Obłocznej Łapy. Kiedy Ogniste Serce przyniósł do klanu pierworodnego swojej siostry, Brązowy Pysk zgodziła się wykarmić bezbronnego kociaka. Obłoczna Łapa ostatnio został uczniem, już niedługo własne kociaki Brązowego Pyska też będą gotowe, by opuścić żłobek.
Szum głosów sprawił, że spojrzenie Ognistego Serca powędrowało do Wysokiego Głazu stojącego na końcu polany. W cieniu pod skałą zbierali się wojownicy; to na tym głazie stawała Błękitna Gwiazda, przywódczyni Klanu Pioruna, kiedy zwracała się do całego klanu. W grupie zebranych Ogniste Serce rozpoznał sierść Ciemnej Pręgi, drobną sylwetkę Szybkiego Wiatru oraz śnieżną głowę Białej Burzy.
Idąc cicho po spieczonej ziemi, Ogniste Serce usłyszał płaczliwy głos Ciemnej Pręgi wybijający się nad pozostałe:
- Więc kto poprowadzi południowy patrol?
- Ogniste Serce zdecyduje po powrocie z polowania - odparł spokojnie Biała Burza. Starszy wojownik najwyraźniej nie miał ochoty podzielać niechęci Ciemnej Pręgi.
- Powinien już tu być - jęknął Zakurzona Skóra, pręgowany brązowy kocur, który szkolił się na wojownika w tym samym czasie, co Ogniste Serce.
- Jestem! - oznajmił Ogniste Serce, przecisnął się między wojownikami i usiadł obok Białej Burzy.
- Skoro już wróciłeś, to może wyznaczysz południowy patrol? - miauknął Ciemna Pręga, kierując na Ogniste Serce zimne spojrzenie.
Pomimo chłodnego cienia rzucanego przez Wysoki Głaz, Ogniste Serce poczuł falę gorąca płynącą po sierści. Ciemna Pręga był najbliższy Tygrysiemu Pazurowi ze wszystkich członków klanu, więc teraz Ogniste Serce mimowolnie powątpiewał w szczerość jego oddania dla klanu, chociaż po wygnaniu byłego zastępcy przywódczyni Ciemna Pręga zdecydował się pozostać.
- Patrol poprowadzi Długi Ogon - miauknął Ogniste Serce.
Ciemna Pręga powoli przesunął spojrzenie z Ognistego Serca na Białą Burzę; wąsy mu zadrgały, a w oczach zaiskrzyła pogarda. Ogniste Serce przełknął nerwowo, zastanawiając się, czy powiedział coś głupiego.
- Ehm, Długi Ogon wyszedł z obozu ze swoim uczniem - wyjaśnił Szybki Wiatr zakłopotany. - Razem z Prędką Łapą wrócą dopiero wieczorem, pamiętasz?
Stojący obok Ciemna Pręga parsknął szyderczo. Ogniste Serce zazgrzytał zębami. Powinienem był wiedzieć!
- Dobrze, zatem, Szybki Wietrze, ty poprowadzisz. Weź Paprociowe Futro i Zakurzoną Skórę.
- Paprociowe Futro nie nadąży za nami - miauknął Zakurzona Skóra. - Wciąż kuleje po bitwie z włóczęgami.
- No dobrze, dobrze - odparł Ogniste Serce, próbując ukryć narastającą irytację i poczucie, że wybiera imiona na oślep. - Paprociowe Futro może ruszyć na polowanie z Mysim Futrem, i... i...
- Ja chciałabym iść z nimi na polowanie - zaoferowała się Piaskowa Burza, a Ogniste Serce rzucił rudej kotce wdzięczne spojrzenie - ...i Piaskową Burzą - dokończył.
- A co z patrolem? Jeśli szybko nie zdecydujemy, słońce zacznie się zniżać! - przypomniał Ciemna Pręga.
- Ty możesz dołączyć do Szybkiego Wiatru - warknął Ogniste Serce.
- A co z patrolem wieczornym? - zapytała łagodnie Mysie Futro. Ogniste Serce spojrzał tępo na ciemnobrązową kotkę, czując nagłą pustkę w głowie.
W tej chwili tuż obok usłyszał ochrypłe miauknięcie Białej Burzy.
- Chciałbym poprowadzić wieczorny patrol - oznajmił. - Myślisz, że Prędka Łapa i Długi Ogon będą chcieli pójść ze mną, kiedy wrócą?
- Oczywiście - Ogniste Serce rozejrzał się po wpatrzonych w niego kotach; z ulgą skonstatował, że wydają się zadowolone.
Koty rozeszły się, zostawiając Ogniste Serce z Białą Burzą.
- Dziękuję - miauknął Ogniste Serce, pochylając głowę przed starszym wojownikiem. - Chyba powinienem był wcześniej zaplanować skład patroli.
- Z czasem będzie łatwiej - zapewnił go Biała Burza. - Wszyscy przyzwyczailiśmy się, że Tygrysi Pazur szczegółowo mówił nam, co i kiedy robić.
Ogniste Serce odwrócił wzrok, czując chłodny dreszcz.
- Poza tym na pewno wszyscy są bardziej podenerwowani niż zwykle - ciągnął Biała Burza. - Zdrada Tygrysiego Pazura wstrząsnęła całym klanem.
Ogniste Serce spojrzał na białego wojownika; zrozumiał nagle, że Biała Burza stara się go pocieszyć. Łatwo zapominał, że działania Tygrysiego Pazura stanowiły wielki szok dla klanu. On sam od dawna wiedział, że głód władzy popchnął zastępcę przywódczyni do morderstwa i kłamstw, lecz innym kotom trudno było uwierzyć, że nieustraszony wojownik zwrócił się przeciwko własnemu klanowi. Słowa Białej Burzy przypomniały Ognistemu Sercu, że chociaż on sam nie posiada jeszcze pewności siebie i autorytetu Tygrysiego Pazura, nigdy nie zdradziłby swojego klanu tak, jak zrobił to poprzedni zastępca.
Z zamyślenia wyrwał go głos Białej Burzy.
- Muszę iść do Brązowego Pyska. Powiedziała, że ma ze mną do pogadania - wojownik skłonił głowę. Ten pełen szacunku gest zaskoczył Ogniste Serce, który odwzajemnił się niezgrabnie w odpowiedzi.
Przyglądając się, jak Biała Burza odchodzi, Ogniste Serce poczuł burczenie w żołądku i przypomniał sobie soczystą sierpówkę złapaną przez Obłoczną Łapę. Przed legowiskiem uczniów siedziała szylkretowo-biała uczennica Białej Burzy, Jasna Łapa; Ogniste Serce postanowił sprawdzić, czy przyniosła starszym pożywienie. Podszedł do pniaka, na którym kotka myła sobie ogon. Jasna Łapa uniosła głowę.
- Dzień dobry, Ogniste Serce - przywitała się.
- Byłaś na polowaniu? - zapytał wojownik.
- Tak - odparła Jasna Łapa z błyszczącymi oczami. - Pierwszy raz Biała Burza wypuścił mnie samą z obozu.
- Jak poszło polowanie?
Jasna Łapa nieśmiało spuściła wzrok na ziemię.
- Dwa wróble i wiewiórka.
- Dobra robota - wymruczał Ogniste Serce. - Biała Burza na pewno był zadowolony.
Jasna Łapa pokiwała głową.
- Zaniosłaś zdobycz prosto do starszyzny?
- Tak - oczy Jasnej Łapy zamgliły się niepokojem. - Dobrze zrobiłam? - zapytała z obawą.
- Doskonale - zapewnił ją Ogniste Serce. Gdyby tak jego własny uczeń był równie godny zaufania. Obłoczna Łapa powinien już wrócić. Dwa wróble i wiewiórka nie zaspokoją głodu starszych. Postanowił ich odwiedzić, sprawdzić, czy upał za bardzo im nie dokucza. Zbliżając się do powalonego dębu, w którym starszyzna urządziła sobie legowisko, dosłyszał głosy dobiegające spomiędzy nagich gałęzi.
- Niedługo urodzą się młode Wierzbowej Skóry - to był głos Nakrapianego Ogona, najstarszej z karmicielek w żłobku, której jedyny kociak był wciąż słaby i mały po przebyciu białego kaszlu.
- Młode to zawsze dobry znak - miauknęła Jedno Oko.
- Klan Gwiazdy wie, że przyda nam się dobry omen - wymruczał Małe Ucho posępnie.
- Chyba nie przejmujesz się wciąż rytuałem? - wychrypiał Łaciata Skóra. Ogniste Serce wyobraził sobie starego biało-czarnego kocura, niecierpliwie strzygącego uszami w kierunku Małego Ucha.
- Czym? - miauknęła Jedno Oko.
- Ceremonią mianowania nowego zastępcy przywódczyni klanu - wyjaśnił Łaciata Skóra podnosząc głos. - Wiesz, kiedy odszedł Tygrysi Pazur, ćwierć księżyca temu.
- Uszy mi już co prawda nie służą, ale umysł wciąż działa! - odburknęła Jedno Oko. Koty słuchały w milczeniu, gdyż kotkę szanowano za mądrość, mimo jej porywczego charakteru. - Klan Gwiazdy nie ukarałby nas tylko za to, że Błękitna Gwiazda nie wyznaczyła nowego zastępcy przed zenitem księżyca - ciągnęła kotka. - Okoliczności były naprawdę niezwykłe.
- Ale to jeszcze pogarsza sprawę! - denerwowała się Nakrapiany Ogon. - Co Klan Gwiazdy pomyśli o klanie, w którym zastępca przywódczyni zwraca się przeciwko niej, a nowy zastępca zostaje mianowany dopiero, gdy zenit księżyca minął? Wygląda, że nie tylko nie umiemy utrzymać kotów w lojalności, ale nawet odpowiednio przeprowadzić ceremonii.
Ogniste Serce poczuł lodowaty dreszcz biegnący po kręgosłupie. Kiedy Błękitna Gwiazda dowiedziała się o zdradzie Tygrysiego Pazura i wygnała go z klanu, była zbyt wstrząśnięta, by przeprowadzić odpowiednie rytuały towarzyszące mianowaniu nowego zastępcy. Ogniste Serce został wyznaczony następcą Tygrysiego Pazura dopiero kolejnego dnia, co wiele kotów uznało za złowróżbny omen.
- Ogniste Serce został wyznaczony bez odpowiednich rytuałów, co zdarzyło się po raz pierwszy w moim życiu - miauknął poważnie Małe Ucho. - Obym nie miał racji, lecz mam przeczucie, że od wyznaczenia nowego zastępcy zaczyna się ciężki czas dla Klanu Pioruna.
Łaciata Skóra miauknięciem przyznał mu rację. Ogniste Serce poczuł, jak serce zaczyna mu walić mocniej. Czekał na uspokajające, mądre słowa Jednego Oka, lecz kocica nie odzywała się. Słońce świeciło na bezchmurnym błękitnym niebie, ale Ogniste Serce czuł chłód przejmujący do kości.
Odwrócił się od legowiska starszych; nie potrafiłby teraz stanąć z nimi pysk w pysk. Z niepokojem podreptał wzdłuż brzegu polany, ze wzrokiem wbitym w ziemię, zatopiony w rozmyślaniach. Gdy zbliżył się do żłobka, nagłe poruszenie przy wejściu sprawiło, że uniósł wzrok. Zawahał się, serce zabiło mu jeszcze mocniej, kiedy rozpoznał bursztynowe oczy Tygrysiego Pazura jarzące się wśród liści. Przerażony znajomym widokiem, Ogniste Serce zatrzymał się i wtedy uświadomił sobie, że patrzy na niego nie groźny wojownik, ale syn Tygrysiego Pazura - Jeżynek.