Prolog
Poszarpane chmury przesłaniały gwiazdy. Konary drzew muskały czarne nocne niebo i zasypywały liśćmi pogrążoną w cieniu łąkę. Wiatr hulał po małej polanie, na jej skraju zaś krzewy szeleściły, poruszając gałęziami, jakby przemykała przez nie wataha wilków.
Na środku polany siedziała stara kocica, kuląc się pod uderzeniami wyjącego wichru. W jej zmatowiałej, ciemnoszarej sierści migotało światło gwiazd. Kocica położyła uszy na głowie, kiedy zboczem zeszły do niej dwa kolejne koty.
- Żółty Kle - przemówiła jako pierwsza biała medyczka. - Szukaliśmy cię.
- Lwie Serce mi mówił. - Żółty Kieł uniosła brodę; gdy spojrzała na swoją byłą mentorkę, na jej pysku rozprysnęły się krople deszczu. - O co chodzi, Szałwiowy Wąsie?
- Rozmawialiśmy - odparła ostro Szałwiowy Wąs.
- Cały Klan Gwiazdy rozmawiał - wtrąciła jej szylkretowa towarzyszka. - Wszyscy uważają, że powinnaś w porę to powstrzymać.
- Bitwę Klanu Pioruna z Klanem Cienia? - Żółty Kieł strzepnęła ogonem. - Paprociowy Cieniu, uważasz, że naprawdę mam taką moc?
Szałwiowy Wąs wysunęła głowę do przodu.
- Mogłaś wysłać wiadomość Klanowi Pioruna.
- Może wtedy Rdzawe Futro by nie zginęła. - Paprociowy Cień podeszła bliżej; w jej słowach pojawił się ton ostry niczym pazur. - Wiesz, że była mi bliska.
- Nie zapomniałam - wychrypiała Żółty Kieł.
Paprociowy Cień zmrużyła oczy.
- I to ja będę musiała ją przyprowadzić.
Żółty Kieł pochyliła barki.
- Najmłodsza nie była - zamruczała. - Może ucieszy się, kiedy do nas dołączy.
Szałwiowy Wąs uderzyła białym ogonem w ziemię.
- Żaden wojownik nie chce ginąć, zwłaszcza w bitwie, do której nigdy nie powinno dojść.
Paprociowy Cień zirytowana uniosła górną wargę.
- Wiedziałaś, co robią koty z Mrocznej Puszczy. Ognista Gwiazda niepotrzebnie rzucił Czarnej Gwieździe wyzwanie z powodu tego bezwartościowego spłachetka trawy. Czyżbyś pragnęła śmierci kotów?
Przez polanę przebiegł poryw wiatru, szarpiąc uszy i ogony, a ze szczytu zbocza dobiegł głos Błękitnej Gwiazdy:
- Dość! - Przywódczyni Klanu Pioruna zeszła przywitać kocice; kiwnęła głową kolejno Szałwiowemu Wąsowi i Paprociowemu Cieniowi, po czym powiedziała: - Bitwa była niefortunnym wydarzeniem, ale to lekcja, której potrzebowaliśmy.
Szałwiowy Wąs nie spuściła wzroku pod spojrzeniem Błękitnej Gwiazdy.
- Lekcja czego?
Błękitna Gwiazda stała nieruchomo, jakby wrosła w rozkołysaną trawę.
- Teraz już wiemy, co nas czeka. Koty z Mrocznej Puszczy mogą zmienić przyszłość klanów. Gdyby nie one, nie doszłoby do tej bitwy.
Żółty Kieł wzdrygnęła się.
- Gdy zobaczyłam w Mrocznej Puszczy Złamaną Gwiazdę, od razu powinnam się domyśleć, że klany będą cierpieć.
Szałwiowy Wąs gwałtownie odwróciła głowę w kierunku swojej byłej uczennicy.
- A czyja to wina, że tam trafił? I że w ogóle się urodził? - Oczy jej lśniły. - Rodząc go złamałaś kodeks medyka. Czego się spodziewałaś?
Żółty Kieł się skuliła.
- Wzajemne obwinianie się do niczego nie doprowadzi. - Błękitna Gwiazda przesunęła się obok Żółtego Kła, muskając ogonem zmierzwioną sierść starej kocicy. - Wszyscy kiedyś popełniliśmy błędy.
Paprociowy Cień gniewnie poruszyła wąsami.
- Ale nie każdy z nas złamał kodeks wojownika!
Błękitna Gwiazda nie traciła spokoju.
- To z naszych błędów możemy najwięcej się nauczyć - miauknęła. - Z tej bitwy także. Musimy odsunąć na bok stare animozje, a klany muszą połączyć siły.
- Złamana Gwiazda ukarał mnie już ciężej, niż na to kiedykolwiek zasługiwałam - zamruczała Żółty Kieł. - Teraz zaś próbuje mnie ukarać, niszcząc klany, które kiedyś były moim domem.
- Tu nie chodzi o ciebie! - parsknęła Szałwiowy Wąs. - To, co się dzieje w Mrocznej Puszczy, dotyczy nas wszystkich. Musimy sobie z tym poradzić, zanim Klan Cienia poniesie jeszcze większe straty!
W gardle Błękitnej Gwiazdy zabulgotał warkot.
- Nie tylko Klan Cienia! Ognista Gwiazda też stracił życie!
Błysnęło. Kocice przypadły do ziemi i jeżąc sierść, spojrzały w górę. W oddali zahuczał grzmot, na polanę zaczęły wchodzić kolejne koty.
- Lwie Serce! - zawołała Błękitna Gwiazda. W jej głosie pojawił się ton ulgi na widok starego przyjaciela, który prowadził zboczem Muliste Futro i Dębowe Serce.
- Co się dzieje? - Lwie Serce przystanął przy Błękitnej Gwieździe.
- Wiemy, że za bitwą Klanu Cienia z Klanem Pioruna stała Mroczna Puszcza - powiedziała Błękitna Gwiazda.
- To Klan Pioruna wszczął walkę! - burknęła Paprociowy Cień.
- Doprowadziły do niej koty z Bezgwiezdnej Ziemi! - przypomniała im Błękitna Gwiazda. Rzuciła spojrzenie na Żółty Kieł. - Nie tylko Złamana Gwiazda, ale także Tygrysia Gwiazda i Jastrzębi Mróz.
Dębowe Serce zmrużył oczy.
- Czy wiemy, kogo szkolą? - Jego sierść, połyskująca jak u wszystkich członków Klanu Rzeki, usiana była kroplami deszczu.
Żółty Kieł odsłoniła popękane, brudne zęby.
- Złamana Gwiazda sięgnie po każdą duszę, do której zdoła dotrzeć.
- A jeśli zwerbują przywódcę klanu? - warknęła Paprociowy Cień.
Muliste Futro, stary medyk Klanu Rzeki, pokręcił głową.
- Nie możemy już ufać żadnemu kotu.
- Ani klanowi - dodała ponuro Szałwiowy Wąs.
Muliste Futro znieruchomiał, nadstawił uszu i zaczerpnął powietrza.
- Kto tam? Błotnisty Pazur? Nie spodziewaliśmy się ciebie.
Koty odwróciły się w stronę wojownika Klanu Wiatru, śpieszącego w dół zbocza.
- Przybiegłem, kiedy tylko się dowiedziałem. Jaki jest plan? Jak poradzimy sobie z kotami z Mrocznej Puszczy?
Błękitna Gwiazda wysuniętymi pazurami rozrywała trawę.
- Musimy przekonać klany, by połączyły siły i razem stawiły czoła temu zagrożeniu.
Szałwiowy Wąs położyła uszy na głowie.
- Skąd będą wiedzieć, z kim mają walczyć?
- Dlaczego wojownicy z Bezgwiezdnej Ziemi nie zaatakują nas, skoro tak prą do bitwy? - zawarczała Paprociowy Cień.
Lwie Serce przesunął wzrokiem nad falującą trawą.
- To by było zbyt łatwe. Wiedzą, że dopieką nam znacznie boleśniej, jeśli napadną na klany, które opuściliśmy.
- Czy nie ma innego sposobu, by ich pokonać? - Dębowe Serce wbił pytające spojrzenie w Błękitną Gwiazdę.
Przywódczyni znieruchomiała na moment, jakby wsłuchując się we własne myśli. Po chwili zamrugała.
- Tygrysia Gwiazda rozumie tylko język okrucieństwa.
Dębowe Serce odwrócił wzrok.
- Ten język zrozumie każdy kot z Mrocznej Puszczy - przekonywała Błękitna Gwiazda. - Jeśli spróbujemy ich przekonywać, zobaczą w tym oznakę słabości.
Szałwiowy Wąs parsknęła.
- Byle nikt nie miał pretensji do Klanu Cienia o Złamaną Gwiazdę. - Zerknęła na Żółty Kieł.
- Z tego, co widzę, to tym razem najmocniej ucierpiał właśnie Klan Cienia - dodała Paprociowy Cień.
Po niebie przetoczył się grzmot.
Szałwiowy Wąs trąciła nosem Paprociowy Cień.
- Biegnij po Rdzawe Futro.
W tej chwili z nieba lunęły potoki wody. Deszcz siekł polanę, a koty rozpierzchły się, szukając schronienia pod drzewami.
- Paprociowy Cieniu! - zawołała Żółty Kieł za oddalającą się szylkretową wojowniczką.
Kotka zahamowała i się odwróciła.
- Tak?
W strugach deszczu oczy Żółtego Kła wydawały się rozmyte.
- Bezpiecznej drogi. - Głos starej kocicy się załamał. - I przekaż Rdzawemu Futru, że mi przykro.