Wojownicy Peruna - Gabriel Leśniewski

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (20,19 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 6

Cień

- Od tej pory. - kontynuowała. - Nie mam już ciebie na wyłączność, Kaziu.

- Wiem.

- Jeśli zdradzisz, czeka cię śmierć.

- Z twojej ręki? - spytał.

- Najczęściej tak to się robi. - powiedziała spokojnie, ale Kazimierz zauważył, że to maska.

Milczenie.

- Lepiej tego nie rób, bo będę musiała to zrobić. - zasmuciła się.

- Przysięgam.

- Przysięgi łatwo się składa, gorzej je dochować. - powiedziała.

Milczenie.

- W szatni masz mundur. - rzekła.

Po tych słowach udała się do budynku, nad którego drzwiami widniała czerwona gwiazda z sierpem i młotem. Budynek znajdował się obok innego mającego nad drzwiami dwugłowego czarnego orła.

Wszedłszy do budynku udał się do szatni.

Mundur niczym się nie wyróżniał. Jeśli nie liczyć orła białego trzymającego w szponach Kołowrót.

- Nowy? - spytał oficer.

- Tak, Polska. - odparł Kazimierz po starosłowiańsku.

- Mało u nas zna język przodków. - odparł. - Jesteś wyjątkowy.

Otworzył notes.

- Imię i nazwisko?

- Kazimierz Studnicki.

- Rok urodzenia?

- 2004

- Rodzice?

- Jan i Sylwia.

- Rodzeństwo krwi?

- Nadieżda Kowalczuk, moja żona.

- Narodowość?

- Polska.

- To wszystko. - oficer zamknął notes. - Zapamiętaj. Jeśli jesteś jednym z nas, nie możesz odejść.

- Rozumiem.

- Jeszcze jedno, religia?

- Rodzimowierstwo Słowiańskie.

Twarz oficera wykrzywiła się w grymasie zaskoczenia.

- Ciekawe... - mruknął do siebie zamykając drzwi.

...

Nadieżda w tym samym czasie wypełniała jakiś dokument.

To było normalne w tej formacji.

Za oknem widać było jedną z drużyn,

- Jeśli będzie musiał zginąć. - popatrzyła przez okno. - To wykonam polecenie, szybko, po cichu.

Zamilkła na chwilę.

- Żeby nie cierpiał. - dodała czulej.

W nocy nie mogła spać.

Ciągle przypominała sobie, jak się poznali, przez co przeszli. W pewnym momencie usłyszała pukanie do drzwi.

- Proszę.

Do środka weszła kobieta ubrana w szkarłatną szatę z długimi złotymi włosami.

- Nie jesteś człowiekiem. - stwierdziła Nadieżda.

- Masz rację, nie jestem. - odparła postać.

- Więc kim?

Brak odpowiedzi.

- Jestem tą, której inne się wyparły. - rzekła w końcu kobieta.

- Te barwy... - Nadieżda zapaliła światło. - To są moje kolory.

Postać uśmiechnęła się.

- Więc wiesz kim jestem.

- Związkiem. - szepnęła dziewczyna.

Sovietica uśmiechnęła się jeszcze szerzej.

- Brawo, moja córeczko.

Po chwili dodała podchodząc do niej.

- Zawsze byłaś moja.

Przytuliła.

- I zawsze będziesz.

- Ciebie już nie ma... mamo. - stwierdziła Nadia. - Umarłaś, Ruś cię zabiła. W 2006.

Sovietica spojrzała na nią ze łzami w oczach.

- Wiem. - powiedziała w końcu wyjmując sierp i młot spod szaty.

- Jestem żołnierzem bez ojczyzny. - Nadieżda spojrzała na wielką flagę Związku Radzieckiego nad jej łóżkiem. - Dlatego wolałam iść do Korpusu i być sobą niż zostać Rosjanką.

- Wiesz czemu przyszłam do ciebie? - spytała kobieta.

- Nie.