Rozdział 1
Mglista Stopa stała na krawędzi skały i obserwowała wirującą pod swoimi łapami wodę. Była brązowa i gęsta od gałązek, skrawków liści, a nawet splątanych korzeni, które kiedyś podtrzymywały drzewo. Kocica nie mogła dojrzeć kamieni na dnie jeziora ani charakterystycznego srebrnego połysku, który zdradzał pozycję pływającej ryby. Wojowniczka wyciągnęła się w dół, by napić się wody. Była gorzka i błotnista.
- Już nie jest tak jak kiedyś, prawda? - skomentowała stojąca obok Lamparcia Gwiazda.
Mglista Stopa podniosła głowę i spojrzała na swoją przywódczynię. Złote futro Lamparciej Gwiazdy wyglądało na zmatowiałe i poszarzałe w przyćmionym świetle wschodzącego słońca, a ciemne plamki, od których wzięło się jej imię, jak się zdawało, wyblakły przez ostatni miesiąc. Przywódczyni kontynuowała:
- Myślałam, że razem z wodą wszystko wróci do normy - Zanurzyła łapę w jeziorze, a prostując się, zachwiała się lekko. Patrzyła, jak na kamień spływają krople z czubków jej pazurów.
- Wkrótce wrócą ryby - miauknęła Mglista Stopa. - Teraz, gdy wodą znów porusza prąd, nie ma powodu, by się tu nie pojawiły.
Lamparcia Gwiazda wpatrywała się we wzburzoną wodę.
- Tak wiele ryb nie przeżyło suszy - westchnęła, jakby Mglista Stopa w ogóle się nie odezwała. - A co, jeśli jezioro już zawsze będzie puste? Czym się pożywimy?
Mglista Stopa zbliżyła się do przywódczyni, tak by otrzeć się ramieniem o jej futro. Zaskoczyło ją, że wyczuła ostre kości tuż pod skórą kocicy.
- Wszystko będzie dobrze - zamruczała. - Tama bobrów została zniszczona, przyszedł deszcz, a długotrwałe pragnienie dobiegło końca. To była trudna pora zielonych liści, ale ją przetrwaliśmy.
- Czarny Pazur, Norniczy Ząb i Zaranny Kwiat jej nie przeżyli - warknęła Lamparcia Gwiazda. - Śmierć trójki starszych podczas jednego sezonu? Musiałam patrzeć, jak moi pobratymcy umierają z głodu, bo w jeziorze nie było żadnych ryb, niczego poza błotem. A co z Pluskającym Ogonem? Był tak samo dzielny jak pozostałe koty, które poszły poszukać wody. Dlaczego on nie zasłużył na to, by wrócić? Czy dotarł do miejsca, gdzie nie sięga wzrok Klanu Gwiazdy?
Mglista Stopa położyła ogon na grzbiecie Lamparciej Gwiazdy.
- Pluskający Ogon oddał życie, ratując jezioro i wszystkie klany. Już zawsze będziemy mu za to wdzięczni.
Lamparcia Gwiazda odwróciła się i ruszyła w górę brzegu.
- Zapłacił zbyt wysoką cenę - warknęła. - Jeśli ryby nie wróciły razem z wodą, jest dokładnie tak samo, jak było podczas suszy. - Potknęła się, a Mglista Stopa rzuciła się naprzód, gotowa ją podeprzeć. Jednak Lamparcia Gwiazda odprawiła ją syknięciem i kulejąc, ruszyła dalej po kamieniach.
Mglista Stopa podążyła za nią, trzymając pewien dystans - nie chcąc niańczyć dumnej złotej kocicy. Wiedziała, że ostatnimi czasy Lamparcia Gwiazda niemal bez przerwy cierpiała, zmęczona chorobą, która opierała się wszystkim sposobom leczenia wymyślanym przez Ćmie Skrzydło, mimo że jej przypadłość nie była im nieznana: wycieńczające pragnienie, ogromna utrata wagi spowodowana ciągłym głodem, postępujące osłabienie, które otępiało zmysły wzroku i słuchu. Spojrzenie Mglistej Stopy złagodniało, gdy patrzyła, jak przywódczyni dociera do ostatnich kamieni i przeciska się przez paprocie, które otaczają obóz Klanu Rzeki.
Nagle z głębi podszycia rozległ się stłumiony krzyk.
- Lamparcia Gwiazdo? - Wojowniczka wpadła w zielone łodygi. Przebiegła kilka susów i znalazła się u boku przywódczyni, która leżała na ziemi; jej oczy były szeroko otwarte z bólu, a boki falowały, gdy z wysiłkiem próbowała wziąć oddech. - Nie ruszaj się - zarządziła Mglista Stopa. - Sprowadzę pomoc. - Przepchnęła się przez pozostałe paprocie i wypadła na polanę w sercu terytorium klanu. - Ćmie Skrzydło! Szybko! Lamparcia Gwiazda upadła!
Rozległ się odgłos pędzących łap; złociste futro Ćmiego Skrzydła, tak przypominające barwą sierść Lamparciej Gwiazdy, pojawiło się u wejścia do legowiska medyczki. Kocica zatrzymała się, by się rozejrzeć, na co Mglista Stopa zawołała:
- Tędy!
Jedna obok drugiej kocice przecisnęły się przez paprocie, by dotrzeć do przywódczyni. Lamparcia Gwiazda miała zamknięte oczy, a oddech świszczał jej w piersi, gdy walczyła o każdy łyk powietrza. Ćmie Skrzydło nachyliła się nad nią, obwąchując i smakując językiem jej futro. Mglista Stopa również się pochyliła, ale odskoczyła, gdy poczuła zapach stęchlizny bijący od chorej przywódczyni. Zauważyła brud i martwy naskórek na ciele Lamparciej Gwiazdy - wyglądało, jakby kocica nie myła się od wielu dni.
- Pójdź po Miętowe Futro i Otoczakową Stopę - miauknęła cicho przez ramię Ćmie Skrzydło. - Jeszcze nie wyszli na patrol. Pomogą nam zanieść Lamparcią Gwiazdę do jej legowiska.
Czując ulgę, że ma wymówkę, by odejść, oraz poczucie winy, że chciała to zrobić, Mglista Stopa popędziła na polanę. Gdy wróciła z dwoma kocurami, obserwowała, jak Ćmie Skrzydło podnosi na łapy przywódczynię podtrzymywaną z obu stron przez wojowników. Mglista Stopa odsłoniła paprocie, aby pozostałe koty na wpół zaprowadziły, na wpół zaciągnęły Lamparcią Gwiazdę do obozu.
- Czy Lamparcia Gwiazda nie żyje? - Dało się słyszeć szept jednego z kociąt Zmierzchowego Futra.
- Oczywiście, że żyje, kochanie. Jest po prostu bardzo zmęczona - miauknęła matka malucha.
Mglista Stopa stanęła przy wejściu do legowiska przywódczyni i patrzyła, jak Otoczakowa Stopa uklepuje mech pod głową Lamparciej Gwiazdy. To było coś więcej niż zwykłe przemęczenie. Leże już zdawało się mroczniejsze, a cienie gęstsze, jakby wojownicy Klanu Gwiazdy gromadzili się, by powitać przywódczynię Klanu Rzeki. Wychodząc, Miętowe Futro otarł się o Mglistą Stopę. Jego bladoszarą sierść przeniknął mocny zapach paproci.
- Powiedz mi, jeśli będę mógł jeszcze coś dla niej zrobić - mruknął, na co Mglista Stopa kiwnęła głową.
Otoczakowa Stopa wyszedł tuż za Miętowym Futrem. Pochylił głowę, a czubek jego ogona zostawił w pyle niewyraźny ślad.
Ćmie Skrzydło ułożyła przednią łapę Lamparciej Gwiazdy wygodniej pod piersią kocicy, po czym się wyprostowała.
- Muszę przynieść trochę ziół z mojego legowiska - miauknęła. - Zostań z nią. Daj jej do zrozumienia, że jesteś przy niej. - Na moment oparła pysk o ucho Mglistej Stopy. - Bądź silna, przyjaciółko - szepnęła.
Po wyjściu medyczki legowisko zdawało się śmiertelnie ciche. Oddech Lamparciej Gwiazdy stał się płytki, zmienił się w ledwie słyszalny świst, który tylko leciutko poruszał mchem, na którym spoczywała jej głowa. Mglista Stopa kucnęła przy kocicy i zaczęła głaskać ogonem jej kościsty bok.
- Śpij dobrze - miauknęła cicho. - Jesteś już bezpieczna. Ćmie Skrzydło gromadzi zioła, byś poczuła się lepiej.
Niespodziewanie Lamparcia Gwiazda się obudziła.
- Już na to za późno - wychrypiała, nie otwierając oczu. - Nadchodzi po mnie Klan Gwiazdy. Czuję dookoła jego członków. Czas, bym odeszła.
- Nie mów tak! - syknęła Mglista Stopa. - Twoje dziewiąte życie dopiero się rozpoczęło! Ćmie Skrzydło cię wyleczy.
Lamparcia Gwiazda stęknęła.
- Ćmie Skrzydło bardzo dobrze mi służyła, ale pewnym rzeczom nie sprostają nawet jej umiejętności. Pozwól mi odejść w spokoju, Mglista Stopo. Nie wezmę udziału w tej ostatniej walce, ty też nie powinnaś.
- Ale nie chcę cię stracić! - zaprotestowała Mglista Stopa.
Jedno zamglone bursztynowe oko otworzyło się i zaczęło wpatrywać w kocicę.
- Naprawdę? - wycharczała. - Po tym, co zrobiłam twojemu bratu? I wszystkim kotom półkrwi?
Na jedno uderzenie serca Mglista Stopa przeniosła się z powrotem do ciemnej i śmierdzącej króliczej nory w starym obozie Klanu Rzeki w lesie. Tygrysia Gwiazda i Lamparcia Gwiazda zjednoczyli się, by stworzyć Klan Tygrysa, a w pogoni za wojownikami czystej krwi uwięzili wszystkie koty o mieszanym pochodzeniu. Mglista Stopa wraz z Kamiennym Futrem, który był zastępcą przywódczyni Klanu Rzeki, niedawno dowiedzieli się, że Błękitna Gwiazda z Klanu Pioruna była ich matką. To wystarczyło, by zostali napiętnowani w oczach Lamparciej Gwiazdy, pozwoliła więc Tygrysiej Gwieździe ich prześladować, aż w końcu Kamienne Futro zginął - został zamordowany z zimną krwią przez zastępcę Tygrysiej Gwiazdy, Czarną Stopę. Mglista Stopa została uratowana przez Ognistą Gwiazdę i zabrana do Klanu Pioruna, w którym przebywała do czasu, gdy potworna bitwa z Klanem Krwi zakończyła przesiąknięte śmiercią rządy Tygrysiej Gwiazdy.
- Nigdy nie zasługiwałam na twoje wybaczenie - szepnęła Lamparcia Gwiazda, sprowadzając Mglistą Stopę z powrotem do zimnego, cichego legowiska.
- To Tygrysia Gwiazda jest odpowiedzialny za śmierć mojego brata - warknęła Mglista Stopa. - Tygrysia Gwiazda i Czarna Gwiazda. Czasy Klanu Tygrysa nie mają nic wspólnego z kodeksem wojownika, według którego żyję. Zawsze byłam lojalna wobec Klanu Rzeki. I wobec ciebie jako naszej przywódczyni.
Lamparcia Gwiazda westchnęła.
- Twoje życie było trudniejsze, niżbym chciała, Mglista Stopo. Straciłaś brata i trójkę kociąt. Dobrze znosisz ból, który masz w sercu.
Mglista Stopa zesztywniała. Żaden kot nigdy nie pozna cierpienia, które czuła, chowając swoje dzieci.
- Każda karmicielka wie, że życie kocięcia jest cenne, ale i kruche. Zobaczę się z nimi ponownie w Klanie Gwiazdy, a na razie każdego dnia noszę je w swoim sercu - miauknęła.
Zapadła cisza, Lamparcia Gwiazda z trudem próbowała wziąć oddech. Mglista Stopa zaczęła wstawać, gotowa wezwać pomoc. Wtedy przywódczyni znów się rozluźniła.
- Żałuję, że nie poznałam radości, jaką przynosi posiadanie kociąt. W pewnym momencie myślałam, że to nastąpi, ale nie było mi to dane. - Jej słowa przycichły, jakby wyobrażała sobie coś, o czym dawno temu marzyła. - Może tak jest lepiej. Ale byłabym dumna, gdybym mogła nazywać cię swoją córką, Mglista Stopo.
Kocica nie odpowiedziała. Jej serce znów zaczął rozpierać żal, że nigdy nie miała szansy poznać swej prawdziwej matki, Błękitnej Gwiazdy. Przywódczyni Klanu Pioruna wyjawiła jej i Kamiennemu Futru swoją najmroczniejszą tajemnicę tuż przed śmiercią na brzegu rzeki. Przez chwilę Mglista Stopa czuła ciepło matczynej miłości, które natychmiast zniknęło, zostawiając zimną pustkę, której nie można wypełnić.
Zwinęła się w kłębek obok Lamparciej Gwiazdy, tak jak wtedy, gdy wiele księżyców temu próbowała ogrzać przemoczone ciało Błękitnej Gwiazdy.
- Zaśnij - zamruczała do ucha Lamparciej Gwiazdy. - Będę przy tobie, gdy się obudzisz.