Wojny Bizancjum. Strategia, taktyka, kampanie - John Haldon

Reflow text when sidebars are open.
Podczas swego tysiącletniego istnienia - od panowania Justyniana I (527-565) do rządów ostatniego cesarza, Konstantyna XI (1445-1453) - cesarstwo bizantyńskie (czyli średniowieczne imperium wschodniorzymskie) prowadziło niemal nieustające wojny z tym czy innym ze swych sąsiadów. Wynikało to z jego położenia geograficznego i sytuacji strategicznej, z punktem ciężkości na południowych Bałkanach oraz w Azji Mniejszej. Musiało ono stale odpierać zagrożenia, jakim dla jego integralności terytorialnej byli z jednej strony Persowie, a później islamskie, arabskie i tureckie potęgi ze wschodu, z drugiej zaś bałkańscy sąsiedzi z północy - rozmaite barbarzyńskie grupy, w szczególności Słowianie i koczowniczy Awarowie w wiekach VI i VII, a potem, aż do XIII wieku, Bułgarzy. Sprawy komplikował dodatkowo fakt, że stosunki ze średniowiecznymi państwami, które począwszy od V wieku wyrastały na gruzach zachodniego cesarstwa rzymskiego, nie układały się gładko; przez cały czas polityczna atmosfera między partiarchatem w Konstantynopolu a papiestwem, dwoma głównymi ośrodkami religijnymi chrześcijańskiego świata (pozostałe to patriarchaty Aleksandrii, Antiochii i Jerozolimy), była napięta. W miarę jak zachodnio- i środkowoeuropejskie mocarstwa rosły i krzepły - najpierw w formie imperium karolińskiego, potem cesarstwa niemieckiego i królestwa Węgier - zaczęto kwestionować prymat polityczny Bizancjum, aż wreszcie pod koniec XII wieku imperium stało się państwem drugiej kategorii, podporządkowanym rozgrywkom politycznym potężnych zachodnich królestw i sile gospodarczej republik kupieckich w Italii, takich jak Wenecja, Genua i Piza.
Przez całe dzieje imperium fundamentalne znaczenie miały dla niego kwestie militarne, nic dziwnego więc, że na wojsko i pokrewne sprawy przeznaczano nader pokaźną część rocznych dochodów państwa. Jednak choć armia i fizyczna obrona jego ziem były sprawą najwyższej wagi, równie istotną rolę odgrywały dyplomacja i polityka. Były wręcz absolutnie niezbędne dla jego przetrwania, gdyż ze względu na niewielką populację nie można było pozwolić sobie na beztroskie szafowanie tak cennym dobrem. Stąd reputacja Bizantyńczyków jako zręcznych dyplomatów i, w pokrucjatowej zachodniej tradycji, ludzi przebiegłych i kłamliwych - w rzeczywistości niezbyt zasłużona, zwłaszcza w porównaniu z postępowaniem zachodnich mocarstw wobec nich, będąca zaś niefortunnym rezultatem zachodnich uprzedzeń kulturowych. W Bizancjum sławiono zalety pokoju, a wojna była zwykle potępiana. Walki należało unikać za wszelką cenę. Niemniej imperium odziedziczyło wojskowe struktury administracyjne oraz, w wielu aspektach, militarystyczną ideologię ekspansywnego przedchrześcijańskiego imperium rzymskiego z czasów jego świetności. Sprzeczności te przezwyciężano, łącząc chrześcijańskie ideały z polityczną wolą przetrwania i usprawiedliwiając wojnę jako zło konieczne, podejmowane przede wszystkim w obronie rzymskiego świata (tak, jak rozumieli go Bizantyńczycy, sami określający siebie mianem "Rzymian") i prawosławnej wiary. Późnorzymskie i średniowieczne chrześcijańskie społeczeństwo w regionie wschodniego Śródziemnomorza i południowych Bałkanów wytworzyło zatem wyjątkową kulturę, która potrafiła trwać bez zastrzeżeń przy pacyfistycznych ideałach, legitymizując i zarazem usprawiedliwiając utrzymywanie niebywale sprawnego i na ogół bardzo skutecznego aparatu wojskowego.
W następnych rozdziałach przyjrzę się rozwojowi tej organizacji wojskowej i zilustruję jej efektywność przykładami rozegranych bitew. Historia sił zbrojnych nie jest sprawą czysto wojskową - blaski i cienie militarnych dziejów imperium znajdują analogię we wzlotach i upadkach państwa, zarówno w jego aspekcie politycznym, jak i społeczno-gospodarczym. Sukcesy przeplatały się z klęskami. W VI wieku, dysponując zasobami wciąż jeszcze dominującego imperium, armie zdołały dokonać zdumiewającego wyczynu, odzyskując wiele regionów podbitych w poprzednim stuleciu przez germańskie ludy, takie jak Goci (w Italii) i Wandalowie (w Afryce Północnej), a także odeprzeć barbarzyńskie zagony na Bałkanach i pokonać innego ważnego gracza w zachodnim świecie eurazjatyckim - perskie imperium Sasanidów. Z kolei w VII i większej części VIII wieku utracono pokaźne terytoria w wyniku islamskich podbojów Bliskiego Wschodu, Egiptu, a w końcu Afryki Północnej, czego konsekwencją była restrukturyzacja organizacji wojskowej imperium. W X wieku Bizancjum ponownie przeszło do ofensywy, a w latach trzydziestych XI wieku znów stało się główną potęgą we wschodnim basenie Morza Śródziemnego, z armiami dobrze dowodzonymi i zdyscyplinowanymi do tego stopnia, że sama pogłoska o wymarszu cesarskich wojsk wystarczała, by przywołać większość krnąbrnych byłych sojuszników lub sąsiadów do porządku. Jednak do czasu czwartej wyprawy krzyżowej z 1204 roku z imperium pozostał jedynie cień, a jego siły zbrojne składały się głównie z cudzoziemskich najemników i nieskutecznych lokalnych milicji. Odtąd, choć w drugiej połowie XIII wieku zdołało się na krótko odrodzić, Bizancjum było imperium już tylko z nazwy, jego armie nieustannie w odwrocie, okrojone liczebnie, uformowane i uzbrojone w dużej mierze na modłę zachodnią oraz zbyt kosztowne jak na możliwości państwa. Z tego też względu w niniejszej książce skupię się na okresie do połowy XII wieku, w równej mierze na zwycięstwach i na porażkach oraz na przyczynach jednych i drugich.
Prezentując historyczne ramy, w których toczono poszczególne bitwy i potyczki, korzystałem z najnowszych wyników badań nad bizantyńską i średniowieczną sztuką wojenną oraz organizacją wojskową. Jednak źródła opisów samych bitew są często bardzo stronnicze i nierzadko brak w nich szczegółów koniecznych dla zrozumienia zastosowanej taktyki, ruchów wojsk przed bitwą oraz w jej trakcie, liczby żołnierzy i typów jednostek biorących udział w walkach, a także ukształtowania terenu, gdzie doszło do starcia. Bitwom omówionym w źródłach nieco dokładniej poświęcono sporo uwagi, choć interpretacje tego, co naprawdę się wydarzyło, bywają różne. Tak więc bitwy pod Adrianopolem (378), w której cesarz Walens został pokonany i zabity przez Gotów, na Polach Katalaunijskich (451), gdzie Rzymianie pokonali Hunów, opisane przez Prokopiusza i Agatiasza boje z czasów panowania Justyniana, a także Manzikert z roku 1071 zostały przeanalizowane dość gruntownie. Jest jednak wystarczająco dużo informacji na temat wielu innych starć, by usprawiedliwić coś więcej niż tylko krótką wzmiankę o ich wyniku. Pisząc tę książkę, starałem się wydobyć możliwie jak najwięcej wiadomości o owych bitwach.
W niektórych wypadkach szczegółów, przynajmniej części, może dostarczyć wizyta w terenie (albo próba zlokalizowania omawianych miejsc). Odwiedziłem większość zidentyfikowanych pól bitew lub okolic, w których rozegrały się omawiane starcia, i wykorzystałem to jako wskazówkę przy interpretacji źródeł pisanych. Kiedy indziej głębię i koloryt zapewnić można, posiłkując się innymi opisami podobnych bitew z tego samego okresu i tego samego obszaru, niekiedy pióra tego samego średniowiecznego autora lub autorów. Pod tym względem muszę zatem wyznać, że odmalowując pewne szczegóły niektórych starć, uciekałem się czasem do domysłów i odrobiny wyobraźni, zawsze jednak opierając się na przekazie średniowiecznych tekstów. We wszystkich takich wypadkach odnotowuję to w wykazie źródeł i literatury na końcu książki.
Zanim przystąpimy do zgłębiania sztuki wojennej i organizacji wojskowej, warto rzucić okiem na fizyczny kontekst, w którym należy je sytuować, gdyż oczywiste jest, że nie można ich naprawdę zrozumieć bez wyobrażenia o krajobrazie i innych podobnych czynnikach, które wywierały na nie wpływ. Zasoby, środki łączności, wielkość populacji i wzorce osadnictwa - wszystko to ma tutaj znaczenie i tak jak współcześni strategowie muszą brać te elementy w rachubę, tak też rzymscy oraz bizantyńscy wodzowie i politycy musieli zwracać baczną uwagę na takie sprawy przy planowaniu i realizacji jakiejkolwiek strategii wojskowej.
W bizantyńskim świecie w VI wieku dominowały trzy wielkie regiony: Bałkany, niekiedy sięgające na północ aż po Dunaj, Azja Mniejsza (Anatolia, w przybliżeniu obszar zajmowany przez dzisiejszą Turcję) oraz bliskowschodnie tereny Syrii, zachodniego Iraku i Jordanii; do tego dochodził Egipt, Afryka Północna, Italia, a także morza stanowiące łącznik między owymi ziemiami. Odmienne aspekty klimatyczne w każdym z tych regionów determinowały charakter działalności rolniczej i pasterskiej, a tym samym to, na co władza w Konstantynopolu mogła liczyć pod względem zasobów ludzkich i materialnych.
Półwysep Bałkański przedstawia bardzo surowy i pofragmentowany krajobraz, aczkolwiek rozległe równiny Tracji, Tesalii i południowego dorzecza Dunaju są żyzne i stosunkowo gęsto zasiedlone. Mniej więcej dwie trzecie jego powierzchni pokrywają góry. Alpy Dynarskie przecinają jego zachodnią część w kierunku południowo-wschodnim i wraz ze stanowiącym ich przedłużenie pasmem Pindos górują nad zachodnią i środkową Grecją. Dalsze odnogi tego systemu ciągną się przez południową Grecję i Peloponez. Łańcuch Bałkanu biegnie na wschód od rzeki Morawy mniej więcej 550 km aż do wybrzeży Morza Czarnego, Rodopy zaś tworzą łuk wyginający się na południe, przez Macedonię, w stronę Niziny Trackiej. Doliny rzek i nadmorskie równiny zajmują stosunkowo niewielki obszar, wyraźne jest więc zróżnicowanie klimatyczne między dość łagodnymi warunkami okolic nadmorskich a kontynentalnymi terenów położonych w głębi lądu i gór, zwłaszcza w północnej części regionu. W osadnictwie odzwierciedla to wiele odrębnych jednostek geopolitycznych poprzedzielanych grzbietami gór, rozkładających się wachlarzem wzdłuż dolin rzek w stronę wybrzeży.
W opisach bizantyńskich wojen na Bałkanach przewija się pięć głównych szlaków:
Via Egnatia: Konstantynopol - Heraklea w Tracji - Tesalonika (Saloniki) - Edessa - Bitola - Ochryda - Elbasan - Dyrrachion (Durrës) nad Adriatykiem. Konstantynopol - Adrianopol (Edirne) - wzdłuż rzeki Maricy - Filipopolis (Płowdiw) - przełęcz Sukki (strzeżona u północnego wylotu przez tzw. Wrota Trajana i zagrodzona murem oraz fortami) - przełęcz Wakarel - Serdika (Sofia) - dolina Niszawy - Naissus (Nisz) - główne skrzyżowania dróg na szlakach na południe do Morza Egejskiego i Macedonii, na zachód do Adriatyku, na południowy wschód do Tracji i Konstantynopola oraz na północ do Dunaju - dolina Morawy - Wiminacjum (koło dzisiejszego miasta Kostolac) - Singidunum (Belgrad). Był to główny trakt wojskowy, który uzupełniały liczne odnogi na wschód i zachód, dające dostęp do południowej doliny Dunaju, gór Hajmos i nadbrzeżnej równiny nad Morzem Czarnym, a także, na zachodzie, dolin Morawy Zachodniej, Ibaru i Drinu. Tesalonika - dolina Aksjosu (Wardar) oraz przełęcz Demir Kapija (lub wschodni wariant trasy omijający ten wąwóz i prowadzący przez inną przełęcz, nazwaną przez Bizantyńczyków Kleidion (Kljuć) - Stobi - Skopia (Skopje) - Naissus (Nisz). Konstantynopol - Anchialos (Pomorie) - Mesembria (Nesebyr) - Odessos (Warna) - ujście Dunaju. Adrianopol - przeprawa przez łańcuch Srednej Gory - przełęcz Szipka w głównym paśmie Bałkanu - Nikopolis (Wielkie Tyrnowo) - Novae (Swisztow) nad Dunajem.Z punktu widzenia strategii wojskowej należy odnotować, że wszystkie te szlaki przechodzą w kilku miejscach przez stosunkowo wąskie i często dość wysokie przełęcze, łatwo blokowane zarówno przez działalność ludzką, jak i zjawiska naturalne. Taki teren idealnie nadawał się do urządzenia zasadzki na nieprzyjacielską armię, a w połączeniu z pogodą (zimowe śniegi mogą tworzyć potężne zwały) stwarzał ciężkie warunki walk. Nawet dziś w pewnych okresach roku przeprawa jest bardzo trudna. Cechy te odcisnęły silne piętno na historii regionu bałkańskiego; szczególnie dobitnie ukazuje to układ szlaków komunikacyjnych oraz stopień i głębia bizantyńskiej kontroli, gdyż w południowej części Bałkanów brak jakiegokolwiek wyraźnego geograficznego centrum - głównymi miastami w okresie średniowiecza były Tesalonika i Konstantynopol, oba położone na obrzeżach półwyspu i jego rozczłonkowanego krajobrazu. W górzystych rejonach, zwłaszcza w Rodopach i Pindosie, władza - czy to w okresie rzymskim, bizantyńskim, osmańskim czy w bliższych nam czasach - zawsze była ograniczona z powodu odległości i niedostępności terenu. W tych okolicach pogaństwo i herezje mogły przetrwać przy znikomych możliwościach ingerencji ze strony władz państwowych albo kościelnych. I choć niewątpliwie opór tamtejszej ludności wobec centralnej władzy politycznej trudno było przełamać, regiony te dostarczały również twardych żołnierzy.
Ta struktura geofizyczna wpływa również na zagospodarowanie terenu. Rejony górskie porastają lasy; niższe partie pogórza zajmują lasy, zarośla i ubogie pastwiska. Ekstenstywne rolnictwo możliwe jest tylko w dolinie Dunaju oraz na równinach Tesalii i Macedonii, z kilkoma dolinami rzecznymi i przynależnymi do nich odcinkami wybrzeży mającymi podobny, lecz skromniejszy potencjał. Tutejsze uprawy oprócz podstawowych zbóż obejmują także drzewa owocowe, winorośl i oliwki. Te aspekty rzeźby terenu determinują nie tylko wzorzec osadnictwa, rozmieszczenie większych ośrodków miejskich i osiedli wiejskich. Mają one wpływ także na polityczną, wojskową i kulturalną historię tego regionu. Z wyjątkiem północnej granicy jest on zewsząd oblany wodami, a rozczłonkowana linia brzegowa, z zatokami i głęboko powcinanymi w ląd odnogami morza, pełni rolę łącznika między sąsiednimi i bardziej odległymi regionami, rozprzestrzeniającego wspólne elementy kulturowe. Łatwy dostęp morski od zachodu, południa i, poprzez Morze Czarne, północnego wschodu miał jednak ujemne strony, otwierając południe Półwyspu Bałkańskiego - Grecję, a zwłaszcza Peloponez - na inwazję.
Azję Mniejszą, stanowiącą aż do drugiej połowy XIII wieku teren znacznej militarnej aktywności imperium, można podzielić na trzy wyraźnie odrębne strefy: nadbrzeżne równiny, centralny płaskowyż oraz oddzielające je od siebie łańcuchy górskie. Klimat płaskowyżu charakteryzują bardzo gorące, suche lata i ekstremalne mrozy zimą. Ostro kontrastuje to z łagodniejszym śródziemnomorskim klimatem wybrzeży, gdzie rolnictwo jest najbardziej produktywne, a gęstość zaludnienia największa - nadając tym obszarom wielkie znaczenie dla władz jako źródło dochodów. Z wyjątkiem paru osłoniętych dolin rzek na płaskowyżu przeważa gospodarka pasterska - hodowla owiec, bydła i koni.
Najgęściej zasiedlonymi obszarami Azji Mniejszej były wąskie nadmorskie niziny na północy i na południu oraz znacznie rozleglejsze równiny regionu egejskiego, poprzecinane przez zachodnie podnóża centralnego płaskowyżu, który ciągnie się na osi wschód-zachód. To tu właśnie koncentrowało się osadnictwo miejskie, choć na niektórych terenach w głębi lądu, gdzie korzystniejsza od przeciętnej lokalizacja chroniła przed skrajnymi upałami i mrozami, także powstawały nieduże miasta i wioski. Przez całe średniowiecze i aż do całkiem niedawna (dopóki nie wprowadzono nowoczesnych nawozów i mechanizacji rolnictwa) na płaskowyżu dominowało pasterstwo, na żyznych terenach nadmorskich zaś uprawiano zboża, warzywa, winorośl i oliwki. Ekonomiczny byt miast zawsze uzależniony był od ich rolniczego zaplecza, gdyż koszty transportu lądem towarów masowych, takich jak zboże, były zaporowe, jeśli odległość przekraczała kilka kilometrów. Miasta posiadające porty lub inny dostęp do wybrzeża mogły się rozwijać jako ośrodki lokalnego oraz dalekosiężnego handlu i wymiany i w okresach niedostatku pozwolić sobie na sprowadzanie zasobów morzem; ich wielkość nie była zatem aż tak zależna od rozmiarów ich rolniczego zaplecza.
Układ dróg i sieci łączności w Azji Mniejszej podlegał podobnym ograniczeniom jak w regionie Bałkanów. Armie, duże czy małe, podczas przemarszów lub kampanii w Azji Mniejszej napotykały rozmaite trudności, zwłaszcza długie odcinki dróg przez stosunkowo bezwodne i odkryte tereny, oraz surowe góry oddzielające nadmorskie równiny od centralnego płaskowyżu. Jednak te cechy krajobrazu wpływały w takim samym stopniu na siły nieprzyjacielskie i mogły być wykorzystane ze znakomitym skutkiem przeciwko najeźdźcy. Średniobizantyńskie planowanie strategiczne w dużej mierze determinowały te elementy właśnie. Hellenistyczna i rzymska sieć dróg była mocno rozbudowana i choć ze znacznej jej części nadal korzystano w skali lokalnej, w okresie bizantyńskim wyłoniło się wiele głównych szlaków wojskowych, wzdłuż których powstał też łańcuch ufortyfikowanych posterunków i baz wojskowych, kiedy szlaki te stały się korytarzami dostępu dla arabskich najeźdźców. Tak jak na Bałkanach sieć ta ewoluowała zgodnie z wymogami epoki, tak więc z biegiem czasu drogi niekiedy wchodziły do użytku i wychodziły z użycia. W rozmaitych opisach bizantyńskich wojen oraz nieprzyjacielskich inwazji z okresu sięgającego od VI i VII po XII i XIII wiek znajdują się wzmianki o kilku szlakach. Najczęściej, jak się wydaje, korzystano z następujących:
Chryzopol (naprzeciw Konstantynopola) - Nikomedia - Nikaja - Malagina (ważna cesarska baza wojskowa) - Dorylajon - (zachodnia odnoga przez Kotiajon, wschodnia odnoga przez Amorion) - Akroinon - Ikonion/Synnada - Kolosy/Chonaj. Stamtąd można było odbić na południe, do Kibyry, i dalej przez góry na wybrzeże do Attalii albo, bardziej na zachód, do Myry. Alternatywna droga z Chonaj prowadziła na zachód przez Laodyceę i Tralles do Efezu na wybrzeżu. Ikonion - Archelais - Tiana lub Cezarea Kapadocka. Ikonion - Sawatra - Tebaza - Kybistra-Heraklea - Lulon - Podandos - wąwóz rzeki Çakit (w górach Antytaurus). Cezarea Kapadocka - Tiana - Lulon - Podandos - Wrota Cylicyjskie (Gülek Bogaz?) - Nizina Cylicyjska - Tars lub Adana. Cezarea Kapadocka - (i) - Ankyra lub Bazylika Terma - Tabion - Euchaita/(ii) - Sebastia - Dazymon - Amazja. Sebastia - Kamacha lub Kolonea - Satala. Dorylajon - dolina rzeki Tembris (dzis. Porsuk) - Trikomia - Gorbeus - Saniana - Timios Stauros - Bazylika Terma - Charsjanon Kastron - Batys Riaks - Sebastia - (i dalej do Cezarei Kapadockiej, na północ do Dazymonu, na wschód do Kolonei i Satali albo na południowy wschód do Meliteny). Saniana - Mokissos - Justynianopol - Cezarea Kapadocka.Z niektórych z owych tras korzystano bardziej regularnie, co, jak już wspomniałem, odzwierciedlało ich strategiczne znaczenie w danym okresie. Najczęściej wykorzystywano te, które prowadziły na południe i wschód, a od połowy VIII wieku zakładano duże składy lub bazy, z towarzyszącymi im zasobami żywego inwentarza, mające ułatwić prowadzenie kampanii w tych regionach. Obiekty takie powstały w Malaginie, Dorylajonie, Kaborkionie (między Trikomią i Midajonem), a także w pobliżu Kolonei, Cezarei Kapadockiej i Dazymonu.
Kilka ważnych szlaków posłużyło Arabom, a później Turkom, jako drogi dostępu z Cylicji i północnej Syrii do Azji Mniejszej:
Wrota Cylicyjskie - Podandos - Lulon - Heraklea - Ikonion lub Lulon - Tiana - Cezarea Kapadocka. Germanikea (Kahramanmaraş) - Kukuzos - Cezarea Kapadocka. Adata - Zapetra - Melitena - Cezarea Kapadocka - Likandos lub Cezarea Kapadocka - Sebastia lub Melitena - Arsamosata (Šimšat) - Chalata (nad jeziorem Wan). Mopsuestia (Al-Massisa) - Anazarba (Ain Zarba) - Syzjon - Cezarea Kapadocka.Należy zwrócić uwagę, że wiele z tych tras nie biegnie wzdłuż głównych brukowanych dróg rzymskich, lecz pomniejszymi i często znacznie starszymi szlakami, które dawały więcej sposobności napojenia i wypasu zwierząt oraz zaopatrzenia wojsk. Dla większości dróg istniały równoległe warianty, niektóre odpowiednie dla pojazdów kołowych, o brukowanej nawierzchni, inne przypominające raczej ścieżki, często dostępne jedynie dla ludzi idących gęsiego oraz pewnie stąpających zwierząt jucznych. Lokalna znajomość takich ścieżek była decydująca dla udanych kampanii w partyzanckich wojnach, jakie toczono na wschodnich granicach. Wiele z tych szlaków zmodyfikowano w odpowiedzi na sytuację, jaka nastąpiła po utracie wschodnich prowincji na rzecz Arabów w VII wieku. Do innej doniosłej zmiany doszło pod koniec XI wieku, kiedy to punkt ciężkości cesarskiej strategii w Anatolii musiał się przemieścić wskutek zajęcia przez Seldżuków większości centralnego płaskowyżu. Uformowała się nowa strefa graniczna, ciągnąca się wzdłuż pasa marginalnych ziem, które oddzielały niziny i nadmorskie równiny od interioru i płaskowyżu. Do lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XII wieku takie twierdze, jak Chonaj, Choma (Sublajon), Filomelion, Kotiajon, Dorylajon, Ankyra i Kastamon przejęły rolę najbardziej wysuniętych posterunków granicznych, osłaniając terytoria odbite z rąk Turków, z siecią mniejszych placówek i fortec strzegących najważniejszych szlaków z interioru do rejonów nadmorskich. Wyznaczają one jednak apogeum dokonań cesarzy z dynastii Komnenów. Choć ich wysiłki zostały dobrze spożytkowane przez cesarzy nicejskich w okresie Cesarstwa Łacińskiego (1204-1261) po czwartej wyprawie krzyżowej, napór Turków okazał się niepowstrzymany.
W przeciwieństwie do poszatkowanej topografii Bałkanów i Anatolii pozostałe obszary imperium miały mniej surowy charakter, aczkolwiek Syrię i Palestynę przecinały pagórkowate tereny wokół Jerozolimy i Tyberiady oraz dzikie, niedostępne góry Libanu, na wschodzie zaś stepy i pustkowia wielkiej Pustyni Syryjskiej skutecznie rozdzielały strefy rzymskich i perskich wpływów w regionie. Żyzna dolina Nilu oraz bogate rolnicze obszary Palestyny i zachodniej Syrii były (i są) znacznie zamożniejsze niż Bałkany i Azja Mniejsza i, aż do ich utraty w VII wieku, zapewniały większą część dochodów imperium. Rozległe nadbrzeżne równiny Tunezji rodziły zarówno oliwki, jak i zboża, te ostatnie w wielkich ilościach, i Rzym z Afryki właśnie sprowadzał większość zboża dla wyżywienia swej populacji, tak jak Konstantynopol był pod tym względem mocno zależny od Egiptu.
Choć pierwotnie granice imperium obejmowały wszystkie te ziemie, przez większą część jego istnienia jego posiadłości ograniczały się do Bałkanów i Azji Mniejszej, wraz z Wyspami Egejskimi, Kretą i Cyprem, a także fragmentów południowej Italii. Choć nasz przegląd rozpoczyna się od frontów syryjskiego i mezopotamskiego, to Azja Mniejsza i Tracja były scenerią bitew, w których częściowo rozstrzygały się losy cesarstwa.
Nie ulega wątpliwości, że rzymska armia zawdzięczała swoją skuteczność i sprawność bojową sieci dróg wojskowych, zbudowanych w większości w okresie 100 p.n.e.-100 n.e. Rzymski system dróg ułatwiał także i wspomagał komunikację cywilną, w szczególności przepływ dóbr, ludzi i informacji. Z rozmaitych powodów regularna konserwacja dróg - obowiązek nałożony przez państwo na miasta - prowadzona i regulowana na poziomie lokalnym, w późnym okresie rzymskim, jak się wydaje, została poważnie zaniedbana. Istotną konsekwencją tej zmiany i problemów, jakie spowodowała, jeśli chodzi o użytkowanie pojazdów kołowych, była znacznie większa zależność od zwierząt jucznych. Pod koniec III i w IV wieku wprowadzono ścisłe regulacje dotyczące rozmiarów, ładowności i typów pojazdów kołowych wykorzystywanych przez państwowy system transportu. Dzielił się on na dwie gałęzie: szybką pocztę (szybsze zwierzęta juczne, lekkie wozy oraz konie lub kuce) i wolną pocztę (wozy zaprzężone w woły i podobne ciężkie pojazdy) i choć instytucja ta w średniowieczu wyraźnie podupadła, wydaje się, że przez cały okres bizantyński funkcjonowały wciąż jednolite usługi transportowe i kurierskie.
Wiele było typów i standardów dróg: źródła wspominają zarówno o szerokich traktach, jak i wąskich drogach lub ścieżkach, drogach brukowanych i niebrukowanych, zdatnych lub niezdatnych dla ciężkich wozów i pojazdów kołowych. Drogi o strategicznym znaczeniu na ogół bardziej regularnie remontowano. Wszystko wskazuje na to, że po VI wieku naprawiano tylko niektóre ważne szlaki, wykorzystując do tego głównie przymusową pracę miejscowej siły roboczej i wykwalifikowanych rzemieślników odpowiednich do bieżącego zadania. System dróg w Anatolii, z cesarskimi i prowincjonalnymi obozami marszowymi ulokowanymi w strategicznie ważnych punktach, był w rezultacie od połowy VII wieku mniej rozgałęziony, ale wciąż sprawny. Podobnie przedstawiała się sytuacja na Bałkanach, choć obozy marszowe, takie jak te w regionie anatolijskim, są znane dopiero od XII wieku. Konserwacja tych odcinków była sprawą lokalną i pozbawioną systematyczności, a skąpe świadectwa sugerują, że wiele z nich przeistoczyło się nieomal w ścieżki odpowiednie jedynie dla zwierząt jucznych, z brukowaną lub utwardzoną nawierzchnią tylko w pobliżu miast i twierdz.
Transport wodny był znacznie szybszy, a już na pewno o wiele tańszy niż lądowy. Przewóz na duże odległości towarów masowych, takich jak zboże, był na ogół kolosalnie drogi - koszt wyżywienia wołów pociągowych, utrzymania poganiaczy i woźniców oraz opłacania lokalnych myt, w połączeniu z niezmiernie powolnym tempem jazdy wozów, windował wartość przewożonych dóbr powyżej ceny, za jaką ktokolwiek byłby skłonny je kupić. Choć niekiedy się zdarzało, że masowo transportowano towary na znaczne odległości, tak naprawdę jednak stać było na to jedynie państwo, przy pewnym współudziale zamożnych osób prywatnych. Opłacalność żeglugi, wynikająca z transportowania wielkich ilości towarów jednym statkiem obsługiwanym przez nieliczną załogę, dawała nadmorskim osadom znaczną przewagę pod względem łączności z szerokim światem.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki