Wojna w eterze 1914-1945 - Peter Matthews

-
Proszę czekać

Wojna w eterze 1914-1945. Wywiad i kontrwywiad radiowy

Peter Matthews

Tłumaczenie: Grzegorz Siwek

Originally published in English by The History Press Ltd under the title SIGINT. THE SECRET HISTORY OF SIGNALS INTELLIGENCE 1914-45

Copyright ? Peter Matthews, 2013 Published by arrangement with Literary Agency "Agence de l'Est"

Copyright for the Polish edition ? by Wydawnictwo RM, 2015

All rights reserved.

Wydawnictwo RM, 03-808 Warszawa, ul. Mińska 25 rm@rm.com.pl www.rm.com.pl

Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny) włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy.

Wszystkie nazwy handlowe i towarów występujące w niniejszej publikacji są znakami towarowymi zastrzeżonymi lub nazwami zastrzeżonymi odpowiednich firm odnośnych właścicieli.

Wydawnictwo RM dołożyło wszelkich starań, aby zapewnić najwyższą jakość tej książce, jednakże nikomu nie udziela żadnej rękojmi ani gwarancji. Wydawnictwo RM nie jest w żadnym przypadku odpowiedzialne za jakąkolwiek szkodę będącą następstwem korzystania z informacji zawartych w niniejszej publikacji, nawet jeśli Wydawnictwo RM zostało zawiadomione o możliwości wystąpienia szkód.

ISBN 978-83-7773-341-7 ISBN 978-83-7773-498-8 (ePub) ISBN 978-83-7773-499-5 (mobi)

Redaktor prowadzący: Irmina Wala-Pęgierska Redakcja: Mirosława Szymańska Korekta: Michał Pęgierski Nadzór graficzny: Grażyna Jędrzejec Projekt okładki: Mariusz Kula Opracowanie wersji elektronicznej: Marcin Fabijański Weryfikacja wersji elektronicznej: Justyna Mrowiec

W razie trudności z zakupem tej książki prosimy o kontakt z wydawnictwem: rm@rm.com.pl

Wstęp

Po zakończeniu wojny w 1945 roku niektórzy z najbardziej doświadczonych agentów wywiadu sygnałowego i radioelektronicznego Wehrmachtu zaczęli pracować dla angloamerykańskich służb wywiadowczych przeciwko Rosjanom. Jako młody żołnierz nawiązywałem z nimi znajomości i doskonaliłem swój niemiecki podczas długich rozmów oraz wysłuchiwania opowieści o ich przeżyciach. Tolerowali mnie, ponieważ przynosiłem papierosy, których w owych czasach w Niemczech bardzo brakowało. Uważali się za elitę wywiadowczą tamtego okresu, a po zapoznaniu się z historiami, jakie mi relacjonowali w 1947 roku, ja również nabrałem dla nich respektu. Sukcesy, a czasem i tragedie, o jakich wtedy opowiadali, wydawały się ciekawe, ale ogólnie ludzie ci niewiele wiedzieli o niepowodzeniach strony niemieckiej w wojnie wywiadów. Dopiero później, po blisko trzydziestu latach, na światło dzienne zaczęła wychodzić historia Bletchley Park i wyobrażam sobie, jacy byli zdziwieni, gdy zaczęto ujawniać te tajemnice. Większość niemieckich weteranów wywiadu radioelektronicznego, których poznałem i słuchałem z wielką uwagą w 1947 ro­ku, już nie żyła w czasie, kiedy wszyscy poznaliśmy historię programu nasłuchowego Ultra. Wywarli na mnie wrażenie swoimi osiągnięciami, mimo że w Bletchley Park zatajano ich dokonania. Przekazali mi nawet trochę swoich prywatnych dokumentów i zapisków (nabyłem je od nich za papierosy, którymi prawdopodobnie handlowali na czarnym rynku).

Czytałem wielokrotnie ich relacje z lat czterdziestych i spróbowałem zrobić z tego książkę, nadającą się do publikacji; książkę o brytyjskiej kryptologii oraz o pewnej naiwności wojennych niemieckich kryptografów. Postanowiłem napisać niniejszą książkę, aby porównać atuty i słabe strony służb wywiadu sygnałowego stron walczących w dwóch wojnach światowych XX wieku.

Przedstawiłem w niej początki oraz rozwój metod i technik przechwytywania sygnałów elektronicznych i odszyfrowywania kodów w pierwszej połowie XX wieku oraz ich wpływ na losy walczących ze sobą narodów. Historia wywiadu radioelektronicznego i sygnałowego (SIGINT, od ang. SIGnals INTelligence) w dziejach wojskowości nie obejmuje tylko Bletchley Park i Enigmy, lecz raczej wiąże się ze sposobem, w jaki służby wywiadowcze konkurowały ze sobą o zdobycie przewagi w tych zmaganiach. Oddziały nasłuchowe niemieckiej Abwehry, francuskiego Deuxi?me Bureau (Drugiego Biura Sztabu Generalnego) oraz tzw. Pokoju 40 (Room 40) brytyjskiej Admiralicji współzawodniczyły ze sobą w różnych dziedzinach od samego zarania wywiadu radioelektronicznego w czasach przed pierwszą wojną światową. Stawiano wtedy pierwsze kroki w wojnie elektronicznej, a w okresie międzywojennym poczyniono istotne przygotowania do zmagań wywiadowczych podczas drugiej wojny światowej. W książce znalazł się opis ich burzliwych dziejów.

Początki mojego zainteresowania radiotelegrafią, czy też w skrócie W/T (od ang. Wireless Telegraphy), którą posługiwała się brytyjska Królewska Marynarka Wojenna, sięgają czasów dzieciństwa spędzonego w rodzinnym Portsmouth, gdzie jako uczniacy mieliśmy bzika na punkcie tematyki wojennomorskiej. Wszyscy w młodym wieku uczyliśmy się alfabetu Morse'a i rozumieliśmy ideę porozumiewania się na odległość, czego nie potrafili pojąć niektórzy ze starszych.

Moje pokolenie powołano do odbycia służby wojskowej zaraz po zakończeniu wojny, kiedy tylko ustały walki. Po zaciągnięciu się do wojska musiałem przejść przeszkolenie w zakresie kodów i szyfrów. Dostałem wraz z kolegami przydział do garnizonu w Berlinie i polecieliśmy tam starym samolotem Dakota, a był to pierwszy lot w operacji, która stała się znana pod nazwą berlińskiego mostu powietrznego. Rosjanie oblegali to miasto, a wszelką żywność, paliwo oraz inne zaopatrzenie trzeba było dostarczać ponad dwu milionom ludzi drogą powietrzną - maszynami wielkiej armady lotniczej. Most berliński był wyrazem oporu wobec zakusów Sowietów i stanowił faktyczny początek zimnej wojny.

Berlin leżał w gruzach i był najbardziej przygnębiającym miejscem, jakie w życiu widziałem. Nawiązywaliśmy znajomości z Rosjanami, a nawet dzieliliśmy kwatery z żołnierzami Armii Czerwonej podczas pełnienia służby w więzieniu Spandau, gdzie pilnowaliśmy Hessa, Readera, Speera oraz innych nazistowskich zbrodniarzy wojennych. Cały Berlin był pochłonięty sprawami szpiegowskimi; w mieście tym znajdowały się jedne z najbardziej wysuniętych na wschód stacji nasłuchowych, z których korzystał Zachód w wojnie wywiadów radioelektronicznych ze Związkiem Radzieckim. Posterunki nasłuchowe śledziły elektroniczny trajkot nadajników Armii Czerwonej, a zachodni alianci często zapraszali do współpracy weteranów Wehrmachtu, radiotelegrafistów, którzy podczas wojny służyli w niemieckich służbach nasłuchowych. Korzystali z ich doświadczenia i analizowali ich dokonania w ramach przedsięwzięcia o nazwie TICOM (od Target Intelligence Commitee), w którym chodziło o zbieranie informacji na temat działań niemieckiego wywiadu podczas drugiej wojny światowej oraz przechwytywanie materiałów i dokumentów na ten temat. W odczytywaniu radzieckich szyfrowanych meldunków i komunikatów pomagała im także zalążkowa Organizacja Gehlena. Często rozmawiałem z moimi niemieckimi przyjaciółmi podczas zimnych nocy przy kubku kakao i słuchałem ich wspomnień, z których część przytaczam w tej książce. Dzięki tym dyskusjom uświadomiłem sobie, na ile możliwe było przechwytywanie i odszyfrowywanie meldunków, a także wprowadzanie przeciwnika w błąd w działaniach wywiadowczych i kontrwywiadowczych. Zrozumiałem, jak analogiczne metody mogły zostać wykorzystane przez nieprzyjaciela. Fascynowała mnie owa elektroniczna odmiana zabawy w chowanego w eterze.

Później, w cywilu, wydawało mi się, że w latach pięćdziesiątych panowała w moim kraju obsesja na punkcie szpiegów: Burgess, Maclean, Philby z Fo­reign Office (brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych) i Blunt z otoczenia rodziny królewskiej - okazało się, że wszyscy oni szpiegowali dla Rosjan. Wystarczająco napatrzyłem się na coś takiego w Berlinie, kiedy co czwarty człowiek wydawał się szpiegiem opłacanym przez Rosjan, Amerykanów lub i jednych, i drugich. Pomimo to zacząłem zbierać odpowiednie materiały, skupiając się na tym, jak Wielka Brytania radziła sobie w czasie wojny z analizowaniem treści niemieckich gazet, czasopism oraz innych publikacji. Przed wojną tego rodzaju materiały były łatwo dostępne, ale po wybuchu konfliktu nastąpiła radykalna przerwa w ich dostawie. Gazety oraz inne publikacje bywały jedynie przemycane i to w pojedynczych egzemplarzach. Wywiad bardzo się nimi interesował, gdyż gazety i broszury często zawierały wskazówki na temat nastrojów w kraju wroga oraz jego zasobów. Kopie na mikrofilmach krążyły według rozdzielnika po różnych ministerstwach w Whitehallu oraz wśród oficerów wywiadu wojskowego i marynarki wojennej, którzy musieli się z nimi zapoznawać. Na tej liście znajdował się też ośrodek w Bletchley Park, ale ta nazwa nic nam wtedy nie mówiła.

Informacje takie jak obwieszczenia na temat reglamentacji towarów, wskazujące na stan dostaw żywności w danym regionie, lub powiadomienia o ślubie jakiegoś niemieckiego oficera, które mogły pomóc w identyfikacji jego pułku, można było zbierać z gazet lokalnych lub tych o zasięgu ogólnokrajowym. Aby zaspokoić narastające zapotrzebowanie na "zdobyczne" gazety, czasopisma, a nawet publikacje naukowe z Niemiec i krajów okupowanych przez Niemców, ich oryginały były rozprowadzane przez kurierów, a następnie dostarczane pod wiele różnych utajnionych adresów w całym kraju.

Później nasze wątłe powiązania z Bletchley Park zaowocowały wycieczką poprowadzoną osobiście przez dyrektora tej placówki i byłego pracownika służb wywiadowczych, nieżyjącego już Anthony'ego Sale'a. Po wywodzie na temat personelu wywiadowczego nadszedł czas na herbatę i herbatniki. Wtedy, o dziwo, Sale zaczął opowiadać o tym, o czym było stosunkowo niewiele materiałów w naszych archiwach, czyli o sposobach działania służb nasłuchowych nieprzyjaciela podczas wojny - również o tych odmiennych od owych ustalonych na podstawie dochodzenia w ramach TICOM. Odszukałem przechowywane zapiski, głównie te, które przekazał mi niemiecki kryptograf i kryptolog Wilhelm Flicke, dotyczące niektórych z jego przeżyć z ponaddwudziestopięcioletniej pracy dla Niemiec. Swoją służbę w niemieckim wywiadzie radioelektronicznym rozpoczął w roku 1917 i kontynuował w latach międzywojennych oraz podczas drugiej wojny światowej; robił to dalej nawet po zakończeniu wojny. Pułkownik Randeweg, który dowodził niemieckimi jednostkami nasłuchowymi na froncie zachodnim, a także inni agenci wywiadu radiowego i elektronicznego, dostarczyli mi bogatego materiału do niniejszej książki.

Czytelnik winien pamiętać, że oryginalne dokumenty i materiały oraz wspomnienia agentów niemieckiego wywiadu z tamtych czasów nie są syntezą wiedzy na temat działań służb wywiadowczych. Wręcz przeciwnie - pokazują, jak dalece była ona fragmentaryczna i dobrze chroniona. W tamtym okresie nikt z nas nie wiedział na przykład o istnieniu ośrodka w Bletchley Park. Wywiad Abwehry zaś sądził, że odnosi sukcesy większe od rzeczywistych, ponieważ nie miał pojęcia o tym, co robi strona przeciwna. Dlatego niektóre z przytoczonych w książce poglądów i opinii mogą się wydawać dobrze poinformowanemu czytelnikowi nieco osobliwe. Nie zmienia to jednak faktu, że Abwehra miała pewne osiągnięcia w wojnie wywiadowczej. Ta książka to historia działań kryptologicznych, przedstawiona głównie z perspektywy państw "osi". Można się dzięki niej zorientować, jak służby nasłuchowe postrzegały własną rolę. Mnie jako autorowi chodziło głównie o to, aby ukazać historię Bletchley Park z innej strony.

Peter Matthews, 2013

Wprowadzenie do wywiadu sygnałowego

Pole zmagań wywiadowczych

Nie jest to tylko historia Bletchley Park i programu wywiadowczego Ultra oraz ich niezwykle inteligentnego i pracowitego zespołu, który przyczynił się do wygrania wojny przez sprzymierzonych. O przeciwnikach Bletchley Park z niemieckiego, włoskiego i japońskiego wywiadu radioelektronicznego oraz ich wkładzie w działania wojenne "osi" wiadomo dużo mniej niż o aliantach. Niemiecka Enigma i maszyna szyfrująca Lorenza, włoska firmy Hagelin oraz japońska Purple - wszystkie one zostały w mniejszym lub większym stopniu "złamane" przez zespół z Bletchley Park. Jednak i kryptolodzy Abwehry, niemieckiego wywiadu, robili zaskakująco duże postępy w rozszyfrowywaniu kodów oraz szyfrów aliantów. Dowództwo Wehrmachtu sądziło, że jest górą w zmaganiach wywiadowczych i tak rzeczywiście było na pierwszym etapie wojny. Przebieg śmiertelnych zapasów w tym starciu mózgów ze służb wywiadowczych oraz ich ostateczny wynik był katastrofą dla niemieckiego wywiadu po jego początkowych sukcesach. Pokłosie tych wydarzeń to historia wciąż żywa w kręgach wywiadowczych doby obecnej, a jej początki sięgają pierwszych lat minionego XX wieku.

Wojna wywiadu radioelektronicznego i sygnałowego to szczególny i osobliwy rodzaj konfliktu; jej uczestnicy bardzo rzadko stykają się ze sobą i prawie nigdy nie wiedzą, kto wygrywa - okazuje się to dopiero po latach, jeśli w ogóle. Na przykład pułkownik Walter Nicolai, szef niemieckiego wywiadu z czasów pierwszej wojny światowej (w latach 1914-1916), uważał, że podczas owego konfliktu zbrojnego arenę zmagań wywiadu zdominowała jego agencja. Nicolai miał opinię groźnego arcyszpiega i wierzył bezgranicznie we własne zdolności. Nie wiedział jednak o niezwykłych sukcesach, jakie odnieśli Brytyjczycy w łamaniu szyfrów z komunikatów radiowych, które wysyłał jego departament, i nie zdawał sobie sprawy, że to oni stali się prawdziwymi zwycięzcami w walce wywiadów. Jaśniejszy obraz tej sprawy wyłonił się dopiero w roku 1982, kiedy to Patrick Beesly opublikował książkę Room 40: British Naval Intelligence 1914-18, w której przedstawił osiągnięcia brytyjskich kryptologów. Nicolai nigdy nie poznał prawdy, ponieważ zmarł w radzieckim więzieniu w 1947 ro­ku. Podobnie było podczas drugiej wojny światowej i tuż po niej, kiedy oficerowie wywiadu niemieckiej Abwehry chełpili się w swoich wspomnieniach własnymi osiągnięciami i skutecznością, nie mając pojęcia o istnieniu należącego do ich przeciwnika ośrodka w Bletchley Park. Pierwsza książka na temat działalności wywiadowczej w ramach projektu Ultra oraz informacji zdobytych za sprawą kopii Enigmy, a także innych maszyn deszyfrujących, została wydana w roku 1976, wiele lat po wojnie. Niektóre z raportów niemieckiego wywiadu, znajdujących się w Deutsches Bundesarchiv (Niemieckim Archiwum Federalnym), wydają się śmiesznie naiwne w swojej wierze w to, że Niemcy poniekąd "rozdawali karty" w militarnych zmaganiach, podczas gdy w istocie kryptolodzy z Bletchley Park patrzyli im przez ramię, odczytując przez cały czasy ich tajne meldunki i raporty.

Powinniśmy jednak zacząć od początku. Wywiad sygnałowy (radioelektroniczny), czy też w skrócie SIGINT, gdyż taką nazwę nadali mu alianci w czasie drugiej wojny światowej, to w zasadzie pewien aspekt wywiadu wojskowego dotyczący zbierania informacji w oparciu o przechwytywanie i rozszyfrowywanie meldunków oraz depesz radiowych nieprzyjaciela. SIGINT odgrywał ważną rolę w działaniach wojennych przez ponad sto burzliwych i krwawych lat i okazał się potężną bronią w rękach wielu dowódców w polu oraz admirałów na morzu. Tego rodzaju wywiad opracował szereg technik naukowych służących do podsłuchiwania wroga, które są obecnie wykorzystywane przez większość armii, flot oraz sił powietrznych na świecie. Rozwinęły się one podczas wielkich konfliktów zbrojnych pierwszej połowy zeszłego wieku, kiedy to radiodepesze stały się wyjątkowo ważne dla coraz bardziej mobilnych i potężnych formacji wojskowych na polu walki, a także nawodnych rajderów i okrętów podwodnych na morzu. Przechwycone sygnały pochodziły prosto od wroga i czasem mogły dostarczyć natychmiastowych wskazówek na temat liczebności, struktury i rozmieszczenia sił przeciwnika, a nawet jego celów, zarówno taktycznych, jak i strategicznych, w strefie zmagań. Wywiad radioelektroniczny okazał się bardzo opłacalną metodą odtwarzania obrazu sił nieprzyjaciela oraz odkrywania jego zamiarów w porównaniu z innymi aspektami działalności wywiadowczej, chociaż w formułowaniu oceny działań wywiadu nie można lekceważyć także pozostałych źródeł informacji.

Meldunki wojskowe szyfrowano już od zarania dziejów militarnych, ale przechwytywanie i odcyfrowywanie kodowanych sygnałów przekazywanych drogą radiową to fragment opowieści o jednym z intelektualnych aspektów nowożytnej historii wojskowości, a nawet historii politycznej. Złożoność kodów i szyfrów przedstawiłem w niniejszej książce zaledwie w zarysie, chociaż niektóre z elementów tej problematyki zostały omówione dokładniej; zasadniczym tematem tej książki jest wpyw informacji dostarczanych przez SIGINT na przeprowadzanie akcji wojskowych.

Wywiad był potężną bronią w obu wojnach światowych, a rola Wielkiej Brytanii, a konkretnie Room 40, czyli komórki wywiadowczej brytyjskiej Admiralicji podczas pierwszej wojny światowej, a szczególnie placówki w Bletchley Park w drugiej wojnie światowej, doczekała się dobrego udokumentowania. Można zrozumieć ludzi myślących, że były to jedyne operacje wywiadu sygnałowego o jakimkolwiek znaczeniu podczas tych dwóch wielkich konfliktów zbrojnych, jednak w tej książce staram się też zaprezentować bardziej czynne, zaczepne aspekty działań takiego wywiadu w tamtych czasach. Osiągnięcia różnych komórek SIGINT oceniano lepiej lub gorzej na przestrzeni lat, a ich wkład w zdobycze wywiadu wojskowego w dużej mierze zależał od tego, jak pojmowano koncepcję takich konkretnych działań wywiadowczych. Wykorzystanie wywiadu przez dowództwo i strategów, a także ich umiejętność posługiwania się tym jedynym w swoim rodzaju orężem, nie zawsze bywały optymalne. Aby działania wywiadu radioelektronicznego przynosiły sukcesy, ktoś wysoko postawiony musiał je popierać lub przynajmniej milcząco akceptować znaczenie służb nasłuchowych w wywieraniu wpływu na rezultaty najważniejszych zmagań. Nastawienie przywódców do działań wywiadowczych, a zwłaszcza rozumienie tego, ile w danej chwili mogły znaczyć przechwycone nieprzyjacielskie meldunki, było sprawą zasadniczą, od której zależała skuteczność służb wywiadowczych oraz organizacji wojskowych, którym owe służby czy agencje służyły.

Znaczenie SIGINT

SIGINT zaczął odgrywać ważną rolę w odczytywaniu zamiarów nieprzyjaciela czy nawet planów krajów neutralnych. Rozszyfrowywanie i poznawanie treści meldunków radiowych przeciwnika, które mogły zawierać doniesienia na temat przeprowadzanych akcji lub rozkazów dotyczących przemieszczania się oddziałów wojskowych lub okrętów, stanowiło rzecz o arcyważnym znaczeniu. Odcyfrowanie dyplomatycznych wiadomości przesyłanych drogą radiową, w których wysyłano lub otrzymywano instrukcje w trakcie negocjacji, też okazało się sprawą wielkiej wagi. Operator przekazujący zakodowaną wiadomość jest na ogół pewien, że nie będzie podsłuchiwany, lub przynajmniej wydaje mu się, że jego komunikat jest niezrozumiały dla obcych i nieprzyjaciół. Czytanie w myślach potencjalnego przeciwnika bywa tak samo ważne dla dyplomaty, jak i dla wojskowego.

Przechwycone nieprzyjacielskie depesze oceniano pod względem ich ważności, a kryptolodzy musieli wyszukiwać wskazówki na postawie "surowego" materiału gromadzonego przez stacje nasłuchowe. Porównywanie i dopasowywanie meldunku, a częściej setek przechwyconych depesz, z materiałami wywiadowczymi z innych źródeł, prowadziło do konstruowania czegoś na kształt wielkiej układanki, która wymagała następnie oceny. Jednakże oficer wywiadu przeważnie nie miał pełnego obrazu i zawsze istniała możliwość, że niektóre z elementów należą do innej układanki. Mogły nawet zostać podsunięte celowo przez przebiegłego dezinformatora, aby jeszcze bardziej utrudnić prawidłowe odczytanie wiadomości. Sir Edgar Williams, oficer wywiadu generała (późniejszego marszałka polnego) Montgomery'ego, wyraził pogląd, że wywiad wojskowy zawsze jest nieaktualny, przedawniony, gdyż o tej zwłoce decyduje tempo rozgrywających się wydarzeń.