SŁOWNIK[3]
Wojna o rzeczywistość - wojna komunikatywna prowadzona poprzez kształtowanie wartości, przekonań i emocji ludzi oraz wpływanie na nie.
W ujęciu ogólnym wojna jest najwyższym stopniem konfrontacji w dowolnej sferze życia - konfrontacji mającej na celu zmianę rzeczywistości w trzech przestrzeniach: fizycznej (ziemia, woda, przestrzeń powietrzna), poznawczej (postrzeganie siebie, innych i świata w ogóle) i wirtualnej.
Właściwością szczególną przestrzeni wirtualnej jest to, że stwarza ona możliwości wywierania wpływu zarówno w przestrzeni fizycznej, jak i poznawczej. W internecie możliwe jest włamanie się do oprogramowania sterującego elektrowni jądrowej lub bazy danych osobowych, zniszczenie krytycznej infrastruktury znajdującej się na lądzie, w wodzie lub w powietrzu. Tutaj również można uprawiać polowanie na ludzkie dusze i umysły.
Wojna komunikatywna nieustannie trwa i dotyczy każdego z nas w dosłownym sensie. Stroną może być każdy chcący walczyć o nasze postrzeganie rzeczywistości, o nasze wybory w lokalu wyborczym, w życiu osobistym i w sklepie.
Na kolejnych stronach nie spotkacie terminu "wojna informacyjna". Jest on zbyt wąski, by wyjaśnić istotę tego, z czym mamy do czynienia. Tak czy inaczej, wszystko kręci się wokół informacji. Ale nie ogranicza się tylko do nich.
Nikt nie unieważnił słów Jamesa Careya, klasyka teorii komunikacji: "Ogromna masa, która jawi się przed czytelnikiem, nie jest czystą informacją, ale odzwierciedleniem sił, które przeciwstawiają się sobie w świecie"[4] .
Czy mamy zasypywać siebie nawzajem informacjami? Nie o to chodzi. I tak nie wygrasz wojny. Walczy się nie informacją, ale postrzeganiem świata, koncepcjami światopoglądowymi, mitami o narodach i dobrach, zaszytymi w złożonych strategiach i taktykach komunikacyjnych.
Informacja - broń na wojnie oraz, w pewnych okolicznościach, cel wojny, ale nie sama wojna. Dlatego to wojna komunikatywna, a nie informacyjna.
Heorhij Poczepcow - świetny badacz komunikacji. On również podkreśla różnicę między przestrzeniami informacyjnymi i komunikatywnymi. W centrum pierwszej znajdują się dane, w centrum drugiej - znaczenia.
Tłumacząc naukę na ludzki język: kradzież danych osobowych lub wykorzystanie ich bez zgody właściciela odbywa się w przestrzeni informacyjnej; tworzenie reklam politycznych opartych na tych danych i prezentowanie ich właścicielowi danych na Facebooku w celu wpłynięcia na jego wybór w lokalu wyborczym odbywa się w przestrzeni komunikatywnej.
"To właśnie w przestrzeni komunikatywnej rozgrywa się starcie cywilizacji, toczą się wojny kulturowe i tym podobne... Przestrzeń komunikatywna walczy o uwagę odbiorcy, ponieważ informacji jest więcej niż potrzeba, ponieważ ludzie nie są już fizjologicznie w stanie ich spożyć"[5] .
Pisarka i publicystka Oksana Zabużko mówi o agresji Rosji przeciwko Ukrainie, że "to wojna o to, kto sprzeda światu bardziej prawdziwą i przekonującą historię"[6] . Mówi zatem o niczym innym, jak właśnie o wojnie o rzeczywistość.
Jeszcze jedna epicka bitwa naukowców toczy się o definicję wspólnych i odmiennych cech terminów "komunikacyjny" i "komunikatywny"[7] . Pierwszy opisuje drogi dystrybucji informacji (media, internet itp.), a drugi istotę informacji (język, znaczenia, obrazy).
Dlatego wojna komunikacyjna ma miejsce, gdy sieci społecznościowe stoją w opozycji do telewizji lub poczta pantoflowa w opozycji do mediów. Wojna komunikatywna występuje wtedy, gdy "Ukraina to Europa" staje w kontrze do "ruskiego miru" albo reformatorzy w kontrze do skorumpowanych urzędników.
Komunikator - to ktoś, kto komunikuje się i organizuje komunikację.
Content - zawartość mediów, informacje, które media nam dostarczają. Może to być tekst, dźwięk, obrazy lub film.
Media - pośrednik w przekazywaniu informacji między ludźmi a rzeczywistością. Od pośredników czerpiemy wyobrażenie o tym, co dzieje się wokół nas, i wykorzystujemy te informacje do kształtowania własnych wyobrażeń, przekonań i emocji. Media mogą mieć charakter osobisty i redagowany.
Ich rozróżnienie jest dość łatwe: jeśli nie masz nad sobą redaktora, który jest upoważniony do weryfikacji twojego materiału, to sam jesteś medium. W najogólniejszym sensie każdy użytkownik sieci społecznościowej lub kanału na YouTubie jest osobistym medium. Najbardziej wpływowi z nich nazywani są blogerami. Radio, gazeta, kanał telewizyjny, prasa internetowa to klasyczne przykłady mediów redagowanych.
Wojna sieciowa - konfrontacja w sieciach dowolnego typu (internet, media, sieci społecznościowe, grupy dziennikarzy, aktywistów, ekspertów, oficerów wywiadu działających we wspólnym celu itp.).
Autorzy tego terminu definiują go jako "związany z informacją konflikt najwyższego stopnia między państwami lub społeczeństwami. Przewiduje próby zakłócenia, zniszczenia lub zmiany tego, co populacja docelowa "wie" lub myśli, że wie o sobie i otaczającym ją świecie". Wojna sieciowa może koncentrować się na nastrojach opinii publicznej, elit lub obu tych grup"[8] .
Wojna sieciowa jest jak gra na pianinie: aby zagrać melodię, należy naciskać klawisze i pedały w odpowiedniej kolejności i z odpowiednią siłą. Rzecznicy prasowi, gazety, kanały telewizyjne, strony internetowe, fejki, boty, wirusy i trolle to narzędzia do gry w celu zarządzania rzeczywistością.
Narracja - informacje ujęte w ramy historii (jako logicznie powiązana opowieść, a nie opis przeszłości). Historie to główna amunicja wojny. Zaczynają być tworzone i wprowadzane do przestrzeni poznawczej jeszcze przed rozpoczęciem wojny. Historia jest tą iskrą, od której następnie rozpala się płomień.
Zwycięstwo - osiągnięcie pożądanego rezultatu w walce o to, co jest dla was cenne. Komunikacja wykorzystuje idee, przekonania i emocje, które mogą przeżyć swoich autorów i głosicieli.
Na przykład Związek Radziecki zakończył swoje istnienie, ale sprzeciw wobec jego idei w przestrzeni komunikatywnej trwał nadal. Z czasem radzieckie idee odrodziły się w rosyjskiej polityce, a Rosja zaczęła je agresywnie propagować. Specyfika zwycięstwa w wojnie o rzeczywistość polega więc na tym, że ostateczny sukces jednej ze stron jest niemożliwy. Można regularnie zwyciężać lub przegrywać, ale nie ma czegoś takiego jak zwycięstwo lub przegrana raz na zawsze. To wojna, która trwa całe życie. Nawet śmierć wroga nie gwarantuje ostatecznego zwycięstwa.
Dlatego zwroty "przegraliśmy" i "zwyciężyliśmy" mogą być poprawne w odniesieniu do konkretnych bitew lub okresów wojny. Ale jeśli chodzi o wojnę w ogóle, to należy raczej mówić "przegrywamy" i "zwyciężamy".
Żyjemy w nieustającej komunikatywnej wojnie. Składają się na nią zarówno kierowane ataki zainteresowanych stron (państw, sił politycznych, firm), jak i niekierowane wybuchy informacji, powodujące informacyjny sztorm (a raczej szturm). Z tej mieszanki tworzy się chaos informacyjny. Pewien segment takiego chaosu może być kontrolowany, ale niemożliwe jest sprawowanie kontroli nad całym chaosem.
Ten chaos potęgują gwarantowane przez internet niekończące się interpretacje rzeczywistości i niezdolność komunikatora do pełnej kontroli reakcji odbiorców. Każde zwycięstwo może zostać zinterpretowane jako porażka. I na odwrót.
Ostatecznie wygrywa ten, którego interpretacja zaczyna dominować w przekonaniach ludzi. W ten sposób komunikator opanowuje kluczowe segmenty chaosu informacyjnego. I kieruje nim tak, aby realizować własne interesy.
Al Ries i Jack Trout w klasycznej i rewolucyjnej jak na swoje czasy książce Wojujący marketing podkreślali: "Nauka wojny to nie tylko uczenie się, jak zwyciężać. Równie ważne jest to, jak nie przegrywać"[9] .
Nie przegrać to znaczy również zwyciężyć. Zwycięstwo to na przykład niekoniecznie ukraińska flaga nad Kremlem, ale z pewnością brak rosyjskiej flagi na maszcie na kijowskim Majdanie. Nauka efektywnej obrony i unikania przegranej jest nie mniej ważna niż nauczenie się, jak atakować i zwyciężać.
Dane osobowe - wszelkie informacje lub zestaw informacji o osobie fizycznej, która została konkretnie zidentyfikowana lub może zostać zidentyfikowana, w szczególności na podstawie następujących cech: narodowość, wykształcenie, stan cywilny, przekonania religijne, stan zdrowia, sytuacja finansowa, adres, data i miejsce urodzenia, miejsce zamieszkania i pobytu itp., dane dotyczące majątku osobistego i niemajątkowych relacji tej osoby z innymi osobami, w tym z członkami rodziny, a także informacje o zdarzeniach i zjawiskach, które miały lub mają miejsce w sferze życia domowego, intymnego, społecznego, zawodowego, biznesowego i innych[10] .
Platforma - wpływowe środowisko masowe służące do wirtualnej komunikacji. Przede wszystkim chodzi o klasyczne sieci społecznościowe, takie jak Facebook, Twitter, Instagram, LinkedIn, VKontakte, oraz ich następców - komunikatory internetowe (WhatsApp, Viber, Telegram itp.), a także wyszukiwarki informacji i produktów (Google, YouTube, Amazon, Alibaba).
Obecnie nasza umowa z platformami jest oczywista. Oni sprzedają nam swoje usługi. Zwykle płacimy im nie swoimi pieniędzmi, ale naszymi danymi i treściami, które generujemy. Platformy wykorzystują treści do tworzenia środowiska naszego funkcjonowania online i przyciągania nowych użytkowników. A nasze dane są monetyzowane. Sprzedaje się je firmom, politykom, państwom i innym klientom. O tym, że staliśmy się produktem, a nie użytkownikiem, dowiadujemy się, gdy widzimy reklamę w naszych aktualnościach. A zatem nasze dane zostały sprzedane. Platforma zarobiła na nas pieniądze. Możemy też się wcale o tym nie dowiedzieć, jeżeli ktoś postanowi wpłynąć na nas niejawnie.
Platformy to władza. A władza deprawuje. Przekonywano nas, że platformy staną się ważnymi instytucjami demokracji. Okazało się, że platformy są podstawowymi instytucjami ochlokracji. Najogólniej rzecz ujmując, porównanie to wygląda następująco: w demokracji władza znajduje się w rękach rozważnego narodu, w ochlokracji - wiedzionego nastrojami tłumu.
Ochlokracja to przejściowa forma rządów. Następuje między czasem degeneracji i upadku demokracji a momentem ustanowienia nowej formy rządów. Może okazać się nią również nowa demokracja. A może coś kompletnie innego. Na przykład autorytaryzm. W tym sensie platformy są narzędziem, które przyspiesza kryzys obecnej rzeczywistości i przygotowuje do przejścia do nowej rzeczywistości.
Platformy to nowa przestrzeń naszego funkcjonowania. Jak każda inna przestrzeń, od czasu do czasu może zacząć nas nudzić, a kiedy indziej irytować. To jak z kulturą odwiedzania restauracji. Czasami przychodzi ochota zrobienia sobie od nich przerwy i zjedzenia w domu.
Nawet wśród miłośników restauracji znajdzie się w końcu mniejszość, która zdecyduje się na bezpowrotną emigrację do domowej kuchni. Jednak większość z nich powróci do restauracji i będzie migrować między nimi.
Podobnie platformy nie wyjdą z mody, choć moda na konkretne platformy jest zmienna. Na przykład kiedyś wszyscy biegli na Facebooka. Obecnie użytkowników przyciąga Telegram. Jutro ruszą jeszcze gdzieś indziej. A pojutrze powrócą do nowej wersji Facebooka.
Na równoległym torze swój segment społecznościowy rozwijają wyszukiwarki internetowe. W ten sposób konkurują o uwagę użytkowników i tworzą swoje społeczności, na wzór klasycznych sieci społecznościowych. Chodzi o ciągły przepływ użytkowników między ogólnymi i niszowymi sieciami społecznościowymi oraz komunikatorami internetowymi. I tak w kółko platformy będą prowadzić swoją wojnę, mieląc ludzkie myśli i emocje.
Sieci społecznościowe - są jak "kiełbasa" przed wyborami w Ukrainie. Kiedy już się pojawi, nie można w żaden sposób pozbyć się jej ze świadomości. Ewolucja tego zjawiska ma charakter samozachowawczy. Politycy potępiają "kiełbasę wyborczą", ale sami chętnie jej używają. Wyborcy pojmują fałsz tej gry, ale nie mogą oprzeć się pokusie, by sięgnąć po kolejną. Trzeźwe głosy wzywają wszystkich do opamiętania się. Są pewne sukcesy. Ale generalnie wszystko na próżno. Dlatego nieważne jak, ale "kiełbasa" przynosi efekt.
Potrzebny jest systemowy nadludzki wysiłek każdego, by przerwać to koło. My razem z wami, i platformy, i rządy będą musiały go włożyć, jeżeli autentycznie pragniemy zmienić naszą polityczną i wirtualną rzeczywistość na lepsze.
Postprawdziwy - modne określenie dobrze znanego zjawiska. Opisuje okoliczności, w których obiektywne fakty mają mniejszy wpływ na kształtowanie opinii publicznej niż odwołania do emocji i osobistych przekonań[11] . Postprawdziwa rzeczywistość opiera się nie na faktach, ale na emocjonalnym stosunku do nich i ich interpretacji.
Społeczność - grupa ludzi powiązanych wspólnymi wartościami i interesami. Społeczności istnieją w przestrzeni fizycznej, poznawczej i wirtualnej.
Grupy w sieciach społecznościowych, fora dla fanów seriali, wiec poparcia dla więźniów politycznych, partia polityczna, państwo - wszystko to są społeczności. Każda społeczność składa się zazwyczaj z kilku mniejszych.