Rozdział 1 Miejsca - biografie - tematy. Lata 60. XX wieku w literaturze szczecińskiej1
[...] historyk literatury dokonuje przygodnego wyboru z nieskończonej wielości danych i konstruuje równie przygodną całość. Podobna jest sytuacja pisarza, ale dodać trzeba, że wyborami jednego i drugiego steruje tradycja literacka.
(E. Kuźma, Rozważania nad polskojęzyczną literaturą na Pomorzu Zachodnim po 1945 roku)
Oglądane lokalnie lata 60. XX wieku to czas intrygujący: z jednej strony, z punktu widzenia przebudowywanej tożsamości miasta, społeczność Szczecina ledwie okrzepła po kilkunastoletnim okresie powojennym i powoli zaczęła kształtować fundamenty nowego domu2; z drugiej strony wciąż słyszalne były echa niedalekiej (właśnie wojennej, przesiedleńczej, "pionierskiej") przeszłości, co wyrażało się między innymi powszechną wśród mieszkańców obawą przed tymczasowością miejsca zamieszkania, niestałością granic, zmianą nie tak dawno zarysowanego paradygmatu polityczno-administracyjnego; wszystkie wizje katastrofy uosabiał hiperbolizowany "powrót Niemców", które zostały złagodzone dopiero 25 lat po wojnie uznaniem przez RFN granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej 7 grudnia 1970 roku3. Miasto wciąż nie było w pełni, by tak rzec, odgruzowane, ale też - nie powstało w nim, do 1960 roku, wiele nowych gmachów, tak w sensie dosłownym, jak i metaforycznym4. Jak pisała Joanna Szydłowska, jeszcze do niedawna "pusta" przestrzeń "Ziem Odzyskanych", po reformie administracyjnej z 6 lipca 1950 roku określanych w dyskursie oficjalnym jako "Ziemie Zachodnie i Północne", musiała być zapełniona: ludźmi, budynkami, instytucjami, zakładami pracy, wreszcie narracjami; najpierw dziennikarskimi - reporterskimi, później literackimi5.
Budowa tej nowej dla wielu mieszkańców rzeczywistości miała nierzadko banalne przejawy. "Kurier Szczeciński" pisał w noworocznym wydaniu z roku 1961 o zamontowaniu latarni na Moście Długim: "NA nowym moście odrzańskim, łączącym Śródmieście z dzielnicą portową, płoną latarnie. Uruchomienie tej od niedawna jeszcze martwej arterii komunikacyjnej, jest poważnym krokiem naprzód w odbudowie Szczecina i usuwaniu zniszczeń wojennych"6. Wszelkie zmiany miejskiej przestrzeni były odnotowywane; przeważnie wiązano je z odbudową powojennych zniszczeń, przewartościowaniem minionego porządku, tworzeniem nowych narracji o regionie. To jest ten "krok naprzód", o którym pisał w powyższym fragmencie dziennikarz.
Żeby dzisiaj pisać o dekadzie lat 60., a przede wszystkim o jej literackich reprezentacjach, trzeba, jak sądzę, podjąć próbę przybliżenia tła społeczno-politycznego, jednocześnie podając w wątpliwość schematyczne mimo wszystko myślenie o przyczynowo-skutkowej naturze historii7. Czy literatura - tak samo jak historia (i historiografia) - odtwarza w trybie obiektywistycznym sploty wydarzeń, miejsc, postaci? Pod koniec lat 60. Michel Foucault pisał o coraz wyraźniejszym, jego zdaniem, zarysowywaniu pojęcia nieciągłości w badaniu historii: "Teraz zaś [nieciągłość - przyp. S.I.] stała się jednym z podstawowych elementów analizy historycznej"8. Dlatego mamy do czynienia nie z historią, ale rozproszonymi historiami: instytucji, gospodarki, polityki, religii i oczywiście kategorii tutaj najbardziej mnie interesujących, jak: literatura, media czy miasto oraz skupiona wokół niego społeczność. Foucaultowska "archeologia wiedzy" jest więc tyleż odtwarzaniem, co re-konstruowaniem przeszłości, dokopywaniem się do fragmentów narracji o świecie, szukaniem śladów "dyskursywnych praktyk", choć równocześnie także wytyczaniem własnych narracyjnych ścieżek.
Szczecińskie lata 60. można zatem uznać za wyjątkowe, co nie znaczy, że poprzednie dekady powojenne, pod wieloma względami "pęknięte", zbywam milczeniem - wręcz przeciwnie. Głównie dekada lat 40., którą wojna przecięła na pół, nie zostawiając zbyt wiele nadziei na szybkie podniesienie się ze zgliszcz i popiołów, musi być ujęta w niniejszych rozważaniach na prawach niedalekiego horyzontu.
Lata 50., zacienione stalinowskim terrorem, wyłaniają się z mroku historii jako pasmo udręki i powszechnego rozgoryczenia. Tak wspominał te czasy Jerzy Andrzejewski, ważna postać dla kontekstów tej książki, w rozmowie z Jackiem Trznadlem, która odbyła się we wrześniu 1981 roku:
Cóż powiedzieć o tym okresie? Zaczął się on w sposób dość gwałtowny, bo o ile mnie pamięć nie myli, zjazdem Związku Literatów Polskich w Szczecinie. Czterdziesty dziewiąty rok, o ile pamiętam, styczeń. Tak, bo w tym okresie mieszkałem przez kilka lat w Szczecinie. To było zupełnie zrozumiałe, że w tej sytuacji politycznej, w jakiej znalazła się Europa, Stalin, dbając o interesy imperium rosyjskiego, musiał zaprowadzić pewne ujednolicenie rządów państw zwasalizowanych9.
Tak jak i w całej Hańbie domowej, tak i w tej rozmowie za pośrednictwem swojego rozmówcy Trznadel opowiada o różnych wariantach relacji z ideologią komunistyczną. Andrzejewski niewiele mówi o Szczecinie, właściwie tylko jako o życiowym przystanku, miejscu "chwilowym", nawet słabo zapamiętanym; chętniej natomiast odwołuje się do dzieł literackich - jak Popiół i diament (1947, pierwsze wydanie pod tytułem Zaraz po wojnie) czy Miazga (1979), powstałych poza szczecińskim epizodem w jego biografii. Zastanawiać powinna uwaga o zjeździe szczecińskim. W styczniu 1949 roku Szczecin na moment stał się centrum ustanawiania "nowego ładu" w polskiej kulturze i literaturze, choć dzisiaj chcielibyśmy zapewne pamiętać o stolicy Pomorza Zachodniego z innych niż ten powodów10.
Socrealistyczne i polityczne naciski zelżały nieco po wydarzeniach Października '56; rozwój Szczecina - gospodarczy i kulturalny, związany z ustanawianiem społecznego, choć mglistego z dzisiejszego punktu widzenia konsensusu - nabrał swoistego rozpędu dopiero po 1960 roku. "Swoistego", ponieważ nie wszystkie podejmowane wtedy działania można uznać za zasadne i skuteczne; większość z nich doprowadziła jednak do zapaści pod koniec dekady. Nie bez znaczenia dla tych procesów była ewolucja masowych mediów audiowizualnych, w której brali udział szczecińscy reporterzy, radiowcy i pionierzy dziennikarstwa telewizyjnego na Ziemiach Zachodnich, rekrutowani spośród napływowych ludzi pióra11. Można jednakże przyjąć, że to właśnie mniej więcej na powojenne dwudziestolecie przypada okres przełomowy w myśleniu o kulturze, literaturze i życiu społecznym polskiego Szczecina.
Fot. 5. Ruiny Szczecina, około roku 1947. W wyniku działań wojennych całkowitemu zniszczeniu uległa znaczna część budynków w centrum miasta. Cegły ze zburzonych kamienic wywożono do Polski centralnej, między innymi w celu odbudowy Warszawy. Gruzowiska zalegały w Szczecinie jeszcze do lat 60. XX wieku, co wzmacniało przekonanie mieszkańców o tymczasowości ich pobytu w mieście. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.
"Nasza mała stabilizacja" (na gruzach)
W zakresie polityki kulturalnej szczecińskie lata 60. jawią się jako okres przemian - widoczne w kręgu artystycznym rozluźnienie po Październiku '56 wprawdzie nie stanowi o oryginalności regionu w stosunku do wydarzeń z innych części kraju (i tak zwanej epoki gomułkowskiej, której rozpoczęcie zostało obwieszczone słowami: "Towarzysze! Obywatele! Ludu pracujący stolicy!"12), ale nie pozostaje bez znaczenia dla kształtowania lokalnych kręgów twórczych; mimo to swoboda literackich czy publicystycznych wypowiedzi była przez długi czas pozorowana, co znalazło najsilniejszy wyraz w wydarzeniach Marca '68, a potem - w ramach eskalacji politycznych i społecznych napięć - Grudnia '70. Jak pisał o dusznej atmosferze i politycznej niestabilności tych czasów Tomasz Burek: "Gdzieś około połowy lat sześćdziesiątych jest dla społeczeństwa jasne, że ów hardy Wiesław, któremu życzono "sto lat", nie tylko odstąpił od programu październikowych reform, ale że równocześnie w coraz większym stopniu stał się marionetką w rękach przywódców sowieckich"13.
Można wszak powiedzieć, iż lata 60., jako odrębna dekada, doprowadziły do wielu rozczarowań i dramatów, co było dostrzegalne tak w wymiarze ogólnokrajowym, jak i regionalnym. Na tle wydarzeń i zjawisk społecznych w krajach Zachodu - ruchów obywatelskich, emancypacyjnych, kontrkulturowych - zamknięta za "żelazną kurtyną" Polska nie miała przed sobą świetlanej przyszłości, mimo górnolotnych haseł z pierwszych stron gazet, głoszących bezinteresowne budowanie wspólnego dobra. Sformułowanie "blok wschodni" i dzisiaj przytłacza swoim ciężarem; wtedy ten ciężar był nieporównywalnie większy, społecznie donioślejszy, z pewnością trudny do udźwignięcia. Według historyka Marcin Zaremby:
Na początku lat 60. prowadzone były badania, które pokazywały jakiś rodzaj stabilizacji. Pytano respondentów, czy chcieliby się przenieść gdzieś indziej, pytano ich dzieci, czy czują się tu u siebie. I wynikało z tego, że ci ludzie zmieniają się już w "lokalsów". Ale to, co się dzieje zwłaszcza na początku lat 60. pokazuje, że nie do końca tak było. Od roku '60 do '62 mamy gigantyczne paniki wojenne. Pierwsza związana jest z zestrzeleniem nad ZSRR amerykańskiego samolotu U2, potem z budową muru berlińskiego, a później z kryzysem kubańskim. Zachowały się prywatne listy Polaków, przejmowane przez SB, które świadczą o nieprawdopodobnej panice. Zaczęło się wykupywanie cukru i mąki, robienie jam na żywność na wsi, kupowanie knotów do lamp naftowych, nafty, mydła. Oczywiście to działo się w całym kraju, ale na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych jest to nieporównanie silniejsze14.
Szczecin w związku z tym nie powinien być postrzegany jako miejsce w programie PRL-u odosobnione; można nawet stwierdzić, że pod wieloma względami centralnie narzucane kierunki polityki - nade wszystko w zakresie literatury i innych mediów masowych - właśnie w takich regionach jak "Ziemie Odzyskane" działały ze zdwojoną siłą. Mimo to uderza dzisiaj podwójne "odgrodzenie" Szczecina: z jednej strony jako regionu peryferyjnego, odbudowywanego naprędce, tymczasowego; z drugiej strony "wyspy przesiedleńców", naturalnej i społecznej bariery oddzielającej Polskę od Niemiec i dalszej części Europy Zachodniej.
W latach 1960-1971 kulturę Ziem Zachodnich kształtował odgórnie Komitet Wojewódzki PZPR - to władze regionalne, pod kontrolą Komitetu Centralnego, miały monopol na kierowanie rozwojem życia kulturalnego i decydowały o ważnych inicjatywach w tym zakresie, przy czym społeczność miasta raczej nie postrzegała kultury jako ważnego czynnika jego rozwoju15. Taki stan rzeczy wpłynął na decyzje władz o stworzeniu lokalnych przyczółków działalności artystycznej (w tym przede wszystkim literackiej): domów kultury, stowarzyszeń, klubów16.
Jak działało w tym okresie środowisko literackie? W 1961 roku Prezydium WRN oraz ZLP ogłosiły, przy współudziale Wydawnictwa Poznańskiego, pierwszy konkurs literacki na powieść i zbiór opowiadań. W latach 60. organizowano ogólnopolskie wydarzenia o charakterze literackim, między innymi coroczne Zjazdy Pisarzy Ziem Zachodnich i Północnych (w latach 1961 i 1967 w Szczecinie)17, Festiwal Polskiej Poezji Współczesnej im. K.I. Gałczyńskiego (od 1964 roku), odbywały się również Dni Oświaty, Książki i Prasy (1958-1991). Funkcjonowała szczecińska grupa poetycka "Metafora" (1956-1967), działał regionalny oddział Związku Literatów Polskich, rozwijała swoją ofertę Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna (dzisiaj: Książnica Pomorska)18. Odbywały się takie wydarzenia kulturalne, jak Przeglądy Krótkometrażowych Filmów Morskich; o drugiej edycji tego festiwalu (1965) pisano w lokalnym dzienniku z rozpoznawalną dziennikarską emfazą: "Jest rzeczą ogólnie znaną, że polskie filmy dokumentalne należą do najlepszych na świecie"19. Regularnie emitowano poświęcone literaturze audycje w Polskim Radiu Szczecin. W 1960 roku utworzona została Redakcja Literacko-Artystyczna (w latach 1962-1978 nosiła ona nazwę Redakcji Literackiej), prowadzona przez Alinę Głowacką (1932-2014)20. Na początku lat 60. zaczęła nadawanie lokalna telewizja, zasilana w dużej mierze przez ludzi pióra21.
Oczywiście wrzucam tutaj do jednego "worka" tylko na pierwszy rzut oka tożsame wydarzenia i aktywności; nie wszystkie podejmowane działania były "sterowane zdalnie", istniał pewien margines swobody - z jednej strony wszyscy artyści, pisarze, publicyści, dziennikarze funkcjonowali, jeśli nie bezpośrednio, to przynajmniej pośrednio w ramach systemu PRL-u; z drugiej strony - nierzadko potrafili wyrobić sobie markę indywidualności opierających się autorytarnemu systemowi (jak Helena Raszka czy Maria Boniecka). Na łamach lokalnej prasy - w jednej kolumnie - sąsiadowały ze sobą tak różne stylistycznie i etycznie (w znaczeniu etyki dziennikarskiej) materiały, jak: propagandowa informacja oraz recenzja nowego tomiku wierszy czy zapowiedź spotkania autorskiego. Te porządki ze sobą koegzystowały - jest w tym obrazie lokalnego/regionalnego styku literatury i mediów pierwiastek, który można nazwać pozytywnym aspektem negatywnego myślenia.
Tropy działalności literackiej i medialnej w Szczecinie z okresu lat 60. są dzisiaj wyraźne i oddają ogólną atmosferę tamtego czasu. Środowisko szczecińskich pisarzy było skupione, jak wspomniałem, właśnie także wokół radia i telewizji, a ponadto miało znaczny udział w lokalnym rynku prasy codziennej i pism, przede wszystkim literacko-kulturalnych czy popularnonaukowych. Tadeusz Białecki, historyk i pomorzoznawca, zwrócił uwagę, że rynek prasy był pierwszym przejawem tworzenia nowego środowiska społecznego: "Powstanie prasy polskiej na Pomorzu Zachodnim po 1945 roku było z pewnością najwcześniejszym przedsięwzięciem w organizacji polskiego życia kulturalnego na tym terenie"22. "Kurier Szczeciński" i "Głos Szczeciński", w ramach różnych rubryk oraz dodatków kulturalnych, publikowały omówienia książek, rozmowy z pisarzami i utwory literackie (prozę i poezję). W segmencie prasy specjalistycznej działały takie tytuły, jak: "Wiadomości Zachodnie" (1960-1975), "Rocznik Kultury i Sztuki" (1965-1970) - który od 1967 roku miał podtytuł "Vineta" - "Biuletyn Kulturalny" (1965-1975), "Rocznik Nauczycielski" (1968-1973), gdzie zamieszczano twórczość nauczycieli, "Bryza" (1967-1995) i "Gryfia" (1961-1964), drukujące marynistów - by wymienić tylko tytuły powstałe i ukazujące się w latach 60. XX wieku23. Wśród wspomnianych dodatków do prasy wyróżniał się "7-my Głos Tygodnia", który był swego rodzaju medialnym zapleczem środowiska literackiego oraz oknem na kulturę Pomorza Zachodniego i Pomorza (winieta głosiła: "Szczecin - Koszalin - Gdańsk"). Szczecińskie środowisko literacko-artystyczno-medialne wykraczało także poza opłotki miasta; czasopismo "Pomorze" działało na przestrzeni lat 1955-1973 w Bydgoszczy (od roku 1961 było znane jako "Pismo Społeczno-Kulturalne Polski Północnej"), ale miało także redakcje w Gdańsku, Koszalinie i Szczecinie; w piśmie publikowali między innymi twórcy związani ze Szczecinem, jak: Czesław Czerniawski, Feliks Jordan, Eliasz Rajzman czy Wiesław Rogowski.
Wszystkie powyżej wymienione przedsięwzięcia, a także inne, o których będę pisał w dalszych częściach, układały się w swoistą całość. Przeglądu szczecińskiej specyfiki kulturalnej, i tutejszego środowiska literackiego, dokonali Erazm Kuźma i Maria Kowalewska w niewielkim opracowaniu pod tytułem Pisarze Pomorza Zachodniego. Informator (1967)24. Tytuł może być mylący, o czym sam autor informuje we wstępie, ponieważ więcej omówiono w tej książce sylwetek pisarzy szczecińskich (jak również koszalińskich) niż takich, którzy mogliby obrazować regionalne zróżnicowanie "Ziem Odzys- kanych"25. Publikacja miała zresztą swoje pierwowzory - trzy lata wcześniej Kowalewska opracowała podobne wydawnictwo, zatytułowane Gdańsk literacki26.
Książka Kuźmy i Kowalewskiej - napisana z myślą o wydaniu na X Zjazd Pisarzy Ziem Zachodnich i Północnych w Szczecinie, który odbył się we wrześniu 1967 roku - zawiera charakterystykę początkowego okresu lat 60. w odniesieniu do twórczości pisarskiej i życia literackiego w mieście. Szczecin jawi się tu jako centrum regionu, miejsce nadające ton pozostałym, zdecydowanie mniejszym ośrodkom (jak choćby Koszalin), pars pro toto kultury na Pomorzu Zachodnim.
Analizując Informator z dzisiejszej perspektywy, można dojść do wniosku, że szczecińskie lata 60. XX wieku upływały w atmosferze mocno naznaczonej wydarzeniami października 1956 roku. Estetyka była niejednokrotnie wystawiana na próbę polityczności, a polityka, w wielu wypadkach, wpływała na decyzje estetyczne pisarzy, dziennikarzy, artystów - Kuźma zdawał sobie sprawę z tej sytuacji, przyjmując (powiedzielibyśmy: "bezpieczną") postawę właściwą dla socjologa literatury. Wyczytać można z tego opracowania i ten fakt, że "odwilż" nie trwała zbyt długo (w zasadzie do 2 października 1957 roku, kiedy zostało zamknięte reformatorskie pismo "Po Prostu" - Tygodnik Studentów i Młodej Inteligencji, co wywołało brutalnie stłumione przez ZOMO i MO protesty w środowiskach studenckich)27.
Jednakże biorąc za przykład ówcześnie stawiane tezy - między innymi przez Włodzimierza Maciąga, Zbigniewa Żabickiego czy Władysława Ogrodzińskiego - Kuźma wysnuł tezę, iż rok 1956 był dla kultury Szczecina nie mniej ważny niż dla całego kraju i funkcjonujących wtedy twórców literatury28. Należy przy tym zwrócić uwagę, iż szczeciński literaturoznawca proponował własną optykę i nie chciał obdarzyć zaufaniem "mocnych" cezur w najnowszej (wtedy) historii literatury polskiej. Stwierdzał: "Gdybyśmy zawierzyli publicystom, każdy prawie rok należałoby uznać za przełomowy"29. Ten aforyzm mógłby stanowić motto niniejszej książki.
Jak zatem kształtowały się "najnowsze" losy środowiska literackiego Szczecina widziane z perspektywy roku 1967, a szerzej patrząc - na przestrzeni dekady lat 60.?
Fot. 6. Nowe budynki mieszkalne na osiedlu Grunwaldzkim, które powstało w latach 60. na szczecińskim Śródmieściu. Na podstawie widokówki z 1964 roku. Zdjęcie: Witold Chromiński. Wydawca: Z.W. "Fotopam" Wrocław. Źródło: zbiory Michała Paziewskiego.
Koniec "mocnych cezur"?
Otóż według współautora Pisarzy Pomorza Zachodniego. Informatora należy przede wszystkim - podczas wszelkich prób opisywania literatury powojennej - mniejszą wagę przywiązywać do wyrazistych punktów krytycznych (głównie politycznych), a raczej skupić się na twórcach, autorach i wydarzeniach kulturalnych, ukazujących specyfikę lokalnego życia literackiego oraz cechy charakterystyczne samej twórczości. Trzeba powtórzyć - być może był to swego rodzaju, jak na owe czasy, "unik", ale odsłaniający nowe spojrzenie na literaturę w tamtym okresie najnowszą, co, prawdę powiedziawszy, nie spodobało się w lokalnym i regionalnym środowisku krytyków oraz badaczy literatury30. Zatem podział literackiego powojennego dwudziestolecia kształtował się (przede wszystkim z punktu widzenia Szczecina, choć rozważania Kuźmy dotyczyły także, jak wspomniałem, wybranych punktów na mapie Pomorza Zachodniego) w następujących ramach: okres pierwszy: 1945-1957; okres drugi: 1958-196631.
Pominięcie roku 1956, czy raczej włączenie go do okresu pierwszego, można uznać za swego rodzaju "wymyk" szczecińskiego literaturoznawcy - w 10 lat po odwilży wracały do głosu tendencje upolityczniania literatury, nierzadko mówiono o tym, że pisarze powinni odgrywać rolę wzmacniającą socjalizm, wracano do "dydaktycznej" roli pisarstwa. Lata 60., wbrew początkowym zapewnieniom o poluzowaniu gorsetu politycznego, mocno ugrzęzły w mroku poprzedniej dekady, mimo prób krytykowania systemu (jak w przypadku Listu 34 z 14 marca 1964 roku). Należy jednak podkreślić: ostatni rozdział rozważań Kuźmy nosi tytuł Proza po roku 1956, a zatem literaturoznawca, mimo wcześniejszych analiz i metodologicznych deklaracji, jednak wzmacnia znaczenie tej cezury.
Kazimierz Kozłowski, szczeciński historyk i regionalista, tak scharakteryzował drugą połowę lat 50. w lokalnym kręgu kultury: "[...] w latach 1956-1959 nastąpiły ważne przemiany w życiu środowisk twórczych Szczecina. Przemiany te uwarunkowane były nową polityką kulturalną państwa, dynamicznym rozwojem miasta, ożywieniem społeczeństwa szczecińskiego oraz uzyskaniem większych uprawnień w sterowaniu działalnością kulturalną przez władze lokalne, a także aktywnością poszczególnych środowisk i jednostek twórczych"32. Szczecin wszedł w lata 60. z niewielkim kapitałem kulturalnym. Jak podsumowuje swoje rozważania Kozłowski: "Środowiskom twórczym Szczecina w 1959 r. nie udało się zdobyć na mapie kulturalnej kraju pozycji takiej, jaką posiadały Wrocław czy Gdańsk, mimo że potencjał gospodarczy i demograficzny, a także położenie geograficzne miasta jak najpełniej je do tego predysponowały"33. Inna sprawa, że w latach 40. i 50. działali w mieście pisarze dziś uznawani za ważnych, jak: Tymoteusz Karpowicz, Witold Wirpsza, Wiktor Woroszylski, Edmund Osmańczyk, Franciszek Gil, Jan Papuga, Maria Boniecka, Katarzyna Suchodolska, Eliasz Rajzman, nie wspominając o czasowo tu przebywających Konstantym Ildefonsie Gałczyńskim czy właśnie Jerzym Andrzejewskim. Dwaj ostatni, wspólnie z architektką, malarką i poetką Heleną Kurcyusz (1914-1999), współorganizowali Klub 13 Muz, legendarne w Szczecinie miejsce spotkań literatów i artystów.
Natomiast punkt dojścia w wywodzie Erazma Kuźmy, czyli rok 1966, jest wyznaczony nade wszystko datą publikacji książki (1967). W wypadku mojego opracowania - które stanowi obserwację okresu lat 60. XX wieku - należałoby tę cezurę przesunąć, z oczywistych względów, do roku 1968, w którym życie literackie - zarówno w regionie, jak i w całym kraju - przeszło znaczne przeobrażenie34.
Gdyby jednak, podążając tropem zaleceń Kuźmy, na moment odsunąć z pola widzenia "mocną cezurę" roku 1968, można szukać innego ważnego wydarzenia, które wpłynęło na lokalne życie literackie. Chodzi mianowicie o X Zjazd Pisarzy Ziem Zachodnich i Północnych w Szczecinie, który odbył się 22-24 września 1967 roku. Przebiegał on bowiem w atmosferze napięcia i haseł "powrotu do socjalizmu", a obrady zostały zdominowane przez wstępny referat Zenona Kilińskiego, który - podobnie jak inni partyjni delegaci - proklamował większy udział artystów w budowaniu socjalistycznej jedności35.
"Szczeciński rok 1967" - nieco podobnie jak wcześniej rok 1949, kiedy odbył się kluczowy dla środowisk literackich IV Zjazd (jeszcze wtedy ZZLP, który podczas tej konferencji przyjął nazwę ZLP) - miał niemałe znaczenie dla kształtowania politycznej funkcji literatury i losów poszczególnych pisarzy, i to nie tylko w wymiarze lokalnym czy regionalnym, ale także w skali ogólnopolskiej36. Dałoby się zatem - biorąc pod uwagę i polityczne, i społeczne wydarzenia tamtego okresu - nieco inaczej rozpisać zaproponowaną przez Erazma Kuźmę "oś czasu" lat 60. Wyglądałaby ona tak: okres pierwszy: 1960-1966; okres drugi: 1967-1969.
Dekada lat 60. - jeśli brać pod uwagę specyfikę lokalną Szczecina i w nie mniejszym zakresie całego regionu zachodniopomorskiego - i zaczyna się nieco wcześniej, ze względu na echa "odwilży", i oddziałuje poza granicę roku 1970 (ze względu na Grudzień '70 i Styczeń '7137).
Wszystkie wymienione wcześniej wydarzenia (i polityczne, i kulturalne - choć czasem nie sposób postawić między nimi wyraźnych granic) miały wpływ na utwory literackie, które powstawały w ciągu dekady lat 60. XX wieku. Trudno byłoby skategoryzować poszczególne dzieła według klucza genologicznego, choć w niektórych wypadkach zróżnicowanie form i stylów mogło być specyficzne dla regionu (mam na myśli na przykład "reportaż marynistyczny", obejmujący nie tylko historie marynarzy, ale także rybaków czy innych przedstawicieli klasy robotniczej związanych z miastem: pracowników portowych i stoczniowców).
Nieco więcej o oryginalności szczecińskiego środowiska artystycznego mówią natomiast tematy utworów literackich - przede wszystkim wtedy, gdy mają ścisły związek z historią miejsca, obrazami miasta, wydarzeniami z okresu powojennego, stosunkami Polaków i Niemców czy wykonywaniem specyficznych profesji (jak wspomniani już wcześniej marynarze i rybacy, a także żeglarze), regionalną mitologią: "piastowską", "pionierską", "morską", "miejską", "literacką".
"Szczecińskość": tematy, motywy, wątki
O ile niezbyt łatwo można wskazać - w zakresie periodyzacji powojennej literatury szczecińskiej - lokalne cechy charakterystyczne (może oprócz jednostkowych wydarzeń kulturalnych, jak X Zjazd Pisarzy Ziem Zachodnich i Północnych w Szczecinie, który mimo wszystko miał także wydźwięk ponadregionalny) - o tyle zakres tematyczny literatury lat 60. XX wieku może sugerować, czy i dlaczego utwory szczecińskie powstające właśnie w tym okresie były różne od tych, które swoim zasięgiem albo obejmowały inne regiony, albo miały wymiar ogólnopolski. Trzeba jednak mieć na uwadze fakt, że pisarze szczecińscy nie zawsze publikowali w Szczecinie, ponieważ brakowało silnych lokalnych oficyn wydawniczych38. Prężnie działały w tamtym czasie choćby sąsiednie wydawnictwa: w Wielkopolsce (Wydawnictwo Poznańskie) czy na Pomorzu (Wydawnictwo Morskie). Interpretacje tekstów szczecińskich twórców przez pryzmat tematu wszelako zbliżają do tego, co dla Szczecina (i literatury) specyficzne: do tkanki miasta, tożsamości mieszkańców, codziennych problemów, z którymi borykali się szczecinianie/szczecinianki.
Według Erazma Kuźmy to właśnie odrębności tematyczne - zdecydowanie wyraźniej niż odrębności gatunkowe - stanowiły o oryginalnym charakterze literatury szczecińskiej, ponieważ wybór tematu, by streścić pogląd na tę sprawę wyrażony przez szczecińskiego badacza, nigdy nie jest rzeczą obojętną39. Jak stwierdził Kuźma: "Są bowiem tematy tkwiące w ognisku "kulturowym" [...] i takie, które leżą poza nim, rodząc podkultury. Jak się więc wydaje, wybór tematu podlega ocenie, bo podlega ocenie sfera treści"40. Mimo wszystko Kuźma wprowadził korektę do "literaturoznawczej tematologii" i proponował, żeby - zgodnie z tezami Juliana Krzyżanowskiego - posługiwać się nie pojęciem "tematu", a pojęciami pokrewnymi: "motywem" i "wątkiem"41, co mimo wszystko nie uchyla interpretacji tekstów szczecińskich (czy jakichkolwiek innych) przez soczewkę zróżnicowania tematycznego.
W związku z tym temat odsłania te cechy lokalne literatury szczecińskiej, które różnią ją od dzieł poza lokalność wykraczających (z innych regionów albo takich, które posiadały wymiar ogólnopolski). Należy podkreślić, że niektóre utwory należałoby chyba widzieć i jako "lokalne", i jako "ponadlokalne", choć nie pomniejsza to ich wartości jako tekstów specyficznie szczecińskich. Erazm Kuźma wymieniał, w różnych miejscach Informatora, następujące tematy, które można uznać pod pewnymi względami za "szczecińskie", a przynajmniej - za tematy, wątki i motywy "bardziej szczecińskie", widziane jako odbicie tego, co ważne dla miasta, jego historii (przede wszystkim powojennej), społeczności lokalnej. Są to: "wojna", "przesiedlenie", "Polacy - Niemcy", "rodzina", "morze", "rzeka", "port" "praca", "miasto", "ulice"42.
Punkt widzenia szczecińskiego literaturoznawcy - niejako osadzony "wewnątrz" realiów lat 60. XX wieku - był zdecydowanie inny niż pozycja, z jakiej dzisiaj możemy prowadzić ogląd literatury szczecińskiej. Perspektywa oddalenia zmienia obraz środowiska, wydarzeń społecznych i polityki. Dzisiaj inaczej widzimy pewne problemy - jedne, za sprawą dystansu, być może nabierają wyrazistości; inne (z tej samej chyba przyczyny) stają się zdecydowanie mniej wyraźne i czasem są trudniejsze do rozpoznania.
Warto przy okazji wspomnieć o nieco późniejszym opracowaniu - niż to przygotowane przez Kuźmę i Kowalewską - zatytułowanym Szczecin literacki (1946-1985). Informator. Książka jest w pewnym sensie próbą kontynuacji tego, co zrobili autorzy Pisarzy Pomorza Zachodniego. Informatora, ale jedynie w części słownikowej, nieco tylko uzupełnionej. Oprócz omówienia bardzo podobnego zestawu nazwisk (z kilkoma różnicami), brakuje tutaj spójnej analizy przedstawianego okresu w historii literatury szczecińskiej. Wspominając o książce poprzedników, Halina Lizińczyk dokonała w Przedmowie do tego tomu oceny półmetka lat 60.: "W drugie dwudziestolecie środowisko literackie Szczecina wchodzi bez kompleksu prowincji. Książka Erazma Kuźmy i Marii Kowalewskiej [...] porządkuje dotychczasową wiedzę o dokonaniach szczecińskich literatów"43.
Kuźma kontynuował swoje badania regionalistyczne już w wieku XXI - ich wynikiem jest przede wszystkim tom Literatura na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku. Przewodnik encyklopedyczny (2003), w którym znalazł się najobszerniejszy rozdział, O literaturze na Pomorzu, będący w gruncie rzeczy dopełnieniem zagadnień podjętych w Pisarzach Pomorza Zachodniego. Informatorze44.
To ważniejsze prace, pokazujące "szczecińskość" literatury, obejmujące okres lat 60. XX wieku - co nie znaczy, że jedyne istniejące i godne uwagi opracowania, w których problematyka ta została podjęta. W zakresie badań dotyczących literatury i kultury regionu oraz miasta należy wymienić takie tomy, jak: Stanisława Telegi Z problemów współczesnej prozy marynistycznej (1969) oraz Odkrycie Bałtyku w literaturze (1970); Słowem i piórem. 50 lat dziennikarstwa na Pomorzu Zachodnim pod red. Tadeusza Białeckiego (1996); 50 lat Polski na Pomorzu Zachodnim. Polityka - Społeczeństwo - Kultura pod red. Kazimierza Kozłowskiego i Edwarda Włodarczyka (1996); Dzieciństwo i przestrzeń morza. Paralele szczecińskie Urszuli Chęcińskiej (1998); Presja i ekspresja. Zjazd szczeciński i socrealizm pod red. Danuty Dąbrowskiej i Piotra Michałowskiego (2002); Niepokojąca reszta. Szkice krytyczne Mirosława Lalaka w oprac. Andrzeja Skrendy (2004); Pół wieku teatru lalek w Szczecinie. "Rusałka" - "Pleciuga" 1953-2003 Elżbiety Stelmaszczyk i Roberta Cieślaka (2004); 60 lat Polskiego Radia Szczecin pod red. Mariana Kowalskiego (2005); Regionalizm w kulturze Pomorza Zachodniego od XIX do XXI wieku pod red. Barbary Ochendowskiej-Grzelak (2008); Słuchowiska szczecińskiego radia. Studia z pogranicza literatury i sztuki radiowej Zbigniewa Jarzębowskiego (2009); Pisarstwo kobiet pomiędzy dwoma dwudziestoleciami pod red. Ingi Iwasiów i Arlety Galant (2011); Prowincje literatury. Polska proza kobiet po 1956 roku Arlety Galant (2013); "Ciągłość i zmiana". 70 lat mediów masowych na Pomorzu Zachodnim pod red. Jana Kani i Pauliny Olechowskiej (2016); Teraz! Ilustrowana historia Teatru Współczesnego w Szczecinie Kamili Paradowskiej (2016); Erazm Kuźma. Słownik biografii i idei pod red. Jerzego Madejskiego (2016); Literatura w Szczecinie 1945-2015. Książki siedemdziesięciolecia pod redakcją Jerzego Madejskiego, Pawła Wolskiego i moją (2016); Czasopisma w Szczecinie od 1989 r. Leksykon Krzysztofa Flasińskiego (2017); Helena Raszka zaprasza na spotkanie Andrzeja Sulikowskiego (2017); Niepospolite ruszenie słów. Liryka Heleny Raszki w zbliżeniach i przekrojach pod red. Piotra Michałowskiego (2021); Kulisy mikrofonu i ekranu - historia pewnego wieżowca Anny Kolmer, Heleny Kwiatkowskiej, Jarosława Daleckiego (2022); Literacki Szczecin. Przewodnik Gabriela Augustyna i Krzysztofa Lichtblaua (2022) i in. Większość z nich tutaj cytuję, można je także znaleźć w bibliografii, obrazującej ewolucję myślenia i stanu badań nad literaturą regionalną/lokalną (Pomorza Zachodniego i Szczecina).
Osobnej wzmianki wymaga "Internetowa Encyklopedia Szczecina" - stanowiąca podzbiór "Encyklopedii Pomorza Zachodniego", inicjatywy Książnicy Pomorskiej im. Stanisława Staszica w Szczecinie oraz Fundacji sedina.pl Arkadiusza Bisa. "Internetową Encyklopedię Szczecina" prowadzą Andrzej Androchowicz (ur. 1957), syn Andrzeja E. Androchowicza, oraz Sylwia Wesołowska z Książnicy, współredaktorka "Bibliografii Pomorza Zachodniego". "Internetowa Encyklopedia Szczecina" to pokaźny zbiór informacji biograficznych, bibliograficznych oraz fotografii. W dużej mierze jest to przedsięwzięcie inspirowane cyklem znanym pod tytułem "Encyklopedia Szczecina" pod redakcją Tadeusza Białeckiego.
Wniosek z analizy tych publikacji może być nade wszystko taki: badania dotyczące regionu, jego kultury i literatury, przeszły ewolucję od syntezy (w latach 60. XX wieku wynikającej przede wszystkim z braku tego rodzaju opracowań) do historycznoliterackiego (a także: historycznego, kulturoznawczego, medioznawczego etc.) mikrospojrzenia, które pokazuje danych twórców/twórczynie i ich dzieła na tle wydarzeń politycznych i przemian społecznych. W tych nowszych pracach literaturoznawczych, kulturoznawczych i historycznych spełniają swoje zadanie takie metody opisu i analizy, jak: mikrohistoria, a single year study czy close reading.
Oczywiście nie tylko literaturoznawstwo, jako dyscyplina badawcza, zainteresowane jest problematyką literatury i środowisk twórczych, co powyższe wyliczenie także pokazuje. Niemniej trzeba zwrócić uwagę na współczesne prace historyczne, takie jak: Szczecin. Zarys historii Jana M. Piskorskiego, Bogdana Wachowiaka i Edwarda Włodarczyka (1993); Szczecin 1945-1990. Moje miasto. Materiały pomocnicze dla nauczycieli Małgorzaty Machałek (2010); Zniewolony eter. Polskie Radio Szczecin w latach 1945-1989 Pawła Szulca (2012); Grudzień 1970 w Szczecinie Michała Paziewskiego (2013); Historia kręci Drejdlem. Z dziejów (nie tylko) szczecińskich Żydów Eryka Krasuckiego (2018); Komunista na peryferiach władzy. Historia Leonarda Borkowicza Katarzyny Rembackiej (2020); Junak. Smyk. Szczecińskie motolegendy Jacka Ogrodniczaka (2020); Odbudowa miast Pomorza Zachodniego po II wojnie światowej. Wybrane problemy pod red. Pawła Migdalskiego (2021) czy Skalpel '68. Kampania antysemicka w środowisku szczecińskich lekarzy Magdaleny Ptaszyńskiej i Radosława Ptaszyńskiego (2021); Szczecin 1945. Bitwa narodów. Tom I Jana Siniusa (2022), które wszak nie wyczerpują bogatego dorobku w tym zakresie badań.
Na przywołanie zasługują także publikacje z tekstami reporterskimi oraz książki z pogranicza historii i turystyki (o tych drugich, także nowszych, piszę w rozdziale Szczecin i okolice. Bedekery, przewodniki, poradniki). Wartą uwagi publikacją są dwa tomy - pod redakcją szczecińskiego dziennikarza Piotra Szylińskiego - zbierające w przeważającej części reportaże historyczne o Szczecinie: Z archiwum Sz. Śladem szczecińskich historii niezwykłych XX wieku (2005) oraz Z archiwum Sz. Śladem szczecińskich historii niezwykłych XX wieku 2 (2008). Redaktor pisze we wstępie do tomu pierwszego: "Pomysł na cykl był prosty: po pierwsze - opisać na nowo wydarzenia, które zostały przemilczane, przekłamane i całkowicie zapomniane albo żyją w formie legend podawane z ust do ust"45. Znalazły się tutaj także interesujące opowieści i fakty dotyczące takich wydarzeń, jak wizyta w Szczecinie Nikity Chruszczowa 17 lipca 1959 roku (Monika Adamowska, W pewnym sensie gość egzotyczny), produkcja paprykarza szczecińskiego w latach 60. (Adam Zadworny, Kultowa puszka Gryfa) czy pożar "Kaskady" (Anna Kołodziejska, Wróciła znad krawędzi życia).
Są także warte wzmianki zbiory na pograniczu słownika, biografii, eseju: Ku Słońcu 125. Księga z miasta umarłych pod red. Mariusza Czarnieckiego (1987); Piotra Zielińskiego Okruchy pamięci. Szczeciński alfabet wspomnień (1999); Artura Daniela Liskowackiego i Bogdana Twardochleba Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich (2021).
Pisałem o tym w rozdziale wstępnym i będę do tego tematu wracał w innych partiach książki, a tutaj chciałbym jedynie nadmienić: istotnym punktem przecięcia badawczych zainteresowań, a jednocześnie kontekstem dla szczecińskich lat 60., mogą być związki literatury marynistycznej i socjologii morskiej - dyscypliny, którą współtworzył Ludwik Janiszewski, nauczyciel, rybak i marynarz, socjolog, biorący udział w powołaniu Uniwersytetu Szczecińskiego. Współcześnie tradycja badań w ramach socjologii morskiej jest kontynuowana w Instytucie Socjologii US46.
Mamy także coraz częściej do czynienia z oglądem literatury szczecińskiej czy/i zachodniopomorskiej "z zewnątrz" - region interesuje badaczki/badaczy spoza ośrodka szczecińskiego/zachodniopomorskiego, a zatem włączają oni analizy literatury z tego obszaru do rozważań historycznoliterackich, regionalistycznych czy biografistycznych, ale dotyczących innych, często sąsiednich miejsc w Polsce. Ta problematyka pojawia się na przykład w rozprawach dotyczących literatury rejonu dzisiejszego województwa lubuskiego, jak: Lubuska literatura osadnicza jako narracja założycielska regionu Kamili Gieby (2018) czy Mit Ziem Odzyskanych w literaturze. Postkolonialny przypadek Ziemi Lubuskiej Arkadiusza Kalina (2019).
Nie mniej ważne są rozprawy z pogranicza historii, badań kulturowych, regionalizmu, politologii i faktografii, dotyczące mobilności i kształtowania tożsamości na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych. Należą do nich między innymi: Wygnańcy Jana M. Piskorskiego (2010); Narracje pojałtańskiego Okcydentu. Literatura polska wobec pogranicza na przykładzie Warmii i Mazur (1945-1989) Joanny Szydłowskiej (2013); Przesiedlenia a pamięć. Studium (nie)pamięci społecznej na przykładzie ukraińskiej Galicji i polskich "Ziem Odzyskanych" Anny Wylegały (2014); Polski Dziki Zachód. Przymusowe migracje i kulturowe oswajanie Nadodrza 1945-1948 Beaty Halickiej w przekładzie Aleksandry Łuczak (2015); Literatura miejsca. Piśmiennictwo postlandsberskie Katarzyny Taborskiej (2017); "W cieniu żelaznej kurtyny". Szwecja wobec Szczecina 1945-1989 Pawła Jaworskiego (2022).
Z nowszych prac humanistycznych na odrębną wzmiankę zasługuje z pewnością książka Jana Musekampa, niemieckiego kulturoznawcy, zatytułowana Między Stettinem a Szczecinem. Metamorfozy miasta od 1945 do 2005 (2005). W tym wypadku spojrzenie na miasto i jego historię, obejmujące lata 60., jest tym bardziej zajmujące, ponieważ pochodzi niejako "z zewnątrz". Obserwujący i analizujący przemiany polskiego Szczecina badacz zza zachodniej granicy, nawet jeśli stosunkowo często wyraża swoją fascynację polską kulturą, dość ostro ocenia transformacje miasta - i te tuż po wojnie, i w kolejnych dekadach47.
Warto zatem zadać kilka pytań, które - być może - pozwolą naszkicować kontury mapy literatury szczecińskiej lat 60. dwudziestego stulecia. Jakie tematy literackie były nośnikami poglądów pisarzy tamtego okresu? Które spośród tych tematów są ważne dla współczesnego czytelnika i czy w ogóle warto do nich wracać? Jacy pisarze szczecińscy liczyli się na mapie literatury lokalnej, regionalnej, wreszcie - ogólnopolskiej? Jak ich biografie były związane z miastem i szczecińskim środowiskiem literackim? Kto, po okresie "powojennego dwudziestolecia", został w Szczecinie, a kto - wyjechał? Jak, na tle powyżej zarysowanych problemów, kształtowało się życie literackie i zorganizowane wokół niego środowisko lokalnych twórców?48
Fot. 7. Okładka zbioru reportaży Wiesława Andrzejewskiego Rejs w nieznane (Wydawnictwo Morskie, Gdynia 1964). Projekt graficzny przygotowała Krystyna Górska. Utrzymane w takiej stylistyce prace często widniały na okładkach książek marynistycznych, poezji i prozy, reportażu i literatury pięknej. Tutaj grafika może kojarzyć się ze statkiem wpływającym do portu; kolejne punkty na mapie świata odwiedza bowiem autor-narrator Rejsu w nieznane. Źródło: zbiory własne.
Powyższe zagadnienia są podejmowane nie tylko w tym rozdziale, ale przede wszystkim znajdują odzwierciedlenie w analizach dotyczących poszczególnych pisarek i pisarzy (część II - Literatura w Szczecinie - Szczecin w literaturze), a także rozważań wokół innych przykładów przekazów medialnych: prasy, czasopism, radia, telewizji, przewodników turystycznych, fotografii (część III - Miasto, media, marynistyka).
Interludium: "załoga"
W latach 60. XX wieku powstało w Szczecinie niemało utworów, których autorki i autorzy pozostawali aktywni na lokalnej scenie literackiej. Dałoby się ich podzielić według schematu rodzajowego: na poetów, prozaików i dramatopisarzy, choć trudno byłoby pominąć także czynnych zawodowo dziennikarzy (to jakaś prawidłowość: pisarze dość często pracowali w lokalnych mediach). Dla pewnej przejrzystości wywodu warto skupić się, z jednej strony, na prozaikach, włączając w to zestawienie także reporterów, z drugiej strony - na twórcach poezji, choć z zastrzeżeniem, że niektóre osoby, spośród poniżej wymienionych, miały w swoim dorobku rozmaite utwory - i poetyckie, i prozatorskie (powieści, opowiadania, eseje etc.), jak również z innych obszarów piśmiennictwa (jak nauka czy dziennikarstwo). Osobne kategorie musiałyby stworzyć "dramat" czy "literatura dla dzieci", dość silnie w Szczecinie reprezentowane.
Układam zatem tę listę, biorąc pod uwagę: datę urodzenia, rodzaj uprawianej twórczości literackiej, aktywność w ramach dekady lat 60. XX wieku i wydane wtedy książki (lub opublikowane pojedyncze teksty) oraz biograficzne związki ze Szczecinem, ale z zaznaczeniem, że na potrzeby niniejszego rozdziału jest ona niekompletna - kolejne przykłady (literatury i innych mediów) zostały wskazane w poszczególnych częściach oraz rozdziałach książki.
Prozę w latach 60. w Szczecinie uprawiali między innymi: Czesław Schabowski (1908-1987), Stanisław Telega (1911-1988), Jan Papuga (1915-1974), Katarzyna Suchodolska (1920-1988), Kazimierz Błahij (1924-1990), Czesław Czerniawski (1925-1988), Ireneusz Gwidon Kamiński (1925-1996), Jerzy Jan Pachlowski (1930-2012), Wiesław Rogowski (1930-2002), Wiesław Andrzejewski (1931-1993), Adolf Momot (1931-2005), Ryszard Liskowacki (1932-2006). Z twórczością poetycką tamtego okresu byli identyfikowani głównie: Eliasz Rajzman (190649-1975), Tadeusz Zwilnian Grabowski (1926-2012), Józef Bursewicz (1927-1982), Joanna Kulmowa (1928-2018), Andrzej Dzierżanowski (ur. 1930), Helena Raszka (1930-2016), Ryszard Grabowski (1931-1987), Janusz Krzymiński (ur. 1932), Romuald Maciej Klimczewski (1934-2018), Ireneusz Krzysztof Szmidt (1935-2021), Stanisław Wit Wiliński (1939-2007), Jolanta Frydrykiewicz (1940-2006). Warto przy okazji wyżej zaprezentowanego zestawienia zanotować kilka obserwacji, które są związane z biografiami autorek i autorów oraz ich twórczością w okresie lat 60.
Przede wszystkim niektóre wymienione powyżej osoby są trudne do zaklasyfikowania jako "tylko prozaicy" czy "tylko poeci" (albo "tylko pisarze" czy "tylko publicyści"). Ryszard Liskowacki był twórcą niezwykle płodnym i miał na koncie liczne utwory prozatorskie, poetyckie i dramatyczne, ale w okresie lat 60. głównie publikował prozę (przede wszystkim powieści dla młodzieży, na przykład cykl Sprawiedliwych - I wyd. 1962), co nie zmienia faktu, iż pisał wtedy także wiersze - trzeba wymienić choćby tomik Więc przekora (1962). Tadeusz Zwilnian Grabowski w gruncie rzeczy powinien być postrzegany jako poeta, ale z pewnych względów - na przykład podejmowanej tematyki - trudno pominąć jego opowiadanie Ulica Wierzbowa (1966). Katarzyna Suchodolska odwrotnie - znana jako autorka prozy, opublikowała przede wszystkim docenione przez krytykę opowiadania Spotkanie w Wolkenbergu (1965), ale nie mniej ważny jest jej zbiór prozy poetyckiej pod tytułem Ciche trawy (1966). To tylko niektóre przykłady "eklektyzmu" twórców szczecińskich tamtego okresu.
Trzeba wspomnieć o nieobecnych. Na pewno brakuje na tej liście nazwisk twórców kojarzonych z "mitem literackiego Szczecina", w dużej mierze tych osób, które zostały zaproszone w okresie "pionierskim" przez wojewodę Leonarda Borkowicza do tworzenia zrębów lokalnego środowiska literackiego50. Byli to, najbardziej znani, Konstanty Ildefons Gałczyński (1905-1953) oraz Jerzy Andrzejewski (1909-1983). Różnie potoczyły się ich losy, ale okres szczeciński okazał się mimo wszystko zmarnowaną szansą, choć raczej dla miasta niż dla samych twórców.
Gałczyński, zaproszony przez Borkowicza, przyjechał do Szczecina w 1948 roku i został na miejscu jedynie nieco ponad rok (z powodu trudności ze zdrowiem); Andrzejewski mieszkał w Szczecinie w latach 1949-1952, zachęcony przez tego samego wojewodę, ale właściwie nie napisał, jako przelotny szczecinianin, ani jednego ważnego utworu literackiego. Nie przeszkodziło to wszak we wzmacnianiu mitologii "literackiego Szczecina", żywej i w omawianym tu okresie, a nawet powielanej do czasów współczesnych. Gałczyński tak relacjonował swoje zetknięcie z miastem: "W sławnym portowym mieście Szczecinie spędziłem na przykład ostatnio z żoną i Władkiem Broniewskim cały tydzień u wojewody Leonarda Borkowicza, który przy bliższym poznaniu okazał się również aniołem. [...] W Szczecinie wszystko jest skrzydlate: morski wiatr, morska myśl, a przede wszystkim nazwiska podopiecznych poetów wojewody: Jana Papugi i Franciszka Gila"51.
A propos reportera Franciszka Gila (1917-1960), wymienionego jednym tchem z Janem Papugą; należy podkreślić, że pisarz ten - należący do panteonu legendarnych postaci Szczecina - powinien znaleźć się w każdym zestawieniu literatury lokalnej i regionalnej. Zajmuję się w dalszej części książki jego twórczością i biografią w rozdziale Reportaż i codzienność (Jan Papuga/Franciszek Gil), choć przecież zmarł na początku interesującej mnie dekady.
Brakuje z pewnością Niny Rydzewskiej (1902-1958); trudno byłoby ją tu ująć ze względów chronologicznych, to autorka zdecydowanie ważniejsza dla okresu przedwojennego. W roku 1927 zasłynęła opublikowanym w "Głosie Prawdy" wierszem Madonna nędzarzy, który przez środowiska prawicowe był postrzegany jako obraza moralności katolickiej. W tym czasie przystąpiła do Kwadrygi52. Książkowo debiutowała tomem poezji Miasto (1929). Potem, w roku 1937, wydała Akwamarynę, powieść o rybakach kaszubskich. Po wojnie zamieszkała najpierw na Dolnym Śląsku, a potem w Szczecinie (od roku 1953) i publikowała nie tylko wiersze, ale także powieści produkcyjne. Jej najbardziej znany utwór, należący do tego nurtu, to Ludzie z węgla (1951). W roku 1957, zapytana przez Ryszarda Liskowackiego na łamach tygodnika "Ziemia i Morze" o Madonnę nędzarzy, powiedziała: "Nie, jakoś mi procesu nie wytoczono. Ale na zwolnienie z pracy zanosiło się. Byłam już na czarnej liście"53. W roku 1958 Akwamaryna została ponownie opublikowana jako tom 1 Rybaków bez sieci; tom 2 to Mol na Krzyskim Wzgórzu. Jerzy Wadowski napisał o tej sadze: "Życie prostych i pięknych ludzi związanych od wielu pokoleń z pracą na morzu, ukazane jest na szerokim tle przeobrażeń politycznych i społecznych"54.
Nie ma tu także osobnego rozdziału o Joannie Kulmowej (1928-2018), której aktywność poetycka i kulturalna doczekała się badań i opracowań, przede wszystkim książek Urszuli Chęcińskiej, takich jak: Joanna Kulmowa wobec świata literatury (1998), Poetka i paidia. O muzie dziecięcej Joanny Kulmowej (2007) czy opracowany przez tę samą autorkę zbiór korespondencji Joanny Kulmowej i Wisławy Szymborskiej Tak wygląda prawdziwa poetka, podciągnij się! (2019). Związek Kulmowej z regionem Pomorza Zachodniego jest ściśle biograficzno-topograficzny: poetka w latach 1961-1996 mieszkała w Strumianach pod Stargardem Szczecińskim (dzisiaj: Stargardem).
Na pewno inspirującą postacią lokalnego życia literackiego była Maria Boniecka (1910-1978), która od 1946 roku mieszkała w Szczecinie w okolicach jeziora Głębokie (podobnie jak Jerzy Andrzejewski; Konstanty Ildefons Gałczyński mieszkał w dzielnicy Pogodno przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie 17), ale w latach 60., ze względu na polityczne szykany, nie publikowała. Wydana na emigracji Ucieczka za druty (Londyn 1975) ukazuje w nie zawsze pozytywnym świetle środowisko szczecińskie; autobiograficzny esej między innymi przybliża kulisy prześladowań pisarki na tle politycznym z pierwszej połowy lat 60. Odwołuję się tutaj do tej ważnej książki właściwie na zasadzie literatury przedmiotowej - Boniecka zawarła w Ucieczce za druty opisy pracy w redakcjach mediów, fakty z życia pisarek i pisarzy, komentarze na temat twórczości literackiej, dzisiaj bardzo cenne, niemal dokumentarne, "namacalne"55.
Niełatwe jest dodanie do tej listy Edwarda Balcerzana (ur. 1937), poety, prozaika i literaturoznawcy, który wprawdzie był związany ze Szczecinem już od 1946 roku, często podejmował tematykę lokalną/regionalną, od 1958 roku współtworzył grupę poetycką "Metafora", funkcjonował w środowisku twórczym miasta, ale biograficznie (studia i praca) zawsze był rozpięty między Szczecinem a Poznaniem, co także znalazło odzwierciedlenie w pracach badawczych na temat jego twórczości, powstających i w środowisku poznańskim, i szczecińskim. Do stolicy Wielkopolski autor wyjechał na stałe w 1962 roku56. Jego najlepsze - w mojej ocenie - dzieło prozatorskie, czyli Pobyt, dotyczy głównie okresu szczecińskiego; trudno tę powieść pominąć. Piszę więcej na jej temat w rozdziale Autobiografia i miasto (Edward Balcerzan).
Nie mniej ciekawą od Balcerzana postacią literatury i dydaktyki uniwersyteckiej był Witold Wirpsza (1918-1985), jeden z bohaterów szczecińskiego "osadnictwa literackiego", który rzeczywiście w autonomicznie wydanych książkach opisywał miasto i jego powojenne losy. Urodzony w Odessie, uczestnik kampanii wrześniowej, więziony w niemieckich obozach jenieckich. Ze Szczecinem związany w latach 1947-1956; zaliczany do "pokolenia pryszczatych". Nieobca była mu poetyka socrealizmu, jak również nawiązania do awangardy spod znaku Peiperowskiej triady "miasta, masy, maszyny". Pisał nie tylko poezję, także prozę, w tym opowiadania, eseje, powieści - jak Na granicy (1954). W liryce opisywał Szczecin "przestrzennie", ale i "społecznie", zwracając uwagę na ludzi pacy, co oddaje między innymi poemat Stocznia (1949). Był autorem przekładów z języka niemieckiego. Razem z żoną, Marią Kurecką, Wirpsza przetłumaczył Doktora Faustusa Thomasa Manna (pierwsze polskie wydanie: 1960). Po Marcu '68 wyemigrował; do końca życia mieszkał w Berlinie, gdzie wykładał literaturę na Technische Universität Berlin. Jego syn, Aleksander Wirpsza (ur. 1946, pseud. Leszek Szaruga), poszedł śladami ojca jako uznany poeta, tłumacz, profesor literaturoznawstwa - przez ponad dwie dekady był wykładowcą Uniwersytetu Szczecińskiego57.
W drugiej części Wodowania nie został ujęty Ireneusz Gwidon Kamiński (1925-1996). Prezes ZLP w latach: 1958-1963, 1967-1970, 1980-1983, autor poezji i prozy (przede wszystkim powieści historycznych), publicysta, eseista, wielokrotnie za swoją twórczość nagradzany, a dzisiaj znany chyba przede wszystkim z tworzenia mitologii Pomorza Zachodniego, w takich powieściach, jak Mściciel przypływa z Rugii (1958), której wydarzenia rozgrywają się w XVI wieku, ale także opisów przekroju społecznego powojennego Szczecina, jak w powieści Białe wrony (1963). Poza tym to postać wywołująca skrajne opinie - postrzegano go niemal jako stalinistę, "zasłynął" przyłożeniem ręki do usuwania z ZLP niewygodnych politycznie pisarzy w roku 1968. Helena Raszka i Joanna Kulmowa opuściły szczeciński oddział ZLP, przenosząc swoje członkostwa do Wrocławia, kiedy Kamiński został po raz trzeci wybrany na funkcję prezesa w roku 198058.
Fot. 8. Związek Joanny Kulmowej (1928-2018) z regionem Pomorza Zachodniego jest ściśle biograficzno-topograficzny: poetka w latach 1961-1996 mieszkała w Strumianach pod Stargardem Szczecińskim (dzisiaj: Stargardem). Zdjęcie: Zenon Dmochowski. Źródło: archiwum Związku Literatów Polskich w Szczecinie.
Oczywiście powyższe wyliczenie "obecnych" i "nieobecnych" właściwie może nie mieć końca. Na przykład nazwisko Eliasza Rajzmana, aktywnego także w latach 60., powinno paść w kontekście twórczości poezji żydowskiej powojennego Szczecina, zataczającej zdecydowanie pozalokalne kręgi59. Ryszard Liskowacki napisał o nim w 1957 roku na łamach tygodnika "Ziemia i Morze": "Rajzman należy do wybitniejszych współczesnych poetów żydowskich. Ten niezwykle płodny i oryginalny twórca, mieszkający od kilku lat w Szczecinie, zdobył sobie swymi książkami uznanie w wielu krajach Europy i Ameryki"60. "Poeta-samouk zabłysnął dużą kulturą słowa, myśli i uczuć"61 - konstatował we wstępie do tomu Spalony gołąb (1967) jeden z tłumaczy twórczości Rajzmana, Arnold Słucki (właśc. Aron Kreiner, 1920-1972). Współcześnie coraz częściej nazwisko Rajzmana pojawia się w pracach literaturoznawczych, translatologicznych, regionalistycznych62.
Także tworząca w jidysz poetka Hadasa Rubin (1912-2003) mieszkała od 1946 roku w Szczecinie; w latach 1950-1952 pełniła funkcję przewodniczącej szczecińskiego oddziału Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce, w roku 1953 wyjechała do Warszawy, a na początku kolejnego dziesięciolecia do Izraela63.
Przypominam w kilku miejscach o postaci Czesława Schabowskiego, pisarza marynisty, autora tekstów z pogranicza reportażu, autobiografii i prozy artystycznej; to "bohater tamtych czasów": robotnik, rybak, samouk. Stanisław Telega pisał o jego utworach, że przewyższały i nieudaną socrealistyczną powieść Marii Bonieckiej Nad wielkim zalewem (1950), i zbyt patetyczne, pomorsko-heroiczne reportaże Franciszka Gila ze zbioru Ziemia i morze (1954)64. Piotr Kuncewicz stawiał prozę Schabowskiego ponad utwory i styl Jana Papugi, twierdząc, że Schabowski był pisarzem konkretniejszym, miał lepszą "rękę" do reportażu, nie popadał w melancholijny nastrój65. Warto wymienić opowiadania Schabowskiego z lat 60.: Pirat i Magdalenka (1963) oraz Wielka Zatoka (1967). Natomiast z lat 70. trzeba wspomnieć Lisy morskie (1971), zbiór prozy, którego utwór główny i najdłuższy, Most do raju. Kronika Zatoki Skalnowskiej, to rodzaj pamiętnika-reportażu z życia rybaka w latach 60. Schabowski pisał językiem grubo ciosanym, pełnym robotniczej i rybackiej gwary, nierzadko wulgarnym - a przez to, jak można sądzić, zachowywał autentyzm realistycznej prozy rybackiej i podobnie jak Papuga plasował się jako pisarz między pojemnymi modalnościami literatury i reportażu; na styku autobiografii i dziennikarstwa66.
Jedni twórcy wiązali się ze Szczecinem na dłużej, dla innych kontakt z miastem był przygodny. Notki wymaga Henryk Rozpędowski (ur. 1923), znany także pod pseudonimem Juliusz Julicki, dramaturg, prozaik, sekretarz redakcji "Ziemi i Morza", który przez wiele lat pracował w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, pisywał na emigracji, przyjaźnił się między innymi z Markiem Hłaską: razem z autorem Pięknych dwudziestoletnich napisał scenariusz do filmu Sukces. Hłasce poświęcony jest wywiad rzeka Rozpędowskiego pod tytułem Sonja i Marek. Rozmowa z Sonją Ziemann, jedyną żoną Marka Hłaski (1999).
Trzeba pamiętać także o innych dziennikarzach, publicystach, krytykach - jak choćby Feliks Fornalczyk (1928-1987) czy Michał Misiorny (1933-2005) - którzy pojawiają się, jeśli nie w głównym nurcie niniejszych rozważań, to przynajmniej na ich dość mimo wszystko szerokich obrzeżach. Misiorny zapisał się na kartach historii literatury między innymi jako autor powieści Klub "Piątej Pory Roku" (1987), której akcja dzieje się w połowie lat 60. i dotyczy środowiska szczecińskiego: redakcji, dziennikarzy, pisarzy, artystów, ludzi związanych z mediami.
Zdzisław Nardelli (1913-2006) - poeta, pisarz, reżyser słuchowisk, najszerzej znany dzięki Matysiakom - po wojnie współtworzył w Polsce rozgłośnie radiowe, w tym redakcję szczecińską na początku lat 50. Wydał między innymi autobiografię Płaskorzeźby dyletanta (1988), w której opisał swoje doświadczenia związane z pracą w zawiązujących się lokalnie środowiskach ludzi mediów67.
Wyliczyłem wcześniej nazwisko Wiesława Rogowskiego - dziennikarza, radiowca, od roku 1964 redaktora naczelnego Polskiego Radia Szczecin, a od roku 1966 redaktora naczelnego "Głosu Szczecińskiego", a także poety, prozaika, autora utworów dla dzieci. Ciekawą pozycją w jego dorobku jest książka traktująca o losach korespondencji Tadeusza Boya-Żeleńskiego i Jakuba Wojciechowskiego - zwykłego robotnika, autora pamiętnika Życiorys własny robotnika (1930). Zapomniana przyjaźń Boya (1967) to po części reportaż, po części rozprawa o związkach literatury i losów klasy robotniczej w dwudziestoleciu międzywojennym, a także wybór listów Boya do Wojciechowskiego. Rogowski jest ponadto rozpoznawalny jako autor powieści politycznej z kluczem Biały punkt (1986), której akcja toczy się w Szczecinie na przełomie lat 60. i 70. i głównie dotyczy Grudnia '70.
Jak każde wyliczenie, także i to ma swoje wady; jedna z nich polega na tym, że zawsze można kogoś pominąć, przeoczyć, niedowartościować albo, co gorsza, przewartościować - czy należy ocalać od zapomnienia tych, którzy swoimi działaniami i partykularnymi interesami niejednokrotnie negatywnie wpływali na życiorysy innych osób?
Sumując: biograficzny sposób patrzenia na literaturę nie zawsze musi być metodą rozstrzygającą o przynależności pisarek i pisarzy - tak czy inaczej związanych z miastem - do środowiska kulturalno-artystycznego Szczecina w latach 60. XX wieku. Natomiast nieco inne rezultaty przynosi w tym wypadku optyka "tematyczna" - to, o czym pisali twórcy szczecińscy, nierzadko ujawnia ich bliskie relacje z budowaną wtedy tożsamością miasta i zamieszkującej je społeczności.
Szczecińskie tematy (nie tylko literackie)
Wśród najczęściej podejmowanych zagadnień - w literaturze szczecińskiej omawianego okresu - należałoby wymienić między innymi: "wojnę", "pogranicze", "morze", "rzekę", "miasto".
W latach 60. wojna wciąż była istotna z punktu widzenia (prze)- budowy Szczecina - i najczęściej wracała do twórczości epickiej. Nawiązywali do niej przede wszystkim prozaicy, jak Ryszard Liskowacki: Po tamtej stronie życia (1960), Granice pamięci (1961) i Koniec próby (1962), czy Czesław Czerniawski: Jak krótko trwa noc (1960), Nie wszystkie drogi... (1963) oraz Szli żołnierze (1966). Właściwie wszystkie te utwory mają wspólną cechę: przedstawiają ludzi znękanych wydarzeniami wojennymi (i wspomnieniami o nich), rozczarowanych, złamanych przez doświadczenie - nierzadko trudnej do wytłumaczenia i zaakceptowania - śmierci. Dominują uczucia: nieprzynależności, samotności, rozczarowania. Bohater autobiograficznej powieści Szli żołnierze stwierdza: "Mam już dosyć i wojny, i frontu. Bo wybieraliśmy się na tę wojnę, na ten front niemal jak na odkrywczą wyprawę, spodziewając się wielu przygód, obiecując sobie dokonać wielkich czynów, a tymczasem wszystko tutaj okazało się inne, niż się nam zdawało. Nie ma wielkich czynów [...]"68.
Interesujące jest to, że w poezji właściwie następuje stopniowy odwrót od tematyki wojennej (a także szerzej: historycznej), natomiast coraz częściej poetki i poeci oceniają postawy moralne i analizują takie kategorie, jak rozpad wartości czy bezsilność wobec wydarzeń historycznych. Mniej jest zatem w wierszach poszczególnych autorek i autorów, by tak rzec, ech wojny, a więcej nieskonkretyzowanych pogłosów i zadumy na temat uwikłania losów człowieka w porządek historii. Katarzyna Suchodolska pisała w miniaturze Prośba z tomu Ciche trawy (1966):
Ręce mam połamane, nogi zmiażdżone. Przygniotły mnie mury mojej budowli. Tylko oczy mi zostały. Bystrzejsze niż przedtem.
Widzę bezbrzeżne usypisko, martwą ruinę. Widzę także daleki dym z komina69.
Interpretowano wcześniej to dramatyczne wyznanie w odniesieniu do utworu Leopolda Staffa pod tytułem Podwaliny, w którym bohater - równie udręczony niepowodzeniami - postanawia rozpocząć budowę domu od dymu z komina70. Czy w wypadku Suchodolskiej chodzi o budowanie nowego, szczecińskiego domu? Na ile powojenne ruiny Szczecina wpływały na kreowanie takich właśnie - depresyjnych i filozoficznych - poetyckich obrazów? Przypomnijmy, że utwór datowano na wrzesień roku 1956. "Daleki dym z komina" może być, z jednej strony, dymem wydychanym przez upiorne płuca krematoryjnego pieca, ale też po prostu jest dymem płynącym z fabrycznych kominów odbudowywanego po wojnie miasta. Mimo obecności tematyki wojennej, rozsianej tu i ówdzie w szczecińskich tomikach wierszy, jednak nieco inne wątki były dla poetek/poetów ciekawsze - właśnie te bliższe codzienności, życia w mieście, pracy.
Natomiast zagadnienia związane z wojną przenikały się płynnie w szeroko pojmowaną problematykę pograniczności - co wydaje się swoiste dla "Ziem Odzyskanych" - łączącą w sobie takie wątki, jak niedawne z punktu widzenia lat 60. przesiedlenia czy relacje Polaków i Niemców. Duża część utworów pisanych przez szczecińskich twórców w latach 60. XX wieku dotykała tych problemów. Więcej nawet: dałoby się kategorię "pograniczności" rozwinąć do postaci "poniemieckości"; w literaturze, publicystyce i języku potocznym mieszkańców "Ziem Odzyskanych" pojawia się ten termin często, co uzmysławia reportaż-esej-autobiografia Karoliny Kuszyk pod tytułem Poniemieckie (2019). "Poniemieckość" jest wpisana w paradygmat pograniczności Ziem Zachodnich i Północnych: i jako przykład negatywny, przez PRL piętnowany, i jako symptom ewolucji tożsamości regionalnej już po roku 1989.
Wspominany już Ryszard Liskowacki, w powieści Dzień siódmy i znowu pierwszy (1963), przedstawił losy bohatera, który osiedla się w Szczecinie w maju 1945 roku, a więc jeszcze w czasach "Dzikiego Zachodu", i zajmuje mieszkanie po dopiero co przesiedlonych niemieckich lokatorach. Uderza go nagłość wydarzeń na szczecińskim pograniczu polsko-niemieckim: "Nie umiałem wytłumaczyć prawami historii tragicznych spraw człowieka, który nie zdążył wypić herbaty we własnym mieszkaniu"71. W tym samym domu bohater poznaje kilkuletniego chłopca, Niemca, którego nazywa pieszczotliwie "rudzielcem". Chłopak jest, po śmierci matki, osamotniony, więc bohater postanawia go przygarnąć - trochę tak, jak przygarnia się bezpańskiego psa, który nie chce odczepić się od nogi. Stosunek Polaka do Niemca (nawet jeśli jest to relacja dorosłego i dziecka - niesymetryczna, nierówna, niedemokratyczna) został tu przedstawiony jako trudny do utrzymania, niepewny, kruchy: "rudzielec" szybko ginie - przez przypadek - przygnieciony gruzami walącej się kamienicy. Smutny to zatem wniosek: pogranicze polsko-niemieckie nie jest, przynajmniej w oczach Liskowackiego (i jego bohatera), miejscem budowania łatwego porozumienia. Najpierw, jak się wydaje, należy usunąć zalegające na ulicach gruzy, a dopiero później myśleć o ponownym nawiązaniu zdestruowanego, niemożliwego do nawiązania kontaktu.
Jednostkowym wyrazem pograniczności jest także przejmujący w wymowie wiersz Heleny Raszki pod tytułem Klif z tomu Portret zdziwiony sobą (1966). Poetka - i w tym wierszu, i w całym zbiorze - raczej unika oczywistych skojarzeń z miastem i jego ówczesnymi problemami tożsamościowymi, natomiast sam klif, jako specyficzne miejsce oddzielające pasmo morza od lądu, może być tym miejscem, w którym spotykają się przeciwstawne sobie siły natury:
Skraj
bezpieczeństwa - czy spokoju,
bardziej
kres wyobraźni zagłaskanej w nic,
wydanej na wiatr72.
Czym jest tytułowy klif? Czymś "pomiędzy": ni to równiną, ni wzgórzem, kawałkiem ziemi i zawieszonym, i wznoszącym się ponad poziom morza. "Klif - ziemia rozdarta", konkluduje poetka. Dodać wypada, że powyżej zacytowany fragment wiersza pochodzi z cyklu Niechorze, a zatem - oprócz wyraźnie zaznaczonej "pograniczności" - łączy w sobie i tematykę osobistą, i wątek morski, i ówczesną "mitologię" Ziem Zachodnich, kojarzonych z Bałtykiem.
Jednym z najważniejszych tematów szczecińskiej literatury lat 60. jest właśnie morze, ukazywane przez regionalnych i lokalnych przedstawicieli literackiej marynistyki w różnych wariantach: i poetyckim, i prozatorskim, zarówno beletrystycznym, jak i - w znacznej mierze - reporterskim. Warto o tym pamiętać: pierwszy konkurs literacki powojennego Szczecina, zorganizowany przez tygodnik "Szczecin" oraz Miejską Radę Narodową w roku 1948, miał temat przewodni "utwór marynistyczny"73. Tematyce akwatycznej towarzyszy także rzeka; Odra jest tłem wielu utworów literackich, zarówno poetyckich, jak i prozatorskich, a praca i przemysł z nią związane były przedmiotem zainteresowania reporterów, takich jak Franciszek Gil czy Kazimierz Błahij.
W prozie trzeba wymienić przynajmniej dwóch marynistów tego okresu, Jana Papugę oraz Jerzego Jana Pachlowskiego, którzy w latach 60. XX wieku byli aktywnymi w Szczecinie twórcami74, co oczywiście nie zamyka w żadnej mierze znacznie dłuższej listy lokalnych i regionalnych przedstawicielek/przedstawicieli tego nurtu literackiego.
Jan Papuga to postać nade wszystko intrygująca: szczeciński "pionier" (w mieście od 1947 roku), żołnierz, marynarz z wyboru, człowiek pracy, rybak, reporter i pisarz. Michał Misiorny pisał o nim w połowie lat 60. na łamach "Odry": "Jest bowiem poetą, głównie poetą, przede wszystkim poetą [...]"75. Papuga zyskał uznanie w skali kraju (wspominali o nim z uznaniem: Zofia Nałkowska, Konstanty Ildefons Gałczyński, Jarosław Iwaszkiewicz i in.)76. Natomiast Jerzy Jan Pachlowski miał nie mniej interesujący życiorys: zamieszkał w Szczecinie nieco później niż Jan Papuga (w roku 1956), wykonywał zawód rybaka dalekomorskiego, zapisał się na kartach szczecińskiej kultury aktywnością publicystyczną, pisał reportaże do "Ziemi i Morza", redagował "Rybaka Dalekomorskiego", pisał docenianą w kraju prozę marynistyczną, zajmował się także tłumaczeniami77.
I Papuga, i Pachlowski mają cechę wspólną: obaj byli świetnymi marynistami dlatego, że znali morze, a ich tekstom bliżej było do stylistyki reportażu (przede wszystkim dotyczy to Papugi) niż, powiedzmy, przygodowej prozy fabularnej spod znaku Conrada, Londona czy Hemingwaya, których adorował przede wszystkim Pachlowski. W latach 60. Papuga wydał dwa zbiory opowiadań/reportaży marynistycznych: Guadalajara! Guadalajara! (1965) oraz Rio Papagaio (1969). Pachlowski debiutował wtedy zbiorem Delfiny idą po wiatr (1963).
Podobne doświadczenia, łączące marynarski los z pisaniem, miał Wiesław Andrzejewski; urodzony w Łodzi, powstaniec warszawski, więzień obozu pracy, od 1956 roku mieszkający na stałe w Szczecinie. Między 1958 a 1962 rokiem pływał pod zagranicznymi banderami78. W latach 60. opublikował między innymi tom reporterski Rejs w nieznane (1964), prozatorski debiut, w którym opisał morską podróż przez porty kilku kontynentów, a także Porty dobrych nadziei (1967) oraz Połykaczy ognia (1969).
Marynistyka w najszerszym tego słowa znaczeniu była obecna także w poezji - wątki "morskie", "rzeczne", "portowe" poruszali właściwie wszyscy ówcześni twórcy szczecińscy, jak wspomniana Helena Raszka. Ryszard Liskowacki pisał w wierszu Temu, który morze ujrzał pierwszy raz:
Nie odejdziesz stąd. Od tego szerokiego brzegu,
Który był twoim końcem i początkiem świata,
gdzie opadały z nieba
doskonałym łukiem
mewy
gonione łuną zmęczonego słońca79.
Powyższy fragment skłania do refleksji: kim jest ów adresat? Świeżo upieczonym marynarzem? Być może żołnierzem? A może raczej: przesiedleńcem? Kimś, kto przyjechał po raz pierwszy na Pomorze Zachodnie i to jest "koniec" jego starego świata, ale "początek" nowego życia? A może jest kimś, kto w Szczecinie znalazł powidoki morskiego krajobrazu...? W ten sposób utwory marynistyczne nierzadko wzmacniały mit o "morskości" Szczecina.
Oprócz "wojny", "pograniczności" i "morza", a także "rzeki", dałoby się wszak wymienić przynajmniej kilka innych, równie ważnych dla szczecińskiej literatury zagadnień, które w jakimś sensie stanowią o jej cechach charakterystycznych. Nie sposób pominąć tematyki "miasta" czy "tożsamości", splatających się nierzadko z tymi wcześniej omówionymi.
Dobrym przykładem jest zbiór opowiadań Katarzyny Suchodolskiej Spotkanie w Wolkenbergu, w którym Ziemie Zachodnie (w tym: Szczecin) są scenerią napięć między przesiedlaniem a osiedlaniem, miejscem szukania własnej tożsamości na gruzach przeszłości cudzej, wypieranej i niechcianej. Szczecin, wyłaniający się z pojedynczych tekstów Suchodolskiej, jest miejscem, które wciąż czeka na wypełnienie "nową tożsamością". Autorka pisze w opowiadaniu W bocznej uliczce: "Można iść w dół ulicy Mickiewicza w stronę miasta, można też w górę w stronę Krzekowa, gdzie Szczecin kończy się szerokim zawijasem pętli tramwajowej. W każdym miejscu będzie spokojnie i pusto, a kroki będą miały cieniutki, metaliczny pogłos"80. Tak interpretowała ten tekst Arleta Galant: "Zarówno prowincjonalny, by nie napisać "wiejski", wizerunek miejskiej przestrzeni, jak i obserwacje jej brudnych, wilgotnych, wynędzniałych stron, mają przecież te same korzenie - stanowią przedłużenie lub cień tęsknoty za idealnym utraconym kresowym otoczeniem"81. Bezpowrotna utrata - to częsty motyw poezji i prozy szczecińskich twórców lat 60.
Oczywiście to nie koniec repozytorium "szczecińskich tematów". Być może takie zróżnicowanie topograficznych zagadnień, jak: "ulica", "dzielnica", "dom", "budynek", "kamienica", "port", "nabrzeże", "park" czy "bruk", to najlepsze przykłady charakterystycznych miejsc-znaków, które są rozsiane w miejskiej przestrzeni. Szczecińskiej topografii i osobliwości Ziem Zachodnich, jako pewnej konstrukcji kulturowej, poświęcone są dwa wybory wierszy: Nazywanie ziemi. Ziemia szczecińska w poezji pod redakcją Erazma Kuźmy (1970) oraz Wiersze i poematy o Ziemi szczecińskiej pod redakcją Hanny Niedbał (1994). W tym pierwszym tomie można znaleźć utwory poetów niekoniecznie związanych z miastem, ale o Szczecinie piszących. W roku 1960 Jan Bolesław Ożóg notował swoje obserwacje w wierszu Szczeciński bruk:
Kawały gór, kawały skał - głaz w głaz
Na bruk. Przez ile lat się pruskie piły,
Ojcze daleki, matko, mozoliły,
Ażebym przeszedł nim ten jeden raz?82
Zastanawiająca konstatacja - wykorzystując z gruntu ustabilizowaną w tradycji literackiej metaforę bruku, poeta ukazuje, jak skomplikowana i niejednoznaczna jest historia Szczecina. W oczach tego przechodnia (a może właśnie turysty?) miasto ma długą tradycję, ale za sprawą przemian po 1945 roku znowu jest jak gdyby bardzo młode, wręcz "dziewicze" i można się po nim przejść "ten jeden raz", choć chciałoby się zapytać: czy aby nie po raz pierwszy?
Podsumowanie: niejednoznaczna "szczecińskość"
Zarys środowiska literackiego, funkcjonującego w Szczecinie w latach 60. XX wieku, jak również wybrane przykłady utworów literackich oraz innych przekazów medialnych, których tematyka wydaje się (z różnych powodów) dla miasta wyjątkowa, to jedynie wycinek tego, co można by nazwać "szczecińskością literacką". Mimo wszystko wracają i dzisiaj pytania podobne do tych, które padały w ówczesnych dyskusjach. Na ile miasto zyskało (albo lepiej: zbudowało) swoją tożsamość? Co należy zrobić, żeby kultura Szczecina była rozpoznawalna poza granicami regionu? Czy nie jest aby tak, że jesteśmy dzisiaj - i "byliśmy" wtedy - zbyt skoncentrowani na swojej odrębności i w związku z tym zatraciliśmy kontakt z innymi regionami, nie otworzyliśmy się na wpływy innych mikrokultur, straciliśmy szansę "zregionalizowania" kultury i literatury?
Trzeba zatem rozważyć i taką ewentualność: "literatura szczecińska" i w latach 60., i dzisiaj istnieje tylko o tyle, o ile chcemy ją interpretować w takich kategoriach. Być może poza tym jest po prostu literaturą, bez regionalnego dookreślenia, chociaż i to obecnie niepewna kategoria poznawcza.
1 Niniejszy rozdział to poszerzona i uzupełniona wersja szkicu: S. Iwasiów, "Ziemia rozdarta". Literatura szczecińska w latach sześćdziesiątych XX wieku, [w:] Literatura a polityka. Casus Pomorza i Kaszub, red. D. Kalinowski, Słupsk 2018, s. 197-222.
2 W zakresie urbanistycznym i architektonicznym rekonstrukcji miast regionu zachodniopomorskiego (w tym Szczecina) dotyczy publikacja zbiorowa pod tytułem Odbudowa miast Pomorza Zachodniego po drugiej wojnie światowej. Wybrane problemy. Redaktor tomu, Paweł Migdalski, pisze w rozdziale wstępnym: "Zaistniałe zniszczenia umożliwiły wprowadzenie, dziś coraz negatywniej postrzeganego, modernizmu do centrów miast, ich "przewietrzenie" (np. Szczecin, Kamień Pomorski), ale też pozwoliły odkryć to, co było zakryte wielowiekową zabudową. Dzięki zniszczeniu zabudowy możliwe stały się wielkoobszarowe badania archeologiczne (między innymi w Szczecinie, Kołobrzegu, Wolinie), a także zbadanie wnętrz znaczniejszych obiektów lub tego, co pod nimi się znajduje. Tak było choćby z Zamkiem Książąt Pomorskich w Szczecinie". Zob. P. Migdalski, Między możliwościami, potrzebami, polityką, mitologią i wykorzystanymi szansami. Kilka refleksji wokół zniszczeń i odbudowy miast pomorskich po II wojnie światowej, [w:] Odbudowa miast Pomorza Zachodniego po drugiej wojnie światowej. Wybrane problemy, red. P. Migdalski, Poznań-Szczecin 2021, s. 14.
3 Według Anny Wylegały, autorki rozprawy Przesiedlenia a pamięć, strach i niepewność stanowiły codzienność nie tylko przesiedleńców, ale rzutowały także na kolejne pokolenia, które były pod wpływem wspomnień dziadków/rodziców. Por. A. Wylegała, Przesiedlenia a pamięć. Studium (nie)pamięci społecznej na przykładzie ukraińskiej Galicji i polskich "Ziem Odzyskanych", Toruń 2014. Na stronie 144 czytamy: "Również tymczasowość wynikająca ze strachu przed powrotem Niemców odbija się jak w lustrze we wspomnieniach młodszych osób. One same zapewniają, że nie boją się powrotu byłych właścicieli swoich domów, ale dobrze pamiętają z dzieciństwa strach odczuwany przez ludzi ze starszych pokoleń".
4 O okresie "pionierskim" w powojennej historii miasta pisał wyczerpująco Michał Paziewski w eseju Kopalnia Szczecin. Dlaczego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Według szczecińskiego historyka rozstrzygająca dla zrozumienia losów miasta w kolejnych dekadach po wojnie jest metafora rozbierania i wywożenia cegieł przeznaczonych do odbudowy innych miast - przede wszystkim Warszawy. Dlatego, między innymi, szczecinianie bali się o losy swojego nowego domu. Krążyły plotki o przyłączeniu Szczecina do Niemiec, utworzeniu odrębnego tworu urbanistycznego i "wywożono" stąd różnego rodzaju dobra: nie tylko cegły i materiały budowlane, ale także książki. Zob. M. Paziewski, Kopalnia Szczecin. Dlaczego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, "Gazeta Wyborcza", z dn. 13.11.2015, https://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/7,150424,19180190,kopalnia-szczecin-dlaczego-jestesmy-tu-gdzie-jestesmy.html [dostęp: 15.04.2017]. Na ten temat zob. także: P. Zaremba, Wspomnienia prezydenta Szczecina 1945-1950, Poznań 1980; 50 lat Polski na Pomorzu Zachodnim. Polityka - społeczeństwo - kultura, red. K. Kozłowski, E. Włodarczyk, Szczecin 1996; B. Halicka, Polski Dziki Zachód. Przymusowe migracje i kulturowe oswajanie Nadodrza 1945-1948, przeł. A. Łuczak, Kraków 2015.
5 Por. J. Szydłowska, Stary (?) temat w nowych dekoracjach. Alternatywne wizje Ziem Odzyskanych w prozie Igora Newerlego i Marka Domańskiego, "Komunikaty Mazursko-Warmińskie" 2007, nr 2, s. 235-245. Autorka pisze na stronie 237: "Oto jednak około 1949 r. ów młody temat gwałtownie się "zestarzał". Z noworodka wymagającego nieustającej opieki i miłości przekształcił się w wynędzniałego starca, o którym nie można z całą pewnością powiedzieć, że jeszcze żyje. Z trybun politycznych padły stwierdzenia o dokonaniu integracji Ziem Odzyskanych z innymi terenami Polski. Wraz z reformą administracyjną z lipca 1950 roku stary termin "Ziemie Odzyskane" skutecznie wyrugował termin nowy - "Ziemie Zachodnie i Północne", całkowicie eliminujący interesujący nas pierwiastek "nowości" i "młodości". W 1949 r. zlikwidowano Ministerstwo Ziem Odzyskanych, rok później Polski Związek Zachodni".
6 Zapłonęły latarnie, "Kurier Szczeciński" 1961, nr 1 (5114), s. 1. Tekstowi towarzyszy fotografia Stefana Cieślaka - piszę o niej więcej w trzeciej części książki, w rozdziale pod tytułem Fotografia (nie tylko) miejska.
7 Taką metodę czytania tekstów z epoki PRL-u proponowała między innymi Arleta Galant w rozprawie Prowincje literatury. Polska proza kobiet po 1956 roku. Według badaczki należy: "Wyjść poza PRL, żeby do niego dotrzeć, wrócić - oto zadanie". A. Galant, Prowincje literatury. Polska proza kobiet po 1956 roku, Szczecin 2013, s. 13.
8 M. Foucault, Archeologia wiedzy, przeł. A. Siemek, wstęp J. Topolski, Warszawa 1977, s. 33 (oryg. wyd. 1969).
9 J. Trznadel, Czerwony system pogardy. Rozmowa z Jerzym Andrzejewskim, [w:] tegoż, Hańba domowa, Warszawa 1986, s. 49.
10 Więcej na temat zjazdu literatów w roku 1949 można przeczytać w monografii: Presja i ekspresja. Zjazd szczeciński i socrealizm, red. D. Dąbrowska, P. Michałowski, Szczecin 2002.
11 Telewizję szczecińską założyli, w znacznej mierze, radiowcy, a także liczni wśród nich ludzie pióra. Tak o tym okresie pisał Zbigniew Puchalski: "Początek lat 60. to "5 minut" bieżącej uprawy szczecińskiej działki antenowej i jednocześnie okres intensywnych przygotowań do uruchomienia w Szczecinie telewizji". Z. Puchalski, Tu Polskie Radio Szczecin 1945-1990, [w:] Słowem i piórem. 50 lat dziennikarstwa na Pomorzu Zachodnim, red. T. Białecki, Szczecin 1996, s. 52.
12 Oczywiście te słowa mają swoje szerokie tło społeczne i polityczne, a dojście Gomułki do władzy odbyło się w otoczeniu innych wydarzeń. Jednym z nich były protesty robotników w Poznaniu, o których Agnieszka Łuczak pisała w "Biuletynie IPN": "Poznański Czerwiec '56 był - podobnie jak rewolucja węgierska, powstanie w Niemczech i wydarzenia w Czechosłowacji - jednym z wolnościowych i antytotalitarnych buntów w Europie Środkowej lat pięćdziesiątych XX w. To robotnicy Poznania utorowali drogę głębokiemu przełomowi politycznemu, który nastąpił w październiku 1956 r., przyspieszył destalinizację, odchodzenie od opresyjnych form dyktatury oraz zapoczątkował wprowadzanie reform, które trwale i pozytywnie odróżniały model komunizmu w Polsce od reszty państw bloku komunistycznego. Niestety, ranga tego wydarzenia ciągle nie jest dostatecznie wysoka. Warto zatem przypomnieć aktualne ustalenia historyków w kwestii przyczyn Poznańskiego Czerwca '56, jego przebiegu, represji oraz pamięci o nim". A. Łuczak, Poznański Czerwiec '56, "Biuletyn IPN" 2011, nr 5-6, s. 98.
13 T. Burek, Pamiątki marcowe, [w:] tegoż, Żadnych marzeń, Londyn 1987, s. 77. Pierwodruk w: Marzec 1968, red. S. Amsterdamski, Warszawa 1981.
14 W. Szymański, M. Makowski, Oswajanie "dzikiego zachodu". Polacy i Ziemie Odzyskane [wywiad z prof. Marcinem Zarembą], "Deutsche Welle", z dn. 14.08.2021, https://www.dw.com/pl/oswajanie-dzikiego-zachodu-polacy-i-ziemie-odzyskane/a-58862239 [dostęp: 26.01.2023].
15 Por. K. Kozłowski, Życie kulturalne Szczecina w latach 1945-1980. Szkic historyczny, Szczecin 1994, s. 32-37.
16 Trzeba jednak wspomnieć, że kluby literackie powstawały w Szczecinie już w latach powojennych, a zatem w omawianej tu dekadzie kontynuowano pewne idee zapoczątkowane wcześniej. Por. J. Poźniak, Kluby literackie, [w:] Literatura na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku. Przewodnik encyklopedyczny, red. I. Iwasiów, E. Kuźma, Szczecin 2003, s. 63-65.
17 Por. P. Kraszewski, Zjazdy Pisarzy Ziem Zachodnich i Północnych, "Przegląd Zachodni" 1996, nr 4, s. 71-92.
18 K. Kozłowski, Życie kulturalne Szczecina..., s. 63-65.
19 Morze w obiektywie. II Przegląd Krótkometrażowych Filmów Morskich, "7-my Głos Tygodnia", nr 27 (405), s. 3. Dodatek do "Głosu Szczecińskiego" z dn. 4.07.1965.
20 Por. Z. Jarzębowski, Słuchowiska szczecińskiego radia. Studia z pogranicza literatury i sztuki radiowej, Szczecin 2009, s. 27 (rozdział: Audycje literackie w szczecińskim radiu).
21 Więcej na temat TVP Szczecin piszę w rozdziale: Estetyka (w) lokalnej telewizji.
22 T. Białecki, Prasa Pomorza Szczecińskiego w latach 1945-1975, Szczecin 1978, s. 9.
23 Zob. B. Twardochleb, Czasopisma literackie i kulturalne, [w:] Literatura na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku..., s. 75-77.
24 Omawiam tę książkę szerzej także w rozdziale Esej i literaturoznawstwo (Erazm Kuźma).
25 Zob. E. Kuźma, M. Kowalewska, Pisarze Pomorza Zachodniego. Informator, Gdynia 1967. Kuźma pisze na stronie 5: "A więc jest w Informatorze niekonsekwencja: część biograficzno-bibliograficzna [czyli minisłownik Pisarze Szczecina i Koszalina - noty biograficzno-bibliograficzne autorstwa Marii Kowalewskiej - przyp. S.I.] obejmuje całość Pomorza Zachodniego, to znaczy środowisko literackie szczecińskie i koszalińskie, natomiast esej wstępny dotyczy tylko tego pierwszego".
26 M. Kowalewska, Gdańsk literacki. Informator o gdańskim środowisku literackim, Gdynia 1964. Formalnie książka jest słownikiem, o układzie alfabetycznym, który został podzielony na działy: prozy, poezji, literatury dla dzieci i młodzieży, sztuk scenicznych i tłumaczeń. Całość poprzedza wstęp, będący zarysem gdańskiego środowiska literackiego, przede wszystkim regionalnego oddziału ZLP, w latach 1945-1963.
27 Na ten temat zob. m.in.: D. Rafalska, Między marzeniami a rzeczywistością. Tygodnik "Po prostu" wobec głównych problemów społecznych i politycznych Polski w latach 1955-1957, Warszawa 2008.
28 E. Kuźma, M. Kowalewska, Pisarze Pomorza Zachodniego..., s. 25-30.
30 O recepcji książki Pisarze Pomorza Zachodniego. Informator piszę więcej w rozdziale: Esej i literaturoznawstwo (Erazm Kuźma).
31 E. Kuźma, M. Kowalewska, Pisarze Pomorza Zachodniego..., s. 32.
32 K. Kozłowski, Kształtowanie się środowisk artystycznych w Szczecinie (1945-1959), Poznań-Szczecin 1983, s. 158.
34 Trudno byłoby w tym miejscu wymienić choćby część publikacji dotyczących wydarzeń Marca 1968 roku. Z punktu widzenia styku historii, polityki i kultury istotna wydaje się przekrojowa praca Jerzego Eislera Polski rok 1968. Autor wskazuje, że wydarzenia roku 1968 były znacznie bardziej rozciągnięte w czasie i obejmowały różne zjawiska społeczne. Por. J. Eisler, Polski rok 1968, Warszawa 2006 (tu między innymi rozdział: Polska i świat w latach sześćdziesiątych).
35 Zob. T. Zwilnian Grabowski, Zjazdy Pisarzy Ziem Zachodnich i Północnych, [w:] Literatura na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku..., s. 58-59. Autor stwierdza na stronie 59: "X Zjazd - po obowiązkowo burzliwych dyskusjach - zakończony został rezolucją, w której potwierdzono wielkie zadania stojące przed polską literaturą. Tworzenie nowych artystycznych rozwiązań musi mieć na uwadze: funkcje ideowo-wychowawcze pisarstwa i jego obowiązki wobec narodu. Albowiem: głos pisarza jest zawsze obecny w wielkiej dyskusji o wartościach moralnych, w polemice o sens życia w naszej epoce".
36 Szerzej na temat historii Związku Literatów Polskich, także z punktu widzenia środowiska szczecińskiego w okresie Polski Ludowej, pisze Tomasz Potkaj. Por. T. Potkaj, Akwarium..., dz. cyt. Cytowałem tę pozycję w rozdziale wstępnym; warto o niej tutaj przypomnieć także dlatego, że autor nie poświęca szczecińskiemu środowisku wiele miejsca, właściwie tylko jeden rozdział dotyczy Szczecina i skupia się głównie na wydarzeniach z IV Zjazdu ZZLP (Szczecińska kolonia, s. 75-84). Czy to oznacza, że w tamtym okresie środowisko szczecińskie w tym zakresie, to znaczy działalności ZLP, miało znaczenie marginalne?
37 O ile Grudzień '70 z perspektywy ogólnopolskiej wydaje się wydarzeniem znanym, tak wypadki ze stycznia kolejnego roku miały charakter lokalny, choć dla decyzji władzy nie mniej istotny: 22 stycznia 1971 roku strajk rozpoczęła Stocznia Szczecińska im. Adolfa Warskiego. Na czele strajku stanął Edmund Bałuka (1933-2015); ze stoczniowcami pertraktował Edward Gierek, który do Szczecina przyjechał 24 stycznia. Po rozmowach strajk został zakończony. Por. m.in.: M. Paziewski, Debata robotników z Gierkiem. Szczecin 1971, Szczecin 2010; E. Krasucki, Przesilenie. Szczecińskie społeczeństwo i władza w styczniu i lutym 1971 r. Obraz źródłowy, Szczecin 2010; Historia, miasto, pamięć. Grudzień '70 - Styczeń '71 (perspektywa szczecińska), red. P. Miedziński, M. Kowalewski, E. Krasucki, Szczecin 2010; Intelektualiści polscy milczą zupełnie. Grudzień 1970 - styczeń 1971 w Szczecinie, red. S. Ligarski, Szczecin 2010; A. Zadworny, Bałuka jestem..., Szczecin 2021.
38 Zob. na ten temat: Bibliografie i wydawnictwa, [w:] Literatura na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku..., s. 140-146.
39 E. Kuźma, M. Kowalewska, Pisarze Pomorza Zachodniego..., s. 18-21.
42 Por. D. Kalinowski, Powrót i wrastanie. Obrazy literackie o polskim Pomorzu 1945-1965, [w:] Dzieje wsi pomorskiej. VII Międzynarodowa Konferencja Naukowa, red. A. Chludziński, R. Gaziński, Dygowo-Szczecin-Pruszcz Gdański 2008, s. 251-261.
43 Szczecin literacki 1946-1985. Informator, oprac. H. Niedbał, przedm. H. Lizińczyk, Szczecin 1986, s. 12.
44 Por. Literatura na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku..., s. 11-50.
45 P. Szyliński, Dlaczego "Z archiwum Sz.?", [w:] Z archiwum Sz. Śladem szczecińskich historii niezwykłych XX wieku, red. P. Szyliński, Poznań 2005, s. 7.
46 Z nowszych publikacji pracowników Instytutu Socjologii US warto wymienić artykuły: M. Kowalewski, Images and Spaces of Port Cities in Transition, "Space and Culture" 2021, nr 1 (24), s. 53-65; A. Kołodziej-Durnaś, The Changing Maritime Industry Sector in Poland. Organizational Field and Organizational Culture, "Pomorstvo" 2019, nr 2 (33), s. 241-246; A. Kołodziej, A. Kołodziej-Durnaś, Labour Milieu of Merchant Seamen's Crews - Economization Versus Human Relations, "Transformations in Business & Economics" 2018, nr 1 (17), s. 64-82; R. Bartłomiejski, Environmental Conflicts in Port Cities, "Opuscula Sociologica" 2016, nr 4 (18), s. 33-44. Książki o tej tematyce (wydane nakładem Wydawnictwa Naukowego Uniwersytetu Szczecińskiego): A. Kołodziej, Marynarze floty transportowej w świetle studiów nad strukturą społeczną, Szczecin 2019; Ż. Stasieniuk, Zbiorowość marynarzy w procesie zmian społecznych, Szczecin 2009; U. Kozłowska, Stoczniowcy Szczecina w procesie zmian społecznych. Studium socjologiczne Stoczni Szczecińskiej SA, Szczecin 2008; W. Bryniewicz, Geneza i dzieje socjologii morskiej, Szczecin 2004.
47 Zob. J. Musekamp, Między Stettinem a Szczecinem. Metamorfozy miasta od 1945 do 2005, przeł. J. Dąbrowski, Poznań 2013. Edycja w języku niemieckim: J. Musekamp, Zwischen Stettin und Szczecin. Metamorphosen einer Stadt von 1945 bis 2005, Wiesbaden 2010.
48 Tego rodzaju zagadnienia można także prześledzić na przykładzie utworów należących do nurtu literatury wspomnieniowej. W jakimś sensie należałoby uznać, że pionierskim twórcą tego rodzaju tekstów - w odniesieniu do Szczecina - był pierwszy prezydent miasta, Piotr Zaremba, który pełnił ten urząd w latach 1945-1950. Zob. P. Zaremba, Dziennik 1945, Szczecin 1996. Na temat literatury wspomnieniowej zob. m.in.: D. Kalinowski, Odzyskiwanie Pomorza Środkowego (w pamiętnikach), [w:] Dzieje wsi pomorskiej..., s. 215-224. Na temat wątków autobiograficznych w twórczości pierwszego prezydenta polskiego Szczecina pisał między innymi Jerzy Madejski w książce Praktykowanie autobiografii. Przyczynki do literatury dokumentu osobistego i biografistyki - znalazł się tutaj rozdział poświęcony Dziennikowi 1945 Zaremby. Por. J. Madejski, Praktykowanie autobiografii. Przyczynki do literatury dokumentu osobistego i biografistyki, Szczecin 2017, s. 99-108.
49 Podaje się różne daty urodzin poety: 1904, 1906, 1909. Data 1906 znajduje się w artykule: C. Judek, Eliasz Rajzman (1906-1975) - cicho niosący "krzyk całego świata", "Pryzmat Literacki" 2021, nr 2, s. 51-69.
50 Na temat biografii i dokonań Leonarda Borkowicza zob. m.in.: Pierwszy wojewoda szczeciński. Dokumenty i komentarze (1945-1949), komentarzem opatrzył L. Borkowicz, oprac. Z. Chmielewski, K. Kozłowski, Szczecin 1986; K. Rembacka, Komunista na peryferiach władzy. Historia Leonarda Borkowicza (1912-1989), Szczecin 2020. Szczególnie ta druga pozycja rzuca nowe światło na rolę i funkcję wojewody Borkowicza w tworzeniu lokalnego środowiska literackiego. Dotychczas uważano, że Borkowicz miał duże zasługi w tym zakresie, a badaczka z Instytutu Pamięci Narodowej ukazuje obraz odwrotny - wpływ Borkowicza na tworzenie kultury Szczecina, przede wszystkim w okresie kilku pierwszych lat po drugiej wojnie, był raczej niewspółmierny do potrzeb i polityki narzucanej przez władze centralne. Autorka pisze na stronie 307: "Przede wszystkim zapamiętano Borkowiczowi stworzenie tzw. osadnictwa literackiego. W pamięci wielu uchodził - i nadal uchodzi - za jego właściwego kreatora".
51 K.I. Gałczyński, Dzieła, t. 4, Warszawa 1958, s. 660.
52 Por. E. Kraskowska, Niny Rydzewskiej "Ludzie z węgla" (1951) i Zyty Oryszyn "Ocalenie Atlantydy" (2012). Próba lektury palimpsestowej, [w:] Wałbrzych i literatura. Historia kultury literackiej i współczesność, red. S. Bielawska, W. Browarny, Wałbrzych 2014, s. 225.
53 R. Liskowacki, Nina Rydzewska (dział: "Rozmowy"), "Ziemia i Morze" 1957, nr 4 (37), s. 5.
54 J. Wadowski, Morze i Pomorze. Książki, czasopisma, filmy, Warszawa 1964, s. 261.
55 Por. A. Grzemska, Kryptonim "Kultura", [w:] Literatura w Szczecinie 1945-2015. Książki siedemdziesięciolecia, red. S. Iwasiów, J. Madejski, P. Wolski, Szczecin 2016, s. 417-426. Badaczka pisze na stronie 417: "W zależności od obranej perspektywy jej szczecińskie losy, przypadające na okres od 1946 do 1965 roku, mogą być opisane i scharakteryzowane w najróżniejszy sposób - od uwznioślającej, posągowej opowieści o niedocenionej, prowincjonalnej pisarce, przez biograficzną narrację o pracowitej, zaangażowanej pedagożce i społeczniczce, po historię o ambitnej, konsekwentnej kobiecie złamanej przez peerelowski system. Pomimo tego, że Boniecka spędziła w Szczecinie tylko - lub aż (biorąc pod uwagę konsekwencje) - 19 lat, czas ten zaważył dotkliwie na całym życiu jej i jej rodziny".
56 Na temat Edwarda Balcerzana, przede wszystkim jego twórczości literackiej, ale także pewnych wątków biograficznych, zob. m.in. B.M. Wolska, Nikt się nie rodzi strukturalistą. Twórczość literacka Edwarda Balcerzana, Kraków 2017.
57 Por. Ż. Karasińska-Fluks, Wirpsza Witold, [w:] Literatura na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku..., s. 283-284; D. Pawelec, Wirpsza wielokrotnie, Mikołów 2013.
58 Por. T. Potkaj, Akwarium..., s. 389-390.
59 Ciekawie pisał na temat twórczości szczecińskiego poety Piotr Krupiński: "Mech płonący, tom wierszy opublikowany w czterdziestą rocznicę śmierci Eliasza Rajzmana (1904-1975), to dobry powód, aby przypomnieć tę nieco zapomnianą postać, ale także zastanowić się nad kwestiami ogólniejszej natury. Przede wszystkim nad skomplikowanym statusem, jaki w obrębie polskiej kultury zajmuje literatura w języku jidysz, powstająca na naszych ziemiach jeszcze wiele lat po wojennym kataklizmie". P. Krupiński, Tęcza, która stanęła w płomieniach. O pośmiertnym tomie Eliasza Rajzmana, "Archiwum Emigracji" 2014, nr 1-2 (20-21), s. 206.
60 R. Liskowacki, Eliasz Rajzman, "Morze i Ziemia" 1957, nr 5 (38), s. 6.
61 A. Słucki, Od tłumacza, [w:] E. Rajzman, Spalony gołąb. Wybór wierszy, wybór, przekład i przedmowa A. Słucki, Poznań 1967, s. 7.
62 Por. między innymi: P. Krupiński, Tęcza, która stanęła w płomieniach..., s. 206-217; M. Ruta, (Nie)obecny w przekładzie - (nie)obecny w pamięci? Refleksje na temat najnowszych przekładów na język polski poezji Eliasza Rajzmana, szczecińskiego twórcy w języku jidysz, "Rocznik Komparatystyczny" 2018, nr 9, s. 165-186; C. Judek, Eliasz Rajzman (1906-1975)..., s. 51-69.
63 Por. M. Ruta, "Słyszę oczyma, widzę palcami, czuję ciałem pozbawionym skóry". Poezja Hadasy Rubin z lat 1953-1957, [w:] Nieme dusze? Kobiety w kulturze jidysz, red. J. Lisek, Wrocław 2010, s. 257-279.
64 S. Telega, Z problematyki polskiej prozy marynistycznej, "Rocznik Kultury i Sztuki" 1966, nr 2, s. 19-20. O Piracie i Magdalence Telega pisał na stronie 19: "Autor bowiem, który sam wyszedł z podobnego, kłusowniczo-rybackiego świata znad Wisły, szybko zadomowił się w jego szczecińskim żywiole - i jako rybak, i jako pisarz".
65 P. Kuncewicz, Agonia i nadzieja, t. 4..., s. 123-124.
66 Por. C. Schabowski, Lisy morskie, Poznań 1971 (tutaj: Most do raju. Kronika Zatoki Skalnowskiej, s. 5-113).
67 Więcej piszę na ten temat w rozdziale Audialność. Literatura na falach Radia Szczecin.
68 C. Czerniawski, Szli żołnierze, Gdynia 1966, s. 160.
69 K. Suchodolska, Ciche trawy, Poznań 1966, s. 59.
70 Por. E. Kuźma, M. Kowalewska, Pisarze Pomorza Zachodniego..., s. 108.
71 R. Liskowacki, Dzień siódmy i znowu pierwszy, Poznań 1963, s. 8.
72 H. Raszka, Portret zdziwiony sobą, Warszawa 1966, s. 54.
73 B. Twardochleb, Konkursy literackie, [w:] Literatura na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku..., s. 66. Konkursów o tematyce marynistycznej było w mieście, na przestrzeni lat, znacznie więcej. Między innymi autor opracowania wymienia: konkurs "na poezję i twórczość regionalną" Prezydium WRN (1956); konkurs "na zbiór opowiadań, sztukę teatralną o tematyce pomorskiej" PWRN-u i Szczecińskiego Oddziału ZLP (1961); konkurs "na pracę literacką, muzyczną, publicystyczną na temat morza i Pomorza" PWRN-u, Szczecińskiego Oddziału ZLP oraz Towarzystwa Rozwoju Ziem Zachodnich (1962); konkurs "Morze i Pomorze" WRN-u i ZLP w Szczecinie i Koszalinie (1965) i in.
74 Na ten temat zob. m.in.: Lech Bądkowski i Jerzy Pachlowski w tygodniku "Ziemia i Morze", red. J. Borzyszkowski, K. Kozłowski, Szczecin-Gdańsk 2010.
75 M. Misiorny, Jan Papuga, "Odra" 1966, nr 6 (64), s. 55.
76 Na temat twórczości Jana Papugi pisał między innymi Bogdan Balicki, który przeanalizował - z punktu widzenia medioznawczego i regionalistycznego - wybrane reportaże szczecińskiego prozaika. Zob. B. Balicki, Czuły gladiator, [w:] Literatura w Szczecinie 1945-2015. Książki siedemdziesięciolecia, red. S. Iwasiów, J. Madejski, P. Wolski, Szczecin 2016, s. 363-376.
77 Zob. m.in.: F. Fornalczyk, Coś ponad nawigację, "Morze i Ziemia" 1983, nr 24, s. 8-9; K. Kozłowski, Literat-marynista, piewca ziemi i morza, Pomorza: Jerzy Pachlowski 1930-2012, "Acta Cassubiana" 2013, nr 15, s. 440-443.
78 Por. W. Falkowski, Andrzejewski Wiesław, [w:] Literatura na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku..., s. 148.
79 R. Liskowacki, Więc przekora, Poznań 1962, s. 26.
80 K. Suchodolska, Spotkanie w Wolkenbergu, Katowice 1965, s. 87.
81 A. Galant, "Nawet drzewa porządnego nie ma", [w:] Literatura w Szczecinie 1945-2015..., s. 184.
82 J.B. Ożóg, Szczeciński bruk, [w:] Nazywanie ziemi. Ziemia szczecińska w poezji, wybór E. Kuźma, Poznań 1970, s. 147.