Wnętrza, których nie widać - Anna Subiel-Fałat

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (8,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 3

Miejsce: kuchnia i pokój dziecka w sobotnie popołudnie

Bohaterowie: S (11 lat), jego mama i tata

S siedział przy stole i jadł płatki, choć było po południu. Słońce wpadało przez okno, tworząc złoty trójkąt na blacie. W tej ciszy nawet łyżka brzęczała głośniej niż zwykle.

W kącie leżała jego torba - jak co drugi weekend, spakowana "do taty".

- Gotowy? - zapytała mama, wkładając klucze do torebki.

- A czy jak nie powiem nic, to znaczy, że nie jestem gotowy? - odpowiedział bez podnoszenia wzroku.

Mama zamarła na chwilę. Potem usiadła obok, nieśmiało.

- Wiem, że to trudne.

- Nie... - S podrapał się po ramieniu - trudne to było wtedy, gdy jeszcze się kłóciliście codziennie. Teraz po prostu nie rozumiem.

- Czego?

- Czy jak tata mówi, że "to nie moja wina", to znaczy, że kogoś musi być?

Mama przez chwilę patrzyła na chłopca tak, jakby szukała odpowiedzi w jego oczach. Potem powiedziała powoli:

- Czasem ludzie się rozchodzą, bo przestają rozumieć siebie, nie dlatego, że ktoś coś zrobił. Ale to nigdy, nigdy nie ma nic wspólnego z tobą.

- Aha - odpowiedział chłopiec. - Tylko że w moim pokoju są teraz dwie szczoteczki. I dwie szafy. I dwa komplety piżam. Ale ja jestem tylko jeden.

Mama uśmiechnęła się smutno.

- Tak, jesteś jeden. Ale masz miejsce w dwóch domach. I w dwóch sercach.

- A dlaczego w szkole nie mogę powiedzieć, że mam dwa domy, bo od razu ktoś mówi: "rozwodnik"?

- Bo ludzie lubią szufladki. Łatwiej im wtedy nie myśleć. A ty nie jesteś rozwodnik. Jesteś S. Chłopak, który lubi Lego, rower i nie lubi niedziel wieczorem.

S się skrzywił.

- Bo wtedy zawsze trzeba wracać do któregoś z domów. A ja wolałbym, żeby te domy były jednym.

Nie było odpowiedzi. Mama tylko wstała i podała mu kurtkę. Gdy wychodzili, S szepnął:

- Mogę się złościć?

- Możesz. I płakać też możesz. Emocje są jak mapa - pokazują, gdzie boli. Ale nie zatrzymuj się na granicy. Idź dalej.

W samochodzie nie rozmawiali. Ale S wyjął z kieszeni kartkę. Była tam narysowana mapa dwóch domów. I strzałka między nimi. A na strzałce napis: "- łącznik".

? Refleksja końcowa (opcjonalna do wstawienia na końcu rozdziału lub jako margines):

Rozwód nie kończy dzieciństwa. Zaczyna nową wersję rodziny. Emocje dziecka - złość, smutek, wstyd, samotność - nie są problemem, tylko drogowskazem. Warto je czytać jak list, nie jak oskarżenie.

Rozdział 4: Pierwszy raz, który nie był fajny

Miejsce: szkolna wycieczka nad morze

Bohaterowie: Z (17 lat), jego kolega G (18 lat), wychowawczyni, matka

Była noc. Niby spokojna, a jednak coś w niej dudniło. Z siedział na piasku, z kurtką zarzuconą na ramiona. Gdzieś za wydmami ktoś śpiewał "sto lat", choć nikt nie miał urodzin.

Obok usiadł G. Pachniał wódką i dezodorantem.

- I co, Z? W końcu dołączyłeś do ludzi czy dalej jesteś klasowy asceta?

- Wziąłem łyk - powiedział Z.

- Tylko łyk? Stary, to nawet nie próba, to trailer!

Z nie odpowiedział. W żołądku miał kamień. Nie po alkoholu. Po tej jednej decyzji, która miała być niczym, a okazała się... wszystkim.

Wrócili do ośrodka, chwiejąc się lekko. Na schodach stała wychowawczyni. Jej wzrok był cichy. Gorszy niż krzyk.

- Jutro dzwonię do rodziców. Chcę wiedzieć, że jesteście bezpieczni, nie żeby was karać. Ale ktoś musi o was myśleć wtedy, gdy wy przestajecie.

W samochodzie mama milczała. Dopiero przy sygnalizacji zgasło światło i powiedziała:

- Czy piłeś, bo chciałeś, czy żeby nie być innym?

Z spojrzał przez szybę.

- Nie wiem. Może jedno i drugie. Może bałem się, że jak nie wypiję, to zostanę sam.

- I co?

- I wypiłem. I czułem się jeszcze bardziej sam.

Mama skinęła głową.

- Czasem to, co ma dać odwagę, tylko ją zabiera. Alkohol nie sprawia, że jesteś silniejszy. On tylko wyłącza wstyd. Ale wstyd wraca rano, z bólem głowy i wyrzutami.

Z oparł głowę o szybę.

- Myślisz, że jestem słaby?

- Myślę, że jesteś młody. A młodość to czas prób i konsekwencji. I właśnie teraz uczysz się, kim chcesz być.

- Nie wiem, kim chcę być.

- Wiesz już, kim nie chcesz. To pierwszy krok.

Z przez kilka dni nie odzywał się do G. Zresztą G też nie szukał kontaktu. Tylko kiedyś, na przystanku, spojrzał na Z i powiedział:

- Ty chociaż miałeś wyrzuty. Ja tylko kaca. Zazdroszczę.

? Refleksja końcowa (możliwa do wstawienia w ramce):

Używki nie rozwiążą problemów - one je zawieszają, jak kurtkę na wieszaku. Ale gdy ją zdejmiesz, problem nadal tam jest - czasem nawet większy. Ważne, by wiedzieć, czemu próbuję - dla siebie, czy by zniknąć?