BOLESŁAW I CHROBRY
LATA ŻYCIA
967 - 17 czerwca 1025
LATA PANOWANIA
992 - 18 kwietnia 1025 jako książę Polski
18 kwietnia 1025 - 17 czerwca 1025 jako król Polski
RODZINA
Pierwsza żona
N.N. (? - ?, ślub w 984, koniec małżeństwa ok. 985/986), córka Rygdaga, margrabiego miśnieńskiego
Dzieci
N.N. (? - ?) - córka, wydana za nieznanego księcia pomorskiego
N.N.(? - ?) - syn, kameduła w Pons Petri k. Rawenny
Druga żona
N.N. (? - ?, ślub w 986), córka nieznanego księcia węgierskiego
Dzieci
Bezprym (986 lub 987-1032) [więcej na s. 98].
Trzecia żona
Emnilda (? - 1016 lub 1017, ślub w 987), prawdopodobnie córka księcia morawskiego Dobromira
Dzieci
N.N. - córka (988? - 1013 lub 1017), ksieni w niemieckim klasztorze
Regelinda (989? - 21 marca po 1014), żona Heramana, margrabiego miśnieńskiego
Mieszko II Lambert (990 - 10 lub 11 maja 1034), król Polski [rozmowa na s. 90]
N.N. - córka (między 991 a 1001 - po 14 sierpnia 1018), żona wielkiego księcia kijowskiego Światopełka I
Otton (ok. 1000-1033)
Czwarta żona
Oda (? - po 1018, ślub w 1018), córka Ekkeharda I, margrabiego miśnieńskiego
Dzieci
Matylda (między 1018 a 1025 - po 1036), narzeczona księcia szwabskiego Ottona ze Schweinfurtu (nie doszło do małżeństwa)
Bolesław Chrobry
według Marcella Bacciarellego
996
16-letni Otton III osadza swego kuzyna Brunona na tronie papieskim jako Grzegorza V i zostaje przez niego koronowany na świętego cesarza rzymskiego.
"Grzegorz V namaszcza Ottona III na cesarza rzymskiego" - rysunek datowany na połowę XV w.
997
Biskup Wojciech Sławnikowic ginie podczas misji chrystianizacyjnej w Prusach.
Jedna z 18 kwater na drzwiach gnieźnieńskich poświęconych żywotowi św. Wojciecha
Święty Wojciech
Pochodził z możnego rodu Sławnikowiców rywalizującego z Przemyślidami. Zanim Wojciech przybył do Prus, dwukrotnie był biskupem Pragi.
999
Papieżem zostaje Gerbert z Aurillac, który przyjmuje imię Sylwester II i ogłasza Wojciecha świętym.
"Papież Sylwester II i diabeł" - miniatura z XV w.
Europa Ottona III
Cesarz i papież Sylwester II zamierzali zbudować chrześcijańskie cesarstwo uniwersalne ze stolicą w Rzymie.
Otton III na tronie - miniatura z cesarskiego ewangeliarza z ok. 1000 r.
Roma, Galia, Germania, Sclavinia
Cztery personifikacje ludów Europy składają hołd cesarzowi Ottonowi III. Ilustracja z jego ewangeliarza.
999
Radzim Gaudenty, przyrodni brat św. Wojciecha, zostaje biskupem metropolii gnieźnieńskiej.
Pomnik św. Wojciecha i Radzima w Libicach, siedzibie Sławnikowiców
1000
Zjazd w Gnieźnie. Podczas zjazdu cesarz na głowie nosił diadem, którym miał udekorować Bolesława Chrobrego.
Otton III na cesarskiej pieczęci i przypisywana mu korona
1001
W węgierskim Ostrzyhomiu (węg. Esztergom) powstaje arcybiskupstwo.
Dzisiejszy widok na zamek i bazylikę św. Wojciecha w Ostrzychomiu
1002
Umiera cesarz Otton III.
Henryk IV z dynastii Ludolfingów zostaje nowym władcą Niemiec
1002
Bolesław Chrobry zajmuje Milsko, Łużyce i Miśnię. Początek I wojny polsko-niemieckiej.
1002
Zjazd w Merseburgu. Po zakończeniu obrad orszak Chrobrego atakują nieznani wojowie.
Zamek w Merseburgu - widok współczesny
1003
Chrobry interweniuje w Czechach. Pozbawia władzy Bolesława III Rudego i przez część możnych zostaje obwołany władcą.
Bolesław III Rudy
Panował w latach 999-1003. Po oślepieniu go z rozkazu Chrobrego miał pozostać w Krakowie. Według legendy aż do 1034 r. na Wawelu widziany był ślepiec, o którym mówiono, że jest z książęcego rodu.
Chrobry i jego drużyna
Według Galla Anonima armia księcia liczyła 17 tys. wojów.
Wojowie Chrobrego na obrazie Karola Stobieckiego
1013
Pokój w Merseburgu i pierwsza wyprawa Chrobrego na Ruś.
1013
Król Danii i Norwegii Swen Widłobrody, mąż Sygrydy (Świętosławy, córki Mieszka I), podbija Anglię, ale umiera po pięciu tygodniach panowania.
Wyobrażenie Sygrydy
1014
W wyniku wyprawy do Italii król Henryk IV zostaje cesarzem rzymskim Henrykiem II (Świętym).
Słupy nad Elsterą
"W nurtach Elby i Sali, wśród dnieprowych wód fali, kto to słupy żelazne tam bije? To Bolesław, mąż chrobry, ludów swoich pan dobry" - pisała w XIX w. Maria Ilnicka.
XIX-wieczna grafika Jana Kazimierza Wilczyńskigo
1015
Wybucha III wojna polsko-niemiecka.
1017
Obrona Niemczy: wojska Henryka II wsparte przez pogańskich Wieletów przez miesiąc bezskutecznie próbują zdobyć gród.
1018
Pokój w Budziszynie kończy wojny z cesarstwem.
1018
Druga wyprawa na Ruś. Chrobry odbija Grody Czerwieńskie.
Światopełk kijowski, zięć Chrobrego - XIX-wieczny obraz Władimira Szeremietiewa
Chrobry i Złota Brama
Według Galla Anonima Bolesław Chrobry wyszczerbił swój miecz, uderzając w kijowską Złotą Bramę.
"Wjazd Chrobrego do Kijowa" - obraz Wincentego Smokowskiego z połowy XIX w.
1024
Umiera cesarz Henryk II. Nowym królem Niemiec zostaje Konrad II, pierwszy władca z dynastii salickiej.
Denary Chrobrego
Zachowało się kilka wersji, m.in. z napisem "GNEZDUN CIVITAS", a także "BOLISAUS".
1025
18 kwietnia - koronacja Bolesława Chrobrego.
Kopia liliowej korony pierwszego króla Polski
"Koronacja Bolesława Chrobrego" - obraz Jana Matejki z cyklu "Dzieje cywilizacji w Polsce" z 1889 r.
1025
17 czerwca umiera Bolesław Chrobry, pierwszy król Polski.
Biskup Thietmar
Wizerunek w katedrze merseburskiej
Cesarska lanca
czyli włócznia św. Maurycego
Mirosław Maciorowski: Bolesław Chrobry pierwszy oparł się germańskiej nawale i obronił Polskę przed krwiożerczym cesarzem Henrykiem II. Tak mnie uczono w szkole za Peerelu.
Prof. Jerzy Strzelczyk: Bo taka obowiązywała polityka historyczna: wróg musiał być jasno określony i musieli nim być Niemcy. Przecież nie brakowało krzywd doznanych z ich rąk. Chrobrego natomiast polska historiografia przedstawiała zawsze jako niewiniątko, które jeśli nawet wszczynało wojny, to tylko słuszne. W rzeczywistości to raczej jego należałoby określić mianem agresora: napadał na sąsiadów, zagarniał tereny, do których nie miał praw, i bezwzględnie rozprawiał się z przeciwnikami.
Adam Mickiewicz, który nieźle orientował się we wczesnopiastowskiej historii, pisał, że Bolesław ciągle łamał dane słowo i nie dotrzymywał traktatów zawartych z Henrykiem II.
Pewnie uważał, że lepiej pokazać siłę, niż czekać, aż ktoś użyje jej przeciw niemu.
Tyle że do pojęcia "agresor" w odniesieniu do Chrobrego nie należy przykładać dzisiejszej miary. Agresja w X czy XI w. stanowiła oczywistość i Bolesław nie był tu żadnym wyjątkiem. Tak postępowała większość władców, którzy walczyli o to, żeby utrzymać swoje władztwa, niemające jeszcze silnego fundamentu społecznego. Każdy dążył do ekspansji.
Wszczynanie wojen wynikało również z ekonomicznej konieczności. Chrobry panował nad ubogim społeczeństwem, na którego barkach ciężkim brzemieniem leżały koszty utrzymywania państwa oraz raczkującego Kościoła. Skąd miał wziąć środki na trzytysięczną drużynę? To kosztowało krocie. Tylko część brał z danin, ale za wiele z prostego ludu nie był w stanie zedrzeć.
Wielu historyków uważa, że jednym z podstawowych źródeł finansowania państwa Bolesława był handel, przede wszystkim niewolnikami. Ale żeby ich pozyskiwać, należało organizować wyprawy zbrojne, i to koniecznie zwycięskie. Bolesław musiał przecież jakoś zadowolić swoich wojów - narażali dla niego życie, a w zamian oczekiwali zysków. Jeńców i łupy rozdzielano między skarb książęcy i zasłużonych żołnierzy.
O politycznym geniuszu Chrobrego mówi się najczęściej w kontekście św. Wojciecha. Gdy zabili go pogańscy Prusowie, Bolesław wykupił jego zwłoki i sprowadził do Gniezna. Wówczas z pielgrzymką udał się tam jego przyjaciel, król niemiecki i święty cesarz rzymski Otton III. Trudno sobie wyobrazić, żeby wczesnośredniowieczny władca utkał tak misterny plan...
A jednak nie można tego nazwać inaczej niż przebłyskiem geniuszu. Czy to był przemyślany plan, tego nigdy się nie dowiemy, ale wiele wskazuje na to, że mógł taki być. Przecież Chrobry zdawał sobie sprawę, że gdy ginie chrześcijański misjonarz, od razu staje się męczennikiem za wiarę i - bez żadnej procedury kanonizacyjnej - świętym. A posiadanie w swoim kraju grobu świętego było w tamtych czasach niezwykle ważne, bo według ówczesnych wyobrażeń pośredniczył on między ludem a Bogiem.
Dla kraju Polan, gdzie nie było dotąd świętego, jego pojawienie się oznaczało wielki kapitał polityczny. Myślę, że Chrobry to świetnie wyczuwał. Gniezno z ciałem św. Wojciecha mogło się przerodzić w ważne centrum kultu religijnego. I tak się ostatecznie stało.
NIESAMOWITA KARIERA BISKUPA
Skąd Wojciech wziął się w państwie Polan?
Wojciech Sławnikowic (956-997) to postać trochę zagadkowa, chociaż wiemy o nim więcej niż o wielu innych z tej epoki. Można dostrzec dysproporcję między jego osiągnięciami za życia a sławą po śmierci i miejscem w historii. Gdybyśmy realnie próbowali przedstawić jego dokonania, nie naliczylibyśmy ich wiele. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że Wojciech był życiowym nieudacznikiem - czegokolwiek się chwycił, to nawalił. Z Pragi, gdzie dzięki koneksjom rodzinnym został biskupem, jego diecezjanie go wyganiali, i to aż dwukrotnie.
Dlaczego?
Tylko się domyślamy. Prawdopodobnie głównie dlatego, że nie chciał się pogodzić z wolnym tempem chrystianizacji kraju, choć przecież Czechy zostały ochrzczone dobre kilkadziesiąt lat wcześniej niż Polska. Między formalną chrystianizacją a przeniknięciem religii w głąb społeczeństwa musiało jednak upłynąć dużo czasu.
Hagiografowie św. Wojciecha przedstawiali jego historię dość niejasno, ale wniosek nasuwa się jeden: nie mógł zostać w praskiej diecezji, bo zbyt rygorystycznie wymagał od wiernych przestrzegania prawa kościelnego. Wojciech protestował m.in. przeciw wielożeństwu mieszkańców, zawieraniu małżeństw przez duchownych i handlowi niewolnikami. A wówczas ani społeczeństwo, ani kler nie zamierzało jeszcze z tego rezygnować.
Taki biskup nie mógł się podobać.
Naturalnie. Mamy jednak podstawy przypuszczać, że istniały również czysto polityczne motywy jego wypędzenia z biskupstwa, o których źródła nie mówią. Wojciech pochodził przecież z rodu Sławnikowiców, skłóconego z rządzącymi w Czechach Przemyślidami, którzy dążyli do opanowania całej Kotliny Czeskiej. Sławnikowice stali im na przeszkodzie, mieli samodzielne strategicznie księstwo w Libicach, położone przy granicy z państwem polańskim, które tylko nominalnie podlegało praskiemu władcy. Między Sławnikowicami a Przemyślidami dochodziło do konfliktów, choć też pewnie do współpracy, bo bez tego Wojciech nigdy nie zostałby biskupem.
Jednak w końcu nastąpiło ostateczne starcie. W 995 r. książę Czech Bolesław II Przemyślida najechał Sławnikowiców i zamordował czterech braci Wojciecha. Wydarzenie to przeszło do historii jako "krwawa łaźnia libicka". Ocaleli tylko senior rodu oraz piąty brat, bo akurat nie było ich wtedy w Libicach. W ten sposób dynastia Przemyślidów zakończyła proces jednoczenia ziem Kotliny Czeskiej pod swoim panowaniem.
Więc jako biskup Wojciech się nie sprawdził. I co wtedy?
Udał się do Rzymu, gdzie przeżył kilka lat w klasztorze. Chciał pielgrzymować do Jerozolimy, ale dotarł tylko do Monte Cassino i zrezygnował z dalszej podróży. W końcu jego kościelny zwierzchnik arcybiskup moguncki Willigis (diecezja praska była jej sufraganią) sprawił, że Wojciech wrócił do Pragi. Według prawa kanonicznego biskup jest bowiem nierozerwalnie związany ze swoją diecezją.
Drugie podejście do praskiego biskupstwa znów skończyło się fiaskiem. Według biografów Wojciecha przyczyną wyjazdu tym razem było złamanie przez praskich możnych prawa azylu kościelnego, którego udzielił kobiecie oskarżonej o cudzołóstwo. Możni wtargnęli do świątyni, bo uważali, że zgodnie z pradawnym zwyczajem kobieta powinna zostać stracona z ręki męża lub członków jego rodu.
Gdy okazało się, że Wojciech nie może sprawować rządów we własnej diecezji, a prawo kanoniczne zabrania mu wstąpienia do klasztoru, mógł już tylko udać się z misją chrystianizacyjną. Zostało to niejako wymuszone, bo wcale nie jestem pewien, czy Wojciech Sławnikowic rzeczywiście miał taki pomysł na życie.
Co zdecydowało, że wyruszył właśnie do Prusów?
Teoretycznie mógł nawracać np. Kumanów na wschodzie Węgier, ale z jakichś względów wyprawa do nich nie wchodziła w grę. Byli jeszcze Słowianie połabscy - Wieleci-Lucice, którzy mnóstwo krwi napsuli władcom niemieckim i polskim. W 983 r. wzniecili wielkie powstanie, które w północnej i środkowej części Połabia obaliło chrześcijaństwo i panowanie niemieckie. Ten kierunek też raczej odpadał, bo trudno sobie wyobrazić, żeby Wieleci wpuścili Wojciecha na swoje tereny, skoro tępili wszelkie przejawy chrześcijaństwa. Pozostali jedynie Prusowie.
Aby wyruszyć na misję do Prus, musiał się udać najpierw do Gniezna. Chrobry przywitał go z radością i nawet dał mu oddział zbrojnych.
Jednak Wojciech reprezentował nową falę misyjną w chrześcijaństwie, która chciała nawracać pogan nie mieczem, ale jedynie przykładem i słowem. W Gdańsku przeprawił się przez Wisłę, za którą znajdował się już teren niebędący pod polską kontrolą, i stamtąd odesłał wojów Bolesława.
Przebywał tam ledwie kilka dni i nie wiadomo, czy kogokolwiek zdołał ochrzcić. Prusowie przyjęli go wrogo, bo został prawdopodobnie utożsamiony z polską potęgą, i zabili. Ale wbrew temu, co można przeczytać u hagiografów Wojciecha, nie była to jakaś dzika żądza zabójstwa. Taki wniosek nasuwają fakty: zamordowany został tylko Wojciech, który być może nieświadomie naruszył jakieś miejscowe religijne tabu, dwaj towarzyszący mu misjonarze zostali bezpiecznie deportowani za Wisłę. Dzięki temu opowiedzieli o okolicznościach śmierci Wojciecha.
Prusowie obcięli mu głowę i nabili ją na pal.
A jakiś podróżny, jak piszą autorzy żywotów św. Wojciecha, zdjął ją z niego i dostarczył do Gniezna księciu Bolesławowi, który według późniejszej tradycji wykupił także ciało - za tyle złota, ile ważyło. Tak zaczęła się wielka kariera Sławnikowica, a Chrobry, władca kraju uważanego jeszcze za na poły pogański, zdobył "niebiańskiego sojusznika", patrona, pierwszego w tym rejonie kontynentu męczennika za wiarę.
OTTOŃSKA WIZJA ŚWIATA
Cesarz Otton III musiał wysoko cenić Wojciecha, skoro w 1000 r. zdecydował się na trwającą wiele miesięcy pielgrzymkę do jego grobu?
Znali się, cesarz uważał się za jego przyjaciela. Wojciech z pewnością musiał być człowiekiem wybitnym, skoro zrobił wrażenie na kimś takim jak Otton III. Może i był nadmiernie religijnie egzaltowany, ale na pewno coś ciekawego siedziało w tym człowieku. Zapał do nawracania i ascetyczne skłonności nie były wówczas czymś powszechnym.
Wojciech został zabity w 997 r., a cesarz wyruszył z Rzymu do jego grobu dopiero trzy lata później.
Historycy zastanawiają się, dlaczego tyle czekał. Wiadomość o śmierci Wojciecha z pewnością dotarła do niego już po kilku miesiącach. Oczywiście miał w Italii swoje kłopoty, a potem musiał jeszcze walczyć ze Słowianami połabskimi, ale i tak zwłoka była długa. W końcu jednak przyjechał i to była rzecz niebywała. Cesarz, zwierzchnik całego świata chrześcijańskiego, nie odwiedzał nikogo poza granicami imperium. To lokalni władcy przyjeżdżali do niego, zwykle z wiernopoddańczym hołdem. Tymczasem Otton III pojechał do kraju, który został ochrzczony zaledwie przed 34 laty.
Warto zauważyć, że to jedyna oficjalna wizyta głowy państwa niemieckiego w Polsce aż do naszych czasów. Dopiero w 1990 r. Warszawę odwiedził prezydent Richard von Weizsäcker.
Przyczyny takiego gestu musiały być ważne.
Jedna była czysto dewocyjna - Otton III chciał się pomodlić u grobu czczonego przez siebie św. Wojciecha. Niektórzy uczeni postawili hipotezę, że chciał uzyskać jego ciało od Chrobrego i umieścić je gdzieś u siebie, może w Akwizgranie. Wiemy, że dostał tylko ramię.
Druga przyczyna była czysto polityczna. Chrobry od dawna współpracował z Ottonem III w walce ze Słowianami połabskimi, którzy zagrażali obu państwom. Ale antywielecki sojusz trzeba tu zostawić na marginesie, bo cesarzowi chodziło o coś więcej. Wszystko wskazuje na to, że w ciągu tych trzech lat od śmierci św. Wojciecha do zjazdu w Gnieźnie uformowała się w jego umyśle ambitna koncepcja polityczna - Renovatio Imperii Romanorum, czyli "odnowienie Cesarstwa Rzymskiego".
Przecież w 962 r. zostało już odnowione przez Ottona I.
Rzeczywiście, zarówno dziadek, jak i ojciec Ottona III nosili tytuły cesarzy. Tyle że w 1000 r. cesarstwo odnowione przez Ottona I stało się już anachroniczne. Jak wiadomo, składało się z dwóch części: północnej - niemieckiej, i południowej - italskiej, ale całość znajdowała się pod hegemonią królów niemieckich, bo zawsze tylko oni stawali się cesarzami.
W czasach Ottona III utrzymanie takiego imperium było już nierealne, bo Francja na zachodzie, Dania na północy, Polska czy Czechy na wschodzie formowały się w państwa narodowe. Ich władcy może i skłonni byliby uznać autorytet cesarza, ale nie hegemonię. Absolutnie nie zamierzali się z nim dzielić realną władzą. Każdy dbał o to, żeby na swoim podwórku rządzić samodzielnie.
Rozumieli to zarówno Otton III, jak i współpracujący z nim ściśle papież Sylwester II. Zresztą papieże reprezentowali wówczas pogląd, że Kościół rzymski nie powinien za bardzo identyfikować się z Kościołem cesarskim. Dlatego popierali dążenia emancypacyjne innych państw: duńskiego, polskiego, czeskiego czy węgierskiego, co przekładało się na wsparcie polityczne władców tych państw.
Na czym więc polegała ottońska wizja świata?
Otton III i Sylwester II doszli do wniosku, że należy stworzyć cesarstwo uniwersalne, którego siedziba nie będzie gdzieś w Akwizgranie czy Magdeburgu, tylko w Rzymie, jak w czasach antycznych. Uważali, że chrześcijańska Europa powinna się składać z czegoś w rodzaju federacji niezależnych państw pod polityczną zwierzchnością cesarza i duchową papieża. Porządek, jaki planowali na kontynencie, najlepiej ilustruje miniatura z ewangeliarza Ottona III, na której do umieszczonego w centralnym miejscu cesarza zbliżają się cztery kobiety z koronami na głowach, podpisane jako Roma, Gallia, Germania i Sclavinia.
To uniwersalne cesarstwo składać się więc miało z Rzymu, zapewne także z całą Italią, ziem niemieckich, jakiejś części przyszłej Francji, czyli ówczesnego państwa zachodniofrankijskiego, wtedy niezależnego od Ottona III, oraz Słowiańszczyzny, której filarem miało zostać państwo Chrobrego sprzymierzone z cesarstwem.
Ambitny projekt, taka praunia europejska.
Tylko aby go zrealizować, Otton III i Sylwester II musieli ułożyć sobie stosunki z ambitnymi oraz silnymi władcami tych krajów, przede wszystkim z Chrobrym. I ten ważny wzgląd polityczny razem z czysto dewocyjnym, związanym z kultem św. Wojciecha, sprawił, że Otton III zdecydował się na tak spektakularny krok - opuścił własne państwo i udał się do Gniezna. W dodatku zimą, która z jednej strony sprzyjała podróżom, bo zamarznięte drogi były przejezdne, ale z drugiej strony taka wyprawa musiała być uciążliwa dla Ottona III, który nigdy nie cieszył się dobrym zdrowiem. Już samo przekroczenie zimą przełęczy alpejskich łatwe nie było. Jednak cesarzowi bardzo się spieszyło.
BISKUP PRZYWIEZIONY W TECZCE
Przebieg zjazdu w Gnieźnie znamy głównie z kronik Thietmara i Galla Anonima. Obaj podkreślają, że Bolesław wspaniale ugościł cesarza, a Otton III zdjął z głowy swój diadem i udekorował nim Chrobrego. Gall wysnuł z tego gestu wniosek, że cesarz, oszołomiony fantastycznym przyjęciem, wyniósł księcia do godności królewskiej.
Oczywiście należy docenić znaczenie takich gestów. Włożenie Chrobremu diademu na głowę, nazwanie go "przyjacielem cesarza" i "przyjacielem ludu rzymskiego" z pewnością można uznać za jego wyniesienie, nadanie mu jakiejś formy suwerenności. Niektórzy historycy uważają nawet, że Otton III upatrzył Bolesława na swego następcę, ale to chyba zbyt daleko idąca hipoteza, bo trudno przypuszczać, by książęta niemieccy zaakceptowali taki pomysł. Z całą pewnością to nie była koronacja, raczej wstęp do niej albo jej zapowiedź.
Gall Anonim swą kronikę pisał grubo ponad wiek później, a biskup merseburski Thietmar był świetnie poinformowany, po pierwsze dlatego, że te wydarzenia rozgrywały się za jego życia, a po drugie, należał do ścisłej czołówki niemieckiego Kościoła. W obu tych źródłach główne fakty się zgadzają, ale w szczegółach są różnice.
Thietmar skupia się na kościelnych ustaleniach, które zapadły na zjeździe, i nic nie mówi o wyniesieniu Chrobrego do godności królewskiej. Gall jakby zupełnie zapomniał o kościelnych postanowieniach. Opisuje wspaniałe przyjęcie cesarza i twierdzi, że Bolesław został przez niego wywyższony. Dopiero połączenie tych dwóch relacji daje jakiś obraz. A ponieważ kronika Thietmara była w Polsce nieznana aż do końca XVIII w. [w Niemczech nie było lepiej - historycy nie czytali jej z powodu koślawej łaciny, pierwsze tłumaczenie na niemiecki z 1606 r. też okazało się ciężkie i hermetyczne, dobrego przekładu kronika doczekała się dopiero w 1790 r.], opowieść o zjeździe gnieźnieńskim całe wieki była u nas niepełna. Uważam, że należy bardziej wierzyć Thietmarowi.
Czyli istotą zjazdu były postanowienia kościelne?
W tym względzie doszło do rzeczywistych decyzji, a nie tylko gestów. Od chrztu w 966 r. aż do 1000 r. Kościół w Polsce był organizacyjnie niedorozwinięty - działał tu zaledwie jeden biskup. Ten pierwszy miał na imię Jordan, a po jego śmierci (między 982 a 984) nastał kolejny, Unger. To właśnie on sprawował tę godność w 1000 r., gdy Otton III przybył do Gniezna. Jako biskupowi podlegał mu cały kraj Bolesława, a przynajmniej ta jego część, która stanowiła patrymonium odziedziczone po Mieszku I, czyli państwo opisane w Dagome iudex jako Civitas Schinesghe. Na tym ogromnym obszarze duchowieństwa prawie nie było, więc Unger nie mógł skutecznie pełnić swojej funkcji. Nawet do wyświęcania nowych biskupów potrzebował aż trzech innych, a on był przecież sam.
Podczas zjazdu doszło do niezwykle ważnego wydarzenia: powołano polską prowincję kościelną - metropolię z siedzibą w Gnieźnie. Podporządkowano jej trzy biskupstwa: we Wrocławiu, w Krakowie i Kołobrzegu, czyli na obszarach, które dość późno zostały przyłączone do Bolesławowego państwa. Zamysł był jasny: nowe obszary zamierzano silniej związać z centralą. Biskupstwo kołobrzeskie upadło prawdopodobnie jeszcze za panowania Chrobrego, bo Pomorze po prostu odłączyło się od jego władztwa i na organizację kościelną musiało jeszcze poczekać. Ale pozostałe dwa okazały się trwałe.
Unger nie został jednak biskupem gnieźnieńskim, Otton III na czele nowej prowincji postawił kogoś innego.
Unger zapewne miał nadzieję, że zostanie metropolitą - był zasłużony, długo pełnił swoją funkcję i łączyły go dobre stosunki z Chrobrym. Tymczasem cesarz, najpewniej w porozumieniu z papieżem Sylwestrem II, na czele metropolii postawił Radzima Gaudentego, przyrodniego brata św. Wojciecha. Można powiedzieć, że biskupa "przywiózł w teczce". Unger tę decyzję oprotestował, ale nic to nie dało.
Znaleziono jednak wyjście, żeby jego prestiż zanadto nie ucierpiał - utworzono dla niego oddzielne biskupstwo poznańskie, które obejmowało południowo-zachodnią część Wielkopolski. Żeby nie upokorzyć zasłużonego duszpasterza, nie włączono go w skład metropolii gnieźnieńskiej, Unger nie został więc sufraganem Radzima Gaudentego.
Krótko potem, podczas podróży do Rzymu, został ujęty i uwięziony w klasztorze w Magdeburgu. Uznał wówczas - nie wiadomo, czy z własnej woli, czy przymuszony - zwierzchnictwo tamtejszego arcybiskupa i prawdopodobnie aż do śmierci był jego sufraganem. Wiązały się z tym późniejsze pretensje Magdeburga do zwierzchnictwa nad polskim Kościołem. Ale trudno sobie wyobrazić, żeby po śmierci Ungera Bolesław Chrobry, który miał decydujący wpływ na mianowanie jego następcy, zgodził się, by nadal był on sufraganem obcej metropolii.
Podczas zjazdu gnieźnieńskiego Bolesław poszerzył więc znacznie zakres swojej władzy - uzyskał prawo inwestytury biskupów, które przysługiwało tylko królom. Bez tego skuteczne rządzenie Kościołem w kraju nie było możliwe. Nie zyskał co prawda królewskiej korony, ale to, co się w Gnieźnie wydarzyło, z pewnością można było traktować jako jej zapowiedź.
AGRESOR
Ambitne plany stworzenia cesarstwa uniwersalnego zniweczyła śmierć Ottona III już w 1002 r. Pociągnęła za sobą zmianę orientacji politycznej w Niemczech. Jego następca Henryk IV nie chciał już budować imperium opartego na czterech filarach - Romie, Gallii, Germanii i Sclavinii.
Król Niemiec Henryk IV, który po koronacji na cesarza (1014) zostanie Henrykiem II [Świętym], to zupełnie inny władca i człowiek niż jego poprzednik. Otton III był otwarty, przyjacielski i miłosierny, Henryk II - skryty, wyrachowany i bezwzględny. Jako władca dążył raczej do rzeczywistego, czyli hegemonialnego, a nie tylko symbolicznego panowania nad tymi królestwami. Chrobry zapewne wiedział, że już nic nie będzie tak jak dotąd, dlatego prawdopodobnie postanowił uprzedzić Henryka II i pierwszy zaatakował.
Najechał Łużyce i Milsko, zajął Budziszyn i gród Strzała położony ok. 80 km na północny zachód od Drezna.
Jakkolwiek na to patrzeć, był to akt agresji, bo ten obszar nigdy nie wchodził w skład państwa Polan, lecz stanowił część królestwa niemieckiego. Ale istnieją też pewne poszlaki wskazujące na to, że Bolesław mógł mieć jakieś prawa do tych terenów. Jedna z pośrednich wskazówek mówi, że cieszył się poparciem niektórych panów wschodnioniemieckich, zwłaszcza margrabiego Miśni Ekkeharda, który był rywalem Henryka II do niemieckiego tronu, został jednak zamordowany w niejasnych okolicznościach. Być może Bolesław dostał również jakieś prawa do tych ziem jeszcze od Ottona III, np. został margrabią którejś z marchii. Ale to tylko hipotezy. Jak było naprawdę, raczej nigdy się nie dowiemy.
W każdym razie, jak pisze Thietmar, "zajął cały ten kraj aż po rzekę Elsterę", a niemiecki kontratak nie przyniósł rezultatu. Gdy Sasi przybyli z wojskiem, by odbić zajęte przez niego obszary, Bolesław oświadczył, że zajął je w porozumieniu z Henrykiem II. To dość zadziwiające.
Ale mogło tak być. Henryk II na początku swoich rządów nie czuł się jeszcze zbyt pewnie. Żeby zasiąść na tronie, musiał pójść na kompromisy z wieloma niemieckimi możnowładcami. Gdy Chrobry, który miał wielu stronników wśród saskich panów, najechał jego ziemie, Henryk prawdopodobnie także z nim musiał się jakoś porozumieć. Król Niemiec był zapewne skłonny zaakceptować panowanie Bolesława w Łużycach i Milsku, ale oczywiście jedynie na zasadzie lennej. I tak się stało, gdy w sierpniu 1002 r. Chrobry stanął przed obliczem Henryka na zjeździe w Merseburgu.
Ale doszło tam też do wydarzenia, które znamionowało przyszły konflikt - gdy Chrobry po zakończeniu obrad wyjeżdżał z Merseburga, jego orszak zaatakowali jacyś ludzie. Ledwie uszedł z życiem. Ten epizod pokazuje, jak diametralnie zmieniły się stosunki polsko-niemieckie: jeszcze w 1000 r. Otton III w Gnieźnie nazwał Bolesława swoim przyjacielem, a już dwa lata później po spotkaniu z jego następcą polski książę omal nie zginął. Do próby zamachu doszło przy całkowitej bierności wojska Henryka II, co wskazywało, że właśnie on mógł za tym stać.
Konflikt polsko-niemiecki toczył się przez kilkanaście lat.
Miał kilka faz, trwał z przerwami aż do 1018 r., ale można powiedzieć, że Bolesław ostatecznie wyszedł z niego obronną ręką. Poczynał sobie zresztą agresywnie i ryzykownie. Już rok po najechaniu Łużyc i Milska, w 1003 r., zbrojnie zajął Pragę, a przecież Czechy - od lat związane politycznie i kościelnie z królestwem niemieckim - stanowiły dla Henryka II przeciwwagę dla siły Chrobrego.
WŁADCA GNIEZNA I PRAGI
Jak do tego doszło?
Przebieg wydarzeń znamy głównie dzięki kronice Thietmara, ale także zapiskom czeskiego kronikarza Kosmasa z Pragi. W Czechach panował wtedy Przemyślida, książę Bolesław III Rudy. Thietmar pisze, że rządził okrutnie, a prześladował m.in. swoich braci, Jaromira i Udalryka (Oldrzycha). Pierwszego wykastrował, drugiego próbował zamordować, a ostatecznie obu wygnał z kraju, i to razem z matką. Kres jego rządom położył bliżej nieznany Włodziwoj, wezwany przez lud i osadzony na tronie. Kim był, nie do końca wiadomo, prawdopodobnie również Przemyślidą, ale z bocznej linii. Bolesław III Rudy schronił się przed nim najpierw u margrabiego Henryka ze Schweinfurtu, a potem u Chrobrego.
Włodziwoj, którego Thietmar przedstawia jako opoja i nazywa "jadowitą żmiją", głupi nie był. Natychmiast po przegnaniu Rudego i objęciu władzy pojechał do króla Henryka II do Ratyzbony i uzyskał od niego inwestyturę lenną w Czechach. Jednak zaraz po powrocie zmarł. Wówczas Czesi wezwali z wygnania braci Bolesława Rudego, lecz Chrobry zaatakował ich i ponownie wypędził, a na tronie osadził z powrotem Bolesława Rudego.
Thietmar, który nienawidził polskiego księcia, twierdzi, że był to z jego strony tylko podstęp.
Według niego przebiegły Chrobry przewidział, że Bolesław Rudy złamie zaprzysiężony pokój, który był warunkiem jego powrotu, i zemści się na swych przeciwnikach. Takie postępowanie natychmiast ściągnie na niego gniew ludu, a to z kolei stworzy dogodną sytuację do interwencji.
I według Thietmara tak się stało, bo Rudy rzeczywiście wyrżnął przeciwników, zaprosiwszy ich w tym celu do swojego domu. Wówczas wzburzeni Czesi wysłali potajemnie poselstwo do Chrobrego i błagali o wybawienie ich od brutalnego władcy. Bolesław zaprosił Rudego do siebie, niby na naradę, a gdy ten przybył (Kosmas twierdzi, że do Krakowa), kazał mu wyłupić oczy i skazał na wygnanie. Sam zaś ruszył do Pragi, gdzie mieszkańcy obwołali go władcą.
Można więc powiedzieć, że Czechy objął w posiadanie całkiem legalnie?
Rzeczywiście było to niezupełnie bezprawne. W końcu przez matkę był spokrewniony z Przemyślidami, a w Pradze miał jakieś swoje stronnictwo, które go tam przecież wezwało. A że tak okrutnie postąpił z Bolesławem Rudym, to już inna sprawa.
Zresztą przykładając do tego średniowieczną miarę, potraktował go honorowo, bo takie wówczas obowiązywały zasady eliminacji przeciwników z polityki - nie śmierć, tylko oślepienie i wygnanie.
Henryk II musiał jakoś zareagować na tę samowolę Chrobrego. Przecież burzyła układ sił w regionie.
Król Niemiec, który wciąż jeszcze umacniał swoją władzę, tym razem skłonny był przełknąć gorzką pigułkę i zgodzić się na panowanie Chrobrego w Czechach. Jego posłowie zażądali od Bolesława, by uznał, że nowe ziemie obejmuje z jego woli i będzie mu służył. A gdy Chrobry odmówił, Henryk II zażądał hołdu lennego na zasadach, jakie obowiązywały Przemyślidów. To jednak też spotkało się z odmową księcia.
W konsekwencji doszło do wybuchu I wojny polsko-niemieckiej. Wielu historyków uważa, że Chrobry nie mógł postąpić inaczej, bo nawet gdyby przyjął propozycję, Henryk II i tak prędzej czy później ruszyłby przeciw niemu.
Jak przebiegała I wojna polsko-niemiecka?
Zanim wybuchła na dobre, Chrobry próbował dywersji. Najpierw wmieszał się w wojnę domową w Niemczech, wspierając Henryka ze Schweinfurtu, który zawiedziony współpracą z Henrykiem II wystąpił przeciw niemu. Chrobry próbował też skłonić do rebelii swego sojusznika, margrabiego Guncelina z Miśni, brata wspomnianego już Ekkeharda, rywala Henryka II do tronu niemieckiego. Guncelin jednak odmówił, a Henryk ze Schweinfurtu został pokonany i uciekł do Chrobrego.
Pod koniec 1003 r. Henryk II ruszył na Milsko, lecz z powodu fatalnych warunków atmosferycznych wyprawa zakończyła się fiaskiem. Ale gdy kilka miesięcy później uderzył na Czechy, Chrobry dał się zaskoczyć - Czesi otwierali grody przed wojskiem Henryka II i wyrzynali polskie załogi.
Panowanie Bolesława w Pradze trwało więc tylko nieco ponad rok?
Zbyt wiele dzieliło Czechów i Polaków, żeby powiódł się pomysł stworzenia wspólnego państwa. Bolesław musiał uciekać z Pragi. Podczas odwrotu, gdy do miasta wkraczały wojska niemieckie, którym przewodził książę Jaromir, przegnany niegdyś przez Chrobrego brat Bolesława III Rudego, zginął Sobiesław Sławnikowic, najstarszy brat św. Wojciecha, twardo stojący przy Polakach.
Chrobry opuścił Czechy, ale północne Morawy zatrzymał.
ZDOLNY WÓDZ SILNEJ ARMII
Po odbiciu Czech Henryk zdobył także Budziszyn, całe Łużyce Górne, a w sierpniu 1005 r. rozpoczął kolejną wyprawę przeciw Chrobremu. Antagonizm polsko-niemiecki był tak silny, że Henryk nie zawahał się sprzymierzyć przeciw Bolesławowi z poganami, plemionami Wieletów-Luciców.
Henryk nie był jeszcze wówczas cesarzem, lecz tylko królem Niemiec, a od maja 1004 r. także Włoch, ale oczywiście nie wypadało, żeby arcychrześcijański władca zawierał sojusz z arcypogańskimi Wieletami-Lucicami. Jednak złamał tę zasadę, bo najwidoczniej uznał, że ważniejsze jest pokonanie Bolesława. Notabene Henryk II jako jedyny spośród niemieckich władców został kanonizowany (1146).
W 1005 r. jego wojska dotarły aż pod Poznań.
Ale miasta nie zdobyły! Poznań prawdopodobnie okazał się twierdzą dobrze ufortyfikowaną i silnie obsadzoną. Walki musiały być ciężkie, a straty Niemców - duże, bo jak podaje Thietmar, Bolesław wyjednał sobie u Henryka przebaczenie.
Bez wątpienia wpływ na miękką postawę niemieckiego władcy miało i to, że w szeregach saskich nie było jedności, a wielu panów popierało Chrobrego. Król zapewne uznał, że lepiej zgodzić się na pokój, niż szturmować miasto i stracić jeszcze więcej ludzi. Thietmar nie zostawił nam informacji, jakie były warunki pokoju poznańskiego, ale raczej pewne jest, że Henryk II odzyskał Łużyce i Milsko. Wiadomo to stąd, że dwa lata później, w 1007 r., Chrobry znów próbował te ziemie odbić.
Próbuję zrozumieć postawę Bolesława, który cały czas zadzierał z władcą teoretycznie o wiele silniejszym. Dlaczego ryzykował?
Z tym stosunkiem sił bym nie przesadzał, bo Henryk II miał na terenie swojego rozległego kraju mnóstwo kłopotów i przeciwników. Do walki z Chrobrym mógł zapewne angażować jedynie wojska pochodzące ze wschodnich marchii. Niekoniecznie więc miał miażdżącą przewagę, a poza tym Bolesław był naprawdę zdolnym i skutecznym wodzem.
Jaką stosował taktykę?
Starał się w miarę możliwości nie wpuszczać nieprzyjaciela w granice swego terytorium. Znakomicie wykorzystywał potencjał wojska i naturalne walory kraju. Dużą rolę w systemie obrony odgrywały puszcze nadgraniczne - dzikie i gęste wówczas knieje, w których trudno było się poruszać pieszo, a co dopiero konno. Tylko w niewielu miejscach wyrąbano tzw. przesieki, czyli swoiste furtki umożliwiające przemieszczanie się. Te miejsca łatwo było bronić. Również rzeki - Odra, Nysa Łużycka czy Bóbr - stanowiły niełatwe zapory do pokonania. A nawet jeśli wróg w końcu je sforsował, to zwykle był już mocno osłabiony.
Chrobry był wodzem upartym, pomysłowym i bardzo cierpliwym. Stworzył też skuteczny system mobilizacyjny - po ojcu odziedziczył silną drużynę, ale oprócz niej powoływał pod broń nieomal wszystkich wolnych ludzi. Według Galla Anonima, któremu w tym względzie można wierzyć, dysponował ok. 4 tys. opancerzonych rycerzy i 13 tys. lekkozbrojnych. Wówczas była to potężna siła. Ten system musiał nie najgorzej działać aż do śmierci Mieszka II, syna i następcy Chrobrego.
Ważne okazało się też to, że Bolesław szybko zdobył autorytarną pozycję - bezwzględnie rozprawił się z innymi pretendentami do tronu. O ile wiemy, jego władza nie była kwestionowana. Rozkazy księcia były niezwłocznie wykonywane, podczas gdy Henryk II często napotykał bunty książąt czy margrabiów. Miał też w swoim państwie wielu stronników Chrobrego, którzy nawet się z tym specjalnie nie kryli.
Dwa lata po pokoju poznańskim Chrobry znów zajął Łużyce i Budziszyn, najważniejszy gród państwa Milczan.
Henryk II zareagował w 1010 r. Zaraz po Wielkanocy poprowadził kolejną wyprawę na Bolesława. Ale wkrótce potem ciężko zachorował i musiał zawrócić. Jego wojska wkroczyły jednak na tereny państwa Chrobrego pod dowództwem innych wodzów, m.in. czeskiego księcia Jaromira oraz Hermana, margrabiego Miśni. Niemcy spustoszyli kraj Ślężan i Dziadoszan, czyli centralną i północno-zachodnią część dzisiejszego Dolnego Śląska, ale wyprawa poniosła klęskę. Thietmar przyznał, że król "nie dotarł tam, gdzie zamierzał".
DYPLOMATYCZNA ROZGRYWKA O SYNA
Trzy lata później w Merseburgu wreszcie został zawarty pokój.
Jeden z niemieckich uczonych postawił hipotezę, że Henryk II bardzo zmienił się pod wpływem wspomnianej choroby. Gdy wydobrzał, zaczął podobno inaczej traktować dotychczasowych wrogów. Ale w tej zmianie chyba ważniejszą rolę odegrała polityka. Wydaje się, że w 1013 r. to obu stronom zależało na pokoju. Henryk II przygotowywał się do zbrojnej wyprawy do Włoch, która miała mu przynieść cesarską koronę. Natomiast Chrobry musiał pilnie interweniować na Rusi, gdzie w tarapatach znalazł się książę Światopełk, mąż nieznanej z imienia córki Bolesława.
Pokój w Merseburgu zawarty w maju 1013 r. poprzedziła wizyta Mieszka, syna Chrobrego. Przybył tam z darami i złożył hołd lenny.
Przez lata historycy spierali się, czego ten hołd dotyczył - całego kraju czy jedynie Milska i Łużyc zajętych przez Chrobrego. Prawdopodobnie chodziło właśnie o te dzielnice, bo gdy trzy i pół miesiąca później Bolesław, zabezpieczywszy się uprzednio zakładnikami, przybył do Merseburga, potwierdził hołd właśnie z Milska i Łużyc. Przywiózł niemieckiemu królowi hojne dary, a sam, jak zaznacza Thietmar, otrzymał jeszcze hojniejsze. Dostąpił też zaszczytu niesienia miecza przed idącym do kościoła Henrykiem II.
Pokój w Merseburgu można traktować jako sukces Chrobrego?
Jak najbardziej! Jego polityczny wymiar był niezwykle istotny, bo dowodził, że Henryk II pogodził się z tym, iż nie zdoła upokorzyć Bolesława. A że polski władca złożył mu hołd lenny? To nie stanowiło żadnej ujmy. Bycie lennikiem takiego władcy jak Henryk II, wkrótce cesarza rzymskiego, traktowane było nawet jako wyróżnienie. No i jeszcze jedna istotna kwestia: wcześniej Bolesław płacił niemieckiemu królowi trybut, a stosunek lenny zdejmował z niego ten obowiązek.
W Merseburgu doszło do kolejnego ważnego wydarzenia - postanowione zostało małżeństwo Mieszka, syna Bolesława, z Rychezą, siostrzenicą cesarza Ottona III, córką palatyna lotaryńskiego Ezzona, stronnika Henryka II. Rycheza, jak wiadomo, odegra w przyszłości ważną rolę w polskiej historii.
Pokój merseburski okazał się jednak nietrwały.
Bo Chrobry nie wypełnił lennych zobowiązań wobec cesarza. Thietmar oskarża go o wiarołomstwo: otrzymał od Henryka II posiłki, gdy wyruszył na Ruś, ale sam nie wsparł króla w wyprawie do Włoch. A gdy został wezwany do stawienia się przed cesarskim obliczem i wytłumaczenia się z tego, odmówił przybycia. W dodatku knuł przeciw Henrykowi II ile wlezie.
Thietmar opisuje, że wysłał swego syna Mieszka do księcia Udalryka (który po Jaromirze został nowym władcą Czech) i namawiał go do wspólnego wystąpienia przeciw cesarzowi. Ale Udalryk nie dość, że nie przystał na propozycję, to jeszcze uwięził Mieszka, a potem wydał Henrykowi II.
Cesarz trzymał więc Bolesława w szachu.
Chrobry słał poselstwa i prosił Henryka II, żeby uwolnił syna, ale cesarz uzależnił to od przybycia Bolesława do niego do Merseburga. Potem jednak doszło do narady z możnymi oraz hierarchami kościelnymi, podczas której część uczestników twardo opowiedziała się za tym, żeby nadal więzić Mieszka, a Chrobrego zmusić do uległości. Ale inni - Thietmar twierdzi, że przekupieni - uważali, że cesarzowi takie postępowanie nie przystoi. Ostatecznie Henryk II wydał Mieszka właśnie tym możnym, na słowo i za poręczeniem ich majątku, a oni oddali syna Chrobremu i rozwiązali mu w ten sposób ręce.
PRZED CESARZEM NIE PĘKAŁ
Latem 1015 r. Henryk II zażądał od Bolesława, który złamał przysięgę lenną, zwrotu Milska i Łużyc. Gdy książę odmówił, niemiecki władca znów ruszył z wyprawą.
3 sierpnia 1015 r. wojska cesarza przeprawiły się przez Odrę koło Krosna, a z północy Chrobrego miał atakować książę saski Bernard. Prawdopodobnie jednak w tym czasie wygasły jego zobowiązania do pomocy zbrojnej cesarzowi, więc się wycofał. Także czeski władca Udalryk nie przybył Henrykowi II z pomocą, co najpewniej spowodowane było jakimiś działaniami opóźniającymi podjętymi przez Chrobrego.
Pozbawiony posiłków cesarz zdecydował się na odwrót, podczas którego jego wojska doznały wielkiej klęski z ręki ścigających ich wojów Chrobrego. Thietmar ubolewał, że poległo 200 rycerzy, a najznamienitszych wymienił nawet z imienia. W czasie tej kampanii talentem militarnym błysnął także młody Mieszko, który w pogoni za cesarzem przekroczył Łabę i oblegał Miśnię. Popalił i splądrował podgrodzie, a potem szturmował główny gród, którego podobno broniły nawet kobiety. Operację przerwał przybór Łaby, który spowodował, że Polacy musieli się wycofać.
Kolejny najazd Henryka II również zakończył się więc porażką, a jednak na początku 1017 r. to Chrobry wystąpił z propozycjami pokojowymi.
Do żadnych rokowań jednak nie doszło, o czym zdecydowały względy prestiżowe. Bolesław nie przybył do Merseburga, bo nie mógł się zgodzić na negocjacje na dworze przeciwnika. Z kolei cesarz nie mógł przyjechać na teren swojego lennika. Wojna trwała więc dalej. W następnym roku Mieszko z rozkazu ojca wtargnął do Czech i je złupił. W odpowiedzi oburzony cesarz, wsparty m.in. przez pogańskich Wieletów-Luciców, dotarł pod Niemczę.
W dzieciństwie zaczytywałem się w książkach Karola Bunscha, a jego "Obrona Niemczy" chyba najmocniej zapadła mi w pamięć.
Z opisu Thietmara także wynika, że była heroiczna. Cesarz kazał zbudować machiny oblężnicze, ale obrońcom udało się je spalić. Odpierali też szturmy Czechów księcia Udalryka i Wieletów-Luciców. W końcu wojska niemieckie były już tak wyczerpane, że Henryk II zarządził odwrót. Oblężenie okazało się klęską, jak i cała kolejna wojna. Chrobry obserwował te wypadki z Wrocławia i gdy Henryk odmaszerował do Czech - jak to ujął Thietmar - "weselił się w Panu i brał udział w świeckiej radości swoich wojów".
Po triumfie książę zaproponował wymianę jeńców i poprosił cesarza o łaskę, co tak naprawdę oznaczało kolejną ofertę pokoju.
I tym razem, 30 stycznia 1018 r., został zawarty w Budziszynie. To chyba najkorzystniejszy układ Chrobrego w czasie kilkunastoletnich wojen z Henrykiem II?
Sukcesem było już to, że został zawarty na terenie wchodzącym w skład państwa Chrobrego. Henryk II, choć osobiście nie przybył do Budziszyna, nie mógł być z tego zadowolony, podobnie jak z warunków zawartego układu. Utrwalał on bowiem zdobycze Bolesława, czyli Łużyce i Milsko. Zapewne też ustanawiał poprawne stosunki między oboma państwami.
Wiele wskazuje na to, że od tego czasu nie było już między Chrobrym a Henrykiem II dysonansów ani sporów. Przeciwnie, istnieją wskazówki, które mówią, że Bolesław, choć tyle lat walczył z cesarzem, czuł przed nim respekt. Wnosimy to stąd, że ze swoją koronacją czekał aż do jego śmierci. Henryk zmarł w 1024 r., a w następnym roku, według wszelkiego prawdopodobieństwa, Bolesław włożył koronę.
Niemcy wściekali się na niego, że zrobił to bez cesarskiej zgody, ale nic nie wskazuje na to, żeby kwestionowali jego prawo do tytułu królewskiego. Zresztą wkrótce Chrobry zmarł, a koronowany został również jego syn, Mieszko II.
O wojnach Chrobrego z Henrykiem II polska tradycja historyczna aż do XVIII w. nic nie wiedziała, bo nie znała kroniki Thietmara. Gall Anonim o nich w ogóle nie wspominał, a słabym echem tych konfliktów jest u niego jedynie informacja, że Bolesław wbijał żelazne pale graniczne nad Elsterą, czyli na zachodniej rubieży ówczesnego osadnictwa słowiańskiego. Niestety, na 1018 r. kończy się kronika Thietmara i od tego momentu poruszamy się trochę we mgle.
NA KIJÓW!
Musimy teraz opowiedzieć o działaniach Chrobrego na wschodzie. W 1014 r. nie wypełnił zobowiązań lennych wobec Henryka II, bo musiał ruszyć z wyprawą na Ruś.
Chrobry wydał jedną z córek, której imienia nie znamy, za Światopełka, syna wielkiego księcia kijowskiego Włodzimierza Wielkiego. Światopełk władał nadaną mu przez ojca dzielnicą turowsko-pińską, ale w 1013 r. Włodzimierz kazał go wraz z żoną uwięzić, zarzucając mu spiskowanie z teściem. Chrobry musiał interweniować na Rusi, choć zapewne był to jedynie pretekst, bo chodziło o coś więcej niż wybawienie córki i zięcia z kłopotów. Bolesław usiłował przecież prowadzić politykę mocarstwową, przynajmniej na środkowoeuropejską skalę, a że na Rusi trwały walki wewnętrzne, postanowił wykorzystać sytuację.
O jego pierwszej wyprawie na Ruś nie wiadomo wiele. Thietmar pisze, że spustoszył duży obszar kraju, a potem doszło do jakiegoś zatargu między jego żołnierzami a Pieczyngami, wojami koczowniczego plemienia z terenów dolnej Wołgi, którzy wcześniej zawarli sojusz z Chrobrym. Mimo to książę bezwzględnie stłumił bunt Pieczyngów i wyciął ich w pień.
A uwolnił zięcia i córkę?
Wiadomo, że Światopełk w 1015 r., po śmierci Włodzimierza, opuścił więzienie i zasiadł na kijowskim tronie. Ale już rok później wystąpił przeciw niemu brat Jarosław, który do historii przeszedł z przydomkiem "Mądry". Zdobywając władzę, Światopełk kazał bowiem zabić dwóch przyrodnich braci, małoletnich jeszcze Borysa i Gleba, którzy mieli prawo dziedziczenia po Włodzimierzu. Ten postępek nie spodobał się na Rusi. Jarosław przy wsparciu Cerkwi przegnał brata z Kijowa, a jego żonę uwięził.
Te wydarzenia stały się pretekstem do drugiej interwencji Chrobrego na Rusi w 1018 r. Jest ona znacznie lepiej opisana w źródłach, m.in. dzięki Thietmarowi, który najpewniej korzystał z wiedzy niemieckich posiłków wspierających wyprawę. Dużo o niej pisze także Gall Anonim, a mamy jeszcze najstarsze źródło - latopis Powieść minionych lat staroruskiego kronikarza Nestora (ok. 1050 - ok. 1114). Każda z tych relacji jest rzecz jasna tendencyjna, bo autorzy związani byli ze stronami konfliktu. W głównym zarysie przebieg wypadków jest jednak zbieżny.
Chrobry pokonał wojska Jarosława w wielkiej bitwie nad Bugiem, a potem wkroczył do Kijowa.
Jedną z najciekawszych informacji dotyczących tej bitwy dostarczył Nestor. Dzięki niemu wiemy nieco więcej o tym, jak wyglądał Chrobry. Ówczesnym zwyczajem obie strony przed bojem wyzywały się na odległość, a Chrobremu naurągał jeden z ludzi Jarosława. "Oto ci przybodziem oszczepem brzuch twój tłusty" - krzyczał do księcia. Nestor wyjaśnił, że Bolesław był tak gruby, że ledwo siedział na koniu. Chrobry na obelgę zareagował atakiem, a ponieważ Jarosław nie zdążył uszykować wojsk, nastąpił pogrom. Zginęło mnóstwo ruskich wojów, a wkrótce po bitwie Chrobry wkroczył do Kijowa.
Gall opisuje, że książę, "dobywszy miecza z pochwy", uderzył nim w słynną kijowską Złotą Bramę.
Relacja Galla z Rusi jest najbardziej zabarwiona legendą. Chrobry nie mógł uderzyć w Złotą Bramę, bo jeszcze jej nie było, została wzniesiona w 1037 r. Bolesław prawdopodobnie wkroczył do Kijowa bez walki, gdyż wzięło tam górę stronnictwo Światopełka. Jarosław uciekł po bitwie do Nowogrodu, ale na miejscu Chrobry zastał jego macochę, żonę i dziewięć sióstr.
DAMY KSIĘCIA
Jedną z nich, Przedsławę, potraktował jak łup wojenny. Gall twierdzi, że posiadł ją "tylko jeden raz, jak nałożnicę", czyli po prostu zgwałcił. Miał się w ten sposób zemścić za to, że Jarosław Mądry nie chciał oddać mu swojej siostry za żonę, gdy w 1017 r. Bolesław starał się o nią po śmierci trzeciej żony, Emnildy.
Nigdy nie dowiemy się, jak było naprawdę. Niektórzy historycy uważają, że piękna Przedsława tak się Chrobremu spodobała, że została jego konkubiną. Miał przywieźć ją ze sobą do Polski, ale nie mogli razem zamieszkać ani w Gnieźnie, ani w Poznaniu, gdzie przecież przebywała jego żona Oda. Prof. Gerard Labuda postawił hipotezę, że Bolesław mógł wybudować specjalnie dla Przedsławy siedzibę na Ostrowie Lednickim. Przypuszczenie to wysnuł stąd, że odnaleziono tam pewne zabytki, które można łączyć z Kościołem wschodnim, a z tego kręgu przecież wywodziła się Przedsława.
To, że została sprowadzona do Polski, jest wielce prawdopodobne, ale czy się przed tym broniła? Nie byłbym taki pewny. Teza Galla, że została przez Chrobrego zniewolona, jest problematyczna, choć prof. Jacek Banaszkiewicz wykazywał, że wzięcie w posiadanie czy - mówiąc wprost - zgwałcenie córy książęcej należało do ówczesnego rytuału. Mogło być symbolicznym przypieczętowaniem praw Bolesława do tej kobiety: "Nie chcieliście mi jej dać, to sam sobie ją wziąłem".
Tak czy inaczej, za dobrze to o Chrobrym nie świadczy, natomiast dowodzi jego witalności. W 1018 r. był już nie najmłodszy, a mimo to nie zadowalał się jedną kobietą - znacznie od siebie młodszą Odą, ale poszukiwał też płochych rozrywek "na boku".
Światopełk utrzymał się na tronie w Kijowie?
Tylko przez rok. Chrobry wrócił z Rusi do Gniezna po 11 miesiącach, oprócz Przedsławy przywiózł ogromne łupy i mnóstwo jeńców. Przyłączył też do swego kraju Grody Czerwieńskie (rozległy obszar wokół Przemyśla, Sanoka, grodów Czerwień i Wołyń), które jednak utracimy już za rządów Mieszka II.
W 1019 r. Światopełk doznał klęski z ręki Jarosława w bitwie nad rzeką Altą i uciekł do Polski. Chrobry już jednak mu nie pomógł. Jego zięć zmarł w niejasnych okolicznościach, jak pisze Nestor, gdzieś na pustyni "między Lachami i Czechami". Podbój Rusi przez Chrobrego, podobnie jak w 1003 r. Czech, nie okazał się więc trwały.
Skoro jesteśmy przy kobietach, zapytam o żony Chrobrego, przede wszystkim o trzecią - Emnildę, chyba najważniejszą?
Niewątpliwie. Gall Anonim twierdzi, że miała ogromny wpływ na męża. Jako niewiasta miłosierna walczyła o życie ludzi skazanych przez księcia na śmierć i dzięki uciekaniu się do przeróżnych wymyślnych podstępów udawało jej się wyjednać dla nich łaskę. Mogło to oczywiście stanowić element subtelnej gry między małżonkami. Chrobry jako władca autorytarny pewnych wystąpień nie mógł tolerować, dla buntowników kary musiały być dotkliwe, nawet śmierć. Ale potem mogła następować refleksja albo zmieniały się okoliczności i musiał wyjść z trudnej sytuacji. Dzięki żonie wycofywał się ze zbyt surowych postanowień bez utraty twarzy. Nie ma powodu, by nie wierzyć w tę relację Galla.
Chrobry i Emnilda przeżyli wiele lat w zgodzie aż do jej śmierci. Wszystko wskazuje na to, że tworzyli udane małżeństwo, a Emnilda przysłużyła się Polsce i poddanym. Do czasu odkrycia przez polską historiografię kroniki Thietmara w ogóle nie znaliśmy jej imienia. Nie wiemy, skąd się wywodziła, prawdopodobnie ze Słowiańszczyzny połabskiej, ale południowej, gdzie w przeciwieństwie do północnej chrześcijaństwo trzymało się mocno.
Chrobry z Emnildą miał dwóch synów: Mieszka, który został jego następcą, i młodszego Ottona, a także trzy córki: dwie nieznane z imienia (jedną była wspomniana żona Światopełka) oraz Regelindę, żonę Hermana, margrabiego miśnieńskiego, którą - jak się przypuszcza - nieznany artysta uwiecznił w jednej z figur w kościele w Naumburgu jako "śmiejącą się Polkę", co jednak bywa też kwestionowane.
A pozostałe żony?
O potomstwie z pierwszą, nieznaną z imienia córką margrabiego Miśni Rygdaga, nic nie wiadomo. Druga, bezimienna Węgierka, urodziła Chrobremu syna Bezpryma, który kilkadziesiąt lat później przysporzy krajowi kłopotów. Czwarta, Oda, urodziła tylko córkę Matyldę, która miała wyjść za mąż za Ottona ze Schweinfurtu, syna jednego z niemieckich stronników Bolesława. Ostatecznie jednak do tego nie doszło, a jej los pozostaje nieznany.
Czy Chrobry był okrutnym władcą? Thietmar opisuje makabryczne zwyczaje panujące za jego czasów. Za rozpustę albo uwiedzenie cudzej żony winowajcę przybijało się do mostu gwoździem "poprzez mosznę z jądrami". Potem dostawał on nóż i miał wybór: umrzeć albo uwolnić się przez cięcie. A nieprzestrzegającym postu wybijano zęby.
Thietmar uważał te kary za konieczne i dowodzące, że Bolesław jest gorliwym chrześcijaninem. Wiadomo, że niełatwo było przekonać ludzi do przestrzegania przepisów kościelnych. Tak drastyczne kary chyba jednak wykraczały poza normy przyjęte w kręgu zachodniego chrześcijaństwa. Być może więc polski książę chciał w ten sposób szybciej przeforsować zmianę wiary z pogańskiej na chrześcijańską.
Thietmar opisywał te metody z aprobatą, choć Chrobrego nie cierpiał. Zresztą w tym, co o nim pisał, można nawet dostrzec ukryty podziw - zdawał sobie bowiem sprawę, że to godny przeciwnik dla niemieckiego króla.
CHROBRY CZY WIELKI?
Czy zważywszy na jego liczne sukcesy, można nazwać Chrobrego najwybitniejszym polskim władcą?
Bolesław jak równy z równym walczył z Henrykiem II, władcą teoretycznie o wiele potężniejszym. Z poprzednim cesarzem Ottonem III się zaprzyjaźnił. Wywalczył metropolię. No i pierwszy zdobył królewską koronę. W polskiej tradycji przydomek "Wielki" został nadany z górą trzy stulecia później Kazimierzowi, ale i Bolesław niekiedy był tak nazywany. Utrwalił się jednak jako Chrobry, czyli dzielny.
Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy był najwybitniejszym władcą, ale na pewno był potrzebny w momencie historycznym, w którym rządził.
Jeśli wielkość mierzyć trwałością podbojów, to Chrobry jednak się nie broni, bo ani Czechy, ani Ruś nie pozostały w polskich rękach. To Mieszko I stworzył strukturę polityczną, która okazała się trwała, skoro obecne państwo przypomina to, które zostawił Bolesławowi.
Chrobry jednak wzmocnił ten wciąż nieustabilizowany system polityczny. Wyrugował tendencje separatystyczne - lokalne, plemienne. Musiał być przy tym zdecydowany, nie mógł się cackać. Archeolodzy odnaleźli ślady grodów, które kwitły, a potem zostały spalone i nie były odbudowywane - to ślady jakichś trudnych dziś do zdefiniowania antagonizmów lokalnych.
Może rozprawił się z opozycją?
Chrobremu udało się narzucić swoją wolę lokalnym watażkom i wyeliminować ich z gry. Osiągnął to nie tylko przez walkę i zakładanie sieci nowych grodów, czyli systemu kontroli, który pilnował jego rządów, lecz także przez nową religię, która chyba dość szybko eliminowała pozostałości pogańskie.
Czynnikiem scalającym państwo były wojny zewnętrzne, bo podczas nich wojowie, pochodzący z różnych stron, łączyli się w celu podbojów i łupów.
Kolejnym - osadnictwo jenieckie. W polskiej toponimii jest sporo nazw miejscowości o charakterze etnicznym, obcym, np. Serby, Kaszuby, Pomorzany, Pomorzanki, tyle że nie leżą one na Kaszubach ani na Pomorzu. To prawdopodobnie właśnie pozostałości po osadzaniu jeńców na zupełnych pustkowiach, które w ten sposób zagospodarowywano.
Chrobry zaciągał też na żołd najemników, m.in. wikingów, a gdy nie organizował wypraw, osadzał ich w okolicach dużych grodów, np. Gniezna, gdzie dobrze opłacani stanowili wielkie oparcie dla panującego.
Wszystko też wskazuje na to, że ok. 1000 r. zaczęła się upowszechniać łacińska nazwa Polonia, czyli Polska.
Można to łączyć ze zjazdem w Gnieźnie?
Nie da się tego rozstrzygnąć. Pewien niemiecki uczony dowodził, że tę nazwę wymyślił cesarz Otton III, ale nie wydaje się to możliwe. Z pewnością jednak Chrobry potrzebował takiego spoiwa terminologicznego. Dotąd nazwa "Polska" nie pojawiała się w źródłach, a autorzy kronik mieli kłopot z nazwaniem poddanych Mieszka I. Ibrahim ibn Jakub pisał, że był on "królem Północy", Widukind zaś wspominał o jakichś tajemniczych Licikavikach.
Większość uczonych uważa, że określenie "Polska" pochodzi od wielkopolskiego plemienia Polan, które było przewodnie na tych ziemiach. Ale nie ma ani jednego źródła, które by to plemię tak nazywało. Gdy pojawiła się nazwa Polonia, dotyczyła już całego państwa Chrobrego, określała mieszkańców wszystkich dzielnic, jakie składały się na jego władztwo. No i całe to państwo podlegało jednej prowincji kościelnej.
Panowanie Chrobrego położyło więc fundamenty pod splendor kraju - za Mieszka I Polska nie była szerzej znana, za Bolesława stała się graczem, z którym w regionie wszyscy musieli się liczyć.
THIETMAR I JEGO KRONIKA
Thietmar z Merseburga (25 lipca 975 - 1 grudnia 1018) był synem Zygfryda, grafa z Walbecku, i Kunegundy z rodu grafów ze Stade. Oba rody należały do feudalnej elity Saksonii. Dwóch najstarszych synów Zygfryd przeznaczył do stanu rycerskiego, trzech młodszych, w tym Thietmara - do duchownego. Być może w jego przypadku zdecydowało o tym upośledzenie fizyczne: był niski, miał zniekształconą szczękę i nos.
W 987 r. ojciec umieścił 12-letniego syna w benedyktyńskim klasztorze św. Jana Chrzciciela na Górze w Magdeburgu, a potem w miejscowej szkole katedralnej. Kariera Thietmara nabrała tempa, gdy po śmierci rodziców stał się zamożny. Po 997 r. zdobył stanowisko przeora w klasztorze w rodzinnym Walbecku .
Przełomowy dla Thietmara okazał się 1004 r., gdy zyskał możnego protektora - arcybiskupa magdeburskiego Tagina, któremu zawdzięczał objęcie w 1009 r. biskupstwa w Merseburgu.
Stolec biskupi w Merseburgu dawał stały dostęp do króla, który miał tu swój zamek. Thietmar znalazł się w centrum niemieckiej polityki. Uczestniczył w zjazdach książąt, w wyprawach przeciw Bolesławowi Chrobremu (m.in. w 1007 i 1010 r.), a także w obronie kraju w 1012 r. Brał też udział w rozmowach pokojowych z wysłannikami Chrobrego w Allstedt i Merseburgu.
Początek pisania kroniki przez Thietmara badacze datują na 1012 r. Pierwotnie kronikarz chciał opisać dzieje swego biskupstwa, ale dzieło rozrosło się do ośmiu ksiąg i ostatecznie opiewa "żywot i czyny przezacnych saskiego rodu królów". Pisało je ośmiu pisarzy pod okiem biskupa, który osobiście nanosił poprawki. Zachował się oryginał kroniki - od ok. 1570 r. był przechowywany w Dreźnie. Z bombardowania miasta w lutym 1945 r. ocalało zaledwie kilka stron, na szczęście ok. 1905 r. wykonano faksymile całego dzieła.
Kronika Thietmara jest podstawowym źródłem wiarygodnej wiedzy o panowaniu Chrobrego, a także Mieszka I. Polańscy książęta byli ściśle powiązani z saską elitą. Biskup Merseburga, bezpośredni świadek posunięć niemieckich władców wobec Bolesława, wiedzę o Mieszku czerpał od ludzi, którzy znakomicie go pamiętali.
WŁÓCZNIA, DIADEM, KORONA
Podczas zjazdu w Gnieźnie w 1000 r. cesarz Otton III udekorował Bolesława Chrobrego diademem i wręczył mu kopię włóczni św. Maurycego. W polskiej tradycji uznawano to za akt koronacji, jednak nauka taką interpretację odrzuca.
Jedyną pamiątką po zjeździe jest kopia włóczni św. Maurycego, legendarnego wodza Legii Tebańskiej z III w., której chrześcijańscy żołnierze wezwani do wyrzeczenia się wiary zginęli za nią męczeńską śmiercią. Włócznia stanowiła symbol władzy suwerennej, nie była jednak insygnium koronacyjnym. Prof. Gerard Labuda interpretował jej wręczenie Chrobremu jako uwolnienie go od obowiązku płacenia trybutu.
Otton III miał kilka kopii włóczni, które wręczał sojusznikom. Wierzono, że kopia przez dotknięcie nią oryginału automatycznie stawała się relikwią.
Nie wiadomo, jak wyglądał i z czego był zrobiony diadem, który Otton III włożył na głowę Bolesława. Z pewnością jednak jako cesarski dar stał się dla dynastii piastowskiej najważniejszym symbolem władzy. Niektórzy badacze przypuszczają, że w 1025 r., gdy Chrobry w katedrze gnieźnieńskiej koronował się na króla, mógł posłużyć się diademem. Podobnie jego syn Mieszko II, koronowany po śmierci ojca.
Obie koronacje dokonane w okresie interregnum, czyli po śmierci cesarza Henryka II, a przed wyniesieniem kolejnego (Konrad II został cesarzem dopiero w 1027 r.), wywołały oburzenie w Rzeszy Niemieckiej. Kronikarze pisali o uzurpacji, ale koronacji nie zakwestionował papież. Przez politykę faktów dokonanych Piastowie dołączyli do grona monarchów.
Mieszko II utracił władzę na rzecz swego przyrodniego brata Bezpryma, który koronę oddał cesarzowi. Przekazała mu ją, wraz ze swoją, królowa Rycheza, żona Mieszka II. W Rocznikach hildes heimskich i kronice opactwa Brauweiler jest mowa właśnie o koronie, a nie diademie. Istniała więc prawdopodobnie korona Chrobrego. "Była przypuszczalnie wieloboczna, składała się z segmentów wykonanych w złotej blasze, suto wysadzanych szlachetnymi kamieniami" - pisał prof. Michał Rożek, badacz polskich regaliów. Tak wyglądały bowiem inne znane korony ówczesnych władców.
MIESZKO II LAMBERT
LATA ŻYCIA
990 - 10 lub 11 maja 1034
LATA PANOWANIA
1025 - 1031 jako król Polski
1032 - 10 lub 11 maja 1034 jako książę jednej z dzielnic, prawdopodobnie Małopolski i Mazowsza
RODZINA
Żona
Rycheza Lotaryńska, zwana Ryksą (ok. 993-1063, ślub w 1013), córka Matyldy Lotaryńskiej i palatyna lotaryńskiego Ehrenfrieda Ezzona
Dzieci
Kazimierz I Odnowiciel (25 lipca 1016 - 19 marca 1058), książę Polski [rozmowa na s. 106]
N.N. - córka (1013-1075), żona Beli I, króla Węgier
Gertruda (ok. 1025-1108), żona Izjasława I, syna wielkiego księcia kijowskiego Jarosława Mądrego
Mieszko II Lambert
według Jana Matejki
1013
Podczas zjazdu w Merseburgu zapada decyzja, że Mieszko Lambert poślubi Rychezę Lotaryńską.
"Królowa Ryksa (Rycheza)" - obraz Wojciecha Gersona z 1891 r.
Matylda i Ezzon
Teściowie Mieszka II należeli do ścisłej elity cesarstwa.
Matylda i Ezzon (pierwszy z prawej) na XII-wiecznej "Genealogii ottońskiej"
1025
Prawdopodobnie 25 grudnia Mieszko II Lambert zostaje koronowany na króla Polski.
Mieszko II na ilustracji z XV-wiecznej "Chronica Polonorum" Macieja Miechowity
1027
Mieszko II otrzymuje od Matyldy szwabskiej, księżnej Górnej Lotaryngii, kodeks Ordo Romanus. Dołączony do niego list dedykacyjny zawiera charakterystykę króla.
1027
W Rzymie Konrad II Salicki zostaje koronowany na świętego cesarza rzymskiego.
1028
Armia Mieszka II uderza na Saksonię.
1029
Zaczyna się odwetowa wyprawa cesarza Konrada II przeciwko Mieszkowi. Po nieudanym oblężeniu Budziszyna wojska niemieckie się wycofują. Mieszko II traci Morawy na rzecz Czech.
1030
Pierwsze wystąpienia ludowe przeciw państwu i Kościołowi.
1031
Państwo Mieszka II atakuje koalicja zawiązana przez cesarza Konrada II i księcia kijowskiego Jarosława Mądrego. Mieszko traci Grody Czerwieńskie oraz Łużyce i Milsko.
Wielki książę kijowski Jarosław Mądry
1031
Bezprym, przyrodni brat Mieszka II, przejmuje z pomocą Rusi władzę w kraju. Zaprowadza tyrańskie rządy, które od początku spotykają się z niezadowoleniem społecznym.
Ukarany władca
Mieszko II ucieka do Czech, gdzie zostaje uwięziony i na rozkaz księcia Udalryka wykastrowany.
Książę Czech Udalryk z żoną Bożeną - ilustracja z XIV-wiecznej "Kroniki Dalimila"
1032
Umiera Bezprym, do kraju wraca Mieszko II. Podczas zjazdu w Merseburgu rezygnuje z korony królewskiej.
1033
Powstaje imperium złożone z Niemiec, Italii i Burgundii.
1033
Mieszko II ponownie jednoczy państwo.
1034
Brzetysław I zostaje księciem Czech.
Mirosław Maciorowski: Przez całe wieki Mieszko II był chłopcem do bicia dla dziejopisów. Krytykować zaczął go już Gall Anonim.
Prof. Jerzy Strzelczyk: Stało się tak, bo za jego panowania - w latach 30. XI w. - upadło państwo stworzone przez Bolesława Chrobrego. Trzeba więc było wytłumaczyć, jak doszło do tej klęski. Gallowi zależało, żeby Bolesławowi Krzywoustemu, dla którego pisał swoją kronikę, przedstawić wzorzec idealnego władcy. Uczynił nim Chrobrego. W opisie kronikarza jest on wyłącznie wybitny, nie można mu przypisać żadnej wady czy potknięcia.
Skoro ten wielki monarcha stworzył potężne państwo, a jego wnuk Kazimierz, zwany Odnowicielem, musiał je potem odbudowywać, to winnym upadku trzeba było wskazać tego, kto rządził między nimi.
Ale Gall nie krytykuje wprost Mieszka II, w kronice nie ma negatywnej charakterystyki tego władcy.
Jednak porównując panowanie Chrobrego do rządów Mieszka II, Gall pisze: "Złoty wiek zmienił się w ołowiany, Polska, przedtem królowa strojna w koronę błyszczącą złotem i drogimi kamieniami, siedzi w popiele odziana w strojne szaty".
Te słowa nie dotyczą króla osobiście, tylko państwa, którym rządził. Także Wincenty Kadłubek nie atakuje bezpośrednio Mieszka II. Niemal wiek po Gallu Anonimie napisał jedynie, że choć królowi nie brakowało dzielności, nie dorównał ojcu sławą i toczył boje raczej z konieczności niż z poczucia siły.
Dopiero w XIV-wiecznej Kronice wielkopolskiej oraz XV-wiecznych kronikach Jana Długosza jest zawarta krytyka Mieszka II. Autorzy obdarzyli go przydomkiem Gnuśny, czyli bezczynny, nawet leniwy. Był także "głuchy na rady i lekkomyślny w czynie", że zacytuję Długosza. Potem te oceny, z większym lub mniejszym natężeniem i różnymi ubarwieniami, powtarzali dziejopisarze aż do XIX w.
Nie były uzasadnione?
Absolutnie nie odpowiadały prawdzie. Mieszko II całe wieki był krzywdzony przez polską tradycję.
Upadek państwa za jego panowania to przecież fakt.
Mieszko II starał się kontynuować politykę ojca, ale nie zawsze mu się to udawało. Zapewne nie był tak uzdolnionym politykiem ani tak wybitnym wodzem, niemniej jednak nie był też nieudacznikiem. Przypomnę, że jeszcze za życia ojca, podczas wojen polsko-niemieckich, niejednokrotnie udowadniał, że potrafi dowodzić.
W trakcie samodzielnych rządów popełniał oczywiście błędy. Być może w innym czasie i innych warunkach nie pociągnęłyby one za sobą tak przykrych konsekwencji, ale Mieszkowi II przyszło rządzić krajem obarczonym dużym ryzykiem upadku.
Dlaczego? Przecież jego ojciec zostawił państwo ustabilizowane, silne militarnie, umocnione własną metropolią kościelną i królewską koroną.
Niestety, wszystko, co możemy opowiedzieć o Polsce za panowania Chrobrego z dużą dozą prawdopodobieństwa, dotyczy okresu, gdy Thietmar z Merseburga pisał swoją kronikę, czyli do 1018 r.
Państwo, które Bolesław zostawił Mieszkowi II, z pozoru rzeczywiście silne, okazało się jednak nietrwałe. Pełnej i wiarygodnej odpowiedzi na pytanie, "dlaczego", nigdy raczej nie uzyskamy. Możemy jedynie stawiać hipotezy.
Prawdopodobnie u schyłku panowania Chrobry nie był już tak rzutkim i energicznym władcą jak wcześniej. Można to wnosić stąd, że choć Polska utraciła wtedy Pomorze, to w źródłach nie ma śladu informacji, że planował jego odbicie. Prawdopodobnie w kraju zaczęły się wówczas również jakieś starcia wewnętrzne.
Jednak chyba największy wpływ na późniejsze kłopoty Mieszka II miało to, że ojciec zostawił mu mocno obciążoną polityczną hipotekę. W momencie śmierci Chrobrego Polska za sprawą jego działań była państwem skłóconym ze wszystkimi sąsiadami: Rusią na wschodzie, Czechami na południu, Niemcami na zachodzie i pogańskimi Wieletami-Lucicami na północnym zachodzie. Niełatwo było rządzić takim krajem.
W CESARSKIM RODZIE
Zanim jednak doszło do upadku państwa, Mieszkowi II wiodło się całkiem nieźle. W 1013 r., podczas zawierania pokoju merseburskiego, wszedł do jednego z największych rodów w Europie.
Postanowione tam zostało, a może nawet zawarte, jego małżeństwo z Rychezą (Ryksą), córką Matyldy, siostry cesarza Ottona III, i palatyna lotaryńskiego Ehrenfrieda Ezzona. Dla dynastii piastowskiej było to ogromne wyróżnienie. Młody, 23-letni wówczas książę brał za żonę bliską krewną cesarza. Jego dziad Mieszko I czy ojciec Bolesław Chrobry o takiej partii mogli jedynie pomarzyć. Również żenili się z Niemkami, ale co najwyżej margrabiankami, damami pochodzącymi z rodów o znacznie niższej pozycji w hierarchii społecznej.
Na taki związek zgodę musiał wyrazić król niemiecki, a od 1014 r. cesarz Henryk II. Dlaczego się zgodził, skoro oznaczało to wzmocnienie Bolesława, z którym przecież ciągle prowadził wojny?
Wpływ na to miała sytuacja polityczna. Około 1012 r. Henryk II szykował wyprawę do Włoch, która miała mu przynieść cesarską koronę. Potrzebował pokoju we własnym kraju. Tymczasem miał tu silną opozycję w postaci lotaryńskich możnowładców niezadowolonych z jego wyboru na króla Niemiec. Jednym z najważniejszych w tym gronie był właśnie palatyn Ezzon, ojciec Rychezy.
Istnieją przypuszczenia, że poprzednik Henryka II, Otton III, właśnie Ezzona przewidywał na swego następcę i nawet polecił przekazać mu po swojej śmierci insygnia cesarskie. Ale sprawy potoczyły się inaczej i na tronie zasiadł Henryk II. Wrogość między nim a Ezzonem była jednak spowodowana nie tylko kwestią sukcesji, lecz także majątku.
Matylda, wychodząc za Ezzona, otrzymała od Ottona III ogromne dobra w Saksonii, w pobliżu Marchii Merseburskiej i Miśnieńskiej, ale Henryk II po objęciu władzy nie uznał tych nadań i zażądał ich zwrotu. Chrobry, z którym Henryk od lat prowadził wojny, stanął, rzecz jasna, po stronie Ezzona. Ślub ich dzieci nie mógł być więc zaskoczeniem. Istnieją zresztą przypuszczenia, choć niepotwierdzone źródłowo, że małżeństwo Rychezy i Mieszka II mogło być postanowione już podczas zjazdu w Gnieźnie w 1000 r.
Henryk II, myśląc o cesarskiej koronie, nie mógł lekceważyć ani Ezzona, ani Chrobrego. Musiał doprowadzić do kompromisu i przed wyprawą do Włoch zapewnić sobie pokój w kraju. Nie tylko uznał więc w końcu nadania Ottona III dla Matyldy, lecz także przyznał Ezzonowi dodatkowe dobra. Zaakceptował też małżeństwo Mieszka II i Rychezy, które prawdopodobnie i tak było już przesądzone.
Wiele wskazuje na to, że po ślubie młoda para zamieszkała w Krakowie.
Mediewiści taki wniosek wysnuli m.in. z listu dedykacyjnego księżnej Matyldy szwabskiej, żony księcia Górnej Lotaryngii Fryderyka II, dołączonego do kodeksu Ordo Romanus, który podarowała Mieszkowi II prawdopodobnie ok. 1027 r. Matylda zawarła w nim charakterystykę króla, a wśród licznych zalet wymieniła też taką, że był budowniczym wielu kościołów. Ta informacja prowadzi nas właśnie do Krakowa, gdzie w czasach Mieszka II i Rychezy rzeczywiście powstały nowe świątynie na wzgórzu wawelskim, m.in. kościół św. Gereona [już nieistniejący] oraz rotunda św. św. Feliksa i Adaukta. Cechy architektoniczne obu obiektów, a także sam kult świętych nawiązują do tradycji kolońskiej, skąd wywodziła się Rycheza.
Z jej obecnością w Krakowie należy łączyć również pojawienie się kilku ważnych źródeł pisanych, np. Rocznika augijsko-kolońskiego i jego kontynuacji - Rocznika Rychezy. To dokument niezwykle ważny, ponieważ znalazły się w nim m.in. zapiski utrwalające doniosłe wydarzenia w życiu kraju, jak małżeństwo Mieszka II i Rychezy, narodziny ich syna Kazimierza czy śmierć Mieszka w 1034 r. Nie ma wątpliwości, że rocznik powstawał w Krakowie i uzupełniano go jeszcze długo po śmierci Mieszka II, aż do XIII w.
Następca Bolesława Chrobrego przysposabiał się więc najpewniej do rządzenia krajem we własnej dzielnicy krakowskiej nadanej mu przez ojca. A na Wawelu razem z nim rezydowała Rycheza.
ZDOLNY WÓDZ, UTALENTOWANY DYPLOMATA
Gdy w 1025 r. Mieszko II zaczynał samodzielne panowanie, był do tego przygotowany?
Raczej tak. Wspomniany list dedykacyjny Matyldy szwabskiej zawiera informacje, że kształcił się od najmłodszych lat, zdobywał ogładę dworską, znał łacinę i grekę. Rodzice Mieszka musieli zadbać o to, by przed objęciem rządów swobodnie poruszał się w świecie dworskim i politycznym.
Zdobywał też niezbędną praktykę: podczas wojen z Henrykiem II dowodził w bitwach, a Chrobry wykorzystywał go również do misji dyplomatycznych.
I to niezwykle ważnych. W 1013 r., kilka miesięcy przed zawarciem pokoju merse burskiego, Chrobry wyprawił syna do Magdeburga, gdzie przygotował on grunt dla jego podpisania. Przybył tam z darami i złożył hołd lenny cesarzowi, a zawarty później układ okazał się sukcesem Chrobrego.
Ale wkrótce potem ojciec wysłał Mieszka do Pragi. Ta misja okazała się już nieudana.
Miał tam namówić czeskiego księcia Udalryka do wspólnego wystąpienia przeciw Henrykowi II. Jednak Udalryk Mieszka uwięził, a potem wydał królowi Niemiec. Chrobremu z wielkim trudem udało się wyciągnąć syna z niewoli. Z tym wydarzeniem łączy się nieco późniejszy epizod, który wiele mówi o Mieszku II.
Jak pamiętamy, z niewoli wydostał się dzięki temu, że sprzyjający Chrobremu sascy możnowładcy poręczyli za niego całym majątkiem. Thietmar pisze, że przed powrotem młodego księcia do Polski upomnieli go, a za jego pośrednictwem także Chrobrego, by już "nie czynili cesarzowi żadnych wstrętów", bo to narazi przyjaciół na kłopoty.
Wkrótce jednak rozgorzała nowa wojna i wojska niemieckie znów wkroczyły na polskie ziemie. W okolicach Krosna nad Odrą armia Henryka II stanęła naprzeciw wojsk dowodzonych przez Mieszka II. Wówczas możni napomnieli go, żeby dotrzymał danego słowa, poddał się woli cesarza i nie narażał na utratę majątków tych, którzy za niego poręczyli. Mieszko II uprzejmie wytłumaczył im jednak, że choć rzeczywiście odzyskał wolność dzięki nim oraz cesarskiej łasce, to znajduje się teraz pod władzą ojca. A książę Bolesław oraz rycerze, których mu powierzył, nigdy by się na to nie zgodzili.
Odmówił?
Tak, ale zaznaczył, że robi to wbrew swej woli. Była to niezwykle dyplomatyczna odpowiedź, której sascy możni nie mogli zarzucić braku logiki. Mieszko II okryłby się przecież hańbą, gdyby zdradził ojca i kraj.
W krwawej walce, która potem nastąpiła, spisał się dobrze, przyczyniając się do powstrzymania wojsk niemieckich. Co prawda przeszły one Odrę, ale nie dotarły do Poznania ani Gniezna. Mieszko ścigał je potem aż za Łabę. Dotarł do Miśni, lecz zaniechał oblężenia tego grodu i wycofał się, bo rzeka gwałtownie przybrała i groziło mu odcięcie.
Zanim więc Mieszko II objął samodzielne rządy, niewątpliwie zdążył udowodnić, że się do tego nadaje.
OSACZONY PRZEZ WROGÓW
W 1024 r. zmarł Henryk II, ostatni król Niemiec i cesarz rzymski z saskiej dynastii Ludolfingów, a na niemieckim tronie zasiadł Konrad II, pierwszy przedstawiciel dynastii salickiej. Mieszko II wystąpił przeciw niemu. To był początek jego kłopotów?
Niewątpliwie. Po śmierci Henryka II o tron niemiecki walczyli dwaj Konradowie, praprawnukowie po kądzieli Ottona I, cesarza w latach 962-973. Ostatecznie, zgodnie zresztą z wolą zmarłego monarchy, elektorzy na nowego władcę wybrali Konrada zwanego Starszym [ur. w 990 r., jego rywal, zwany Konradem Młodszym, urodził się w 1003 r.]. Ten wybór nie wszystkim się podobał, a największe niezadowolenie wywołał na zachodzie Niemiec, głównie w Nadrenii i Lotaryngii. Gdy więc na początku 1026 r. Konrad II wyjechał do Włoch, by koronować się na cesarza, wybuchła przeciw niemu rebelia. Mieszko II, już wówczas koronowany król Polski, opowiedział się po jej stronie.
Jakimś echem tej decyzji zapewne był wspomniany już list dedykacyjny Matyldy szwabskiej, w którym nie bez przyczyny wychwala ona pod niebiosa polskiego władcę. Syn Matyldy znalazł się bowiem wśród zwolenników rokoszu. To, co pisze o Mieszku II Matylda, kontrastuje z głosami dopływającymi do nas z kręgów cesarskiego dworu. Wipo (ur. przed 1000 - zm. po 1046), autor niemieckiej kroniki Chwalebne czyny cesarza Konrada II, zarzuca Mieszkowi np. pychę i "przywłaszczenie imienia króla".
Po powrocie z Włoch Konrad II stłumił rebelię...
...i gdy bunt już w zasadzie dogorywał, Mieszko II ni stąd, ni zowąd najechał Saksonię. Doszło do tego na początku 1028 r. Nie widać logicznych powodów do podjęcia takiej wyprawy właśnie w tym momencie. Zraził do siebie nie tylko cesarza, lecz także możnych w Saksonii, którzy mogli mu sprzyjać.
Ten krok okazał się zapalnikiem wydarzeń, które ostatecznie doprowadziły go do upadku. Żeby je lepiej zrozumieć, trzeba jednak spojrzeć na ówczesną sytuację polityczną w środkowej Europie w szerszym kontekście.
To spójrzmy.
Na niepokojach w Niemczech, które wybuchły po objęciu władzy przez Konrada II, nie tylko Mieszko II próbował coś ugrać, lecz także książę czeski Udalryk i król Węgier Stefan I. Do walk dochodziło na pograniczu niemiecko-polskim, niemiecko-czeskim oraz niemiecko-węgierskim. Na tym tle rodziły się zręby sojuszu polsko-węgierskiego, ale też współpraca niemiecko-czeska skierowana przeciw Polsce i Węgrom.
Rok po ataku Mieszka II na Saksonię nastąpiła odwetowa wyprawa Konrada II na Łużyce, będące w polskich rękach od 1018 r. Wojska niemieckie obległy Budziszyn, lecz nie zdołały go zdobyć i wycofały się po ciężkich walkach. Wiele wskazuje na to, że mniej więcej w tym samym czasie Udalryk sprzymierzony z Konradem II - a może jego syn Brzetysław, bo Udalryk był już w podeszłym wieku - zaatakował i odebrał Polsce Morawy, które w 1003 r. zagarnął Chrobry.
Miały one znaczenie strategiczne, bo leżały pomiędzy Polską a Węgrami i zapewniały współpracę między oboma krajami. Po zajęciu Moraw przez Czechów sytuacja geopolityczna Polski drastycznie się pogorszyła. Ale jeszcze trudniejsza stała się w połowie 1031 r., gdy król Węgier Stefan I zawarł pokój z królestwem niemieckim. Nagle Mieszko II został na placu boju zupełnie osamotniony.
I wtedy cesarz postanowił zrobić porządek z uciążliwym sąsiadem?
Po napaści Mieszka II na Saksonię musiał zareagować, nie tylko jako strażnik porządku prawnego i politycznego w regionie, lecz także we własnym interesie. Wiedział, że państwo polskie staje się niebezpieczne. Już za Chrobrego było trudne do ujarzmienia, a teraz jego następca próbował kontynuować politykę ojca.
Konrad zmontował koalicję niemiecko-ruską, która zaatakowała państwo Mieszka II równocześnie z dwóch stron.
O żadnym pakcie typu Ribbentrop-Mołotow naturalnie nic nie wiemy. Ale agresja nastąpiła rzeczywiście w tym samym czasie, więc raczej nie mógł to być przypadek. Zwróćmy uwagę, że grunt dla takiej koalicji został przygotowany: Mieszko II nie mógł już liczyć na Węgrów, a przeciw sobie miał Czechy i zapewne Ruś, którą Konrad II wciągnął do rozgrywki.
BRATERSKI NÓŻ W PLECACH
Tragiczną rolę w tym ataku odegrał Bezprym, przyrodni brat Mieszka II. Kronikarz Wipo twierdzi, że wybłagał u cesarza, by pomógł mu zdobyć polski tron. Czyli okazał się zwykłym zdrajcą?
Z tak kategorycznymi ocenami byłbym ostrożny. Bezprym, o którym tak naprawdę niewiele wiadomo, niewątpliwie był jedną z najtragiczniejszych postaci w polskiej historii. Według mnie oceniany jest zbyt surowo. Stał się wręcz symbolem zdrady narodowej, tak jak wiele wieków później targowiczanie.
Nie zasłużył na to?
Prześledźmy to, co o nim wiadomo. Był najstarszym synem Chrobrego i jego drugiej żony, nieznanej z imienia księżniczki węgierskiej. Według ówczesnego prawa i zwyczaju powinien dziedziczyć władzę po ojcu i długo nic nie wskazywało na to, że jego rola w jakikolwiek sposób zostanie pomniejszona. Tymczasem następcą Chrobrego został Mieszko, syn z trzeciego małżeństwa króla z Emnildą. Natomiast Bezprym został oddalony z dworu i wysłany do klasztoru Benedyktynów w Pereum [dziś Pereta] pod Rawenną, gdzie zakonnikiem był m.in. Romuald z Camaldoli, założyciel zakonu kamedułów i przyszły święty.
Bezprym do kraju wrócił dopiero po śmierci ojca. Był już po czterdziestce, zapewne czuł się skrzywdzony i rozgoryczony. Prawdopodobnie zaczął spiskować przeciw Mieszkowi II, który wygnał go na Ruś.
Istnieją hipotezy, że w spisku mógł uczestniczyć także rodzony brat Mieszka II, Otton. W 1031 r., gdy doszło do dwustronnego ataku, prawdopodobnie również nie władał żadną dzielnicą. Niektórzy historycy twierdzili, że mógł nawet pośredniczyć między agresorami, ale pewności nigdy mieć nie będziemy.
Animozje między Piastami oczywiście były na rękę Konradowi II. Cesarz dążył przecież do tego, by uciążliwy sąsiad przestał być państwem jednolitym, rządzonym autorytarnie przez jednego władcę.
Jak przebiegał atak niemiecko-ruski?
Wojska Konrada II zaatakowały Łużyce i Milsko. Mieszko II prawdopodobnie oddał je bez walki, bo z drugiej strony wkroczył Bezprym, który - jak informują Roczniki hildesheimskie - "nagłym najazdem wygnał brata z kraju". Trudno oczywiście przypuszczać, że Bezprym zorganizował własną armię, z pewnością przybył z ruskimi wojskami. Z latopisu kijowskiego mnicha Nestora, Powieści minionych lat, wiemy, że na ich czele stali wielki książę kijowski Jarosław Mądry i jego brat Mścisław. Nestor informuje, że "poszli na Lachy i zajęli Grody Czerwieńskie", a także, że po spustoszeniu "ziemi lackiej" porwali mnóstwo ludzi i rozdzielili ich między siebie.
Cała operacja trwała około miesiąca, a Mieszko II zagrożony przez Bezpryma uciekł do Czech.
WYKASTROWANY WŁADCA
Dlaczego właśnie tam, przecież Udalryk był jego wrogiem?
Wyjaśnia to kronika Wipona, który informując o ucieczce Mieszka II, dodaje, że cesarz był wówczas "zagniewany" na czeskiego księcia. Prawdopodobnie nie było więc innego kierunku.
Udalryk jednak uwięził Mieszka i żeby się przypodobać cesarzowi, zaproponował mu jego wydanie. Ale Konrad II odmówił, argumentując - jak twierdzi Wipo - że nie przyjmie "nieprzyjaciela od nieprzyjaciela".
Mieszko II był jedynym wykastrowanym polskim władcą. Okaleczono go w czeskiej niewoli.
To smutne wydarzenie odnotował Kosmas z Pragi, ale wspomina o nim także Gall Anonim. Czesi mieli rzemieniami skrępować jego genitalia "tak, że nie mógł już płodzić". Gall ocenił, że stało się to w odwecie za oślepienie przez Chrobrego w 1003 r. księcia czeskiego Bolesława III Rudego.
Gdański mediewista prof. Błażej Śliwiński w wydanej w 2014 r. monografii poświęconej Bezprymowi próbuje jednak uprawdopodobnić - bo udowodnić się nie da - że z tą kastracją mogło być inaczej. Stawia hipotezę, że to nie Mieszka II spotkał ten smutny los, lecz właśnie Bezpryma. Profesor próbuje wykazać, że w drodze powrotnej z Włoch został on pojmany przez Czechów i wykastrowany. Uważa też, że to mógł być zasadniczy powód odsunięcia go przez ojca od tronu.
Co jakiś czas zdarzają się w nauce nowe punkty widzenia na stare sprawy, ale ja się za tą akurat koncepcją nie opowiadam.
Trzymajmy się więc dotychczasowej. Gdy Mieszko II cierpiał w czeskim lochu, krajem władał Bezprym. Jak wyglądały jego rządy?
Wszystko wskazuje na to, że były okrutne. Bezwzględnie rozprawiał się ze stronnikami Mieszka II, w tym najprawdopodobniej również z duchownymi. Pewnie dlatego szybko dosięgła go skrytobójcza śmierć, choć nie wiemy na pewno, czy rzeczywiście skrytobójcza. Roczniki hildesheimskie pod datą 1032 r. odnotowują, że Bezprym został "zamordowany przez swoich, nie bez przyczynienia swoich braci" i "z powodu najstraszniejszej srogości swego tyraństwa".
Zanim to się stało, Bezprym zdążył jednak zrobić coś, co cofnęło kraj o lata: odesłał cesarzowi Konradowi II insygnia władzy i zapowiedział, że podda się jego woli.
Dwie korony, swoją oraz Mieszka II, miała na polecenie Bezpryma zawieźć cesarzowi królowa Rycheza. Mówi o tym kronika opactwa Brauweiler ufundowanego przez jej ojca. Rycheza udała się do Niemiec wraz z nastoletnim wówczas synem Kazimierzem i została tam dobrze przyjęta przez Konrada II.
Autor Kroniki brauweilerskiej spycha na margines polityczne powody jej wyjazdu z kraju: wywiezienie w bezpieczne miejsce następcy tronu oraz koron. Wśród głównych przyczyn podaje niechęć Rychezy do "barbarzyńskich obrzędów Słowian", ale na pierwszym miejscu wymienia "rozwód" z mężem z powodu "nienawiści i podjudzania niejakiej nałożnicy". Wiele więc wskazuje na to, że Mieszko II zdradzał królową, zanim popadł w tarapaty.
Od momentu wypędzenia przez Bezpryma aż do śmierci Mieszko II nie widział już królowej?
Wszystko wskazuje na to, że Rycheza wyjechała z Polski do Niemiec w 1031 r. i już nigdy nie wróciła. Wstąpiła do klasztoru i żyła aż 70 lat, bardzo długo jak na ówczesne standardy. Cesarz Konrad II pozwolił jej nosić tytuł królowej aż do śmierci. Została pochowana w Kolonii.
Polska tradycja potraktowała ją bardzo niesprawiedliwie. Stała się wręcz archetypem złej Niemki. Długosz napisał o niej, że kazała Mieszkowi II gnębić poddanych daninami i podatkami, co doprowadziło kraj do upadku. To nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną.
Rycheza niewątpliwie przysłużyła się Polsce. Nie tylko dlatego, że za jej sprawą powstawały nowe kościoły w Krakowie, lecz także dlatego, że wychowywała młodego Kazimierza, który - jak mamy powody przypuszczać - otrzymał dobre wykształcenie. Pomagała mu, gdy potem wrócił do Polski z wygnania. Jej kontakty z klerem archidiecezji kolońskiej ułatwiły odbudowę Kościoła w Polsce, który pod koniec lat 30. XI w. leżał w gruzach po niepokojach społecznych i reakcji pogańskiej.
UPADEK
Zewnętrzne uderzenie to tylko jedna z przyczyn upadku wczesnopiastowskiego państwa. Drugą były właśnie owe niepokoje wewnętrzne. Co o nich wiadomo?
Poruszamy się trochę po omacku, bo źródła na ten temat są skąpe i dają pole do różnych interpretacji. Badacze przez lata spierali się o ich kontekst. Czy powstanie przeciw władzy wybuchło na tle społecznym? Czy było wymierzone w Kościół i doszło do reakcji pogańskiej? A może nastąpiło jedno i drugie naraz?
Prof. Gerard Labuda rozgraniczał niepokoje z drugiej połowy lat 30. XI w. i te, które miały miejsce wcześniej, jeszcze za życia Mieszka II. Doszedł do wniosku, że rebelię wewnętrzną przeciw władcy mógł wzniecić Bezprym.
To prawdopodobne. Gdy Bezprym dotarł do Wielkopolski, mógł wykorzystać niezadowolenie społeczne i umiejętnie je podsycić. Powstanie ludowe zapewne przekształciło się w antykościelne, tym bardziej że pogaństwo na ziemiach polskich wcale nie wygasło.
Jednak wydarzenia, które doprowadziły do upadku państwa wczesnopiastowskiego, rozgrywały się na przestrzeni niemal całej dekady. Kilka lat po śmierci Mieszka II, prawdopodobnie w latach 1037-1038, niepokoje wybuchły z nową siłą. Potem polskie ziemie najechał czeski książę Brzetysław, który złupił Wielkopolskę.
Wróćmy jednak do 1032 r. i Bezpryma, który najpewniej został wówczas zgładzony. Po tym wydarzeniu Mieszkowi II udało się wrócić do kraju.
Uwolnił go Udalryk z jakichś, zapewne politycznych i pragmatycznych, powodów. I nawet jeśli Mieszko II został w Pradze wykastrowany, nie wpłynęło to za bardzo na jego energię i aktywność. Roczniki hildesheimskie relacjonują, że natychmiast po powrocie wysłał posłów do cesarza Konrada II, a następnie, najpewniej jeszcze w tymże 1032 r., stawił się karnie przed jego obliczem w Merseburgu. Zrzekł się tam królewskiej korony i poddał cesarskiej władzy.
Dzięki "Rocznikom hildesheimskim" i kronice Wipona wiemy, że Konrad II najprawdopodobniej podzielił Polskę na trzy dzielnice.
Śląsk najpewniej otrzymał Otton, młodszy syn Chrobrego, Małopolskę i Mazowsze - Mieszko II, natomiast trzon państwa, Wielkopolska, przypadła Dytrykowi, wnukowi Mieszka I oraz jego drugiej żony Ody. Po ojcu Dytryka Mieszko II otrzymał drugie imię - Lambert.
Wszystko jednak wskazuje na to, że Mieszko II szybko odzyskał władzę nad dzielnicami Ottona i Dytryka. Otton zmarł z nieznanych powodów już w 1033 r. i Mieszko mógł przejąć jego ziemię, zapewne prawem seniora. Nie wiadomo, jak opanował dzielnicę Dytryka. Mógł użyć siły. Wipo enigmatycznie informuje bowiem, że dokonał tego "drogą nadużycia".
OKROJONA OJCOWIZNA
Kraj, którym znów rządził, nie przypominał jednak tego pozostawionego mu przez ojca.
Odpadły od niego wszystkie tereny przyłączone przez Chrobrego: Morawy wróciły do Czech, Łużyce i Milsko - do Niemiec, a Grody Czerwieńskie z powrotem stały się częścią Rusi. Z pewnością państwo Mieszka II w 1034 r. nie było też tak jednolite jak wcześniej. Odżyły w nim separatyzmy plemienne, wzrosło niezadowolenie społeczne, w siłę urośli lokalni możnowładcy.
Przede wszystkim jednak kraj stracił na znaczeniu na arenie międzynarodowej - przestał być królestwem, a jego suwerenność została ograniczona. Wydarzenia roku 1031 cofnęły go o wiele lat.
Wiemy, że Mieszko II zmarł 10 lub 11 maja 1034 r. Jedna z legend mówi, że zszedł z tego świata obłąkany.
Informacja, że zmarł "w niemocy szaleństwa" pochodzi z tzw. Rocznika Traski, źródła późnego, bo aż XIV-wiecznego. Inni kronikarze jej nie podają. W XV w. skorzystał z niej Jan Długosz i w swoim dziele mocno ją rozbudował i ubarwił. Choć Rocznik Traski nie zawiera jakichś rażących zmyśleń, nie ma pewności, czy w tej sprawie się nie myli. Przy założeniu jednak, że jest prawdziwa, prof. Labuda domniemywał, że objawy szaleństwa Mieszka II mogły być związane z jego kastracją.
[...]