Od tłumacza
Książka ta należy do dziedziny, której twórcy rzucają nam wyzwanie.
Wyzwanie to dotyczy przejęcia "w swoje ręce" odpowiedzialności za jakość
własnego życia, za stan naszego ducha, umysłu i ciała. Mówię o "wyzwaniu", ponieważ chodzi tu rzeczywiście o obudzenie poczucia
godności osoby, zerwanie z powszechną tendencją szukania przyczyn
zdarzeń na zewnątrz. "Taki los", "pech", "fatum" - to niezwykle częste
słowa pojawiające się w języku codziennych rozmów między ludźmi.
Wystarczy zapytać lekarzy, by usłyszeć, o ileż chętniej ludzie sięgają
po leki, aniżeli zmieniają dietę czy tryb życia. Nawet bardzo silne
pragnienia estetyczne, takie jak poprawa wyglądu lub utrata nadwagi,
zdumiewająco rzadko mobilizują do własnej, systematycznej aktywności w rodzaju gimnastyki czy innych form ruchu. Jakby brak było wiary we
własne możliwości zmiany. O ileż łatwiej "wziąć" tabletkę i "poddać się"
leczeniu. Nie ma jednak tabletek na tzw. pecha lub zły los, są też
problemy i choroby, wobec których tabletka jest nieskuteczna lub co
najmniej niewystarczająca. A jednak istnieje możliwość zmiany. Jej
techniki są liczne. Niektóre z nich poznamy dzięki lekturze niniejszej
książki.
Jej autor François Paul-Cavallier jest znanym, również w Polsce,
psychoterapeutą i trenerem o szerokim, humanistycznym spojrzeniu na
człowieka i jego rozwój. Należy on do tej grupy praktyków, którzy bez
wahania sięgają do najbardziej zawiłych problemów ludzkiej duszy - od
poczęcia aż do śmierci - i nie wahają się czerpać z różnych dziedzin
wiedzy psychologicznej i filozoficznej, nie bojąc się oskarżenia o eklektyzm. Jego szeroka wizja nie tylko tajemnicy sensu ludzkiego
istnienia, ale i skuteczności działania jako terapeuty, popchnęła go do
propagowania idei więzi i rozwoju poza granicami Francji, a szczególnie
tam, gdzie "zniewolenie" i "odpodmiotowienie" przeplatało się z poczuciem beznadziejności. I tak oto w 1984 roku rozpoczął on w Polsce
systematyczną i wielostronną pracę, która miała na celu przywrócenie
ludziom wiary w to, że mają wpływ na zdarzenia, na wewnętrzną i zewnętrzną rzeczywistość, wiarę w siłę ich decyzji i woli. W swojej
wędrówce po instytucjach naukowych, służby zdrowia i pomocy społecznej
przekazywał podstawy teorii i praktyki terapeutycznej, której ideą
wiodącą był respekt dla możliwości i granic potencjału człowieka, a także wiara w sens i siłę naturalnych praw rozwoju, łańcucha ciągłych
transformacji form istnienia, nieuchronności śmierci jednej formy dla
narodzin nowej. Nie bacząc na ograniczenia i koszty, inwestował swoją
wiedzę i zasoby, aby przyspieszyć szkolenie zespołu mającego w przyszłości kontynuować pracę, i w najtrudniejszych okresach organizował
różnego rodzaju pomoc, dostarczając literaturę, prowadząc
bezinteresownie wykłady i zasilając instytucje służby zdrowia w leki i sprzęt. Wspominam o tym nie tylko dlatego, by wyrazić mu naszą serdeczną
wdzięczność, ale by przy okazji zwrócić uwagę czytelnika na dążenie
autora do jedności między głoszoną nauką i działaniem - na codzienną
realizację idei dzielenia się, umiejętności dawania i przyjmowania w imię wspólnego rozwoju.
Nurt terapeutyczny zainicjowany przez François Paula-Cavalliera w Polsce
należy do szerokiego kręgu psychologii humanistycznej i znany jest
psychologom pod nazwą analizy transakcyjnej.
Technika wizualizacji, której poświęcona jest książka, nie jest w ścisłym tego słowa znaczeniu narzędziem analizy transakcyjnej, do której
tak często odwołuje się autor. Naukowe opracowanie podstaw wizualizacji
utorowały badania nad biofeedbackiem, czyli systemem sprzężenia
zwrotnego pomiędzy funkcjami biologicznymi organizmu a świadomością i wyobrażeniem tych funkcji. Dzięki pracom laboratoryjnym, prowadzonym w tej dziedzinie od lat sześćdziesiątych, popularne stały się dziś
techniki, w których pacjent uczy się modyfikowania funkcji własnego
ciała, na przykład ciśnienia tętniczego czy temperatury, za pomocą
tworzenia ich mentalnego obrazu. Opanowanie umiejętności wpływania na
rytm własnego serca i ciśnienie pozwala wierzyć w możliwość
oddziaływania również na inne systemy i funkcje, na przykład na system
immunologiczny i funkcje obronne organizmu. Od dawna też, mimo braku ich
opracowania naukowego, obserwowano efekty oddziaływań hipnotycznych na
funkcje organizmu, tak więc w samej technice wizualizacji nie ma nic
szczególnie nowego. Ważne jest natomiast, że dzięki pracom ludzi tej
miary co Lawrence LeShan czy Carl i Stephanie Simontonowie, którzy z wielką mądrością i odwagą, w czasach, gdy świat naukowy traktował
jeszcze symptomy choroby w sposób izolowany, oderwany od osoby,
konsekwentnie pojmowali osobę chorą jako jedność w jej emocjonalnym i duchowym wymiarze.
Rozwój choroby, jak każdy rozwój, wymaga warunków. Warunki te, czyli
niejako "otwarcie się" na chorobę, są natury biologicznej i psychologiczno-duchowej. Rezygnacja z mobilizacji sił obronnych
organizmu w celu podtrzymania zdrowia lub zwalczania choroby też
przebiega w płaszczyźnie fizjologicznej i psychicznej jednocześnie i w sposób wzajemnie sprzężony. Wola życia ma więc zarówno swój psychiczny,
jak i fizyczny wymiar. Przykładów mobilizowania sił organizmu do walki z chorobą poprzez techniki psychologiczne - a w tym i wizualizację - jest
wiele. Najgłośniejszym z nich jest jednak zainicjowany przez Simontonów
w Kalifornii nurt terapii choroby nowotworowej. Włączenie technik
wizualizacyjnych do terapii raka jest dziś stosowane również w Polsce.
Terapia wizualizacyjna proponuje wiele rozwiązań, nie tylko w celu
odzyskania zdrowia, lecz także w celu podtrzymania go, wspomagania,
przeciwdziałania stresowi i czerpania satysfakcji z podejmowanych
działań. Człowiek zawsze, zanim coś zrobi czy nawet pomyśli, tworzy
mentalny obraz czynności. Jakość tego obrazu, a także pozytywne lub
negatywne nastawienie antycypacyjne determinują w istotny sposób końcowy
efekt jego działań. Na przykład sportowiec zbliżający się ku
przeszkodzie z wyobrażeniem porażki blokuje część swojego potencjału
energetycznego. Wyobrażenie sukcesu mobilizuje funkcje organizmu w kierunku czynności, której on dotyczy.
Wizualizacja jako technika posiada cechy: relaksacji, sugestii i antycypacji. Wnosi więc do procesu terapii elementy tych technik.
Uwolnienie od napięcia pozwala na swobodny przepływ energii:
zmobilizowanie jej wokół tego, co chcemy i możemy zmienić, i wycofanie,
a tym samym pogodne zaakceptowanie tego, czego zmienić nie możemy.
Antycypacja wyniku pozwala skonkretyzować program, a tym samym
skuteczniej lokalizować energię.
Sugestia wzmacnia obydwa procesy, tworząc warunki wzmożonej podatności
na wyobrażane treści i torując dostęp do treści nieświadomych.
Wizualizacja zaprezentowana jest w tej książce w kontekście psychologii
humanistycznej i analizy transakcyjnej. Pozwala to spojrzeć na nią jak
na technikę wykorzystywania w pracy wszechstronnego potencjału osoby
dzięki odwoływaniu się do różnych poziomów jej funkcjonowania,
wyrażonych tu w kategoriach stanów Ja. Oznacza to możliwość uruchamiania
w kontrolowany sposób wszystkich kanałów sfery sensoryczno-percepcyjnej
i emocji (stan Dziecko), sięgania do przeszłości, zakazów i przyzwoleń
(stan Rodzic), w warunkach zgody wyrażonej z pozycji świadomego siebie
podmiotu (stan Zintegrowanego Dorosłego).
Ogromne znaczenie wizualizacji wynika z jej roli w odkrywaniu przed
klientem lub sobą samym nie- rozpoznanego lub dawno zapomnianego
potencjału psychologicznego i fizycznego. Ograniczenia i cierpienia
powstałe w następstwie frustracji wczesnego okresu życia determinują nas
tylko tak długo, jak długo pozostajemy wobec nich bierni, jak długo
mniej lub bardziej świadomie wyrażamy na nie zgodę.
Nauka od dawna już udowodniła istnienie wzajemnych oddziaływań między
wyobrażeniem a działaniem, myślą a reakcją - zarówno na poziomie komórek
i narządów, jak i złożonych działań oraz zachowań. Wykazano empirycznie,
w sposób zobiektywizowany, że w sprzyjających warunkach psychicznych, na
przykład pod wpływem sugestii hipnotycznej, wyobrażenie zmian funkcji, a także struktury tkanki prowadzi do zmian rzeczywistych, widocznych (i zarejestrowanych kamerą lub laboratoryjnymi przyrządami pomiarowymi),
(Chertok, 1989). Intensywna aktywność korowa uruchamia bowiem zwrotnie
aktywność impulsów zstępujących, działających analogicznie jak w sytuacji rzeczywistego bodźca.
Eksperymenty nad wpływem emocji na funkcje narządów i sprawność ruchową
należą już do klasyki wiedzy psychologicznej. Podobny status mają też
twierdzenia o wpływie nastawienia i oczekiwań na efekty działań. Już
chociażby te trzy działy wiedzy psychologicznej dostarczają
wystarczających podstaw teoretycznych i empirycznych dla uznania
zasadności techniki wizualizacji w praktyce terapeutycznej. Osobny
problem stanowią sposób i zakres korzystania z tej techniki. W powyższej
kwestii książka ta jest niezwykle cennym przewodnikiem. W części
teoretycznej autor uwrażliwia czytelnika na potencjalne źródła i mechanizm rezygnacji z radości, ze zdrowia, a nawet z życia. Przypomina
o tym, że autodestruktywne funkcjonowanie ludzi najczęściej
zdeterminowane jest nieprawidłowym rozwojem więzi i niezaspokojeniem
podstawowych potrzeb we wczesnym okresie życia, kiedy to dziecko zaczyna
tworzyć pierwsze "przekonania" i "wnioski" na temat siebie i świata.
Dalsze utrwalanie się tych przekonań, a następnie działań, następuje
zgodnie z mechanizmem samosprawdzającej się przepowiedni. Łatwiej
znaleźć potwierdzenie własnych prawd niż prawd innych ludzi. Człowiek
posiadł niemal perfekcyjną zdolność redukowania rozbieżności informacji,
dysonansu poznawczego, i konsekwentnie jej używa w celu obrony własnych
przekonań, szczególnie jeśli pełniły one niegdyś ważną przystosowawczą
funkcję.
Delikatną i złożoną sprawą jest więc towarzyszenie człowiekowi w zmianie, w rezygnacji z pełnej cierpienia, ale wygodnej, sprawdzonej
drogi na rzecz zachowań nowych, czasem trudnych. Z rozwojem bywa tak jak
z chorobą lub nałogiem; dopóki cierpienie nie stanie się nie do
zniesienia, leczenie wydaje się zbyt kłopotliwe i ograniczające.
Stagnacja często nie dostarcza doraźnych cierpień, daje zaś miłe
poczucie bezpieczeństwa i wygody, tym bardziej że często nawet nie
podejrzewamy wielkości naszego uśpionego potencjału. Tak więc ludzi
sięgających po pomoc w celu wspomagania własnego rozwoju jest bardzo
niewielu, tak jak relatywnie niewielu jest alpinistów wybierających
trudne szlaki, by zobaczyć więcej, inaczej, by zmierzyć się z naturą i samym sobą.
Tym nielicznym autor książki daje w prezencie techniki wizualizacji dla
eksplorowania własnego potencjału i rozwijania go. Dla tych zaś, którzy
przekroczyli już granicę dyskomfortu i cierpienia fizycznego,
psychologicznego czy duchowego, książka ta jest już nie tylko wyzwaniem.
Jest szansą...
Anna Suchańska
Przedmowa
Nie lada to problem pisać książkę przeznaczoną zarówno dla przygodnego
odbiorcy, jak dla pacjentów i terapeutów. Nie jest to jednak zadanie
niewykonalne, chociażby dzięki stanowisku psychologii humanistycznej, a w szczególności analizy transakcyjnej. W tej koncepcji przyznaje się
pacjentowi prawo do poznawania i uznania za własne narzędzi zmiany,
która ma się w nim dokonać. Tak więc i w tej książce postaram się unikać
profesjonalnego żargonu na rzecz języka potocznego. Wykorzystanie
terminologii analizy transakcyjnej będzie tu jedynie pomocą, ponieważ
warsztat pojęciowy tej koncepcji wywodzi się z mowy potocznej. Mianem
"podmiot" lub "klient" określać będziemy osobę, która wykonuje
ćwiczenie, zaś mianem "terapeuta" tego, który ćwiczenie prowadzi.
Zachowamy taką terminologię, mimo że stosowanie proponowanych ćwiczeń
nie jest zastrzeżone dla profesjonalistów: mogą one być prowadzone przez
trenerów sportowych, nauczycieli i lekarzy.
Zadaniem tej książki jest zebranie podstawowych technik wizualizacji
przy jednoczesnym wyraźnym zróżnicowaniu metod pozornie podobnych. Tym
samym stanowi ona propozycję tworzenia bazy teoretycznej, pobudzającej
do rozwijania badań w omawianej dziedzinie. Sądzę ponadto, że książka ta
dostarczy praktykom użytecznych informacji. Pełne teksty ćwiczeń pozwolą
na praktyczne wykorzystanie prezentowanych założeń teoretycznych.
Książkę moją adresuję więc do tych wszystkich, którym bliskie są nauki
humanistyczne, a w szczególności do psychoterapeutów zainteresowanych
własnym rozwojem i osób zawodowo związanych z pomaganiem innym, do
lekarzy i ich pacjentów, do studentów, sportowców i do wszystkich tych,
którzy zdecydowali się na maksymalne wykorzystanie własnych zasobów,
własnego osobowego potencjału. Książka ta w żadnej mierze nie może
zastąpić autentycznej pracy ani psychoterapii. Nie jest więc
przeznaczona dla osób szukających magicznych recept na rozwiązanie
trudności i unikających aktywnej konfrontacji z samym sobą.
Współczesne badania funkcjonowania mózgu i przebiegu procesów myślenia
ukazują, że większość z nas wykorzystuje jedynie znikomą część własnych
możliwości umysłowych. Jaka część naszego potencjału psychicznego
pozostaje zablokowana? Ta psychologiczna rozrzutność jest w znacznej
mierze spowodowana lękiem: przed niepowodzeniem, odrzuceniem, kolejnym
cierpieniem. Brak konkretnej wiedzy na temat funkcjonowania naszego
umysłu i rozwoju osobowego również odgrywa tu niebagatelną rolę.
Techniki komunikacji, jak na przykład programowanie neurolingwistyczne,
umiały zebrać i wykorzystać ważne elementy innych metod w celu
skonstruowania kanałów pozwalających ludziom na komunikowanie się i analizowanie procesów spostrzegania, leżących u podłoża naszego widzenia
i oceny otaczającego świata. Problematyka wizualizacji jest częścią
systemu teoretycznego wywodzącego się z psychologii humanistycznej i tych trendów nauki, które skoncentrowane są na ochronie i rozwoju
ludzkiego potencjału.
Przytoczmy za Marilee Zdenek opowieść indiańską, która znakomicie
ilustruje proces percepcji. Żył kiedyś młody wojownik, który zabrał z gniazda orle jajo i umieścił je w kurniku. Kiedy nadszedł czas i jajo
pękło, wydostało się z niego orle pisklę, które rosło wraz z kurczętami,
dziobiąc jak i one ziarno. Pewnego dnia wpatrzone w niebo spostrzegło
nad sobą szybującego orła. Poczuło drżenie własnych skrzydeł i rzekło do
jednego z kurcząt: "Jakże bym chciał robić to samo". "Nie bądź głupi -
odpowiedział kurczak - tylko orzeł może latać tak wysoko". Zawstydzony
własnymi pragnieniami młody orzeł powrócił do drapania w piachu i nigdy
więcej nie zakwestionował już miejsca, które we własnym mniemaniu
otrzymał na tej ziemi.
Marilee Zdenek kontynuuje swą myśl: "Wyobraźcie sobie, że mały orzeł
odmawia komukolwiek innemu niż on sam prawa do określania jego
potencjału. Przyjmijcie, że dostrzegł swoje wyjątkowe zdolności i wyzwolił się, że rozłożył swe potężne skrzydła i uniósł się ponad te
wszystkie kurczaki, które odmówiły mu uznania jego prawdziwej siły i prawdziwej tożsamości. Wyobraźcie sobie, jak by się czuł, gdyby choć
raz, pierwszy raz wziął na siebie odpowiedzialność za własny los".
"Postępować tak, jak gdyby..." to niezbędny etap, zanim staniemy się
takimi, jakimi naprawdę chcemy być. Młode pisklęta też przecież uderzają
skrzydłami, jakby fruwały, zanim jeszcze wyjdą z gniazd. Gdyby tego nie
robiły i wyskakiwały od razu - upadłyby. Uniesienie się w górę i latanie
poprzedza długi okres nauki, długi okres "tak jakby". Nauka pływania
również wymaga symulowania ruchów, takich jakby się pływało. W pewnym
sensie na drodze do bycia sobą w pełni zawsze pojawia się czas prób.
Zachęcam więc i zapraszam was wszystkich do nauki sukcesu, powodzenia,
"tak jakbyście" posiadali wszystkie niezbędne ku temu kompetencje, tak
jakbyście już teraz ten sukces przeżywali!
Zarys analizy transakcyjnej
Analiza transakcyjna jest ukoronowaniem psychologicznego nurtu
teoretyczno-praktycznego dotyczącego problemu "potencjału natury
ludzkiej". Rozwinął się on w Stanach Zjednoczonych po drugiej wojnie
światowej. Analiza transakcyjna opisuje w terminach języka potocznego
procesy psychologiczne charakterystyczne dla aktywności życiowej
jednostki. Została opracowana przez Erica Berne'a w początkach lat
pięćdziesiątych. Tematyczne ramy tej książki pozwalają jedynie na bardzo
krótki szkic podstawowych pojęć analizy transakcyjnej.
Każda istota ludzka jest fundamentalnie OK, nawet jeśli jej zachowania
nie zawsze są takie.
Każdy z nas potrzebuje dla przetrwania pewnego minimum stymulacji
psychologicznej, czyli otrzymanych od bliźnich znaków świadczących o tym, że jesteśmy zauważeni, rozpoznani jako osoby. Psychologiczna
egzystencja jednostki, jej życie, w sumie toczy się wokół swoistej
ekonomiki tych znaków. Znaki o zabarwieniu pozytywnym (strokes)
określane są w literaturze polskojęzycznej jako "głaski".
Przed ukończeniem szóstego roku życia jednostka tworzy plan własnego
życia określany mianem skryptu lub scenariusza. Skrypt jest naturalnie
nieświadomy i dyktuje jednostce przebieg jej życiowych zdarzeń. Może on
mieć zakończenie szczęśliwe lub tragiczne. W tym drugim przypadku mamy
do czynienia z tzw. dramatycznym zakończeniem scenariusza.
Psychologiczną naturę jednostki opisuje się w kategoriach stanów Ja.
Stany Ja są instancjami osobowości wysyłającymi i odbierającymi
komunikaty oraz stanowiącymi podstawę wszelkiej wymiany między
jednostkami. Komunikaty te noszą miano transakcji.
Każdy stan Ja jest spójnym zbiorem postaw, zachowań i uczuć.
Każda jednostka posiada stan Rodzic (R), Dorosły (D) i Dziecko (Dz).
Terminy te używane jako pojęcia teoretyczne analizy transakcyjnej
zapisywane są dużą literą, co pozwala je odróżnić od tych samych
terminów w języku potocznym.
Każda osoba ponosi odpowiedzialność za ilość energii, którą decyduje się
inwestować w poszczególne stany Ja.
Stan Ja Dziecko odpowiada naszym uczuciom i emocjom, a także temu, co
przeżyliśmy jako dzieci: Dziecko w nas odczuwa...; pragnie...; jest
smutne... itd.
Stan Ja Dorosły, porównywany często do komputera, jest instancją
decyzyjną, która w sposób racjonalny analizuje dane. Dorosły myśli,
stwierdza, decyduje.
Stan Ja Rodzic jest odzwierciedleniem tego wszystkiego, co
zgromadziliśmy i przyjęliśmy z wzorców rodzicielskich: ojca, matki, osób
znaczących, takich jak: starszy brat, siostra, nauczyciel itd. Rodzic
osądza, wartościuje. Jego wypowiedzi zaczynają się od "Należy...",
"Powinieneś..." Rodzic może być krytyczny, normatywny, gdy wytycza
granice, ustala normy, lecz może być także Rodzicem Żywicielem, gdy
troszczy się o potrzeby jednostki i chroni ją.
I. Jak funkcjonujemy?
Zanim zajmiemy się wizualizacją i jej teoretycznymi podstawami,
przyjrzyjmy się funkcjonowaniu ludzkiego umysłu w ujęciu współczesnej
psychologii. Rozważmy problem natury antropologicznej: "Co to znaczy być
człowiekiem, kim jest człowiek?". Co możemy na te pytania odpowiedzieć?
1. Trzy wymiary naszej natury
Natura ludzka ma trzy podstawowe właściwości:
- Człowiek jest istotą relacyjną. Ta właściwość odgrywa zasadniczą rolę
we wszystkich aspektach ludzkiego życia. Człowiek tworzy swą osobowość i rozwija się w relacji. Człowiek jest istotą, której atrybutem jest
przynależność i więź, bycie w łączności. I tak dziecko in utero jest w ustawicznej więzi z matką, matka z kolei pozostaje w stałym związku z otoczeniem, z partnerem, z rodziną. Podstawowa komórka relacyjna, jaką
jest rodzina, jest związana z szerszym kręgiem społecznym w mieście.
Miasto związane jest z funkcjonowaniem kraju, kraj zaś kontynentu, a kontynent świata. Jeśli pierwotna relacja człowieka przebiega w warunkach wystarczająco bezpiecznych, będzie ona motorem i narzędziem
rozwoju.
- Człowiek jest ponadto podmiotem ciągłego stawania się i wzrostu.
Właśnie w relacji znajduje źródło zdrowia i wzrostu. W relacji również
tkwią korzenie patologii. Jeśli relacja pierwotna nie jest bliska, jest
ograniczająca lub wypaczająca, będzie stanowiła zaczyn dla przyszłej
patologii, zboczenia lub choroby. Zdrowa relacja leczy, chora alienuje.
Praca terapeutyczna polegać będzie na odtworzeniu jedności osoby, obrazu
siebie, relacji z innymi... Zostaliśmy poczęci, by być szczęśliwymi,
zdrowymi ludźmi, by wzrastać i się starzeć. Wzajemne uwarunkowania dwóch
pierwszych właściwości wyraża slogan: "Człowiek nie może być szczęśliwy
sam".
- Człowiek jest istotą duchową. Pozostaje w szczególnej więzi z Bogiem,
stanowiąc wraz z nim duchową całość lub, innymi słowy, przeżywając stan
duchowości1.
Człowiek jest istotą trójwymiarową. Jest bytem fizycznym, zbiorem
komórek utrzymywanych we względnej równowadze, by się rozwijać i mnożyć.
Jest on także bytem psychologicznym i w końcu jest bytem duchowym. Więź
powinien on przeżywać w pełni we wszystkich trzech wymiarach swojej
natury. W przeciwnym razie pojawi się dyskomfort, brak.
2. Potrzeba wsparcia
Wobec wydarzeń wywołujących cierpienie osoba o słabej równowadze w ramach trzech opisanych wymiarów zwróci się do otoczenia. Współbrzmienie
emocjonalne, uzyskane w dobrym terapeutycznym słuchaniu, może istotnie
pomóc w cierpieniu i uleczyć powstałą ranę. Nierzadko terapeuta słyszy w takich wypadkach: "Ja po prostu chciałem wiedzieć, że jest pan tu dla
mnie, że może pan mnie wysłuchać i przyjąć moje łzy". James Pennebaker
badał efekty współczucia i wysłuchania u osób, które przeżyły silne
wstrząsy i urazy psychiczne. Jedno z badań obejmuje 2000 osób po
przebytych aktach przemocy fizycznej, gwałtach i stracie bliskiej osoby.
Wyniki potwierdziły fakt, że osoby, które mogły oprzeć się na kimś po
traumatycznym wydarzeniu, były w lepszej formie aniżeli inni. Autor
przystąpił następnie do bardzo interesującego studium dotyczącego wpływu
spowiedzi - w szerokim tego słowa znaczeniu - na odzyskanie równowagi
potrzebnej dla zdrowia. Spowiedź w sensie religijnym pełni bez wątpienia
podwójną funkcję, przywracając więź ze społeczeństwem i z Bogiem. W płaszczyźnie somatycznej potrzeba nam również znaków, stymulacji
fizycznej. Od momentu narodzin człowiek potrzebuje dotyku, pieszczoty,
spojrzenia i obecności innych; musi czuć, że znaczy coś dla innych, że
jest dla nich ważny. Od pierwszych chwil swego życia dziecko cierpi, gdy
czuje się niechciane, gdy jest źródłem rozczarowania, zawodu, lęku lub
depresji. Prace R. Spitza2 wykazują, że dziecko pozbawione
stymulacji i miłości staje się apatyczne. Pełne przeżywanie emocji
wymaga obecności drugiej osoby znaczącej dla dziecka. Wymiana i przynależność dają poczucie własnej wartości dzięki spostrzeganiu siebie
jako wartość dla innych.
Zrozumienie całej złożoności i głębi procesu wymaga uwzględnienia
wymiaru duchowego, transcendentnego wobec nas samych i nadającego
naszemu życiu sens. "Dlaczego istnieję?", "Co jest moim powołaniem?" -
oto pytania, które w końcu sobie stawiamy. Kiedy stajemy wobec życiowej
próby, na przykład wobec dramatycznej sytuacji zerwania więzi,
towarzyszącej stracie bliskich - sięgamy do naszego duchowego
potencjału, szukamy wsparcia w sferze duchowej.
3. Wizja świata
Za pomocą informacji napływających do nas dzięki naszym zmysłom
konstruujemy stopniowo własny, określony obraz świata. Nasza osobowość
rozwija się w kontekście spostrzeganych przez nas relacji z innymi.
Każda seria stymulacji rodzi doświadczenie, przeżycie. To przeżycie z kolei niezależnie od treści i znaku prowadzi do formowania się "decyzji"
[cudzysłów mój - A.S.]. Konsekwencją decyzji są postawy i zachowania,
które odegrają zasadniczą rolę w przyszłych doświadczeniach. Na ogół
bywa tak, że to późniejsze doświadczenie potwierdza wcześniejszą decyzję
(podjętą przy poprzednim doświadczeniu)(por. rys. 1).
Proces gromadzenia doświadczeń potwierdzających decyzje służy
podtrzymaniu zgodności pomiędzy tym, co przeżywamy w sposób
uwewnętrzniony, a tym, co dzieje się wokół nas. Zgodność ta zapewnia
niezbędne dla życia poczucie bezpieczeństwa.
Od narodzin, a prawdopodobnie już od momentu poczęcia, konstruujemy z łańcucha bodźców, doświadczeń i decyzji jedyny i nam tylko właściwy
obraz świata. Nasz rozwój będzie konsekwencją tego właśnie obrazu. Jeśli
obraz ten odbiega w znaczący sposób od rzeczywistości, będzie nam trudno
żyć w świecie. Percepcja zależna jest od oczekiwań; jest inna, gdy
czujemy, że należymy do środowiska i świata. Inna, gdy czujemy się z niego wyalienowani. W konsekwencji każdy znak, każdą stymulację odebrać
możemy jako zaproszenie lub jako atak.
Wyobraźmy sobie na przykład, że spacerujemy w parku. Grupa wyrostków
otacza nas dokoła, śpiewając piosenkę, której słowa są dla nas
niezrozumiałe. Możemy poczuć się wyróżnieni ("Domyślili się, że mam
poczucie humoru"), przestraszeni ("To próba kradzieży..."), zawstydzeni
("Kpią sobie ze mnie"), zasmuceni ("Nie rozumieją mnie, nie chcą mówić w języku zrozumiałym dla mnie").
Rys. 1. Konstruowanie własnego systemu wartości
Zinterpretowanie tej sceny należy do was,
a sposób reakcji będzie zależał od waszych doświadczeń i odzwierciedli
wasz stosunek do świata. Przez lata bowiem podlegaliście złożonym
uwarunkowaniom, otrzymując pozytywne i negatywne wzmocnienia od rodziców
lub innych znaczących postaci waszego dzieciństwa. Każdy słyszał kiedyś
takie zdania, jak: "Do niczego nie dojdziesz", "Nie myśl, że ci się
uda", "Idiota", "Jaki ojciec, taki syn", "Ach, ta młodzież"... itp. W wyniku tych przekazów podejmowaliśmy decyzje, które stały się blokujące
dla rozwoju naszego potencjału i wykorzystania wszystkich naszych
możliwości. Sprawiały one, że zwykliśmy przewidywać przyszłość w sposób
negatywny, spodziewając się najgorszego. Mimowolnie dokonujemy w gruncie
rzeczy wizualizacji, tyle że w odwrotnym kierunku! Czas najwyższy
zrozumieć, że nasze myśli mają konsekwencje i siłę sprawczą. Jeśli
myślimy w sposób twórczy, pozytywny - konsekwencje będą miały charakter
twórczy i pozytywny, i na odwrót - myślenie pesymistyczne, negatywne
prowadzi do negatywnych rezultatów. Trzeba więc zmienić sposób myślenia
i widzenia świata, jeśli chcemy poprawić jakość naszego życia.
4. Zrozumieć umysł...
W Starym Testamencie powiedziane jest: "Człowiek jest taki, jak jego
myśli". Prawa sugestii oparte są na uświadomieniu jakości i siły naszych
myśli. Celem tej książki i technik wizualizacji jest umożliwienie
każdemu z nas sprawdzenia tego we własnym doświadczeniu.
W ostatnich latach w całej naszej kulturze wraz z ewolucją myśli
humanistycznej nastąpił zwrot w kierunku uznania wpływu psyche na
materię, myśli na rzeczywistość. Niektóre teorie, na przykład teoria
dwóch mózgów, pozwalają lepiej zrozumieć psychologię człowieka, a także
zastosowanie wizualizacji w terapii. Od wielu lat nauka usiłuje dotrzeć
do tajemnicy struktury myślenia. Interesujące hipotezy wynikają z badań
nad funkcjonalnym zróżnicowaniem półkul mózgowych.
Z fizjologicznego punktu widzenia posiadamy dwie półkule mózgowe o podobnym wyglądzie - półkulę prawą i lewą - mające drogi umożliwiające
komunikację między nimi. U człowieka centralny układ nerwowy łączy się z obwodowym w sposób skrzyżowany, tzn.: półkula lewa sprawuje kontrolę nad
prawą częścią ciała, zaś półkula prawa nad lewą. W przypadku urazu lewej
półkuli ewentualne następstwa pojawiają się po prawej stronie ciała i na
odwrót. Z funkcjonalnego punktu widzenia lewa półkula odpowiada za sferę
racjonalną funkcjonowania psychicznego, a więc rozumowanie, logiczne
myślenie, zdolności analityczne, krytycyzm. Tu znajduje się też centrum
mowy. Aktywność świadoma i na jawie właściwa jest tej półkuli. Uważa
się, że jest ona bardziej aktywna. Prawa półkula jest raczej siedzibą
procesów nieracjonalnych, intuicji i emocji. Myślenie przez analogię,
skojarzenia, myślenie obrazowe i marzenia senne są także zlokalizowane w tej półkuli. Jest ona bardziej rozwinięta u ludzi sztuki. Tu przebiega
znaczna część aktywności nieświadomej. Oddziałuje ona na półkulę
"aktywną", stąd bywa określana jako półkula "wpływu".
Kalifornijska szkoła terapeutyczna, centrum ruchu na rzecz rozwoju
potencjału osobowego człowieka, twierdzi, że w aktywności naszego mózgu
da się wyróżnić dwa systemy: programujący i wykonawczy. Pierwszy
generuje pomysły, plany na podstawie doświadczenia i posiadanej wiedzy.
System wykonawczy realizuje je w miarę otrzymywanych informacji.
Słuszniej byłoby może mówić o systemie oddziałującym i aktywnym lub
świadomym i nieświadomym. W tym momencie interesuje nas jednak przede
wszystkim to, jak funkcjonujemy, dysponując informacjami zgromadzonymi w naszej nieświadomości, a więc prawdopodobnie w prawej półkuli naszego
mózgu. Informacje te umożliwiają nam przystosowanie się do warunków i reagowanie na wydarzenia na podstawie naszych wcześniejszych
doświadczeń. Tak właśnie dzieje się w komputerze, gdzie rozwiązanie
problemu wymaga odwołania się do informacji poprzednio zgromadzonych.
Mniej lub bardziej świadome przekonania tak właśnie wpływają na nasze
życie, na rzeczywistość. Doświadczenia porażki, zapisane w prawej
półkuli w postaci negatywnych emocji, stłumione i nieświadome, będą
oddziaływać na rozkazy wysyłane do lewej, aktywnej półkuli
uruchamiającej świadomą aktywność.
Dla przykładu wyobraźmy sobie dziecko, któremu nie wiedzie się w szkole.
Nauczyciele i rodzice, zamiast wskazać pomyłkę ze słowami: "Pomyliłeś
się, zobacz, jak możesz to inaczej zrobić, jesteś mądrym chłopcem,
spróbuj jeszcze raz", mówią: "Głupcze, nie myślisz, nigdy do niczego nie
dojdziesz". Jeśli chłopiec przyjmie tę negatywną sugestię, będzie siebie
spostrzegał w sposób zaniżający wartość własnej osoby, pesymistyczny -
pewnego dnia "zdecyduje" na dobre: "Cokolwiek bym robił, jak bym się nie
starał - nie podołam, nie uda mi się". Na całe jego zachowanie będzie
odtąd wpływać poczucie porażki. W przyszłości będzie on tak modelować
sytuację i swoje zachowanie, aby potwierdzić swoje przekonanie o porażce
i zachować spójność i równowagę poznawczą.
Zgodnie z prawem efektu Pigmaliona3 czy samosprawdzającej
się przepowiedni przewidywania realizują się niemal automatycznie. Gdy
spodziewamy się czegoś w przyszłości, mamy tendencję do zachowywania się
w sposób zgodny z oczekiwaniami. Jakaś część nas potrzebuje
potwierdzenia przekonań dotyczących naszego życia, innych ludzi, świata
- w celu podtrzymania zgodności wewnętrznej naszego systemu informacji.
Wszelka zmiana wymaga reorganizacji tego systemu i próby tworzenia
nowej, mniej destruktywnej równowagi. Można odwołać się ponadto do
zasady związków przyczynowo-skutkowych. Zgodnie z tą zasadą mamy w życiu
to, co sobie przeznaczamy, a brak nam tego, czego sami sobie odmawiamy.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki