Witamina D. Słoneczny hormon naszego zdrowia - dr Jörg Spitz, William Grant

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

Zadziwiający postęp technologiczny, który zachodzi w naszej współczesnej cywilizacji, często ma wysoką cenę: nasze zdrowie!

Korzystanie z różnych nowych technologii doprowadziło do tego, że zmieniliśmy swój tradycyjny styl życia, na mniej odpowiedni dla naszego zdrowia - chociaż zazwyczaj nie jesteśmy tego świadomi. Wielu ludzi głośno i z przekonaniem dopomina się dziś prawa do życia zgodnego z potrzebami danego gatunku dla każdej małpy w zoo, ale zapomina przy tym, żeby pomyśleć o "małpie w sobie", która od dawna nie ma warunków odpowiednich do potrzeb gatunkowych. W odniesieniu do tematu książki - witaminy D - żyjemy dziś raczej jak odmieniec jaskiniowy pod ziemią (budynki) albo jak załoga łodzi podwodnej: prawie bez żadnego światła słonecznego, a nie - jak kiedyś ludy zbieracko-łowieckie - cały dzień na wolnym powietrzu, pod słońcem i to bez ochronnej odzieży i kremów przeciwsłonecznych!

Klucz do zrozumienia "odpowiedniego do potrzeb gatunkowych życia" wyłania się bardzo konkretnie z porównania naszego dzisiejszego stylu życia z życiem naszych przodków. Mamy tu na myśli jednak nie naszych dziadków i pradziadków, ponieważ oni również spotkali się już z "błogosławieństwami" cywilizacji, chociaż jeszcze nie w takim stopniu jak ludzie żyjący obecnie. Chodzi nam o ludzi z czasów prehistorycznych i z epoki kamienia.

Oto dwa wywierające wrażenie przykłady: nasi przodkowie pokonywali codziennie pieszo do 20 kilometrów, żeby znaleźć coś do jedzenia. Obecnie poruszamy się średnio 600-800 metrów dziennie. A nasze pożywienie składa się dziś tylko w 30 procentach z tego, co kiedyś jedli nasi przodkowie! Mimo swoich ogromnych zdolności kompensacyjnych ciało w wielu przypadkach nie może zrównoważyć deficytów.

Chodzi o współgranie czynników genetycznych i pozytywnych oraz negatywnych wpływów zewnętrznych i ich oddziaływanie na organizm. Mówiąc wprost: gdy przeważają pozytywne wpływy, pozostajemy zdrowi, gdy przeważają negatywne, dochodzi do choroby. Chociaż liczne rodzaje oddziaływań na organizm mogą być kształtowane indywidualnie, bezpośredni wpływ na geny nawet w obecnym czasie jest praktycznie niemożliwy. Zatem powinniśmy wziąć się za siebie i zwrócić uwagę na swój styl życia, zamiast narzekać na oddziedziczone złe geny.

To wezwanie jest podparte wynikami najnowszych badań z zakresu epigenetyki. Pokazują one, że wprawdzie poprzez nasz styl życia nie możemy wpłynąć na same geny, ale na ich funkcjonowanie już tak, i nie musimy zmieniać ich budowy: to nowy i wyjątkowo interesujący rozdział w nauce.

To, jaką skalę mogą mieć następstwa naszego stylu życia na zdrowie, względnie na tworzenie się chorób, stwierdzono już parę lat temu w pewnym amerykańskim badaniu przeprowadzonym na personelu medycznym, i potwierdzono w 2009 roku wynikami prowadzonego na skalę europejską badania EPIC.

Zdrowy styl życia jest znaczącym czynnikiem prowadzącym do pozostania sprawnym do podeszłego wieku

Blisko 30 000 obywateli Niemiec zostało szczegółowo przebadanych i jak dotąd skontrolowanych dwa razy w odstępie czterech lat. Zaobserwowano między innymi istnienie czterech czynników ryzyka w stylu życia i oceniono je. Były to: palenie tytoniu, nadwaga, niezdrowe odżywianie i brak aktywności fizycznej.

Okazało się przy tym, że tylko u 9 procent wszystkich mieszkańców Niemiec nie występuje żaden czynnik ryzyka, podczas gdy większość obywateli jest wystawionych na działanie kilku z nich.

W związku z wykształcaniem się chorób przewlekłych okazało się coś zadziwiającego: jeśli ktoś nie wystawia się na działanie żadnego z czynników ryzyka, prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę (typu 2) zmniejsza się o 90 procent, ryzyko zawału serca o 81 procent, a zagrożenie innymi chorobami przewlekłymi o 78 procent!

Mówiąc bardziej zrozumiale, oznacza to, że 90 procent przypadków cukrzycy i wynikające z tego problemy dla chorych, ale także dla systemu zdrowotnego, zawdzięczamy sobie samym! To samo dotyczy chorób serca i układu krążenia.

Wyniki badań tłumaczą też dobitnie, dlaczego w ostatnich dziesięcioleciach liczba chorób przewlekłych ciągle rośnie: przyrost negatywnych czynników wynikających z naszego stylu życia zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania i tworzy nowe czynniki ryzyka. Często doprowadzają one przemianę materii w organizmie do deregulacji, co wyraża się w różnorodnych chorobach przewlekłych.

To tyle na temat już znanych przyczyn powstawania wielu chorób przewlekłych. W rozdziale 1 przedstawimy wyróżniające się znaczenie światła słonecznego jako przeciwnika rozprzestrzeniających się w naszych czasach problemów, które jest nie do przecenienia.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej