Pewnego czerwcowego dnia 2020 roku postawiłem ostatnią kropkę w elektronicznej wersji tego tekstu.
Późnym wieczorem tego samego dnia, myszkując po Internecie, natknąłem się na taką oto wiadomość z serwisu Salon International du Livre de Montagne (Międzynarodowego Salonu Książek o Tematyce Wysokogórskiej), który odbywa się w Passy: Cédric Gras, 38-letni geograf i podróżnik francuski, znawca realiów rosyjskich, w wydanej niedawno książce Alpiniści Stalina postanowił opowiedzieć o życiu braci Abałakowów, których autor nazwał najbardziej heroicznymi radzieckimi alpinistami swego pokolenia. Tekst reklamowy brzmiał następująco: "Autor zbadał archiwa KGB, ażeby odtworzyć niezwykłe i dramatyczne losy braci, sierot syberyjskich, którym powierzono zadanie wyniesienia marksizmu na szczyty i którzy hołubili marzenie o zatknięciu na Evereście flagi ZSRR - kraju znanego z nasycenia alpinizmu ideologią nowego świata".
To bardzo oryginalna interpretacja życia alpinistów Abałakowów.
Ucieszyło mnie wydanie tamtej francuskiej książki, jako że naszym alpinizmem poza granicami Rosji mało kto się interesuje. Pojawienie się Alpinistów Stalina ucieszyło mnie także dlatego, że oznacza niespektakularne jeszcze, ale rzeczywiste wydobycie epickich postaci obu Abałakowów z niebytu. Pod koniec minionego wieku zdarzało mi się spotykać naszych młodych, ale już doświadczonych alpinistów, którzy nie mieli pojęcia, kim byli i czego dokonali Witalij i Jewgienij Abałakowowie. Trzecim powodem mojej radości jest fakt, że nie ja jeden na tym świecie zapragnąłem przekazać współczesnym czytelnikom prawdę o wydarzeniach dawnych, bo niemalże sprzed stulecia.
Czytelników muszę uprzedzić, że ta prawda pociągnie za sobą poznanie niezbyt chwalebnych cech charakteru i raczej wstydliwych epizodów z życia moich bohaterów - przede wszystkim Witalija Abałakowa.
* * *
Przeczytałem sporo artykułów i książek o Witaliju Michajłowiczu, wysłuchałem najróżniejszych wspomnień o nim, zapoznałem się z ocenami sformułowanymi przez osoby, które go znały. Jedni mówili o nim jako o popularnym sportowcu, człowieku o niewątpliwie pozytywnym wpływie na historię krajowego alpinizmu, potwierdzali jego talent organizatorski, widzieli w nim także serdecznego przyjaciela i osobę bardzo koleżeńską; inni natomiast w jego osobie dostrzegali wyłącznie negatywy.
W tekstach raziły liczne błędy i sprzeczne informacje, zdarzały się "fakty" całkowicie wymyślone. Tu i ówdzie opisy Witalija Abałakowa, osób mu najbliższych, jak również jego przyjaciół nasuwały mi skojarzenia z portretami, które wyszły spod pędzla abstrakcjonistów: jest nos, usta i uszy, ale wszystko to tak przemieszane, zniekształcone i poprzestawiane, że odniesienia do rzeczywistości dopatrzą się tylko sami twórcy tych abstrakcyjnych dzieł. Wspomniany Cédric Gras na moje listowne pytanie o to, gdzie i w jakich archiwach KGB-FSB szukał materiałów, odpowiedział wymijająco: "Zebrałem wszystkie znane dokumenty...".
Chciałbym być możliwie jak najbardziej obiektywny. Inaczej mówiąc, uważam, że nie należy przedstawiać niczego: procesów, wydarzeń, osobowości, charakterów w taki sposób, aby prezentowały się tylko pozytywnie albo tylko negatywnie. Z historii znamy wiele przykładów takich sytuacji, gdy fałszowano rzeczywistość, by spełnić czyjeś oczekiwania, odpowiednio naświetlając problem. Oznaczało to konieczność wzięcia pod uwagę rozmaitych zewnętrznych uwarunkowań: cudzych ambicji i egoizmów, woli organów władzy, to znaczy linii, którą sprawująca władzę partia uznała za aktualnie obowiązującą. Po latach, a nawet ich dekadach, historyczne fakty stawiano dosłownie na głowie - ze zbawców ojczyzny robiono czarne charaktery, a łajdacy bywali gloryfikowani. Mam za sobą lekturę mnóstwa pamiętników, w których autorzy ukazują siebie jako herosów i pomijają milczeniem ludzi, których pozostawili własnemu losowi, zdradzili ich.
Obraz bliski realiom powstaje wówczas, kiedy usiłuje się przedstawić osoby i wydarzenia wszechstronnie, z wielu punktów widzenia, jakby w 3D.
Przez wiele lat starałem się rzetelnie zbierać dokumentację, odnajdywałem dokumenty, które aż do końca XX w. były nieznane opinii publicznej. Teraz przedstawiam je czytelnikom w ramach prezentacji: "Witalij Abałakow bez legend".
Niemało jest w niej cytatów z rozmaitych źródeł, które świadczą zarówno ZA, jak i PRZECIW historycznej już dziś postaci Witalija Abałakowa.
Oby tak właśnie został przyjęty tekst, który teraz przedstawiam Czytelnikowi.
Siergiej Szibajew
* * *
koniec darmowego fragmentuzapraszamy do zakupu pełnej wersji