VALENTYNOWEEN
ja na ten wieczór najmilsza
jestem już prawie gotowy
włożyłem wysoki cylinder
i smoking zupełnie nowy
i bladłem specjalnie od wczoraj
by odcień twarzy uzyskać
wręcz jaśniejący w ciemności
na ulic czarnych urwiskach
ty włożysz suknię pod kolor
krwiście bogatej czerwieni
zepniesz swe włosy wysoko
i usta wykreślisz ku czerni
ja kwiat dam ci biały, najbielszy
jak z kości polerowanej
a potem pójdziemy przez miasta
zaułki w mroku zamarłe
kto spotka nas - cofnie się z lękiem
w oczach rozwartych szeroko
a my - w źrenicach odbici
ty w lewym, ja w prawym oku
w mroźnej godzinie przedświtu
na porzuconym cmentarzu
zagramy upiorny nokturn...
wszak martwi się nie obrażą
och, pewnie znów przyjaciele
nie będą nam szczędzić krytyki:
"wy święta pomieszaliście! To
nie Halloween! To Walentynki!"
a my - tak trochę stropieni
w blasku upiornym księżyca
na metalowych wierszykach
będziemy się cicho ślizgać
MP