1.
Strona dokończenia
.
Śpiew mrowińskiego
Mrowi mnie brew.
Znów mrowi mnie brew
z nadziei, że przyjdziesz
albo dasz o sobie znać.
Że pójdzie mi w pięty
albo niżej, w grunt.
Albo właśnie już zostanie
i zostanę pląsonogim.
Już będę cię czuł
w kościach podbicia
przez skórę podeszew.
Nawet od antypodów.
.
Miałem kasę
Miałem kasę, skończyła się kasa.
Miałem pracę w start-upie, nasza współpraca
nie układa się tak, jak sobie wymarzyłyśmy, panie Miłoszu.
Miałem serce, wzięłaś sobie serce.
Miałem słowa, kiedy wpadam w twoje oczy, brak mi słów.
Chodzę, chodzę, chodzę, starłem podeszwy,
zeszlifowałem bruki, wyświeciłem asfalt.
Źdźbła trawy i psie kupy na Błoniach nawołują się:
zobacz, znowu idzie ten.
Jedną rękę mam w Zielonkach, drugą na Fredry.
Stopy moczę w awanporcie
stopnia wodnego Dąbie, tak dla picu.
Głowę ostatnio widziano
w dawnej bazie Hermesa pod Tyńcem.
Serce na Ugorku.
.
Bywa
Posłałem uśmiech nieznajomej w masce.
Wziąłem ją za bardzo dobrą znajomą
i posłałem nie ten uśmiech,
który jest właściwy dla nieznajomych.
Ale nie musiała być zakłopotana,
bo go nie widziała.
Bo byłem w masce.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki