Wiktymologia społeczna - Brunon Hołyst

-
Proszę czekać

STRUKTURA KSIĄŻKI

Wiktymologia społeczna - przegląd problemów

Wiktymologię interesują wszelkie zjawiska powodujące nierówności społeczne, pokrzywdzenie społeczeństw czy jednostki ludzkiej, w tym przedmiotem jej badań jest zarówno globalizacja, powodująca zmniejszenie nierówności społeczno-gospodarczych i poprawę bytu ludności, jak i sfera poruszana przez przeciwników globalizacji, mówiąca o pogorszeniu i zagrożeniu jakości życia i o wynikających z tego różnych formach pokrzywdzenia człowieka. Niniejsza praca nie wyczerpuje bogatej problematyki wiktymologii. Zawiera jednak analizę i ocenę tych problemów, które w wymiarze jednostkowym i społecznym stały się zagrożeniami na przełomie tysiącleci. Dla rozwoju wiktymologii jako ruchu społecznego ważne jest wdrażanie wyników badań wiktymologicznych. W najbliższym czasie powinna więc wzrastać profilaktyczna funkcja wiktymologii, na co zwrócono uwagę w kolejnych rozdziałach książki, będącej holistycznym opracowaniem obejmującym wszelkie aspekty współczesnej wiktymologii.

Książkę podzielono na dwie części zakończone bogatymi wykazami literatury uzupełniającej. Pierwsza część zawiera zagadnienia wstępne zebrane w dwóch rozdziałach. W rozdziale 1 wprowadzono pojęcie wiktymologii oraz podano jej różne rodzaje, takie jak: wiktymologia teologiczna, naturalna, ekologiczna, społeczna, kulturowa i kryminalna. W zasadzie każda działalność człowieka może mieć swoje implikacje wiktymizacyjne. W rozdziale 2 zebrano ogólne klasyfikacje zagrożeń, przed którymi stawiany jest współczesny człowiek. Są to przede wszystkim zagrożenia ze strony przyrody oraz wytworów cywilizacji. Bezpośrednie i pośrednie działanie sił przyrody może wywołać bardzo dotkliwe konsekwencje dla życia i zdrowia człowieka, zazwyczaj w masowej skali. Kolejnym obszarem zagrożeń są zagrożenia ekonomiczne i społeczne, wśród których najczęściej wymienia się: bezrobocie, niedostatek i ubóstwo, degradację ekonomiczną i socjalną jednostek, rodzin, grup zawodowych i społeczności lokalnych, kryzys edukacji, nauki, zdrowia, mieszkalnictwa, środowiska naturalnego. Poza zagrożeniami zewnętrznymi ludzie stają wobec zagrożeń o charakterze wewnętrznym, tj. wynikającym z określonych niepożądanych zmian w sferze ich świata wewnętrznego. Zmiany te, jakkolwiek mogą mieć uwarunkowania w środowisku zewnętrznym jednostki bądź wiązać się z określonymi zaburzeniami w funkcjonowaniu somatycznym, to jednak różnią się od zagrożeń zewnętrznych swoim często subiektywnym, indywidualnym charakterem. Psychologiczne i społeczne konsekwencje są równie poważne jak fizyczne, także w sferze wiktymologicznej.

Druga część książki poświęcona jest wiktymologii grup społecznych. Składa się na nią 27 rozdziałów poruszających różnorodne aspekty ogólnie pojętej wiktymologii społecznej. Rozdział 3 zawiera szczegółowe omówienie warunków życia w naturalnym środowisku i wynikających z tego zagrożeń dla człowieka. W kolejnych podrozdziałach przedstawiono intensywną eksploatację zasobów naturalnych, wykorzystywanie lasów i energii, skażenie wód, kwaśne deszcze, zanieczyszczenia atmosfery, zanik ozonu i efekt cieplarniany, erozję gleby, toksyny, skażenia radioaktywne, hałas, odpady, śmieci oraz recykling, jak również problematykę dynamicznego wzrostu populacji.

W rozdziale 4 skoncentrowano się na chorobach i zagrożeniach cywilizacyjnych, w tym na chorobach związanych z postępem cywilizacyjnym, oraz na współcześnie aktualnym temacie chorób zakaźnych, epidemii i pandemii. Choroby zakaźne stanowią 41% wszystkich chorób na całym świecie, łącznie z takimi jak HIV/AIDS, gruźlica i malaria, z których każda zabija miliony ludzi. Choroby, takie jak: salmonelloza, choroba legionistów, gorączka krwotoczna Ebola, nekroza naczyń, wąglik, ospa, pryszczyca, gorączka Zachodniego Nilu, a także wywołane przez SARS, coraz częściej są przedmiotem zainteresowania doniesień medialnych. Chociaż lepsze poznanie sposobu działania wirusów zwiększy możliwości leczenia wielu chorób, zrodzi także wiele nowych problemów, zwłaszcza problem użycia genetycznie zmodyfikowanych wirusów jako broni terrorystów. Właśnie zagrożeniom kryminalnym poświęcony jest jeden z podrozdziałów książki.

Sytuacja Polski oraz Polaków stanowi jedno z kluczowych zagadnień, którym poświęcono wiele rozdziałów książki. Rozdział 5 zawiera omówienie kondycji materialnej polskiego społeczeństwa. W szczególności poruszono kwestie bezpieczeństwa społecznego, w tym bezrobocie, dochody ludności, sytuację mieszkaniową, bezdomność, żebractwo, pomoc społeczną i ubóstwo. Każdy z podrozdziałów wzbogacono o najnowsze dane statystyczne pochodzące z uznanych baz danych i raportów. Wysoki poziom dobrobytu, jak podkreślają ich autorzy, nie zawsze decyduje o doświadczeniu poczucia szczęścia, tak jak niski poziom dobrobytu niekoniecznie musi wywoływać dyssatysfakcję. Pomyślność finansowa a poczucie szczęścia to następny z podrozdziałów, który zawiera niniejsze opracowanie.

Statystyki dotyczące bezrobocia w ujęciu mikroekonomicznym zostały uzupełnione o omówienie bezrobocia jako czynnika wiktymizacyjnego w skali makrospołecznej w rozdziale 6. Bezrobocie jest jednym z największych obecnie problemów społeczno-gospodarczych i politycznych, z jakimi borykają się współczesne społeczeństwa. Jego poziom stanowi jedną z podstawowych miar niesprawności systemu społeczno-gospodarczego, a szerokie spektrum tego problemu obejmuje wiele płaszczyzn życia. Wiek XX dla wielu państw Unii Europejskiej, w tym również dla Polski, okazał się wiekiem bezrobocia. Wiek XXI stoi pod znakiem automatyzacji, która z jednej strony w przyszłości będzie prowadzić do wzrostu produktywności i wzmocnienia ekonomii, a z drugiej strony pracownicy niewykwalifikowani i niskozarabiający będą musieli zrezygnować z dotychczasowych zawodów i przekwalifikować się, aby móc wykonywać prace mniej zagrożone zastąpieniem.

W rozdziale 7, zatytułowanym Kształtowanie postaw antywiktymizacyjnych w ruchu drogowym, przedstawiono psychologiczne prawidłowości postaw antywiktymizacyjnych w ruchu drogowym, zakres wiktymizacji uczestników ruchu drogowego, jak również kwestie bezpieczeństwa ruchu drogowego w krajach członkowskich Unii Europejskiej. Możemy wyodrębnić dwie postawy antywiktymizacyjne uczestnika sytuacji ruchu drogowego wobec zagrożeń wiążących się z utratą pewnych cenionych przez daną osobę wartości, wynikających ściśle z tej sytuacji. Należą do nich postawa zadaniowa i postawa obronna. Obie te postawy dokładnie omówiono w tym rozdziale. Są one o tyle ważne z punktu widzenia Polski, że nasze państwo wciąż należy do tych europejskich krajów, w których na drogach jest najbardziej niebezpiecznie.

Wiele miejsca poświęcono samobójstwom jako ekstremalnej formie autowiktymizacji (rozdział 8). Na podstawie badań nad usiłowaniem samobójstwa można sądzić, że w wielu przypadkach decyzja o samobójstwie w gruncie rzeczy jest wyborem między sytuacją, której jednostka nie może bądź nie umie sprostać, a sytuacją, w której nie będzie trzeba podejmować żadnych wysiłków zmierzających do regulowania swojego stosunku do otaczającego świata. Jest to zatem na prawach paradoksu decyzja unikania decyzji i wyborów jako procesu towarzyszącego człowiekowi przez całe życie. Współczesne badania dostarczają danych, które wskazują, że zjawisko samobójstwa jako sposób rozwiązywania konfliktów intrapsychicznych człowieka uwarunkowane jest licznymi okolicznościami i czynnikami. Wiele dowodów wskazuje na to, że to Internet potęguje falę samobójstw, zwłaszcza że widownia samobójcy pozostaje bezkarna. Większość kandydatów na samobójców na początku tylko blefuje: po prostu chce się podzielić swoimi problemami z innymi ludźmi. Jeśli ktoś jednak skupi na sobie uwagę bądź znajdzie kogoś, kto go zachęca, może rzeczywiście dokonać samobójstwa.

Rozwój przemysłu, pociągający za sobą wzrost zatrudnienia i mechanizację pracy, a także wprowadzanie nowych technologii to obiektywne czynniki wpływające na powstawanie wypadków przy pracy. Również ta problematyka zasługuje na uwagę z punktu widzenia wiktymologii i dlatego została opisana w rozdziale 9. Znajomość etiologii i symptomologii wypadków przy pracy jest pomocna w ocenie charakteru zdarzenia i w podjęciu działalności profilaktycznej.

Kompulsja jest terminem używanym w ścisłym znaczeniu głównie w psychiatrii amerykańskiej na określenie natręctw w sferze psychicznej oraz psychoruchowej. Kompulsje przejawiają się w postaci nieodpartej chęci dokonania jakiegoś czynu, przy zazwyczaj osłabionej kontroli psychicznej jednostki nad jej dążeniami. W szerszym rozumieniu tego terminu mianem zachowań kompulsywnych można określić wszelkie działania, zazwyczaj wiążące się z niekorzystnymi konsekwencjami dla podmiotu, które są podejmowane i realizowane przy znacznym zaburzeniu świadomej kontroli jednostki, niebędącej w stanie ograniczyć określonych zachowań bądź nie dopuścić do nich. Do kategorii tych zachowań możemy zaliczyć różnego rodzaju nałogi, a zwłaszcza: alkoholizm, narkomanię i nikotynizm. Oprócz tych nałogów w rozdziale 10 zostały omówione m.in. pracoholizm, uzależnienie od hazardu oraz współcześnie niezwykle istotne uzależnienie od technologii i Internetu. Co prawda, nałóg związany z użytkowaniem Internetu nie powoduje takich problemów fizycznych, jak narkomania czy alkoholizm, ale skutki społeczne są bardzo podobne. Uzależnienie od czatu, kompulsywne sprawdzanie poczty czy nieposkromiona chęć surfowania w sieci to zachowania kwalifikujące się do leczenia. Różnica między uzależnieniem od Internetu a uzależnieniem od komputera polega na tym, iż uzależnienie od Internetu jest po prostu swoistym rodzajem uzależnienia od komputera. Dla internautów typowe jest poczucie globalnej wspólnoty, wolności i braku granic.

Patologizacja rodziny to przykład zagrożeń sfery psychospołecznej, związanej z realizacją ważnych dla normalnego rozwoju potrzeb i wartości: więzi, integracji, tożsamości, solidarności grupowej, sensu istnienia, tym bardziej że obserwuje się wyraźne rozchwianie struktur politycznych, gospodarczych, społecznych i moralnych. Teoretyczna analiza problematyki patologizacji rodziny została uzupełniona w rozdziale 11, wynikami badań empirycznych. Najwięcej miejsca poświęcono dzieciom jako ofiarom przestępstw i zaniedbań, jak również przemocy fizycznej, niespenalizowanych nadużyć oraz wykorzystywania seksualnego. Szacunki dotyczące skali występowania zjawiska wykorzystywania seksualnego dzieci w Polsce są bardzo różne i metodologicznie niemal wszystkie budzą poważne zastrzeżenia. Krzywdzenie dzieci ciągle wydaje się problemem ukrytym, a więc takim, który pozostaje w sprzeczności z przyjętymi w społeczeństwie wartościami, ale powszechnie nie jest rozpoznawany jako problem.

Kredytobiorcy jako ofiary zaczęli być postrzegani po głośnych aferach związanych z podpisywaniem umów kredytów frankowych. Zaczęli oni jednak wytaczać pozwy sądowe w stosunku do banków, powołując się na niedozwolone zapisy w umowach kredytowych. Takie abuzywne kredyty powinny zostać anulowane. Sytuacja kredytobiorców związana z pandemią koronawirusa z pewnością wpłynie ujemnie na zadłużenie banków. Te i inne aspekty tej skomplikowanej i wieloznacznej tematyki zebrano w rozdziale 12.

Komputeryzacja i powstanie globalnej sieci pociągają za sobą różnorodne konsekwencje, również te niepożądane. W miarę rozwoju Internetu i powstawania nowych rodzajów usług pojawiają się także rozmaite zjawiska o charakterze patologicznym czy wręcz przestępnym. Czyny te mają specyficzne cechy odróżniające je od innych przestępstw. W związku z rozpowszechnianiem się technologii informatycznej i stosowaniem komputerów zwiększa się też liczba przypadków lęków i niepokoju, jakie budzi praca związana z używaniem komputera czy nawet z samym kontaktem z nim, a także towarzyszących im takich objawów, jak: bóle głowy, ogólne podrażnienie, koszmary nocne. Mogą również występować reakcje charakterystyczne dla ogólnej reakcji stresowej, m.in.: podwyższony poziom noradrenaliny i adrenaliny we krwi, przyspieszone tętno, wzrost ciśnienia w naczyniach krwionośnych. Opis wiktymologicznych aspektów rozwoju nowych technologii oraz psychologicznych zagrożeń związanych z zastosowaniem mediów i technologii informatycznej zawiera rozdział 13.

Problemy wiktymizacji w medycynie poruszono w rozdziale 14. Stosunkowo często pisze się o wiktymizacji pacjentów przez lekarzy. Jednakże zapomina się o sytuacji lekarza, który jest narażony na agresję słowną i fizyczną ze strony pacjenta i często jego rodziny. Dlatego w kolejnych podrozdziałach zamieszczono zagadnienia związane z przestrzeganiem praw pacjenta w polskich szpitalach, obszerną tematykę agresji wśród pacjentów oraz kwestie etyki lekarskiej. Podkreślono trzy podstawowe obowiązki lekarza, tj. obowiązek czynienia tego, co jest najlepsze dla pacjenta, obowiązek uwzględniania interesów społeczeństwa oraz obowiązek poszanowania autonomii pacjenta.

Obszernym zagadnieniem wiktymologicznym jest przemoc w szkole. Należy ją rozpatrywać wielopłaszczyznowo, bo zagadnienie to obejmuje przemoc nauczycieli w stosunku do uczniów, przemoc uczniów w stosunku do uczniów, jak również przemoc uczniów w stosunku do nauczycieli. Skomplikowane aspekty tych podzagadnień zostały omówione w rozdziale 15. Zauważono m.in., że w szkole występuje zarówno przemoc psychiczna, jak i fizyczna, ale obok tych dwóch form przemocy można wyróżnić także przemoc strukturalną. Jest to forma pośredniej dominacji nad jednostką lub środowiskiem, polegająca funkcjonowaniu uczniów i nauczycieli w warunkach ekstremalnych, np. na zmuszaniu do nauki w przeludnionych grupach czy do uczestniczenia w zajęciach w późnych godzinach wieczornych lub do długotrwałych dojazdów na zajęcia. Przemoc w szkole uwarunkowana jest wieloma czynnikami pozostającymi w interakcji: osobowościowymi, sytuacyjnymi oraz społeczno-kulturowymi.

Ważkim aspektem współczesnej wiktymologii jest mowa nienawiści w życiu społecznym. Mowa nienawiści, w języku angielskim hate speech, jest zjawiskiem, które polega na używaniu języka w celu rozbudzenia, rozpowszechniania czy usprawiedliwiania nienawiści i dyskryminacji jak również przemocy wobec konkretnych osób, grup osób, przedstawicieli mniejszości czy jakiegokolwiek innego podmiotu będącego "na celowniku" danej wypowiedzi. Akceptacja mowy nienawiści w wymiarze społecznym prowadzi do utrwalania się stereotypów i uprzedzeń, powoduje mniejszą akceptację przedstawicieli grup będących jej przedmiotem, może także prowadzić do tzw. przestępstw z nienawiści (hate crimes). Mowa nienawiści przyjmuje różne formy i dlatego trudno jednoznacznie określić, czym ona dokładnie jest. W rozdziale 16 przedstawiono dyskurs związany z problematyką mowy nienawiści.

Ściśle związany z mową nienawiści jest stalking i jego wiktymologiczne aspekty, które zostały opisane w rozdziale 17. Stalking początkowo uważany był za problem życia publicznego, ale z czasem okazało się, że stał się zjawiskiem masowym, którego doświadcza duża część ludności. Stalking jako zjawisko społeczne nie jest jednoznacznie definiowany. Powszechnie przyjmuje się, że termin ten może obejmować wiele uciążliwych, powtarzających się działań, rozłożonych w czasie i wzbudzających w ofierze strach. Te zachowania to na przykład: nagabywanie, nękanie, nachodzenie, groźby, uszkodzenia własności, pobicia. Zjawisko określane mianem stalkingu w praktyce ścigania karnego nabiera coraz większego znaczenia. W ostatnich czasach pojawiła się nowa forma tej przestępczości, mianowicie cyberstalking, polegający na wykorzystaniu Internetu do wymienionego wyżej systematycznego nękania ofiar. Dręczenie i nagabywanie ofiar może następować przez wypowiedzi w chat roomach, masowe wysyłanie e-maili albo wprowadzanie wirusów komputerowych.

Ciekawym tematem, szczególnie w perspektywie ostatnich lat, jest agresja i przemoc w sporcie. Przemoc ma wiele obliczy - jedno z nich to agresja wśród zawodników różnych dyscyplin i konkurencji sportowych. Przemoc pojawia się również wśród kibiców, fanów i trenerów. Gracze stosują przemoc wobec innych graczy, kibice wobec kibiców, fani wobec policjantów i obiektów (wandalizm). Dochodzi do aktów przemocy na stadionach, drogach dojazdowych do i ze stadionów, w autobusach i na kolei, w centrach miast i w obrębie dworców. Oprócz agresji i przemocy wiktymologiczne aspekty niesie ze sobą również doping wśród zawodników. Fakty, statystyki, historia i omówienie wyników najważniejszych badań naukowych przedstawiono w rozdziale 18 niniejszej książki.

Rozdział 19 z kolei poświęcono manipulacyjnym działaniom sekt religijnych. Współcześnie obserwuje się nierzadko, iż ludzie porzucają wygodne, ustalone miejsce w systemie społecznym i wstępują do organizacji budzących niechęć i powodujących negatywną reakcję ustabilizowanej większości. Mając na względzie przyczyny powstawania sekt i źródła ich atrakcyjności, zwrócono uwagę na cztery podstawowe zagadnienia: kryzys cywilizacji, kryzys Kościoła i religii, kryzys rodziny oraz kryzys polityczny i społeczny.

Bezsprzecznie współcześnie obszarem wiktymizacji, który generuje najwięcej kontrowersji, jest mobbing. Wiktymologiczne aspekty mobbingu opisano w rozdziale 20. Mobbing nasila się w okresie recesji gospodarczej, kiedy częściej zdarza się wykorzystywanie pracownika, przeciążanie go obowiązkami lub zmuszanie do pozostawania po godzinach bez płacenia za wykonaną pracę. Wiele spośród wymienionych działań można rozpoznać w codziennej komunikacji interpersonalnej (np. traktowanie kogoś, jak gdyby nie istniał) lub w przypadkowych kłótniach. Jeżeli takie zachowanie pojawia się często przez dłuższy czas, może być określone jako mobbing. Mobbing jest zjawiskiem wieloaspektowym, wywoływanym przez różne czynniki wzajemnie ze sobą powiązane. Dla celów analizy i diagnozy można wyodrębnić: czynniki wynikające z wpływu otoczenia na organizację, czynniki wewnątrzorganizacyjne oraz związane z osobą ofiary i sprawcy mobbingu. Na wystąpienie prześladowania nie ma istotnego wpływu staż pracy ani wiek zatrudnionego. Znaczącej roli nie odgrywa także wielkość organizacji - mobbing obserwowany jest równie często w małych, średnich i dużych przedsiębiorstwach. Skutkiem psychologicznym mobbingu są także zaburzenia sfery emocjonalnej i osłabienie systemu odporności psychicznej. Konsekwencje społeczne mobbingu to: izolacja społeczna, stygmatyzacja, dobrowolne bezrobocie, nieprzystosowanie społeczne. Mobbing niesie ze sobą także skutki ekonomiczne - jego ofiara źle wykonuje swoją pracę i przebywa na długich zwolnieniach lekarskich.

Konsekwencją mobbingu może być wypalenie emocjonalne. Wiktymologicznym implikacjom wypalenia emocjonalnego poświęcono rozdział 21. Metaforyczne określenie "wypalenie się" (burnout) trafnie odzwierciedla istotę doświadczanego przez jednostkę wyczerpania sił na skutek silnie stresujących warunków pracy. Powstały nawet empiryczne modele wypalenia, które mają charakter wielowymiarowy i uwzględniają trzy podstawowe dymensje: emocjonalne wyczerpanie, depersonalizację oraz obniżone zadowolenie z osiągnięć zawodowych. Samo wypalanie się zawodowe rozpoczyna się jednak skrycie. Na początku pojawiają się zmęczenie, napięcie, drażliwość, hiperaktywność, na zmianę z oznakami wyczerpania psychofizycznego. Do stanu chronicznego napięcia dołącza z czasem utrata energii, zniechęcenie i objawy depresji, odniesionej jednakże tylko do sytuacji zawodowej.

Wiktymizację dzieci i młodzieży opisano w rozdziale 22. Choć opinia publiczna i profesjonaliści poświęcają dzieciom ofiarom krzywdzenia i przestępstw wiele uwagi, to jednak wiktymologia okresu dziecięcego nadal pozostaje dyscypliną słabo rozwiniętą. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest fakt, że profesjonaliści interesują się odrębnymi typami wiktymizacji dzieci, takimi jak wykorzystywanie seksualne czy uprowadzenia, nie starają się jednak dokonać integracji tych zagadnień. Małoletnie ofiary, podobnie jak kiedyś kobiety, dotąd nie mieściły się w kręgu zainteresowań tradycyjnej wiktymologii. Rozpatrywane jako grupa, dzieci są narażone na większe ryzyko wiktymizacji niż dorośli. W opracowaniu poruszono ryzyko wiktymizacji dzieci i młodzieży, podkreślono czyhające na niepełnoletnie osoby zagrożenia w Internecie, jak również przedstawiono dostępne technologie obronne dla rodziców i nauczycieli. Zwrócono uwagę na, pomijany często, związek nieusprawiedliwionej nieobecności w szkole z wiktymizacją.

Na drugim biegunie pod względem kryterium wieku znajduje się wiktymizacja osób starszych. Tematyce tej poświęcono cały rozdział 23 książki. Rezultaty badań nad sytuacją życiową ludzi w podeszłym wieku w Polsce wykazały, że aktualna kondycja odchodzącej generacji w naszym kraju sprowadza się do ogromnego psychicznego zmęczenia trudami życia i niełatwą starością. Jeżeli uwzględnimy ponadto złożone i bolesne problemy samotności i osamotnienia, pogarszający się z wiekiem stan zdrowia zarówno w wymiarze obiektywnym, jak i subiektywnym oraz niełatwą sytuację ekonomiczną tej generacji, to okaże się, że polska "złota jesień życia" dla wielu ludzi w podeszłym wieku ma niestety barwę szarą. Przemoc wobec osób starszych jest nierównowagą w rozkładzie sił. To sytuacja, gdy najmocniejszy wykorzystuje najsłabszego, nie zaś mocniejszy słabszego. Przemoc wobec starszych osób w rodzinie jest jednym ze zjawisk patologii społecznej, występującym we wszystkich warstwach społecznych i przybierającym różne formy. Mimo że obie formy wiktymizacji ludzi starszych (domowa i instytucjonalna) mogą mieć szczególnie poważne skutki dla ofiar, to, jak dotychczas, organy wymiaru sprawiedliwości nie poświęcają tej problematyce odpowiednio dużo uwagi.

Kolejną dużą grupą osób podatną na wiktymizację są osoby niepełnosprawne. Przemoc wobec niepełnosprawnych jest zjawiskiem rzadszym niż inne formy przemocy (np. wobec dzieci czy kobiet). Jest także mniej akceptowana. Z tego powodu trudno ją wiarygodnie oszacować na podstawie badań ankietowych i wywiadów. Ponadto zaniżone statystyki dotyczące przemocy wobec osób niepełnosprawnych są konsekwencją tego, że osoby te mają mało kontaktów społecznych. Osoby spoza rodziny czy bezpośredniego sąsiedztwa mogą nie wiedzieć o dokonanych aktach przemocy, a same ofiary nie zgłaszają tego, zarówno z powodu ograniczonych kontaktów i słabej mobilności, jak i ze strachu przed zmianą warunków życia (gdyby w efekcie wniesionej skargi rodzina lub sąd zdecydowały o umieszczeniu ich w domu opieki). Zagadnienie niepełnosprawności oraz podatności tej grupy osób na wiktymizację przedstawiono w rozdziale 24.

W rozdziale 25 z kolei poruszono problematykę wiktymizacji osób o odmiennej orientacji seksualnej, obejmujących lesbijki, gejów, biseksualistów i osoby zmieniające płeć (lesbian, gay, bisexual and transgender, LGBT). Osoby te są ofiarami homofobicznej i transfobicznej przemocy, a także wtórnej wiktymizacji wynikającej z przesądów i uprzedzeń, jak również praktyki policji. Wobec dużego odsetka niezgłaszanych przypadków wiktymizacji sprawy te rzadko docierają do wiadomości organów wymiaru sprawiedliwości.

Ostatni z rozdziałów poświęconych konkretnym grupom osób to rozdział 26, w którym opisano wiktymizację osób społecznie zmarginalizowanych. Społeczna marginalizacja dotyczy osób żyjących w ubóstwie, bezdomnych, a nierzadko również osób bezrobotnych. Kwestia bezrobocia poruszana była też we wcześniejszych rozdziałach. Problemy osób bezdomnych opisano szeroko dopiero w tym rozdziale. Pełną populację ludzi bezdomnych można podzielić na dwie ogólne kategorie. Pierwszą z nich tworzą ci, których da się zidentyfikować jako uczestników względnie ukształtowanych w tej populacji kręgów sposobu życia, drugą zaś ci, którzy z własnej woli nie chcą w tych kręgach uczestniczyć, próbując zachować dystans do innych bezdomnych. Licznie reprezentowani w drugiej z tych kategorii płytko bezdomni deklarują często swój strach, fizyczne obrzydzenie i brak akceptacji dla osób głęboko bezdomnych, będących uczestnikami tych kręgów.

Aspekty nowoczesnych technologii są podkreślane w każdym momencie opracowania. Rozdział 27 poświęcono cybernetycznemu molestowaniu. Cyberstalking określono jako wykorzystanie technologii informacji komunikacji do molestowania i nękania osób. Nękanie to może obejmować takie działania, jak: transmisja obraźliwych bądź napastniczych informacji e-mailowych, kradzież tożsamości oraz niszczenie danych bądź urządzeń. Terminy cyberstalking i internetowe nękanie (Internet harassment) są używane zamiennie, ponieważ odczuwa się, że wszelkie postacie stalkingu zawierają elementy groźby albo zmierzają do spowodowania cierpień ofiary. Chociaż stalking i cyberstalking wiążą się ze sobą, to terminy te nie są jednoznaczne i tak należy je traktować. Przyjęto, że cyberstalking stanowi nową postać dewiacyjnego zachowania, którą można odróżnić od "prostego stalkingu".

Wiktymizacja osób cierpiących na zespół stresu pourazowego to odrębne zagadnienie, któremu poświęcono osobny rozdział 28. W ostatnich kilkudziesięciu latach pojawił się nowy kierunek badań dotyczący wpływu na ludzką psychikę szczególnie nasilonego stresu. Określany jest on mianem badań nad skrajnym (traumatycznym) stresem środowiskowym. Stres ten może powodować głębokie i trwałe zmiany funkcjonowania psychologicznego i fizjologicznego. Ustalenie zespołu stresu pourazowego (PTSD) jako jednostki diagnostycznej stworzyło dogodne warunki do zrozumienia, w jaki sposób funkcjonowanie biologiczne ludzi, ich sposób widzenia świata i osobowość są nierozerwalnie splecione i kształtowane przez doświadczenie. Badacze wskazują, iż u ofiar stresu pourazowego można obserwować depresję, paradoksalne poczucie winy, koszmarne sny, lęk, schorzenia psychosomatyczne, powracające przeżycia panicznego strachu (minione niebezpieczeństwo odczuwane jest jako aktualne), chroniczną reaktywną depresję, zmiany charakteru, bezsenność, bóle głowy. Czynnikiem zwiększającym prawdopodobieństwo rozwoju PTSD jest akt występowania u jednostki reakcji dysocjacyjnych, zanim znalazła się ona w sytuacji traumatycznej.

Rozdział 29 kończy obszerną, drugą część opracowania opisującą wiktymologię grup społecznych. W przeciwieństwie do poprzednich rozdziałów, poświęconych na ogół konkretnym grupom osób oraz wiktymizacji skierowanej do tych właśnie grup, ostatni rozdział zawiera podstawowe informacje na temat złego traktowania zwierząt. Pewne oddziaływania szkodzące zwierzętom są aprobowane społecznie i kulturowo (np. badania medyczne), co utrudnia definiowanie okrucieństwa. Zdefiniowanie okrucieństwa wobec zwierząt jest problematyczne, także z uwagi na trzy zasadnicze czynniki. Po pierwsze, niektóre działania krzywdzące zwierzęta są społecznie i kulturowo usankcjonowane. Po drugie, istnieją różne postawy wobec różnych gatunków zwierząt. Po trzecie, okrucieństwa wobec zwierząt mogą przybierać różne formy, począwszy od drażnienia, a skończywszy na torturowaniu. Definicją najczęściej cytowaną w badaniach nad okrucieństwem jest propozycja, która określa to zjawisko jako społecznie nieakceptowane zachowanie, które umyślnie powoduje niepotrzebny ból, cierpienie, niepokój lub śmierć zwierzęcia.

Część drugą kończy obszerna literatura uzupełniająca.

Social Victimology - abstract

Victimology focuses on all the phenomena which cause social inequalities, on harm done to societies or human individuals. Its areas of interest include globalisation, which reduces socio-economic inequalities and improves the quality of life for some, but is accused by its opponents of increasing the deterioration of the environment and threatening the quality of life for others, as well as of the resulting forms of human harm. The present work does not exhaust the comprehensive scope of victimology. However, it analyses and assesses the problems identified by this field of knowledge, namely, threats to individuals and societies in the twenty-first century. For victimology to develop as a social movement, the results of victimological studies must be implemented. In the nearest future, the preventive function of victimology is likely to increase, as suggested in the subsequent chapters of the book, which is a wide-ranging study covering all aspects of modern victimology.

This book, the first of two complementary volumes - Social Victimology and Criminal Victimology - is divided into three parts, with ample supplementary literature at the end of each. The first part addresses preliminary questions in two chapters. Chapter 1 introduces the concept of victimology and describes its different types, e.g. theological, natural, ecological, social, cultural, and criminal. This variety reflects the fact that any human activity can have its own implications regarding victimisation. Chapter 2 includes general classifications of threats faced by humanity today. These come primarily from nature and from the products of civilisation. The impact of direct and indirect threats coming from nature may be very consequential for human life and health, usually on a massive scale. Other highly common threats are of an economic and social variety, like unemployment; privation and poverty; economic and social degradation of individuals, families, professional groups, and local communities; or a crisis of education, science, health, housing, or natural environment. In addition to external threats, people face internal threats, i.e. those resulting from some specific undesirable changes within themselves. Although these changes may be determined by the external environment of the individual or related to certain somatic disorders, they differ from external threats due to their frequently subjective and individual nature. With victimisation as with everything else, psychological and social consequences are as serious as physical ones.

The second part of the book is devoted to the victimology of social groups. It consists of twenty-seven chapters on various aspects of general social victimology. Chapter 3 provides a detailed overview of the living conditions in the natural environment and the threats to man associated with them. The subchapters that follow address the intensive exploitation of nature, forests, and energy resources; water pollution, acid rain, atmospheric pollution, ozone depletion, and the greenhouse effect; soil erosion and toxic, radioactive, and noise contamination; waste, litter, and recycling; as well as the problem of dynamic population growth.

Chapter 4 focuses on the diseases and corresponding threats caused by civilisation, including civilisation diseases and the resurgence of infectious diseases, epidemics, and pandemics. Infectious diseases, including HIV/AIDS, tuberculosis, and malaria, account for 41% of all diseases worldwide, each killing millions of people. Diseases spread by microbes, such as salmonellosis, Legionnaires' disease, Ebola virus disease, vascular necrosis, anthrax, smallpox, foot-and-mouth disease, West Nile fever, MRSA, and SARS, are frequently mentioned in media reports. Although a better understanding of how viruses work will increase the treatment options for many diseases, it will also raise a number of new problems, in particular the fact that genetically-modified viruses can be used as weapons by terrorists. It is such criminal threats that constitute the subject of one of the subchapters of this book.

The situation of Poland and Poles with regards to actual and potential threats is one of the key issues in many chapters of the book. Chapter 5 provides an overview of the financial condition of the Polish society - in particular, of questions of social security, including unemployment, homelessness, beggary, and poverty. Each subchapter is supplied with the latest statistics from recognised databases and reports. As these sources indicate, a high level of prosperity does not always result in a sense of happiness, just as a low level of prosperity does not necessarily give rise to dissatisfaction. The relationship between financial prosperity and happiness is discussed in the following subchapter.

Microeconomic statistics on unemployment are complemented with a discussion about unemployment as a macro-social factor of victimisation in Chapter 4. Unemployment is one of the biggest socio-economic and political problems faced by modern societies today; its level is one of the main measures of the efficiency of a socio-economic system, and the breadth of its impact covers many spheres of life. For many countries of the European Union, including Poland, the twentieth century turned out to be an era of unemployment. The twenty-first century, in turn, is a time of automation, which, on the one hand, will lead to increased productivity and a stronger economy in the future, but on the other hand, it will force unskilled and low-wage workers to give up their current jobs and retrain to perform labour less affected by displacement.

The chapter entitled "Developing anti-victimisation attitudes in road traffic" presents the psychological aspects of anti-victimisation attitudes in road traffic, the extent of victimisation of road users, and road safety issues in the member states of the European Union. Two kinds of anti-victimisation attitudes of a participant in a road traffic situation can be distinguished in relation to the threats posed by the loss that a person might experience as a result of that situation with regards to certain values they appreciate. These are the task-related attitude and the defensive attitude. Both of them are discussed in detail in Chapter 7. Their significance from the Polish perspective derives from the fact that Polish roads remain particularly dangerous in comparison with those in other European countries.

Much space is devoted to suicide as an extreme form of self-victimisation (Chapter 8). On the basis of research on attempted suicide, it can be claimed that in many cases the decision to commit suicide is essentially a choice between a situation that the individual cannot cope with and a situation that requires no effort from the individual to regulate their attitude towards the surrounding world. Paradoxically, it is a decision to avoid making the decisions and choices that accompany human life. Modern research provides data that indicate that the phenomenon of suicide as a means of resolving intrapsychic conflicts is determined by numerous circumstances and factors. There is ample evidence that the Internet intensifies the tendency toward suicide; the impunity of the witnesses to a suicide increases it. Most would-be suicides at first just bluff: they merely want to share their problems with other people. However, if they manage to draw the attention of others to themselves or receive encouragement, they may really kill themselves.

Industrial development resulting in increased employment and work mechanisation, as well as the introduction of new technologies, are objective factors increasing the risk of accidents at work. This issue also deserves attention from the point of view of victimology and is described in Chapter 9. The knowledge of the etiology and symptomology of accidents at work helps to assess the character of the events and undertake preventive measures.

Compulsion is a term used in its strict sense mainly in American psychiatry to describe obsessions in the mental and psychomotor spheres. Compulsions manifest themselves in the emergence of an irresistible desire to perform an act, usually in individuals with a weakened mental control over their aspirations. In a broader sense, any activity, especially when it involves adverse consequences for individuals, may be defined as compulsive behaviour. It is undertaken when an individual suffers from a serious disorder of conscious control and is incapable of limiting or preventing certain types of conduct. Such behaviours include various types of addictions, in particular, alcoholism, drug addiction, and nicotinism. Besides these addictions, Chapter 10 deals with workaholism, gambling addiction, and the recent rise in addiction to modern technology, including the Internet. Admittedly, addiction to Internet use does not cause such physical problems as drug addiction or alcoholism do, but the social effects are quite similar. Addiction to chatting, compulsive mail checking, or an unrestrained desire to surf the web are behaviours eligible for treatment. The difference between Internet addiction and computer addiction is that an Internet addiction is simply a kind of a computer addiction. What is typical of Internet users is a sense of global community, freedom, and lack of borders.

Family pathology is an example of a threat to the psychosocial sphere related to the attainment of needs and values, ties, identity, group solidarity, and a sense of existence key for normal development, especially within unstable political, economic, social, and moral structures. The theoretical analysis of the problem of family pathology is complemented with results of empirical studies in Chapter 11. Most of the chapter is devoted to children as victims of crime and negligence, physical violence, unpenalised child abuse, and child sexual abuse. Estimates of the extent of the phenomenon of child sexual abuse in Poland are very disparate and almost always raise serious methodological objections. Child abuse still seems to be a hidden problem, i.e., though it is contrary to the values adopted in the society, it is generally not recognised as a problem.

Borrowers began to be perceived as victims after well-known scandals involving Swiss franc loans which saw them sue the banks for including illegal clauses in credit agreements - clauses that merit the cancellation of the loans. Such abusive loans should be cancelled. Due to the coronavirus pandemic, the situation of the loanees will certainly have a negative impact on bank debt. These and other aspects of this complex topic are discussed in Chapter 12.

Computerisation and the emergence of the global network have a variety of consequences, some of which are undesirable. With the development of the Internet, new types of services emerged, as well as various phenomena of a pathological or even criminal character. These phenomena have specific characteristics that distinguish them from other crimes. Due to the spread of information technology and the use of computers, the number of cases of anxiety induced by computer use, or even by the mere contact with a computer (as well as related symptoms, such as headaches, general irritation, or nightmares), is also on the rise. Increased use of computers may also cause reactions characteristic of increased stress levels, such as elevated levels of norepinephrine and adrenaline in the blood, accelerated heart rate, or increased blood pressure. The victimological aspects of the development of new technologies and the psychological threats related to the use of media and information technology are presented in Chapter 13.

The problem of victimisation in medicine is addressed in Chapter 14. Victimisation of patients by doctors is a frequent subject of media reports. However, it is easy to forget the situation of the doctors, who are exposed to verbal and physical aggression from the patients, and often also their families. The subsequent subchapters deal with questions related to the observance of patient rights in Polish hospitals, the extensive problem with aggression among patients, and the morality and ethics of the doctors. Three main obligations of the medical doctor are emphasised: the obligation to do what is best for the patient; the obligation to account for the interests of the society; and the obligation to respect the patient's autonomy.

Violence at school is a serious victimological issue. It deserves a multifaceted consideration since it includes both the violence of the teachers against the pupils, the violence of the pupils against other pupils, and the violence of the pupils against the teachers. The complex ramifications of this issue are discussed in Chapter 15. It is notable that, though both psychological and physical violence can occur at school, alongside these two forms of violence, structural violence can also be distinguished. It is a form of indirect domination over an individual or environment, consisting in forcing both pupils and teachers to operate in extreme conditions, e.g., to study in overcrowded groups, to attend classes late in the evening, or to commute to classes over long distances. In general, it can be concluded that violence at school is determined by many interrelated factors, including personality, situational, and socio-cultural factors.

Hate speech is an important problem of modern victimology. It is a phenomenon that involves the use of language to arouse, spread, or justify hatred and discrimination, as well as violence, against individuals, groups of people, minorities, or any other target. The acceptance of hate speech in society leads to the perpetuation of stereotypes and prejudices, and decreases the acceptance of representatives of the "hated" groups; it can also lead to the so-called hate crimes. Hate speech takes different forms, and it is difficult to clearly define exactly what it is. Chapter 16 presents an analysis of hate speech.

Stalking, an act closely related to hate speech, and its victimological aspects are described in Chapter 17. Stalking was initially considered a common issue; over time, it turned into a wide-ranging problem, experienced by large sections of societies. As a social phenomenon, stalking is not explicitly defined. It is widely assumed that it may include many onerous, repetitive actions, spread over time and inducing fear. These behaviours include, for example, soliciting, harassment, intruding, threats, property damage, or beating. Stalking is gaining in significance in the practice of criminal prosecution. In recent times, a new form of this crime has emerged, namely cyberstalking, which involves using the Internet for the aforementioned systematic harassment of victims. Tormenting and solicitation of victims can take place through chat rooms, emails, or computer viruses.

One interesting topic that gained prominence in recent years is aggression and violence in sport. Violence has many faces; one of them is the level of and motivation for aggressiveness among players in different disciplines and at sports events. Violence also occurs among fans, supporters, and coaches. Players use violence against other players; fans against fans, police officers, and inanimate objects (vandalism). There is violence in stadiums, at entrances to and exits from stadiums, on buses and trains, within cities and in the stations. In addition to aggression and violence, another aspect of sports that holds an interest for victimology is doping among athletes. Chapter 18 presents facts, statistics, and the history of sports-related victimisation and discusses the results of major scientific studies concerned with it.

Chapter 19 is devoted to the manipulative activities of religious sects. It is not uncommon for people to abandon a comfortable, well-established place in the social system and join organisations that are viewed with aversion by the mainstream. Given the reasons why sects are established and the source of their attractiveness, four fundamental issues are mentioned: the crisis of civilisation, the crisis of the Church and religion, the crisis of the family, and crisis in politics and society.

Undeniably, the area of victimisation that generates the most controversy today is mobbing. The victimological aspects of mobbing are described in Chapter 20. Mobbing intensifies during an economic recession, when it is more common for workers to be abused, overloaded with work, or forced to stay after hours without compensation. Many of these activities can take place in everyday interpersonal communication (e.g., when someone is treated as if they did not exist) or during quarrels. If such a behaviour occurs frequently over a long time, it may be referred to as mobbing. Mobbing is a multifaceted phenomenon caused by different interconnected factors. For the purpose of analysis and diagnosis, the following may be distinguished: factors resulting from the environment of the organisation; intra-organisational factors; and factors related to the victim and perpetrator of mobbing. The occurrence of persecution is not significantly affected by work experience or age of the victim or perpetrator. The size of the organisation does not play a significant role, either - mobbing is equally often observed in small, medium, and large enterprises. Psychologically, mobbing results in disorders in the emotional sphere and the weakening of mental resistance. The social consequences of mobbing are social isolation, stigmatisation, voluntary unemployment, and social non-adaptation, while the economic consequences of mobbing for the victims include poor work performance and prolonged sick leaves.

Emotional burnout is one of the consequences of mobbing. Chapter 21 discusses its victimological implications. The metaphor of "burnout" accurately reflects the essence of the exhaustion experienced by an individual due to severely stressful working conditions. There are empirical models of burnout, which are multidimensional and account for three basic problems: emotional exhaustion, depersonalisation, and reduced satisfaction with professional achievements. Professional burnout begins below the surface. Its first indicators are fatigue, tension, irritability, and hyperactivity, occurring in cycles, with signs of psychophysical exhaustion. In time, chronic tension generates a loss of energy, a sense of discouragement, and symptoms of depression (only in relation to the professional sphere).

Chapter 22 is devoted to the victimisation of children and the young. Although children receive significant attention as victims of harm and crime, the victimology of the children's age remains an underdeveloped discipline. One of the reasons for this is that professionals are more interested in the distinct types of victimisation to which children are subjected, such as sexual abuse or abduction, than in seeking an integrated perspective on the problem. Minor victims, like women in the past, have not yet become an object of interest for traditional victimology. Considered as a group, children are exposed to a higher risk of victimisation than adults. The study addresses the dangers of victimisation of children and the young and emphasises the threats minors face on the Internet. It also presents available defence techniques against the threats for parents and teachers. Attention is drawn to the frequently overlooked interdependence between unjustified absences from school and victimisation.

The victimisation of elderly people is at the other extreme as far as the age of the victims is concerned. The topic is addressed in Chapter 23. The results of research on the life situation of elderly people in Poland show that the departing generation in our country faces great mental fatigue due to the hardships of life and difficulties of old age. Moreover, if the complex and painful problems of solitude are taken into account, along with the objective and subjective deterioration of health with age and the difficult economic situation of this generation, it will emerge that the "golden autumn of life" is unfortunately rather grey for many elderly people in Poland. Violence against the elderly reflects an imbalance in the distribution of power, with the strongest (and not just the stronger) exploiting the weakest (and not just the weaker). Violence against elderly people within the family is an example of social pathology that takes place in many forms in all social strata. Although victimisation of elderly people can have particularly serious consequences for the victims regardless of its form (domestic or institutional), judicial authorities have not been paying enough attention to this problem.

Another large group of people who are vulnerable to victimisation are people with disabilities. Violence against them is rarer than other forms of violence (e.g., against children or women). It is also less socially accepted. For this reason, it is difficult to reliably estimate the extent of its prevalence on the basis of surveys and interviews. Moreover, there is a tendency to underestimate statistics on violence against persons with disabilities as a consequence of the fact that they have limited social contact. People outside the family or immediate vicinity of the victims may not be aware of the violence being committed against them, and the victims themselves may not report it because of limited contact, poor mobility, and the fear that their living conditions might change (if, as a result of a complaint, their family or the court decide to place them in a nursing home). The problem of disability and the vulnerability of people with disabilities to victimisation is discussed in Chapter 24.

In turn, Chapter 25 addresses the issue of victimisation of persons with "non-normative" sexual orientations, including lesbian, gay, bisexual, and transgender people (LGBT). They are subjected to homophobic and transphobic violence, as well as secondary victimisation resulting from superstitions, prejudices, and police practices. Due to a high proportion of unreported cases of victimisation, this problem rarely comes to the attention of the justice system.

The last chapter that focuses on specific groups of people is Chapter 26, which describes the victimisation of socially marginalised people. The problem of social marginalisation affects people living in poverty, the homeless, and often the unemployed. The issue of unemployment is discussed in earlier chapters; the problems of homeless people are described extensively in Chapter 26. The population of homeless people can be divided into two general categories. The first is made up of those who can be identified as members of roughly determined circles within the population that are accustomed to homeless living; the other consists of those who do not choose to belong to these circles and attempt to keep their distance from the other homeless. The shallowly homeless, more numerous in the second category, often declare their fear of, physical disgust with, and lack of acceptance of the deeply homeless within these circles.

Some aspects of modern technology are mentioned throughout the study. Chapter 27 is devoted to cyberstalking - defined as the use of information technology to stalk and harass individuals. This harassment may include activities such as the transmission of offensive or harassing email information, identity theft, and the destruction of data or devices. The terms "cyberstalking" and "Internet harassment" are used interchangeably because it appears that all forms of stalking contain elements of threat or aim to cause suffering to the victim. Although stalking and cyberstalking are related, these terms are not synonymous and should not be treated as such. Cyberstalking is assumed to be a new form of deviant behaviour that can be distinguished from "simple stalking."

The victimisation of people suffering from post-traumatic stress disorder is a separate issue, and the whole of Chapter 28 is devoted to it. Over the past few decades, a new research trend has emerged concerning the impact of particularly severe stress on the human psyche. It is referred to as extreme (traumatic) environmental stress. This stress can cause profound and permanent changes in psychological and physiological performance. The establishment of post-traumatic stress disorder (PTSD) as a diagnostic unit has created favourable conditions for understanding how people's biological performance, their perception of the world, and personality are inextricably intertwined with and shaped by life experience. In victims of post-traumatic stress depression, researchers observe paradoxical guilt, nightmarish dreams, anxiety, psychosomatic disorders, recurring experiences of panic-fear (past the time that danger is felt as current), chronic reactive depression, changes in character, insomnia, and headaches. The probability of developing PTSD increases when dissociative reactions occur in persons before they are in a traumatic situation.

Chapter 29 concludes the extensive second part of the study describing the victimology of social groups. Unlike the previous chapters, which are generally devoted to specific groups of people and the victimisation they experience, the last chapter provides basic information on the mistreatment of animals. Certain adverse impacts on animals are socially and culturally approved (e.g., for medical research), making it difficult to define cruelty. Arriving at a definition of animal cruelty is problematic due to three main factors. Firstly, some actions harming animals are socially and culturally sanctioned. Secondly, different animal species are viewed in different ways. Thirdly, animal cruelty can take many forms, from teasing to torture. The definition most commonly cited in cruelty research describes this phenomenon as socially unacceptable behaviour that intentionally causes unnecessary pain, suffering, anxiety, or death of the animal. The second part of the book is not actually closed by Chapter 29, but by an extensive supplementary literature.

Przypisy

[1] Najstraszliwsza z wojen, w: Kronika XX wieku, Warszawa 1991, s. 661.

[2] Li Zhisui, Mao. Prywatne życie przewodniczącego, Warszawa 2000, s. 512, https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4848179/mao-prywatne-zycie-przewodniczacego (dostęp: 30.09.2020).

[3] Tsunami w Azji Południowej, 2004, Wyborcza.pl, https://wyborcza.pl/56,155287,9248771,tsunami-w-azji-poludniowej-2004, 5.html (dostęp: 30.09.2020).

[4] Ph. Ball, James Lovelock reflects on Gaia's legacy, "Nature News", 9.04.2014.

[5] Ibidem.

[6] "The Washington Post": Breaking News, World, US, DC News & Analysis, articles.washingtonpost.com, 28.02.2013 (dostęp: 15.11.2017).

[7] R. Sanchez, "There is nothing here": The future is uncertain for 70,000 in the Bahamas left homeless by Dorian, cnn.com, 8.09.2019, [online] https://edition.cnn.com/2019/09/08/us/bahamas-dorian-homeless-relief/index.html (dostęp: 7.09.2020).

[8] Y. Funes, Cyclone Idai Poised to Become Southern Hemisphere's Deadliest Tropical Storm, With More Than 1,000 Feared Dead, Gizmodo, 19.03.2019, [online] https://earther.gizmodo.com/cyclone-idai-poised-to-become-southern-hemisphere-s-dea-1833406709 (dostęp: 7.09.2020).

[9] Huragan Harvey najdroższą katastrofą naturalną w historii USA, PolskieRadio24.pl, [online] https://www.polskieradio24.pl/42/273/Artykul/1841158,Huragan-Harvey-najdrozsza-katastrofa-naturalna-w-historii-USA (dostęp: 7.09.2020).

[10] R. Meyer, Hurricane Irma: "We've Never Seen a Storm This Strong", The Atlantic, 10.09.2017, [online] https://www.govexec.com/management/2017/09/hurricane-irma-lawnmower-sky/140861/ (dostęp: 7.09.2020).

[11] Wielkie pożary lasów w Portugalii. Wzrosła liczba ofiar, Onet.pl, 18.06.2017, [online] https://wiadomosci.onet.pl/swiat/wielkie-pozary-lasow-w-portugalii-wzrosla-liczba-ofiar/l4mftng (dostęp: 7.09.2020).

[12] J. Szmit, Pożary pustoszą Chile: 13 ofiar śmiertelnych, ogień strawił 290 tys. ha lasów i 1200 domów, Polska Times, 31.01.2017, [online] https://polskatimes.pl/pozary-pustosza-chile-13-ofiar-smiertelnych-ogien-strawil-290-tys-ha-lasow-i-1200-domow-zdjecia/ga/11746667/zd/22516129 (dostęp: 7.09.2020).

[13] Greece wildfires: Dozens dead in Attica region, BBC News, 24.07.2018, [online] https://www.bbc.com/news/world-europe-44932366 (dostęp: 7.09.2020).

[14] G. Laud, Sweden fire map: Sweden battles 21 raging wildfires amid worst drought in 74 years, Express, 25.07.2018, [online] https://www.express.co.uk/news/world/993472/Sweden-fire-map-Sweden-wildfires-drought-heatwave (dostęp: 7.09.2020).

[15] N. Pearson, Australian bushfires: Animal death toll most likely higher than 480 million, CNBC, 9News, 3.01.2020, [online] https://www.9news.com.au/national/australian-bushfires-480-million-animals-dead-in-nsw-explained/adb6bacb-829b-49b1-b191-7a5c999d9d3b (dostęp: 7.09.2020).

[16] P. Wright, Flooding, Mudslides Strike Peru, Leaving 72 Dead and Thousands without Homes, The Weather Channel, 20.03.2017, [online] https://weather.com/news/news/peru-deadly-flooding-impacts (dostęp: 7.09.2020).

[17] G. Babu, Monsoon havoc in Kerala: 324 lives lost since May 29, says CM Vijayan, Business Standard, 18.08.2018, [online] https://www.business-standard.com/article/current-affairs/kerala-is-facing-its-worst-flood-in-100-years-death-toll-climbs-to-324-118081800040_1.html (dostęp: 7.09.2020).

[18] Czym jest pandemia? Największe pandemie w historii, Medonet, 18.07.2020, [online] https://www.medonet.pl/zdrowie,czym-jest-pandemia--najwieksze-pandemie-w-historii,artykul,1726644.html (dostęp: 7.09.2020).

[19] Dane za: Google Wiadomości, 10.11.2020, https://news.google.com/covid19/map?hl=pl&gl=PL&ceid=PL%3Apl (dostęp: 10.11.2010).

[20] Opracowano na podstawie encyklopedii: WIEM (https://zapytaj.onet.pl/encyklopedia/index.html).

[21] Zob. m.in. E. Viano (red.), The Victimology Handbook, New York 1990.

[22] Stan na 2016 rok, według danych Banku Światowego.

[23] http://www.zdrowie.senior.pl/75,0,Szacowana-srednia-dlugosc-zycia-na-swiecie-rekordzistami-mieszkancy-Monako,18306.html (dostęp: 7.09.2020).

[24] Raport o rozwoju społecznym: Polska '95, UNDP, Warszawa 1996, s. 28.

[25] http://www.un.org.pl/cel1 (dostęp: 7.09.2020).

[26] J. Danecki, The concept of maldevelopment, w: Insights into Maldevelopment. Reconsidering the Idea of Progress, red. J. Danecki, Warszawa 1993, s. XIV.

[27] S. Walklate, Can there be a progressive victimology?, "International Review of Victimology" 1994, Vol. 1 (3), s. 1-16.

[28] Przemoc w życiu codziennym, red. B. Hołyst, Warszawa 1996.

[29] P.G. Zimbardo, F.L. Ruch, Psychologia i życie, Warszawa 1994, s. 615.

[30] T. Pilch, Agresja i nietolerancja jako mechanizmy zagrożenia ładu społecznego, w: Pedagogika społeczna, red. T. Pilch, I. Lepalczyk, Warszawa 2003, s. 430-431.

[31] A. Pratkanis, E. Aronson, Wiek propagandy, Warszawa 2003.

[32] E. Kube, Przestępczość młodocianych z użyciem przemocy. Możliwości i szanse jej zapobiegania, Warszawa 1997.

[33] E. Aronson, Człowiek istota społeczna, Warszawa 2001.

[34] E. Orlik-Marciniak, Agresywność grup subkulturowych, w: Psychologia rozwiązywania problemów społecznych, red. J. Miluska, Poznań 1998.

[35] P. Zimbardo, F. Ruch, Psychologia i życie, Warszawa 1988.

[36] E. Aronson, T. Wilson, R. Akert, Psychologia społeczna serce i umysł, Poznań 1997.

[37] Z pisma Przewodniczącego Komitetu Prognoz "Polska 2000 Plus", Prezesa PAN, prof. Michała Kleibera, 12.10.2009 r.

[38] D. Spikrugin, Social Phenomena and Scientific Explanation, New York 1978.

[39] R. Grupiński, Ideologia problemu naukowego [praca niepublikowana].

[40] B.A. Kosma, O pożytku z uprawiania filozofii, Lwów 1936, s. 147.

[41] Za: A. Nason, R.L. Dehaan, Świat biologii, Warszawa 1987, s. 694.

[42] J. Łuczak, E. Prot, Zagadnienia ekologii zwierząt, Warszawa 1967, s. 11, 12.

[43] Ibidem, s. 23.

[44] B. Hołyst, Kryminologia, wyd. 11, Warszawa 2016, s. 1130 i n.

[45] B. Williams, Victims, w: Criminology, red. S. Hale, K. Hayward, A. Wahidin, E. Wincup, Oxford 2005.

[46] L. Zedner, Victims, w: The Oxford Handbook of Criminology, red. M. Maguire, R. Morgan, R. Reiner, Oxford 2002.

[47] S. Walklate, Imagining the Victim of Crime, Berkshire-New York 2007.

[48] https://www.gov.uk/government/organisations/criminal-injuries-compensation-authority (dostęp: 8.09.2020).

[49] P. Rock, On Becoming a Victim, w: New Visions of Crime and Victims, red. C. Hoyle, R. Young, Oxford 2002.

[50] B. Hudson, Justice in the Risk Society, London 2003.

[51] P. O'Malley, Criminology and Risk, w: Beyond the Risk Society: Critical Reflections on Risk and Human Security, red. G. Mythen, S. Walklate, Berkshire-New York 2006.

[52] C. Barker, Cultural Studies: Theory and Practice, London 2000.

[53] J. Ferrell, Crime and Culture, w: Criminology, red. S. Hale, K. Hayward, A. Wahidin, E. Wincup, Oxford 2005, s. 139-156.

[54] A. McRobbie, The Uses of Cultural Studies, London 2005.

[55] J. Tulloch, One Day in July: Experiencing 7/7, London 2006.

[56] M. Presdee, Cultural Criminology and the Carnival of Crime, London 2000; K.J. Hayward, City Limits: Crime, Consumer Culture and the Urban Experience, London 2004.

[57] K. Hayward, J. Young, Cultural criminology, w: The Oxford Handbook of Criminology, red. M. Maguire, R. Morgan, R. Reiner, Oxford 2007, rozdział IV.

[58] C. Greer, Crime and media, w: Criminology, red. S. Hale, K. Hayward, A. Wahidin, E. Wincup, Oxford 2005, s. 157-182.

[59] S. Lyng, Crime, edgework and corporeal transaction, "Theoretical Criminology" 2004, Vol. 8 (3), s. 359-375.

[60] M.O. Banks, Spaces of (in)security: Media and fear of crime in local context, "Crime, Media, Culture: An International Journal" 2005, Vol. 1 (1), s. 169-187.

[61] J. Tulloch, op. cit.

[62] W. Lacquer, The New Terrorism: Fanaticism and the Arms of Mass Destruction, London 2000; J. Reid, Reid makes nazi terror comparison, "Guardian", 31.10.2006.

[63] J. Ried, op. cit.

[64] S. Goldenberg, Every 15 minutes an attack in Iraq, "Guardian", 30.09.2006.

[65] F. Furedi, Terrorism and the politics of fear, w: Criminology, red. S. Hale, K. Hayward, A. Wahidin, E. Wincup, Oxford 2005, s. 307-322.

[66] U. Beck, Risk Society: Towards a New Modernity, London 1992.

[67] G. Mythen, Ulrich Beck: A Critical Introduction to the Risk Society, London 2004.

[68] U. Beck, Risk society and the provident state, w: Risk, Environment and Modernity: Towards a New Ecology, red. S.M. Lash, B. Szerszynski, B. Wynne, London 1996, s. 27-43.

[69] F. Furedi, Culture of Fear: Risk Taking and the Morality of Law Expectation, London 2002.

[70] W. Soyinka, Reith Lecture 1, BBC News, London, 7.04.2004, [online] http://www.bbc.co.uk/radio4/reith2004/lectures.shtml (dostęp: 8.09.2020).

[71] A. Cole, The Cult of True Victimhood: From the War on Welfare to the War on Terror, Stanford, CA 2007.

[72] M. Shaw, K. Pease, Preventing Repeat Victimization in Scotland: Some Examples of Good Practice, Scottish Executive Central Research Unit (SECR), Edinburgh 2000.

[73] M. Lee, The genesis of fear of crime, "Theoretical Criminology" 2001, Vol. 5 (4), s. 467-485.

[74] A. Tudor, A (Macro) sociology of fear?, "Sociological Review" 2003, Vol. 51 (2), s. 238-256.

[75] J. Ditton, D. Chadee, S. Farrall, E. Gilchrist, J. Bannister, From imitation to intimidation: A note on the curious and changing relationship between the media, crime and fear of crime, "British Journal of Criminology" 2004, Vol. 44, s. 595-610.

[76] I. Burkitt, Powerful emotions: Power, government and opposition in the "War on Terror", "Sociology" 2005, Vol. 39 (4), s. 679-695.

[77] S. Hall, C. Critcher, T. Jefferson, J.N. Clarke, B. Roberts, Policing the Crisis: Mugging, the State and Law and Order, London 1978.

[78] J. Young, The Exclusive Society, London 1999.

[79] G. Mythen, S. Walklate, Towards a holistic approach to risk and security, w: Beyond the Risk Society: Critical Reflections on Risk and Human Security, red. G. Mythen, S. Walklate, Berkshire-NewYork 2006.

[80] D. Garland, The Culture of Control: Crime and Social Order in Contemporary Society, Oxford 2001.

[81] T. Kearon, G. Mythen, S. Walklate, Making sense of the terrorist risk: Public perceptions of emergency advice, "Security Journal" 2007, Vol. 20 (2), s. 77-95.

[82] J. Simon, Governing through crime, w: The Crime Conundrum: Essays on Criminal Justice, red. L. Friedman, G. Fisher, Boulder, CO 1997.

[83] M. O'Brien, What is cultural about cultural criminology?, "British Journal of Criminology" 2005, Vol. 55, s. 599-612.

[84] G. Mythen, Cultural victimology: Are we all victims?, w: Handbook of Victims and Victimology, red. S. Walklate, Portland 2007, s. 464-483.

[85] M. O'Brien, op. cit.

[86] K. Popper, Conjectures and Refutations, London 1963.

[87] E.A. Fattah, Victimology: Past, present, and future, "Criminologie" 2000, Vol. 33 (1), s. 39.

[88] D. Dörner, The Logic of Failure: Recognizing and Avoiding Error in Complex Situations, Cambridge 1996.

[89] A. Karmen, Crime Victims: An Introduction to Victimology, Belmont, CA 2004, s. 24.

[90] B.E. Turvey, W. Petherick, Forensic Victimology: Examining Violent Crime Victims in Investigative and Legal Contexts, Burlington-San Diego-London 2009.

[91] B.E. Turvey, Beneath the Numbers: Rape and Homicide Clearance Rates in the United States, "Journal of Behavioral Profiling" 2006, Vol. 6 (1).

[92] J.A. Holstein, G. Miller, Rethinking Victimization: An Interactional Approach to Victimology, "Symbolic Interaction" 1990, Vol. 13 (1), s. 103-122.

[93] Ibidem, s. 107.

[94] Por. E. Bieńkowska, Wiktymologia, koncepcje, kierunki badań, perspektywy, Warszawa 1992, s. 26-28.

[95] F. Capra, Punkt zwrotny, Warszawa 1987, s. 38.

WPROWADZENIE

W 1990 r. Państwowe Wydawnictwo Naukowe opublikowało moją książkę zatytułowaną Wiktymologia. Przedstawiłem w niej główne problemy dotyczące sprawcy czynu przestępnego i jego ofiary. W zainteresowaniu naukowym znalazły się tu zagadnienia modelu ofiary w nowym ujęciu wiktymologicznym, związków ofiary ze sprawcą przestępstwa, a także potencjału wiktymizacyjnego. Całość przedstawionej w tej książce problematyki można określić mianem wiktymologii kryminalnej, ze szczególnym zwróceniem uwagi na czynniki etiologiczne.

Świat współczesny jest wypełniony milionami ofiar. Przyczyny wiktymizacji są różnorodne i bardzo skomplikowane. Można tu wyłonić całe kontinuum zjawisk kształtujących losy człowieka od wojen, terroryzmu, przestępczości po choroby, biedę, bezdomność, patologizację rodziny czy uzależnienia. W dotychczasowych publikacjach ujmowałem łącznie wiktymologię społeczną i kryminalną - obszerny materiał zadecydował o konieczności odrębnego potraktowania obu dyscyplin.

W niektórych jednak przypadkach (np. w analizie wiktymologii kulturowej, patologizacji rodziny czy bezpieczeństwa w szkole) uwzględniono także w syntetycznym zakresie radykalne formy negatywnych zjawisk generujących zachowania przestępcze. W tej sytuacji trudno bowiem oddzielić wiktymologię społeczną od wiktymologii kryminalnej. W obu tych dyscyplinach obserwujemy zjawisko przenikania się wspólnych problemów.

Przygotowana obecnie praca realizuje nową koncepcję wiktymologii jako multidyscyplinarnej nauki całościowo analizującej zjawiska dysfunkcjonalne oraz sposoby zapobiegania nieprawidłowym procesom i zjawiskom, których wynikiem są różnorodne formy pokrzywdzenia.

Historia ludzkości jest równocześnie historią wiktymologii. Nasze dzieje są wyznaczone zwycięstwami i klęskami, rozwojem i upadkiem, postępem medycyny i chorobami, wojną i pokojem.

W wymiarze ekstensjonalnym (ontologicznym) wiktymologia pyta o wszystko. Przedmiotowo obejmuje cały świat i bada go w stanie niezmienionym od zarania dziejów. W sferze poznawczej wobec grzechu, zbrodni, występku, odpowiedzialności, krzywdy, cierpienia, sprawiedliwości sama intuicja niewiele ma do powiedzenia. Językowo wszystko możemy rozpatrywać w konwencji tzw. medalowej. Każdy medal ma jednak dwie strony. Jedną stanowi sprawca, drugą ofiara. Problemy i rozwiązania są wyjaśniane za pomocą różnych demograficzno-społecznych zmiennych dwuwartościowych. Prawdziwość twierdzeń ze względu na ich ogólność jest niepodważalna i stąd akcentowanie jej olbrzymiej użyteczności.

Stan zagrożenia, w jakim znalazł się człowiek pierwotny, oraz poziom ludzkiego poczucia bezpieczeństwa w czasach poprzedzających cywilizację i współczesnych oto generatory wielkich filozoficznych sporów.

Od czego i w jakim stopniu zależy rozmiar niebezpieczeństwa dla Homo sapiens?

Czym wyznaczane jest zagrożenie jednostki? Oto pytania par excellence społeczne. Doświadczenia teraźniejszości to echo historii, to dziedzictwo racjonalnych i niestety też bezrozumnych rozstrzygnięć sprzed wieków. Czy zagrożenie rośnie, czy maleje? Czy i jak wpływa na zmianę poczucia zbiorowego i indywidualnego bezpieczeństwa? Warunkiem odpowiedzi musi się tu stać pogląd dotyczący rozmiarów i charakteru zagrożenia. Współcześnie panują w tej kwestii wszystkie te koncepcje, które ludzkość zapisywała na kartach całej swej filozoficznej historii. Powielane są po dziś dzień myśli nauk społecznych, medycyny, antropologii, etnografii itd.

Nowym problemem ostatniej dekady XX wieku i początków wieku XXI jest dehumanizacja życia. Następuje zmiana systemu wartości. Wartości moralne ustępują przed kultem pieniądza. Czas jest ku temu, aby powstrzymać przerażające perspektywy degradacji człowieka.

Cena ludzkiego życia uległa obniżeniu. Przyczyniły się do tego m.in. wojny, terroryzm, systemy dyktatur politycznych, głód, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, skażenia chemiczne, katastrofy lotnicze. Ludzkość poniosła wielkie straty w czasie drugiej wojny światowej. Najwięcej zginęło obywateli b. ZSRR - ok. 25 mln. Polska straciła ponad 6 mln swoich obywateli. Najtragiczniejszy był los Żydów i Cyganów. Straty ludności żydowskiej szacuje się na 5,1 mln osób, z czego 2,7 mln przypada na Żydów polskich i około miliona na radzieckich. Blisko 3 mln Żydów zagazowano w hitlerowskich obozach koncentracyjnych. W okupowanych krajach Europy w obozach i gettach straciło życie ok. 0,5 mln Cyganów, tj. 60-70%[1] całej populacji.

Mimo tragicznej lekcji historii świat nie jest wolny od wojen i konfliktów zbrojnych o różnym nasileniu i zakresie. Właściwie we wszystkich częściach świata ofiarami konfliktów ideologicznych, religijnych lub ekonomicznych stają się niewinni ludzie.

W ciągu dziewięciu lat wojny w Wietnamie zginęło 60 tys. Amerykanów i ok. 300 tys. zostało rannych. Po stronie wietnamskiej było ok. 200 tys. zabitych i ok. 500 tys. rannych. W latach 1993-1995 w walkach plemiennych w Burundi zginęło 150 tys. ludzi, a w sąsiedniej Rwandzie - blisko 1 mln osób. Krwawa wojna w Czeczenii rozpoczęła się w grudniu 1994 r. Nikt dokładnie nie wie, ile pochłonęła ofiar. Mówi się nawet o 80 tys. zabitych i ogromnej liczbie rannych. We wrześniu 1996 r. w stolicy Filipin Manili podpisano porozumienie kładące kres trwającemu od 25 lat konfliktowi między rządem a separatystycznym muzułmańskim Frontem Wyzwolenia Narodowego Moro (MNLF). Konflikt ten spowodował śmierć ponad 100 tys. ludzi.

Krwawe żniwo zbierają dyktatury polityczne. Kolektywizacja rolnictwa i rozwój przemysłu, jakie przeprowadził Stalin, oraz wielkie czystki i masowy terror pochłonęły miliony ofiar. Ten zbrodniczy system rozszerzył się na inne państwa bloku wschodniego.

Lansowany przez Mao w latach sześćdziesiątych "wielki skok" zaowocował największą klęską głodu. Zmarło wówczas niemal 30 mln ludzi. Rewolucja kulturalna pogrążyła kraj w chaosie, odbierając ludziom życie, niszcząc rodziny, związki międzyludzkie, całą strukturę społeczeństwa chińskiego[2].

W lipcu 1976 r. półtoramilionowe górnicze miasto T'ang-Shan (na południowy wschód od Pekinu) przestało istnieć. W szybach kopalni zginęło 40 tys. górników. Trzęsienie ziemi o sile 8,3° w skali Richtera pochłonęło ok. 750 tys. ofiar, miliony pozostały bez dachu nad głową.

W listopadzie 1985 r. odżył kolumbijski wulkan Nevada del Ruiz, znajdujący się 100 km od Bogoty. Zmieszana z pyłem wulkanicznym roztopiona woda lodowca połączyła się z rzekami, tworząc szeroką, mulistą lawinę spływającą ze zbocza góry. Lawina ta pokryła sześć mniejszych miast. Liczba ofiar osiągnęła 23 tys. Armero, miasto, które już nie istnieje, stało się wielkim cmentarzem.

Do największej w dziejach nowożytnych katastrofy naturalnej doszło 26 grudnia 2004 r. Podwodne trzęsienie ziemi na Oceanie Indyjskim o magnitudzie 9,0 (czwarte pod względem siły trzęsienie ziemi od 1900 r., od kiedy to prowadzi się ciągłe obserwacje sejsmiczne) wywołało fale tsunami, które w ciągu kilku godzin dotarły do wybrzeży państw Azji Południowo-Wschodniej, a później także do Afryki. Wysokość fal dochodziła do 10 m, zostały zniszczone plaże, nadmorskie hotele, wsie i miasta. Najbardziej ucierpiały wybrzeża Indonezji (prowincja Aceh), Sri Lanki, Indii oraz Tajlandii. Do 7 lutego 2005 r. doliczono się 295 tys. ofiar, z czego 241,5 tys. w Indonezji. Wśród ofiar znaleźli się nie tylko mieszkańcy tych terenów, ale również turyści z całego świata, spędzający w rejonie Oceanu Indyjskiego święta Bożego Narodzenia. Kilka milionów osób straciło dach nad głową. Według danych szacunkowych co trzecia ofiara fali była dzieckiem. Zawiodły systemy ostrzegania przed tsunami, zabrakło wiedzy o tym zjawisku. Istniejący system ostrzegania przed tsunami funkcjonuje przede wszystkim w rejonie Pacyfiku. Fale tsunami w rejonie Oceanu Indyjskiego praktycznie nie występowały. Ostatnie tego typu zdarzenie nastąpiło podczas słynnego wybuchu wulkanu Krakatau w 1883 r. Miejscowe służby cywilne i wojskowe nie były przygotowane na taki kataklizm. W dodatku wiele osób, zamiast uciekać, obserwowało, a nawet filmowało nadchodzącą falę[3].

Katastrofalne trzęsienie ziemi na Haiti 13 stycznia 2010 r. pozbawiło życia blisko 200 tys. mieszkańców stolicy kraju Port-au-Prince. Ponad 2 mln osób zostały pozbawione dachu nad głową. Trzęsienie ziemi o sile 7° w skali Richtera trwało zaledwie kilkanaście sekund.

Nie mniej tragiczne i nieobliczalne w skutkach trzęsienie ziemi o sile do 9° w skali Richtera i fala tsunami nawiedziły 11 marca 2011 r. Japonię. Było to najsilniejsze trzęsienie ziemi w tym rejonie od 140 lat. Szacuje się, że w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami zginęło ok. 26 tys. osób[4]. Doszło także do uszkodzenia elektrowni atomowej Fukoshima, a dwa tygodnie po tragedii japońska agencja bezpieczeństwa nuklearnego oszacowała, że poziom radioaktywnego jodu 131 w wodzie morskiej w pobliżu tej elektrowni przekracza normę aż o 1150 razy. Przyjmuje się, że bezpośrednio w wyniku awarii elektrowni nie straciła życia żadna osoba[5]. Długofalowe skutki awarii elektrowni są trudne do oszacowania, ale według Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization, WHO) prawdopodobieństwo, że dzieci w Japonii, narażone na tę katastrofę, w przyszłości będą chore na nowotwory wzrosło o 1%[6].

Japonia - kraj przygotowany do takich zdarzeń - podjęła działania, które mają pomóc ofiarom w powrocie do codziennego życia. Jak wynika z obserwacji, najsilniej wydarzenia te odbiły się na psychice dzieci. Psychologowie twierdzą, że w tej grupie poszkodowanych proces powracania do normalności będzie trwał najdłużej. Obecnie główny temat rysunków dziecięcych to czarna woda albo domy znikające w wirach oceanu.

Katastrofy naturalne wydają się jednym z obszarów, w których mimo niesamowitego postępu technologiczno-cywilizacyjnego ludzkość nadal stoi na przegranej pozycji. Nawet najśmielsze wyobrażenia naukowców nie są w stanie przewidzieć, do czego jest zdolna Matka Natura. Wiemy, że i przed wiekami następowały ekstremalne wydarzenia, ale możliwość ich rejestracji, pomiarów i archiwizacji dla potomnych była ograniczona. Współcześnie jesteśmy w stanie zrealizować te zadania, a możliwość porównania zmian lub napotykania coraz dramatyczniejszych w skutkach katastrof powoduje, że ludzkość uświadamia sobie swoje miejsce we wszechświecie. Z kluczowych rodzajów kataklizmów naturalnych należy z pewnością wymienić:

- huragany - z ostatnich lat np. cyklon tropikalny Dorian[7] - najsilniejszy huragan w historii, jaki uderzył w 2019 r. w Bahamy, pozbawiając dachu nad głową co najmniej 70 tys. osób, lub cyklon z 2019 r. o nazwie Idai[8] - najbardziej śmiertelny cyklon tropikalny w południowo-zachodnim basenie Oceanu Indyjskiego od 1892 r., jak również tragiczne gospodarczo dla Stanów Zjednoczonych Ameryki huragany Harvey[9] i Irma[10] z 2017 r.;

- pożary - przykładowo lasów w Portugalii (2017)[11], Chile (2017)[12], Grecji (2018)[13], Szwecji (2018)[14], a nade wszystko pożary buszu w Australii (2019-2020), które spowodowały śmierć (szacunkowo) 480 mln zwierząt[15];

- powodzie - w Ameryce Południowej (2017)[16] i w Indiach (2018)[17].

Dochodzą do tego fale upałów, zimna, trzęsienia ziemi, susze, tsunami, wybuchy wulkanów i wiele innych niebezpiecznych zjawisk, będących w pewnej mierze skutkiem działalności człowieka, a ponadto zjawiska, na które człowiek ma tylko częściowy wpływ. Do nich z pewnością należą pandemie, z których największe w historii to[18]:

- dżuma Justyniana - w połowie VI wieku, na terenie Bizancjum. Pandemia dżumy dymieniczej stała się przyczyną śmierci 40%. mieszkańców Konstantynopola, a według badaczy, dotarła nawet do Afryki Północnej oraz środkowej części Azji i Europy, gdzie mogła być przyczyną śmierci aż 60% chorujących;

- czarna śmierć - choroba wywoływana przez pałeczki dżumy (Yersinia pestis). Prawdopodobnie wybuchła w Chinach lub w Azji Środkowej, przez Jedwabny Szlak przedostała się na Krym w 1346 r., skąd rozprzestrzeniła na basen Morza Śródziemnego i Europę. Prawdopodobnie była przenoszona przez pchły pasożytujące na szczurach. Choroba zabiła blisko 200 mln osób. Epidemie dżumy pojawiały się dość regularnie do XVIII wieku;

- ospa prawdziwa (czarna ospa) - XVI wieku zdziesiątkowała obie Ameryki: Południową i Północną, największe żniwo zebrała wśród Inków i Azteków oraz rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. W latach 1636-1698 w Bostonie wybuchło sześć epidemii tej choroby. Pandemie czarnej ospy w XVIII wieku w Europie odebrały życie prawie 60 mln ludzi;

- dżuma w XIX wieku, która wybuchła w Chinach (Yunnan) i stopniowo ogarnęła inne kontynenty. Tylko w Chinach i Indiach było ok. 12 mln śmiertelnych ofiar. Uznawana za jedną z największych pandemii, jakie pojawiły się na świecie;

- cholera w XIX wieku - w samych Indiach ok. 40 mln, w Europie i Ameryce Północnej ok. 100 tys.;

- grypa hiszpanka 1918-1919 - największa pandemia grypy w dziejach ludzkości, ogarnęła niemal wszystkie kontynenty, spowodowała śmierć ok. 100 mln osób.

Na początku marca 2020 r. WHO ogłosiła pandemię koronawirusa SARS-CoV-2, która do końca października 2020 r. pochłonęła znacznie mniej ofiar niż największe pandemie w historii (liczba zmarłych na całym świecie wyniosła - według stanu na 6 listopada 2020 r. - ponad 1,26 mln[19]).

Indie i świat były pod wpływem szoku, jaki wywołała w grudniu 1984 r. największa katastrofa przemysłowa naszego wieku. Dotknęła ona Bhopal, stolicę stanu Madhya Pradesh. Z fabryki pestycydów nastąpił wyciek gazu toksycznego, który spowodował tragiczne skutki. Gaz izocyjanek metanu zaczął się ulatniać o godz. 2 w nocy. Większość ofiar to przede wszystkim kobiety, dzieci i starcy, zaskoczeni podczas snu albo śmiertelnie zatruci w czasie prób ucieczki. Tysiące osób zginęło i nie mniej było rannych.

W maju 1979 r. wydarzyła się w Chicago największa katastrofa w historii lotnictwa amerykańskiego. Samolot DC 10, należący do American Airlines, rozbił się zaraz po starcie. Zginęło 277 pasażerów. W 2002 r. irański Tu-154 ze 117 osobami na pokładzie rozbił się w czasie lądowania w zachodnim Iranie, wszyscy zginęli. W tym samym roku w zderzeniu rosyjskiego samolotu pasażerskiego z samolotem towarowym nad południowymi Niemcami zginęło 71 osób, w tym 52 dzieci. Śledztwo wykazało błędy kontroli lotów. W 2003 r. w Iranie w katastrofie lotniczej zginęło 276 osób.

Inną kategorię stanowią katastrofy lotnicze będące następstwem zamachów terrorystycznych. Zamachy terrorystyczne są przedmiotem badania przez wiktymologię.

W dniu 11 września 2001 r. w atakach terrorystycznych na World Trade Center w Nowym Jorku i Pentagon w Waszyngtonie zginęło ok. 3000 osób. W 2002 r. w zamachu islamskich terrorystów w kurorcie Kuta na Bali w Indonezji zginęło 200 osób. Również w 2002 r. podczas ataku czeczeńskich terrorystów na teatr na Dubrawce w Moskwie i podczas akcji rosyjskiego oddziału specjalnego zginęło 170 osób, w tym 41 terrorystów. Ocalono ok. 700 osób. W 2004 r. w czterech eksplozjach na stacjach kolejowych Madrytu zginęło 198 osób, a ponad 1500 zostało rannych. We wrześniu 2004 r. w Biesłanie w północnej Osetii terroryści opanowali szkołę, biorąc zakładników. Podczas próby uwolnienia ich zginęło 322 zakładników, w tym 155 dzieci[20].

Również promieniowanie atomowe rozszerzyło zakres współczesnej wiktymizacji. 6 sierpnia 1945 r. pierwsza bomba atomowa eksplodowała nad Hiroszimą i spowodowała śmierć ponad 78 tys. osób, 13 tys. uznano za zaginionych, ponad 9 tys. było poważnie rannych. Poległo ponad 20 tys. żołnierzy. W trzy dni później eksplodowała druga bomba atomowa w dolinie Nagasaki: 36 tys. zabitych i 40 tys. rannych. Kolejne lata wciąż jeszcze zwiększają liczbę ofiar ery atomowej. Dopiero po pięciu latach od awarii reaktora elektrowni atomowej w Czarnobylu Rosjanie przyznali się, że liczba ofiar katastrofy wynosi ok. 10 tys. osób, a liczba dotkniętych jej skutkami ponad 4 mln. W oświadczeniu Państwowej Agencji Atomistyki z kwietnia 1991 r. stwierdzono, że 25% terytorium Polski zostało silnie skażone, 50% średnio, a 25% słabo. WHO oceniła, iż w Europie Zachodniej największe skażenie zanotowano w Szwajcarii, Niemczech (Bawarii), północnych Włoszech i b. Jugosławii.

W dniu 24 sierpnia 1996 r. przedstawiciele 66 państw podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych podpisali Układ o Całkowitym Zakazie Prób Nuklearnych. Sekretarz Generalny ONZ Butros Ghali nazwał układ "wielkim kamieniem milowym", dzięki któremu przyszłe pokolenia będą żyć w bezpiecznym świecie.

Oto tylko niektóre przykłady różnorodnych źródeł i zakresów wiktymizacji. Najtrudniej określić rozmiary wiktymizacji powodowanej nadużywaniem władzy, przejawiającym się m.in. w prześladowaniach na tle rasowym, etnicznym, religijnym, egzekucjach pozasądowych, atakach na obozy uchodźców czy torturowaniu więźniów. Wbrew zakazowi w niektórych regionach świata istnieje niewolnictwo, w innych wyzyskuje się przestępczo siłę roboczą imigrantów, co także jest formą niewolnictwa.

Niebezpieczna i masowa jest wiktymizacja typu ekonomicznego, a więc oszustwa na szkodę konsumentów, stosowanie cen inflacyjnych, wprowadzanie niebezpiecznych dla zdrowia i życia ludzkiego produktów i urządzeń technicznych. Niebezpieczne dla życia i zdrowia ludzi są także łamanie zasad bezpieczeństwa i higieny pracy oraz naruszanie przepisów o ochronie przyrody i środowiska naturalnego człowieka. Dotykają one ludzi, którzy nawet nie mają świadomości tego, iż zostali poddani wiktymizacji.

Badania w niektórych krajach wykazały, iż najwyższy stopień wiktymizacji dotyka biednych, nieuprzywilejowanych mniejszości narodowych.

Zakres wiktymizacji zwiększyła nowoczesna technika. Przestępstwo popełnione za pomocą komputera może wyrządzić szkodę wielkiej liczbie osób i spowodować poważne straty.

Uliczne przestępstwa (rabunki, kradzieże, uszkodzenia ciała) są widoczne, a ich rozmiary łatwiej uchwycić, ale poza skutkami fizycznymi mogą one powodować także zmiany psychiczne, wpływające niekorzystnie na dalszy bieg życia ofiary. Na te przestępstwa narażone są szczególnie niektóre grupy ludności.

Ciemną liczbę osób wiktymizowanych dają także liczne przypadki znęcania się nad współmałżonkiem i dziećmi, a znaczna liczba tych przypadków jest utajniana. Dzieci, nad którymi znęcali się rodzice, przyjmują taką samą postawę wobec swego potomstwa.

Badacze twierdzą, że badania (przeglądy) wiktymologiczne mogą być stosowane m.in. w celu[21]:

- określenia stanu przestępczości na użytek sądownictwa,

- ustalenia przyczyn zawiadamiania bądź niezawiadamiania policji o przestępstwach,

- ustalania związku między wskaźnikiem przestępczości i wskaźnikiem zawiadamiania o przestępstwie,

- zidentyfikowania grup o wysokim stopniu zagrożenia wiktymizacją,

- zasięgnięcia opinii obywateli o skuteczności działań aparatu wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych,

- ustalenia osób, które mogą podlegać wiktymizacji w toku procesu karnego.

Jedną z form wiktymizacji kobiet jest stosowanie przemocy w rodzinie, w której wykorzystuje się ich siłę roboczą, zdolności reprodukcyjne, a także stosuje się przymus seksualny wobec dziewcząt przez ojców lub innych krewnych płci męskiej, co powoduje u ofiar urazy fizyczne i psychiczne. W niektórych krajach praktykuje się jeszcze sprzedaż kobiet w celu zawarcia małżeństwa, co przynosi materialną korzyść sprzedającemu, a siłę roboczą nabywcy.

Wiele kobiet doznaje wiktymizacji seksualnej. Statystyki Interpolu i Sekretariatu ONZ wskazują na znaczny wzrost zgwałceń. Część kobiet, z obawy przed zemstą, postępowaniem sądowym (wtórna wiktymizacja), utratą dobrej opinii środowiska, nie decyduje się na zgłaszanie tych faktów policji. Podczas niektórych zgwałceń dochodzi do zabójstwa. Stwierdza się też zjawisko zgwałceń i zabójstw seryjnych popełnianych przez tego samego sprawcę. Zdarzają się wypadki stosowania przymusu seksualnego przez mężczyzn pracodawców lub zwierzchników, zwłaszcza tam, gdzie kobiety pracują w niskopłatnych zawodach.

Komisja Gospodarczo-Społeczna ONZ i Komisja Praw Człowieka uznały, że prostytucja jest formą niewolnictwa. Konwencja dotycząca likwidacji handlu ludźmi i eksploatacji prostytucji z 1949 r. stanowi, że "eksploatacja prostytucji jest przestępstwem pociągającym za sobą ofiary". Seks stał się towarem pogłębiającym eksploatację kobiet. Tylko niespełna połowa krajów wprowadziła przepisy prawne przewidujące sankcje za seksualne, z chęci zysku, wykorzystywanie kobiety.

Problemem jest również nadużywanie władzy ekonomicznej i politycznej wobec kobiet. W większości krajów kobiety są gorzej wynagradzane za pracę niż mężczyźni (i to zarówno przez przedsiębiorstwa prywatne, jak i państwowe), a przy tym mają trudniejszy dostęp do władzy politycznej.

Głównym czynnikiem wpływającym na wiktymizację kobiet jest społeczna nierówność w podziale pracy. Ta historycznie ukształtowana nierówność pogłębia się w niektórych rozwijających się krajach wskutek rozwoju form pracy w przemyśle i braku jednoczesnego zabezpieczenia socjalnego. Sytuacji kobiet nie zmienia fakt, że w ostatnich latach stwierdza się wzrost przestępczości kobiet, zwłaszcza przeciwko mieniu, w związku z narkotykami, a także w zamachach terrorystycznych, albowiem są to skutki nierozwiązanych problemów społecznych.

Idea human development jest utożsamiana przede wszystkim z procesem polepszenia jakości życia. Ludzkość nie osiągnęła jeszcze stanu wolności od niedostatku, mimo niewątpliwego postępu w wielu dziedzinach.

Średnia długość życia w 2016 r. wynosiła[22] ponad 72 lata - o niemal 20 lat więcej niż w 1960 r. Rozpiętość w zależności od kraju zamieszkania jest znaczna - przoduje Monako[23] ze średnią długością życia na poziomie 89,52 lat, a na drugim końcu listy znajduje się Czad z przeciętną długością życia równą zaledwie 49,81. W zestawieniu z 2015 r. Polska znajdowała się na 41. miejscu z wynikiem 78,20 lat. Również wiele innych wskaźników jakości życia wskazuje na znaczny postęp: umieralność niemowląt i dzieci do lat pięciu zmniejszyła się więcej niż o połowę od 1960 r., stopa analfabetyzmu ludzi dorosłych zmalała o jedną trzecią w porównaniu z 1970 r., dzienna dawka kalorii wynosi 110% ogólnego zapotrzebowania w porównaniu z 90% ćwierć wieku temu, ponad 80% dzieci chodzi do szkoły, blisko dwie trzecie ludności ma łatwy dostęp do służby zdrowia i do zdrowej wody. Blisko 800 mln ludzi na świecie (20% ludności) wciąż jeszcze cierpi głód, 34 tys. małych dzieci umiera dziennie z niedożywienia lub wskutek chorób, 35% dorosłych jest analfabetami i prawie 30% ogólnej populacji żyje w skrajnym ubóstwie[24]. Według danych z 2016 r. aż 783 mln ludzi żyje poniżej międzynarodowej granicy ubóstwa, tj. za mniej niż 1,90 USD dziennie, zaś aż co czwarte dziecko poniżej piątego roku życia ma wzrost nieadekwatny do swojego wieku[25].

Pogłębianie się tych dysproporcji to tylko jeden z przejawów kryzysu obecnego paradygmatu rozwoju. O innych jego przejawach była już mowa. Pod koniec lat sześćdziesiątych pojawiło się nawet pojęcie maldevelopment (zły rozwój)[26].

Z czasem jednak ugruntowało się przekonanie o potrzebie równoprawnego traktowania ekonomicznych i społecznych aspektów procesów rozwoju. Coraz większą wagę zaczęto przywiązywać do rozwoju społecznego zorientowanego na człowieka (human-centered social development).

Jądrem każdej religii i szerzej każdej filozofii pozostaje zawsze jakiś system wartości, jakaś prakseologicznie artykułowana aksjologia. Wartość jest czymś, o co niejako z definicji trzeba się starać, walczyć, a walczyć to być gotowym do poświęceń, do ofiar. Zarówno zbiorowość, jak i jednostka bezustannie starają się dostrzec i opisać zachowania społeczne, które dla bytu wyróżnionych wartości są istotne. Ustala się zachowania aksjologicznie dodatnie (pozytywne) i reakcje dla istnienia wartości niekorzystne, ujemne (negatywne). Zachowania te wyróżnia i społecznie uświadamia praktyka dnia codziennego i wszelka działalność naukowa. Znamiona tych czynów są kodyfikowane przez obyczaj, moralność, religię i prawo. Jest rzeczą oczywistą, że zbiorowość odczuwa konieczność stymulowania zachowań społecznie pozytywnych i hamowania reakcji zagrażających ustanowionej hierarchii wartości. Oddziaływanie może być skierowane na psychikę, osobowość, środowisko bądź (najczęściej i najlepiej) na jedno i na drugie.

Oddziaływaniem na psychikę zajmuje się szeroko pojęta psychologia, ze swymi wyspecjalizowanymi technikami propagandy z jednej strony oraz teoriami nagrody i kary z drugiej. Nagroda i kara jako środek oddziaływania mają swój wymiar indywidualny bądź quasi-indywidualny (np. rodzice-dzieci, wychowawcy-uczniowie) oraz wymiar społeczny (tu szczególnie ważna jest kara jako skutek stosowania przymusu państwowego).

Dyscyplinę, która poszukuje odpowiedzi na pytanie, jakie zachowania mogą (w sensie skutecznego sterowania) być zagrożone karą (penalizowane), a za jakie przysługuje nagroda, można by nazwać premiologią (biorąc za punkt wyjścia nagrodę) lub penologią (biorąc za punkt wyjścia większą u człowieka skłonność do karania niż obdarowywania).

Penologia byłaby więc częścią psychologii rozumianą jako naukowa refleksja nad sensem uciekania się do nagrody (kary) w stymulacji (hamowaniu) zachowań. W przypadku zachowań społecznie doniosłych (znaczących) mówiłoby się o penologii społecznej. Tę ostatnią nazwać by można, ze względu na jej binarność wyrażającą się zasadą nullum crimen sine lege poenali, kryminologią.

Stwierdziłem już, że cechą niejako konstytutywną pojęcia "wartość" jest konieczność starania się, zdobywania, walki. Zarazem zdobywanie, walka to zawsze i niejako z definicji pasmo poświęceń i ofiar.

W słowie "wartość" zawarte jest immanentnie słowo "ofiara". Naukę o wartościach nazywamy aksjologią. Jak nazwać refleksję nad tym, jak te wartości osiągać, jak wartości tych bronić, jak ich nie tracić? Jak i czy dla ratowania wartości większych poświęcać mniejsze? Wartość świadomie traconą w celu zachowania wartości większej nazywamy ofiarą. Naukę o ochronie (obronie) wartości kosztem wartości mniejszych nazwać można więc wiktymologią.

Tradycyjna wiktymologia, z nawoływaniem do walki z ludzkimi drapieżcami przez tworzenie "komitetów społecznej samoobrony", budowę elektronicznych twierdz, mnożenie społecznych schronów, mieści się w stałej tradycji maltuzjańsko-darwinowskiej. Naiwnie szuka wyjścia w umacnianiu oddziaływań (związków) antagonistycznych.

Wiktymologia XXI wieku będzie właśnie refleksją nad koniecznością ponoszenia optymalnych w świetle wielu nauk ofiar dla ratowania pierwotnych ludzkich wartości. Znajdą się jednak i tacy, którzy pozostaną ze swymi myślami-nawykami w czasach minionych. Być może trzeba będzie przywołać tych spóźnialskich do nowego porządku zagrożeniem przymusem państwowym. O tym rozstrzygnie już wtedy wiktymologia, uciekająca się w swych normach zachowania do negatywnej oceny.

Polityka to walka o władzę przy pomocy ofiar tej władzy, z którą się właśnie walkę podejmuje, a więc polityka to nic innego jak wiktymologia polityczna.

Istnieje jednak dziedzina naukowej refleksji, która idzie w poszukiwaniu swej nominalnej metryki pod ów dedukcyjny prąd. Zamiast wskazać, jakimi ofiarami się zajmuje (wszystkie nauki o człowieku zajmują się ofiarami), próbuje nazywać się wiktymologią. Mowa tu o prawie, które jest przecież niczym innym jak właśnie badaniem ofiar nagannego społecznie zachowania. Tam, gdzie nie ma ofiar, nie ma i prawa.

Badania naukowe powinny zmierzać w kierunku stworzenia tzw. postępowej wiktymologii (progressive victimology), podejmującej wyzwania nowego wieku[27]. Wymaga to jednak reorientacji tradycyjnej wiktymologii.

Konieczne jest zatem zorganizowanie w Polsce instytutu wiktymologii, zajmującego się monitorowaniem wszelkich zagrożeń społecznych i opracowującego programy profilaktyczne.

Z analizy licznych publikacji wynika, iż wiele jeszcze zagadnień wiktymologicznych czeka na pełne wyjaśnienie. Dotyczy to nie tylko samego pojęcia i zakresu wiktymologii, jej związków z innymi naukami, lecz również kierunków kształtowania polityki antywiktymizacyjnej.

Dla rozwoju wiktymologii jako ruchu społecznego ważne jest wdrażanie wyników badań wiktymologicznych. W najbliższym czasie powinna więc wzrastać profilaktyczna funkcja wiktymologii.

Podstawowym tematem w literaturze współczesnej jest człowiek, który był niegdyś wspaniałym, najszlachetniejszym wzorem doskonałości pośród wszelkich stworzeń, a dziś utracił wiele ze swojego dostojeństwa. Przemoc i agresję jako zjawiska dnia codziennego należy ocenić jako degenerację form życia społecznego[28]. Groźnym zjawiskiem jest zwłaszcza dehumanizacja stosunków między ludźmi, która bardzo często przybiera postać czynów przestępnych. Kiedy następuje "psychiczne zatarcie" ludzkich cech, wówczas bardziej możliwe staje się nieludzkie postępowanie wobec innych[29].

Koniec XX i początek XXI wieku stał się areną intensywnych ogólnoświatowych działań globalizacyjnych. Efektem globalizacji jest swoboda i zdolność osób prywatnych oraz firm do zawierania dobrowolnych transakcji gospodarczych z podmiotami w innych krajach. Globalizacja ma istotny wpływ na kształtowanie się bytu całej ludzkości. Dla niektórych stanowi przyczynę dobrobytu, dla innych - nieszczęścia. Dlatego kierunki rozwoju globalizacji są pod stałą obserwacją badań wiktymologicznych. Pewne grupy społeczno-polityczne, zwłaszcza liberałowie, uważają globalizację za pozytywny proces rozwoju ekonomicznego wielu państw i regionów, mechanizm wyrównujący różnice rozwojowe między bogatymi i biednymi, a także wiążą z nią uniformizację wzorów zachowań, praw człowieka, tolerancji, mody i form rozrywki. Przeciwnicy globalizacji zwracają uwagę głównie na jej społeczne konsekwencje. Twierdzą, że globalizacja niesie ze sobą marginalizację kultur narodowych, ubóstwo, bezrobocie, zagrożenie dla lokalnych gospodarek, pogorszenie jakości żywności, stanowi też zagrożenie dla środowiska naturalnego oraz przyczynia się do dysproporcji między bogatymi i biednymi.

Wiktymologię interesują wszelkie zjawiska, których skutkiem są nierówności społeczne, pokrzywdzenie społeczeństw czy jednostki ludzkiej, w tym przedmiotem jej zainteresowania jest zarówno globalizacja powodująca zmniejszenie nierówności społeczno-gospodarczych i poprawę bytu ludności, jak i sfera poruszana przez przeciwników globalizacji, mówiąca o pogorszeniu i zagrożeniu jakości życia i o wynikających z tego różnych formach pokrzywdzenia człowieka. Zmiany ustrojowe, które nastąpiły w Polsce po 1989 r., przystąpienie do NATO i Unii Europejskiej, a także ogólne tendencje gospodarki światowej spowodowały, że Polska stanęła w obliczu wyzwań globalizacji.

Rzecz zrozumiała, niniejsza praca nie może wyczerpać bogatej problematyki wiktymologii. Zawiera jednak analizę i ocenę tych problemów, które w wymiarze jednostkowym i społecznym stały się na przełomie wieków zagrożeniem.

Największe zbrodnie człowieka w historii zrodziły się z nietolerancji, czyli z braku poszanowania dla cudzych uprawnień i odmienności. Nietolerancja jest zachowaniem skierowanym przeciwko ludziom, zjawiskom lub wartościom, mimo że ich istnienie lub posiadanie jest uzasadnione przez prawa natury, obyczaj i moralność. Nie ma wątpliwości, że konkwistadorzy, podobnie jak kolonizatorzy, to klasyczny przypadek nietolerancji. System nazistowski, jak również system realnego komunizmu były w swoich założeniach zdecydowanie nietolerancyjne.

Ujawniono kilka źródeł nietolerancyjnego zachowania lub przekonań człowieka[30]. Na pierwszym miejscu wymienia się ignorancję, przede wszystkim dlatego, że obiektem nietolerancyjnych zachowań i działań są ludzie postrzegani jako "inni", obcy i nieznani. Drugim źródłem nietolerancji jest poczucie odmienności, któremu towarzyszy wyraźna ocena etyczna, estetyczna lub inna, zawsze dodatnio wartościująca własną pozycję i cechy. Kolejnym uwarunkowaniem nietolerancji jest poczucie niepokoju i obawy. Są to powszechne i naturalne uczucia w sytuacji zagrożenia utratą wyłączności bądź przywileju. Jest to odmiana społecznego i indywidualnego egoizmu wywołującego agresywne zachowania wobec tych, którzy są realnie lub potencjalnie źródłem zagrożenia.

Jako kolejne źródło nietolerancji wymienia się przesądy. Przesądy, jako szczególna postać ignorancji, różnią się od niewiedzy uporczywością trwania i nieusuwalnością przez objaśnienie. Najgroźniejsza postać przesądów to te skłaniające do agresywnych czynów wobec ludzi innych ras, narodowości czy wyznań. U podłoża przesądów leży bardzo często stereotyp, czyli zespół cech z góry przypisywanych pewnym grupom. Stereotypy są oporne na oddziaływania perswazyjne, a nawet osobiste, sprzeczne z nimi, doświadczenia. Są trwałym i uporczywym stanem świadomości, stanowią też łatwą pożywkę dla zachowań agresywnych lub co najmniej niechętnych. Źródłem nietolerancji mogą być również pewne dyspozycje psychiczne warunkowane cechami osobniczymi, takimi jak osobowość autorytarna odznaczająca się rygoryzmem obyczajowym oraz skłonnością do stosowania kar, jak również skłonnością do przejawiania przekonań i zachowań nietolerancyjnych wobec wszystkiego, co jest sprzeczne z wyobrażonym przez taką osobę ładem społecznym i rzeczowym świata.

Sztywność, schematyczność obrazu świata, a także zachwiane poczucia bezpieczeństwa to cechy ułatwiające powstawanie nietolerancji. Trzeba również wskazać na dyspozycje psychiczne warunkowane okolicznościami zewnętrznymi, takimi jak: propaganda, system wychowania, towarzyski konwenans[31]. Wszystkie te czynniki mogą kształtować osobowość podatną na przekonania i czyny nietolerancyjne wobec osób, wartości lub grup. Rzadko zdarza się, aby akt nietolerancji miał jednoznacznie określone źródło. Na ogół u źródeł zachowań nietolerancyjnych spotykamy syndrom okoliczności i uwarunkowań, w którym z trudem daje się wyodrębnić wielkość i natężenie poszczególnych, cząstkowych przyczyn.

Wielkie zmiany, jakie nastąpiły wraz ze zmianą systemu w końcu lat osiemdziesiątych, oraz ogólna demokratyzacja życia publicznego stały się punktem wyjścia do ujawniania zróżnicowanych postaw, preferencji i aspiracji. Wraz ze zmianą pojawiły się nowe, nieznane dotąd problemy: bezrobocie, nędza, brak perspektyw dla wielu młodych ludzi. Zgodnie z prawami psychologii reakcją na frustrację jest agresja, kierowana zwłaszcza wyraźnie wobec mniejszości kulturowych, rasowych i społecznych[32]. Niektóre rozwiązania wybierane przez młodych ludzi prowadzą do dyfuzji ról, dyfuzji tożsamości, czemu towarzyszy poczucie izolacji i zagubienia, brak samoakceptacji, poczucie wstydu i winy, brak poczucia kontroli nad zdarzeniami. Niektóre grupy młodzieży nawiązują do ideologii nacjonalistycznej, m.in. skinheadów czy narodowców. Genezy ruchu skinheadów należy poszukiwać w latach sześćdziesiątych w Wielkiej Brytanii. W Polsce pierwsi skinheadzi pojawili się w latach osiemdziesiątych i są oni negatywnie nastawieni do innych narodowości, szczególnie Żydów, Arabów, Cyganów, Niemców, Białorusinów i Afrykańczyków. Uzasadnienie swego działania czerpią z ideologii faszystowskiej, określając się jako naziści. Znamienne jest, że wzrost liczebności grup skinów obserwuje się zwłaszcza na terenach zamieszkiwanych przez mniejszości narodowe w województwie białostockim, legnickim, opolskim i katowickim[33].

U podłoża zachowań nietolerancyjnych leżą dwa procesy dotyczące postrzegania obiektów społecznych w grupie i poza grupą[34]. Jeden z nich to kategoryzacja społeczna, czyli podział otoczenia społecznego na pewne klasy ze względu na jakieś kryterium, np. kategoryzowanie ludzi nienależących lub należących do własnej grupy na "my" i "oni". Drugi proces to deindywiduacja, czyli uproszczenie reprezentacji obiektów społecznych polegające na odebraniu im cech jednostkowych. Odnosi się ono zarówno do utraty poczucia własnej tożsamości, jak i do utraty tożsamości indywidualnej innych osób dla postrzegającego. Podstawową funkcją kategoryzacji społecznej jest uproszczenie reprezentacji świata społecznego, w tym określenie własnej przynależności grupowej, niekoniecznie jednak podnoszenie poczucia własnej wartości czy osiąganie pozytywnej tożsamości grupowej.

Różnicowaniu społecznemu towarzyszy na ogół faworyzowanie grupy własnej, a poznawcze manipulacje służące obronie poczucia własnej wartości mogą polegać na zmianie kryteriów porównywania społecznego.

Ze zjawiskiem deindywiduacji wiąże się obniżenie normatywnej kontroli nad zachowaniem i w efekcie wyzwalanie się zachowań społecznie nieakceptowanych. Deindywiduację rozumianą jako utratę własnej odrębności traktuje się jako mechanizm pośredniczący. Wykazano, że do czynników występujących w sytuacji grupowej, które wywołują zwiększenie liczby zachowań nieakceptowanych społecznie, należą: rozproszenie odpowiedzialności, wielkość i aktywność grupy, wzrost pobudzenia emocjonalnego i przeładowanie informacyjne. Czynniki te prowadzą do zmniejszenia koncentracji jednostki na własnej osobie, obniżają regulacyjną funkcję zarówno norm osobistych, jak i ewentualnej społecznej oceny zachowania. To z kolei prowadzi do wzrostu natężenia zachowań impulsywnych, w tym także aspołecznych i antyspołecznych[35].

Ważną rolę w inicjowaniu zachowań agresywnych wobec członków innych grup odgrywa również system wartości naczelnych i instrumentalnych grupy. Agresję grupową wzmocnić może autorytarny, agresywny przywódca modelujący zachowanie innych członków grupy. Sposób funkcjonowania lidera i styl kierowania grupą w istotnym stopniu określają to, jaka jest grupa[36].

Świat współczesny jest coraz bardziej różnorodny, a problemy odnoszące się do poszczególnych obszarów są nie tylko zróżnicowane, ale często wzajemnie sprzeczne. Zachodząca ewolucja i przyszły kształt świata są ciągle nieokreślone, zwłaszcza w obszarze polityki, sferze społecznej i ekonomii. Istnieją jednak wspólne im wszystkim obszary i czynniki, którymi są między innymi: ochrona środowiska, zmieniający się klimat, globalizacja oraz rewolucja informacyjna[37].

ROZDZIAŁ 1.Pojęcie i rodzaje wiktymologii

1. Uwagi wstępne

Czym jest wiktymologia? W pierwszej chwili wydawać by się mogło, że trudność w zrozumieniu pytania wynika z wieloznaczności takich słów jak łacińskie victima "ofiara" czy greckie logos "nauka". W rzeczywistości wieloznaczność cechuje nie tylko nazwy, tj. rzeczowniki i przymiotniki, ale również czasowniki, zaimki i spójniki. Tak na przykład pojęcie "jest", użyte w przytoczonym na wstępie pytaniu, można interpretować następująco: a) czy wiktymologia istnieje, b) czy należy do określonej klasy zjawisk, c) czy przysługują jej pewne właściwości, d) czy jest tożsama z innymi zjawiskami, e) czy równać się może z czymś innym?

O co więc pytamy, używając słowa "jest" - o istnienie, przynależność do klasy, przysługującą właściwość, tożsamość, równość czy jeszcze o coś innego?

Jeśli zgodzimy się, że pytamy o istnienie, to czy chodzi nam o: a) znajdowanie się w czasie i przestrzeni (co znaczy "znajduje się"?), b) bycie postrzeganym, c) bycie przedmiotem myśli, d) bycie tym, co oznacza dane wyrażenie w danym języku.

Człowiek bezustannie wyobraża sobie sytuacje, w których pragnąłby się znaleźć, jak też stany, których powinien unikać. Przemyśleniom tym towarzyszy najczęściej przekonanie o istnieniu wielu sposobów realizacji tych wyobrażeń. Prawie zawsze pojawia się wątpliwość, który ze sposobów uznać za najlepszy, najskuteczniejszy.

Jeśli taką wyobraźnią zostaje objęta rzeczywistość bądź jej symboliczne odwzorowanie, a więc pewien stan "materialny", fizyczny, zmysłowy, to połączenie owej wyobraźni o świecie z wątpliwością o skuteczności sposobów ustosunkowania się do świata można nazwać problemem[38].

Jednym z możliwych odwzorowań rzeczywistości, odbiciem najbardziej ludzkim, jest mowa, język etniczny. To narzędzie porozumiewania się społecznego może prowadzić człowieka do pewnego zagubienia. Dzieje się tak wtedy, gdy ten wytwarza w świadomości "werbalne" zbitki bez jakiegokolwiek związku z rzeczywistością. Powstają wówczas nazwy puste i wypełnione nimi puste zdania i teorie. Człowiek tworzy byty, których pewne cechy zapożyczone są z realnego świata.

Z życia wzięte zostają tułów i głowa byka. To myślowe ulepienie uzyskuje imię centaura. Koncepcja dziwnego zwierza była zaspokojeniem jakiejś potrzeby, wyzwoleniem z jakiegoś psychicznego dyskomfortu, rozwiązaniem jakiegoś ludzkiego problemu.

Innym przykładem powołania do życia siłą samej tylko wyobraźni bytu pustego może być czart czy diabeł. Ma rogi, ogon, kopyta... O diabłach jedni wiedzą więcej, inni mniej. Suma wiedzy jest miarą mądrości. Największą mądrość nazywa się nauką. Co znaczy słowo "diabeł"? Na to pytanie odpowiedzi mogą być proste, gminne, pospolite. Mogą też być odpowiedzi złożone, językowo wyszukane, pełne składniowych zawiłości i słów tajemnych. Tych ostatnich udzielać będą prawdziwi erudyci. Wszyscy oczywiście absolutnie bezpieczni, całkowicie bezkarni wobec konfrontacji z rzeczywistością. Nie ma bowiem możliwości empirycznego weryfikowania zdań zawierających nazwy puste. Każdy opis erudyty będzie mógł zostać podważony przez erudytę według innych większego. To status społeczny i wynikająca z niego potęga słownika zadecydują o prawdzie. Nauka to prawda najwyższa. Trzeba więc będzie temu werbalnemu szumowi czym prędzej nadać miano nauki. Zamiast nazywać rzeczywistość, tworzy się ją za pomocą nazw.

Nazwy pospolite zastępuje się nazwą nobilną, arystokratyczną. Erudycyjni specjaliści nazwą swe rojenia demonologią. I teraz zacznie się prawdziwie naukowa kontrowersja. Problemem podstawowym stanie się pytanie, co to jest demonologia. Pytanie to oczywiście postawić mogą tylko ludzie prości, nieznający greki czy łaciny, nieznający języków obcych. Im też znawcy przedmiotu, w zależności od regionu pochodzenia pytającego, odpowiedzą, że demonologia to nauka o diabłach, czartach... itp. Będą to więc definicje-odpowiedzi czysto słownikowe. Wkrótce rozgorzeją spory, czym nauka ta ma się właściwie zajmować. Jedni opowiedzą się za demonami w czystej postaci, inni w przedmiot dociekań włączą zamorskie hybrydy... W każdej pracy znajdzie się też wzmianka o próbach ustalenia, kto właściwie po raz pierwszy zastosował na sympozjum, synodzie czy kongresie nazwę "demonologia". Liczba definicji tej sfery dociekań będzie rosła nieprzerwanie, dając szansę popisu znajomością literatury przedmiotu.

Poznanie sprowadza się do obserwacji, analizy i wyjaśniania, do ustalania faktów, wyróżniania elementów i wykrywania związków, a więc do eksploracji, klasyfikacji i eksplikacji. Poznanie zawsze jest skierowane na przedmiot. Trzeba więc decydować o tym, co pragnie się obserwować, analizować, wyjaśniać, trzeba wyróżnić cele badawcze, trzeba postulować.

Natychmiast rodzi się też pytanie, jak to zrobić, jak osiągnąć cel. Zachodzi więc konieczność wskazania sposobów działania, optymalizowania wyboru. W końcu wypada ustalić środki, zasoby, za pomocą których cele zostaną zrealizowane.

Testem precyzji sformułowania problemu może być poniższa tabela[39].

Wymiar składowej decyzyjnej

Sformułowanie problemu

Wymiar składowej poznawczej

obserwować

analizować

wyjaśniać

Postulować

co?

fakty

elementy

związki

Optymalizować

jak?

metody

Realizować

za pomocą czego?

narzędzia, techniki

Najczęściej powodzenie w rozwiązaniu problemu zależy od decyzji o tym, jaki fragment rzeczywistości chcemy obserwować, analizować i wyjaśniać. Łatwiej obserwować gwiazdę niż kosmos, drut niż elektrownię, neuron niż pamięć, punkt niż figurę, badać słowo niż język, rozumieć obywatela niż społeczeństwo, naród czy państwo.

Wybrany, postulowany do poznawania fragment rzeczywistości nie może przekraczać pewnego progu złożoności. Wraz z liczbą elementów rośnie bowiem szybko liczba związków i równocześnie maleje ich siła, a więc potencjał wyjaśniania. Jeżeli przedmiot poznania ma charakter ostensywny, a więc taki, że można niejako palcem, zmysłami wskazać, o jaki fragment rzeczywiście chodzi, to wówczas mamy do czynienia z problemem materialnym, rzeczywistym. Jeżeli przedmiot poznania może być wyartykułowany jedynie słownie, w postaci takiej czy innej nazwy badanego bytu, to wówczas dokonujemy tego, co nazywa się semantyzacją problemu. Przedmiotem badania czynimy nazwę zamiast rzeczywistości. Gdyby nazwa nie istniała, nie byłoby czego badać.

Zasób słownictwa jest w każdej populacji wielością zmienną. Są jednostki, które znają wiele literatur wielu przedmiotów. One też zdradzają nieodpartą predylekcję do imponowania swym słownictwem. Najczęściej dalekie od wszelkiej materialnej rzeczywistości, biorą na badawczy warsztat przedmioty o gigantycznej wprost złożoności. Na pytanie, co badać, odpowiadają: piękno, sprawiedliwość, dobro, rozkosz, szczęście. Każde zdanie o pięknie, sprawiedliwości, dobru, rozkoszy, szczęściu jest przecież zdaniem o brzydocie, bezprawiu, złu, cierpieniu, krzywdzie itd. Tak określony przedmiot badań swą złożonością generuje niekończące się spory różnych szkół i kierunków.

Wobec niemożności - ze względu na złożoność przedmiotu badań i jego prawie doskonałą, niemal zupełną stochastyczność - wszelkich zasadnych uogólnień nikt rozsądny nie upiera się, że tego typu refleksja może być nauką. Każdy też jest przekonany, że nauka taka nie narodzi się z chwilą ustanowienia czasopism, zorganizowania kongresów i powołania takich nazw, jak: felicytologia (nauka o szczęściu), justologia (nauka o sprawiedliwości), ekstazologia (o rozkoszy), dolorogia (o krzywdzie i cierpieniu). Z faktu, że efektem dociekań naukowych są publikacje i sympozja, nie wynika, iż może być też odwrotnie. A jednak takie próby ciągle są podejmowane. Odwrócenie wbrew logice powyższej zależności staje się możliwe dzięki pewnym właściwościom języka etnicznego i związanych z nim intuicji znaczeniowych.

Pierwotna dla człowieka jest otaczająca go rzeczywistość materialna. Właśnie dla jej analizy natura wyposaża go w najbardziej złożoną aparaturę sensoryczną: receptory wzroku, słuchu, smaku, węchu, dotyku. Praca tych organów wyraża się w tzw. kodzie doznaniowym, który zostaje odwzorowany w kodzie językowym. Odwzorowanie przebiega od nazw prostych, np. słodki, gorzki, kwaśny, słony, czy gdy mowa o zapachach: kwietny, żywiczny, gnilny, przypalony, do nazw złożonych. W końcu człowiek nadaje nazwy swym stanom wewnętrznym będącym złożonością najprzeróżniejszych wrażeń i spostrzeżeń. Stany te są zbyt bogate i zbyt indywidualne, aby mogły być językowo wiernie odwzorowane i komunikowane społecznemu otoczeniu. Nazwy nabierają jednak bytu samoistnego, zaczynają żyć własnym życiem. Same stają się przedmiotem badań. Powstaje więc problem odszukania znaczeń, wskazania przedmiotów oznaczanych.

Cała literatura i sztuka to właściwie czysta wiktymologiczna panorama, najbardziej też terminologicznie rozbudowana (np. książki Camusa). Losy ofiar nazywa się tragediami. Dzieje ofiary śmiechu tworzą komedie. Nie interesuje nas rozkosz innych. Wolimy śledzić ich cierpienie. Obok literatury cierpieniem zajmuje się też nauka, szczególnie ta, w której nazwie zawarte jest słowo pathia. Największe sukcesy poznawcze i praktyczne notuje więc medycyna. Jest ona nauką o ofiarach par excellence. Tylko badanie ofiar choroby sprowadzające się do wykrycia tych cech, którymi różnią się chorzy od osób zdrowych, pozwala na terapię. Tylko porównanie ofiar zarazy, jaką była ospa, z tymi, którzy, przebywając w podobnych warunkach, nie zapadali na tę chorobę, pozwoliło Jennerowi wynaleźć szczepionkę. Podobnie było z gorączką połogową oraz wieloma innymi chorobami.

Ustalano, z całym metodologicznym rygorem (najczęściej kanon jedynej różnicy), czym różniły się ofiary od nieofiar. Cała medycyna sprowadza się do badania ofiar choroby i ratowania ich. I chyba tylko w obawie przed niemożnością odróżnienia jej od innych nauk nie została nazwana wiktymologią medyczną.

Wiele badań naukowych prowadzi się, by zapobiegać lawinom, powodziom, trzęsieniom ziemi, a także ratować ofiary tych zjawisk. Nikt jednak nie mówi w obliczu odnoszonych sukcesów o wiktymologii lawinowej czy sejsmicznej. Ileż głębokich studiów poświęcono największej w dziejach historii zbiorowości ofiar, jaką pochłonęły totalitarne systemy. Nikt tych studiów nie nazywa wiktymologią, a wydaje się, że właśnie tu nazwa ta byłaby najbardziej uzasadniona.

W kontekście tego samego społeczeństwa pozbawione jest często sensu przysłowie: "gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta". Prawdziwe zaś staje się nowe porzekadło: "gdzie dwóch się bije, tam trzeci traci", a więc zamiast dwóch ofiar jawią się trzy[40]. Wiele zatem się zmienia się i w wiktymologii gwarowo-ludowej.

Wszyscy tracą na nieszczęśliwych wypadkach innych, zarówno najbliżsi, jak i - wbrew pozorom - ci dalsi. Wszyscy więc opodatkowują się na rzecz najobszerniejszych chyba pod względem angażowanych sił i środków badań wiktymologicznych, których przedmiotem stają się ofiary. Ta wiktymologia nazywa się po prostu bezpieczeństwem i higieną pracy.

Rozkosz jest najmniejszym cierpieniem, cierpienie najmniejszą rozkoszą, jakby powiedział G.W. Leibniz, egzemplifikując swe słynne lex continui. Nie ma człowieka, który byłby poza sferą rozkoszy i cierpienia. Wiktymologia i jej opozycja (ekstazologia) to od początku świata swego rodzaju wszechnauki mające swe przedmioty badań na ziemskim padole i w niebiańskim kosmosie.

Wiktymologia jest po prostu pierwszym genus proximum wszelkiej nauki o człowieku. Nauki poszczególne akcentują swą differentia specifica przez obranie sobie własnej nazwy. I tak mamy: medycynę, higienę, bezpieczeństwo pracy, bezpieczeństwo ruchu na lądzie, morzu i w powietrzu, czy nazwy mniej popularne, jak: bezpieczeństwo sportu, socjologię i psychologię przemocy.

Wszystkie ruchy społeczne wypracowują własną doktrynę wiktymologiczną. Często zawarta jest ona w rewolucyjnych hymnach, ofiarą staje się zawsze jakoś powstający "wyklęty lud ziemi". Cała historia myśli społecznej to nic innego zatem jak wiktymologia społeczna.

Nauka, jak każda działalność, jawi się jako pasmo sukcesów i porażek, stan marazmu i ożywienia, przejaw potęgi i słabości. Żadna działalność poznawcza nie jest wolna od kwestii źle postawionych, odpowiedzi pochopnych, teorii bałamutnych.

Autentyczne sukcesy naukowe osiągnęło religioznawstwo. W tej dziedzinie pojęcie ofiary należy do pojęć centralnych.

W dalszych rozważaniach zostanie przedstawiona problematyka różnych rodzajów wiktymologii, m.in. wiktymologii teologicznej, naturalnej, ekologicznej, społecznej i kryminalnej. W zasadzie każda działalność człowieka może mieć swoje implikacje wiktymizacyjne.

2. Wiktymologia teologiczna

Okazuje się, że wiktymologia nie jest, wbrew pozorom, nauką młodą, liczącą - jak chcą tego niektórzy - nie więcej niż lat 60. W rzeczywistości może być uznana za najstarszą naukę świata. To ostatnie twierdzenie jest szczególnie oczywiste na gruncie myślenia judeo-chrześcijańskiego.

W teologii ofiarę jako najstarszą i najbardziej rozpowszechnioną formę rytuału uważa się za zjawisko tak samo wieloznaczne i złożone jak wszystkie inne zjawiska należące do dziejów religii. Jawi się ta ofiara w trudnych do określenia granicach czasu i przestrzeni. W świetle praktyk ofiarniczych Starego Testamentu, w świetle chrześcijańskiej soteriologii i nauki o sakramentach pojęcie ofiary w jej najpełniejszej formie, które nie występuje jednak w każdym przypadku, bywa opisywane w następujący sposób. Ofiara jest aktem, w którym osoba upoważniona do tego, jako reprezentująca daną wspólnotę kultową, przekształca w kultowym obrzędzie ofiarę materialną w taki sposób, że zostaje ona wycofana ze świeckiego użycia i włączona do sfery tego, co święte, stając się wyłączną własnością Boga jako wyraz własnego oddania się świętemu Bogu w postawie czci i adoracji. Jako przyjęta i uświęcona przez Boga w ofiarnej uczcie wspólnoty kultowej, owa ofiara staje się znakiem, że Bóg w swojej łasce chce włączyć się do wspólnoty ludzkiej. Zwłaszcza w odniesieniu do Nowego Testamentu taka czynność kultowa, gdziekolwiek się ona odbywa, może być tylko symbolem adorującego samowyrzeczenia się człowieka w miłości Boga i miłości bliźniego.

Ofiara jako wyraz aktu religijnego w pełnym znaczeniu tego słowa jest zatem możliwa do pomyślenia i dopuszczenia tylko w odniesieniu do Boga. W teologii katolickiej toczy się dyskusja, czy przemiana daru ofiarnego przekazująca go na własność Bogu ma z konieczności charakter "zniszczenia", "uśmiercenia", które ma wyrażać fakt, że człowiek z powodu swoich grzechów zasługuje na śmierć, czy też jest to tylko aspekt drugorzędny niektórych ofiar. Przejawiająca się w ofierze adoracja Boga może w poszczególnych przypadkach mieć charakter bądź to bardzo czystego uwielbienia, bądź to bardziej dziękczynienia, prośby, zadośćuczynienia, i może znaleźć odbicie w samej ofierze.

W twierdzeniach Kościoła ewangelickiego ani historia, ani antropologia nie potrafią wytłumaczyć początku ofiar. Stary Testament podaje je jako coś już istniejącego. Z nazw można sądzić, że przynoszącym ofiary chodziło o przebłaganie Boga za przewinienie, zjednanie go sobie albo uwielbienie go.

Pierwszymi ofiarodawcami byli w biblijnych czasach Kain i Abel, synowie Adama i Ewy. Obrazili Boga i dlatego przejęli poczucie winy wobec Boga, którego pragnęli przebłagać ofiarami. Przelew krwi odgrywał ważną rolę w składaniu ofiar. Krew była symbolem miłości, bólu i życia. Ofiara Abla została przyjęta, ponieważ składała się ze zwierząt, które musiały dać swą krew, a wraz z nią życie. Ofiara Kaina nie była mile widziana przez Boga, bo składała się z roślin, a te przecież nie czują bólu i nie mają krwi.

Dokładny opis i sposób składania ofiar podał Mojżesz podczas wędrówki Izraelitów po pustyni. Głównymi ofiarami były: ofiara za grzech, czyli przebłagalna; ofiara całopalna; ofiara spokojna, czyli ofiara pojednania; ofiara śniadna, czyli pokarmowa; ofiara za występek, czyli ofiara zadośćuczynienia.

Ofiara za grzech (przebłagalna) była najważniejszą z ofiar. Człowiek, aby uzyskać prawo zbliżenia się do Boga, musiał się najpierw oczyścić z grzechów. Istniały cztery typy ofiar przebłagalnych: ofiara za najwyższego kapłana (3 Moj. 4, 3-12); za całą wspólnotę (12, 21); za księcia (22-26); za zwykłego człowieka z ludu (27-35). Grzesznik przyprowadzał ofiarę (kozę, owcę, byka 3 Moj. 4, 27), po czym wkładał ręce na głowę zwierzęcia, aby przez to symbolicznie przenieść na nie swój grzech (3 Moj. 4, 29; por. 3 Moj. 16, 21). Następną czynnością było zabicie zwierzęcia, przy czym krew spuszczano do specjalnego naczynia i krwią tą kapłan pomazywał rogi ołtarza (3 Moj. 4, 25, 30; 17, 11). Po tych czynnościach spalano łój zwierzęcia na ołtarzu, a resztę, tj. mięso, wnętrzności i skórę, spalano poza obozem.

Ofiara całopalna była ofiarą wonną dla Jahwe (3 Moj. 1, 317). Postępowano przy niej podobnie jak przy poprzedniej, z tym że kapłani skrapiali krwią ołtarz, a całe zwierzę było cięte na części, które po obmyciu układano na ołtarzu i całość palono.

Ofiara spokojna, zwana inaczej ofiarą pojednania, jest ofiarą pokoju i dziękczynienia. Używano do niej zwierząt (kóz, owiec, bydła) w pełni sprawnych, o nienagannej kondycji fizycznej. Postępowano tu podobnie jak z ofiarą całopalną, różnica polegała na tym, że tu spalano, to znaczy poświęcano Bogu, tylko część najcenniejszą, jaką był tłuszcz, a mięso spożywali ofiarodawcy i ich rodziny.

Ofiara śniadna, zwana inaczej pokarmową, była jedyną ofiarą, przy której nie było przelewu krwi. Składała się ona z mąki pszennej, białej (symbol doskonałości), oliwy (symbol Ducha Świętego), kadzideł (symbol modlitwy i uwielbienia) i soli (symbol ochrony przed zepsuciem, symbol trwałości). Reszty nie spalano, ale dawano kapłanowi.

Ofiarę całopalną składano codziennie dwa razy: rano i wieczorem. Przy każdej ofiarowywano jednego baranka (2 Moj. 29, 38-42). Ofiarę śniadną (pokarmową) składano także codziennie w połączeniu z całopalną (2 Moj. 29, 40-41).

Obok wymienionych wyżej ofiar praktykowane były też ofiary specjalne, np. ofiary przy święceniach za arcykapłana, ofiary za przestępstwo nieumyślne, za wyzdrowienie z trądu, ofiary ubogich, ofiary za znalezionego zabitego, którego zabójcy nie można było ustalić.

Nie ulega wątpliwości, że składania ofiar trzeba było nauczać, że trzeba się go było też uczyć. Starotestamentowy opis ofiar, jak również sposobów i sensów ich składania, był nauką objawioną przez Boga Mojżeszowi. Mojżesz wystąpił jako pierwszy ziemski wiktymolog. Tak rozumiana nauka o ofiarach musiała poprzedzać stworzenie człowieka. Była więc od niego starsza. W ujęciu metafizycznym to byt transcendentny stał się wynalazcą ofiary. Człowiek otrzymał ten wynalazek od Boga.

Jakie są podstawowe rysy wiktymologii wczesnometafizycznej? Są to:

1. ignorowanie czasu i miejsca pojawienia się pierwszych ofiarodawców i pierwszych ofiar;

2. świadome wyniszczanie, niszczenie, uśmiercanie zwierząt jako symbol kary śmierci za grzech;

3. zwierzę jako substytut grzesznika uśmiercanie jako przebłaganie za grzechy;

4. przelew krwi (w czynnościach ofiarowania krew to symbol miłości, bólu i życia).

Czym jest więc ofiara we wczesnometafizycznej refleksji? Intuicje językowe związane ze słowem "ofiara" wydają się tak bogate, iż można sądzić, że słowo to nie wymaga żadnej innej definicji poza słownikową (np. łacińska ofiara to tyle, co słowiańska obiata).

Taki definicyjny unik nie prowadzi do semantycznych nieporozumień tak długo, jak długo pozostaje się na gruncie ofiary w jej sensie religijnym. Znaczenie słowa "ofiara" nie tyle bowiem zmieniało się w czasie, ile ulegało stałemu rozszerzaniu. W którymś kulturowo-cywilizacyjnym momencie przekroczyło ono wszelkie możliwe granice i dlatego zaniechano prób jej definiowania, czyli właśnie ograniczania (łac. definire - "odgraniczać, odcinać"). Mówi się więc na przykład o prawie ofiary i ofierze prawa, ofiarę się składa i ponosi, ofiarą się staje bądź pada, w ofierze złożyć można przekonania, życie baranka lub własne. To nieszczęście chłonie ofiary. Mówiąc o ofierze, wymienia się więc źródło tego nieszczęścia. I tak spotyka się ofiary własnej bądź cudzej namiętności, chciwości, miłości, zazdrości. W gazetach wspomina się o ofiarach zarazy, lawin i innych ziemskich katastrof. Ofiary swoje zgarniają faszyzm, fanatyzm, terroryzm, szowinizm, nacjonalizm i kołtuństwo. Ciągle wzrasta liczba ofiar wypadków, a także występku i zbrodni.

Egzekwować to tyle, co ponosić ofiary. Umrzeć to stać się ofiarą największą. Życie będące ofiarą, śmierć będąca ofiarą. A oto słowa najczęściej wiązane w językach europejskich ze słowem "ofiara": wiano, stół, biesiada, miejsce, naczynie, czara, kielich, ołtarz, kozioł, baranek, jagnię, nóż, pieniądze, czas.

3. Wiktymologia naturalna

Dla wielu umysłów istnienie rzeczy wymaga uprzedniego aktu stworzenia, a to pociąga za sobą konieczność istnienia stwórcy. Dlatego najstarsze poglądy dotyczące pochodzenia wszechświata były oparte na zjawiskach nadprzyrodzonych, w wyniku których powstał świat zorganizowany, a wyglądał on wtedy niemal tak samo jak obecnie. Na świat bowiem patrzono i często patrzy się nadal w sposób arbitralny, wolny od wszelkiej logiki, wyznaczony poglądem o jednorazowym, gwałtownym stworzeniu. Ten właśnie punkt widzenia pozwala człowiekowi zająć odrębne miejsce w świecie istot żywych i nie sugeruje żadnego z nimi pokrewieństwa, a często i podobieństwu temu wprost stara się zaprzeczać.

Wiekopomne dzieło K. Darwina z 1859 r. całkowicie zmieniło poglądy wielu osób na pochodzenie świata żywego. Życie, zgodnie z tą teorią, powstało ze znajdującej się we wszechświecie materii nieożywionej w wyniku powolnych, naturalnych przemian zachodzących w ciągu milionów lat. Wszystkie żywe organizmy uważa się za pochodne jednego lub kilku typów pierwotnych organizmów, które pojawiły się 2-3 miliardy lat temu.

Wraz z koncepcją ewolucji przyjęto, że człowiek jest częścią przyrody i że jest spokrewniony z wszystkimi żywymi organizmami. Jego powstanie nie było zatem wynikiem nagłego zdarzenia, lecz rezultatem kumulujących się procesów, które zostały zapoczątkowane wraz z powstaniem wszechświata.

Ewolucja, czyli stopniowe, ciągłe, następujące w pewnym określonym porządku zmiany, jest podstawą idei, która - zespalając olbrzymią liczbę różnorodnych faktów i hipotez - tworzy szeroki, zwarty i jednolity obraz wszechświata w przeszłości, teraźniejszości, a do pewnego stopnia i w przyszłości.

Wpływ teorii ewolucji można dziś znaleźć w każdej dziedzinie wiedzy i myśli ludzkiej. Każda jednak teoria wyrażana w języku naturalnym, etnicznym, korzysta prawie bez reszty ze słownictwa zastanego.

Pojęcie ofiary należy do podstawowych, niemal naczelnych pojęć religii. Ofiarą było najczęściej zwierzę, które zabijano, zadając mu cierpienie. Wkrótce słowem tym oznaczać zaczęto każdy organizm, który skazany był (niejako bez własnej winy) na zagładę, na zniszczenie, na śmierć. I oto pojawia się teoria niemająca nic wspólnego z religią, która z zabijania, niszczenia, walki czyniła "sprawczą zasadę świata".

"Nie ma wyjątku od zasady, że przyrost naturalny każdego żywego organizmu jest tak ogromny, iż Ziemia wkrótce byłaby całkowicie pokryta potomstwem pojedynczej pary, gdyby organizmy nie były niszczone".

"Ponieważ rodzi się więcej osobników niż może przeżyć, w obrębie każdego gatunku musi toczyć się walka o byt".

Oto tylko dwa cytaty z dzieł K. Darwina[41].

Po powrocie ze swojej podróży na Galapagos brytyjski uczony natknął się na esej ekonomisty T. Malthusa zatytułowany Essay on Population, w którym autor stwierdził, że liczba rodzących się dzieci jest większa niż liczba dzieci osiągających dojrzałość płciową oraz że ograniczona ilość pożywienia, wojny i choroby są istotnymi czynnikami, które ograniczają wielkość populacji ludzkiej.

Darwin zrozumiał, że powyższe prawidłowości mogą się także odnosić do jakiegokolwiek innego gatunku. Sądził ponadto, że w warunkach współzawodnictwa, w których żyją wszystkie organizmy, musi działać zasada doboru (selekcji), gdyż odziedziczona zmienność ułatwiająca organizmowi przeżycie i wydanie potomstwa będzie utrzymywana z pokolenia na pokolenie. Organizmy, które wskutek zmienności będą wykazywały cechy niekorzystne, wcześniej czy później wyginą, ponieważ nie będą żyły dostatecznie długo, aby się rozmnożyć. Przeto proces doboru dokonuje się bezustannie, utrwalając organizmy o cechach zmienionych w tym kierunku, który ułatwia przeżycie i wydanie na świat płodnego potomstwa.

Malthus był pierwszym nowoczesnym, niemniej naiwnym wiktymologiem naturalnym. Konieczność ofiar w przyrodzie wynikała według tego badacza z prawa, jakie sformułował. Twierdził bowiem, że ciągle rozwierają się nożyce między przyrostem ludności a przyrostem żywności. Pierwsza powiększa się w postępie geometrycznym, druga zaś w postępie arytmetycznym. Ileż więc istot przychodzących na świat skazanych jest niejako z "matematycznej góry" na "przyrodnicze ścięcie"!

Prawdziwie naukową teorię wiktymologiczną stworzył dopiero Darwin (taką samą teorię ewolucji i doboru naturalnego opracował niezależnie w tym samym czasie również Wallace), dla którego ofiary były siłą napędową świata, surowcem rozwoju, gwarantem gatunkowego postępu.

Darwin zastosował demografię Malthusa w badaniach nad światem zwierząt. Pół wieku później znaleźli się naukowcy, którzy prawa zwierzęce chcieli przenieść do królestwa człowieczego. Wyróżnili faworyzowaną przez naturę rasę drapieżców i skazaną przez los na cierpienie rasę ofiar. Każdy nacjonalizm, rasizm i faszyzm miał swą ideologiczną wiktymologię, aspirującą do miana autentycznej nauki.

Malthus i Darwin dowiedli swym spojrzeniem na świat, iż człowiek ma szczególną predylekcję do przyglądania się walce na śmierć i życie (namiastką są dzisiaj fascynacje walkami sportowymi). To jednostronne spojrzenie na wzajemne stosunki między żywymi organizmami ciąży na badaniach przyrodniczych do dziś.

Niemniej biologowie dostrzegli i opisali wiele innych, poza antagonistycznymi (wiktymologicznymi), form wzajemnego oddziaływania w przyrodzie ożywionej. Podważone zostało twierdzenie, iż słabsi zawsze muszą padać ofiarą silniejszych. Dowiedziono, że walkę o byt można prowadzić nie tylko przez wyniszczanie, ale i przez kooperację. Relacja drapieżca-ofiara stała się tylko jednym z wielu możliwych układów między organizmami.

Ten wiktymologiczny stosunek zdominował jednak wszystkie inne i stał się głównym przedmiotem badań ekologii.

4. Wiktymologia ekologiczna

Dawniej ekologię określano ogólnie jako naukę o związkach między organizmami a ich środowiskiem. Obecnie uważa się to określenie za bardzo jednostronne, gdyż w zakres ekologii wchodzą również badania związków zachodzących między organizmami. Ekologię można więc określić ogólnie jako naukę o wzajemnych uzależnieniach jednych gatunków od drugich, zarówno zwierzęcych, jak i roślinnych, o zależnościach istniejących między osobnikami w obrębie jednego gatunku oraz o zależnościach między organizmami a ich środowiskiem nieorganicznym. Nauka ta składa się zatem z trzech wielkich działów: ekologii środowiskowej, ekologii populacji i biocenologii[42].

Dział ekologii zwany biocenologią (niekiedy też synekologią) zajmuje się badaniem biocenoz i ich części składowych. W zakres biocenologii oprócz badań dotyczących całych biocenów wchodzi analiza poszczególnych związków międzygatunkowych, szczególnie wpływ drapieżcy na liczebność jego ofiar, zależność między pasożytem a żywicielem czy dwoma gatunkami konkurującymi ze sobą.

Dwa gatunki zwierząt mogą oddziaływać zarówno dodatnio, jak i ujemnie na swe życie i szanse utrzymania się w przyrodzie. Mogą sobie pomagać lub szkodzić. Szkoda ta sprowadza się do utraty życia, zdrowia bądź mienia. Jeden gatunek zyskuje, a drugi traci, znosi krzywdę, cierpi, a więc wypełnia treść znaczenia, jakie nadaje się najczęściej słowu "ofiara".

Istnieje zatem sfera badań zajmująca się w ramach biocenologii zależnościami antagonistycznymi między gatunkami (konkurencją, drapieżnictwem, pasożytnictwem, wpływami chorób). Sfera ta pozostaje dotąd bez nazwy. A przecież obejmuje badaniami jednostki zwalczane przez konkurencję, pożerane przez drapieżców, niszczone przez pasożyty czy eliminowane przez choroby.

Czy można wyobrazić sobie lepszą nazwę niż "wiktymologia ekologiczna"? A jednak nikt takiej nazwy nie używa. Dlaczego?

Dwa gatunki zwierząt, z których jeden pożera drugi, tworzą układ drapieżca-ofiara. Możliwe stają się zatem próby naukowej odpowiedzi na takie np. pytania:

1. Jakie cechy decydują o tym, że jedne osobniki (z tego samego gatunku bądź z różnych gatunków) stają się częściej od innych ofiarami przyrodniczej zbrodni zwanej drapieżnictwem?

2. Jaki jest udział ofiar w genezie pożerania, jak same ofiary przyczyniają się do swej zguby?

3. Jakie związki łączą ofiarę z drapieżcą?

Są to podstawowe problemy wiktymologii rozumianej jako nauka o ofierze zbrodni.

Ekologia nie bada ofiar, bo jest to po prostu teoretycznie niemożliwe. Przedmiotem studiów jest układ drapieżca-ofiara. W dwuelementowym układzie występuje, jak mówią matematycy, jeden tylko stopień swobody. Swobodnie można wymieniać cechy tylko jednego elementu. To, co powiadamy o jednej stronie, krępuje naszą wypowiedź o drugiej. Kto mówi, że ofiara jest mała, ten w myślowym dopełnieniu twierdzi, iż drapieżca jest duży; kto określa drapieżcę jako szybkiego, ten ofiarę widzi jako powolną.

Istnieje wiele układów postrzeganych przez człowieka binarnie. Kobieta i mężczyzna, mąż i żona, Bóg i człowiek, diabeł i anioł. Niektóre z tych układów uzyskują nazwy własne. Nazwy te tworzone są zazwyczaj od jednego z elementów układu. Najczęściej jest to element rodzaju męskiego.

W ekologii wyróżnia się takie układy (typy) wzajemnego oddziaływania na siebie dwóch gatunków: A i B (według E.P. Oduma klasyfikacja uproszczona[43]), jak w tabeli poniżej.

Nazwa układu

(typu oddziaływania)

Nazwa elementu (stron) układu

Opis oddziaływania

A

B

1. NEUTRALIZM

niezwiązany

neutralny

niezwiązany

neutralny

gatunki nie wpływają na siebie

2. KONKURENCJA

konkurent

konkurent

gatunek ulegający silniejszemu wpływowi eliminowany jest ze środowiska

3. MUTUALIZM

partner

symbiont

partner

symbiont

współdziałanie jest nieodzowne dla obu gatunków

4. PROTOKOOPERACJA

kooperant

kooperant

współdziałanie jest korzystne dla obu gatunków, ale nie jest konieczne

5. KOMENSALIZM

komensal

żywiciel

B jest nieodzowny dla A; B nie podlega wpływowi A

6. AMENSALIZM

amensal

inibitor

antybiotyk

rozwój A jest ograniczony przez B; B nie podlega wpływowi A

7. PASOŻYTNICTWO

pasożyt

żywiciel

B jest nieodzowny dla A; gatunek B jest ograniczony przez A

8. DRAPIEŻNICTWO

drapieżca

ofiara

przebieg jest taki sam jak w przypadku pasożytnictwa

Zwróćmy uwagę, że przedmiotem badań są wszędzie układy binarne, a nie tylko ich pojedyncze strony. Nazwy układów pochodzą od niezróżnicowanych nazw elementów (neutralizm, konkurencja), różnią się od takich samych nazw elementów (mutualizm) i w końcu pochodzą od jednego z elementów (komensalizm, amensalizm, pasożytnictwo, drapieżnictwo).

Wybór jednego z dwóch elementów układu na dawcę nazwy wynika ze struktury danego języka, ze swego rodzaju układu semantycznej wygody. Najczęściej imię dla całego układu bierze się od tego elementu, którego nazwa jest bardziej homogeniczna, o mniejszym zakresie. I tak istnieją żywiciele, którzy nie mają nic wspólnego z pasożytami. Istnieją ofiary, którym obcy są drapieżcy. Wykorzystanie dla oznaczania wzajemnych oddziaływań takich słów jak "żywicielstwo" czy "ofiarność" ("ofiarnictwo") byłoby swego rodzaju imperializmem językowym. Nazwy ogarniałyby więcej niż trzeba i prowadziły do częstych nieporozumień.

Niewykluczone, że o tym, kto daje nazwę dla układu, decydują też antropomorficznie postrzegane aktywność i bierność elementów. Żywiciel i ofiara są pasywne. Pasożyt i drapieżca to strony atakujące. Stąd pasożytnictwo i drapieżnictwo. Istnieje więc taka nauka jak parazytologia. Nie ma zaś (bo jest to po prostu nie do pomyślenia) nauki zajmującej się samymi żywicielami. Podobnie rzecz wygląda z drapieżnictwem, które na równi zajmuje się bezwzględnym pożeraczem i niewinną pożeraną ofiarą.

Spory o przedmiot badań, o samodzielność katedr i instytutów, o nazwy, o stosunek części do całości w przypadku badania wymienionych wyżej układów byłyby po prostu obrazą zdrowego rozsądku.

Taką obrazę stanowiłyby zakusy na tworzenie odrębnych nauk na przykład o mężczyźnie i o kobiecie, o mężu i o żonie. A jednak spotyka się prace naukowe zatytułowane Psychologia kobiety sprowadzające się do wymienienia wszystkich tych cech, które różnią kobiety od mężczyzn. Z prac tych dowiadujemy się również wszystkiego o płci mocnej. Wypadałoby więc zatytułować je po prostu Psychologia różnic płciowych. Rozwiązanie pierwsze pozwala jednak na szybkie (przez samo tylko odwrócenie tematu i dopełnienia) opublikowanie drugiego dzieła: Psychologia mężczyzny. Łatwiej wtedy o naukowy medal za samą tylko drugą jego stronę.

W społeczeństwie ludzkim pewne typy oddziaływań między elementami wspólnoty uznane zostają przez jej władzę za społecznie niebezpieczne i dlatego są zabraniane przez ustawę pod groźbą kary. Te właśnie typy oddziaływań nazywa się przestępstwami, a naukę o nich prawem karnym. Historia dowiodła, że sprawcy zbrodni nie są wyłącznie wyrzutkami ewolucji i że wbrew psychiatrycznym pozorom są to ludzie normalni. Czas przekonał nas, że i ofiary są normalne, powszechne. Odrębne jednostkowe badania elementów układu nazwanego przestępstwem, a więc sprawcy i ofiary, prowadzą donikąd. Skąd prawo ma wiedzieć o swych szansach regulowania społecznych oddziaływań, jeśli nie z wnikliwych badań obu elementów: krzywdzącego i krzywdzonego?

Dlaczego w naukach społecznych istnieje dyscyplina badająca oddziaływania społecznie niebezpieczne, szkodliwe, a nie ma dyscypliny ustalającej prawidłowości w sferze oddziaływań społecznie korzystnych?

A czy w naukach przyrodniczych jest inaczej? Ekologowie zwracają uwagę na takie zależności międzygatunkowe, z których wynika jakaś szkoda dla jednego z dwóch powiązanych gatunków. Główną, choć nie wyłączną, rolę regulatorów stosunków ilościowych i jakościowych w przyrodzie przypisuje się zależnościom antagonistycznym (konkurencji, drapieżnictwu, pasożytnictwu). Stosunki antagonistyczne między gatunkami są znacznie lepiej poznane (i to nie tylko od strony jakościowej, ale i ilościowej) niż stosunki wzajemnej pomocy lub wykorzystywania jakiegoś gatunku bez czynienia mu szkody.

Istnieją dokładne dane o tym, jak wpływają na liczebność populacji dwu gatunków stosunki antagonistyczne, np. tego typu, jak pożeranie jednego gatunku przez drugi, jaką rolę odgrywa konkretny drapieżnik w stosunku do konkretnej ofiary. Na tej podstawie podejmowane są próby ustalenia prawidłowości ekologicznych rządzących tymi zjawiskami. Niewielkie są natomiast sukcesy wyobrażeń o tym, jak wpływa na liczebność populacji jednego gatunku jego współżycie z innym gatunkiem (np. współżycie mszyc z mrówkami).

Dlaczego cała badawcza uwaga kierowana jest na zależności antagonistyczne (gatunek A kontra gatunek B), a nie na oddziaływania protekcyjne? Dlaczego tylko takie stosunki międzygatunkowe, jak drapieżnictwo, pasożytnictwo i konkurencja, są z punktu widzenia wpływu na liczebność populacji obu elementów układu dostatecznie opracowane?

Powoływane tu są różnego rodzaju argumenty. I tak twierdzi się, że nad ekologicznym paradygmatem zaciążyło najwyraźniej darwinowskie pojęcie walki o byt, polegające, jak wiadomo, na stosunkach antagonistycznych między gatunkami. Badacze powołują się na swego rodzaju wyrazistość zachowania elementów układu i stąd na większą łatwość i krótszy czas niezbędny do obserwacji. Zwraca się też uwagę na praktyczną użyteczność badań dla sterowanego zwalczania jednego gatunku przez inny.

Wydaje się, że nie bez znaczenia są takie zjawiska, jak antropomorfizowanie przyrody i stereotyp myślenia w kategoriach binarnych opozycji (białe-czarne, dobre-złe, prawdziwe-fałszywe itd.). To człowiek obrazuje swe społeczne oddziaływania w zdaniu: homo homini lupus est. Potrafi on dostrzec wśród bliźnich częściej drapieżcę, pasożyta czy konkurenta niż partnera czy kooperanta. Spogląda więc na przyrodę przez pryzmat własnych antagonizmów. Aby wykazać skłonność człowieka do binarnego stawiania sprawy, uprośćmy treść zawartą w zamieszczonej wyżej tabeli. Oto jej postać semantycznie zredukowana.

Gatunek

Nazwa układu

A

B

korzyść

korzyść

mutualizm

korzyść

bez szkody

komensalizm

bez korzyści

szkoda

amensalizm

korzyść

szkoda

antagonizm

Jedyną wyraźną opozycją znaczeniową wydaje się "korzyść jednego równa szkodzie drugiego". I to jest właśnie opozycja wyrażona czarno na białym.

Szkodliwość czynu staje się podstawowym kryterium podziału dla związków antagonistycznych.

W ekologii terminu "ofiara" używa się konsekwentnie tylko w stosunku do organizmu ponoszącego szkodę maksymalną, to jest tracącego życie. W literaturze pięknej mówi się i o ofierze konkurencji, i o ofierze pasożytnictwa. Dlaczego właściwie bada się układ drapieżca-ofiara? Jak formułowane są tu problemy badawcze?

Skutki dla jednego z dwóch antagonistycznych gatunków

Nazwa oddziaływania

utrata mienia

utrata zdrowia

utrata życia

konkurencja

pasożytnictwo

drapieżnictwo

W badaniach zwykle chodzi o stwierdzenie, jaki skutek daje wzajemne oddziaływanie na liczebność obu występujących w układzie gatunków. Rozwiązanie tego problemu ma duże znaczenie podczas określania roli drapieżców w biocenozie, a zwłaszcza drapieżców zjadających szkodniki roślin uprawnych i zwierzęta pożyteczne z punktu widzenia gospodarki człowieka.

Problemem głównym jest zmiana liczebności obu populacji. Jego rozwiązanie wymaga poznania wielu zjawisk z dziedziny ekologii, fizjologii i etologii, od których zależy końcowy wynik wzajemnych oddziaływań dwóch gatunków.

5. Wiktymologia indywidualna

Wiktymologia indywidualna zajmuje się osobą, która w danym przypadku ze względu na jakiś rodzaj cech stała się bądź może się stać w konkretno-społecznym i konkretno-przestrzennym usytuowaniu przedmiotem pokrzywdzenia. Osoby mające cechy, które stymulują działania przestępne innych osób, należą do zbioru nieformalnego. Przynależność ta nie oznacza bliskości przestrzennej, znajomości czy wzajemnych powiązań. W wyniku wnikliwych badań można jedynie ustalić typologię cech wiktymizujących sytuację tych osób, umieszczając te cechy na kontinuum, gdzie biegunem początkowym jest zagrożenie uniwersalne i indywidualne, które występuje tylko w ściśle określonych warunkach.

Na uwagę zasługuje tu pojęcie potencjału wiktymogennego. Rozumiemy przez nie taki system cech jednostki, grupy, makrostruktury społecznej, organizacji instytucjonalnej, organizacji państwowej oraz cech warunków życia, które prowadzą do powstawania zagrożenia przestępstwem. Pola, w których potencjał ten może wystąpić, to m.in.:

- Cechy kondycji biologicznej osób o obniżonej sprawności fizycznej. Do tej kategorii będzie należeć także wiek osoby, w znacznym stopniu determinujący możliwości obrony, a w przypadku osób młodych determinujący również świadomość zagrożenia.

- Cechy kondycji psychicznej, które mogą powodować, że osoba staje się ofiarą na skutek braku mechanizmów obronnych czy agresywności.

- Cechy kondycji społecznej, mogące powodować, że ofiarą staje się osoba budząca agresję ze względu na osiągnięty status społeczny, pochodzenie i krąg towarzyski, w którym się obraca, bądź na odwrót - jej niski status społeczny w przekonaniu sprawcy gwarantuje bezkarność czynu. W tej kategorii mieszczą się także cechy pewnych zawodów, które przez strukturę czynności i okoliczności ich wykonywania stwarzają okazję do czynu agresywnego (kierowcy taksówek, dozorcy nocni, osoby pracujące samotnie w nocy lub wracające z pracy w porach, gdy ruchliwość przestrzenna populacji jest mniejsza).

- Cechy kondycji ekonomicznej osób. W grupie tej mieści się posiadanie różnego rodzaju dóbr, dysponowanie przestrzenią i możliwościami osiągania wyższego statusu ekonomicznego.

6. Wiktymologia grup społecznych

Wiktymologia grup zajmuje się cechami grup społecznych i cechami kategorii społecznych, które mają wspólne elementy kondycji: biologicznej, jak wiek i płeć, kulturowej, jak obyczajowość światopoglądowa i wynikająca z niej ideologia, ekonomicznej, wyrażającej się standardem ekonomicznym, organizacyjnej, jak określony sposób i rodzaj działalności, czy również społecznej, jak prestiż zawodu i zakres powiązań w społeczeństwie, a także zakres wpływów i władzy.

Rozpoznanie obszaru zagrożenia wiktymizacyjnego wiąże się z poznaniem cech społeczeństwa jako całości, w którym pewne cechy odróżniające jedną grupę od pozostałych mogą być przedmiotem pożądania czy negacji. Niezwykle ważne jest w tym przypadku rozeznanie co do rozkładu sił społecznych. Tu typologia sytuacji zagrażających obejmuje również tę sytuację, gdy dana kategoria osób nie ma aparatu obrony i w związku z tym może stać się przedmiotem działań agresywnych[44].

Określone grupy społeczne stają się ofiarami prześladowań religijnych, rasowych, politycznych. Dotyczy to np. przeciwników reżimów czy dyktatur.

7. Wiktymologia społeczna

Wiktymologia społeczna zajmuje się cechami społeczeństwa jako całości czy ludzkości w ogóle z punktu widzenia tych wszystkich priorytetów, które stanowią szczególną wartość dla utrzymania życia, rozwoju i postępu. Przykładem klasycznym zagrożenia wiktymizacyjnego jest w tym przypadku immanentna potrzeba życia i jakości życia, której zaprzeczeniem jest jego niszczenie na skalę masową lub obniżenie jego jakości w makroskali. Priorytet życia i podnoszenia jego jakości pozostaje w sprzeczności z wszystkimi działaniami zbrodniczymi, począwszy od wojen po zagrożenia warunków bytu, takich jak wolność i warunki biofizyczne życia. We współczesnym świecie wiktymizujące dla społeczeństwa, a nawet ludzkości, jest to, że napaść może nastąpić przez uruchomienie środków zagłady totalnej, terroryzmu indywidualnego czy zbiorowego. Wiktymizacja zatem odnosi się do podstawowego konfliktu dwóch światów wartości: świata wartości wzrostowych i świata wartości niszczycielskich. Przy dzisiejszych możliwościach technicznych problemem wiktymotologicznym staje się sam fakt, że życie wielkich grup, a nawet narodów, może być zagrożone działalnością osób czy grup wykorzystujących potrzebę życia innych i potrzebę obrony wartości życia każdego.

Wobec tak sformułowanego zakresu, a zarazem przedmiotu badań wiktymologicznych wiktymologia staje się również nauką odnoszącą się do działalności grup, zbiorowisk, zbiorowości, instytucji oraz polityki społecznej.

W każdej dziedzinie życia społecznego, ekonomicznego, politycznego, kulturalnego mieści się margines zagrożenia dwojakiego rodzaju: zagrożenia skuteczności funkcjonowania tej dziedziny (endo- i egzogennego) oraz zagrożenia wiktymizacyjnego populacji, która realizuje swoje potrzeby w warunkach ustalonych przez dany rodzaj działalności społecznej, edukacyjnej, politycznej czy kulturalnej.

W tym właśnie sformułowaniu odnajdujemy nawiązania do innych dyscyplin naukowych i działań praktycznych zorientowanych na rozpoznanie cech sytuacji, osób, grup, społeczeństwa, jako ewentualnych przedmiotów agresji lub podmiotów jakichś strat.

8. Wiktymologia kulturowa

Coraz większy wpływ na ofiary mają tzw. siły kulturowe. W celu pogłębienia badań w zakresie wiktymologii kulturowej należy sięgnąć do powiązań między danymi dotyczącymi ofiar i oddziaływaniem kulturowych procesów. Kulturowe instytucje odgrywają bowiem dużą rolę w określaniu ryzyka przestępczości i rozpowszechnianiu dominujących poglądów na temat wiktymizacji. W Wielkiej Brytanii kulturowa konstrukcja zagrożenia terrorystycznego jest wykorzystywana w bieżących dyskusjach o zagrożeniu społeczeństwa i o generacji "kultury strachu" (culture of fear) w związku z nowym terroryzmem.

W większości krajów zachodnich pod koniec XX wieku częściej zwracano uwagę na zapobieganie przestępczości niż na zaspokajanie potrzeb ofiar. Nierówność ta miała odbicie w głównym nurcie kryminologii. Wprawdzie kryminologiczne zainteresowanie ofiarami nie było nowością, jednak ofiary przestępstw pozostawały na uboczu, a kryminologia koncentrowała się na przestępcach oraz ustawodawstwie dotyczącym skazań i prewencji. Dopiero stosunkowo niedawno ofiary przestępstw zaczęto traktować poważnie jako przedmiot badań kryminologicznych[45].

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii wzrastał procent zgłoszeń przestępstw i jednym ze skutków tego wzrostu było większe zainteresowanie instytucjonalne i społeczne ofiarami. W ostatnich dwóch dekadach ofiara została przesunięta do centrum dyskusji o przestępczości i przemocy, a zainteresowanie wiktymizacją wiązało się ze wzrostem politycznych inicjatyw dotyczących ofiar i rozwoju sieci pomocy ofiarom[46]. Zwrot zainteresowania ku ofiarom to też wynik głębszych i szerszych makroprzemian, a jedną z nich były wysiłki w zakresie redukcji przestępczości przez podniesienie świadomości i wiedzy społeczeństwa na temat strategii unikania sytuacji stania się ofiarą[47].

Negatywną konsekwencją takiego wzrostu świadomości okazało się zwiększenie w społeczeństwie strachu przed przestępczością i uznanie się przez wiele osób za jej ofiary. W latach 1979-1980 liczba roszczeń do instytucji ubezpieczeniowych (UK Criminal Injuries Compensation Authority, CICA[48]) wynosiła 22 tys., a w latach 2003-2004 wzrosła do ponad 70 tys. Ofiarom przestępstw z użyciem przemocy wypłacono ponad 2 mln funtów odszkodowań.

W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych rząd i agencje państwowe oraz eksperci policji byli coraz bardziej zainteresowani ofiarami zarówno indywidualnymi, jak i marginalizowanymi grupami. Sytuacja ofiar ulegała poprawie na politycznej drabinie i stopniowo kategoria ofiar stawała się kluczowym instrumentem w represji karnej i w tworzeniu polityki w zakresie prawa i porządku[49]. Większe skoncentrowanie się na ofierze miało efekt domina odnośnie do postępowania z przestępcami, których coraz częściej traktowano odpowiednio do ich stosunku do ofiar[50]. Jak zauważył P. O'Malley, aktualny polityczny nacisk na problem ofiar jest związany z przemianami społecznymi, łącznie ze zwiększeniem ryzyka (zagrożeń) jako technologii organizacji ludzkich zachowań. Ofiara stała się nowym przedmiotem ryzyka, wymagającym opracowania w celu zmniejszenia ignorancji, podatności i nieporozumień. Problemu przestępczości nie można ograniczać do tego, jak postępować ze sprawcami. Ofiara musi być integralną częścią budowy i stosowania wymiaru sprawiedliwości. Cierpienie ofiar stało się dźwignią nowej legislacji, takiej jak Megan's Law w USA i Prevention of Terrorism Act (2005) w Wielkiej Brytanii[51].

Po tym krótkim skomentowaniu poprawy pozycji ofiar warto zwrócić uwagę na problem kultury jako zaniedbanej i spornej koncepcji w naukach społecznych[52]. Nic dziwnego, że również w regułach kryminologicznych występuje zamieszanie co do rozumienia kultury skutkujące zwiększeniem wartości programów wiktymologicznych. Kultura może być widziana jako kolektywne, symboliczne środowisko, w którym osoby indywidualne i grupy społeczne współdziałają i nadają temu sens[53]. Niezaprzeczalnie zatem kultura stała się bardziej popularną jednostką analizy w naukach społecznych[54]. Jaką użyteczność i jaki rezonans ma kultura ogólnie dla kryminologii, a dla wiktymologii w szczególności?

Śledząc definicję B. Williamsa, który rozumie kulturę jako styl życia i miejsce nadawania sensu przez symboliczną praktykę, można stwierdzić, że kultura stanowi sedno procesu wiktymizacji: od zwykłych działań przestępców do instytucjonalnych modeli opieki nad tymi, którzy ucierpieli wskutek przestępstwa. Bycie lub stanie się ofiarą nie jest drogą uporządkowaną ani absolutną. Nabycie statusu ofiary pociąga za sobą bycie cząstką interakcji i procesów, włącznie z identyfikacją, oznaczeniem i rozpoznaniem. Według Tullocha ofiary przestępstw mogą odczuwać przejście przez różne wiktymologiczne fazy w mediach: od bohatera, który przeżył, do agenta politycznego[55]. Współczesna polityka wiktymizacji kryminalnej nie może być czym innym niż kulturowym problemem, takim, który prowokuje znaczne moralne konflikty w płaszczyźnie osób indywidualnych i w płaszczyźnie społecznej.

Biorąc pod uwagę powyższe rozważania, nie trudno stwierdzić istnienie dobrej sytuacji dla rozwinięcia kultury w obrębie kryminologii, a zwłaszcza w zakresie wiktymologii.

Istotnie, równolegle do postępu w dyscyplinach związanych z socjologią kultura wywarła wpływ na kryminologię. Myśliciele tacy jak J. Ferrell, M. Presdee i K. Hayward stanowią czołówkę badaczy, którzy dokonali przesunięcia uwagi w stronę kultury[56]. Można zgodzić się z K. Haywardem i J. Youngiem, że powstanie kulturowej kryminologii oznacza zwiększenie nacisku na "przestępczość i jej kontrolę w kontekście kulturowym, to jest postrzeganie przestępczości i agencji kontroli jako produktów kulturowych oraz jako konstruktów kreatywnych"[57].

Kulturowa kryminologia jest żywo zainteresowana strukturą przestępczości, różnymi sposobami, za pomocą których istoty ludzkie tworzą rzeczywistość przez łamanie prawa i przez symboliczne aspekty transgresji i regulacji. Kulturowa kryminologia stanowi alert dla mediów we współczesnej kulturze i początek symbolicznych obrazów w kształtowaniu dominującego rozumienia kryminalizacji, kontroli przestępczości i wiktymizacji[58].

Mimo to należy stwierdzić, że kulturowa kryminologia pozostaje rozproszoną dziedziną luźno powiązanych podejść od badań kultury miejskiej do powiązań między podejmowaniem ryzyka a przestępczością[59].

Główny zestaw zainteresowań rozwiniętych w ramach kulturowej kryminologii można przyjąć i wykorzystać w badaniach ofiar, np. można sprawdzić sposób geograficznej i eksperymentalnej lokalizacji ofiar, ich instytucjonalnego oznaczenia i reprezentowania w mediach.

Kulturowa kryminologia jest też dobrze przygotowana do zbadania tego, w jaki sposób ofiary dochodzą do uznania, że nimi są, przez zaangażowanie w kulturowe wytwory i praktyki.

Mass media dawno zostały uznane za ważne źródło informacji o przestępstwach i wiktymizacji. Uwzględniając obecne techniki informacji, można stwierdzić, iż odgrywają one główną rolę także w kształtowaniu codziennej percepcji przestępczości, zakłóceń porządku i wiktymizacji[60]. Proces przygotowania newsów jest działaniem selektywnym i stronniczym. W praktyce oznacza to, że pewne wartości, interesy i poglądy są promowane, a inne pomijane bądź zwalczane. Produkowanie wiadomości o przestępstwach oddziałuje nie tylko na wiedzę ludzi, lecz także na postawę w stosunku do ofiar i sprawców. Klasyczne badania A. Cohena, D. Halla i innych wyraźnie opisują cykl, w którym powtarzane obrazy łamiących prawo subkultur mogą stymulować moralną panikę w związku z grupami dewiacyjnymi. Źródła mówiące, że ludzie najczęściej sięgają po informacje o przestępstwach i przemocy, mogą promować strach i niepewność odnośnie do przestępczości. Przez przedstawienie wiktymizacji media tworzą symboliczne tożsamości osób cierpiących wskutek przestępstw. Opisy J. Tullocha[61] dotyczące aktów terrorystycznych w Londynie w lipcu 2005 r. zmuszają do myślenia o ofiarach, charakterze i przyczynach przestępstw takich jak akty terroryzmu. Rozpatrywanie współczesnego problemu "nowego terroryzmu" umożliwia spojrzenie na kulturową konstrukcję przestępczości i wiktymizacji.

Co się rozumie przez nowy terroryzm i jak się on różni od starego?

Na przełomie tysiącleci zespół ekspertów ds. bezpieczeństwa oraz naukowców zbadał formowanie się nowego postmodernistycznego kształtu terroryzmu. Zmianę charakteru grup terrorystycznych badano już po 11 września 2001 r., odróżniając je od dawnych organizacji terrorystycznych, takich jak: ETA, IRA i UVF. Stwierdzono, że nowe grupy terrorystyczne, złożone z aktywistów radykalnego islamu, działają, stosując tzw. system komórkowy (cellular system), a ich celem jest jak największa liczba ofiar będąca skutkiem ataków terrorystycznych. Ataki nowych grup terrorystycznych skierowane są przeciw ogółowi ludności i mają również zintensyfikować zastraszenie[62].

W Wielkiej Brytanii duża część działań medialnych rządu ma na celu zachowanie bezpieczeństwa i uświadomienie ludności groźby terroryzmu. Premier i minister spraw wewnętrznych porównali nowy terroryzm do nazizmu[63]. Takie opinie mają uświadomić społeczeństwu, że każdy jest zagrożony. Z tym zagrożeniem wiąże się podjęcie sensownego przeciwdziałania, gdyż ryzyko aktów terrorystycznych musi być właściwie rozważone.

Nowe zagrożenia wykraczają poza granice państw i nie rozróżniają rasy, narodowości ani religii. Poczucie braku bezpieczeństwa wkradło się do każdego umysłu bez względu na bogactwo czy status społeczny. Jest oczywiste, że ataki terrorystyczne nabierają znaczenia przez normy kulturowe i praktyki. Geograficznie najbliższe zdarzenia jak zamachy 11 września 2001 r. czy 7 lipca 2005 r. stały się przedmiotem dyskusji o bezpieczeństwie indywidualnym i narodowym, podczas gdy inne ataki, jak na szkołę w Biesłanie w Północnej Osetii, szybko znikły z pola obserwacji mediów. Ocenia się, że w Iraku co 15 minut giną ludzie w zamachach, a liczba zabitych cywilów sięga już przeszło 48 tys.[64] Liczba zabitych w zamachu na metro w Londynie (2005) jest codzienne przekraczana w Iraku.

Ofiara terroryzmu, którą jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, to bogaty miejski chrześcijański Anglosas, a nie biedny bagdadzki muzułmanin. Takie wskazania nie tylko wypaczają pojęcie ofiary, lecz także utrwalają wizerunek terrorysty innej rasy niż biała.

Biorąc pod uwagę zarówno obecną pozycję ofiary w społeczeństwie, jak i sposoby, za pomocą których groźba terrorystyczna jest pod względem politycznym rozpowszechniana, należy zapytać, czy teoretyczne podejście może pomóc w zrozumieniu zmian politycznych postaw wobec wiktymizacji oraz w przekształceniach polityki społecznej.

Można wskazać dwie perspektywy mogące pomóc w określeniu silniejszego wpływu na dynamikę kultury, wspierającą konstrukcję uniwersalnej ofiary, oraz kultury strachu opisanej przez F. Furediego[65]. Prace Becka i Furediego starają się rozwinąć kulturowy wpływ makrosocjalnych zmian na współczesne doświadczenia życiowe. Autorzy ci mają różne poglądy na to, kto może być ofiarą, w jakich okolicznościach i dlaczego.

W najbardziej znanym wkładzie do teorii ryzyka U. Beck graficznie przedstawia destrukcyjny wpływ ryzyka na życie codzienne[66]. Kontynuując tradycje germańskiej socjologii, chce przedstawić tezę ryzyka społecznego, która umożliwi pokazanie ciemnej sylwetki uniwersalnej ofiary oraz sposoby, dzięki którym kulturowa polityka wiktymizacji jest rozwijana. Stwierdzenie Becka o zmiennej naturze zagrożeń społecznych i ich konsekwencjach wspierają trzy filary ryzyka[67]. Po pierwsze, Beck zaprzecza temu, że współczesne zagrożenia mają większą czasową i przestrzenną mobilność niż naturalne grupy ryzyka, które zniszczyły tradycyjne kultury. Zanieczyszczenie środowiska, nowy terroryzm i AIDS skutecznie zdruzgotały granice czasu i przestrzeni. Jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości, to globalizacja przestępczości oznacza, że nie ma narodowego bezpieczeństwa. Po drugie, nakreślone rodzaje ryzyka są potencjalnie katastroficzne: nie tylko obejmują świat, ale też generują szkody nie do naprawienia, wiktymizując masy ludzi. Po trzecie, najbardziej niewyobrażalne wypadki podkopują istniejące systemy instytucjonalnych regulacji.

Gdy zagrożenia są wielkie i wybuchowe, zmniejszają się nasze zdolności ich opanowania. Według Becka fluktuacyjna natura społecznych zagrożeń przerywa ustalone wzorce społecznej dystrybucji i zmienia treść polityki, także w kapitalistycznych społeczeństwach: pozytywne problemy zyskiwania dóbr, jak: dochody, opieka zdrowotna, edukacja, są zastępowane przez unikanie zła. Każdy traci i nie ma stojących na uboczu[68]. Uniwersalność zagrożeń służy demokratyzacji dystrybucji ryzyka, do czego przyczyniają się media. Odgrywają one również pozytywną rolę w budzeniu świadomości wielkości ryzyka, a także radzenia, jak chronić się przed niebezpieczeństwem. Mówiąc ontologicznie: wzrost świadomości ryzyka jest czymś w rodzaju miecza o dwóch ostrzach.

Podkreślanie zgubnych aspektów ryzyka jest również istotne w pracy Furediego na temat kultury strachu. Jego podejście wskazuje, że tendencja widzenia społecznych doświadczeń przez pryzmat ryzyka może zniechęcić do społecznego uczestnictwa i kultywować kulturę kompensacji ukierunkowaną na ofiarę[69]. Furedi twierdzi, że zajmowanie się wiktymizacją jest symptomatyczne dla tendencji do koncentrowania się na niszczycielskich cechach XXI wieku. Według niego kultura strachu działa głównie w krajach zachodnich. Jest ona wzmacniana i promowana przez pracowników mediów i przemysłu bezpieczeństwa. Charakteryzuje ją zwiększanie strachu przed przestępczością oraz sporadyczna moralna panika związana z rzadkimi, lecz ekstremalnymi aktami przemocy i seksualnej perwersji. Zdaniem Furediego aktualne zajmowanie się kulturą ryzyka jest głęboko niepokojące z uwagi na to, że w rozwoju nauki, techniki i spraw socjalnych równowaga między postępem a negatywnymi skutkami zostaje zakłócona, podkreślanie zaś przez media wielkiego wpływu, ale małego prawdopodobieństwa ryzyka zachęca osoby indywidualne do zamknięcia się w sobie. Furedi twierdzi, że procesy te stanowią jeden z aspektów szerszych kulturowych zmian, które wspierają uczucia wiktymizacji (victimhood) w nas wszystkich. Pozostawanie w stanie zagrożenia stało się zjawiskiem permanentnym, istniejącym niezależnie od wszystkich innych problemów. Jest niejako wszechobecną, autonomiczną siłą, powodującą to, że każde ludzkie doświadczenie wiążemy dziś z sytuacją bezpieczeństwa. W tym klimacie instytucje społeczne zostają wciągnięte w negatywne efekty ryzyka, które najprawdopodobniej się nie zmaterializują. Ludzie są szkoleni w ocenianiu ryzyka osobistego i rozważaniu pytań typu "co, jeśli?". Takie pytania prowadzą do hipotetycznego wyobrażania sobie siebie jako ofiar i znajdują odbicie w różnych sposobach unikania wiktymizacji. Społeczeństwo z niekończącą się obsesją ryzyka wytwarza fałszywe ofiary (faux victims). Tezy Furediego, mimo skaz, pozwalają na stwierdzenie tworzenia się rosnącej kultury wiktymizacji. Chociaż często przesadna kultura strachu kieruje rozwój ku bardziej bojaźliwej kulturze kompensacyjnej, to jednak Furedi wskazuje na "produkowanie" kulturowo uniwersalnej ofiary, lecz w inny sposób niż Beck. Furedi ostrzega, że różni ludzie mogą mieć różny stopień skłonności do ryzyka. Istnieje większe prawdopodobieństwo, że ofiarą terroryzmu będzie urzędnik dojeżdżający codziennie do pracy w centrum Londynu, a nie ogrodnik w małym mieście.

Uniwersalizowanie przez Becka zagrożeń zaciemnia zróżnicowaną materialną dystrybucję ryzyka i ignoruje silny związek między formami kulturowej stratyfikacji i wzorcami wiktymizacji. Globalne rozszerzanie się terroryzmu jest uderzająco nierówne, gdyż ataki terrorystyczne koncentrują się w określonych miejscach i rejonach. Wystarczy spojrzeć na nierównomierność zamachów na wojskowy personel państw zachodnich i cywilów w Iraku. Porównując reakcje na terrorystyczny zamach na samolot w Nigrze z katastrofą wskutek ataku terrorystycznego w Szkocji, w zbliżonym czasie, W. Soyinka zauważa, że nawet wobec śmierci, kiedy ofiary uznaje się za równe, niektórzy umierają jako równiejsi, a umieranie w Szkocji przewyższa wartość umierania w Afryce[70]. Środowisko społeczne, w którym więcej osób czuje się ofiarami, jest problematyczne także z innej przyczyny. Rozpowszechniająca się kultura wiktymizacji potencjalnie wstrzymuje naszą zdolność rozróżniania między ofiarami a mętnymi politycznymi priorytetami[71]. Jeżeli każdy jest ofiarą przestępstwa, to nikt nią nie jest. Stopień wiktymizacji może więc być spłaszczony i skonkretyzowany, jeśli się zignoruje klasy, narodowość, wiek, płeć i miejsce. Ludzie mają różny poziom wrażliwości i w różnym stopniu są narażeni na rozmaite rodzaje przestępstw. W tym sensie idea uniwersalnej ofiary jest "kaczką dziennikarską", zwłaszcza że w wielu przypadkach pierwsza wiktymizacja jest zwiastunem następnych[72].

Brytyjska statystyka kryminalna (British Crime Survey) od początku, tj. od 1982 r., wskazywała, że niektóre grupy kulturowe są bardziej narażone na ryzyko niż inne. Innymi słowy, ryzyko wiktymizacji zmienia się zależnie od społeczności, stylu życia i kulturowego ugrupowania. Przykładem może być fakt, że Azjaci i Afrokaraibowie prawdopodobnie częściej stają się ofiarami aktów przemocy niż osoby rasy białej. Generalne ryzyko wiktymizacji zniekształca większe realne ryzyko pewnych grup.

Odporność na czynniki ryzyka (wiek, płeć, etniczność itp.) w kształtowaniu rozumienia ryzyka oznacza, że ofiary takiego samego przestępstwa mogą reagować na wiktymizację w różny sposób, a doznający wielokrotnej wiktymizacji mogą reagować aktywnie, pasywnie bądź obojętnie[73].

Podczas gdy kultura strachu Furediego harmonizuje ze społeczeństwem trwale narażonym na różne akty przemocy, takie jak terroryzm, pedofilia czy wojna nuklearna, idea obejmującej wszystko kultury strachu jest teoretycznie uproszczona i empirycznie nieodpowiednia. Aby zrozumieć strach przed przestępczością oraz indywidualny proces "usytuowania ofiary", musimy określić kulturowe artykulacje, za pomocą których strach przed przestępstwem i przemocą jest rozprzestrzeniany. Jeżeli nasza kultura ostrzega nas, że dany rodzaj działania jest niebezpieczny, to daje nam bazę, na której bojaźliwość może się rozwijać[74].

Zasięg oraz mieszanina i głębokość kulturowych procesów będą różnić się w rozmaitych rodzajach przestępczości, kontekstach i miejscach. Media nie są jednokierunkowym instrumentem komunikacji odnośnie do przestępstw i mogą ustalać porządek pewnych politycznych programów i wzmacniać istniejące kulturowe wartości, lecz nie określają one ludzkiej percepcji przestępstw[75]. Jeśli się uwzględni różne publiczne opinie na temat ryzyka wiktymizacji kryminalnej ogólnie, a terroryzmu w szczególności, być może większy sens ma mówienie o różnych kulturach strachu.

Gdy weźmie się pod uwagę możliwości i pułapki makroteorii rozumienia zmieniającego się kontekstu, w którym zawarte są koncepcje wiktymizacji, staje się konieczne rozważenie współczesnej kulturowej polityki wobec ofiary.

Istnieje wiele dodatnich elementów socjalnych, które wynikają z większego zainteresowania ofiarami ze strony polityki, działań policyjnych i kryminologii. W Wielkiej Brytanii zwiększona świadomość sytuacji ofiar doprowadziła do powołania grup działania, wprowadzenia bardziej postępowych metod karania przestępców i skierowania uwagi na wzmożone działania policji na terenach nasilonej wiktymizacji. Istnieją jednak również ujemne strony politycznych spekulacji, które lokują ofiarę w centrum prewencji i cywilnych regulacji. Dla przedstawienia tych mankamentów warto rozważyć wzajemne oddziaływanie między skoncentrowaną na ofiarach polityczną kulturą, debatami medialnymi i autorytatywnym stylem kontroli społecznej.

Zgodnie z przedstawionym opisem obecny nacisk na problem ofiar w wymiarze sprawiedliwości nie powstał w próżni i może być wyjaśniony za pomocą wielu społecznych czynników. Prace Furediego i Becka są pouczające w omówieniu niektórych z tych czynników, włącznie z wzajemnym przenikaniem indywidualizacji i odpowiedzialności, przewagą dyskusji na temat ryzyka i pogłębionych instytucjonalnych wkroczeń w sferę prywatną. Jak zauważono, media stanowią krytyczny środek, za pomocą którego wiktymizacja jest sygnalizowana, a przypuszczenia odnośnie do przestępcy są wzmacniane. Refleksyjne osoby myślą i działają w sposób zapewniający, że przyjmowane przez nie funkcje społeczne nie są wypełniane pasywnie. Gdy się pominie pewne bardzo hermetyczne kwestie, staje się oczywiste, że politycy handlują ryzykiem w celu zwiększenia świadomości odnośnie do globalnych zagrożeń przestępczością, terroryzmem, chorobą AIDS i kryzysem energetycznym.

Jeśli chodzi o wiktymologię, to ma ona zwiększać rozumienie wiktymizacji i poczucie ludzi, że są wiktymizowani. Kampanie prewencyjne mogą zwiększać świadomość ryzyka, ale mogą też pogłębiać poczucie niepewności. Jak twierdzi I. Burkitt, jest prawdopodobne, że ciągłe zwracanie uwagi na zagrożenie terrorystyczne przez rząd brytyjski raczej wzmacnia niż łagodzi niepokój ludności[76]. Percepcja zagrożenia terrorystycznego jest kształtowana nie tylko przez stopień ryzyka, ale również przez nieustanne przypuszczenia, podstawowe wartości i polityczne globalne poglądy.

Historia pokazuje, że politycy nie są wolni od manipulowania mediami w realizacji swych ideologicznych i zawodowych ambicji[77]. To, co określa się zatem jako przestępstwo, i to, kto jest odsadzony w roli ofiary, stanowi przedmiot kulturowego i politycznego kształtowania: ani podejrzane osoby nie muszą (aktualnie) popełniać przestępstw, aby być identyfikowane jako przestępcy, ani szanowane osoby nie muszą doświadczyć przestępstwa, aby identyfikować je (potencjalnie) jako przyszłe ofiary[78].

W codziennej praktyce pracownicy rozmaitych instytucji: mediów, polityki, policji i systemu wymiaru sprawiedliwości, tworzą różne kategorie ofiar: niewinne ofiary, bezmyślne ofiary, ofiary zasługujące na to miano. Podobnie określane są klasy przestępców i grupy kryminalne. Takie procesy włączania i ekskluzji nie są ograniczone do dziedzin polityki i kontroli przestępczości.

Według J. Younga występuje wyrazisty ruch od inkluzywnego społeczeństwa do bardziej ekskluzywnej kultury, charakteryzującej się stronniczością (side taking) i mściwością. Dla wyjaśnienia, kto jest "w", a kto "poza", można zastanowić się nad wyczerpującym, medialnym przedstawieniem problemów muzułmańskich od czasu zamachów w metrze londyńskim, sięgając po ekstremizm religijny i wyalienowanie młodzieży, kwestię rodzin, w których panuje przemoc, oraz niesławne dyskusje o zasłonach twarzy.

Udzielając pomocy młodym brytyjskim obywatelom pochodzenia azjatyckiego jako "obcym" (others), część mediów określiła muzułmanów jako "grupę problemową", której należy się obawiać, stosować wobec niej ostracyzm, wzmacniając stereotypy i utwierdzając wyimaginowane podziały[79].

Te etniczne podziały nie są tylko ideologiczne, lecz mają również materialne podstawy przejawiające się w polityce wewnętrznej kontroli przestępczości. Działania w zakresie bezpieczeństwa dają wskazania, które grupy są ofiarami, a które agresorami. To stanowi krok naprzód w naszym rozumieniu uniwersalnej ofiary, sugerując, że zarówno "my", jak i "wszyscy", paradoksalnie, mogą mieć ekskluzywne znaczenie. Po zamachach z 7 lipca 2005 r. liczba Azjatów i mężczyzn rasy czarnej zatrzymanych i przeszukanych w Londynie zgodnie z ustawą z 2000 r. (Terrorism Act) zwiększyła się 12-krotnie. Takie przykłady rasowego profilowania są włączone do polityki i zagrażają prawom oraz wolności mniejszości etnicznych. Relacje o wojnie z terroryzmem stwierdzają, że działania terrorystyczne nie biorą pod uwagę granic państwowych.

"Oni" są agresorami, "my" jesteśmy ofiarami. Próby mobilizowania iluzorycznego społeczeństwa ofiar wpadają łatwo w ramy kultury strachu Furediego, ale również rezonacyjnej kultury kontroli D. Garlanda[80].

Garland kreśli paralele między USA a Wielką Brytanią odnośnie do sposobu ulokowania ofiary jako potencjalnego symbolu w zarządzaniu problematyką przestępczości. Stając się odpowiedzialnymi za przestępczość, ludzie są proszeni o monitorowanie i ocenę własnego ryzyka w celu uniknięcia wiktymizacji. W najlepszym interesie obywateli jest partnerstwo z agencjami kontroli przestępczości dla poprawy perspektywy bezpieczeństwa. Jednak mimo dowodów odpowiedzialności zróżnicowane pojęcie ofiary jest stopniowo zastępowane przez ideę ofiary uniwersalnej. "Wojna przeciw terroryzmowi" sugeruje, że społeczeństwo jest zagrożone przez terrorystów, podczas gdy jednocześnie żąda się, by osoby indywidualne działały codziennie jako żołnierze zarządzania bezpieczeństwem. Wbrew przytoczonym dowodom można stwierdzić, że terroryzm jest ekstremalnym i nietypowym aktem przestępczym. Byłoby więc niemądre wyciągać zbyt wiele wniosków na temat obecnego stanu ofiary na podstawie jednego przykładu. Jednak charakteryzowanie uniwersalnej ofiary przez pryzmat ryzyka terrorystycznego jest symptomatyczne dla szerszego i głębszego procesu tworzenia ofiary.

Utworzenie w Wielkiej Brytanii Komisji Równości i Praw Człowieka (Commission for Equality and Human Rights) formalnie chroni sześć grup: kobiety, grupy etniczne, ludzi upośledzonych oraz osoby określone przez orientację seksualną, wiek i religię. Chociaż taki ruch jest postępowy w rozumieniu obrony grup marginalizowanych, to rozpala on również tendencyjne impulsy kulturowe wobec ofiar.

Przestępstwa, które wykraczają poza granice kulturowej akceptacji, takie jak okropności londyńskich zamachów z 7 lipca 2005 r., są traktowane inaczej niż przestępstwa inne, o podobnie okrutnych skutkach. Ofiary zamachów w Londynie, cierpiące fizycznie i psychicznie, są bardziej widoczne, bardziej akceptowane i obdarowane wyższym statusem jako ofiary od tysięcy bezimiennych (faceless) Irakijczyków, którzy zginęli podczas interwencji sił sojuszniczych. Jest tak dlatego, że ci, którzy przeżyli zamachy z 7 lipca 2005 r., byli tą stroną atakowaną, która tak bardzo poruszyła "zwykłych ludzi", iż rząd postanowił zwiększyć odszkodowania dla ofiar. W istocie jest to moralna ocena stopnia cierpienia mierzona w warunkach kulturowej bliskości i zdarzenie raczej postrzegane jako psychologiczne niż fizjologiczne upośledzenie. Taka logika przyjmuje, że ofiary terroryzmu są ważniejsze i zasługują na więcej sympatii niż ofiary innych związanych z przemocą przestępstw.

W płaszczyźnie ekonomicznej rząd brytyjski drastycznie zwiększył środki na bezpieczeństwo przez antyterrorystyczną legislację i organizowanie kampanii informacyjnej dla ludności dotyczącej niebezpiecznych sytuacji[81].

Wydaje się, że ochrona (wyimaginowanych) ofiar jest wykorzystywana jako integralna część zwiększania uzbrojenia się w związku z problemem przestępczości, a zarazem wzmożenia kontroli społecznej i uporządkowania spraw obywatelskich.

Zmierzamy, co jest godne pożałowania, do sytuacji, w której nieśledzenie obcych, niepodejrzewanie sąsiadów oraz brak monitorowania zachowań grup mniejszości narodowych będą uważane za równoznaczne z precypitacją ofiar, czyli przyspieszaniem wiktymizacji. Obecnie symboliczne tworzenie i ideologiczne wymyślanie ofiary uniwersalnej służy zaciemnieniu rzeczywistych problemów, wobec których stają faktyczne ofiary przestępstw, oraz pomniejszeniu odpowiedzialności państwa, dotyczącej dostarczania praktycznej pomocy, środków materialnych i wsparcia emocjonalnego tym, których przestępstwo dotknęło. Rewidując powiedzenie I. Simona, można rzec, że istnieje więcej niż przypuszczenie, że państwa neoliberalne, jak USA i Wielka Brytania, próbują "rządzić przez terroryzm"[82].

Jeśli chodzi o badanie ofiar, to jest oczywiste, że wiele trzeba jeszcze zrobić, by właściwie ocenić, jak żyją ludzie po (lub w przypadku zagrożenia) wiktymizacji. Podczas gdy makroteorie są ważnymi narzędziami w rozwoju wiktymologii, ich ogólnikowość pozwala tylko na ich częściowe wykorzystanie w różnych kontekstach i sytuacjach. Musimy wziąć na warsztat niektóre elementy kontekstowe z tych teorii i wykorzystać dla rozszerzenia wiedzy kryminologicznej. Wbrew politycznym oddziaływaniom uniwersalnej ofiary ekspansja wiktymologii może wspierać ocenę sposobów, za pomocą których ludzie doświadczają wiktymizacji. Bez wątpienia "czułe miejsce", subiektywne aspekty tego, co dana osoba czuje, by prawdopodobnie stać się ofiarą, zasługuje na stałe miejsce w kryminologii[83].

Nie możemy założyć, że wszyscy jesteśmy ofiarami, ani że ofiary podobnych przestępstw przywiązują taką samą wagę do swej wiktymizacji. Ryzyko i obawy związane z byciem lub czuciem się jak ofiara nie są prostym wynikiem znalezienia się w obrębie poważnej przestępczości (sharp end of criminality). Trwająca politycyzacja ofiar, tendencja mediów do nieszczerej akceptacji uniwersalnej ofiary i pospieszne realizowanie antyterrorystycznego ustawodawstwa wskazują, że pożądana jest również inkwizycyjna, kryminologiczna wyobraźnia, by przerwać dążenie do wyrażania na to zgody. Obecnie istnieje realna możliwość, że wszechobecne, historyczne zdarzenia, takie jak terroryzm i wiktymizacja, zostaną ujęte w kategorie jako nietypowe i zmanipulowane dla celów politycznych. W nawiązaniu do rosnącej roli wiktymologii kulturowej byłoby sprowadzeniem na manowce postrzegania kultury jako magicznego wyjaśnienia, które pozwoli na rozszyfrowanie doświadczeń wszystkich ofiar[84].

Jak radzi M. O'Brien: "zbyt łatwo zapominać, że terminy takie jak kultura stanowią raczej sposób, w jaki socjolodzy opisują świat, niż to, co świat faktycznie zawiera"[85]. Nie ma potrzeby podawania definicji kultury w ramach kryminologii albo przeceniania jej możliwości w wiktymologii. Kulturalne potrzeby stanowią raczej jeden z aspektów holistycznej wiktymologii, która bierze pod uwagę także czynniki społeczne, ekonomiczne, polityczne, geograficzne i technologiczne. Sensowne dyskusje będą kontynuowane na temat rozmiarów, w jakich czynniki te mogą być uwzględnione. Ważne jest, że wiktymologia traktuje kulturę na tyle poważnie, aby móc uchwycić związki między percepcją przestępczości, przedstawicielstwem mediów i ekonomią polityczną ryzyka. Nie ma zatem oddzielnego kulturowego dylematu, który można dodać dla ożywienia istniejącego rozumienia ofiary.

Dzięki jej inherentnej różnorodności kultura może być wykorzystana w różny sposób i zastosowana w wielu płaszczyznach. Jako przykład kulturowa modulacja w obrębie wiktymologii może zachęcić do badań przedstawicieli ofiar przestępstw w kulturze popularnej, do kulturowego oporu przeciw kategoryzacji ofiar, dyskusyjnej dekonstrukcji języka wiktymizacji itp. Wyliczanie to wskazuje dziedziny kulturowej analizy, które mogłyby być stworzone dla uzyskania pełniejszego obrazu obaw i odczuć związanych z wiktymizacją.

Wydaje się, że rozwój bardziej holistycznego podejścia do wiktymologii i postęp w kulturowej wiktymologii pozostają w tandemie.

9. Wiktymologia realistyczna

Wiktymologia jest nauką społeczną uważaną za dziedzinę naukową zajmującą się ofiarami. Stanowi ona rozległy przedmiot badań, złożony z wielu podkategorii, z których jedne są teoretyczne, inne zaś stosowane[86].

Wiktymizacja może być bardzo złożona. Ofiary nie są teoretycznymi, ideologicznymi lub archetypowymi wytworami, są ludźmi. Mają skłonności do tych samych słabostek i wad jak inni. Jeśli próbujemy zbadać zachowanie ofiar, przykładając do nich inną miarę, doprowadzamy do zaciemnienia prawdy i uniemożliwiamy jej właściwe zrozumienie. Istnieje potrzeba skierowania się w stronę tzw. realistycznej wiktymologii.

Dominujący obecnie w wiktymologii pogląd o istnieniu złego przestępcy i dobrej ofiary, winnego przestępcy i niewinnej ofiary, powoli ustępuje bardziej realistycznemu i dającemu się obronić poglądowi o dwóch istotach ludzkich schwytanych w sieć skomplikowanych stosunków społecznych i ludzkich emocji[87].

Wiktymizacja nie zawsze jest prosta. Nie zawsze dotyka w bezpośredni sposób osoby niewinnej, uczciwej, przestrzegającej prawa. Nie występuje też w próżni, w kontrolowanych warunkach laboratoryjnych. Ponieważ biorą w niej udział prawdziwi ludzie, prowadzący prawdziwe życie i stykający się z prawdziwymi problemami, wiktymizacja dzieje się w obrębie zagmatwanych okoliczności lub staje się skutkiem stosunków, które są w równym stopniu złożone.

Zadaniem wiktymologa jest ustalenie, zbadanie i interpretacja charakterystycznych cech tych złożoności. Czyniąc to, wiktymolog musi się borykać z błędnymi i niekompletnymi informacjami ofiary, jawnym fałszem ofiar i świadków oraz wyjątkowymi społeczno-politycznymi naciskami, które są za ofiarami lub przeciwko nim.

Psycholog kognitywny, D. Dörner, autor książki The Logic of Failure: Recognizing and Avoiding Error in Complex Situations[88] (Logika niepowodzenia: Rozpoznawanie i unikanie błędu w złożonych sytuacjach), dowodzi, że istnieją trzy wspólne cechy, które sprawiają, że problem jest trudny do rozwiązania:

1. złożoność: kiedy wiele współzależnych cech, których nie można zrozumieć, istnieje w izolacji;

2. dynamika: kiedy środowisko zmienia się z czasem, stwarzając nacisk;

3. nieprzezroczystość: brak widzialności pewnych parametrów potrzebnych do dokładnego scharakteryzowania sytuacji lub problemu.

Wiktymologia w różnym stopniu ma te wszystkie cechy. Jak więc wiktymolodzy mogą w takich warunkach przeprowadzać świadome i pożyteczne badania oraz interpretacje? Dzięki swoim badaniom D. Dörner odkrył, że ci, którzy potrafili rozwiązać złożone problemy, zbierali informacje, zanim przystąpili do działania, myśleli systematycznie, kontrolowali swoje postępy i często korygowali swoją pracę. Ci, którzy popełniali najwięcej błędów, skłonni byli trzymać się z góry przyjętych teorii, niczego nie poprawiali i obwiniali innych, kiedy wyniki okazywały się niepomyślne. Błędy popełnione w złożonych sytuacjach, jak D. Dörner przypuszczał, nie wynikały z ograniczeń ludzkich możliwości, lecz raczej z niewłaściwego rozumowania i ogólnej ludzkiej skłonności do lenistwa.

Wnioski D. Dörnera nie mogą być traktowane jako nieistotne wobec pytań stawianych wiktymologii. Jak więc wiktymolog stosuje je w swojej pracy?

Różne podgrupy wiktymologii mają zasadniczą wspólną cechę - w ostatecznym rozrachunku są zorientowane na świadczenie pomocy ofiarom i szukają sposobów "przyspieszenia odzyskania zdrowia psychicznego, zapanowania nad przeciwnościami losu, zwrotu strat finansowych, promowania pojednania między stroną skrzywdzoną a przestępcą i przywrócenia harmonii w targanej niesnaskami społeczności"[89]. Innymi słowy, profesjonalny kompas w tych podgrupach wytycza cel w postaci poprawy sytuacji ofiar. Jest to wprawdzie cel chwalebny, lecz nie zawsze promuje on środowisko, w którym prowadzenie badań naukowych przyjmowane jest z zadowoleniem.

Współczesnych wiktymologów można znaleźć w wielu zawodach - wśród przedstawicieli środowisk naukowych, sądownictwa, terapeutów ofiar, ich rzeczników i polityków. Zwykle mają oni mandat, aby służyć pomocą ofiarom bez względu na okoliczności, albo z powodów politycznych chcą być uważani za osoby, które taki mandat posiadają. Jednakże zaspokojenie tego ideologicznego imperatywu wymaga bezkrytycznego i bezwarunkowego poszanowania tych, którzy przedstawiają siebie jako ofiary lub są przedstawiani kontekstualnie jako ofiary. Kiedy ta polityczna albo funkcjonalna potrzeba zderzy się z rzeczywistością niedoskonałości ofiary, rezultat tego zderzenia może podziałać przygnębiająco na każdego profesjonalistę[90].

Jak to szczegółowo omawia B.E. Turvey[91], od ponad stu lat literatura poświęcona nauce śledczej i sądowej uznaje wagę ustanowienia związku między podstawowymi komponentami przestępstwa w doprowadzeniu do jego wyjaśnienia. Na podstawie materiału dowodowego ustala się zależność między ofiarą, podejrzanym i miejscem przestępstwa. Ta obszerna część pracy zawiera niewiele stron poświęconych wyjaśnieniu konieczności dokładnego zbadania i dokumentowania materiału dowodowego, ponieważ odnosi się do każdego z nich i do określenia związków, które mogą być niezawodnie zademonstrowane. Ustanowienie tych filarów i szczegółów ich związków jest progiem celu całego dochodzenia, tak że śledczy kryminalni, a następnie lekarze sądowi mogą dostarczyć podstaw do prowadzenia odpowiednich czynności sądowych.

Jeśli te filary nie zostały zbadane i ustanowione, teorie dotyczące sprawy są z zasady bezpodstawne. Są one w najlepszym razie słabym przypuszczeniem, a w najgorszym - błędnym wynikiem tendencyjnych wpływów politycznych, emocji ignoranckich przekonań i osobistych interesów. Rozwiązaniem, jakie można zatem zaproponować, jest stosowanie wiktymologii sądowej jako niezbędnego zabezpieczenia.

Musimy sobie uświadomić, że rekompensaty oferowane przez różne systemy osobom, które doznały krzywdy lub poniosły straty, mogą być przez niektórych postrzegane jako bodźce, a nawet nagrody. W ich zakresie mogą się mieścić zarówno mniejsze oczekiwania w stosunku do ofiar i usuwanie barier występujących w sytuacjach codziennych, jak też zapewnianie ochrony przed odpowiedzialnością i zobowiązaniami finansowymi, aż do bezpośrednich zwrotów kosztów za poniesione straty.

HURAGAN KATRINA

29 sierpnia 2005 r. o godzinie 7.10 rano według czasu letniego Wschodniego Wybrzeża nawiedził Luizjanę huragan Katrina kategorii trzeciej. Maksymalna prędkość wiatru wynosiła ok. 125 mil na godzinę. Był to najbardziej niszczycielski huragan w historii Stanów Zjednoczonych, który równał wszystko z ziemią, powalał i zalewał budynki oraz zabijał ludzi wzdłuż wybrzeża zatoki. Ofiary Katriny szacuje się w milionach, włączając w to blisko 2 tys. zabitych, tysiące rannych oraz setki tysięcy wysiedlonych, wraz z tymi, którzy stracili mienie wartości miliardów dolarów.

Próby udzielania pomocy federalnej ofiarom były albo nieodpowiednie, albo pomoc przychodziła zbyt późno, albo pomocy w ogóle nie udzielono. Zakończyły się także jednym z największych zbiorowych oszustw rzekomych ofiar w najnowszej historii USA. W raporcie z 2006 r., sporządzonym przez Dyrektora Naczelnego Audytów Sądowych i Dochodzeń Specjalnych oraz Zastępcę Dyrektora Naczelnego Audytów Sądowych i Dochodzeń Specjalnych, obu z Generalnego Biura Księgowości USA (GAO), wyjaśniono, że w lutym 2006 r. FEMA dokonała ok. 1 mld dolarów niewłaściwych lub potencjalnie niewłaściwych wypłat osobom zarejestrowanym, które przedstawiły nieprawdziwe dane, występując o pomoc należną ofiarom huraganu. Autorzy raportu stwierdzili: "Opierając się na naszej statystyce, jesteśmy w 95% pewni, że niewłaściwe i potencjalnie nieuczciwe wypłaty dokonane zostały na sumę od 600 mln do 1,4 mld dolarów. Oceniając, czy wypłata była niewłaściwa i potencjalnie nieuczciwa, nie sprawdzaliśmy innych dowodów niestosowności lub potencjalnego oszustwa, takich jak oszustwo dotyczące ubezpieczenia i fałszywe wystąpienie o odszkodowanie. Oznacza to, że nasz przegląd potencjalnie podaje zaniżoną wartość dokonanych niewłaściwych wypłat odszkodowań. Przykłady oszustw i nadużyć obejmują wypłaty osobom zarejestrowanym, podającym adresy skrytek pocztowych, magazynów obsługujących przesyłki pocztowe (United Parcel Service) i cmentarzy jako miejsca lokalizacji ich zniszczonych posesji".

Nic więc dziwnego, że przy braku weryfikacji FEMA kontynuowała wypłatę fikcyjnym osobom, zgłoszonym przez GAO, co stanowiło część trwającego audytu sądowego. W jednym przypadku FEMA wypłaciła blisko 6000 dolarów osobie, która podała adres wolnej parceli jako miejsce, gdzie huragan dokonał zniszczeń.

FEMA również przyspieszała załatwienie pomocy w znalezieniu mieszkania osobom, które nie zostały wysiedlone. Na przykład miliony dolarów wypłacono osobom zarejestrowanym pod nazwiskami i numerami systemu opieki społecznej więźniów federalnego lub stanowego zakładu karnego, odbywającym wyrok w czasie huraganu. Ponadto FEMA bezpodstawnie dwukrotnie wypłaciła za ich zakwaterowanie, płacąc w tym samym czasie za hotele i wynajmowane mieszkania. Między innymi w tym samym czasie wypłacono 8 tys. dolarów indywidualnej osobie na pobyt w hotelu w Kalifornii, jednocześnie przekazując tej samej osobie trzy opłaty za mieszkanie. Ponadto okazało się, że FEMA nie potrafiła wyjaśnić, jak to się stało, że 750 kart debetowych, o wartości 1,5 mln dolarów, przekazano ofiarom huraganu Katrina. Karty debetowe były wykorzystywane na wypoczynek wakacyjny na Karaibach, na zakup biletów na mecze piłki nożnej i cele rozrywkowe.

Ten przykład nie świadczy o tym, że wszyscy są nieuczciwi, ani że większość ludzi dopuszcza się oszustw. Pokazuje raczej, że znaczny procent populacji jest zdolny do wykorzystania nadarzającej się sytuacji do popełnienia różnego rodzaju oszustw i oportunizmu, kiedy odpowiednie instytucje nie sprawują kontroli. Jest to aktualne również w dobie kryzysu, kiedy właściwe jego ofiary są okradane z należnych im świadczeń. Historia uczy nas, że jak długo istnieje współczucie dla osób pokrzywdzonych przez los i próby udzielania im pomocy materialnej, tak długo będą występowały praktyki oszukańcze.

Źródło: G. Kutz, J. Ryan, Hurricanes Katrina and Rita Disaster Relief: Improper and Potentially Fraudulent Individual Assistance Payments Estimated to Be Between $ 600 Million and $ 1.4 Billion, GAO-06-844T, United States Government Accountability Office, Washington, D.C., 14.06.2006.

Jak wyjaśniają J.A. Holstein i G. Miller, stawianie samego siebie w roli ofiary jest jednym ze sposobów, które ktoś może wykorzystać, aby zatuszować osobiste niepowodzenia.

W codziennym życiu wszyscy przeżywamy chwile, kiedy nie udaje nam się spełnić oczekiwań własnych lub innych osób. Sposób, w jaki opisujemy, wyjaśniamy i zajmujemy się tymi niepowodzeniami, jest zasadniczy dla podtrzymania opinii innych i własnej o nas, jako o osobach potrafiących radzić sobie w sytuacjach codziennych. Oprócz odrzucania odpowiedzialności za poszczególne działania, wyznaczanie siebie samego lub innej osoby jako ofiary, stanowi sposób przekazania informacji innym, że wyczyn, o którym mowa, nie powinien egzemplifikować natury, jakości lub potencjału wykonawcy lub samego działania. Takie postępowanie pozwala nam zachować poczucie celu i umiejętności w obliczu wymagań sytuacji, która mogłaby rzekomo dać dowód na to, że cele są osiągane lub standardy zostają utrzymane"[92].

Dzieci uczą się postępować w ten sposób w momencie przekroczenia po raz pierwszy progu klasy szkolnej. Od szkoły podstawowej aż do otrzymania świadectwa dojrzałości uczniowie, którzy chorują, przeżywają śmierć kogoś bliskiego z rodziny lub którym przydarza się jakaś inna osobista tragedia, mogą opuszczać bezkarnie lekcje, przekładać termin egzaminu lub przystępowania do niego po raz drugi, oddawania pracy pisemnej w innym terminie i jednocześnie mogą być im okazywane wyrazy współczucia. Ta świadomość zostaje przeniesiona z klasy szkolnej do miejsca pracy. Pracownicy, którzy chorują, cierpią z powodu śmierci osoby z nimi spokrewnionej lub przydarza im się inne nieszczęście, mogą opuszczać dni pracy, nie tracąc wynagrodzenia, przesuwać terminy wykonania pracy, a nawet mogą być usprawiedliwiani z powodu niewykonania trudnych obowiązków bez stawiania im zarzutów lub wymierzania kary. Autorzy wyjaśniają: "Wiktymizacja jest metodą uwalniania kogoś od odpowiedzialności. Kiedy pojawiają się kłopoty, "niewinna" strona, obiekt krzywdy lub kłopotu, może być określona przez przypisanie statusu ofiary jednej lub kilku osobom, skutkujące uwolnieniem ich od winy"[93]. Krótko mówiąc, uczeń czy profesjonalista jest stale umacniany w przekonaniu, że bycie ofiarą zatrzymuje normalny bieg codziennych wydarzeń i w związku z tym przesuwa jego osobistą odpowiedzialność przynajmniej tymczasowo.

Przewidziane są także znaczne rekompensaty finansowe za wiktymność (victimity). Ofiary mogą szukać lub straszyć, że będą szukały legalnego zadośćuczynienia w sądzie cywilnym, i tym sposobem otrzymywać finansowe lub inne materialne wynagrodzenie bezpośrednio od tych, którzy w ich przekonaniu są odpowiedzialni za ich krzywdę lub stratę. Poza tym rozmaite rządy i organizacje prywatne opracowały programy pomocy ofiarom, które zapewniają im nakłady finansowe na różne cele, poczynając od środków na utrzymanie i rekompensat za utracone zarobki, aż do finansowania opieki medycznej i doradztwa.

Należy podkreślić, że odszkodowania dla ofiar przewidziane są z dwóch powodów: są one niezbędne i stanowią akt humanitarny. Odszkodowania są konieczne, ponieważ w większości przypadków, kiedy dana osoba zapada na chorobę, jest to dramat, którego nie potrafi opanować. Ponadto z reguły zakładamy, że nikt celowo nie zrobiłby sobie krzywdy ani nie dopuściłby do poniesienia strat, albo przynajmniej w to wątpimy. Wynika z tego powszechne przekonanie, że nie powinniśmy być karani za naszą wiktymność, nawet kiedy spowodowana została naszym zaniedbaniem lub kiedy najwyraźniej sami ją sprowokowaliśmy. Każdemu przecież może się przydarzyć nieszczęście. Systemowe przeciwwagi mogą służyć wymiarowi sprawiedliwości, przywrócić poczucie sprawiedliwości i - gdy zajdzie potrzeba - dać drugą szansę. Odszkodowania są aktem humanitarnym, ponieważ ofiary mogą przeżywać ogromny ból lub cierpienie. Potrzebują czasu, żeby wrócić do zdrowia i pozbierać się, zanim zaczną ponownie żyć normalnym życiem i podejmą obowiązki, które się z tym wiążą.

Kulturowe i publiczne reakcje mogą być bezwarunkowo ciepłe i akceptujące dla niektórych ofiar, dla innych zaś zimne, krytyczne i pełne nagany. Może się to wiązać z rodzajem przestępstwa, naturą ofiary, naturą przestępcy lub innymi, niezależnymi elementami. Aby wzbudzić pozytywne reakcje, niektórzy starają się upiększyć, pominąć lub sfabrykować część szczegółów swojej wiktymizacji. Bywają również tacy, którzy są zmuszani do wymyślenia całej wiktymizacji od początku do końca. Przykładem może być sprawa Tanji J. Morin.

SPRAWA TANJI J. MORIN

17 lipca 2006 r. 26-letnia Tanja J. Morin z Lancaster (Ohio) dzwoniła 911 razy, donosząc, że jej dwuletni synek, Tyler, zaginął. Z płaczem wyjaśniała dyspozytorowi: "Mógł tylko wyjść tylnym wyjściem, a furtkę można otworzyć tylko wtedy, gdy się ją kopnie od zewnątrz... Ktoś musiał wejść przez podwórko". Ta rozmowa telefoniczna odbyła się o 10:51 rano.

Mąż Tanji, Michael, natychmiast wrócił z pracy, żeby pomóc w poszukiwaniu Tylera. Znalazł dziecko o godz. 11:22 w pojemniku na śmieci na sąsiedniej ulicy. Gdyby dziecko przebywało w nim dłużej, zmarłoby z powodu upału: był to jeden z najbardziej upalnych dni tego lata.

W czasie wstępnego śledztwa historia matki o kidnaperze okazała się nieprawdziwa za sprawą realistycznej wiktymologii. Umieszczona w pobliżu pojemnika kamera zarejestrowała to, co się działo wokół pojemnika przed, w czasie i po zgłoszeniu zaginięcia Tylera. Zapis kamery pokazuje, jak Tanja idzie, trzymając za rączkę najmłodsze dziecko, alejką w pobliżu pojemnika o godzinie 10:35 rano. Minutę później widać, jak idzie sama w kierunku domu.

Tanja przyznała się detektywom, że nie miała zamiaru skrzywdzić dziecka, lecz chciała jedynie stworzyć sytuację zmuszającą jej męża do powrotu z pracy. Według relacji policji powiedziała: "On chciał wydać dzisiaj pieniądze, których nie mamy, a ja starałam się coś wymyślić, żeby wrócił do domu i nie wydał pieniędzy, które miał przy sobie".

Tanja została aresztowana tego dnia pod zarzutem próby popełnienia morderstwa, narażenia życia dziecka i porwania. Z początku nie przyznawała się do winy. Następnie sędzia nakazał jej poddać się badaniu psychiatrycznemu. W listopadzie 2007 r. Tanja przyznała się do porwania dziecka, narażenia jego życia oraz przestępczej napaści.

W tym przypadku matka żyła w niezwykle dysfunkcjonalnej rodzinie i była najwyraźniej przekonana, że korzyści wynikające ze stworzenia fałszywego kryzysu przeważą potencjalne konsekwencje wobec niej i innych osób. Gdyby uwierzyć w jej słowa, była ona ofiarą nieodpowiedzialności finansowej swojego męża i działała w dobrej intencji. Oczywiście jej działanie wymagało oceny badania psychiatrycznego czegoś, co niekoniecznie przyszłoby do głowy sędziemu, gdyby te same zarzuty postawiono mężczyźnie. W przypadkach przemocy w rodzinie, a nawet zabójstwa, kobiety często są traktowane przez system sądowniczy jako ofiary potrzebujące pomocy, a mężczyźni postrzegani są jako agresorzy zasługujący na karę. Takie wypaczone poglądy, opierające się na kulturowych archetypach, mogą powodować zmniejszoną odpowiedzialność albo przynajmniej współczucie dla matki.

Obiektywny naukowiec-wiktymolog powstrzymałby się od dania wiary temu, co powiedziała ta matka lub inna rzekoma ofiara, ponieważ ten przypadek i wiele innych pokazuje, że instytucja macierzyństwa nie jest nienaruszalna. Nawet matka, która ma najlepsze intencje, potrafi wsadzić swoje dziecko do śmietnika i posługiwać się kłamstwem, jeśli sądzi, że może przez to coś osiągnąć.

Źródło: B.E. Turvey, W. Petherick, Forensic Victimology, Amsterdam 2009, s. XXV-XXVI.

10. Wiktymologia kryminalna

Jak na skali naukowej wartości wygląda dotychczasowa wiktymologia kryminalna? Dyscyplina ta wyrosła z trzech źródeł:

1. ograniczenia w rozwoju dyscypliny semantycznie bliźniaczej i historycznie wcześniejszej kryminologii,

2. chęci doskonalenia profesjonalnej obrony sprawcy przez oskarżanie ofiary,

3. możliwości zdobycia statusu naukowego przez samą tylko zmianę siatki pojęć (przy zastosowaniu tej samej bazy empirycznej i tych samych metod).

Charakterystyczna dla nauk humanistycznych semantyzacja problemów doprowadza z czasem każdą dyscyplinę do erudycyjnego wyczerpania, czego symptomem staje się prezentowanie językowo zakamuflowanych ewidencji empirycznych. Taki los, wcześniej czy później, musi spotkać każdą refleksję, która w punkcie wyjścia lekceważy właściwą jej bazę empiryczną, przejawia beztroskę w doborze siatki pojęć i wreszcie nie dba o metody badawcze.

Za klasyczny przykład takiej sytuacji można uznać tradycyjną kryminologię. Materiałem doświadczalnym stali się ludzie dostępni badaniom w warunkach penitencjarnych. Zupełnym milczeniem pominięto fakt, iż wyrok społecznego sądu ma często charakter czysto losowy - zarówno jeśli chodzi o czas pobytu, jak i tożsamość pensjonariusza. Przemilczano też niewygodną, a empirycznie ugruntowaną hipotezę, że to cechy sprawcy decydują często o jego dostępności dla badań. Nikt dotąd nie badał bowiem, jakie trzeba mieć cechy, aby po popełnieniu przestępstwa uniknąć ścigania, wyroku i kary.

Przedmiotem badań kryminologicznych stali się, jak już wspomniano, przestępcy pozbawieni wolności. Nie ulega wątpliwości, że podatność na ujęcie jest m.in. funkcją: siły systemu nerwowego, zasobów finansowych (środków lokomocji), inteligencji, kondycji fizycznej, wyobraźni.

Jednak kryminologia nie jest w stanie opisać choćby tylko tych, którzy przebywają za murami. Opisuje bowiem przestępców wszelkiego rodzaju. A za przestępstwo może zostać uznane w określonych warunkach każde zachowanie człowieka, a więc mogą być normowane praktycznie wszystkie zachowania uznane przez władze za społecznie doniosłe. Jeśli ustanawia się normę, to należy się liczyć z możliwością jej przekroczenia.

Współczesna inwazja regulacji prawnych skutkuje tym, że każdy może stać się przestępcą, a przy nieustannym komplikowaniu się życia społecznego każdy może zostać zgarniaczem mienia (np. oszustem podatkowym), sprawcą pobicia albo dopuścić się zniewagi. Każdy też może się dopuścić przestępstwa w ruchu drogowym, gdyż tłok na drogach jest coraz większy. Jeśli życie ludzkie wydłużyłoby się tylko kalendarzowo (bez zmian fizjologicznych) na przykład kilkakrotnie, to trudno byłoby przejść przez nie bez jakiejś recydywy. Badanie cech właściwych przestępcom okazałoby się wówczas zupełnie pozbawione sensu, wszyscy byliby bowiem przestępcami.

Nie miałoby sensu badanie cech zabójców, gwałcicieli, oszustów, złodziei w sytuacji, gdy wszystkie te znamiona-etykietki pasowałyby do tej samej postaci. Mielibyśmy wówczas do czynienia z przestępcami prawdziwie renesansowymi, a o nich wypadałoby pisać raczej zbeletryzowane biografie, zamiast wypełniać statystyką neopozytywistyczne tablice.

Cóż warte są wysiłki zmierzające do ustalenia cech sprawców przestępstwa P, w chwili gdy wolą ustawodawcy czyn P przestaje być przestępstwem? Wówczas ustalone cechy stają się cechami ludzi, którzy nie są przestępcami, a więc naukowo są niczyimi.

Każdy koniec jednej dyscypliny staje się początkiem innej. Najłatwiej zmienić siatkę pojęć, najtrudniej - metody. Poznawczo i praktycznie owocna jest tylko zmiana języka i sposobów rozumowania. Dawni kryminologowie - z wszystkimi swymi badawczymi nawykami, z całą wykształconą przez dziesięciolecia poznawczą rutyną - spojrzeli teraz na odwrotną stronę kryminalnego zwierciadła w nadziei na pozyskanie drugiej strony naukowego medalu. Przenieśli wzrok ze sprawcy na jego ofiarę. Tak jak nigdy nie troszczyli się o jakiekolwiek praktycznie użyteczne zdefiniowanie terminów "prawo", "przestępstwo", "sprawca", tak i teraz semantycznym niejako dekretem "utworzyli" nową naukę - wiktymologię - która zajmuje się ofiarami przestępstw. Opisuje osoby najbardziej narażone na stanie się ofiarą przestępstwa, analizuje związki łączące ofiarę ze sprawcą i podejmuje próbę określenia roli ofiary w genezie przestępstwa, a w tym humanitarnym posłannictwie walczy o materialną rekompensatę za krzywdę wyrządzoną przez przestępcę.

Wiktymologia nie może oczywiście zbytnio eksponować przytoczonej wyżej definicji ofiary, gdyż za aksjomat trzeba przyjąć twierdzenie, iż niezasłużonej krzywdy, cierpienia, niesprawiedliwości doznaje każdy, tym bardziej że każdy inaczej rozumie te wielkie słowa.

Sytuacji nie polepsza zawężenie zbioru ofiar do ofiar przestępstw. W coraz bardziej społecznie złożonym życiu każdy staje się ofiarą jakiegoś przestępstwa.

Kryminologii nie udało się znaleźć chociażby jednej cechy, która odróżniałaby wyraźnie przestępcę od tego, kto przestępcą nie jest. Nikt nie zaprzeczy, że każdy może zostać przestępcą. Nikt też nie zaprzeczy, że wszyscy możemy być ofiarami. W logicznym świetle przytoczonych dwóch zdroworozsądkowych aksjomatów hipoteza o odrębności cech sprawcy i ofiary staje się absurdem. I tu sytuacji nie polepsza ujednorodnienie zbioru ofiar przez sklasyfikowanie pokrzywdzonych według typu przestępstwa, ponieważ zabójcy są zabijani, złodzieje okradani, gwałciciele niewoleni, oszuści oszukiwani. "Jaką bronią walczysz, od takiej giniesz".

Tak rozumiana wiktymologia już w chwili poczęcia jest skazana na pustosłowie. Manifestowane werbalnie próby naukowego ratowania przez tę dyscyplinę ludzi przed "niezasłużoną krzywdą, cierpieniem, niesprawiedliwością" tworzą wszakże aureolę świętej moralności nad naukowymi głowami.

Wiktymologia kryminalna ogranicza się więc do ujawniania i opisu osób, które najczęściej stają się ofiarą. Gdyby rzeczywiście czyniła to w sposób poznawczo wartościowy, praktycznie użyteczny, to przyczyniałaby się do mnożenia krzywd, cierpień i niesprawiedliwości. Kto czeka na doskonały opis ofiary, na naukowe obnażenie jej słabych punktów, na wskazanie cech rozpoznawczych, na sposoby ucieczki czy obrony? Oczywiście sprawca, napastnik, agresor. To atak jest pierwotny, on wymaga studiowania obiektu. Któż więc rzuca się na wiktymologiczne podręczniki (pojawiające się też w postaci codziennej gazety), jak nie profesjonalni kryminaliści (ci oczytani rzadziej są przedmiotem badań kryminologicznych)? Śledzą wyniki badań nad najsłabszymi, najłatwiejszymi ofiarami, studiują proponowane tym ofiarom przez wiktymologię recepty bezpieczeństwa i są przygotowani. Oni są zawsze pierwsi. W takiej optyce zdobywania wiedzy i jej powszechnej dostępności wiktymologia jawić się musi jako społecznie dramatyczny, prawdziwie naukowy czynnik kryminogenny.

Rzeczywistość jest w tej mierze mniej dramatyczna. Metody, techniki i narzędzia badawcze, a także słownik nauki o ofierze nie dają żadnych szans na sukces ani ofiarom, ani sprawcom. Trudno znaleźć ofiary, które byłyby zainteresowane wiktymologią. Tak jak ofiara nie mogła niczego konkretnego dowiedzieć się z kryminologii o sprawcy, tak też sprawca nie może wzbogacić swej wiedzy o ofierze, wertując wiktymologiczne publikacje.

I sprawcy, i ofiary dowiadują się z niemałym zdumieniem o trwających od lat naukowych sporach na temat kryminogennej roli duszy i ciała, genów i środowiska, kultury i ekonomii, wychowania i tresury. Kryminologia zbadała wszystko, natomiast spory w wiktymologii toczą się o to, co właściwie ma badać ta dyscyplina. Są to więc spory o przedmiot, o zakres. W końcu to wiktymologia dochodzi do odkrycia, że jeśli są ofiary bez przestępstw, to muszą istnieć przestępstwa bez ofiar.

Zadanie wiktymologii sprowadzające się do ustalenia cech ofiar przestępstw okazało się więc kwestią źle postawioną wobec faktu, że wszyscy jesteśmy ofiarami jakichś przestępstw i że prawie wszyscy możemy być ich sprawcami.

Czy wiktymologia kryminalna mogła rozwiązać jeden ze swoich kluczowych problemów, a mianowicie ustalić udział ofiary w genezie przestępstwa?

O problemach istniejących w tej sferze zadecydował słownik. Na nic zdały się semantyczne kamuflaże typu: "udział w genezie...", "przyczynianie się...", "prowokacja...", "partycypacja...". Jeśli ofiara przyczynia się do czynu, do przestępstwa, znaczy to tyle, że staje się jego sprawcą. A wtedy opozycja znaczeniowa sprawca-ofiara traci sens. Zamiast ofiary mamy dwóch sprawców, z których jeden może, ale nie musi być większy, a drugi tym samym jest mniejszy. Wiktymologia, realizując swe zadanie, pozbywa się jednocześnie przedmiotu badania zgodnego z jej powołaniem. Sprawcami zajmuje się bowiem od wieków kryminologia.

Brak sukcesów na polu autentycznej wiedzy naukowej rekompensuje wiktymologia kryminalna w praktyce sądowego dnia codziennego. Rozwija się bowiem w procesie karnym. Wychodzi z aksjomatu, że najlepszą obroną jest atak. To sprawca - przestępca - ma obrońcę. Najłatwiej uwolnić sprawcę od winy i kary, atakując ofiarę, czyniąc z niej autora zbrodni. Mowa obrończa staje się oskarżycielską. Wiktymologia często po to tylko bada ofiary, aby przekonać sąd i ławę przysięgłych, że to właśnie ofiary są prawdziwymi sprawcami, a sprawcy prawdziwymi ofiarami. I w tym właśnie wymiarze wiktymologia kryminalna skupia jak w soczewce odwieczny proces przerzucania winy jeden na drugiego, odwieczne źródło krzywdy, cierpienia i niesprawiedliwości. Który adwokat nie korzysta z nauki w obronie sprawcy? Jeśli dla niektórych argumentów nie ma jeszcze naukowej podbudowy, to trzeba ją po prostu wymyślić. Zaczyna się od wymyślenia nazwy, ponieważ większość ludzi jest przekonana, że to, co ma nazwę, istnieje w rzeczywistości. Większość jednak nie wierzy, iż dotychczasowe opisywanie ofiar ma uchwytny sens poznawczy czy praktyczny.

Zarówno naukowo funkcjonująca kryminologia (nauka o przestępcy), jak i wiktymologia kryminalna (nauka o ofierze przestępstwa) aspirują do miana dyscyplin o znaczącej użyteczności społecznej. Pierwsza ma umożliwić zapobieganie przestępczości, druga - zmniejszyć niebezpieczeństwo stania się ofiarą zbrodni i występku.

Na rozwój wiktymologii kryminalnej poważny wpływ ma europejskie prawo karne. Rada Europy wiele uwagi poświęciła problematyce ofiar przestępstw. Za pierwszy dokument prawny, w którym zawarto projekt wspólnego systemu kompensat dla ofiar przestępstw, uważa się Europejską Konwencję o kompensacji dla ofiar przestępstw popełnionych z użyciem przemocy z 1983 r. Na forum Rady Europy przyjęto również zalecenie nr R(85)11 w sprawie pozycji ofiary w prawie i procesie karnym z 1985 r. oraz zalecenie nr R(87)21 w sprawie zapobiegania wiktymizacji i pomocy dla ofiar przestępstw z 1987 r.

W maju 1999 r. Komisja Europejska przyjęła Komunikat w sprawie ofiar przestępstw w Unii Europejskiej standardy i działania, który porusza takie zagadnienia, jak ułatwienie ofiarom przestępstw dostępu do wymiaru sprawiedliwości oraz ochrona ich praw. Komunikat odnosi się do zapobiegania wiktymizacji, udzielania pomocy ofiarom przestępstw, pozycji ofiary w postępowaniu karnym i kompensaty.

Do ochrony interesów ofiar przestępstw odwołuje się także w swych postanowieniach Karta praw podstawowych Unii Europejskiej z 2000 r. Artykuł 47 Karty ("Prawo do skutecznego środka prawnego i dostępu do bezstronnego sądu") stanowi, że: "Każdy, kogo prawa i wolności zagwarantowane przez prawo Unii zostały naruszone, ma prawo do skutecznego środka prawnego przed sądem, zgodnie z warunkami przewidzianymi w niniejszym artykule".

Istotne znaczenie dla ochrony praw ofiar przestępstw mają kolejne dokumenty Unii Europejskiej, a mianowicie decyzja ramowa Rady 2001/220/WSiSW z 15 marca 2001 r. w sprawie pozycji ofiar w postępowaniu karnym oraz dyrektywa Rady 2004/80/WE z 29 kwietnia 2004 r. odnosząca się do kompensaty dla ofiar przestępstw. W myśl decyzji ramowej Rady 2001/220/WSiWS pojęcie "ofiara" oznacza osobę fizyczną, która doznała szkody, włączając w to uszkodzenie ciała lub szkodę psychiczną, cierpienie emocjonalne lub stratę ekonomiczną, spowodowane bezpośrednio przez działania lub zaniechania stanowiące naruszenie prawa karnego państwa członkowskiego.

W przedmiocie traktowania ofiar przestępstw zobowiązuje się państwa członkowskie do zapewnienia im w systemie prawa karnego rzeczywistej i odpowiedzialnej pozycji. Państwa UE powinny podjąć wysiłki zmierzające do tego, aby ofiary podczas postępowania traktowane były z należytym poszanowaniem godności jednostki.

W rozwoju wiktymologii kryminalnej dużą rolę odgrywa polska Karta Praw Ofiary z 2000 r. W 2004 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich powstał Krajowy Program na Rzecz Ofiar Przestępstw.

11. Nowa wiktymologia

W połowie lat osiemdziesiątych koncepcję nowej wiktymologii wysunął R. Elias. Zajmuje się ona osobami pokrzywdzonymi w wyniku naruszenia uniwersalnych standardów praw człowieka. Zdaniem tego autora w analizie zjawiska wiktymizacji (kryminalnej i innej) należy uwzględnić także ocenę systemów społeczno-politycznych i ekonomicznych.

Nowa wiktymologia R. Eliasa ma charakter polityczny i stanowi odbicie amerykańskiej sceny politycznej i społecznej, związanej przede wszystkim z rozszerzającym się ruchem na rzecz obrony praw człowieka[94].

12. Zadania wiktymologii

Praktycznie zadania wiktymologii sprowadzają się do tych, które każda nauka, choć w różnej formie, ma do spełnienia. Są to: diagnoza sytuacji, interpretacja sytuacji, zapobieganie sytuacjom niepożądanym, propozycje tworzenia sytuacji pożądanych.

Powyższe zadania pokrywają się z celami wiktymologii, które określają w ogóle rację bytu nauki zajmującej się formami zabezpieczenia jednostki i innych kategorii społecznych przed przestępstwem. Formą działania jest tu prognoza oparta na antycypacji mogącego nastąpić zagrożenia i zapobieganie temu zagrożeniu.

Nakazem współczesnej nauki jest stworzenie możliwie najpełniejszego obrazu rzeczywistości społecznej, z uwzględnieniem wszystkich rodzajów zagrożeń, w tym przestępczych. Wiktymologia ma tu szczególne zadanie do spełnienia. Musi ona wejść w fazę systemowego badania wszystkich tych cech osób, a także cech sytuacji, które zawierają w sobie ładunek potencjału wiktymizacyjnego. Opracowania systemowe mają niezwykle istotny walor, pozwalają na antycypowanie skutków interakcji pośredniej lub bezpośredniej między osobami posiadającymi stale lub w danym momencie jakieś cechy konkurujące. Oznacza to zarazem, że antycypacja ta może pozwolić na uruchomienie środków przeciwdziałania temu, aby interakcja stała się czynem przestępnym, a osoby w niej uczestniczące - sprawcą i ofiarą.

Wobec tak sformułowanego celu profilaktycznego zadaniem wiktymologii jako nauki jest nie tylko obserwacja i analiza wtórna cech ofiary i cech sprawcy, wchodzących w interakcję w konkretnych stwierdzonych przypadkach, lecz również, czy nawet przede wszystkim, głęboka, wielostronna i wielodyscyplinarna analiza systemu wartości danego społeczeństwa. Chodzi bowiem o uzyskanie bieżącej, dynamicznie potraktowanej informacji o tym, jaki obszar wartości przez ich biologiczną, psychiczną, społeczną, ekonomiczną, przestrzenną reglamentację może być przedmiotem szczególnego pożądania. Samo jednak pożądanie jakichś wartości czy ich negacja nie tworzą zjawiska przestępczości. Dlatego niezbędna jest wiedza o tym, jakie wzory przeciwstawiania się wartościom obowiązują w danej kulturze: globalnej, kulturze zbiorowości, grup, a także typów osobowościowych.

Jeżeli stwierdza się, że np. występuje w społeczeństwie długotrwałe oczekiwanie poprawy warunków bytowych:

1. że jednocześnie poprawa tych warunków wymaga stosunkowo długiego czasu i wysiłku jednostki,

2. że społeczeństwo nastawione jest na posiadanie możliwie wielu dóbr i osiąganie ich w krótkim czasie,

3. a przy tym ideologią powszechną jest równouprawnienie obywateli,

4. że słabo sprecyzowane są i mało skuteczne sprawiedliwe drogi osiągania owych warunków,

5. że wspólnota dóbr traktowana jest jako możliwość samowolnej regulacji ich posiadania, a ponadto występuje słaba identyfikacja z celami społecznymi i niski poziom rozwoju społecznego w podziale dóbr

- to wówczas odkrywamy istotnie zagrożony obszar życia społecznego, w którym z całą pewnością pojawi się przestępstwo samowolnego zagarniania mienia na szkodę osób fizycznych czy prawnych.

Osoby te zatem przez fakt posiadania wartości pożądanych powszechnie, a niepowszechnie osiągalnych w trybie przyspieszonego działania legalnego narażone są na atak przestępcy. Jednocześnie osąd nasz dotyczący istoty rozdziału dóbr może doprowadzić do refleksji, że już w systemie reglamentacji występuje element wiktymizujący grupę tych, którzy stanowią czołówkę społeczną w zakresie posiadania wartości pożądanych powszechnie.

Dlatego o ile celem nauki wiktymologii jest dostarczanie diagnoz i prognoz w zakresie obszaru zagrożenia w celu zapobiegania przestępstwom, o tyle do zadań tej nauki należy sporządzanie bieżącego rozpoznania rzeczywistości, w której zróżnicowanie potrzeb, wzorów kulturowych i możliwości osiągania dóbr powoduje zwykle zderzenia kulturowe. Zderzenia te nie zawsze mają przebieg konfliktowy, lecz często jednak konflikt powstaje. Jeżeli wówczas brakuje silnego wzoru powstrzymującego przed samowolą i nie ma społecznej kontroli zachowań, to można zasadnie oczekiwać, że potencjał zagrożeń wiktymogennych będzie duży.

Zadania wiktymologii wybiegają daleko poza kontrolne zapobieganie konkretnemu przypadkowi pokrzywdzenia. Praktyczna wartość wniosków z badań wiktymologicznych powinna zostać wykorzystana w szeroko rozumianej polityce społeczno-ekonomicznej i w systemie edukacyjnym.

Zatrzymam się na tym ostatnim zagadnieniu wyciągania praktycznych wniosków z badań wiktymologicznych. Poczynając od nauk penalnych, należy wymienić udział wyników badań wiktymologicznych w:

- kryminologii, który określę jako dostarczanie informacji o etiologii przestępstwa popełnianego w odniesieniu do tej właśnie osoby czy osób i przeciwko tym właśnie konkretnym wartościom chronionym;

- kryminalistyce, w której wyniki badań wiktymologicznych przydają się bezpośrednio i zresztą najwcześniej były stosowane jako wiedza o poszkodowanym, która jest częstokroć punktem wyjścia w procesie wykrywczym przestępcy;

- polityce kryminalnej, gdzie wiedza wiktymologiczna wspomagać ma zapobieganie przestępczości przez zmniejszenie stopnia wiktymizacji, ochronę zagrożonych obszarów życia społecznego, upowszechnienie technik samoobrony;

- polityce karnej, gdzie wiedza wiktymologiczna powinna znajdować pełniejsze odzwierciedlenie w stosowaniu sankcji adekwatnych do zachowania i postawy ofiar sankcji;

- prawie karnym, gdzie wiedza wiktymologiczna ma znaczenie dla rozpoznawania roli ofiary w postępowaniu karnym;

- penitencjarystyce, gdzie wiedza wiktymologiczna ma znaczenie dla wyboru reżimu wykonania kary; przy wyborze uwzględnia się m.in. stosunek sprawcy do ofiary.

W odniesieniu do innych dziedzin nauki i polityki społecznej wiktymologia powinna spełnić takie zadania, jak:

- powszechna edukacja na rzecz rozumienia stosunków społecznych;

- rozumienie własnej roli w społeczeństwie, własnej odpowiedzialności za nieostrożność i prowokację oraz ochrona samego siebie przed staniem się ofiarą czynu przestępnego;

- powszechna edukacja społeczna, a także instytucjonalne, formalne i nieformalne zabezpieczenia pełnego powrotu osoby poszkodowanej do społeczeństwa w przypadku przestępstw, które godzą w godność osobistą i stwarzają problem niezdrowej sensacji wokół ofiary (przykładem drastycznym jest tu ofiara przestępstwa seksualnego);

- proces psycho- i socjoterapii osobników podatnych na uleganie sytuacjom zagrożenia kryminogennego.

Szczegółowymi celami badań wiktymologicznych są zarówno diagnoza w zakresie zagrożenia ogólnego, jak i sprecyzowanie wniosków odnośnie do zagrożenia poszczególnych kategorii demograficznych. Na przykład niezwykle ważne jest zorientowanie się w zakresie zagrożenia, jakie niosą ze sobą zarówno obiektywne cechy człowieka, takie jak: płeć, wiek, wygląd zewnętrzny, jak i cechy zachowania, takie jak niezbędność poruszania się w określonych godzinach po określonych terenach.

Jak w każdej nauce, tak i w wiktymologii można wyróżnić trzy cele: poznawczy, praktyczny i metodologiczny.

Powyżej omówiłem cele poznawczy i praktyczny wiktymologii. Pozostaje na koniec poświęcić nieco uwagi celowi metodologicznemu. Jest on w znacznej mierze związany z poznawczym, lecz jego specyfika polega na tym, że każda dyscyplina naukowa, tworząc aparat słowno-pojęciowy, narzędzia diagnostyki i interpretacji, wnosi do innych nauk istotny wkład w zakresie rozpoznawania obrazu rzeczywistości. Specyfiką wiktymologii jest to, że aparat badawczy musi ona czerpać z wielu dyscyplin, mających już tradycje naukowego badania, lecz zarazem nie może korzystać z nich mechanicznie, ale twórczo je adaptować do swoich celów. Przykładowo nie jest poprawne włączanie do badań wiktymologicznych rutynowego wywiadu socjologicznego czy psychologicznego. Przed wiktymologią stoi doniosłe zadanie stworzenia na potrzeby tego systemu narzędzi badawczych, które pozwolą na socjologiczne, psychologiczne, ekonomiczne i kulturowe zinterpretowanie cech osoby, kategorii społecznych i sytuacji, ujawnią faktycznie istniejący lub mogący się ujawnić potencjał wiktymizacyjny. Równie doniosłą sprawą jest opracowanie schematów analitycznych procesów wiktymizacji, a także środków przeciwdziałania.

Spełnienie tych zadań staje się niezbędnym warunkiem realizacji podstawowego i zarazem nadrzędnego celu wiktymologii, a mianowicie stworzenia w makro- i mikroskali społecznej polityki antywiktymizacyjnej.

Należy również wskazać szczegółowe cele badań wiktymologicznych, np. czy w konkretnym przypadku można było uniknąć niebezpieczeństwa, jak jednostka powinna modelować swój sposób postępowania, aby zmniejszyć stopień podatności wiktymologicznej, jaka jest rola różnych nauk, np. psychologii, pedagogiki społecznej, socjologii, w zakresie zmniejszenia stopnia wiktymizacji określonych grup społeczno-zawodowych?

Udzielenie - w drodze badań naukowych - odpowiedzi na wysunięte pytania powinno służyć również racjonalnemu kształtowaniu się polityki antywiktymizacyjnej.

Coraz szerszy zasięg stosowania pojęcia systemu i koncepcji podejścia systemowego tylko pozornie wydawać się może konsekwencją mody na naukową nowoczesność. W rzeczywistości jest dowodem załamania się tradycyjnego wzorca nauki, którego najbardziej wyrafinowaną postać wypracował neopozytywizm.

Wzorzec ten wywodzi się w filozofii od Kartezjusza, a w fizyce od Galileusza, rozwinięty zaś został przez Newtona. Najogólniej mówiąc, dyrektywy metodologiczne nakazują wyodrębnienie przez analizę składników zjawisk, poddanie tych składników badaniu, a następnie drogą syntezy przedstawienie opisu zjawiska. W tym wzorcu część stanowi zatem punkt wyjścia badania; podstawową procedurą jest redukowanie złożonych zjawisk i obiektów do części i elementarnych procesów, które się na nie składają.

Taki wzorzec poznania naukowego nie tylko dobrze służył do pewnego momentu fizyce, ale co więcej - właśnie dzięki sukcesom fizyki i opartych na niej nauk technicznych próbowano go rozciągnąć na całą naukę, a więc zarówno na nauki przyrodnicze, jak i społeczne.

Humaniści manifestowali odrębność, niepowtarzalną specyfikę przedmiotu swych badań. Równocześnie jednak stosowali technikę i narzędzia badawcze, które prowadziły jedynie do mechanicznych, martwych, molekularnych opisów.

Współcześnie ludzkość potrzebuje nowego paradygmatu, nowej wizji rzeczywistości. Muszą ulec zmianie nasze dotychczasowe: myślenie, percepcja i wartości. Jak podkreśla F. Capra, obserwuje się już pierwsze symptomy "przechodzenia od mechanistycznej do holistycznej koncepcji rzeczywistości"[95].

Spojrzenie systemowe postrzega świat w kategoriach związków i integracji. Jest ono także niezbędne w badaniach wiktymologicznych. Twierdzenie, że zjawisko przestępcze jest zjawiskiem wysoce złożonym, to dzisiaj truizm. Paradoksem wydaje się natomiast, że do najbardziej złożonego zjawiska podchodzi się z najbardziej rozłożonymi narzędziami.