2
BUSTER
Miesiąc po śmierci Randolpha Sr. jego syn Buster Murdaugh zwyciężył w wyborach na prokuratora 14. okręgu sądowego w hrabstwie Hampton.
W tamtym czasie praca na tym stanowisku przynosiła dochody rzędu 270 dolarów miesięcznie (obecnie 5400 dolarów), zatem zdecydowana większość dochodów Bustera pochodziła z jego rozwijającej się prywatnej praktyki, jak też innych, mniej legalnych przedsięwzięć.
- Kiedy Buster po raz pierwszy praktykował, stanowisko prokuratora uważane było za pracę w niepełnym wymiarze czasu - wyjaśnił adwokat z Beaufort, Jared "Buzzard" Newman. - Pełnił zatem funkcję prawnika i zajmował się pozwami o odszkodowania.
1 października 1940 roku Buster pozwał spółkę kolejową Charleston and Western Carolina za śmierć ojca, domagając się 100 000 dolarów zadośćuczynienia (obecnie prawie 2 milionów dolarów).
W pozwie złożonym w sądzie powszechnym w Hampton stwierdził, że pociąg jechał "z dużą prędkością" i nie sygnalizował swojego zbliżania się za pomocą dzwonka lub gwizdka. Spółkę oskarżono również o pozostawienie przejazdu kolejowego w "fatalnym i niebezpiecznym stanie", co naraziło prokuratora Murdaugha na "bezpośrednie niebezpieczeństwo".
Sprawa została zakończona ugodą, ale kwota przekazana Busterowi nie została ujawniona.
* * *
Podczas II wojny światowej wielu młodych mężczyzn z Hampton wyruszyło do walki w Europie i na Pacyfiku, a w mieście zbudowano obóz jeniecki. Po wojnie młodzi żołnierze wrócili, poszukując nowych możliwości pracy.
Korporacja Plywood-Plastics, późniejsza spółka Westinghouse, niewiele później otworzyła fabrykę, przynosząc miejsca pracy zubożałemu obszarowi i niezwykle potrzebny impuls dla rozwoju gospodarki. Coca-Cola otworzyła tam swoją rozlewnię, a firma Cranel B. Herndon Fast Motor Freight Service stała się wkrótce jednym z największych pracodawców w Hampton.
W połowie lat czterdziestych młody prokurator Buster Murdaugh zdążył już wyrobić sobie markę. Niekonwencjonalnymi popisami na sali sądowej i magnetycznym urokiem z sukcesem zjednywał sobie przysięgłych. We wczesnych latach pracy Buster mógł pochwalić się prawie stuprocentowym odsetkiem skazań, choć, aby wygrać, często chodził na skróty.
- Od pana Bustera można było dowiedzieć się więcej o prowadzeniu spraw w pięć minut niż przez lata nauki w szkole prawniczej - podsumował jeden z adwokatów.
W swojej praktyce cywilnej zyskał on renomę jako adwokat, który potrafił powiedzieć każdemu dobre słowo i nigdy nikomu nie odmówił. Znany ze swojego "dowcipu i płomiennych przemówień" na sali sądowej, Buster miał zarazem dar do zjednywania sobie każdego mężczyzny lub kobiety napotkanych na ulicy.
Jego celem stało się poznanie wszystkich w Hampton oraz pozostałych czterech hrabstwach, co zapewniało mu znaczną przewagę w kontaktach z lokalnymi ławnikami, z którymi łączyły go prywatne relacje.
Ojciec Sama Crewsa często towarzyszył Busterowi w wyprawach na ryby do Hilton Head i zawsze wracał z rozmaitymi opowieściami.
- Mój tata mówił: "Nie idź przypadkiem do sklepu z Busterem Murdaughem" - wspominał Sam - "bo on zna tam każdego, a tych, których nie zna, pozna, zanim stamtąd wyjdziesz". Jeśli nie jechali na ryby, Buster nie miał nic przeciwko, ponieważ pracował ze swoimi ludźmi. Taki właśnie był".
* * *
Zawsze charyzmatyczny Buster z łatwością poruszał się w wyższych sferach towarzyskich Karoliny Południowej, bratając się z elitą z Hilton Head lub Charleston. W 1945 roku rozpoczął gorący romans z Ruth Vaux, która była bogatą dziedziczką z Filadelfii. Jej ojciec był nią szczerze zauroczony, czule przez niego nazywaną Gigi.
Ruth była bezpośrednią potomkinią Richarda Vauxa, prawnika, który w 1856 roku został burmistrzem Filadelfii, a później zasiadał w Kongresie. W 1931 roku trafiła na łamy "The New York Times" po szantażu i groźbach śmierci ze strony człowieka, który żądał 5000 dolarów (obecnie 96 000 dolarów). Pieniądze zostały dwukrotnie pozostawione na rogu ulic Trzynastej i Federal, pod dyskretną obserwacją filadelfijskiej policji. Zapłata nie została jednak odebrana, a sprawy nigdy nie rozwiązano.
Cztery lata później Ruth uciekła z bogatym finansistą, Henrym S. Cramem, trafiając na strony towarzyskie "The New York Times" i "Daily News".
W 1943 roku Cram został zwerbowany i przewieziony do Europy, by walczyć w II wojnie światowej, a Ruth zaczęła spędzać czas w Bluffton i Hilton Head, gdzie po raz pierwszy spotkała Bustera Murdaugha na przyjęciu towarzyskim.
Na początku 1945 roku Ruth zaszła z nim w ciążę, a Buster, jak dżentelmen, przyjął odpowiedzialność za dziecko. Kiedy jej mąż wrócił z wojny, wpadł we wściekłość i natychmiast złożył pozew o rozwód.
- Cram zaprzeczył ojcostwu - powiedział historyk Hampton Sam Crews. - To była kwestia honoru, nie mógł pozwolić, by dziecko nosiło jego nazwisko. Brak alimentów był w tej sytuacji bez znaczenia, ponieważ oboje byli niezwykle zamożni.
W listopadzie Ruth urodziła chłopca Robertsa Vauxa. Buster uznał swojego nieślubnego syna, który został później zaakceptowany przez rodzinę Murdaugh, choć zawsze był trzymany na dystans.
- Nie upublicznili tego - powiedział Crews, który spotkał się z Ruth kilka razy. - Po prostu widywali się z Robertsem i z nim rozmawiali, ale nie zapraszali go na rodzinne spotkania w Hampton, wybierając inne miejsca w Lowcountry.
* * *
Mniej więcej w tym samym czasie Buster nawiązał przyjaźń z prawnikiem z Allendale, Barrettem Thomasem Boulware'em, a ich rodziny stały się sobie bardzo bliskie. Obaj prawnicy często prowadzili razem sprawy cywilne w ramach współpracy, dzięki której obaj zarabiali sporo pieniędzy.
Później pojawiły się plotki, że zaangażowali się również w poważną operację przemytu narkotyków, na której zbili miliony dolarów.
* * *
W grudniu 1948 roku prokurator Buster Murdaugh znalazł się w trudnej sytuacji, stając w roli oskarżyciela w jednej z najgłośniejszych spraw o morderstwo, wzbudzającej skandal wśród elity Beaufort, w którą uwikłane były również osoby z jego towarzystwa.
Bogaty playboy William Moseley Swain i jego piękna żona zorganizowali nieduże przyjęcie w Belfair, ich historycznej posiadłości o powierzchni 400 hektarów na plantacji w hrabstwie Beaufort. Jednym z gości był hodowca bydła Victor Strojny, właściciel wyspy Callawassie z siedemnastoma kilometrami wybrzeża i żyznymi glebami.
Tego wieczoru, przy koktajlu, Swain, znany sportowiec, którego dziadek założył "The Philadelphia Record", pożyczył Strojnemu 600 dolarów (obecnie 7000 dolarów).
Przed północą impreza dobiegała końca, a zmęczona pani Swain położyła się do łóżka. Kilka minut później William Swain w tajemniczy sposób spadł z drewnianych schodów, rozbijając sobie czaszkę, po czym zmarł w szpitalu.
Strojny powiedział później szeryfowi J.E. McTeerowi, że usłyszał głośny hałas i poszedł to sprawdzić. Znalazł Swaina leżącego w kałuży krwi u stóp schodów. Nie mogąc dobudzić pani Swain, poprosił opiekunkę o wezwanie ambulansu.
Szeryf McTeer aresztował Strojnego za morderstwo, uznając za "mało prawdopodobne", że Swain spadł przypadkowo.
Dwa miesiące później, na wstępnym przesłuchaniu w sądzie hrabstwa Beaufort, prokurator Buster Murdaugh oznajmił sędziemu W.E. Elliottowi, że Swain doznał "śmiertelnych obrażeń" po "imprezie alkoholowej". Sędzia wyznaczył kaucję w wysokości 3000 dolarów (obecnie 35 000 dolarów), co wzbudziło pewne wątpliwości, gdyż kwota została natychmiast wpłacona przez wdowę po zmarłym, o której mówiono, że była zarazem kochanką sędziego.
Buster Murdaugh poruszał się w tych samych kręgach towarzyskich Beaufort, co oskarżony, którego wyspa Callawassie znajdowała się w pobliżu Chechessee Creek, nieruchomości należącej do Bustera.
W listopadzie 1949 roku, podczas wyczekiwanego procesu o morderstwo, prokurator Murdaugh przesłuchiwał wdowę po Swainie w charakterze świadka, gdy nagle poprosił sędziego o wycofanie wszystkich zarzutów o morderstwo. We wniosku wyjaśnił, że ponieważ oskarżenie nie miało wystarczających dowodów do skazania, dalsze postępowanie byłoby "bezzasadne".
"The Associated Press" doniosła o bezpośrednim przesłuchaniu wdowy po Swainie przez Murdaugha, które później trafiło do ogólnokrajowych mediów.
- Nie uważa pani, że Strojny jest winny, prawda? - zapytał prokurator.
- Nie, nie uważam - odpowiedziała drobna, trzydziestopięcioletnia wdowa.
- Zaoferowała pani pomoc we wpłaceniu za niego kaucji, zgadza się? - kontynuował prokurator.
- Tak - odpowiedziała blondynka, elegancko ubrana w czarny płaszcz i kapelusz.
Sędzia oddalił oskarżenie o morderstwo i Viktor Strojny wyszedł z sądu jako wolny człowiek.
* * *
W młodzieńczych latach syn Bustera, Randolph III, często bywał na sali sądowej, aby oglądać ojca w akcji. Pewnego razu mały Randolph znalazł się w centrum jednej z prowadzonych przez ojca spraw o morderstwo.
Buster wyznał później w magazynie "Carolina Lawyer", że łowił ryby ze swoim synem, kiedy szeryf przyniósł mu wiadomość, że policja właśnie natrafiła na czyjeś zwłoki.
- Randolph nie mógł mieć więcej niż sześć lub siedem lat - powiedział Buster. - Odkryto ciało w pewnej sprawie o morderstwo, a brat ofiary trafił do aresztu.
Ponieważ podejrzany o morderstwo chciał rozmawiać wyłącznie z prokuratorem, Buster zabrał ze sobą syna, aby był świadkiem zeznań.
Buster powiedział później w "Carolina Lawyer", że oskarżony przyznał się do winy, ale mały Randolph był tak poruszony "pechową historią" sprawcy przestępstwa, że zrezygnował ze składania zeznań na rozprawie.
- Powiedziałem mu, że ma po prostu siedzieć w sądzie i czekać na wezwanie na proces - oznajmił roześmiany Buster zdezorientowanemu dziennikarzowi.
* * *
W ciągu następnych kilku lat Buster Murdaugh stał się kultową postacią w salach sądowych w pięciu hrabstwach. Ze swoim donośnym głosem i niezwykłym talentem do opowiadania o morderstwach przed ławą przysięgłych, stał się numerem jeden wśród obrońców i rzadko przegrywał sprawy. Pilnował, by w każdej sali sądowej w 14. okręgu znajdowała się mosiężna spluwaczka przy jego stole, który stał na poplamionej plwociną wykładzinie.
- Był legendą, wyjątkową postacią - wspomniał adwokat z Columbii, Jack Swerling, który często mierzył się z Busterem. - Pewnego razu w sprawie o morderstwo narysował palcem przed ławnikami wyimaginowaną trumnę i powiedział: "To właśnie tutaj Johnny leży teraz w grobie". Kiedy ława przysięgłych wróciła z werdyktem o winie, wszyscy uważali, by nie nadepnąć na trumnę, którą narysował Buster.
Prokurator Murdaugh układał swoje akty oskarżenia na stole, po czym losowo wybierał jeden z nich, więc oczekujący na swoją kolej obrońcy nigdy nie wiedzieli, który oskarżony zostanie wezwany jako następny.
Jedna z jego najbardziej makabrycznych spraw o morderstwo miała miejsce w kwietniu 1949 roku po tym, jak Buster zwołał wielką ławę przysięgłych, aby oskarżyć farmera z Colleton Wymana Hiotta o otrucie i zakopanie swojej starszej siostry Carrie żywcem w chlewie. W trakcie intensywnego przesłuchania przez prokuratora, sześćdziesięciojednoletni farmer załamał się i przyznał do zabicia osiemdziesięcioletniej siostry, ponieważ "tak wiele razy musiał po niej sprzątać łóżko".
W trakcie procesu Buster odegrał mrożącą krew w żyłach rolę zeznającego Hiotta, przyjmując nawet akcent i maniery wiejskiego farmera. Zostało to oczywiście odnotowane z odpowiednim akcentem następnego dnia we "Florence Morning News".
- Wróciłem potem do jej sypialni - powiedział Murdaugh - podniosłem ją i ułożyłem w grobie, przykrywając kocami, potem papierem, a następnie ziemią. W tym czasie jeszcze słabo oddychała.
Sędzia J.R. Ross skazał Hiotta na dożywocie po tym, jak ława przysięgłych zaleciła "okazanie łaski", chociaż Buster domagał się kary śmierci.
- Wierzę, że jest pan winny - powiedział sędzia Ross do oskarżonego. - Ława przysięgłych mogła pana wysłać na krzesło elektryczne. To pan zgotował sobie ten los.
Prokurator Murdaugh nie miał zbyt wielu skrupułów przed wysyłaniem oskarżonych na "Old Sparky", jak nazywano krzesło elektryczne. Niestety, jego prawne zagrywki bywały dość luźno powiązane z obowiązującymi przepisami i wiele wyroków, do których wydania się przyczynił, zostało później uchylonych w apelacji.
- Był prokuratorem, który wygrywał za wszelką cenę - powiedział John Blume, profesor w Cornell Law School, który zajmował się apelacjami kilku oskarżonych z celi śmierci. - Wielokrotnie robił rzeczy, które sam na pewno uznawał za niestosowne, przede wszystkim w mowach końcowych, w których nie potrafił utrzymać swoich teatralnych zapędów w ryzach.
Jedną z ulubionych taktyk w trakcie mów końcowych Bustera było oznajmienie przysięgłym, że jeśli zagłosują za niewinnością, będą bezpośrednio odpowiedzialni za uwolnienie gwałcicieli i morderców.
Po wysłaniu czternastu mężczyzn do celi śmierci, prokurator z 14. okręgu sądowego został oficjalnie potępiony przez Sąd Najwyższy Karoliny Południowej za "rażące argumenty przedkładane ławie przysięgłych".
* * *
Prokurator Murdaugh znalazł się również w opałach z powodu prowadzonej praktyki z zakresu prawa cywilnego. Jeden z klientów oskarżył go o niewłaściwe zarządzanie środkami z kredytu hipotecznego oraz wnioskował o odszkodowanie w wysokości 50 000 dolarów (obecnie 605 000 dolarów). Stowarzyszenie Prawników Hampton wszczęło w tej sprawie oficjalne dochodzenie, które mogło doprowadzić do wykluczenia Bustera.
2 października 1949 roku komisja ds. zażaleń stanowej izby adwokackiej odbyła dziesięciogodzinne zamknięte posiedzenie w Columbii, aby zdecydować o losie Murdaugha. Po wysłuchaniu zeznań dwóch bankierów z hrabstwa Hampton, Mosesa Tuckera Laffitte'a i Franka A. McClure'a komisja uznała prokuratora 14. okręgu sądowego za niewinnego wszystkich zarzutów.
Triumfujący Buster powiedział "Florence Morning News", że z zadowoleniem przyjął wiadomość o wszczęciu śledztwa i był zachwycony jego wynikiem.
* * *
Na początku 1950 roku Gladys Murdaugh ponownie zaszła w ciążę, a Buster został dumnym ojcem córki Brendy. Kwestia czy Gladys była świadoma istnienia pięcioletniego wówczas syna Robertsa, którego Buster miał z Ruth Vaux, pozostaje pilnie strzeżoną rodzinną tajemnicą.
Wkrótce po narodzinach, Buster i Gladys przeprowadzili się całą rodziną do domu przy 115 Carolina Avenue w Varnville.
Buster był bliskim przyjacielem niemal każdego sędziego z 14. okręgu sądowego. Regularnie organizował w swoim nowym domu wystawne przyjęcia, zapraszając wpływowych lokalnych polityków i członków organów ścigania. Był to zgrany klub, którego członkowie dbali o siebie nawzajem.
- Buster wybrał sobie kilka osób, o które dbał i nie pozwalał, by przydarzyło się im cokolwiek złego - wyjaśniła Kim Brant, przedsiębiorczyni z Hampton, która znała rodzinę Murdaugh. - Kiedy był z kogoś niezadowolony, to na tej właśnie osobie spoczywała odpowiedzialność za naprawienie tej sytuacji.
Jedna z mieszkanek Hampton, która chciała zachować anonimowość, wyznała, że twardy prokurator, stojący w obronie prawa i porządku, potrafił przymykać oczy na sprawy związane z jego przyjaciółmi.
- Pamiętam, jak byłam jeszcze dziewczynką - powiedziała - i mój tata mówił: "Idź do Bustera Murdaugha, on to załatwi". To był zawsze świetnie funkcjonujący system "starych kumpli".
Kontakty towarzyskie i zawodowe Bustera były imponujące. Był on masonem 32. stopnia i shrinerem, ale to układy w partii demokratycznej dały mu władzę w Columbia Statehouse. Jego polityczne wsparcie było cennym atutem dla każdego kongresmena stanowego, ubiegającego się o elekcję.
W tym czasie w Lowcountry panowała ścisła segregacja rasowa, a lokalna biała społeczność biznesowa polegała na prokuratorze i to dzięki niemu wszystko toczyło się po ich myśli.
- Biali bardzo go wspierali - wyjaśnił adwokat z Greenville, Henry Philpott, który później uczęszczał do szkoły prawniczej z synem Bustera, Randolphem III. - Czuli, że sprawował pieczę nad ich sprawami.
* * *
We wczesnych latach pięćdziesiątych praktyka prawnicza Murdaugha rozszerzyła się, kiedy zwerbował Clyde'a Eltzrotha i Roberta Petersa do roli swoich partnerów. Przemianowana na Murdaugh, Eltzroth & Peters kancelaria w hrabstwie Hampton w ciągu następnej dekady rosła w tempie wykładniczym.
Buster Murdaugh znał wszystkich w hrabstwie Hampton. Zawsze był gotów na przyjazny uścisk dłoni i dobre słowo dla każdego na ulicy, budząc powszechną życzliwość. Kiedy więc w maleńkim Hampton wybierano przysięgłych do spraw w zakresie postępowania cywilnego, wszyscy ławnicy znali Bustera i byli skorzy do wypłacania niespotykanie wysokich odszkodowań dla jego klientów. Z biegiem lat "ławnicy z Hampton", jak ich nieoficjalnie zwano, wzbudzali postrach wśród dużych korporacji.
* * *
Najgłośniejsza sprawa o morderstwo Bustera Murdaugha trwała niemal dekadę i przykuła uwagę całego stanu. Podczas pijackiego szału niejaki John D. Bowers wymordował całą swoją rodzinę. Znany w prasie jako Zabójca z Kijem Baseballowym z Estill, czterdziestotrzyletni sklepikarz miał długą historię ciężkiej choroby psychicznej.
W grudniu 1948 roku spokojnie czekał, aż jego żona, Mae, siedmioletni syn Wayne i czteroletnia córka Sandra wrócą do domu z kina, po czym brutalnie pobił ich wszystkich na śmierć swoim kijem baseballowym.
Bowers załamał się i przyznał do winy przed prokuratorem Murdaughem, a po zakończeniu leczenia w szpitalu stanowym Karoliny Południowej w Columbii został uznany za psychicznie zdolnego do procesu. Prokurator powiedział "The Hampton Guardian", że Bowers był "niebezpieczną osobą" i że zabiłby ponownie, gdyby kiedykolwiek powrócił do społeczeństwa oraz do spożywania alkoholu.
Zdaniem Murdaugha, była to dla niego "tylko kolejna sprawa" i zamierzał zażądać, aby ława przysięgłych wysłała Bowersa na krzesło, widząc w tym jedyną odpowiednią karę za popełnione zbrodnie.
W środę, 25 października 1950 roku, Bowers został osądzony w sądzie okręgowym hrabstwa Hampton za zabójstwo swojej małej córeczki. Nie przyznał się do winy.
- Ten proces będzie uważany za jeden z najbardziej sensacyjnych w tej części kraju w ostatnich latach - poinformował Buster lokalnych dziennikarzy przed salą sądową.
W trakcie jednodniowego procesu prokurator Murdaugh wielokrotnie wymachiwał kijem baseballowym przed ławą przysięgłych, aby żywo zademonstrować okrucieństwo zbrodni.
- John Bowers musi zostać usunięty ze społeczeństwa przez porażenie prądem, jeśli hrabstwo Hampton ma pozostać bezpiecznym miejscem do życia - powiedział przysięgłym w swojej mowie końcowej. - Jeśli kiedykolwiek zostanie wypuszczony na wolność i znów zabije, odpowiedzialność będziecie ponosić właśnie wy, nikt inny.
Po ośmiu godzinach obrad ława przysięgłych uznała Bowersa winnym zabójstwa swojej czteroletniej córki, Sandry, z zaleceniem ułaskawienia.
Sędzia Woodrow Lewis skazał Bowersa na dożywotnie ciężkie roboty w więzieniu stanowym w hrabstwie Richland.
Dziesięć lat później Bowers powrócił na salę sądową w Hampton na dwa oddzielne procesy, tym razem o zabójstwo żony oraz syna. Na pierwszej rozprawie w 1961 roku, dziewięcioletni Sam Crews, którego rodzice byli bliskimi przyjaciółmi rodziny Murdaugh, pełnił rolę posłańca dla ławy przysięgłych, załatwiając rozmaite sprawy za 5 dolarów dziennie. Po przeprowadzeniu obowiązkowej demonstracji działania kija baseballowego przed ławą przysięgłych, prokurator wręczył go Samowi i zaczął trenować chłopca z myślą o Małej Lidze.
- Był w samym środku procesu - wspomniał Sam - a mówił mi, jak się ustawić na boisku.
Przez kilka następnych minut chłopiec żartobliwie wymachiwał kijem przed ławą przysięgłych, aż wściekły sędzia wezwał jego matkę, by przyjechała i zabrała go do domu.
W obu procesach Bowers został uznany winnym morderstwa i skazany na podwójne dożywocie. Wyrok miał być wykonywany równolegle, wkrótce po tym, jak ława przysięgłych odmówiła wściekłym żądaniom prokuratora Murdaugha orzeczenia kary śmierci na krześle elektrycznym.