Wierszykowe Pomagajki - Wierszykowa Mama - Marek Opaska

Kup ebooka

5.25 zł

-
Proszę czekać

Muchomorek Maurycy

W wiekowym, wielkim, mieszanym lesie,

Żyją sobie grzybki - jak stara wieść niesie,

Mamy tu kurki, maślaki, gąski i purchawki

Jest też i jeden muchomor, co ciągle dostaje czkawki.

Na co dzień grzyby bawią się wesoło,

Gonią się i śpiewają wszędzie w koło,

Szukają się miedzy liśćmi i drzewami,

Ukrywają się pod mokrymi, zielonymi mchami.

Wszystko to się zmieni od pierwszego września,

Czas iść do szkoły, co przyjacielskie więzi zacieśnia,

Czyś jest podgrzybkiem czy muchomorem,

Ruszaj na przygodę z wielkim humorem.

Po pierwszym miesiącu, muchomor Maurycy chodził niezadowolony

Za swoje dokonania, nie był tak często jak w domu chwalony,

Czas na drzemkę czy leniuchowanie był niedozwolony,

A przez swój inny niż wszyscy wygląd był czasem z obrusem mylony.

Powracająca czkawka też mu nie pomagała,

Rada kolegów, na jej zniknięcie nic tu nie dawała,

Przez to połowa klasy często się z niego śmiała,

Tylko Pani nauczycielka, ciepłym poklepywaniem po plecach pomagała.

Maurycy chodził smutny i nie wiedział co ma dalej zrobić,

Może swój kapelusz ma jakąś farbą przyozdobić?!

Może, musi tych co się śmieją na przerwie pobić?!

Może, jak nikt nie patrzy, bałaganu w szkole narobić?!

Z pomocą przyszła mu jedna koleżanka, Kurka Natalka z jego klasy,

Co pomimo jednej grzybkowej nóżki, uwielbiała nosić adidasy,

Przyszła raz po szkole odwiedzić Maurycego,

Był on dla niej zawsze, odkąd zaczęła się szkołą, najlepszym z klasy kolegą.

Słuchaj, mój Ty muchomorku smutny

Nie musisz już więcej być taki butny,

Ze mnie też się kiedyś śmiali za te pojedyncze adidasy,

Najgorsze były takie dwa duże z przedszkola blondasy.

Przejmowałam się tym okropnie do pewnego czasu

Kiedy jednego dnia, wybrałam się na wycieczkę z mamą do lasu,

Powiedziała mi, że ludzie ciągle się z kogoś śmieją,

Najczęściej dlatego, że drugiej osoby i jej inności nie rozumieją.

Takie osoby często Ci tej unikalności zazdroszczą

Bo same nie mają nic ciekawego do zaoferowania i dla tego się złoszczą,

Im mniej będziesz się przejmował ich nienawiści mową,

Im bardziej będziesz chodził uśmiechnięty i z uniesioną głową.

Tym mniej będą oni w końcu się z Ciebie śmiać,

Bo nie będą mogli, z Twojej złości, satysfakcji czerpać,

Kiedy im pokażesz, że twoja inność to zaleta, a nie wada,

Powinni zrozumieć, że śmiać się z innych nie wypada.

Najlepiej koleguj się z grzybkami co Cię dobrze rozumieją

Inni, szkoda na nich czasu, może kiedyś dojrzeją.

Idź jutro do szkoły z uniesionym kapeluszkiem,

A założę się, że i czkawka wyleci po drodze lewym uszkiem.

Maurycy na nazajutrz posłuchał koleżanki rady

Wziął też, na nerwy i odwagę kilka kostek czekolady,

Pierwszy dzień był najtrudniejszy, wymagał dużo silnej woli,

Jednak z każdym dniem, sytuacja się zmieniała powoli.

Zdobył nowych przyjaciół i nawet czkawka nerwowa w końcu mu przeszła,

Bo przecież wiadomo, że super mądry i zabawny z Maurycego koleżka,

Musiał tylko zrozumieć, że każdy jest inny i każdy jest wyjątkowy,

A jak ktoś tego nie rozumie, nie trać czasu na zbędne z nim rozmowy.