"O miłości prawdziwej"
Ty, która powoli wschodzisz,
jak noc na majowe niebo,
olśniona i zagłębiona
w najskrytsze zakamarki
naszych dusz...
Serce kołyszesz w słodkim letargu,
serce uśpione topisz w oceanie zmysłów.
Biegniesz na niebie gwiaździstym,
mówisz, czujesz, dotykasz,
szukasz tajemnic najskrytszych,
szeptów czułych, słów najmilszych.
Drzewa szumią imię twoje,
gdy biegniesz przez park,
jak wiatr cichy, lekki,
tańczący wśród tysiąca liści.
Rzucasz spojrzenia niewinne,
ukradkiem zbierane.
Srebrny pył księżycowy rozwiewasz
nad głowami zakochanych.
Wchodzisz do duszy, do serca,
a także masz darmowy bilet wstępu
do siódmego Nieba,
bo w Tobie jedynej - tkwi moc nieśmiertelna.
Uczysz nas czuć, dotykać i żyć.
Żyć dobrze.
Poznać i zrozumieć ciebie,
może serce czyste,
serce, które jest jak łza,
serce, które wie, że Jesteś:
w kroplach deszczu,
w promieniach słońca,
w rosie, która spływa z płatków niezapominajek,
w oczach smutnych i radosnych,
w przejrzystych i tajemniczych,
w dźwiękach natury.
Wszędzie - królujesz Ty.
Ty, która prowadzisz nas do Nieba.