Wielkość świata
Świat sięga szczytu poprzez góry,
wieże, drapacze chmur,
mądrość, miłość, trud.
Buduje, zdobywa, poprzez pokój,
drogi ku niemu, wytrwałość
w zdobywaniu szczytnych celów.
Ruchy, które go tworzą,
stawiają na piedestale,
podnoszą w świetle, budują,
rzeźbią na pożytek każdemu.
Wznoszą i rośnie przy ich udziale,
rozwija do własnych granic,
dzięki wspólnym zabiegom.
Ruch, praca, wystarczy nieraz,
oparcie w życiu, by zbudować coś więcej,
nie tylko dla siebie, dla chwili,
a dla innych i razem z nimi.
By każdy element był mocny,
wspólnym pomysłem,
podparty duchem jedności.
Od zawsze pośród innych,
nikt nie żyje sam dla siebie,
włączony we wspólny obieg.
Cokolwiek robi, myśli, czuje,
zawsze ktoś obok, w pobliżu stoi,
w łączności funkcjonuje.
Pośród innych uczy się, rośnie,
idzie ulicą, w domu odpoczywa
i dzięki temu jest szczęśliwszy,
że obok ktoś jest, w pobliżu,
w potrzebie wspiera.
Pielgrzymi szlak
Świat nie jest mały, lecz na jego brzegu
można odnaleźć niejedno życie,
na marginesie, na rozstaju,
jak liść, co wiatr go z sobą niesie.
Choć wiele miejsc jest dookoła
i każdy mógłby je swobodnie zająć,
dom zbudować, posadzić drzewo,
założyć rodzinę i cieszyć się szczęściem,
pewny i świadomy ojczystej ziemi.
Cóż może przeszkodzić w tym zamiarze,
gdy żyje wśród ludzi i jest człowiekiem?
Ma prawo być nim, jak kwiat
na łące ma prawo być kwiatem,
jak drzewo ma prawo zapuścić korzenie
w miejscu, należnym na tym skrawku ziemi
pod nieba błękitem.
Jak kwiat, jak drzewo, jak ptak,
co gniazdo wije wśród gałęzi
i ma kawałek stałego miejsca,
tak ty, ja, my wszyscy
możemy złożyć głowę pod dachem,
nasze marzenia, które w nas kwitną,
szybując do światła, co oświeca dusze.
Ma prawo do ziemi, odpoczynku
przy wspólnym stole,
na którym chleba nie zabraknie,
prawo pokoju na swym skrawku ziemi,
który rozjaśnia i buduje życie.
Prawo do życia w pokoju,
szczęściu od dziecka do starca,
który swe kości do ziemi złoży,
spokojny o ten skrawek gruntu,
który mu prawnie się należy,
Odejdzie w czasie przeznaczonym,
spełniony i wolny od wszelkich zmartwień
i wzleci do nieba, jak ptak,
co skrzydła rozkłada do lotu, wolny
i pewny, że się z nim zjednoczy.
Ziemia i Niebo to dwie przystanie,
należne każdemu, w każdym miejscu,
w którym się urodzi,
by się nie tułał wciąż po świecie,
niczym ptak z własnego gniazda wyrzucony.
Symbol jesieni
Nim jesienny liść opadnie,
trochę zżółknie, trochę zblednie,
nadgryziony zębem czasu
i pogodą, co przeplata
trochę deszczu, trochę lata
w dzień i w nocy.
Jesień liście ma przeróżne,
złote, czerwone i żółte
i pogodę taką niesie.
Kiedy światło zza chmur wyjrzy,
dotknie, wejrzy i posłucha,
co się dzieje w danym miejscu,
czy jest mokro, czy jest sucho,
i poczuje, jak smakuje owoc czasu.
I odbije w kropli deszczu,
by z nią razem zawirować,
w okno zajrzy i zapuka,
wygna smutki,
które gnieżdżą się po kątach
w smutnym sercu.
Wciąż w tych stronach krąży jesień,
trochę ciepła, trochę słotna,
niczym liście, co szeleszczą
w kroplach deszczu cichą pieśnią
i unoszą się w powietrzu.
Liść symbolem jest jesieni,
wolny jak myśl pnie się w górę,
tam, gdzie światło i wiruje pośród niego,
by nie zniknąć gdzieś w półcieniu.
Choć tak mały wiele może,
nieświadomy nawet tego.
Gdy opadną liście z drzewa,
wolne stają się do końca
i horyzont wraz z jesienią się rozciąga,
wbrew pozorom
nie zawęża możliwości.
Liście lekkie są i wolne, mogą sięgnąć aż do nieba.
Z dnia na dzień
Gdy idzie ścieżką życiowych trosk,
zgarbiony własnym losem,
ziemi niemal dotyka,
dźwigając wielki kosz,
to tak jest nim przeciążony,
że ledwo dźwiga go
i ledwo dźwiga własny wzrok,
utkwiony pod tym koszem.
Wbija go wciąż we własne ślady,
gdzie nic wyczytać nie może,
bo w nich nie zdoła dostrzec,
że ponad nim jest jeszcze coś,
coś więcej, co mu pomoże,
co wyprostuje plecy,
co wyprostuje każdy los.
Pozwoli unieść głowę wyżej,
ujrzeć ten ciężar w innym świetle,
lecz on zgarbiony idzie,
pod własnym koszem trosk,
który go z każdym dniem
do ziemi bardziej gnie.
W takim stanie dojrzeć nie może,
że gdzieś ktoś nad nim jest,
że gdzieś ktoś nad nim czuwa
i w takim stanie nie ujrzy,
gdy jego wzrok wpatrzony jest,
tylko we własnej drogi krąg,
Gdzieś w głębi serce tylko kołacze
i nieraz chciałoby spojrzeć w górę,
lecz trudno jest mu uwolnić je,
nawet na jedną, małą chwilę.
Zbyt mocno uwięzione,
pod tą codzienną, życiową postawą,
ukryte pod tym ciężarem
i choć tak pragnie, wyjść nie może,
już niemal zapomniane.
I choć nie widzi,
a jednak ktoś czuwa nad nim stale
i choć zgarbiony wciąż wbija wzrok,
w ten własnej drogi krąg,
to jednak czuwa nad nim ktoś
i kiedyś da sercu siłę,
Obrazy
Wszystko wydaje się niemożliwe, obce,
dopóki nie pozna się, nie dotknie.
Wszystko we wszystkim bez ograniczeń,
przywar nabytych
w Bogu znajduje prawdziwe odbicie,
W jedną zebrane całość,
co w danym potrzebne czasie,
znane się staje w ogólnym zarysie.
Nie sposób zaspokoić pragnienia,
które powraca, nie sposób ogarnąć ogromu,
objąć jednostkowo, co w ogólnym jest obiegu,
w czasie ogarnąć, co ponadczasowe,
lecz można cząstkę właściwą sobie,
z całości wydobyć w świecie fizycznym
i duchowym.
***
Modlitwa jest darem,
potężnym orężem, z niej wiedza,
miłość, mądrość płynie wszędzie.
Nie można pojąć fizycznie,
co duchowo jest bliskie dzięki modlitwie.
***
Wolność nie stawia granic,
ram nie buduje,
a ukazuje konsekwencję czynów
w obliczu prawdy o nich,
by każdy wybór był świadomy
i dobrowolny, bez ograniczeń,
bez zniewoleń jakichkolwiek.
***
Wolność z godnością idzie w parze
i każdy może ją sam poddać próbie,
oddać komu zechce,
kogo pokocha i sam wybierze
w obliczu prawdy, w obliczu wiedzy.
***
Wiedza ma prawo
dzielić się sobą i obowiązek,
niczym chlebem i wodą,
nabierać mocy w obiegu
i wraz z przepływem rozwijać siebie.
***
Prawdy nie można ukryć pod korcem,
zamknąć w milczeniu.
Ona wraz ze światłem przenika,
na jaw wychodzi,
rozjaśnia ciemne strony życia.
I choć cień kładzie się po ziemi,
dochodzi do głosu i zwycięża świat.
Wiele jest darów od samego Boga,
w świetle znajdują odbicie,
w miłości prawdziwy smak.
Największym darem jest Życie,
które przychodzi na świat
i darzy rodzinę otwartą na miłość.
Śpiew natury
Cała natura niesie pieśń dzisiaj,
a wiatr jej wirtuozem jest,
nuci ją wśród gałęzi, wśród liści
spadających z drzew.
Rozrzuca nuty w takt melodii,
szeleści nimi wśród pnączy i traw,
mieni się, goni po ścieżkach i polach,
stroi w szaty w kolorach jej.
Niesie pieśń w świat,
w przeróżnych barwach i odcieniach,
najlżejsze wydobywając z siebie tony,
by nie zakłócić pieśni starej,
która z przyrodą gra w harmonii.
Szemrze więc tylko, wzdycha leciutko,
w każdy zakamarek wdmuchuje i wtłacza,
kręci się, kręci jak baletnica,
lub ciche strofy nowe układa.
Wśród fal unosi, niesie westchnienie,
wśród trzcin się plącze i płynie po rzece,
czerpiąc z niej nowe natchnienie.
Jako wirtuoz ziemi całej,
zagrzewa, zachęca ją do śpiewu.
Śpiewa więc z nim zielony las,
kołysze w takt każde drzewo
i wszelki krzak szeleści z nią
i kręci wokół niego.
Śpiewa ją sad, śpiewa ją gaj,
nuci ją każdy skrawek ziemi,
włącza się wszystko, co żyje
i śpiewa, złoci się i zieleni.
Jasność w uśmiechu
Gdy cały świat się śmieje
i każda część rytmicznie działa,
wszystkim tak samo do śmiechu
w swobodnym przepływie pogodnego szyku.
W każdym momencie jest pewne,
gdy wyrównanym przemierza krokiem,
rzeczowo, sprawnie i bezpiecznie.
Gdy jedna część kroczy w prawo,
a druga strona ciągnie na lewo,
to przepoławia się całość
i nic nie wynika z tego dobrego.
Choć bliźniacze strony,
z jednego źródła czerpią w zasadzie,
podlegając podobnym potrzebom,
to żadna zaspokoić nie jest w stanie.
Gdy ciągnie każda w swoją stronę,
gubią i rozmieniają cel na drobne,
chwieją się i tracą grunt pod stopami.
Gorzej, gdy więcej jest podziałów
i każda ciągnie i czerpie dla siebie,
aż w końcu nie ma nic więcej,
niż marne realia na pół głodzie.
Nędzne sterty papieru,
papierowe szczęście,
a to, co warte zabiegu
znika nieokreślone
i tylko jakieś pragnienie zatarte,
jeszcze gdzieś w samym środku.
Odezwie się czasem lub nawet ono
zanika w utracie prawdziwego smaku,
tego, co daje radość i jasność,
tego, co daje prawdziwą jakość.
Nie tylko na podniebieniu i języku
jego znamiona są odczuwalne,
ale przebiega po całym ciele
i kumuluje w każdej komórce.
W każdej tkance zbiera
i staje się pewne, co dobre i jasne,
a wspólnie spożywane,
bez rozdarcia w sobie,
odżywia zdrowo i bezpiecznie.
Głowa muru nie przebije,
lecz zamiast tracić energię,
rozbijając ją o mur,
można odnaleźć wyjście dzięki niej.
Listopadowe uczucia
Wiele opadłych liści na alejkach dzisiaj,
lecz bije z nich ciepło niemal jak ze zniczy,
których tyle, ile pamięci wciąż żywej o bliskich.
I choć odeszli, to niezapomniani,
połączeni na zawsze węzłem miłości.
Są miejsca opuszczone, lecz nie samotne,
gdy liście otulają je ciepło
i znicze zapalane dla ich pamięci.
Świat uśpiony, lecz dziś ożywiony,
budzi żywe i dobre wspomnienia.
Niczym w ogrodzie modlitwy istnieje,
w którym czas na łzy i czas na pokój.
W skupieniu i oczekiwaniu na pełnię jego,
w nadziei, która w świetle świec,
przybiera barwy pamiętne i ciepłe.
Gdyby namalować obraz ciszy tego świata,
zawarty w modlitwie niczym w jej ogrodzie,
sięgnąłby po farby skupienia,
wraz ze światłami na każdym grobie.
Dojrzałby ogród widoczny w tych barwach,
jak budzi się we wspomnieniach
i żyje wspólnym, i własnym życiem.
W nim pamięć, miłość, Bóg czuwa,
prowadzi alejkami zamyślenia,
gdzie cisza, pokój, dary modlitwy,
niepojęte, a namacalne,
gdy się stopniowo furtka uchyla,
zapraszając do pełnego w niej uczestnictwa.
Czas oczekiwania
Między ruchem a stagnacją panuje
oczekiwanie na to, co idzie,
co się stanie dziś, jutro, pojutrze,
w bliższej lub dalszej przyszłości
i dzieje się, płynie nieustannie,
podąża i zadziwia wszędzie.
***
Słabe jest drzewo samotne na drodze,
byle wiatr je miota i złamać może,
słaby las wobec zagrożeń, które miotają drzewem.
***
Cóż znaczy odwaga wobec obojętności.
Wiara ma moc przebicia,
prowadzi, kieruje, jest znakiem życia.
Obojętność jej nie przemoże,
nic nie przemoże, gdy się rozbudzi,
powstanie jako żywa.
Wiara ma moc ponad przeciwne jej moce
i rośnie wbrew im, nie zważając na nie,
pobudza i uaktywnia,
darzy mocą i dopinguje do działania.
Obojętność demotywuje,
lecz cóż ona wobec wiary znaczy,
która jest znakiem życia.
Wiara nie ugnie się pod biczem przeciwności.
Kołem łamana nie złamie, na twarz nie padnie,
a na kolana przed tym w kogo i w co wierzy,
w osobę, słowo, w idee, co obejmuje i kieruje.
W czasie
Czas wolny, bezpieczny,
regeneruje od środka, łagodzi spojrzenie,
pozwala wsłuchać się w coś więcej,
niż upływające godziny,
tysiące spraw ważnych jeszcze wczoraj.
Pozwala zajrzeć głębiej.
Usłyszeć jak bije serce, jak krąży myśl.
Usłyszeć i dojrzeć sens, zachwycić się nim,
odróżniać dar jego i piękno.
Patrzeć i widzieć,
słuchać i słyszeć w spokoju,
który wypełnia myślą,
trwa zapisany w pamięci po przyszłość.
Biegnie łagodnie,
gdy pozwolimy mu biec swobodnie,
nie gonić utraconych chwil,
a wsłuchać się w nie, odnaleźć cel.
Dojrzeć coś więcej niż przemijanie.
Chwile bywają piękne,
lecz zbyt są krótkie, by nimi żyć.
Ważne są wszystkie,
zebrane w jedno - byłe, obecne
i przyszłe dni, złożone z nich.
Można odnaleźć w nich wiedzę
i myśl, która pozwoli lepiej żyć,
nie tylko dziś, lecz jutro, pojutrze.
Chwile bywają piękne, nie każda jednak,
lecz każda kolejna może być piękna.
Życie nie toczy się chwilą,
a ciągiem ich, nie zdobyczą wypełnione,
a myślą, słowem, uczynkiem spełnionym.
Szkoda przepuścić je między palcami,
w pogoni za sprawą, utraconym czasem,
gdy nie sposób się cofnąć,
powrócić choćby o krok w przeszłość,
na jedną chwilę wcześniej minioną.
Zawsze można zmyć kurz z obuwia
i wolnym być jak na początku.
To jakby powrócić do startu